Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Pracuje na zmywaku od 4 lat -kto jest temu winien?

    IP: *.zone3.bethere.co.uk 30.05.08, 19:30
    Skonczyl naprawde nienajgorsze studia w Polsce, i zawsze chcial pracowac w
    swoim zawodzie.
    4 lata temu wyjechal jednak na Wyspy, gdzie dostal prace na przyslowiowym
    zmywaku w Anglii.
    I tak jest do teraz.

    Gdzie lezy wina?
      • iberia.pl kto jest temu winny? Jak to kto ? ON sam 30.05.08, 19:32
        czy jest jakis przymus takiej pracy? Moze jemu pasuje taka praca,
        nie kazdy ma ambicje aby byc dyrektorem.
        • Gość: Socjopeta Re: kto jest temu winny? Jak to kto ? ON sam IP: *.zone3.bethere.co.uk 30.05.08, 19:52
          Moze jemu pasuje taka praca,
          > nie kazdy ma ambicje aby byc dyrektorem.

          Tak jak wczesniej zostalo napisane- zawsze chcial pracowac w swoim wymarzonym
          zawodzie, i nadal chce.
          Zawsze "krecilo go" cos innego. Wie, ze bylby w tym (finanse) co najmniej dobry-
          to tam leza jego prawdziwe autentyczne zainteresowania.

          A to co robi nie podoba mu sie, i nigdy nie podobalo.

          Wiec to nie jest odpowiedz.
          • Gość: anna Re: kto jest temu winny? Jak to kto ? ON sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.08, 20:14
            Każdy jest kowalem swojego losu.
            Chyba nie oczekujesz, że ktoś na tym forum weźmie odpowiedzialność
            za decyzje tego pana. Tylko on jest odpowiedzialny za swoje życie,
            tak jak i my wszyscy. Mnie nikt nic nie dał za darmo, do wszystkiego
            muszę dochodzić sama, a ty oczekujesz, że on jest kimś specjalnie
            wyjątkowym i dlatego ktoś powinien mu coś dać za darmo. No to miłego
            czekania :)
            • Gość: Socjopeta Dlaczego odpowiadacie na nieistniejace pytania? IP: *.zone3.bethere.co.uk 30.05.08, 20:52
              Jak narazie niestety w ogole nie widze prob odpowiedzenia na pytanie.

              > Każdy jest kowalem swojego losu.

              To zasadniczo prawda.
              Jednak nie wszystko jest zawsze takie czarno-biale.
              Posluze sie porownaniem - na pozor ekstremalnym, jednak sensownym na uzytek
              tylko i wylacznie analizy co mozna zrobic, by odmienic swoj los.
              Czy nastoletni Zyd w latach 40-tych sam sobie byl winny, ze byl zaglodzony
              niemal na smierc w Auschwitz?
              Patrzacy na niego Niemiec, mogl ze smiechem powiedziec "Widzisz - kazdy jest
              kowalem swego losu. Ja jestem najedzony - a Ty nie. Umiem sobie radzic w zyciu,
              a Ty - nie." - po czym dla kaprysu strzelic Zydowi w tyl glowy.

              > Chyba nie oczekujesz, że ktoś na tym forum weźmie odpowiedzialność
              > za decyzje tego pana

              Skadze, pytanie jest inne - gdzie lezy wina - a takze cos, co pominalem - co
              powinien (powinien byl) zrobic, by bylo inaczej.

              > a ty oczekujesz, że on jest kimś specjalnie
              > wyjątkowym i dlatego ktoś powinien mu coś dać za darmo

              Ani ja nie uwazam, ze jest wyjatkowy, ani on.
              Chcial i nadal chce pracowac w swoim wyuczonym fachu. Wie, ze w niedlugim czasie
              bylby w tym znacznie lepszy niz tylko przecietny - co nie znaczy najlepszy z
              najlepszych.

              Gdzie tu jakies "oczekiwanie czegos za darmo".

              Gdzie tkwi jego blad?
              W tym, ze nie jest najlepszy?
              • niewygodny Re: Dlaczego odpowiadacie na nieistniejace pytani 30.05.08, 23:52
                Gość portalu: Socjopeta napisał(a):

                > Skadze, pytanie jest inne - gdzie lezy wina - a takze cos, co
                pominalem - co
                > powinien (powinien byl) zrobic, by bylo inaczej.


                No to formulujac tak pytanie sam sobie odpowiadasz: winny jest on
                sam (skoro nie zrobil czegos co powinien byl zrobic)

                Ja mysle ze przyczyna calej sytuacji jest brak determinacji:
                ostatecznie skonczyl ulubione studia, wiedzial ze moze byc w swojej
                dziedzinie dobry i ... wyjechal na zmywak ? Cos nie tak z
                determinacja - ta dlugoterminowa bo w krotkim czasie owszem moze byc
                tak ze robimy cos co chwilowo pozwale nam przetrwac, kwestia czy sie
                poddamy czy probujemy jednak cos zdzialac.

                Ale na pytanie co dokladnie i kiedy powinien byl zrobic (moze np
                sprobowac wyleczyc sie z depresji ?) moze odpowiedzeic tylko on sam
                po odpowiedniej analizie bo tylko on zna dokaldnie swoja sytacje.
                Inna rzecz ze po szybkiej anlalizie przeszlosci i tego co powinno
                bylo byc i moglo bylo byc zrobione (moze jakas nauka z tego
                wyplynie) wzialbym sie raczej za analize terazniejszosci, plany na
                przyszlosc i zastanowienie sie co i jak mozna zrobic teraz i
                natychmiast zeby za 5-10 lat nie stawiac jeszcze dramatyczniejszych
                pytan.

                Aha : porownanie z Zydem kompletnie nie kompatybilne. Sugeruje
                wielka wine swiata zewnwtrznego w zaistnialej sytuacji i poczucie
                absolutnej niemozliwosci w zmianie czegokolwiek samemu - co moze
                jednak wskazywac na depresje.
                • Gość: Socjopeta Re: Dlaczego odpowiadacie na nieistniejace pytani IP: *.zone3.bethere.co.uk 31.05.08, 12:26
                  Twoj post nalezy do interesujacych. Widac, ze nie skupiasz sie na krytyce (ktora
                  nie odpowiada na zadne pytanie), lecz probujesz wniknac w istote problemu. Moj
                  blad, ze podalem zdawkowa ilosc informacji. Jesli watek nie umrze smiercia
                  naturalna w bardzo bliskim czasie, sprobuje wdac sie w kilak szczegolow i je
                  przedstawic.

                  > No to formulujac tak pytanie sam sobie odpowiadasz: winny jest on
                  > sam (skoro nie zrobil czegos co powinien byl zrobic)

                  Mam swoja koncepcje, ale jestem ciekaw opinii innych osob dotyczacej takiej
                  sytuacji - nie znajacych konkretnej osoby, stojacych z boku.

                  > Ja mysle ze przyczyna calej sytuacji jest brak determinacji:
                  > ostatecznie skonczyl ulubione studia, wiedzial ze moze byc w swojej
                  > dziedzinie dobry i ... wyjechal na zmywak ?

                  Tak, po blisko 12 miesiacach raczej tak intensywnych, jak i niestety
                  bezskutecznych poszukiwan pracy bardziej w jego odczuciu odpowiedniej.

                  Kilka innych, byc moze pomocnych do oceny, porad i sugestii faktow, postaram sie
                  podac pozniej.
          • iberia.pl Re: kto jest temu winny? Jak to kto ? ON sam 30.05.08, 20:24
            sam jest sobie winien, koniec, kropka.
            • Gość: Socjopeta Re: kto jest temu winny? Jak to kto ? ON sam IP: *.zone3.bethere.co.uk 30.05.08, 20:36
              Dlaczego?

              Gdzie popelnil blad?
              • iberia.pl Re: kto jest temu winny? Jak to kto ? ON sam 30.05.08, 21:44
                Gość portalu: Socjopeta napisał(a):

                > Dlaczego?
                >
                > Gdzie popelnil blad?

                naprawde nie wiesz czy tylko udajesz?
                A probowal szukac czegos innego?Czy tylko poszedl na zmywak i tyle?
                Wysilil sie choc troche w poszukiwaniu innej pracy?

                Moja kuzynka tez zaczynala od bycia kelnerka, od jakiegos czasu
                pracuje w amerykanskiej korporacji ds funduszy powierniczych.Czyli
                co? da sie?
                • Gość: Socjopeta Re: kto jest temu winny? Jak to kto ? ON sam IP: *.zone3.bethere.co.uk 31.05.08, 12:13
                  > A probowal szukac czegos innego?Czy tylko poszedl na zmywak i tyle?
                  > Wysilil sie choc troche w poszukiwaniu innej pracy?

                  Oczywiscie, zanim sie na to z musu zdecydowal dlugimi miesiacami szukal
                  intensywnie pracy, na rozne sposoby.
                  Czy wszystkie mozliwe?
                  Tego nie wiem, w kazdym razie nie bylo tak ze siedzial z zalozonymi rekoma
                  mamroczac "nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie chce, a jestem taki wspanialy". To
                  nie ta bajka.

                  Pozniej, juz pracujac w prostej pracy nie poprzestawal - probowal cos znalezc nadal.
            • Gość: PRAWDA Re: kto jest temu winny? Jak to kto ? ON sam IP: *.chello.pl 30.05.08, 20:40
              WINNNA jest biedna bezrobotna Polska i ty że poszedłes na studia
              które sa bardzo popularne przez co prawie nieważne ale byłes
              nieswiadomy nie przypuszczałes ze oprócz ciebie studiuje równolegle
              ten sam kierunek makabryczna ilosc przyszłych bezrobotnych mgr wiec
              wspólczuje i pociesze mam to samo moi znajomi to samo ich znajomi
              tez tylko sądaze i dane statystczne maja sie narazie coraz lepiej
      • Gość: prof. dr hab. i po co było iść na studia? IP: *.toya.net.pl 30.05.08, 22:11
        trza było do budowlanki, to zarabiałbyś 5 kafli w PL (mgr moze
        pomarzyc o takiej kasie
        • Gość: bobik Re: i po co było iść na studia? IP: *.domainunused.net 31.05.08, 01:22
          Żeby na budowie mieć 5000 to do mgr trzeba mieć jeszcze inż, zwykły budowlaniec
          ma 2000-3000 za jeden etat.
      • Gość: weritas Re: Pracuje na zmywaku od 4 lat -kto jest temu wi IP: *.chello.pl 30.05.08, 22:19
        nie wiem czy podejmował jakieś działania, żeby zmienić pracę. Ale jeśli nie
        podejmował to winien jest on sam. Bo może pójść do szkoły i opanować dobrze
        angielski jeśli jeszcze tego nie zrobił bo to jest podstawa przy szukaniu pracy.
        A potem szukać konsekwentnie pracy marzeń. Jeśli tylko jest zdrowy to ma dużo
        możliwości i winien jest on sam. Może brak mu ambicji? A może woli tylko karmić
        się marzeniami zamiast je spełniać.
      • Gość: pawel Re: Pracuje na zmywaku od 4 lat -kto jest temu wi IP: *.domainunused.net 30.05.08, 22:36
        Byc może bardziej od dobrej pracy ceni sobie wysokie zarobki, bo nie oszukujmy
        sie, w Polsce w finansach miałby najwyżej połowę tego co na zmywaku w UK, a do
        tego mnóstwo stresu, praca po godzinach i nierealne plany sprzedażowe.
        Swoją drogą po 4 latach kitchen-porterowania powinni już go dawno awansować na
        chefa.
      • agulha Re: Pracuje na zmywaku od 4 lat -kto jest temu wi 30.05.08, 22:54
        Zna angielski? Jeśli nie - uczy się? Jeśli już tak - wyszukuje oferty pracy w
        swoim zawodzie i zgłasza się?
        Jeśli nie, to dlaczego nie?
        Odkłada pieniądze? Odłożył na tyle, żeby wrócić do Polski na pół roku, żyć z
        oszczędności i szukać pracy?
        Można jeszcze popracować nad sobą, ew. z pomocą psychoterapeuty, i wytłumaczyć
        sobie, że aktualna sytuacja zła nie jest i trzeba ją polubić, skoro zmienić się
        nie jest w stanie.
        • Gość: Szczerze pisząc Język to tylko wierzchołek góry lodowej. IP: *.tsi.tychy.pl 30.05.08, 23:28
          Specjalistyczna wiedza wymaga sporej fachowej wiedzy i ciągłego jej pogłębiania.
          Zamiast pójść z laską na piwo trzeba czytać książki, zamiast kupić TV opłacić
          jakiś kurs. Samo "czuje że będzie dobry" to nic nie znaczy.

          4 lata na zmywaku - z takim CV jest się naprawdę mocno zaszufladkowanym i ciężko
          z tej szuflady będzie wyjść.
        • Gość: Socjopeta Re: Pracuje na zmywaku od 4 lat -kto jest temu wi IP: *.zone3.bethere.co.uk 31.05.08, 12:44
          > Zna angielski?

          Jako tako. Lepiej niz srednio, ale nie wysmienicie.

          > Jeśli nie - uczy się?

          Uczy. Jednak szlifowanie jezyka to nie jest jego zdolnosc nr 1. Idzie mu
          przecietnie.

          > Odkłada pieniądze? Odłożył na tyle, żeby wrócić do Polski na pół roku, żyć z
          > oszczędności i szukać pracy?

          Nie wiem dokladnie jak dlugo by przezyl. Ale wyjechal w 2004 roku, i bardzo zle
          wspomina poszukiwania pracy w Polsce sprzed wyjazdu. Jak mowi nie wierzy, ze
          teraz mialo by sie cos nagle zmienic.
          Gdy o tym mowi w glosie mozna wyczuc nie agresje, nie depresje, ale cos w
          rodzaju..hmm.. traumy?

          > wyszukuje oferty pracy w
          > swoim zawodzie i zgłasza się?
          > Jeśli nie, to dlaczego nie?

          Tak, lecz zdecydowana wiekszosc ofert dotyczy ludzi z doswiadczeniem w zawodzie.
          Co do ofert bez wymaganego doswiadczenia- ktore tez sa, choc duzo mniej - bardzo
          ciezko sie przebic, z jego skrotowym "portfolio" ktore jest takie:

          - absolwent uczelni wyzszej,
          - rok bezrobocia, po czym
          - 4 lata prostych prac ("zmywak" uzylem przyslowiowo, zgodnie z najnowszym
          trendem - jako synonim prac prostych, nie wymagajacych skomplikowanych operacji
          mozgowych).
          • Gość: maggie Re: Pracuje na zmywaku od 4 lat -kto jest temu wi IP: *.181.219.81.magma-net.pl 09.06.08, 00:19
            Czemu jest dalej na zmywaku?-bo tak łatwiej..

            Jestem w podobnej sytuacji-po studiach finanse/ekonomia, bez
            wiekszego doswiadczenia zawodowego, angielski b. dobry, ale nie
            doskonaly. Znalazlam prace w moim zawodze. Pensja, ktora mi
            zaoferowano na poczatek, pozwala na zaplacenie rachunkow itp, ale
            niekoniecznie na oszczedzanie wiekszych sum.. Pewnie twoj znajomy
            wiecej zarabia na tym zmywaku. Bedac w Anglii/ Irlandii trzeba
            podjac decyzje- albo zarabia sie nie najgorsza kase pracujac na
            zmywaku itp, albo znajduje sie prace w swoim zawodzie akceptujac
            fakt, ze na poczatku kokosow niestety nie ma..
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja