Gość: kpiarz
IP: *.net.euron.pl
07.05.08, 16:11
jestem wlasnie po kilku spotkanich rekrutacyjnych i po prostu-czysta
kpina.
na jedną pognałem az do Kielc; drobiazg niecałe 150km. rozmowa
trwała AŻ 30 min z czego ponad 10 czekałem na osobę prowadzącą; w
rozmowie wyszło, że praca obejmuje inny zakres obowiązków na
znacznie wiekszym terenie niz wynikało z ogłoszenia...na koniec
tradycyjne "skontaktujemy sie"
drugi wątek: zaproszenie przyszło mailem w piatek przed 20tą :) nie
szkodzi, ze widoczna byla lista dystrybucyjna maila i dowiedziałem
sie ilu mam konkurentów :) w mailu bylo info,ze jesli podany termin
mie nie pasuje ( poniedzialek przed dlugim weekendem) moge zadzwonic
i przelozyc. nie pasowało-dzwonie we wtorek. "no wie pan, dzis mnie
nie ma...moze po dlugim weekendzie pan zadzwoni..."
dlugi weekend za nami, pani v-ce prezes albo ma wyłączony telefon i
zapchaną poczte glosową, albo nie odbiera...rece opadają.
i na koniec...4 mce aplikowałem na PH do potentata elektroniki
RTV/AGD...zero odzewu...ogloszenie wisi do dzis dnia. gratulacje dla
korporacji.