Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      co mi radzicie?

    21.04.08, 18:20
    U ubiegłym tygodniu byłem na rozmowie w sprawie pracy i obiecano do mnie
    zadzwonić w dniach środa,czwartek i dopiero po tym telefonie miałem złożyć
    wypowiedzenie z aktualnej pracy. Zbliża sie kolejny tydzień a telefon nadal
    milczy. Co mam zrobić, może zadzwonić do firmy i porostu sie zapytać?
    Dodam, że wcześniej ten sam Pan dzwonił do mnie aby wstępnie sie dowiedzieć
    coś więcej o mnie i następnie obiecał zadzwonić na drugi dzień aby umówić sie
    na rozmowę to zadzwonił dopiero za dwa tygodnie. więc już był nie słowny...

    Podczas rozmowy odniosłem wrażenie, że mam już tą pracę w kieszeni.

      • annajustyna Re: co mi radzicie? 21.04.08, 18:23
        Zapytac zawsze mozesz. A wymowienie zloz dopiero, jak dostaniesz
        umowe na pismie. Nic na buzie!
        • Gość: gosc Re: co mi radzicie? IP: *.chello.pl 21.04.08, 18:43
          Maiłam podobny przypadek. Czekałam na tel przez 2 tyg. odpowiedz była negatywna.
          Wydaje mi sie, że jak chcą kogoś przyjąć to dzwonią, a nie wtedy kiedy im sie
          przypomni.
      • friendly707 Re: co mi radzicie? 21.04.08, 21:00

        Z jednej strony rozumiem być może znalazł sie ktoś lepszy, ktoś z większym
        doświadczeniem itp. W sumie też bym wybrał "lepszego" pracownika, Ale skoro sie
        obiecało zadzwonić to należało by słowa dotrzymać, chociażby tylko po to aby
        powiedzieć NIE. Poza tym byłem już na kilu rozmowach i tylko jeden pracodawca
        zadzwonił i podziękował, za rozmowę, że przyjechałem i poświęciłem czas a reszty
        to brak odrobinę kultury, przecież to tylko jeden telefon......
        • Gość: kowianeczka Re: co mi radzicie? IP: *.lodz.msk.pl 22.04.08, 03:01
          friendly707 napisał:
          > to brak odrobinę kultury, przecież to tylko jeden telefon......

          Jak kandydatów jest kilkanaście/kilkadziesiąt, to dla pracodawcy nie jest to jeden telefon.
          • annajustyna Re: co mi radzicie? 22.04.08, 09:36
            To niech wysle mejla
      • marek_brzeg Re: co mi radzicie? 21.04.08, 22:41
        Dzwoniąc nic nie tracisz...
      • ciarek_jerzy Re: co mi radzicie? 22.04.08, 04:01
        Wypadek na budowie Autor tego listu ubiega się o odszkodowanie. I
        pisze tak:

        Szanowni Państwo w raporcie z wypadku jako przyczynę wypadku
        podałem: "Próba samodzielnego wykonywania pracy".
        W liście stwierdziliście Państwo, że powinienem podać pełniejsze
        wyjaśnienia. Sądze, że poniższe szczegóły będą wystarczające.
        Z zawodu jestem murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu
        nowego trzypiętrowego budynku. Kiedy skończyłem pracę stwierdziłem,
        że mam na dachu porozrzucane ok. 150 cegieł. Zdecydowałem nie nosić
        ich na dół pojedyńczo, lecz spuścić je na dół w beczce używając do
        tego celu liny na bloku przytwierdzonym do ściany na trzecim piętrze
        budynku. Po zabezpieczeniu liny na dole, wszedłem na dach i
        zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół
        i odwiązałem linę, ale następnie trzymając ją mocno zacząłem powoli
        opuszczać cały ciężar w dół. W raporcie o wypadku wspomniałem, że
        ważę 80kg. Możecie się Państwo wyobrazić jak dużo było moje
        zaskoczenie, nagłym szarpnięciem do góry, że straciłem orientację,
        nie puściłem jednak liny. Nie muszę dodawać, że ruszyłem do góry w
        raczej szybkim tępie po ścianie budynku.w połowie drugiego piętra po
        raz pierwszy spotkałem opadającą z góry beczkę. To tłumaczy pekniętą
        czszkę i złamany obojczyk. Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale
        kontynuowałem gwałtone ciąganie nie zatrzymując się, aż palce mojej
        prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście pozostałem przytomny i
        byłem w stanie nadal trzymać mocno linę, pomimo bólu i ran. W tym
        samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia
        jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła
        tylko 25kg. Przypomnę,że ja ważę 80kg. Więc w tej sytuacji zacząłem
        gwałtownie opadać. W połowie dgugiego piętra po raz drugi spotkałem
        się z bęczką, która wznosiła sie do góry. W efekcie mam popękane
        kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek natyle,
        że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł. Złamanie
        tylko trzech żeber. Z przykrością muszę stwierdzić, że gdy leżałem
        obolały na cegłach, nie mogłem wstać, ani się poruszyć, a ponad to
        przestałem trzeźwo myśleć, puściłem linę. Pusta beczka ważąca więcej
        niż lina, spadła na dół i połamała mi nogi.
        Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi
        potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej sprawie.
        Teraz juz Państwo zapewne rozumieją w jakich okolicznościach
        wydarzył się mój wypadek...
    Pełna wersja