Gość: kes
IP: *.chello.pl
05.06.08, 16:42
Może mi ktoś wytłumaczy to błędne koło w które zaraz wpadne...
Studiuje zaocznie. Podczas studiów odbyłam staż, po którym, mimo
mojej dobrej pracy i zadowolenia przełożonego, pracy nie dostałam
(państwowa placówka i "brak wolnego etatu"). Obecnie od prawie 4
miesięcy szukam pracy - biurowej (typu sekretarka, pracownik
biurowy, recepcjonistka itp.). I co? Nawet jak jestem zaproszona na
rozmowe to w pewnym momencie pada pytanie (a raczej stwierdzenie):
Pani nie ma doświadczenia, tylko staż...? (Chociaż jest to jasno
napisane w cv). Nie mam, i narazie nie widze szans na zdobycie
takiego doświadczenia. Czas mnie już nagli i czuje, że niedługo
wyląduje na produkcji (chociaż nie wiadomo, bo i tu doświadczenia
brak...). Załamuje się już, bo produkcja to dla mnie ostateczność. I
tu taka myśl - skończe studia i co dalej? Doświadczenia w pracy
biurowej (czy podobnej) dalej mieć nie będę, czyli takiej pracy
dalej nie dostane. Czyli wogóle po co to wszystko...??
I jeszcze widze co chwile ogłoszenia typu - praca dla studentów
dziennych i zaocznych - kasjer/pracownik produkcji itp. A student
też musi z czegoś żyć, tylko co po tych studiach, skoro ma
doświadczenie conajwyżej na kasie w markecie??
Przepraszam za chaos wypowiedzi i przydługawy tekst, ale już mnie to
wszystko tak dobija. Musiałam się chyba wyżalić...
A wy co o tym myślicie?
Pozdrawiam