Gość: bravo
IP: *.adsl.inetia.pl
21.06.08, 11:09
Identyfikacja negatywna - budowa autostrady, centralna Polska.
Kilka beczek stoi zawsze obok pompy do tankowania, tak, aby szybko i
niezauważalnie mogły zostać napełnione. Beczki puste są niczyje.
Właściciela znajdują, gdy są pełne. Wtedy najczęściej nocą, gdy
ciemno, zmieniają swoje położenie, lądując w prywatnych samochodach.
Na miejsce pełnych pojawiają się nowe, puste. Mała rotacja to 6-7
beczek miesięcznie. Duża to powyżej dziesięciu. Beczka to 200 litrów
oleju napędowego. Ostatnie notowania to 3 złote za litr: loco, droga
przy budowanej autostradzie. Chętnych jest wielu. Zakupu poza
kolejnością dokonują ci, którzy stworzyli ten system i go
pielęgnują.„ Sprzedającego” łatwo poznać; trzęsą mu się ręce, gdy
liczy pieniądze, bo wie, że za swe „ osiągnięcia” oprócz pensji
powyżej średniej krajowej, ma jeszcze drugą. Do takiej firmy trudno
się dostać, bo ceny ropy windują zarobki, a etykieta złodzieja nie
ma żadnego znaczenia, chyba, że z określeniem: dobry, bardzo dobry,
przebiegły.
Kosz z rzeczywistością.
W maszynach napędzanych silnikami spalinowymi jedna motogodzina to
godzina pracy silnika przy znamionowych obrotach. W praktyce 1
motogodzina to około 1, 5 godziny pracy. Maszyny budowlane mają
wbudowane liczniki motogodzin. Ich wskazania decydują o zużyciu
paliwa, przeglądach i remontach. Z uwagi na warunki normy zużycia
paliwa na budowach należą do wysokich. Możliwość ingerencji we
wskazania licznika motogodzin, brak dozoru oraz umiejętności tych,
którzy sprzęt budowlany obsługują, powoduje, że im wolniej ubywa
paliwa w zbiorniku maszyny budowlanej, tym szybciej napełniane są
beczki.
Szok poznawczy.
Wrzucony w tą sytuację jest początkowo obserwowany przez tych z
którymi maszynę obsługuje. Wtajemniczany jest stopniowo: najpierw
komu wlać za darmo, komu sprzedać bez kolejki, przy kim nie robić „
wałków”. Poddawany jest jednocześnie presji, aby rozpisywać jak
najwięcej motogodzin i oszczędzać paliwo zużywane przez silnik.
Kiedy wie już jak beczki opuszczają budowę, które włączniki są
przeznaczone do podkręcania liczników motogodzin, wszelkie próby
sprzeciwu są traktowane jako narażanie się tym, którzy z kradzieży
czerpią korzyści. Częste wizyty policji w pobliżu budowy wskazują,
że w każdej chwili można mieć ułatwiony kontakt z prokuratorem.
Wrzucony w tą sytuację nie wie tylko jednego, że opinię o nim
wydawał będzie ten, któremu należy wlać za darmo, lub ten, który
kupuje bez kolejki.
Patologiczne stany psychiczne.
„ Sprzedający” to typ spolegliwy. Nigdy nie protestuje, wykonuje
wszystkie polecenia nawet te typu „ pocałuj się w d… ”. Nigdy się
nie stawia, bo wszyscy wiedzą, że kradnie i że można w każdej chwili
wyrzucić go dyscyplinarnie z wilczym biletem, który wprawi w
osłupienie. Uczciwy w tej w firmie pracuje krótko, bo brak mu
odpowiednich uprawnień, a gdy odmawia poddania się procesowi
szkolenia odmawia mu się wydania referencji, bo w rubryce
„złodziej” trzeba by wpisać „jakiś przygłup, bo nie kradnie”,
a to wydającemu opinię nie chce się w „pale pomieścić”.
Fakty tak oczywiste, że niedostrzegalne.
Jedna maszyna budowlana gubi zatem około 1500 litrów paliwa, co przy
dziesięciu tego typu maszynach, które posiada firma, daje15 tysięcy
litrów miesięcznie. Jeśli wziąć pod uwagę, że proces realizacji
inwestycji trwa około jednego roku, to 180 tysięcy litrów paliwa
ulega „odparowaniu”. Przyjmując cenę jednego litra na poziomie 5
złotych, koszt realizacji inwestycji rośnie o blisko milion złotych.
Powyższy proceder nie może być niezauważalny. Budowa to ciągły ruch
ludzi i sprzętu. 200 litrowa beczka z ropą opuszczająca plac budowy
to nie igła, a 7-8 beczek miesięcznie to nie naparstek. Z sytuacji
zadowolony jest na pewno „sprzedający”, zadowolony jest również
kupujący. A i dla firmy ginące litry stanowią koszt, zmniejszający
przychód, a tym samym dochód do opodatkowania.
Ponadto firma odzyskuje vat od paliwa, które uległo „odparowaniu”.
Może również mniej płacić pracownikom biorącym udział w procederze,
wychodząc z założenia, że przecież oni i tak sobie dokradną. Tym
założeniom towarzyszy rosnąca ilość zamówień i cena kilometra
autostrady – np: 12 milionów euro za A1. Biorąc po uwagę, że firma
cieszy się dobrą opinią, nikogo więc nie interesują ginące litry.
Tylko wrzucony w tą sytuację obserwując świat odrealnionym wzrokiem
zobaczył niezliczone pęknięcia….