ravenar
06.05.08, 07:55
Droga Prawnicza Braci! Mam nadzieje na Wasza pomoc, bo podejmuje w tej chwili
zyciowa decyzje, z prawem wlasnie zwiazana.
Jestem swiezo upieczonym doktorem Akademii Ekonomicznej we Wroclawiu. Zajmuje
sie glownie mikroekonomia, prace bronilam jakies 3 miesiace temu. Im bardziej
sie zaglebialam w swiat spolek, tym bardziej zauwazylam, ze pociagaja mnie
prawne aspekty. Teraz przede mna otwiera sie kariera w nauce, ale... no
wlasnie, nie pociaga mnie ona. Odswiezylam sobie zajecia z prawa ktore mialam
jeszcze jako studentka, i czuje do tego miete. Powaznie mysle o studiowaniu
prawa zaocznie, we Wroclawiu (w gre wchodzi tez albo Poznan albo Krakow, mam w
tych miastach rodzine).
Tylko ze, mam juz 27 lat :(
Rodzina mnie nie wiaze, jestem wesola singielka i dobrze mi z tym:)
Serce mi mowi zeby skoczyc na gleboka wode i sprobowac z prawem, bo o tym
marze. Ale rozum podpowiada ze dla mnie juz za pozno na zaczynanie na nowo
kariery.
Na pewno pociaga mnie prawo zwiazane z moja dziedzina. Chcialabym zrobic
kiedys aplikacje i pracowac jako adwokat lub radca prawny, pomagac spolkom.
I tu wlasnie moj dylemat: czy to ma sens????
Nie jestem z prawniczej rodziny, musialabym polegac tylko na sobie.
Jak sadzicie - czy w moim wieku jest jeszcze sens zaczac studia prawnicze?
Czy mozna miec nadzieje, ze jak je skoncze, to sie dostane na aplikacje?
I jak w ogole patrza prawnicy na osoby spoza ich dziedziny, ktore probuja
wejsc w te dziedzine?