secateur
11.06.08, 15:50
Gdzie jest drugi taki oszukańczy kraj?
Po 1989 r. nie zdarzyło mi się w jakiejkolwiek pracy, aby pracodawca
odciągał składki ubezpieczeniowe od całości dochodów pracownika.
Zaznaczam, że pracuję jako tzw. umysłowy. Właśnie podejmuję piątą z
kolei pracę w tzw. nowej Polsce po 1989 r. I po raz kolejny
pracodawca będzie mi wypłacał wprawdzie całą uzgodnioną pensję, ale
ok. 60 proc. z niej to część oficjalna dla Urzędu Skarbowego i ZUS,
a ok. 40 proc. „skądś”, ale spoza jakiegokolwiek systemu kontroli
finansowej, a głównie spoza systemu ubezpieczeń.
Tu pytanie o to, jak można na starość wylądować, gdy oficjalnie –
dla ZUS - zarabia się 1000-1500 zł? Nie dostanie się od tego
emerytury nawet na pokrycie czynszu. Polskiego parlamentu to nie
obchodzi. Takie kanty robią w Polsce i firmy krajowe, i zagraniczne,
bo zaznałem tego w obu. Od znajomych słyszę to samo. Kto w takim
razie w Polsce ma odciągane składki zusowskie w pełnym wymiarze od
pełnej pensji, jaką dostaje?
Jak długo parlament będzie udawał, że nie widzi tego zjawiska?