Gość: WAFEL IP: *.dsl.hol.gr 16.04.08, 23:00 Klijent to nasz pan:) Nie dla psa kiełbasa:) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: wendy Dzień z życia... kosmetyczki IP: *.zicom.pl 17.04.08, 23:41 co za bzdury moja mama jest kosmetologiem i dobrze wiem jak to wyglada... to chyba jakas niedosztalcona bo wiekszych glupot na ten temat nigdy nie slyszalam ;d haha oo pzdr dla justynki ... kosmetyczka z taka gemba ? nie chce wyladowac w takim salonie ;d Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Liczy się raczej "gemba" klientki niż kosmetyczki 18.04.09, 18:25 Najpiękniejsza nawet buzia nie pomoże gdy brak predyspozycji do zawodu. Uroda mojego fryzjera i kosmetyczki jest dla mnie tak samo istotna jak kolor kafelków w łazience mojego hydraulika - czyli wcale. Poza tym - pani o której jest artykuł ma sympatyczną buzię:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nana Re: Dzień z życia... kosmetyczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.10, 12:45 Penie nie ma jak kosmetyczka, która ma na twarzy tonę tapety (zapewne Twoja mamusia tak właśnie wygląda), ale mi mówi, że nie warto nadużywać kosmetyków do makijażu bo tak ją w szkole albo na studiach nauczyli. To dopiero profesjonalizm! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Dzień z życia... kosmetyczki IP: *.chello.pl 25.09.08, 22:12 Przepraszam bardzo,a co tu"geba"kosmetyczki ma za znaczenie?? Dziewczynko idź się wychowaj,bo odbry fachowiek wyglądu nie musi mieć,Ty pusta lalo z mama"kosmetologiem". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kxiadz Re: Dzień z życia... kosmetyczki IP: *.stk.vectranet.pl 25.09.08, 22:43 p.WAFEL powiedz ze masz mgr,prosze bardzo prosze no min. licencjat!! Bardzo prosze. wiec?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mieszek Re: Dzień z życia... kosmetyczki IP: *.40.225.30.sub.mbb.three.co.uk 18.04.09, 18:20 No, a ja trochę dopowiem o innej stronie pracy w tym zawodzie. Pracowałam kilka lat w różnych gabinetach. Oto moje obserwacje: 1. Zawsze byłam ubezpieczana na pół etatu, na najniższą krajową. Uzasadnienie:" No, bo mi się nie opłaca płacić za panią większych składek, ja mam duże koszty, czynsz za lokal, podatki" itd. 2. Zarobki w tym zawodzie to w 90% właśnie procent od obrotu,przeważnie 25-30%, tak więc początkujące kosmetyczki zarabiają grosze. Moja koleżanka np. za pierwszy miesiąc pracy w nowootwartm gabinecie dostała 100 (sto)zł. I ani grosza więcej, bo miała mały obrót. Dodam, że nie zawsze obroty zależą od tego czy ktoś jest dobrą kosmetyczką. W nowych zakładach o klientów jest bardzo ciężko, bo salonów jest b. dużo, a tak naprawdę ludzie nie chodzą do kosmetyczek często. Czasem kosmetyczki dostają stałą podstawę, np. 400-500 zł + %, ale wtedy przeważnie ten procent jest mniejszy, 10-15%. 3. Czas pracy bardzo często jest praktycznie nie normowany, zwłaszcza jeśli w salonie jest tylko jedna kosmetyczka. Ponieważ zarobki nie są duże, dziewczyny często umawiają klientki po godzinie kiedy powinny skończyć pracę,bo jak pisałam wyżej - im większy obrót tym większa pensja. Często słyszałam od pracodawcy, kiedy nie chciałam zostawać dłużej: "No jak to, nie chce Pani dodatkowo zarobić???" Nieważne, że musiałabym wtedy czekać ponad godzinę na klientkę, która chciała zrobić hennę za 15 zł, czyli z tego dla mnie było 4,5 zł. Często było tak, że musiałam być w pracy od 10 rano, do 15-16 nie było klientek, bo większość ludzi pracowała,a potem miałam zapisy i musiałam zostać do 8-10 wieczorem. Godzin pracy nie można zmienić, bo "A jak ktoś przyjdzie rano i nie będzie kosmetyczki?" 4. Urlopy - u mnie i u 90% moich koleżanek - tylko bezpłatne. No, bo skoro nie ma mnie w pracy to nie mam żadnego obrotu, więc za co mi płacić? 5. Praca-najczęsciej 6 dni w tygodniu. No i częste oburzenie klientek:" To w niedziele nie pracujecie? Przecież ludzie mają wtedy czas!" Tak, tylko ja też chcę mieć czas dla rodziny. To tak tylko na szybko o innych urokach pracy w tym zawodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mieszek Re: Dzień z życia... kosmetyczki IP: *.40.225.30.sub.mbb.three.co.uk 18.04.09, 18:27 Aha i jeszcze coś: szkoły kosmetyczne dają tak naprawdę tylko podstawowe umiejętności. Potem trzeba się dokształcać na kursach, które kosztują od kilkudziesięciu do kilku tysięcy zł. Te kursy po kilkadziesiąt zł to przeważnie po prostu kurs zapoznający z kosmetykami danej firmy. Kursy naprawdę coś warte, czegoś uczące są po prostu drogie. Często dziewczyn na nie nie stać, bo jeśli ktoś zarabia pięćset zł i musi z tego wyżyć to jak ma opłacić kurs za np. 2 tyś.? Tym bardziej,że często sprzęt potrzebny do jakiegoś zabiegu kosztuje od 5 tyś. górę. No, a to, że się skończyło jakiś kurs i tak nie wpływa na wysokość pensji. Odpowiedz Link Zgłoś
akadakes Re: Dzień z życia... kosmetyczki 28.07.15, 11:44 Szkoła kosmetyczna - to nie ma sensu, o ile chcecie iść na studia. Kosmetyczki w tym kraju zarabiają dobrze nie dzięki papierkom, lecz dzięki umiejętnościom i właśnie o te kwestie każda kosmetyczka powinna dbać. Papier wam cudów nie zdziała. Odpowiedz Link Zgłoś