Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu????

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:14
    Aż mi się chce wyć!!!!
    Sprawa wygląda tak:
    - dostałam pracę co wywołało moją niezmierną radość i euforie (szukałam 5
    msc-y, 100 podań itp)
    - praca w firmie polskiej, dość prężnie rozwijającej się;(produkcyjno
    handlowo usługowa), zbyt na całą Polskę (wszystkie markety, kawiarnie itp)
    - stanowisko sekretarka,
    - oczywiście moją rolą jest również wsparcie językowe; firma zaczyna
    eksportować i konieczna jest osoba, która odbierze telefon od np.
    amerykańskiego kontrahenta i dogada się z nim, albo napisze jakiś commercial
    letter, itp (tak to przynajniej odebrałam na interview)
    - dodam że jestem chyba jednyną osobą, która zna angielski na tym poziomie
    (włączając w to również szefów)
    - pracuje dziś 4 dzień i zaczęła się jazda, bo firma ma wysłać do
    departamentu zdrowia w NY jakieś pomiary, koncesje, wyniki badań. Teksty te
    zawioerają mnóstwo terminologii technicznej po geologiczną, geograficzną. I
    ja mam to przetłumaczyć na angielski!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    - Najgorsze jest to, że pracuje 8 godz. jako sekretarkam (jest taki zapieprz
    że nawet nie mam kiedy zjeść batonika) i ledwo wyrabiam się z podstawowymi
    obowiązkami na dany dzień. Na to wygląda że tłumaczenia mam robić po pracy.
    - Stwierdziłam że to moja pierwsza praca, że trzeba dać z siebie wszystko,
    że to z korzyścią dla mnie, ale to jest awykonalne nawet ze słownikiem
    technicznym!
    - jestem po studiach ekonomicznych i daję sobie radę z business english, ale
    to nie znaczy że poradzę sobie z tłumaczeniem w każdym zakresie!
    - Wiecie za ile 800zl na ręke (ustaliłam taką kwotę na okres próbny, ale nie
    wiedziałam że tu chodzi o takie gówno)
    - mój szef to skończony matoł, gdyż uważa że da mi słownik techniczny i ja
    wszystko przetłumaczę, będąc równocześnie sekretarką, asystentką,
    sprzątaczką, kelnerka, i wszystko co wiąże się z tym stanowiskiem.

    Jutro mam zamiar przedstawić to szefowi, ale boję się tego, bo mam wrażenie
    że mnie zwolni (i to po chamsku). Acha, nie może mnie zwolnić, bo jeszcze
    nie podpisałam umowy! To ma nastąpić jutro, ale pewnie tak się nie stanie.

    Co myślicie na ten temat; czy to ja jestem jakaś nieuświadomiona i tak
    wygląda każda praca? Bo jak tak to już pier... i nie szukam więcej
    A może jestem jakaś nie przystosowana? Ja mogę pracować po godzinach, ale
    nie przyjęłąm stanowiska tłumacza lecz sekretarki z ze znajomością
    angielskiego. Skąd miałam wiedzieć co się za tym kryje?

    Sorry, że się tak rozpisałam, ale przelała się czara goryczy....
    Napiszcie mi coś, dodajcie otuchy przed jutrem...
    Pozdrawiam
      • Gość: lolyta Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.mia.bellsouth.net 23.09.03, 20:35
        Na Twoim miejscu? Zanioslabym to gowno do profesjonalnego biura tlumaczen i
        poprosila NA PISMIE o podanie ile tlumaczenie tego, jak by nie bylo,
        specjalistycznego tekstu (a wiec i nie kazdy TLUMACZ by sobie dal z tym rade)
        by kosztowalo. I ile czasu by zajelo. Z tym papierkiem bym poszla do szefa i
        spokojnie wyjasnila ze ewentualna pomylka przy amatorskim tlumaczeniu moglaby
        firme zbyt wiele kosztowac i na jego miejscu zlecilabym to specjaliscie, a
        zlecanie tego Tobie w ramach pracy to tylko pozorna oszczednosc.
        • Gość: MM Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.pace.edu 23.09.03, 21:17
          A ja bym powiedzial szefowi ze jest skonczonym matolem
          a potem jak wyzej
          • Gość: MM glowa do gory LOL IP: *.pace.edu 23.09.03, 21:18
      • asia.su Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? 23.09.03, 21:33
        Niestety tak to teraz wygląda.
        Ja chociaz już ze 2 razy oferowałam , że będę pracowała za darmo pracy nie
        dostałam.
        2 lata temu - w ostatni piątek września spędziłam w pracy 26 godzin - nie
        mogłam tyle spędzić?? no tak macie rację - doba ma tylko 24 godziny, a jednak
        to prawda, przybrałam trochę soboty - a miałam tylko umowę zlecenie.

        Jeżeli chcesz tam pracować to zrób ile możesz i powiedz szefowi, że tylko tyle
        udało Ci się zrobić i , że niestety, ale nie jesteś pewna za wszystki
        specjalistyczne zwroty.
        A jeżeli nie chcesz?? to wiesz co trzeba zrobić.
        • Gość: Monia Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: 213.17.199.* 24.09.03, 11:58
          Niestety tak to bywa. Smutne jest tylko to, ze wykorzystuja Ciebie za marne
          pieniadze. Pamietaj, ze po okresie probnym MUSISZ zazadac wiecej pieniedzy.
          jezeli nie dostaniesz to lepiej im podziekuj, bo tyle stresu i poswiecenia nie
          jest tego warte.

          Pozdrawiam,
          Monia
      • brombeer Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? 23.09.03, 22:34
        Po pierwsze podpisz umowe!!!
        Inaczej, mozesz sie napracowac, stracic mnostwo czasu, poniesc roznorakie
        koszty i NIE MIEC Z TEGO NIC.
        Pozdrawiam
        • Gość: tekla Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:48
          Dzięki za wsparcie, ale macie troszkę mylne wyobrażenie o moich szefach. Nie
          będę ich oceniać, ale powiem tylko tyle że ci panowie nie potrafią nawet się
          po angielsku przedstawić, traktują wszystkich pracowników po chamsku. W ogóle
          to firma w okolicy słynie z tego, że wyzyskuje pracowników bardzo; dodam że to
          zakłąd pracy chronionej, więc są tu ludzie na rentach z grupami inwalidz. itp.
          Tam nie ma perspektywy awansu, bo nie ma na co awansować! Zanim ja
          zostałam "przyjęta" to nie było sekretarki przez prawie rok, a jej funkcję
          pełniła pracująca w firmie pielęgniarka - higienistka (przypominam: zakład
          pracy chr. - wymóg), która pełniła dwa stanowiska, oczywiście za najniższą
          płacę.
          Uwierzcie to nie zachęca!!!!
          Ja przetłumaczyłam ile mogłam, ale jak przetłumaczyć np:
          "...utwory płaszczowiny, ...piaskowce gruboławicowe zawierające wkładki łupków
          ilastych o zmiennej miszności, ...czwartorzędowa pokrywa zwietrzelinowa w
          postaci glin pylastych..." itp.
          To nie są takie wybrane wyrażenia - ten tekst składa się z 40 stron, ja mam to
          zrobić w do piątku.
          Jestem przekonana, że to nie jest kwestia docenienia mnie potem, lecz szansa,
          że znaleźli "2 w jednym" i za takie marne pieniądze.
          • Gość: krzysztofsf Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: 213.155.166.* 24.09.03, 00:12
            Gość portalu: tekla napisał(a):

            > Dzięki za wsparcie, ale macie troszkę mylne wyobrażenie o moich szefach. Nie
            > będę ich oceniać, ale powiem tylko tyle że ci panowie nie potrafią nawet się
            > po angielsku przedstawić, traktują wszystkich pracowników po chamsku. W ogóle
            > to firma w okolicy słynie z tego, że wyzyskuje pracowników bardzo; dodam że
            to
            > zakłąd pracy chronionej, więc są tu ludzie na rentach z grupami inwalidz.
            itp.
            > Tam nie ma perspektywy awansu, bo nie ma na co awansować! Zanim ja
            > zostałam "przyjęta" to nie było sekretarki przez prawie rok, a jej funkcję
            > pełniła pracująca w firmie pielęgniarka - higienistka (przypominam: zakład
            > pracy chr. - wymóg), która pełniła dwa stanowiska, oczywiście za najniższą
            > płacę.
            > Uwierzcie to nie zachęca!!!!
            > Ja przetłumaczyłam ile mogłam, ale jak przetłumaczyć np:
            > "...utwory płaszczowiny, ...piaskowce gruboławicowe zawierające wkładki
            łupków
            > ilastych o zmiennej miszności, ...czwartorzędowa pokrywa zwietrzelinowa w
            > postaci glin pylastych..." itp.
            > To nie są takie wybrane wyrażenia - ten tekst składa się z 40 stron, ja mam
            to
            > zrobić w do piątku.
            > Jestem przekonana, że to nie jest kwestia docenienia mnie potem, lecz szansa,
            > że znaleźli "2 w jednym" i za takie marne pieniądze.

            Nie daj sie. I tak cie wywala jesli kiedys podpadniesz, bez wzgledu na
            dotychczasowe zaslugi (opisany typ tak ma).
            Przetlumacz spokojnie to co umiesz, pozostawiajac luki w slownictwie
            specjalistycznym, lub zastepujac je ogolnikiem."gliny i piaskowce" zamiast
            cytowanego powyzej. Pokaz tlumaczenie do akceptacji sygnalizujac, ze musialas
            zastosowac uproszczone slownictwo poniewaz nie znasz specjalistycznego i
            zakresl w polskim tekscie stosowne akapity. Albo zrozumieja ze trzeba to zlecic
            tlumaczowi, albo podpisza twoje tlumacznie, albo cie zwolnia. Chyba, ze
            udasz "blondynke" przetlumaczysz jak umiesz, z uproszczeniami i dasz bez slowa.
            Wtedy mozesz zyskac troche, moze nawet duzo czasu do chwili odezwu z zagranicy.
            Nie ma sensu na sile tlumaczyc nieznanego slownictwa specjalistycznego w tak
            obszernych tekstach, bo i tak nie zrobisz tego dobrze, mimo staran.

            A kto im dotychczas tlumaczyl takie rzeczy? Czy to pierwsze proby firmy?

          • Gość: jhsdhjds Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 24.09.03, 03:17
            "...utwory płaszczowiny, ...piaskowce gruboławicowe zawierające wkładki łupków
            ilastych o zmiennej miszności, ...czwartorzędowa pokrywa zwietrzelinowa w
            postaci glin pylastych..." itp.


            O rany, czytam to i oczom nie wierze. Ja mysle, ze wpadlas w pulapke.
            Powiedz mi z jakiego jestes miasta? Czy to okolice Warszawy?
            To z ciekawosci. Przeciez 800 to tylko 200 dolarow. Przykro mi, to nie jest
            dobra sytuacja.

            To sa jakies specjalistyczne teksty z zakresu technologii ceramicznych,
            co wy produkujecie? Moge z duza doza pewnosci oswiadczyc, ze tego tlumaczenia
            to w tym NY nikt nie bedzie czytal. A jak chcesz zrobic szefom klopot i odejsc,
            to zrob to tlumaczenie zle. Gramatycznie poprawnie, lecz pozamieniaj terminy.
            Zamist lupkow wpisz miki, albo zamiast piaskowca granit. Albo jakas inna magme.

            Natomiast jak chcesz tam zostac, to przyznaje, ze masz jaja, kobieto.

            A do Krzyska:

            Sluchaj Kszysiek, ja nie zdawalem sobie sprawy, ze tam takie chamstwo odchodzi,
            slyszalem, ze tobie tez nie lekko, zalapales juz cos?

            Moze wyjedziecie do USA?

            Zostawcie to, przeciez bedzie coraz gorzej, chyba, ze CAP faktycznie upadnie,
            to moze mala szansa zostanie, ratujcie sie poki czas!





            • Gość: krzysztofsf Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: 213.155.166.* 24.09.03, 08:25
              Gość portalu: jhsdhjds napisał(a):

              >
              > A do Krzyska:
              >
              > Sluchaj Kszysiek, ja nie zdawalem sobie sprawy, ze tam takie chamstwo
              odchodzi,
              > slyszalem, ze tobie tez nie lekko, zalapales juz cos?
              >
              > Moze wyjedziecie do USA?
              >
              > Zostawcie to, przeciez bedzie coraz gorzej, chyba, ze CAP faktycznie upadnie,
              > to moze mala szansa zostanie, ratujcie sie poki czas!

              Wiek nie ten, jezyk i wyksztalcenie za slabe :(
              Zrobilem blad, ze nie wybylem w 81-ym lub na poczatku 90-ych. Tak z 70% kolegow
              ze szkoly i studiow wyemigrowalo.
              Jesli chcesz czasem zagadac, to Robi ma maila, lub pisz na mail z gazety
              tozsamy z nickiem.

              pzdr
              Krzysztof


              >
              >
              >
          • Gość: Paweł Z. Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.09.03, 08:39
            Więc jeśli nie stoi nad Tobą widmo śmierci głodowej, ładnie podziękuj za
            współpracę, stwierdzając, że nie o to Ci chodziło. Lepiej siedzieć w domu i
            szukać pracy niż tracić zdrowie i nerwy.
      • beata_ Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? 23.09.03, 22:48
        Nie wpadać w panikę, przede wszystkim.
        Rozeznać się w cenach tłumaczeń - wypytać o wszystko, ceny, terminy.
        Porozmawiać z szefem, sugerując, że profesjonalne tłumaczenie zrobi lepsze
        wrażenie w tymże departamencie w NY i firma lepiej się zaprezentuje na
        zewnątrz, a kosztować to będzie tylko tyle a tyle.
      • Gość: Saba Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.adsl.wanadoo.nl 24.09.03, 10:04
        Niedawno pisala tu dziewczyna, ktora wlasnie po ekonomii dostala prace w
        firmie, w ktorej nikt nie znal angielskiego, a ona obawiala sie, ze sobie nie
        da rady z tlumaczeniami. Moze to bylas ty?
        Ja bym zdecydowanie poszla za rada lolyty, pisze logicznie, pojdz do tlumacza
        i popros o kosztorys takiego zlecenia i termin wykonania, nastepnie przedstaw
        szefowi. Nie masz innego wyjscia. Nie ladowalabym sie na twoim miejscu w zadne
        szachrajstwa, liczenie na to, ze tekstu nikt nie przeczyta (10 razy nie
        przeczyta, a za 11 wpadniesz), byle-jakie tlumaczenia itp, bo wczesniej czy
        pozniej prawda wyjdzie na jaw, a kto wie kiedy ci beda potrzebne referencje?
        Przeciez to pierwsza praca. Chyba ze w ogole na wstepie zrezygnujesz to i w CV
        nie trzeba umieszczac (chociaz wiadomo jak wazne jest jakiekolwiek
        doswiadczenie w CV). Z szefem pogadalabym na spokojnie i uswiadomila mu, ze to
        ponad twoje sily i bylby ostatnim durniem gdyby tego nie zrozumial.
        Ja pamietam moje interview na tlumacza (tez pierwsza praca), egzaminowali mnie
        Anglicy i kazali opuszczac slowa ktorych nie znam, chociaz wcale techniczny
        angielski to nie byl. Pracowalismy we trojke i radzilam sobie jedynie dlatego,
        ze w grupie mialam swojego bylego nauczyciela angielskiego z liceum :-))
        Dostawalam rowniez zlecenia wyjazdowe, tlumaczenia ustne w terenie podczas
        remontow, wiec trudne slownictwo juz techniczne, ze nie wspomne o
        posiedzeniach zarzadu, gdzie kazdy czlonek mial swojego tlumacza i narada
        wygladala jak jeden wielki chaos. Wytrzymalam tam pol roku. Tobie daje jeszcze
        krocej jesli sytuacja sie nie wyklaruje.
        Pozdrawiam!
        • Gość: tekla Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.03, 11:30
          Sprawa od wczoraj znacznie się skomplikowała:
          - wieczorem zadzwonil znajomy że jest u nich w firmie praca dla mnie na 100%
          (firma, duża prężnie się rozwijająca) tylko jeszcze dokłądnie nie zdradził mi
          w jakim charakterze
          - więc wczoraj podjęłam decyzję, że nie podpisuje umowy tam gdzie jestem
          obecnie; powiem że nie jestem w stanie sprostać ich wymagabiom odnośnie języka
          itp.
          - no i przyjeżdżam rano do firmy; (oczywiście nie wspominałam nic o drugiej
          pracy); wszystko powiedziałam: że nie jestem specjalistą od języka
          technicznego, że się nie podejmę tego tłumaczenia, że to co zrobiłam
          dotychczas robiłam po pracy bo awykonalne jest to wtedy, gdy przez 8 godz.
          robi się inne rzeczy. No i się zaczęło; że przecież możemy porozmawiać, że to
          tylko takie jednorazowe tłumaczenie, że zlecą to komuś innemu, że zapłacą mi
          jak będę tłumaczyć coś dodatkowo poza godzinami pracy. Ja na koniec wypaliłam
          jeszcze że finansowo również mi to nie odpowiada, a szef powiedział tylko
          tyle, że nie może mi dać na okresie próbnym 1500 na ręke. Po miesiącu można
          zobaczyć. (doadam że ja nic nie mówiłam o 1500zl).
          Nie miałam innej możliwości jak powiedzieć, że przemyślę to do jutra i dam
          znać.
          No i znów jestem w kropce; czy brać co jest teraz czy czekać na tą
          drugą "obiecaną" pracę, o której wiem nie wiele (z wyjątkiem tego że firma ma
          mocną pozycję nie tylko na rynku polskim ale europejskim)?
          Plusem tej obecnej posada jest to że dojeżdzam do pracy 5km, a ta druga firma
          wymagała by ode mnie dojazdu 50 km w jedną stronę.
          Doradźcie co robić!
          • Gość: kit Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 11:57
            1. PODPISZ UMOWĘ O PRACĘ, tu gdzie teraz pracujesz. jeśli dobrze rozumiem,
            będzie to umowa na okres próbny na miesiąc, nalegaj i zrób to jak najszybciej
            bo jeśli nadążam to w tej chwili nie tylko nie masz umowy ale tez nie wiesz za
            ile pracujesz (nie chcę krakać, ale żeby za 2 tygodnie nie okazało się że za
            darmo). nie może zapłacic 1500 ale 1200 to tez lepiej niz 800.
            2. Kuj żelazo poki gorące i natychmiast dawaj tekst do biura tłumaczeń, niech
            Ci jak najszybciej dają kosztorys i nie bierz sie za tlumaczenie
            specjalistyczne którego nie masz szans zrobic dobrze, a przynajmniej
            przyzwoicie. to zawodowe samobójstwo.
            3. Jak to co wyżej uda ci sie zrealizować i będziesz miala juz z głowy
            tłumaczenie tych 40 stron to wróc do tematu i ustal swoją cenę (oczywiście
            atrakcyjniejszą niż biura tłumaczeń) za 'dodatkowe tłumaczenia'. oczywiście
            nie mówie tu o pisaniu banalnych zamówiień, ofert, odpowiadaniu na faksy czy
            jakis potwierdzeniach, bo moim zdaniem to jest standard pracy sekretarki, ale
            jeśli zabierzesz do domu na weekend jakąś wiekszą robotę to powinnaś dostać za
            to dodatkową kasę. nie może być tak że musimy porozmawiać i na tym się kończy.
            4. Trzymaj rękę na pulsie - nawet jeśli wszystko będzie ok to masz umowę na
            miesiąc i niekoniecznie dłużej. Tymaczasem taka obiecana praca to wróbel na
            dachu, to jeszcze nie umowa w ręku - może być lepsza (a mocna pozycja na rynku
            to niestety taki ogólniczek z którego niekoniecznie wiele wynika dla
            pracownika)ale niekoniecznie w ogóle będzie, nikt nie wie jaka i kiedy. Jeśli
            będzie lepsza to przy umowie na okres próbny zmienisz bez problemu, a jeśli
            nie to może tu gdzie jesteś trochę się wyprostuje i podpiszą z tobą następną
            umowę. i pamiętaj, że 100 km dziennie to spore koszty, które musisz wziąść pod
            uwagę, duuużo czasu i rozmaite niewygody.
            powodzenia,
            kit
          • asia.su Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? 24.09.03, 21:45
            Nie zazdroszczę Ci.
            Pamiętaj, że 50 km to jakieś 2 godziny dziennie na dojazdy (jeżeli samochodem)
            i parę setek na benzynę.
            Czy w tamtej firmie siedziałabyś 8 godzin? Mojego męża nie ma dziennie od 7 do
            20 - też m.in. dojeżdża jakieś 40 km w jedna stronę.
            Powodzenia.
          • Gość: curious 2fast4U IP: *.chello.pl 28.09.03, 15:59
            ... nie wiem jak postapilas ale dla mnie to jest proste,
            narzekasz, ze trafila Ci sie jakas kiepska praca a teraz ma byc lepiej ale
            zastanow sie czy naprawde nie moglas tego przewidziec. Piszesz, ze ktos tam Ci
            dal cynk o innej, niby lepszej, pracy ale nic poza ogolami o niej nie
            wiesz. "Duzych, preznych firm" na rynku jest od groma np. supermarkety,
            hipermarkety, co nie oznacza, ze ich Prezes dzieli sie dochodami (nie zawsze na
            to go stac). Twoj blad wynika stad, ze nie wybadasz najpierw firme do ktorej
            masz sie przyjac tylko bierzesz co jest, a pozniej narzekasz. To, ze ludzie po
            przyjeciu do nowej pracy pracuja w nadgodzinach za darmo lub poldarmo to, tak
            mi sie wydaje, w dzisiejszych czasach normalka skoro chce sie w nowej
            dziedzinie zdobyc szybko doswiadczenie.
            "Lepszy wrobel w garsci niz skowronek na dachu" to motto dla Ciebie,
            sprawa sie rozwiazuje, gdy przeczytalem, ze druga praca jest 50 km poza Twoim
            miejscem zamieszkania, jesli nie masz samochodu lub kogos kto Cie by podwozil i
            dodatkowo za dojazdy pareset zloych to zapomnij o tej nowej pracy, dojazd 50 km
            zajmuje, jak wiem z doswiadczenia, ponad godzine samochodem lub ponad dwie
            komunikacja zakladajac, ze omijasz korki.
            pozdrawiam!






            Gość portalu: tekla napisał(a):

            > Sprawa od wczoraj znacznie się skomplikowała:
            > - wieczorem zadzwonil znajomy że jest u nich w firmie praca dla mnie na 100%
            > (firma, duża prężnie się rozwijająca) tylko jeszcze dokłądnie nie zdradził mi
            > w jakim charakterze
            > - więc wczoraj podjęłam decyzję, że nie podpisuje umowy tam gdzie jestem
            > obecnie; powiem że nie jestem w stanie sprostać ich wymagabiom odnośnie
            języka
            > itp.
            > - no i przyjeżdżam rano do firmy; (oczywiście nie wspominałam nic o drugiej
            > pracy); wszystko powiedziałam: że nie jestem specjalistą od języka
            > technicznego, że się nie podejmę tego tłumaczenia, że to co zrobiłam
            > dotychczas robiłam po pracy bo awykonalne jest to wtedy, gdy przez 8 godz.
            > robi się inne rzeczy. No i się zaczęło; że przecież możemy porozmawiać, że to
            > tylko takie jednorazowe tłumaczenie, że zlecą to komuś innemu, że zapłacą mi
            > jak będę tłumaczyć coś dodatkowo poza godzinami pracy. Ja na koniec wypaliłam
            > jeszcze że finansowo również mi to nie odpowiada, a szef powiedział tylko
            > tyle, że nie może mi dać na okresie próbnym 1500 na ręke. Po miesiącu można
            > zobaczyć. (doadam że ja nic nie mówiłam o 1500zl).
            > Nie miałam innej możliwości jak powiedzieć, że przemyślę to do jutra i dam
            > znać.
            > No i znów jestem w kropce; czy brać co jest teraz czy czekać na tą
            > drugą "obiecaną" pracę, o której wiem nie wiele (z wyjątkiem tego że firma ma
            > mocną pozycję nie tylko na rynku polskim ale europejskim)?
            > Plusem tej obecnej posada jest to że dojeżdzam do pracy 5km, a ta druga firma
            > wymagała by ode mnie dojazdu 50 km w jedną stronę.
            > Doradźcie co robić!
      • Gość: Mała Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 12:44
        opiekunka do dziecka zarabia w agencji 1200 PLN i nic nie robi. Siedzi w
        domciu, popija herbatkę pracodawcy i wyżera mu z lodówki wszystko co się da.
        Potrafi nawet w ramach relaksu wpałaszować miesięczny zapas GERBERów swojego
        podopiecznego a jak jej coś nie pasuje to rzuca pracę bez uprzedzenia.
        Deklaruje, że nie pali ale potem wszystkie zasłony śmierdzą nikotyną, a bobas w
        ramach hartowania w zimie wyprowadzany jest na spacer w pampersie do pływania.
        Dobrze, że w Warszawie nie ma przerębli, bo zostałby morsem.
        Polecam tę pracę. No i nie ma nigdy szefa, który patrzy na ręce.
        • Gość: gosik Nie krzywdź nieprawdziwymi opiniami IP: *.warlock.pl 26.09.03, 21:56
          To co mówisz jest b.niesprawiedliwe,byłam opiekunka z dziecjkiem bawialm sie
          całymi dniami ,często znacznie dłuzej niż w umowie bo pani domu spóżniona jest
          z obiadem,bo ma zły dzień i zamyka się w łazience z płaczem.I jak tu maluszka
          zostawić bez serca i wyjść bo już mi za to nie płacą?
          Dodatkowo sprzątałam po śniadaniu,bo mnie szlak trafiał z tym syfem co zostawał
          po porannym posiłku mamusi i tatusia,pozatym niebezpiecznie i niehigenicznie
          I co nawet dobrego słowa.Jęsli chciałam wziaść dzieciaka na basen czy do kina
          dla maluchów czy parki zabaw to musiałm bulić z własnej kieszeni za taksówke
          czy autobus?bo co -bo chciałm żeby dzieciak poszerzył perspektwy,zeby zobaczył
          że istnieje coś wiecej niż bajki na DVX czy gry na kompie
          Wiec prosze nie genarlizuj,ponieważ są ludzie którzy potrafią rzetelnie i
          porządnie pracować
          • ainer1 do Gosika 28.09.03, 21:39
            Gosik,

            czytalam na wakacjach :"Niania w Nowym Jorku" - nigdy nie zajmowalam sie
            dziecmi, ale z tego co piszesz to polska rzeczywistosc trez potrafi byc dla
            malucha koszmarem (z winy rodzicow)


            Gość portalu: gosik napisał(a):

            > To co mówisz jest b.niesprawiedliwe,byłam opiekunka z dziecjkiem bawialm sie
            > całymi dniami ,często znacznie dłuzej niż w umowie bo pani domu spóżniona jest
            > z obiadem,bo ma zły dzień i zamyka się w łazience z płaczem.I jak tu maluszka
            > zostawić bez serca i wyjść bo już mi za to nie płacą?
            > Dodatkowo sprzątałam po śniadaniu,bo mnie szlak trafiał z tym syfem co zostawał
            >
            > po porannym posiłku mamusi i tatusia,pozatym niebezpiecznie i niehigenicznie
            > I co nawet dobrego słowa.Jęsli chciałam wziaść dzieciaka na basen czy do kina
            > dla maluchów czy parki zabaw to musiałm bulić z własnej kieszeni za taksówke
            > czy autobus?bo co -bo chciałm żeby dzieciak poszerzył perspektwy,zeby zobaczył
            > że istnieje coś wiecej niż bajki na DVX czy gry na kompie
            > Wiec prosze nie genarlizuj,ponieważ są ludzie którzy potrafią rzetelnie i
            > porządnie pracować
      • aax1 Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? 24.09.03, 13:05


        Osoby, które chciałyby podzielić się swoimi historiami dotyczącymi nękania,
        szykanowania i dręczenia w miiejscu pracy, a w ten sposób przyczynic się do
        powstania książki o polskim mobbingu, proszone są o kontakt: aax@op.pl
      • Gość: Andrew Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.home.cgocable.net 25.09.03, 01:16
        Jestes wyksztalcona , mloda , ambitna , znasz j.angielski to nie
        musisz "sekretarzowac" jakims palantom , mozesz ... wyemigrowac

        www.cic.gc.ca/english/skilled/index.html
        • Gość: omango Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 26.09.03, 23:53
          Teklo - i jak zakonczyla sie sprawa?? daj znac.
      • Gość: Pendragon Re: Ciekawe co zrobilibyście na moim miejscu???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.03, 17:37
        Kiedys pracowalem w firmie która:
        a). Byla Zakładem Pracy Chronionej
        b). Przez ponad rok nie miala sekretarki
        c). Rolę sekretarki pełniła zatrudniona tam pielęgniarka
        d). Główne motto firmy to wyzysk pracownika
        e). Firma zajmowała sięprodukcją pewnych cudów z ceramiki (fragment tekstu który
        dostałaś do przetłumaczenia i zacytowałaś tutaj również wskazuje na to że ma on
        coś wspólnego z ceramiką)

        Podsumowując:

        Czy czasem nie mielismy do czynienia z tą samą firmą?
        Czy może jest to dziwny zbieg okoliczności ?

        Pozdro
    Pełna wersja