Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      historyjki rekrutacyjne

    IP: *.net.euron.pl 07.05.08, 16:11
    jestem wlasnie po kilku spotkanich rekrutacyjnych i po prostu-czysta
    kpina.
    na jedną pognałem az do Kielc; drobiazg niecałe 150km. rozmowa
    trwała AŻ 30 min z czego ponad 10 czekałem na osobę prowadzącą; w
    rozmowie wyszło, że praca obejmuje inny zakres obowiązków na
    znacznie wiekszym terenie niz wynikało z ogłoszenia...na koniec
    tradycyjne "skontaktujemy sie"
    drugi wątek: zaproszenie przyszło mailem w piatek przed 20tą :) nie
    szkodzi, ze widoczna byla lista dystrybucyjna maila i dowiedziałem
    sie ilu mam konkurentów :) w mailu bylo info,ze jesli podany termin
    mie nie pasuje ( poniedzialek przed dlugim weekendem) moge zadzwonic
    i przelozyc. nie pasowało-dzwonie we wtorek. "no wie pan, dzis mnie
    nie ma...moze po dlugim weekendzie pan zadzwoni..."
    dlugi weekend za nami, pani v-ce prezes albo ma wyłączony telefon i
    zapchaną poczte glosową, albo nie odbiera...rece opadają.
    i na koniec...4 mce aplikowałem na PH do potentata elektroniki
    RTV/AGD...zero odzewu...ogloszenie wisi do dzis dnia. gratulacje dla
    korporacji.
      • Gość: sweterkowiec Re: historyjki rekrutacyjne IP: 83.168.75.* 07.05.08, 16:23
        byłem kiedyś na rozmowie, na której gościu spytał mnie czy jestem
        dobrze ubrany (miałem marynarkę, spodnie na kant a pod marynarką
        czerwony sweterek) powiedziałem ze oczywiście, że jestem dobrze
        ubrany, na to on: na tą okoliczność?? czy niby nie powinienem mieć
        koszuli?? odpowiedziałem ze czuję sie dobrze w moim sweterku i on mi
        się podoba, więc mowię: jeśli się panu nie podoba to pana rzecz, i
        zaraz skonczyła się rozmowa, a propo: do ERY gsm
        • camel_3d Re: historyjki rekrutacyjne 08.05.08, 11:59
          i mial racje..niestety rozmowy kwalifikacyjne maja swoje prawa i w zaleznosci od
          stanowiska mozna sobie na wiecej lub mniej pozwolic.
          ja na ostatniej bylem w jeansach:), koszuli z zawinietymi rekawami:) i
          trampkach..stanowisko kierownika dzialu w bardzo duzej firmie medialnej.. i
          przeszedlem:) wczoraj mialem jeszcze jedna rozmowe przez telefon i od reki
          odpowiedz:)
      • Gość: elka Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.08, 18:34
        Ostatnia rozmowa. Mała firma, jedno biuro w nim 3 biurka i stół
        konferencyjny na 8 osób. Rozmowa miła, sympatyczna o sratata, nagle
        dosiadła się jakaś laska i rozłożyła swoje dokumenty. Początkowo
        myślałam, że będzie brała udział w rozmowie, a ona nic tylko sobie
        siedziała i coś tam wypełniała. Kobieta dyrektorka na moje pytanie o
        zakres obowiązków przewidzianych na tym stanowisku odpowiedziała, a
        coś tam pani sobie znajdzie. Żenada totalna, kobieta wogóle nie
        wiedziała w jakim kierunku prowadzona przez nią firma zmierza, na
        moje szczegółowe pytania o plany rozwoju firmy o plany marektingowe
        itd. nie potrafiła mi udzielić żadnej odpowiedzi. Oczywiście w
        obecności tej pracownicy pytała o moje oczekiwania finansowe, gdzie
        tutaj tajemnica służbowa? (pozostałe osoby w biurze też się tej
        rozmowie z uwagą przysłuchiwały). Jednym słowem firma całkowicie nie
        przygotowana do prowadzenia rekrutacji. Chyba pierwszy raz spotkali
        się z osobą, która świadomie kształtuje swoją karierę i nie podejmie
        pracy w pierwszej lepszej firmie, byle tylko gdzieś pracować.
      • iberia.pl Re: historyjki rekrutacyjne 07.05.08, 19:35
        czemu nie podasz nazw tych firemek?
        • Gość: 81mermaid Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.icpnet.pl 07.05.08, 20:37
          dokladnie w 100% zgadzam sie z iberia.pl trzeba tepic buractwo wiec podaj nazwe
          firmy,zaoszczedzisz komus przynamniej czasu straconego na 'rozmowe'
          • Gość: szakal Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.gprs.plus.pl 07.05.08, 21:50
            Niestety ostatnio można zauważyć brak profesjonalizmu ze strony osób
            rekrutujących. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale ludzie nie są
            przygotowani pod żadnym względem do rozmów rekrutacyjnych- totalna
            beznadzieja. Brak szacunku dla ludzi, ich czasu który poświęcają dla
            firm. Albo większość rozmów jest ustawiona i już jest kandydat, a
            rekrutacja to ściema albo ogólnie wielkie widowisko, które ma na
            celu poprawić humor rekrutujących. A co do terminów rozmów to sam
            przeżyłem szok kiedy byłem na rozmowie o 16 a o 21 dostałem telefon
            że mam być jutro w Warszawie o 9.30 Brak innego terminu musi się pan
            decydować teraz, dyrektor jest tylko jutro, potem wyjeżdza:) Mimo to
            dalej poszło profesjonalnie i jestem zadowolony.
            • Gość: noxxxman Re: historyjki rekrutacyjne IP: 195.205.135.* 08.05.08, 09:32
              Byłem wczoraj na rozmowie na PM w Radfarmie - rekruter położył na stole telefon
              komórkowy i powiedział żebym mu opisał jego najważniejsze wg mnie cechy no to
              tak zrobiłem a on stwierdził że według niego inne cechy były najważniejsze i
              trafiłem tylko połowę - i co niby ma z tego wynikać, że każdy użytkownik komórek
              ma inne preferencje, nie wiem jak się to ma do branży farmaceutycznej ale cóż
              zobaczymy czy na drugi etap się załapałem :)
              • rep_pm Re: historyjki rekrutacyjne 08.05.08, 10:00
                Gość portalu: noxxxman napisał(a):

                > Byłem wczoraj na rozmowie na PM w Radfarmie - rekruter położył na stole telefo
                > n
                > komórkowy i powiedział żebym mu opisał jego najważniejsze wg mnie cechy no to
                > tak zrobiłem a on stwierdził że według niego inne cechy były najważniejsze i
                > trafiłem tylko połowę - i co niby ma z tego wynikać, że każdy użytkownik komóre
                > k
                > ma inne preferencje,


                A pracowałeś wcześniej gdzieś w akwizycji? Bo to był test podstawowej techniki
                sprzedaży PCK (produkt cecha korzyść). Prawdopodobnie rekrutującemu chodziło o
                to aby sprowokować rozmowę jak on używa tego telefonu, co w nim najczęściej robi
                itd. i na podstawie tego wypisać właśnie te cechy. Albo chodziło ogólnie czy
                potrafisz rozróżniać cechę od korzyści np. to że telefon ma duży wyświetlacz to
                jest cecha, a to że wyraźnie na nim wszystko widać i nie trzeba się z tym męczyć
                to już korzyść.
                • Gość: noxxxman Re: historyjki rekrutacyjne IP: 195.205.135.* 08.05.08, 10:22
                  rzeczywiście coś gadał o tym potem: produkt,cecha,korzyść. Wcześniej nie miałem
                  styczności z takimi terminami. Obecnie sprzedaję nieruchomości i rozmawiam z
                  biurze z klientem a ten cały pseudonaukowy bełkot marketingowy jest mi obcy i w
                  sumie dobrze bo z doświadczenia wiem że cała ta teoria ma kiepskie przełożenie
                  na rzeczywistość. Tym bardziej chyba w pracy PM gdzie lekarz decyduje o tym co
                  przepisze. Oczywistym jest dla mnie że nalezy podkreślać korzyści z używania
                  danego produktu czy też zakupu danej rzeczy ale cała ta szopka wokół tego to
                  ściema. Mój dobry kolega jest repem i nie ma zielonego pojęcia o tych
                  sprawach(produkt, cecha, ..) i radzi sobie świetnie. Ma po prostu dobry kontakt
                  z lekarzami i umie odpowiednio zagadać. Ja też nie mam najmniejszych problemów w
                  nawiązywaniu kontaktów z klientami. Od tego są szkolenia żeby takie rzeczy uczyć
                  a nie szopki odprawiać na rozmowie. Przecież ma moje CV i widzi że nie byłem
                  nigdy akwizytorem. Owszem pracuję z klientem ale nie opieram się na żadnych
                  tajemnych sztukach marketingowych tylko na dobrym z nim kontakcie, rzetelnej
                  informacji i solidnej pracy na jego rzecz.
                • adg-ak Re: historyjki rekrutacyjne 09.05.08, 13:37
                  jak juz cos to CZK: cecha- zaleta- korzysc :) ta zasada jest czesto
                  na szkoleniach ze sprzedazy. w innej kolejnosci to nie ma sensu, ale
                  pozdrawiam
                  • rep_pm Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 19:04
                    Ja pracując w 3 firmach farmaceutycznych miałem to nazywane PCK: produkt, cecha,
                    korzyść. Zaleta i korzyść to coś zbyt blisko siebie jak dla mnie. A możesz podać
                    na przykładzie jak wygląda CZK np. na jakimś przykładzie? Bo PCK na przykładzie
                    np. długopisu wygląda tak:

                    Produkt: długopis
                    Cecha: gumowy uchwyt
                    Korzyść: wygodne pisanie

                    A jak na takim przykładzie będzie wyglądało CZK?
      • camel_3d ludzie..no prosze... 08.05.08, 12:04
        rozmowa kwalifikacyjne jest bardzo waznym elementem.
        bardzo istotne jest pierwsze wrazenie. Zawsze zalezy to do stanowiska itd... I w
        wielu przypadkach powinnismy zdawac sobei sprawe, ze oprocz nas sa jeszcze inni
        kandydaci, wiec lepiej nie zgrywac gieroja i nie paradowac w sfeterku...:)
        Jezeli nie kadnydujesz na sprzataczke to zawsze lepiej zalozyc garnitur i
        koszule z krawatem.
        Chyba ze znasz bardzo dobrze firme, jestes bez konkurencyjne lub masz silne
        plecy..wtedy inna bajka:)

        Jasne, ze z obu stron powinnoo byc minimum kultury..ale o jednym musicie
        pamietac TO WAM ZALEZY NA PRACY
        • iberia.pl Re: ludzie..no prosze... 09.05.08, 14:12
          camel_3d napisał:

          > rozmowa kwalifikacyjne jest bardzo waznym elementem.
          > bardzo istotne jest pierwsze wrazenie. Zawsze zalezy to do
          stanowiska itd... I w wielu przypadkach powinnismy zdawac sobei
          sprawe, ze oprocz nas sa jeszcze inni kandydaci, wiec lepiej nie
          zgrywac gieroja i nie paradowac w sfeterku...:)
          > Jezeli nie kadnydujesz na sprzataczke to zawsze lepiej zalozyc
          garnitur i koszule z krawatem.
          > Chyba ze znasz bardzo dobrze firme, jestes bez konkurencyjne lub
          masz silne plecy..wtedy inna bajka:)


          amen.

          > Jasne, ze z obu stron powinnoo byc minimum kultury..ale o jednym
          musicie pamietac TO WAM ZALEZY NA PRACY

          az dziw bierze, ze Cie za ten tekst jeszcze tu nie zlinczowali....bo
          tu panuje przekonanie, ze to pracodawca powinien sie plaszczyc i
          zebrac o prace, wszak mamy teraz rynek pracownika.

          Zeby nie bylo:wg mnie nikt nikomu laski nie robi, prawcownik ma
          prace i pensje a pracodawca ma wykonawce czynnosci i za to placi.
        • p26 Re: ludzie..no prosze... 10.05.08, 22:49
          > rozmowa kwalifikacyjne jest bardzo waznym elementem.
          > bardzo istotne jest pierwsze wrazenie. Zawsze zalezy to do stanowiska itd... I
          > w
          > wielu przypadkach powinnismy zdawac sobei sprawe, ze oprocz nas sa jeszcze inni
          > kandydaci, wiec lepiej nie zgrywac gieroja i nie paradowac w sfeterku...:)
          > Jezeli nie kadnydujesz na sprzataczke to zawsze lepiej zalozyc garnitur i
          > koszule z krawatem.

          Marynarka nałożona na sweterek (pod nim jeszcze koszula) to bardzo elegancki
          strój. Takie zachowanie HRowca jak opisane świadczy tylko o jego schematycznym,
          prowincjonalnym myśleniu, o buractwie po prostu. Jego ideałem jest pewnie czarny
          gajerek z czarnym krawatem i kamizelką.
          • Gość: spin Re: ludzie..no prosze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.08, 01:19
            Dokładnie jest tak jak piszesz. Wydaje mi sie, że w Polsce pokutuje mit, że
            jedyny słuszny strój do pracy to - ciemny garnitur/kostium. Ten kto sie wyłamie
            jednym ciekawszym dodatkiem (oczywiście wszystko z umiarem i w dobrym guście)
            jest negatywnie postrzegany. Tymczasem często widzi się, iż niektóre panie
            (pracujące w dużych korporacjach) tak się zasugerowały, że jedyna słuszna
            fryzura to upięte włosy w koński ogon, że nie zwracają uwagi na fakt, iż włosy
            nadal wymagają pielęgnacji, powinny być zadbane i dobrze upięte, a nie źle
            związane i rozczochrane.

            Oprócz tego, mam wrażenie, że większość osób nadal myśli, że jak założy ciemny
            uniform to jest bardzo elegancko i właściwie ubrana. Niestety, gdy mężczyzna lub
            kobieta zakłada garnitur/kostium kiepskiej jakości (~99% poliestru) to widać.

            Chyba zbyt duża ilość osób założyła garnitur dopiero w pierwszym pokoleniu i nie
            zdążyła okrzepnąć i nabrać rezerwy ;)

            Pozdrawiam i życzę niektórym dystansu
      • Gość: hanka Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.tdi.tktelekom.pl 08.05.08, 12:07
        Moje niedawne przejście z firmą. Spotkałam się aż 5-krotnie. Pierwszy raz z
        agentem, bo jak się okazało, moje cv trafiło do firmy rekrutacyjnej. Potem
        drugie spotkanie już w firmie docelowej, z dyrektorką (stanowisko - specjalista
        ds. eksportu). Rozmowa trwała ponad godzinę, zastanowiło mnie pytanie o plany
        życiowe - ślub, ciąża itp. Ale poza tym wrażenie dobre. Kolejne spotkanie - z
        właścicielem. Snob nie z tej ziemi, w czerwonych lakierkach i jasnoszarym gajerku.
        Po tyg. dostałam maila, że wybrali kogoś innego.
        A po dwóch, że mam się pojawić ponownie, bo jednak nadal szukają.
        Spotkałam się więc z agentką, która mi "doradziła" jak się zachować na rozmowie.
        Otóż, za pierwszym razem nie spodobało sie szefowi to, jak byłam ubrana (miałam
        czarne spodnium i białą bluzkę), byłam zbyt mało "biznesowo" wg niego ubrana.
        Poszłam więc na piątą już rozmowę z szefem. Dogadywaliśmy już szczegóły, kiedy
        przypadkiem się wygadał: facet ma kilka firm i robi przekręty z umowami o pracę.
        Oczywiście nie powiedział tego dosłownie, po prostu na moje pytanie na temat
        kolejnych umów powiedział, ze zwykle są 2-letnie i żeby się nikt nie doczepił to
        kadrowa już wie jak to załatwić.... Cóż, wróciłam do domu z niesmakiem i
        odmówiłam. Mam pracę i mogę powybrzydzać.... Aha, przy piątym spotkaniu szefunio
        miał na sobie ten sam gajerek i..... trampki.
        Hmmm. ciekawe co mu się nie podobało w moim mało biznesowym wyglądzie...
        • Gość: Kejti Re: historyjki rekrutacyjne IP: 86.47.135.* 08.05.08, 18:22
          a co to takiego "spodnium"? Chyba za mloda jestem na Heroda...
          • Gość: prosze Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.icpnet.pl 08.05.08, 18:41
            www.bonprix.pl/bp/offer.htm?pr=20201&fm=td
            • Gość: skara Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.121.50.178.dyn.user.ono.com 08.05.08, 21:34
              To albo ja ślepa jestem albo spodnium to zwykłe spodnie :)

              Z ciekawości opiszę Wam rozmowę kwalifikacyjną do firmy, w której
              pracowałam ponad rok i zostawiłam pracę niedawno.
              Mieszkam za granicą i aplikowałam na stanowisko specjalisty ds.
              eksportu. Zaproszono mnie na rozmowę, musiałam poczekać prawie
              godzinę na rekrutekę. Po tym dała mi tekst o firmie i kazała
              pisemnie przetłumaczyć na angielski, rosyjski i polski (!)
              Zaskoczyło mnie to nieco, bo co jak co, ale o kogoś w okolicach
              mogącego ocenić mój stopień znajomości polskiego niełatwo, ale cóż
              przetłumaczyłam jej te teksty.
              Następnie wręczyła testy psychologiczne - ponad 200 pytań, zresztą
              dość nudne. Wszystko to w akompaniamencie na maksa nastawionego
              telewizora, robione w "poczekalni" i na kolanie!
              Następnie przeprowadziła ze mną rozmowę, miło lecz stanowczo
              wypytując o plany osobiste itp.
              Następnego dnia telefon - umówiła mnie z dyrektorem kadr. Niemile
              wspominam spotkanie, ponad 1,5 h spóźnienia z jego strony i kilka
              banalnych tekstów o niczych. Zabiło mi jak kazał mi wymieniać moje
              wady.
              Po dwóch godzinach kolejny telefon - szef firmy chce mnie poznać.
              Musiałam mu trochę poopowiadać o rynku polskim i dopiero wtedy (mimo
              że wcześniej o to pytałam) ktoś pogadał ze mną o kasie. Płacili
              nędznie, ale zdecydowałam się. Zależało mi na tej firmie, bo to
              największa i najważniejsza w kraju z tej branży, więc dobrze to w CV
              wyglada.

              I cała ta rekrutacja żeby spróbować ze mnie zrobić panienkę od
              kserowania i wysyłania faksów!!! Nie chcieli mi dać obiecanego rynku
              polskiego - długo mi zajęło wywojowanie go. Wytrzymałam ponad rok
              (wpis w CV) i juz jestem wolna.
              • Gość: prosze Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.icpnet.pl 08.05.08, 22:46
                spodnium to nie tylko spodnie ale i marynarka do kompletu boshe...
                • annajustyna Re: historyjki rekrutacyjne 09.05.08, 14:53
                  Nie. To jest wtedy garnitur damski.
                • p26 Re: historyjki rekrutacyjne 10.05.08, 22:54
                  a ja się nazywa spódnica i marynarka do kompletu? spódnicum?? :-)
                  • annajustyna Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 11:52
                    Kostium albo garsonka:) W sumie niewazne, czeplam sie:D
            • annajustyna Re: historyjki rekrutacyjne 09.05.08, 14:52
              Otoz nie. Spodnium jest jednoczesciowe (gora i dol w formie spodni stanowia
              jedna czesc). Bon prix nie stanowi wyroczni
        • annajustyna Re: historyjki rekrutacyjne 09.05.08, 14:51
          Spodnium - chyba mylisz pojecia - spodnium to nie garnitur damski,a taki
          kombinezon z materialu (czyli stroj jednoczesciowy). Tak bylas ubrana?
          • Gość: hanka Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.chello.pl 10.05.08, 22:08
            Nie kochana, garnitur to noszą mężczyźni, a kobiety właśnie spodnium.
            • sloneczna.dziewczyna Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 11:34
              Garnitur to noszą mężczyźni (marynarka i spodnie), a kobiety
              garsonkę (żakiet i spódnica).
              Spodnium to to strój damski składający się z żakietu i spodni.

              Gość portalu: hanka napisał(a):
              > Nie kochana, garnitur to noszą mężczyźni, a kobiety właśnie
              spodnium.
              • annajustyna Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 11:50
                Patrz. Garnitur damski zostal wprowadzony przez Marlene Dietrich, inaczej
                (potocznie) kostium ze spodniami:))). Spodnium bylo modne w latach 80. To stroj
                jednoczesciowy.
                • annajustyna Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 11:51
                  Aczkolwiek nazwa mogla przeewoluowac. W kazdym razie ja mam pol szafy w
                  damskich garniturach.
      • panna_holly Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 16:54
        U mnie było tak: pojechałam do innego miasta odległego o 50 km, pani się
        spóźniła, nie miała mojego CV i starała się skrócić rozmowę do minimum.
        Ogólne wrażenie: moje nagłe i niespodziewane wtargnięcie przeszkodziło pani od
        HR w pracy.
        Dodam jeszcze, że była to jedna z tych "wypasionych" firm doradztwa
        personalnego, które rekrutują wyłącznie specjalistów i kadrę zarządzającą. I są
        ponoć "global leaders" w tym co robią. Boże uchowaj.
        • annajustyna Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 17:10
          Oczywiscie zwrotu kosztow dojazdu nie uzyskalas?
          • panna_holly Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 17:36
            Nawet nie pytałam, kiedy w pospiechu zbierałam swoje manatki bo przeszywał mnie
            ponaglający wzrok pani rekruterki stojącej przy otwartych drzwiach. W sumie
            a)nie były one wysokie,
            b) miałam parę spraw prywatnych do załatwienia w jej mieście(czego ona
            oczywiście nie wiedziała), więc i tak byłabym zmuszona do przyjazdu na koszt
            własny. Dlatego tez nie fatygowałam jej do mojego miejsca zamieszkania. I to był
            błąd.
            • mijo81 Re: historyjki rekrutacyjne 11.05.08, 23:00
              A trzabyło jej na złości zrobić i przedłużać rozmowę :)
      • Gość: she Re: historyjki rekrutacyjne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.08, 22:31
        Historyjki prawie kabaretowe ,ale realne:)
        Ge money bank:Rozmowa z dyrektorem i scenka rodzajowa
        typu "przychodzi babcia po kredyt hipoteczny".Więc rozkręcam rozmowę
        i używam haniebnego słowa "pieniążki".Dyrektor prawie co nie wybucha
        i mówi,że (cytuję) "nie życzy aby w rozmowie z takim dyrektorem jak
        on używać słowa "pieniążki".
        ITSoft:Rozmowa z kierownikiem działu sprzedaży,gdzie po 1,5 h
        rozmowie zadaję pytanie o zarobki.Gościu mi odpowiada,że takie
        informacje to dopiero na trzecim etapie.JA go pytam zatem ,czy nie
        sądzi,że jak się aplikuje na dane stanowisko to należałoby sie
        dowiedzieć za jakie pieniądze?nie odpowiedział.Wyszłam.
        TNT Kraków:Rozmowa z dyrektorem.Ile chce PAni zarabiać?JA na to 1500
        netto ( rok 2003).Gościu wybuchł smiechem i wstał zawołać następną
        osobę z kolejki.
        NA chwilę obecną jestem dyr. placówki bankowej i jest ok:)
    Pełna wersja