Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      IRLANDIA: życie i praca

    IP: *.usr.onet.pl / 192.168.1.* 17.09.03, 13:01
    Witam,
    Za kilka miesięcy zamierzam wyjechać do Irlandii. Chcę tam pomieszkać kilka
    lat. Z tej okazji chciałem zapytać wszystkich, którzy mieli jakiklolwiek
    kontakt z krajem o wrażenia.
    Interesuje mnie co wam się tam podoba a co nie. Chodzi mi o sposób życia,
    mentalność ludzi, rodzaj pracy jaki wykonywaliście, z jakimi ludzmi mieliście
    kontakt, w której części Irlandii mieszkaliście i dlaczego? Generalnie
    wszystko! Spotkałem się z wieloma różnumi opiniami na temat wyspy i bardzo
    chętnie skonfrontuję je z waszymi opiniami.
    pozdrawiam i czekam wrażenia.
      • Gość: bobo Re: IRLANDIA: życie i praca IP: 195.116.161.* / 195.116.161.* 18.09.03, 10:48
        Hej ! Napisz prosze w jaki sposób załatwiłeś ten wyjazd, jakie formalności i
        jakie warunki trzeba spełniać. Prosze !!!!!!!!!!!! cisme@poczta.onet.pl
      • Gość: duńczyk Re: IRLANDIA: życie i praca IP: brama2:* / 192.168.4.* 18.09.03, 12:23
        Farciarz z ciebie, życzę powodzenia!
        Podziel się szczegułami, szczęściarzu.
        mbfm@poczta.onet.pl
      • Gość: Gosc Re: IRLANDIA: życie i praca IP: *.as1.tre.dublin.eircom.net 22.09.03, 21:44

        GENERALNIE zyje sie na duzym luzie; wlasciwie trzeba tak zyc bo Irolom inaczej
        chodza zegarki a praca nie zajac nie ucieknie i jakbys oczekiwal
        punktualnosci, rzetelnosci i profesjonalizmu to wrzodow bys sie nabawil (mnie
        boli niechlujstwo i brak poszanowania czasu innych ale z czasem mozna nauczyc
        sie podchodzic do tego nieemocjonalnie).

        Ludzie sa raczej usmiechnieci i pogodni, nie ma problemu z powierzchownymi
        znajomosciami. Niewiele z nich ostaje sie na wiecej niz impreza.
        Nienawisci i jadu zdecydowanie mniej niz u nas.

        Mlodzi imprezuja naprawde duzo, duzo firm w czwartki i piatki po pracy idzie
        na piwo.

        Praca: roznie, zawsze pracowalam w firmach gdzie przewazaja mlodzi (praca dla
        irlandzkich sredniej wielkosci firm, IT), z reguly bardzo luzne podejscie do
        wszystkiego. Raczej niewiele gierek firmowych, nikt nikogo nie wygryza itd,
        chociaz np w Polsce nigdy nie pracowalam dla takich kretaczy jak w jednej z
        tutejszych firm. Raczej nie wywalaja niekompetentnych osobowosci i niestety
        czesto trzeba robic za nich robote. W duzych miedzynarodowych firmach moze byc
        kompletnie inaczej.

        Mieszkanie: zalezy od miejsca, ludzie w niewielkich miejscowosciach sa otwarci
        i pomocni dla sasiadow, w duzych miastach sasiadow sie nie zna.

        oczywiscie pogoda jest nieprzyjemna, praktycznie mokra polska jesien przez
        caly rok.

        Ceny: wygorowane za wszystko (kazdy tu od razu chce byc bogaty malym kosztem).
        Ciagle rosna. Ludzie czuja sie oszukiwani na kazdym kroku - tu sie zyje na
        luzie, malo kto szuka tanszego towaru wiec ceny czesto sa kosmiczne.

        To generalnie, wszedzie jest duzo wyjatkow.
        Kryzys coraz wiekszy, narzekanie wzrasta, duzo ludzi wyjezdza.

      • Gość: ziemek Re: IRLANDIA: życie i praca IP: 62.121.73.* 23.09.03, 14:17
        siema, dorzucę i ja swoje 5 groszy jeśli można. co prawda byłem w Irl tylko 2
        miesiące , w czasie wakacji pracowałem w restauracji jako kitchen porter -
        typowy fizol. Ogólnie kraj przyjemny, krajobrazowo podobny do Polski, tylko
        jakby czystszy, no może oprócz dublina. w tymże Dublinie jest tłoczno,
        niebezpiecznie (jak na ichnie warunki, czyli tak jak u nas na strzeżonym
        osiedlu:)) i co ciekawe,mieszkający "na prowincji" ludzie zdecydowanie wyrażają
        dezaprobatę wobec Dublina i jego mieszkańców.
        Ja mieszkałem w Galway, to jest kurort na zachodzie, drugie co do wielkosci
        miasto w Irl, nad oceanem. bardzo ładne miasteczko, gdzie po pracy można
        spędzić czas zarówno w pubach, jak i restauracyjkach których naprawdę MNÓSTWO.
        Jedna rzecz, to że kończy się tam sezon, mają jeszcze w październiku święto
        ostryg i potem podobno ruch tam zamiera. Co do przyczyn dla których tam się
        zmalazłem wraz z 3-ma przyjaciółmi, to po prostu w dublinie nie było roboty, a
        my nie mieliśmy żadnych kontaktów czy wcześniejszych umów z pracodawcami.
        Uratowała nas znajomość języka i upierdliwość :) Co do cen to tak jak ktoś tu
        juz napisał, przejeb.. drogo, szczególnie jak ktos chce mieszkać w dobrych
        warunkach, samemu wynajmować mieszkanie itp. Żywność ogólnie mowiąc taka sobie,
        za chlebem trzeba się nachodzić zanim się uda kupić w miarę normalny a nie
        tostowy. gałka lodów kosztuje około 1-1,5 E, 3 jabłka na targu ok. 2 E a o
        paleniu to lepiej wogóle zapomnieć - 4-6 E za paczkę. Za to benzyna w normie,
        ale chyba nie bierzesz tam auta?:) Policja (Garda) bardzo uprzejma, wogóle
        ludzie otwarci , tzn. w Galway, bo w Dublinie raczej nie, gazety codzienne, i
        wogóle prasa DO DUPY, same szmatławce z plotami, główne tematy to robbie
        wiliams i david beckham oraz śluby i zerwania córek i synów elit światowych.
        jeśli czytaleś kiedyś "The Sun" lub "the mirror" to wiesz o co chodzi...
        Co tam więcej.. bardzo urokliwe krajobrazy występują właśnie na zachodzie,
        polecam gorąco przejażdżkę na klify Moher i do connemary, naprawdę jest na co
        popatrzeć - jeśli oglądałeś władcę Pierścieni i podobały się widoki no to tam
        masz namiastkę tychże. poza tym, przyzwyczajaj się do jajek z bekonem na
        sniadanie, tostów, ciemnego piwa i irish stew, czyli tradycyjnej irlandzkiej
        potrawy , coś jak gulasz. Acha, zapomniałbym o najważniejszym, najmocniejsze
        piwo jakie udało nam się kupić to był heineken, bodaj 4,5%... Normą są browki
        4,2%, wódki cholernie drogie , swoją drogą jedną z najdroższych jest wyborowa.

        Zycząc udanego pobytu, pozdrawiam.
      • Gość: ToeToe Re: IRLANDIA: życie i praca IP: *.static.ihug.co.nz 24.09.03, 00:05
        Zdradzisz, swoj fach i powod wyjazdu?
    Pełna wersja