Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Prośba o podwyżkę - argumenty

    IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.08, 20:09
    Witan
    Zaraz kończy mi się okres próbny po którym mam dostać 200 zł więcej,
    jednak chciałbym poprosić o troszkę więcej - znacie argumenty które
    by pomogły wywalczyć lepsze warunki?
    Negocjując mogę podpierać się tym co zrobiłem w ciągu okresu
    probnego - ale czy to nie jest samozachwyt? A poza tym mój szef ma
    węża w kieszenie i zawsze argumentuje że to należy do twoich
    obowiązków ;-]. Jak obalić jego argumenty? Sugestie mile widziane
      • iberia.pl Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 02.06.08, 20:53
        nie wiem czy te argumenty pasuja do Twojej sytuacji ale sprobuj:

        *zwiekszenie zakresu obowiazkow/odpowiedzialnosci/samodzielnosci;
        *chetne wykonywanie zadan nadobowiazkowych;
        *wlasna inicjatywa.
        • Gość: erw Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.08, 21:03
          Szczerze mówiąc, to wcale nie zależy od argumentów. Tak tylko piszą ci, którzy
          zarabiają jako autorzy książek o negocjacjach lub buhahaha "trenerzy" (trenerem
          to był, ale Kazimierz Górski korporacyjne gaduły).
          Wiadomo, dlaczego pracownik chce podwyżkę.
          A to czy ją otrzyma zależy od 2 rzeczy:
          - od tego czy pracodawcę na to stać,
          - od tego czy jesteś nie do zastąpienia jako pracownik za mniejsze pieniądze.
          Reszta to zwykłe, tak popularne obecnie, wodolejstwo.
          Życzę:
          - żeby było Twojego pracodawcę stać,
          - żeby nie dało się Ciebie zastąpić za te pieniądze.
          • Gość: malina Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: 81.210.48.* 06.06.08, 10:59
            trzecia rownie wazna kwestia to to czy pracodawca CIE LUBI.
            nie powinno miec to najmniejszego znaczenia w pracy, ale niestety
            zycie jest zyciem. u mnie w pracy osoba lubiana przez szefowa obija
            sie koncertowo. i co? nie ma problemu://///
      • Gość: riks Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.eranet.pl 02.06.08, 21:10
        Zawsze najlepszym argumentem są konkretne dane. Podaj dokładne wyliczenia ile
        zyskała firma na twojej pracy. Zwłaszcza na zadaniach "racjonalizatorskich"
        czyli tym co zmieniłeś na lepsze. Organizacja pracy, skrócenie czasu wykonania
        zadań itp. Słowem ile było dodatkowego zysku dzięki innowacjom. W końcu każdy
        przyzna że wygenerowanie dodatkowego zysku powinno być nagradzane a o pracownika
        który sie stara też się dba inaczej niż o takiego co to "czy się stoi czy się
        leży...".
      • Gość: qazik Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.08, 21:17
        > obowiązków ;-]. Jak obalić jego argumenty?
        Podesłać dwóch kolegów (krótko ostrzyżonych) z grubszym "argumentem".
      • Gość: kowianeczka Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.lodz.msk.pl 03.06.08, 00:09
        Dowiedz się, o ile do tej pory nie wiesz, czy przed twoim przyjściem pracodawca miał problemy ze znalezieniem pracownika na to stanowisko. Bo jeżeli to było tak, że szukał pracownika długo, zanim trafiłeś się ty, to radzę zastosować ultimatum. Albo podwyżka np. 400 zł, albo ja odchodzę. Wówczas jest szansa, ze w obliczu twojej zdecydowanej deklaracji o odejściu się ugnie, bo nie będzie mu się chciało znów kilka miesięcy szukać pracownika.

        Natomiast jak przyjmiesz postawę: "Sądzę, że jestem wart więcej" to nawet jeśli masz na to tysiąc argumentów, to i tak nie da ci podwyżki, jeśli wie, że ty i tak raczej zostaniesz. Tylko ultimatum może tu coś zdziałać. Po co się płaszczyć przed pracodawcą różnymi argumentami, o których pracodawca i tak pewnie wie.
        • iberia.pl Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 03.06.08, 08:47
          Gość portalu: kowianeczka napisał(a):

          > Dowiedz się, o ile do tej pory nie wiesz, czy przed twoim
          przyjściem pracodawca miał problemy ze znalezieniem pracownika na to
          stanowisko. Bo jeżeli to było tak, że szukał pracownika długo, zanim
          trafiłeś się ty, to radzę zastosować ultimatum. Albo podwyżka np.
          400 zł, albo ja odchodzę.


          takie ultimatum moze postawic jesli:
          *ma inna oferte pracy
          *stac go na to zeby przez jakis nie pracowac jesli obecny pracodawca
          mu podziekuje.
        • 0tdr0 Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 03.06.08, 11:22
          Widac kowianeczko, ze nigdy nie negocjowalas w sprawie finansow.
          Zapominasz jednej rzeczy- zeby postawic jednoznaczne ultimatum to trzeba byc
          zdeterminowanym do odejscia. W innym przypadku w razie nie spelnienia zadan
          tracimy wszystko- karte przetargowa przy nastepnym podejscie (bo skoro raz ostro
          postawilismy sprawe i nie mielismy jaj, zeby spelnic grozbe, to i nastepnym
          razem mozna sie z nami bawic w kotka i myszke), a takze element niepewnosci-
          pracodawca bedzie wiedzial ze jestesmy zdesperowani. W razie jego dalszej
          niepewnosci, nawet w przypadku niedostania podwyzki bedzie kombinowal i staral
          sie nas zatrzymac w firmie (pod warunkiem, ze jestesmy cenionym pracownikiem).
      • Gość: eliza Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 00:44
        Mogę podać mój przykład. Uważam, że lepiej żałować, że się coś
        zrobiło niż żałować, że się tego nie zrobiło.
        Więc poszłam do szefa i powiedziałam mu wprost, iż uważam, że moja
        pensja jest niemotywująca (wtedy 4500) i chciałabym 1500 zł podwyżki.
        Reakcja mojego szefa mnie totalnie zaskoczyła, a mianowicie
        powiedział, że bez problemu, że wie jak wielki wkład wnoszę do firmy
        + 1000 innych pochwał na mój temat. Kolejnym zaskoczeniem był fakt,
        że zaproponował mi wyrównanie za styczeń i luty (rozmowa była w
        marcu).
        Oczywiście potem w żartach żałowałam, że nie powiedziałam więcej. Ja
        się nastawiłam na wielkie negocjacje, zbierałam się na odwagę do tej
        rozmowy kilka tygodni (wiedziałam, że firma wtedy nie miała
        najlepszych wyników), a tutaj totalne zaskoczenie.
        Więc moja rada: lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że
        się tego nie zrobiło. Co tracisz, jak zaproponujesz więcej. Najwyżej
        ci nie da, albo da ci trochę później (przynajmniej będzie wiedział,
        że oczekujesz więcej).
        • Gość: eliza Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.08, 08:08
          "Albo podwyżka np. 400 zł, albo ja odchodzę" radzę nie stosować tej
          rady Kowianeczki, dlatego, że nie jest to dobra forma negocjacji.
          Zawsze jedna strona przegrywa. Zawsze jest lepsza zasada win-win,
          czyli np. w tej chwili nie może dać ci podwyżki większej niż 200 zł,
          ale ustalicie, że do rozmowy wrócicie za np 3 miesiące. Lub możecie
          ustalić np. że zamiast podwyżki da ci premie, dofinansuje naukę
          języków obcych (możliwości jest wiele). Jeśli nie zapytasz, nie
          będziesz wiedzieć. I nie słuchaj rad typu, nie próbuj na pewno się
          nie uda. Nie wiesz jak będzie zanim nie spróbujesz, nie słuchaj uwag
          współpracowników w tej kwestii, będą cię zniechęcać, abyś tego nie
          robił.
          Czyli głowa do góry, powodzenia.
          Eliza
      • 0tdr0 Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 03.06.08, 11:17
        Takie negocjace zawsze wiaza sie z ryzykiem.

        -"przyjmujac sie do pracy mialem mniejsze doswiadczenie i wiedze. Teraz mam
        wieksza i chcialbym zarabiac odpowiednio wiecej"
        -"bardzo podoba mi sie praca w firmie i doceniam ja, ale obawiam sie, ze tak
        niska pensja bardzo szybko skusi mnie do zmiany miejsca pracy"
        -"koledzy namawiaja mnie do wyjazdu z kraju. Nie chce tego robic, ale tez
        chcialbym miec mozliwosc odlozenia miesiecznie chociazby tych 200 zl, zeby bylo
        mnie stac na pojscie z nimi na piwo po ich powrocie, a nie robic za zle ubranego
        nedzarza bez grosza przy duszy"
        -"dziewczyna uwaza mnie za osmy cud swiata, uwaza, ze jestem niedoceniany
        finansowo i naciska zebym zmienil prace- co ja mam jej powiedziec, jesli dostane
        tylko 200 zl podwyzki?"

        itd. itp. ;)
        • Gość: Tomi Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.adsl.inetia.pl 03.06.08, 21:01
          Dzięki za sugestie.
          Co do stawiania ulimatum to napewno tak nie zrobię mimo że praca
          druga zawsze by się znalazła, oszczedności na czas bezrobocia też
          się znajdą ale jedak za mało mam doświadzczenia a w tej firmi
          jeszcze dużo moge się nauczyć. I chcę to wykorzystać ;-). Już
          zagaiłem temat więszkej podwyżki i usłyszałem że zawsze można
          negocjować więc nic nie tracę jak sprobuje. Prawdopodobnie po
          okresie probnym zakres moich obowiązków zwiększy się o 50%, troche
          spraw załatwiłem które coś tam wniołsy do firmy - może się uda ;-).
          • Gość: kowianeczka Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.lodz.msk.pl 03.06.08, 23:43
            Jak chcesz. Kto nie ryzykuje - ten niczego nie ma. Zawsze przegrywa strona, której bardziej zależy. Warto tu przytoczyć ciekawą regułę Edwarda Miszczaka, której oryginalne brzmienie to: "Podwyżki dostają tylko ci, którzy nie potrzebują pieniędzy". Oczywiście trzeba ją odpowiednio zmodyfikować: podwyżki dostają ci, którzy nie potrzebują błagać o więcej pieniędzy od danego pracodawcy.

            Jak myślisz, czy podwyżkę dostanie osoba, która np. pójdzie do szefa i zacznie się użalać, że wzięła kredyt na mieszkanie i dlatego potrzebuje więcej pieniędzy? Otóż nie, bo pracodawca rozumuje w ten sposób - skoro wisi nad nią kredyt, to i tak zostanie w tej pracy, bo będzie się bała ryzykować zmianę pracy.

            Jak myślisz, czy podwyżkę dostanie osoba, która np. powie, że jest cenionym pracownikiem, że bardzo się stara itd. Bo szef pomyśli, że takie truizmy mówi każdy, a poza tym motywacja niematerialna jest ważniejsza od motywacji materialnej.

            W obydwu wypadkach pracownik ustawia się w pozycji strony proszącej, czyli słabszej. Szef powie pewnie: "Na razie nie mogę, ale za 3 miesiące zobaczymy". Za 3 miesiące dołoży jakieś parę groszy albo i nie, grając na zwłokę. A twoje stanowcze "200 zł podwyżki to za mało" wypowiedziane przy okazji podpisywania umowy, powoduje, że ustawiasz się - jako strona umowy - w pozycji równorzędnej do pracodawcy. Mówisz swoje zdanie i odbijasz piłeczkę w jego stronę. Teraz do niego należy decyzja, którą musi podjąć w dość szybkim terminie, a nie na zasadzie "pożyjemy-zobaczymy,bo przecież pracownika już mam". Szef zacznie myśleć: skoro pracownik jest tak stanowczy, to znaczy, że ma inną propozycję pracy, tak więc musi być dobry, nawet lepszy niż myślałem".

            Nawet jeśli nie masz innej propozycji pracy, to stwórz pozory, że ją masz, a będziesz na pozycji wygranej.
            • Gość: anna Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.08, 05:52
              Kowanieczko znowu piszesz coś o czym nie masz zielonego pojęcia.
              Twoje wywody są czysto teoretyczne. Nigdy nie pracowałaś więc nie
              wiesz jak jest w "prawdziwym" życiu.
              • olcia.kaktus Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 05.06.08, 13:18
                to nie jest tak, że te wywody to tylko teoria. W tym coś jest, szczególnie ze
                strony psychologicznej.
                W moim przypadku sytuacja była taka, że miałam w ręku inną ofertę pracy - to
                dawało mi przewagę psychiczną, nie miałam takiego parcia.
                Ale powiedziałam szczerze - mam ofertę - za tyle i tyle, ale ponieważ lubię tą
                pracę, dobrze mi się tu pracuje i chciałabym ją tu kontynuować, jestem w stanie
                zgodzić sie zostać za 500 pln mniej.
                Szef stwiedził, że jest zaskoczony, że ja "tylko tyle" do tej pory zarabiałam,
                że to jakies przeoczenie i zgadza się na mój warunek i docenia szczerość.
                Dodam, że w międzyczasie z "przyczajki" kilka osób odeszło z dnia na dzień
                (mieli wystarczająco urlopu, bynim wypełnić okres wypowiedzenia) i kilka
                kontraktów zostało bez opieki.
                Z drugiej strony pamiętam moje wcześniejsze podejścia do prezesa, że chciałabym
                podwyżkę, to bylam odsyłana z tzw "kwitkiem" - przynieś coś naprawdę dużego, to
                dostaniesz premie (nikt, nawet ten, co przyniósł kilka milionów nie widział premii)
                • Gość: M Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.08, 17:09
                  Też tak zrobiłem - miałem inną ofertę (naprawdę), więc powiedziałem, że tamten
                  daje mi tyle ale, że w sumie dobrze się nam współpracuje więc odejdę z pewnym
                  żalem i gdyby tylko mój obecny pracodawca płacił więcej to bym został i jeszcze,
                  że muszę dać odpowiedź do 12 (rozmowa o 10).
                  Co zrobił pracodawca, pomyślał, pomyślał i ... przebił ofertę konkurenta :)
              • Gość: Zeman Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: 194.246.124.* 06.06.08, 13:21
                Ma pojęcie i to duże, ale agrumenty tego typu będą działać silnie w przypadku,
                gdy pracownik jest ceniony. W "prawdziwym" zyciu argumenty Kowianeczki sa jak
                najbardziej słuszne.
            • Gość: riks Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.eranet.pl 04.06.08, 23:28
              Szef dla zasady zwolni szantażystę. W każdym razie ja tak zrobię w takiej
              sytuacji. Pracownik nie jest współpracownikiem tylko osobą podległą. Nie można
              sobie pozwalać na takie ekscesy bo niwelują hierarchię firmową. Owszem wysłucham
              i mogę zmienić zdanie, jeśli w trakcie oceny pracownika nie wziąłem pod uwagę
              jakiegoś aspektu jego pracy. Jestem otwarty na argumenty. Jednak nigdy nie będę
              dyskutował z kimś kto mi grozi odejściem. Znaczy to dla mnie, że nie szanuje
              pracy, firmy. W efekcie nie dostanie podwyżki lub zostanie zwolniony. Z
              terrorystami się nie negocjuje.
              Ucząc się natomiast na błędach, być może, wnioski będą takie żeby dać nowemu
              pracownikowi wypłatę uwzględniającą podwyżkę. ;)
              • Gość: kęs Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.08, 23:40
                Riks,
                o czym ty człowieku mówisz? Jakiego szantażystę?
                Albo jesteś jednym z tych zapyziałych pracodawców, robiących obciach krajowym
                firmom, albo śnisz o tym, że kiedyś nim będziesz, bo za wiele o rynku to ty nie
                wiesz.
                Człowiek ci uczciwe mówi, że swój towar (swoją pracę, umiejętności itd.) jest
                gotów sprzedać za tyle i tyle. Jeżeli ktoś jest gotów tę cenę zapłacić, to
                właśnie jemu go sprzeda. Bardzo uczciwa postawa rynkowa. Żaden szantaż. Uczciwa
                postawa jest również wtedy, gdy pracodawca nie zaakceptuje tej ceny i pracownika
                zwolni.
                Czy jako właściciel firmy (wątpię) też wyzywasz od szantażystów dostawców,
                którzy nie chcą ci sprzedać swoich towarów/usług po jedynej słusznej wg ciebie
                cenie?

                Riks zajmij się czymś innym...
                • Gość: kowianeczka Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.lodz.msk.pl 05.06.08, 00:38
                  Racja, tak samo możemy powiedzieć, że to pracodawca szantażuje pracownika, bo mówi: "albo pracujesz za tyle ile ja ci łaskawie daję albo nie pracujesz w ogóle".
              • Gość: kowianeczka Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.lodz.msk.pl 05.06.08, 00:35
                E tam, szantaż to za mocno powiedziane (ja bym to nazwała dyplomatycznym ultimatum). A poza tym w omawianej sytuacji pracownik nie jest podwładnym, bo umowa na okres próbny wygasła i strony negocują nową umowę o pracę.

                Po prostu człowiek stwierdza, że za 200 zł więcej w stosunku do wynagrodzenia za okres próbny nie będzie pracował. Idąc twoim tokiem rozumowania to pracownik nigdy nie mógłby odejść z pracy, bo uznałabyś to za szantaż. I zawsze musiałby się on ustawiać w pozycji "obojętnie czy szef da podwyżkę czy nie, to i tak pracować będę, bo jestem podwładnym i muszę robić co szef nakazuje, ale jak będę jeszcze grzeczniejszy, to może jakiś grosik więcej w końcu wyproszę. Jak postąpię inaczej to spotkam się z zarzutem, że nie szanuję pracy".

                Ale nie ukrywam, człowiek ponosi wtedy ryzyko. Jak szef powie "nie" to trzeba konsekwentnie odejść. Jednak może się okazać, że faktycznie znajdzie się nowa lepsza praca i wyjdzie nam to i tak na dobre.

                Poza tym wizja utraty pracownika i konieczności długiego szukania nowego może być dla pracodawcy gorsza i pociągać dla niego większe koszty niż danie pracownikowi podwyżki. Jeżeli nie postawimy tego dyplomatycznego ultimatum to się tego nigdy nie dowiemy i - być może - nigdy nie dostąpimy zaszczytu podwyżki.
        • Gość: HansKlosz ten argument jest cacy ! IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.06.08, 22:17
          > dziewczyna uwaza mnie za osmy cud swiata, uwaza, ze jestem
          > niedoceniany finansowo i naciska zebym zmienil prace -
          > co ja mam jej powiedziec, jesli dostane
          > tylko 200 zl podwyzki?

          ROTFL :)
          z takim tekstem śmiało jutro uderzę do mojego szefa. Jest typem
          kabareciarza. Zobaczę jak zareaguje
          • Gość: roxis Re: ten argument jest cacy ! IP: *.eastwest.com.pl 05.06.08, 13:01
            pracuje na stanowisku, które osiąga się dopiero po przepracowaniu jakiegoś
            okresu, w moim dziale dostałem to stanowisko po 2,5 roku, tak więc z miejsca z
            ulicy nikt nie przyjdzie. z kolei osoby które są niżej ode mnie, pracują zbyt
            krótką i nie zostaną dopuszczone do takich obowiązków. oprócz mnie jest jeszcze
            jedna osoba, wykonująca te same obowiązki i mogąca je w jakimś stopniu przejąć
            gdybym odszedł. o jeden poziom wyżej są też dwie osoby, które też częściowo mogą
            robić za mnie. moje odejście nie spowoduje kataklizmu. zawsze po prostu coś nie
            będzie zrobione w czasie, a priorytety zostaną rozłożone na wymienione osoby,
            stąd też żaden argument przedstawiony wyżej nie zadziała. pracodawca w takich
            sytuacjach mówi: na podwyżkę nie ma co liczyć, jeśli odejdziesz to ja nie będę
            protestował, nie jesteś niezastąpiony. i co hm?
            • 0tdr0 Re: ten argument jest cacy ! 05.06.08, 13:32
              Podobno nie ma ludzi niezastapionych.
              Czasami problemem nie jest brak osob o odpowiednich kwalifikacjach i wiedzy, ale
              ich ilosci.
              Rozlozenie obowiazkow osoby zwalniajacej sie na inne na pewno spowoduje
              niezadowoleniem reszty ekipy (tym wiekszym im mniej jest osob posrod ktore mozna
              rozdzielic obowiazki), co po jakims okresie moze skutkowac kolejnymi zwolnieniami.
              Nie wspomne rowniez o wydajnosci calego dzialu, ktory nie bedzie sobie radzil
              ani jakosciowo ani ilosciowo tak jak wczesniej.

              Te argumenty mozna wyciagnac podczas rozmowy, szczegolnie jesli firma spodziewa
              sie zwiekszenie ilosci zlecen/zaczyna sie sezon/ludzie sa na chorobowym/ sa
              zatrudnione nowe osoby, ktore ktos z wyzszego szczebla musi wdrozyc itd. itp.
              • Gość: roxis Re: ten argument jest cacy ! IP: *.eastwest.com.pl 05.06.08, 13:49
                to absolutna prawda, co napisałeś i już kiedyś coś podobnego było...
                nie wyrabialiśmy się przez dobre 3-4 miesiące ani ilościowo ani jakościowo po
                odejściu kilku osób aż do momentu przyjścia nowych osób i ich wdrożenia. każdy
                był świadomy takiej sytuacji i wiedział, że firmie przynosi to tylko straty i
                powinno zwolnić się wyższy szczebel, który nie potrafił w odpowiednim czasie
                zatrudnić nowych lub doraźnie ratować sytuację.było czasami tragicznie.. ale
                wiesz jak to się mówi... do ostatniego żołnierza, do ostatniej kropli krwi.
                fakt, nie ma osób niezastąpionych
      • switonemsi Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 05.06.08, 16:22
        Jedyny dobry powód, dla którego można dostać podwyżkę, to to że zarobisz dla
        firmy jeszcze więcej!
        Nic innego normalnego szefa nie przekona. No oczywiście w spółce skarbu państwa
        albo urzędzie liczą się koneksje.
        • mijo81 Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 05.06.08, 16:32
          Powodów może być bardzo dużo ale najlepszym sposobem na
          satysfakcjonującą nas podwyżkę jest zmiana pracy.
        • iberia.pl Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 05.06.08, 18:05
          switonemsi napisał:

          > Jedyny dobry powód, dla którego można dostać podwyżkę, to to że
          zarobisz dla firmy jeszcze więcej!


          ???? a wiesz, ze firmach oprocz dzialu SPRZEDAZY sa rowniez inne
          dzialy? Jak twoim zdaniem ma zarobic sekretarka albo ksiegowy?
          • Gość: ania Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.pp.htv.fi 05.06.08, 20:38
            Coz, nawet ksiegowa moze miec pomysly, ktore posrednio lub bezposrednio przyczynia sie do zwiekszenia obrotow firmy, troche wyobrazni. Poza tym zwiekszenie wydajnosci pracy, doksztalcanie sie, co moze pomoc w uzyskaniu wiekszej odpowiedzialnosci i zakresu obowiazkow w pracy. Pracodawcy lubia pracownikow "elastycznych". A juz sekretarka ma naprawde duze pole do popisu.

            Osoba srednio kreatywna, leniwa, czy wykonujaca minimum obowiazkow i wykazujaca tylez entuzjazmu na podwyzke szans nie ma.
            • Gość: kowianeczka Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.lodz.msk.pl 05.06.08, 22:15
              Gość portalu: ania napisał(a):
              > Osoba srednio kreatywna, leniwa, czy wykonujaca minimum obowiazkow i wykazujaca
              > tylez entuzjazmu na podwyzke szans nie ma.

              Nie każde stanowisko wymaga kreatywności. Stanowiska szeregowe to najczęściej odtwórcze wykonywanie odgórnych poleceń. Tutaj kreatywność jest wręcz źle widziana. Jakąż to kreatywnością może się wykazać fakturzystka? Nie znaczy to jednak, że taki szeregowy pracownik ma zawsze zarabiać psie pieniądze. Jak nie ma wielu chętnych do takiej pracy, to trzeba pracownika zachęcić wyższą pensją.
            • Gość: breku Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.08, 11:23
              Dziewczyno jeżeli dojdą nowe obowiązki lub wzrośnie wydajność pracownika, to to
              nie jest podwyżka, tylko de facto zapłata za tę dodatkową pracę. Logika i
              matematyka się kłania.
          • Gość: kowianeczka Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.lodz.msk.pl 05.06.08, 22:09
            iberia.pl napisała:
            > ???? a wiesz, ze firmach oprocz dzialu SPRZEDAZY sa rowniez inne
            > dzialy? Jak twoim zdaniem ma zarobic sekretarka albo ksiegowy?

            Właśnie to chciałam napisać, wyjęłaś mi to z ust.
            • Gość: roxis Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.eastwest.com.pl 06.06.08, 12:57
              jeśli już mowa o pieniądzach za pracę...
              czy podwyżkę traktujecie stricte jako powiększenie tzw "bazy" czy
              zadowolilibyście się np. większymi, podkreślam stałymi niezależnymi od jakości i
              ilości, bonusami? to jest pewne większe, dodatkowe wynagrodzenie, ale spójrzcie
              na przebiegłość pracodawcy. takie bonusy nie wliczają się przecież mówiąc
              potocznie do wysokości wynagrodzenia, kiedy pracownik jest na L4, albo nie
              zwiększają się składki emerytalne.
              • Gość: kowianeczka Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.lodz.msk.pl 07.06.08, 01:08
                Dla mnie wszelkie bonusy to nieporozumienie. Mamy gospodarkę wolnorynkową, w której wszystkie produkty i usługi są potencjalnie dostępne dla każdego człowieka, jeśli tylko ma pieniądze. Po co więc komplikować rzeczy proste? Od pracodawcy powinno się oczekiwać godziwego wynagrodzenia, które pracownik przeznaczy na to, co mu w danej chwili będzie potrzebne. Po co te podarunki od pracodawcy w postaci karnetów na fitness, biletów do teatru, wyjazdów do spa, bonów na zakupy w Tesco... Wystarczy zwiększyć pracownikowi wypłatę, a on to wszysko sobie sam kupi według swoich potrzeb i zachcianek. Normalnie cyrk.
                • Gość: anna Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.08, 04:24
                  "Od pracodawcy powinno się oczekiwać godziwego wynagrodzenia" a ile
                  wynosi wg ciebie godziwe wynagrodzenie?
                  Dla mnie jest to minimum 10.000 netto, dla kogoś innego może 3.000
                  być szczytem raju. Dla mnie praca za 3.000 byłaby upokorzeniem,ktoś
                  inny (w przenośni) całowałby pracodawcę po piętach byle tylko móc
                  zarabiać 3.000.
                  • Gość: anna Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.08, 05:04
                    Żeby ktoś mnie źle nie zrozumiał. Upokorzeniem dla mnie byłaby
                    sytuacja w której moje miesięczne dochody nie pozwoliłyby mi na
                    pokrycie moich miesięcznych kosztów. Komuś może wystarczyć 3.000,
                    zapłaci rachunki 500 zł i może sobie za resztę świetnie żyć. Jedynym
                    wystarcza mieszkanie w bloku, razem z rodzicami do końca życia, a
                    dla innych własny dom z basenem jest tylko niewielką częścią marzeń,
                    do których realizacji potrzebują pieniędzy. Tak więc punkt widzenia
                    zawsze zależy od punktu siedzenia i wg mnie nie ma czegoś takiego
                    jak godziwe wynagrodzenie (jako określona suma dochodu) i
                    jednocześnie, to nie jest zadanie dla pracodawcy, nie w jego
                    interesie jest uczynić z nas ludzi "zamożnych". Sami musimy
                    troszczyć się o nasze wynagrodzenie, o podnoszenie kwalifikacji, aby
                    dzięki temu zawsze mieć wybór i nie być niewolnikiem rachunków do
                    zapłacenia.
                • mijo81 Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 10.06.08, 22:45
                  Gość portalu: kowianeczka napisał(a):

                  > Dla mnie wszelkie bonusy to nieporozumienie. Mamy gospodarkę
                  wolnorynkową, w kt
                  > órej wszystkie produkty i usługi są potencjalnie dostępne dla
                  każdego człowieka
                  > , jeśli tylko ma pieniądze. Po co więc komplikować rzeczy proste?
                  Od pracodawcy
                  > powinno się oczekiwać godziwego wynagrodzenia, które pracownik
                  przeznaczy na t
                  > o, co mu w danej chwili będzie potrzebne. Po co te podarunki od
                  pracodawcy w po
                  > staci karnetów na fitness, biletów do teatru, wyjazdów do spa,
                  bonów na zakupy
                  > w Tesco... Wystarczy zwiększyć pracownikowi wypłatę, a on to
                  wszysko sobie sam
                  > kupi według swoich potrzeb i zachcianek. Normalnie cyrk.

                  Bo wynagrodzenie z takimi bonusami wygląda lepiej niż wynagrodzenie
                  wyższe o 100 zł ale bez bonusów :)
                  • Gość: kowianeczka Re: Prośba o podwyżkę - argumenty IP: *.lodz.msk.pl 10.06.08, 23:55
                    mijo81 napisał:
                    > Bo wynagrodzenie z takimi bonusami wygląda lepiej niż wynagrodzenie
                    > wyższe o 100 zł ale bez bonusów :)

                    A kto mówi, że ma być wyższe tylko o 100 zł? Wynagrodzenie bez bonusów zawsze będzie wyglądało dla pracownika lepiej niż takie z bonusami, ale niższe np. o 500 zł.
                    • mijo81 Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 11.06.08, 00:02
                      O to chodzi, że te bonusy kosztują pracodawcę mniej niż jakbyś miała
                      za nie płacić indywidualnie.

                      Zresztą teraz to te bonusy są prawie wszędzie i nikt już ich nie
                      traktuje jako wartości dodanej do wynagrodzenia.
      • jedyny_kosinski_g Re: Prośba o podwyżkę - argumenty 07.06.08, 01:45
        www.kingmarket.pl/frmCreateAccount.aspx?id=48075733634
        Jesli coś potrzebujesz a u nas tego nie ma napisz meila z opisem
        produktu a postaramy się to dla Ciebie sprowadzić
        napewno zaoszczędzisz czas
        kosinski_g@orange.pl
    Pełna wersja