Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów

    IP: *.plus.com 11.07.08, 11:07
    Dramat.
    Jak to mowia' you eat sh...t you look like sh...t'
    A potem, widzimy wraki z plecakami z lysa glowa oraz laski z borsukiem na
    glowie w wersji na klona z Aushwitz(niedozywienie) lub na morswina(przezarcie
    syfem). Niezadbane to uswinione....Eh...
    Czego to ludzie nie zrobia dla kasy.
    Marze aby to badziewie opuscilo UK i nie robilo obciachu przyzwoitym ludziom.
    Ciekawe co oni z ta kasa w Polsce zrobia:)?
    Zainwestuja w kiosk warzywny czy nabede starego Mercedesa z Reichu.
    Pozdrawiam.
    Obserwuj wątek
      • Gość: taki tam Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cmbg.cable.ntl.com 13.07.08, 15:06

        Nie ma to jak buraki ktore wierza w propagande.
        • Gość: Maciek Gratuluje super durnego artykulu IP: *.multicon.pl 14.07.08, 13:30
          Karolina Przewrocka - pani da mi adres , bede pani 50 funi tygodniowo wysylal ,
          ale niech pani juz nie pisze .
          • Gość: Mikolaj Re: Gratuluje super durnego artykulu IP: 83.147.183.* 14.07.08, 14:14
            ECH, SZKODA PISAC..
            Moze tylko autorka powinna spojrzec na wyciag z mojej karty, gdzie
            rachunki za knajpy z wielu ueropejskich miast sumuja sie na sume
            znacznie przekraczajaca moje byle polskie zarobki..
            • Gość: kosmosiki Jak się uczyło WOS i techniki to takie są efekty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 14:25
              Jak się uczyło w podstawówce i szkole średniej WOS i techniki to takie są
              efekty, że przeciętny Polak ma przyzerowe pojęcie o żywieniu, dietetyce i
              skutkach tego wszystkiego...

              Uwierzcie mi można tanio i zdrowo się odżywiać, trzeba tylko umieć. No ale też,
              nie należy przesadzać z oszczędzaniem.
              • Gość: hrabia Re: Jak się uczyło WOS i techniki to takie są efe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 14:31
                Teamty dotyczące jedzenia są tak samo interesujące jak te o
                wydalaniu.
                • Gość: kosmosiki Jak się jest pozbawionym wyobraźni to może i tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 14:39
                  > Teamty dotyczące jedzenia są tak samo interesujące
                  > jak te o wydalaniu.

                  Och nieco się mylisz. Młodzież w tym wieku jest z reguły mocno zainteresowana
                  swoim wyglądem. Chłopaki ćwiczą na siłowni, mają problemy z cerą, dziewczyny
                  chcą wyglądać ładnie.

                  To się wszystko bezpośrednio łączy z dietą. Wystarczy tylko umiejętnie tego
                  nauczać, a młodzież sama będzie tym bardziej zainteresowana niż kreśleniem pisma
                  technicznego (no tego już chyba nie ma) czy trajektorią lotu granatów.

                  • sokolasty Re: Jak się jest pozbawionym wyobraźni to może i 14.07.08, 20:13
                    W 2002 w Irlandii na żywność wydawałem 15€/tydzień. Tak minęło tygodni osiem. W
                    rezultacie spodnie, które przed wyjazdem ledwo zapinałem, pod koniec spinałem
                    mocno paskiem.
                    • adamschodowy obawiam sie ze 15.07.08, 03:32
                      jak ilestam procent sezonowych ciulaczy jedzie na sztucznym serze i syntetycznym
                      chlebie, to oszczedza tez na necie i nie jest w stanie powyzszych historii
                      potwierdzic ani poprawic
                      ale ciekawe jest ze palacze przestawieni na hiper-oszczedzanie i tyton 4-razy
                      drozszy niz w kraju nadal pala - pewnie im tam 4razy bardziej smakuje ;)
              • Gość: ko Sorry przsposobienie obronne nie WOS :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 14:36
                Przysposobienie obronne nie WOS miałem na myśli, akurat WOS jest potrzebny.

                Przykłady "taniego" jedzenia:

                1. W artykule pada stwierdzenie o mdłych jogurtach - dla mnie większość tych
                owocowych w supermarketach jest mdła. A kawałki owoców wbrew temu co jest pisane
                na pudełku są niezwykle mikre. A kupić sobie blender, zwykły jogurt naturalny i
                owoce (warto wiedzieć, że sezonowe są tanie w danym sezonie).

                2. Drogie pieczywo - a kupić sobie maszynkę do chleba i piec własny. Roboty
                wcale nie jest dużo więcej niż iść do sklepu, a półprodukty są bardzo tanie.

                3. Jajka - jajka trzeba jeść - tanie są i niezwykle obfite w składniki odżywcze.
                :) 2/3 świata wie o tym. Oczywiście bez przesady.

                4. Drogie wędliny - ograniczyć wędliny, wcale nie są takie zdrowe.

                5. Ryż, kasze - to jeść - to jest tanie, zdrowe i przez przygotowaniem ma małe
                gabaryty - łatwo przewieźć. Ograniczyć kluchy, makarony i inne takie co tylko w
                tyłek idzie.

                6. Owoce i warzywa - już pisałem, że są zdrowe i sezonowe są tanie?

                Niech ktoś mi powie co jest nie tak z takim posiłkiem:

                Jajka sadzone (2x 30gr) na szpinaku (w sezonie ok. 1zł) przesmażonym z
                czosnkiem, młode ziemniaczki (ok. 50gr) z koperkiem, sałatka z pomidorów i
                cebuli (ok. 1zł). Na deser jogurt ze śliwkami (1zł +50gr).

                4,70 wychodzi. Oczywiście to tylko przykład ale można, tylko po prostu trzeba
                przedkładać wyżywienie nad inne rzeczy.
                • Gość: hrh opisaani ludzie IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 16:32
                  uczą sie dopiero oszczędzania, na takim etapie człowiek oszczedza na wszystkim
                  po jakims czasie dopiero zauwaza czy i gdzie jest sens zreorganizowac wydatki i
                  obciąc niepotrzebne koszty. i to jest normalne w zyciu kazdego człowieka jak
                  ktos wogóle nie oszczedza jest głupi
                  bo sa sytuacje w zyciu gdzie pieniadze sa bardzo potrzebne (szczególnie gdy
                  chodzi o zdrowie) tak wiec warto miec zawsze jakaś finansowa poduche, ale trzeba
                  sie nauczyc jak to robic nie ograniczajac swojej np. młodosci spełnienia w zyciu
                  czy drobnych i wiekszych przyjemnoscif
        • pklimas Ha, ha, ha. A na forach internetowych pisza, ze 14.07.08, 17:47
          zarabiaja tysiac funtow tygodniowo. Po 2 latach pobytu na wyspach
          kupuja za gotowke domy a na wakacje jezdza cz roku latem do Meksyku
          czy na Belize a zimą w Alpy.
      • Gość: HorseMadGirl Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.lutn.cable.ntl.com 13.07.08, 16:26
        Hah, u mnie w Luton w Lidlu non stop widze Polaków kupujących te
        beansy i energy drinks. Albo jak już są głodni to idą do McDonalda i
        widać skutki... :) Ja też przytyłam bo nie chciało mi sie gotować i
        chodziłam na chicken&chips i wkońcu dostałam nadwagi. Teraz dbam o
        siebie i nie jem zapychających śmieci. Wole wydać więcej na coś
        bardziej zdrowego. :)
        • annajustyna Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 13.07.08, 17:55
          Dla mnie hitem jest jedzenie chleba tostowego, oczywiscie bez wczesniejszego
          podpieczenia w tosterze:(
          • agagin Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 14.07.08, 13:50
            ALE to PRAWDA!!
            Jak sie patrzy co jedza Polacy, zwlaszcza samotni mezczyzni to az
            zgroza bierze!!
            Niestety ludzie oszczedzaja na jedzeniu, a nie powinni, bo odbije im
            sie to na zdrowiu.
            • Gość: ... Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.fonefactory.ie 14.07.08, 14:40
              PRAWDA, PRAWDA, co zde jedza najtansze co moze byc jest oczywiscie
              100% prawda ale jest tak nie dlatego ze (jak mowi artykul) jest
              drogo- bo nasz kochany przecietny polak zarabia dobrze za granica,
              jest w stanie sie utrzymac nie na konserwach ani innych proszkach,
              jest tak poniewaz przecietny polak przelicza- kazda cene na zlotowki
              nastepnie wydaje mu sie ze wychodzi niesamowina kwota
              • Gość: gh szukiacie róznicy pomiedzy gb a pol IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 15:07

                na zchodzie nkt sie nikomu nie patrzy kto co wpi..ala ,ktos je fasole z lidla to
                jego wolny wybór rozumiecie? własnie ze nie bo tu jest wolnosc
                prawdziwa jak mi sie podoba to ide do primarku i sobie kupuje koszulke za funta
                i nic nikomu do tego, mój wolny wybór
                ja sie nie bedę oburzał ze w polsce wszyscy wpierd...ja kawior na sniadanie
                ich wybór. wolnośc jest na zachodzie dlatego ludzie wyjezdzają,niech to wkoncu
                dotrze
                do waszych zakutych łbów
                wasze skostniałe macki nas i tak nie dosiegną poprzez szemrane artykuliki
                • crogool Re: szukiacie róznicy pomiedzy gb a pol 14.07.08, 18:08
                  Tak ,tak. 100% racji.
                  W Polsce jest taki parszywy zwyczaj, że media wpiep*** się z kamerą gdzie
                  popadnie, namawiają ludzi by marudzili. A oni są szczęśliwi jedząc żarcie z
                  dyskontów i ubierając się w lumpexach.
                  Gdy te zakute łby zrozumieją o co w tym wszystkim biega, będziemy mieć UK, US a
                  nawet OK.
            • Gość: zgoda Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cable.ubr06.hari.blueyonder.co.uk 14.07.08, 14:49
              samotni mezczyzni jedza to co im smakuje, to co lubia lub z wyboru rozne gotowe jedzenie ze wzgledow czysto praktycznych .... szkoda czasu na spedzanie w kuchni skoro mozna zjesc kebeb (taki prawdziwy nie polski z budy) pizze albo 1000 innych gotowych produktów dla zapracowanych ludzi, nie tylko polakow dla calej masy brytoli i innych nacji
              • Gość: gosc Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 20:03
                Akurat kebabt (czy kebapy - to do językowych purystów lubiących przypieprzać się
                do pierdół na forach) w UK są zdecydowania gorsze niż w Polsce. Zamiast
                opiekanego mięsa jak w Polsce dają tam jakąś breje o konsystnecji ciasta,
                obrzydliwe. Kilka razy naciąłem się zanim zorientowałem się, że tak jest
                wszędzie gdzie to serwują.
            • Gość: Rob Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.leed.cable.ntl.com 15.07.08, 00:38
              buhahahah ale gadki ... ja dzisiaj tez oszczędzałe :))) poszedłem do hinola ,
              wydałem 7,4 Funta UK , siedzialem z godzine , na poczatek zielona herbata i
              prazynki , potemz 4 talerze z kurczakami , wolowinami w sosie pekinskim ,
              wiosenny przysmak , warzywa , na koniec owoce oczywiscie obrane ze skórek i
              pokrojone , oraz ciastka - rolady kremowe. Paluszki lizać , na koniec 4 kulki
              lodów. Tak jak pisali poprzednicy trzeba wiedzieć kiedy organizm ma ochotę coś
              porządnie wsunąc , a kiedy pościć i jak oszczędząc zamiast 250 funtow miedzy
              piatkiem a sobotą na piwo wydawac.
          • Gość: rt Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cable.ubr06.hari.blueyonder.co.uk 14.07.08, 14:45
            he he he ....... no przeciez kto by kupowal toster - trzeba by bylo z 5 funtow
            wydac ... poza tym w lidlu pewnie tosterow nie sprzedaja ;-)
            • Gość: ery sprzedają IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 15:38
              a cała prawda o lidlu jest taka:
              kiedys jak było mniej polskich produktów w innych sklepach,lidl był jedynym
              miejscem gdzie mozna było kupic polskopodobne(bo niemieckie) artykuły, jak
              wędliny nabiały itp.,i w dodatku o wiele lepszej jakosci niz w innuch sklepach.
              tak wiec wiekszosc polaków chodzi (-ła) do lidla z tego powodu, a nie jakiejs
              tam fasoli(która notabene w tesco jest pewnie tansza)
      • Gość: edyta Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.oxfd.cable.ntl.com 13.07.08, 18:00
        uwazam ze to co tu piszecie to stek bzdur! Zarówno ja jak i moi
        wszyscy przyjaciele żyjemy pełną piersią i nie mamy zadnych
        oszczednosci! co za bzdury ze jemy kiepsko, ze unikamy rozrywek.
        Ciekawi mnie pod kogo jest stworzony ten blog.
        żyjemy od piątku do piątku za to raz w tyg jestesmy na porzadnej
        dyskotece, jemy w porzadnych restauracjach a o pobycie na stale
        wcale nie myslimy. pozdrawiam wszystkich ktorzy maja podobne zdanie
        • annajustyna Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 13.07.08, 18:02
          To po co tyle pracowac, skoro zadnych oszczednosci nie zbieracie?!
          • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cable.ubr04.newt.blueyonder.co.uk 13.07.08, 18:57
            Nie kazdy wyjechal dla pieniedzy i tego magicznego 'odkladania'.Sa
            jeszcze inne istotne kweste w zyciu.
            Ja pracuje od 9-17 a po pracy korzystam jak to sie mowi z zycia. Nie
            wyobrazam sobie egzystowac jak szczur aby miec na dom czy samochod.
            Jestem mloda osoba i za te lata i zdrowie nikt mi kasy nie zwroci. A
            i na lekarzy wydawac potem nie chce, bo tak to sie konczy jak sie je
            chinskie zupki czy fasolki z puszki.

            A ponadto to jest wielu emigrantow, ktorzy zyja jak ludzie
            aczkolwiek jakos im GW za wiele uwagi nie poswieca. Szkoda.
            • annajustyna Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 13.07.08, 18:58
              Przejadasz wszystko, co zarobisz?
              • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cable.ubr04.newt.blueyonder.co.uk 13.07.08, 19:00

                Nie, ale to co zostaje nie wystarcza na kupno domu:)
                • annajustyna Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 13.07.08, 19:01
                  A, to rozumiem!
                  • Gość: manger Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.zen.co.uk 14.07.08, 14:01
                    Nie nie wszystko przejadam czesc jeszcze przepijam.

                    Mam w Polsce mieszkanie, mam tu dobry samochod ( Audi A8 - 10 letnie ale tu
                    kosztowalo mnie jedno miesieczna pensje nie tak jak w Polsce )
                    Czasami wyjde do kina ubieram sie gdzie popadnie raz w Primarku raz w Next raz w
                    M&S - nie rozumiem o co chodzi z tym najazdem na Primark..
                    Jak moge kupic tam koszule za 4 £ ? kup w Polsce koszule za 16 zlotych.

                    ech odpie... sie od nas emigrantow
                    • Gość: gfd popieram IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 14:49
                      jakis dziennikarzyna z wąskim horyzontem bedzie mnie szufladkował i mówił co
                      jest dobre a co be
                      prawdziwy angol stołuje sie tylko we włoskich restauracjach a fasoli nie tyka bo
                      to nie cool i dla roboli
                      palnij sie włeb dziennikarzyno
                      • Gość: bunia uu IP: 80.50.4.* 14.07.08, 18:17
                        sushi za 1 funta i to ma byc drogo. Nigdy przedtem nie jadlam tak
                        dobrze jak w GB.
              • Gość: emigrant Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cable.ubr06.hari.blueyonder.co.uk 14.07.08, 14:53
                no nie ...... poniewaz starcza mi na jedzenie i inne potrzeby, chowam do
                skarpety, utrzymuje rodzine. Jest mi w anglii znacznie latwiej niz w polsce i
                dziwi mnie ten artykul, poniewaz ludzie zyja normalnie jesli pracuja. Jezeli
                natomiast praca jest marna jak zarobki to wracja do polski ...
            • Gość: spod londynu Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 78.151.112.* 14.07.08, 12:55
              Zgadzam się z powyższym. Cały artykuł jest bardzo jednostronny, ale rozumiem -
              ma być zarzewiem do dyskusji ;). Znam kilka osób, które w podobny sposób
              oszczędzają - kupują najtańsze jedzenie, przeważnie "gotowce", ale są to ludzie,
              którzy nie przyjechali tu na długo. Większość noszących się z zamiarem
              pozostania tu przez kilka lat, po roku, góra dwóch przestaje kupować
              "junk-food", bo zaczynają więcej wydawać na leki. A to odporność upośledzona, a
              to awitaminoza, a to anemia.
              Denerwuje mnie, kiedy rozmawiając o dzisiejszym obiedzie z koleżanką, ona mówi,
              że szastam pieniędzmi, bo kupuję wołowinę (?!). Ludzie? Nie - sknery. Jesteś
              tym, co jesz. Wolę być krową niż puszką fasoli. Proponuję założyć w Anglii
              stowarzyszenie Polaków żyjących normalnie!
              • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.plus.com 14.07.08, 13:00
                Podpisuje sie rekami i nogami!!!!
              • Gość: dix Zgadzam sie, ze artykul jest bezsensowny IP: 205.228.73.* 14.07.08, 13:43
                Jakos nie przypuszczam, ze ci sami fasolkozercy zamieniaja sie w
                Polsce w koneserow... juz predzej zapychaja sie schabowym z
                ziemniakami, ale wiele wiecej wyrafinowania po nich sie nie
                spodziewam
              • Gość: jhg gdzie ty zyjesz? IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 14:13
                co to za teksty i artykuł tez do bani.jaki normalny człowiek mieszkajac na
                zachodzie oszczedza na jedzeniu,kogo to obchodzi,ile mozna zaoszczedzic na
                jedzeniu?? piszecie tu o ludziach którzy tak samo zyli w polsce i jeszcze sie po
                prostu nie przestawili na zachodni styl zycia, ale 99% ludzi jakich znam zyje
                tutaj jak przystało na inteligewntna młodzierz.
                nie wierzcie w jakies mity.jakby mi sie tu nie zyło 100 razy lepiej niz w polsce
                pod kazdym względem to bym tutaj nie siedział
                ludzie którzy jedzą przysłowiowe puszki z lidla itp taki po prostu prezentuja
                styl zycia,tacy polacy sa własnie w polsce, na wszystkim oszczedzają,tyle ze po
                prostu w polsce nie da sie juz bardziej na jedzeniu zaoszczedzic i jak taki
                swierzak wyjedzie na zachód to mu sie ta mozliwosc otwiera, bo tu mozna na
                prawdę sie tanio odrzywiac. ale kwestia jest taka
                kogo to obchodzi
                ja tu zyje pełnią zycia na jaki moge sobie pozwolic,a wierzcie mi ze zyjac w
                normalnych warunkach(praca znajomi itp) mozna na wiele.
                kwestia słabego odrzywiania to raczej kwestia braku czasu, dlatego ten junk food
                i jakies potrawy na szybko jak sie nie chce gotowac.
                do ludzi mieszkajacych w polsce- nie zwracajcie uwagi na artykuły o tych którzy
                w polsce prowadzili szczurze zycie(za przeproszeniem) i nie potrafia wysilic
                wyobraźni zeby zmienic to jak juz są tutaj (dziady i wąsacze itp
                postkomunistyczny pomiot który wypuscili z klatki z tj. polski) jak któs nie
                widzi przed soba szrokiego horyzontu w polsce to nie zobaczy go i tutaj
                a ktos tam napisał ze nie ma zadnych oszczednosci . ja nie oszczedzam na siłę,
                ale pieniedzy mi raczej przybywa a czy wydam 20 funciaków dziennie na jedzenie
                czy dziesiec to co za róznica?
                przeciez w polsce tez chyba sie liczy satysfakcja z czegokolwiek np. z dobrego
                obiadu ,a wiec nie myslcie ze w ladku nie
                zresztą wydaje mi sie ze polacy w polsce o wielebardziej zaciskają pasa niz
                tutaj najgorsze dziady, nie oszukujmy sie
              • Gość: agniecha wpisuje sie rekami i nogami! IP: *.range86-153.btcentralplus.com 14.07.08, 14:35
                j.w.
          • Gość: irysek Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 193.95.172.* 14.07.08, 13:33
            jak to bylo w "Wielki Szu" (chyba) ja pieniedzy nie kolekcjonuje, ja zyje!
            Wiadomo, ze ludzie maja rozne priorytety. Jedni przyjada na wyspy na rok i maja
            cel uzbierania X £ lub € aby wrocic do PL, kupic beemke audice lub merca;
            splacic kredyt mieszkaniowy itp. Jak maja slaba prace to faktycznie zaoszczedza
            tylko zywiac sie jajkami, beansami i cebula. Wroca potem do PL jako wraki ale za
            to zarobieni.

            Ja na przyklad nie mam oszczednosci w pelnym slowa rozumieniu. Mam cos tam
            odlozone ale co niektorzy wysmiali by mnie, ze po blisko 6 latach moje
            "oszczednosci" to niespelna €10k. Owszem kupilem w PL 2 mieszkania wspomagajac
            sie kredytem ale przeciez pracujac w IE (przyjmujac, ze byloby to na cebuli i
            jajkach) po 6 latach powinienem kupowac chaty za gotowke.

            Nie wiem ile jeszcze tutaj zostane. Mamy z zona prace w swoich zawodach (ona
            finanse, ja zarzadzanie) i poprostu zyjemy tutaj tak samo jak robia to nasi
            znajomi Irlandczycy.

            Pozdrawiam wszystkich a Gazecie proponuje bardziej doglebna analize tematu,
            pokazanie wszystkich aspektow sprawy poniewaz po tym artykuliku pewnie rodzice
            przysla nam paczke zywnosciowa :D
        • Gość: Iwona Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 62.172.214.* 14.07.08, 12:58
          Wymyslony artykul. Po pierwsze jak mozna napisac,ze nie stac kogos
          na ser zolty a zaraz potem doadac,ze je w McDonald????? Za te
          pieniadze mozna kpic i dobry zer i pomidory i chleb itd. Ja nigdy
          nie oszczedzam na jedzeniu, zawsze jem zdrowo i kupuje to an co mam
          ochote.
      • Gość: kowianeczka oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.lodz.msk.pl 14.07.08, 01:20
        Najpierw napiszcie o tym, na jakie jedzenie stać Kowalskiego pracującego w Polsce i zarabiającego tysiąc złotych. Dopiero po tym możemy dyskutować.
        • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 09:26
          > Najpierw napiszcie o tym, na jakie jedzenie stać Kowalskiego pracującego w Pols
          > ce i zarabiającego tysiąc złotych. Dopiero po tym możemy dyskutować.

          wg. GW w PL sie żyje bardzo dobrze...
          owszem zjemy pomidora i ser, tylko na dom, samochód nikt z tej pensji nie
          odłoży, a jak głupia pralka sie zepsuje to trzeba brać kredyt, podczas gdy tam
          miesieczne oszczędności wystarczą by od ręki kupic (ceny elektroniki w polsce są
          wyższe niż na "zachodzie" o nawet naście procent, czego dowodem całe Allegro
          sprowadzaczy)
          GW to tuba propagandowa pracodawców , PO i innych środowisk "posiadających"
          ja też jadam fasole w sosie i nie rozumiem co w tym złego, bo fasola przecież zdrowa

          jak ktoś zarabia 1000 zł, opłaci czynsz, bilet to mu ani na buty ani na
          McDonalda nie starczy, więc mówienie o nadwadze wśród emigrantów raczej świadczy
          o tym, że i tak im lepiej niż tu, gdzie wcinali by chleb z kawałkiem wyrobu
          kiełbaso-podobnego za 5 zł

          poprostu środowiska dla których pisze GW chcą zatrzymać emigracje i tyle, paru
          moich młodszych znajomych co wyjechało, wracają i mnie namawiają na wyjazd, bo
          nawet z niskokwalifikowanej pracy mogą sobie pozwolić na więcej niż by tutaj mogli
          • portobello_belle Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 10:35
            Haha, dokladnie... Jakos GW nie trabi o tym, ze tylko co piata
            rodzina jada codziennie mieso na obiad, reszty niestety nie stac. Ja
            sama mieszkam za granica i jak przyjezdzam do PL to lapie sie za
            glowe: ser po 30zl/kg, piersi z kurczaka to samo, sok za piataka,
            kilogram mandarynek za dyche... No i tak stówka codziennie lekko
            idzie, wiec przy standardowych zarobkach rzedu 2000brutto naprawde
            nie da rady sie odzywiac inaczej niz oszczednie.

            Poza tym JAK ZWYKLE gazetka wklada wszystkich emigrantow do jednego
            wora o nazwie 'Zmywaki'. Wyobrazcie sobie kochani, ze jest jeszcze
            wieeeeluuuuu wyksztalconych i rozgarnietych ludzi za granica, ludzi
            ktorzy jadaja w knajpach, pija dobra whiskey, a beansów nigdy nie
            zaznali. Tyle, ze opisywanie tychze nie wspolgra z Wasza polityka,
            prawda?


            Do Annajustyna - zastanowilo mnie Twoje pytanie (co prawda
            skierowane do kogos innego): 'Czy wszystko przejadasz'. Otoz, ja
            wlasciwie moge powiedziec, ze 'przejadam' co dostaje - wychodze z
            zalozenia, ze oszczedzac zaczne wówczas, gdy bede juz naprawde
            porzadnie zarabiac (porzadnie wg mnie to >40k, jeszcze mi troche do
            tej granicy brakuje), poki co nie widze wiekszego sensu w odkladaniu
            paruset euro miesiecznie, bo nie jestem 'z ciulaczy', co chca sie
            dorobic i wrocic, a (jak juz ktos napisal) "na dom to nie starczy".
            Wiec poki co mieszkam sobie wygodnie, jem smacznie i zdrowo, niczego
            nie musze sobie odmawiac i po prostu korzystam z zycia, pokim mloda.
            • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 10:54
              > Haha, dokladnie... Jakos GW nie trabi o tym, ze tylko co piata
              > rodzina jada codziennie mieso na obiad, reszty niestety nie stac.

              a z tego co ja słyszałem ponoć granice ubóstwa przekracza w PL ok. 25% ludzi i
              ponoć ok. 25% populacji ma niedożywione dzieci
              ile jest sklepów typu second-hand ???
              oczywiście w naszej warszawie tylko tym co rano wychodzą pobiegać rzuca sie w
              oczy człowiek zbierający złom, co nie jest "żulem-margines" tylko "dorabia", ale
              w mniejszych miejscowościach... byłem niedawno na delegacji służbowej gdzie
              matka opieprzała córke że ta wzięła 2 batoniki a nie jeden "bo jeszcze prąd
              musimy zapłacić"
              • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.plus.com 14.07.08, 10:58
                Zgadzam sie,ze ludziska w kraju jedza niezbyt zdrowo. Dla wielu ludzi oliwa z
                oliwek jest luksusem. Smutne,ale prawdziwe.
              • portobello_belle Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 11:19
                Bo jest po prostu okrutna bieda i zadne huraoptymistyczne arty
                rzeczywistosci nie zmienia, wystarczy poczytac komentarze... Tego
                moze nie widac w duzych miastach pelnej bananowej mlodziezy,
                przesiadujacej po modnych kawiarniach popijajac kawke za 12zl,
                wydajac pieniadze tatusiów, ktorzy 'maja firme'. Jednak wystarczy
                sie przejechac na prowincje lub chocby skrecic w boczna uliczke w
                miescie - wszedzie tandeta, straganowy badziew, babiny pochylone nad
                chinskimi majtkami za zlotowke. Nie wiem co GW chce osiagnac:
                przekonac ludzi, ze "i tak maja dobrze" i "bedzie coraz lepiej"?
                Przeciez to jest jakas farsa, ostatnio przeczytalam w "Polityce"
                reportaz Jacka Zakowskiego (na korym sie naprawde zawiodlam),
                traktujacy o tym, jak to z Polakow zrobil sie narod
                konsumpcjonistow, jak to kupuja na potege, wyjezdzaja i inwestuja.
                Szkoda, ze nie bylo ANI slowa o tym, ze wiekszosc plazm zdobiacych
                prowincjonalne 'polskie klocki' pochodzi a) z kredytow b) z
                euro/funtow przyslanych przez syna/corke/meza/zone. Ze pracy jest
                wiecej, bo oferowane stawki sa glodowe (dobre co najwyzej dla
                dorabiajacego nastolatka, co nie musi sie martwic o czynsz i
                rachunki) i dlatego, ze setki tysiecy ludzi aktywnych zawodowo
                wyjechalo za granice. Nie ma biedy. Jest dobrobyt i zadowolenie z
                zycia.


                Chyba w zadnym innym kraju nie ma takiej ilosci lumpeksów jak u nas,
                przynajmniej ja nigdzie indziej nie zauwazylam...
                • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.plus.com 14.07.08, 11:40
                  Serio?
                  To bardzo niedobrze. Trudno mi bylo w to uwierzyc bo kraju bywam nie az tak
                  czesto aby to zauwazyc i do tego czytam GW (chyba za duzo tej lekturki:)
                  Wzialem wiec za 'pewnik'fakt,ze w Polsce dobej jakosci mieso, nabial,
                  owoce,warzywa,orzechy sa jakims tam standardem.
                  • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 11:48
                    > To bardzo niedobrze. Trudno mi bylo w to uwierzyc bo kraju bywam nie az tak>
                    czesto aby to zauwazyc i do tego czytam GW (chyba za duzo tej lekturki:)>
                    Wzialem wiec za 'pewnik'fakt,ze w Polsce dobej jakosci mieso, nabial,>
                    owoce,warzywa,orzechy sa jakims tam standardem.

                    no to powiem apropos standartów skoro nie bywasz w polsce za często:
                    - do netu mają dostęp osoby co je stać na komp i net
                    - duże miasto, jeśli zarobki to ok. 1500 netto, jeśli masz żyć samodzielnie to
                    odlicz 300-450 czynsz zależnie od lokalizacji i metrażu, 100-150 prąd i woda
                    (woda od lipca zdrożała 30%, ja licze starą wode), 60-80 bilety miesięczne,
                    zostaje średnio z tego 800-1000, czyli ok. 25-30 zł dzienni przy założeniu że
                    mieszkasz w mieszkaniu po kimś odziedziczonym a nie wynajmujesz, bo jak chcesz
                    wynająć to dolicz 700 za pokój i 1200-1500 za kawalerke
                    nie wliczony parking i inne wydatki stałe
                    ale ok. 30 zł dzienni, zakładając że jesteś głodny i jesz w pracy obiad, to
                    przeciętny obiad w bufecie to 12-15 zł, czyli zostaje połowa tej sumy dziennie a
                    gdzie buty, amortyzacja sprzętu RTV-AGD w razie zepsucia , leki, ubrania, nauka,
                    urlop ?
                    zestaw w McDonald to też 15 zł, a pizza to już 30, jest gorąco, kupisz butelke
                    wody mineralnej i już 3-4 zł z głowy

                    • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.plus.com 14.07.08, 11:53
                      Dzieki za informacje.
                      Ja mam tzw diete 'kulturystyczna':) Duzo miesa, ryb, jajek,warzyw,jogurty;
                      Chleb, mmakaron prawie w ogole; Wiec w Polsce bym pewnie poszedl z torbami jak
                      to sie mowi. A do tego trzeba doliczyc odzywki i suplementy, wino od czasu do
                      casu czy jakas dobra czekolade-nie jestem mnichem ani niewolnikiem diety Pudziana:)
                      • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 11:57
                        kulturysta, hehe
                        a myślisz czemu ja zrezygnowałem z pakerni, judo i strzelnicy ? przez kase :(
                        jak zacząłęm sie z dziewczyną usamodzielniać i zaczeły sie wspólne inwestycje to
                        poległo to co jak z matką mieszkałem bo wynajem kawalerki to 1200 na dalekiej
                        woli, 30 minut od centrum, a w wakacje remont torów i 45 min do centrum
                        • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 11:59
                          ahaaaa
                          i łącze 1 MB to ok 60-100 zł zależnie od operatora (jak kablówka to pakiet
                          podstawowy i net, jak tpsa to sam net 66 chyba płace)
                          dolicz komórke załóżmy 50, to to co pisałem ile zostaje, należy odjąć jeszcze
                          150 na "łączność ze światem"
                          więc na dzień zostaje 20-25 zł
                        • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.plus.com 14.07.08, 12:00
                          Nie, bez obaw, nie jestem opetany,ale staram sie nie zapychac makaronami,
                          bulkami ,potrawami macznymi, 'zlymi' tluszczami,itp bo mi strasznie insulina
                          skacze no i sadlo przyrasta. Ale czasem oszukuje i wtedy sa wypady na pizze czy
                          kebaba.
                          • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 12:01
                            ale jak nie liczyć, 6 euro dziennie na oko wychodzi na "życie" :/
                            • portobello_belle Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 12:39
                              No wlasnie, to jest wlasnie ten 'standard'. I wez teraz pojedz na
                              wakacje, kup dziecku komputer, idz do dentysty...
                    • Gość: no name Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.4web.pl 14.07.08, 13:01
                      jest gorąco, kupisz butelke
                      > wody mineralnej i już 3-4 zł z głowy
                      >

                      Fascynujące , woda Żywiec jest po 1,75 - tak dla sprostowania, a
                      Nałęczowianka po 1,90 za 1,5 litra:P

                      Nie wiem, moze kobiety wysysają umiejętnosc taniego kupowania z
                      mlekiem matki i po przodkach od czasów zaborów czy co, ale podawane
                      przez niektórych panów ceny są z kosmosu ... Jasne, ze jedzenie w
                      Polsce ejst drogie - Ba, moze być mega drogie. Caly sęk tkwi w tym,
                      zeby wiedziec gdzie kupować!

                      A kupuje sie na rynkach i gotuje sobie, zamaist zywic się pizza i
                      hamburgerami w Macu;/
                      • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 13:16
                        > zeby wiedziec gdzie kupować!
                        >
                        > A kupuje sie na rynkach i gotuje sobie, zamaist zywic się pizza i
                        > hamburgerami w Macu;/

                        kolejny przykład filozofii równania w dół , kiedyś jeden poseł mający 10 000
                        próbował wmówić ludziom w PL że za 500 da sie przeżyć

                        nie, jak jest gorąco, ide ulicą, wchodze do sklepu i prosze o wode z lodówki ,
                        to nie jest ona w takiej cenie jak zgrzewka w markecie,
                        jak jestem w pracy i mam 12-20 minut wolnego na obiad, to nie gotuje sobie tylko
                        ide do bufetu lub restauracji ulice dalej

                        co za przykłady filozofii "biedowania", nie po to sie pracuje by ciułać i
                        kombinować jak ludzie co w 3 wynajmują 1 pokój i zmieniają majtki co 2 dni, jak
                        jest ciepło to sie bielizne zmienia i 2 razy dziennie i pralka chodzi co pare
                        dni, a nie "100 sposobów na wykorzystanie starej bułki i szukanie produktów 2
                        dni przed terminem"
                        • Gość: karol Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.08, 13:28
                          3-4 zlote za mala butelke zimnej wody? No na Boga :) juz nie klam tak w zywe
                          oczy, tyle to sobie chyba nawet na lotnisku nie licza!

                          • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 13:31
                            u mnie w sklepie koło pracy litrowe ice-tea z lodówki 6 zł, pół litrowe chyba
                            3.50 albo 4 , cola 0.5 chyba 3,50 , sama woda chyba 2,50 już dokładnie
                            boga nie mieszaj do cen artykułów w centrum warszawy w kiosku z lodówką latem
                            • Gość: M Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: 217.111.58.* 14.07.08, 13:52
                              to sobie kup z Lidla po 1,5 zł za butelke i przelewaj sobie do pracy
                              jak ci pracodawca nie daje! Obiad też można sobie w domu ugotować i
                              w pracy podgrzać, nie trzeba zaraz do bufetu. Co za ludzie!
                              • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 13:56
                                Gość portalu: M napisał(a):

                                > to sobie kup z Lidla po 1,5 zł za butelke i przelewaj sobie do pracy
                                > jak ci pracodawca nie daje! Obiad też można sobie w domu ugotować i
                                > w pracy podgrzać, nie trzeba zaraz do bufetu. Co za ludzie!

                                ciekawe czy to jakiś lewiatan czy co pisze, bo jak nie lewiatan to normalnie
                                nawet bym nie wiedział jak skomentować... :/
                                a swoją drogą jak w biurze podgrzać kotleta z ziemniakami i zupę i przechować w
                                lato surówkę by sie nie skisła ? u mnie ani lodówki ani mikrofali nie ma
                                chyba to jakiś lewiatan pisze
                                może jeszcze uszyć se samemu ubranie z za dużej rzeczy kupionej w secondhandzie
                                i może se jeszcze wystrugać meble z pobliskiego drzewa i se z błotka lepianke
                                ulepić i trawą uszczelnić
                                • Gość: d Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: 212.106.138.* 14.07.08, 14:03
                                  A jaki problem widzisz w zjedzeniu obiadu w domu?
                                  • Gość: dh jesli nie zauwazyliscie IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 15:29
                                    to własnie za to pietnujecie gościa, o czym mowa jest w artykule o emigrantach,
                                    ze własnie oni to dziady bo kombinuja jak najtaniej zjesc
                                    a gosc wam tłumaczy ze w polsce woda za 4 złote a wy mu klepiecie ze moze se
                                    kupis w lidlu za 1,5
                                    czujecie o co chodzi czy nie
                                    ja emigrant który kupuje w lidlu i jem w macu(co jest jak wiecie bzdurą) to
                                    jestem ostatni pomiot
                                    ale polak w polsce który przelewa wode z lidla i nosi ugotowane obiadki w
                                    reklamówce i kupuje na bazarku to juz cool
                                    paranoja
                                    a do goscia co kupuje woda za 4 zł: fajnie to wyliczyłes i mówie ci wyjezdzaj na
                                    zachód znajdziesz se taką samą prace jak w polsce i nie bedziesz musiał latac po
                                    bazarkach zeby przyoszczedzic

                                    a swoja droga to własnie ci przysłowiowi fasolozercy z lidla skąd niby mają
                                    takie nawyki oszczędzania za wszelka cenę,nawet jak nie muszą
                                    a no własnie... z POLSKI
                                    i to jest cała puenta tego artykułu
                              • portobello_belle Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 14:10
                                jestes typowym przedstawicielem masy, ktorej media wmowily, ze TAK
                                MUSI BYC. Wyobraz sobie, ze w NORMALNYM kraju nikt nie musi
                                przelewac sobie wody do butelki czy odgrzewac kotletow w pracy, bo
                                go stac na kupienie sobie lunchu i nie musi liczyc kazdego groszaka
                                kiedy chce sobie kupic cos do picia.
                                To nie tak, ze to, co ty robisz jest normalne, a Mojekontolalala ma
                                jakies zachcianki i fanaberie. Po prostu wielu ludzi nie zdaje sobie
                                sprawy z faktu, ze pewne zachowania / mozliwosci powinny (w
                                normalnym kraju sa) byc STANDARDEM, wiec sami postrzegaja je w
                                kategoriach zbytku i niepotrzebnego luksusu...

                                To tak, jak ktos czasem tu napisze: Moj szef jest fajny, bo mnie nie
                                wyzywa... Moj maz jest super, bo rzadko mnie bije... Nie zdaja sobie
                                sprawy, ze nie bycie bita przez meza czy wyzywanym przez pracodawce
                                to jest cholerny standard, norma, a nie zaden przywilej.
                                • Gość: hdh Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 15:32
                                  no i tacy własnie jak przyjadą na zachód zyja dalej w tym polskim schemacie i
                                  latają do lidla po fasolkę przysłowiową(choc to raczej ewenementy teraz) bo
                                  taniej o 10 pensów
                                  ten artykuł duzo mówi ale nie o emigracji tylko własnie o polakach w polandi
                          • Gość: ja Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.phoenix-trading.co.uk 14.07.08, 13:35
                            oj licza sobie licza. Kup butelke malej wody na Okreciu ponizej 5
                            zeta :) zycze powodzenia :D
                            • Gość: no name Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.4web.pl 14.07.08, 14:33
                              A czy ten facet jest pracownikiem lotniska, bo wydaje mi się, ze
                              nie?

                              • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 14:36
                                ten facet pracuje w centrum warszawy i
                                a jak chcecie żyć biednie, bez radości z życia, to se żyjcie, ale innych nie
                                równajcie na zasadzie "panie pracodawco, ja to zrobie za połowe tego co on, bo
                                ja nie mam potrzeb"
                                przez takich jak wy są problemy, niskie pensje, bo jak tacy jak ja chcą żyć
                                cywilizowanie, mieć swój dom, rodzine, przyjaciół, hobby i czas na to (czyli 8 h
                                * 5 dni), wyjechać na fajny urlop, mieć dobry aparat foto, to wy robicie 12
                                godzin, nie macie potrzeb na coś fajnego i równacie w dół
                                • mikelondon Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 17:34
                                  ot i trafil :)

                                  prawda jest taka ze w Anglii jest widac takich rownajacych w dol.
                                  Siedza w polskich gettach, jedza junk food i nie byli poza miastem w
                                  ktorym przyszlo im zamieszkac. Rozmawialem z takimi - dlaczego ty
                                  tak jezdzisz, co takiego fajnego jest poza Londynem itp. Internet?
                                  an na ... ci ti potrzebne? Po paru takich pytaniach przestalem z
                                  takimi rozmawiac.
                                  Na szczescie takie mutanty wracaja do Polski - uslyszeli ze w Wawie
                                  operator lopaty moze zarobic nawet kilka tys... Dobrze - nikt nie
                                  bedzie plakal kiedy wyjada.
                                  Inna sprawa, ze artykul jest tendencyjny. Kiedys rzeczywiscie Polacy
                                  kisili kase na wszystkim. Teraz gdzie bym nie pojechal pozwiedzac to
                                  spotykam tych normalnych - jezdzacych i zwiedzajacych (na pewno nie
                                  mieszkaja w takich miejscach - Stonehenge dla przykladu jest
                                  niezamieszkane lol). Jezdza, wychodza do knajp, potrafia sie bawic,
                                  maja czas na hobby. To odkryli w Anglii bo w Polsce szara masa
                                  ciagela wszystkich w dol, a mantra (a po co ci to wszystko?)
                                  powodowala, ze rece opadaly... MOzna zyc inaczej, mozna miec
                                  ciekawsze zyce niz tylko 8-4 w pracy, a potem pilot do TV i bro i
                                  tak do konca zycia, moze przeplatane jedynie klotnia z zona...

                                  Dlatego raz jeszcze - jesli wyjezdzacie do Anglii to robcie wszystko
                                  zeby mieszkac z daleka od polskich gett. W takich okolicach nie da
                                  sie pojsc do parku bo polskie migracyjne zule opanowaly lawki i, jak
                                  to spiewano swego czasu, " pija, pluja i zygaja...". NIe da sie
                                  normalnie zyc, bo sasiad zazdrosci ze masz lepsza prace i bedzie
                                  robil wszystko zeby ci chociaz humor zepsuc. I bzdetami takich
                                  gryzipiorkow jak autorka tego artykulu sie nie przejmujcie.
                                  Wyjedzcie z piekielka i zobaczycie ze ludzie moga zyc fajniej.
                                  Jedyna kiepska strona emigracji to tesknota, ale jesli normalnie
                                  zarabiasz to mozesz sobie pozwolic chocby i na to zeby przyleciec do
                                  Polski na weekend. Lotow ci u nas dostatek :)

                                  Co ciekawe - inne nacje na emigracji sie wspomagaja, a Polak pomoze
                                  wtedy kiedy... nie zaszkodzi. Ot i polskie piekielko. Skad to
                                  wyniesli? No przeciez zyja w takim wspanialym kraju w ktorym ludzie
                                  wierza w Boga i chodza do kosciola...
                • Gość: IT Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: 80.48.239.* 14.07.08, 13:40
                  1) Moi rodzice nie posiadają firmy
                  2) Nigdy nie wyjadę z kraju do pracy
                  3) Mam 25 lat
                  4) Za rok kupuję mieszkanie o powierzchni ok 70 m2
                  5) Nigdy niczego nie kupiłem na kredyt
                  6) Szanuję zdanie innych
                  7) Ten kraj jest dla ludzi inteligentnych w kwestii radzenia sobie w życiu
                  8) Nigdy nikogo nie oszukałem, nie okradłem
                  9) Nie jestem dilerem
                  • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 13:43
                    skąd osoba w wieku rok po studiach ma 600-800 000 zł ???
                    bo 70 metrowe jeśli w wawie to będzie ok. 7-11 tysięcy za metr, skąd taka kasa u
                    osoby tak młodej ???
                    • Gość: IT Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: 80.48.239.* 14.07.08, 13:49
                      Nie w Wawie a w Katowicach. Własna firma szkoleniowa.
                      • portobello_belle Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 15:47
                        Widzisz. Bo Polska jest wlasnie takim krajem dla ludzi z wlasna
                        dzialanoscia gospodarcza opierajacej sie na uslugach, ewentualnie
                        dla pracowników tychze. Ale przeciez nie moze byc tak, zeby w Polsce
                        byli sami prezesi, na boga. Do tego nie kazdy musi miec checi,
                        mozliwosci, ambicje i predyspozycje do prowadzenia wlasnej firmy. I
                        nie chodzi o to, ze to sa jacys debile z IQ nizszym niz Forrest Gump
                        (ktory notabene w prowadzeniu firmy sie doskonale sprawdzil :P) - to
                        normalni inteligentni wyksztalceni ludzie, ktorzy swietnie by sie
                        sprawdzili na stanowiskach np. middle czy back office, ktorych tak w
                        Polsce brakuje.
                        I co ci ludzie maja zrobic? Isc sie powiesic?
                  • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.plus.com 14.07.08, 13:47
                    Piszesz nie na temat.
                    To pisze ja idiota co to sobie z zyciu i Polsce nie radzil
                    • Gość: IT Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: 80.48.239.* 14.07.08, 13:50
                      Odpowiadałem na część postu bezpośredniego przedmówcy.
                  • Gość: londek Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: 87.83.217.* 14.07.08, 14:11
                    też mając 25 lat nie myślałem o wyjeżdżaniu. Po paru latach jednak mnie "pociągnęło", mimo że miałem niezłą pracę, mieszkanie, itd. Pracując w IT, chciałem po prostu zobaczyć jak działają firmy z wielokulturową "załogą", jak wygląda codzienne życie w UK.

                    Pomijając pieniądze, które w IT robią się wszędzie porównywalne i bardziej zależne od doświadczenia, warto wyjechać jeśli ciekawi cię inna kultura, mentalność, poznać nowych ludzi, poszerzyć swoje horyzonty.

                    Zgadzam się, że radzić trzeba umieć sobie wszędzie, tym niemniej pomyśl, że są kraje, gdzie po prostu codzienność jest trochę lepiej urządzona. Masz poczucie, że za swoje podatki dostajesz... trochę więcej? Jak tego nie zobaczysz, nie poczujesz, to nawet nie będziesz wiedział, że tak w PL też z czasem może być.

                    A ceny jedzenia w UK - w zasadzie porównywalne jak w Polsce. Z roznoszenia ulotek też na wyjście do dobrej knajpy każdego dnia nie zarobimy.
                  • Gość: Niko Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.griffin.managedbroadband.co.uk 14.07.08, 17:50
                    Nie zapomnij tylko placic swoim pracownikom zeby ich stac bylo na
                    audi i tropikalne wakacje :))
                    • Gość: IT Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: 80.48.239.* 15.07.08, 15:00
                      Moi pracownicy to moi partnerzy.
                      • Gość: IT Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: 80.48.239.* 15.07.08, 15:01
                        w biznesie oczywiście :)
            • Gość: karol Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.08, 13:20
              > Haha, dokladnie... Jakos GW nie trabi o tym, ze tylko co piata
              > rodzina jada codziennie mieso na obiad, reszty niestety nie stac. Ja
              > sama mieszkam za granica i jak przyjezdzam do PL to lapie sie za
              > glowe: ser po 30zl/kg, piersi z kurczaka to samo, sok za piataka,
              > kilogram mandarynek za dyche... No i tak stówka codziennie lekko
              > idzie, wiec przy standardowych zarobkach rzedu 2000brutto naprawde
              > nie da rady sie odzywiac inaczej niz oszczednie.

              A ty piszesz glupoty odnosnie tych cen, jak sie kogos czepiasz to patrz co sama
              piszesz :) 100 zl dziennie na wydatki spozywcze? Co Ty kobieto jakies
              przedszkole prowadzisz? Ja jak wydam na zakup produktow spozywczych 80-100zl raz
              na 3 dni (na 2 osoby), to musi byc jakies swieto, przy czym kompletnie sie nie
              powstrzymuje przed kupnem ani owocow ani dobrego miesa czy serow (nie kazdy w
              Polsce zarabia 2000 brutto).

              • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 13:29
                ????

                jak wydajesz na 3 dni na jedzenie powiedzmy 90 zł, to znaczy że miesięcznie
                schodzi 900, więc doliczając jeszcze koszty czynszu, prądu, wody, telefonu BEZ
                wynajmu, samochodu, wczasów, ubrania NIJAK SIE nie da przeżyć za 2000
                brutto/1450 netto jak twierdzisz

                sam piszez 80-100 na 3 dni, okej, na dwie osoby, ale wówczas musi być druga
                osoba by gospodarstwo domowe nie upadło, bo pewne rzeczy jak czynsz, net,
                rozliczają sie na 2 osoby

                100 zł dziennie na jedzenie da sie zrobić i nie przedszkole, ale obiad w dobrej
                restauracji, śniadanie porządne, na kolacje dobre wino i łosoś i zejdzie 100 na
                osobe

                nieznosze filozofii "zaciskajcie pasa, życie taniej", no chyba że osoba co to
                pisze jest pracodawcą próbujacym mielić w głowach pracownikom, takiej
                niewolniczo-na kolanach filozofii nie zrozumiem

                a wydatki na kulture ???
                musi być kino, co weekend kobiete do restauracji zaprosić, musi być, dość
                standardów z XIX wieku
                • Gość: karol Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.08, 13:59
                  Za duzo zacytowalem, wiec stad to nieporozumienie. Ja sie odnosilem do cen:
                  10zl za kilo mandarynek, 30zl za kilo sera itd. jednym slowem do tego co sie
                  kupuje w sklepie do zjedzenia/przyrzadzenia samemu w _domu_. Te ceny co podalas,
                  to chyba z 2015 roku jak juz przejdziemy na Euro i beda ceny jak tam :)



                  • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 14:25
                    > Za duzo zacytowalem, wiec stad to nieporozumienie. Ja sie odnosilem do cen:
                    > 10zl za kilo mandarynek, 30zl za kilo sera itd. jednym slowem do tego co sie

                    taaaaaa a portsalut to ile za kilogram kosztuje ??? chyba w Klifie 40 zł
                    a dobre izraelskie mandarynki a nie te co wywala sie połowe bo nadgniłki ???
                    a ile kosztuje dobry ser pleśniowy ?
                    a ile dobry ser wędzony ???
                    a ser z koziego mleka ???
                    ja mówie o SERZE a nie wyrobach sero-podobnych w markecie, tak jak są wyroby
                    masło podobne, jak w socjaliźmie były czekoladopodobne

                    nie każdego bawi chleb i drzem, niektórzy lubią łososia, dobre wino, dobry ser,
                    tak jak niektórzy biorą pizze z kiełbasą a inni z oliwkami lub wieloserową, są
                    gusta i guściki, jednym pasuje słuchanie łomotu disco z rozpadającej sie wieży,
                    inni wymagają od sprzętu grającego selektywności i czystości tak jak od cyfrówek
                    jak ktoś ma ochote wcinać kiełbach za 5 zł z bułą, nikt mu nie broni
                    • Gość: karol Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.08, 14:32
                      Jak rozumiem normalna rodzina (nie wazne gdzie, czy w Polsce, czy w UK) wpieprza
                      codziennie izraelskie mandarynki i ser portsalut? No kurde, litosci! Nawet jak
                      kogos stac, to nie znaczy, ze musi tyle wydawac. Ja zarabiam jak na warunki
                      Polskie bardzo dobrze (branza IT zobowiazuje) ale nie przyszlo mi jeszcze do
                      glowy, zeby wydawac codziennie 100zl na jedzenie...

                      • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 14.07.08, 14:39
                        można wydawać tyle i na paint-balla

                        po to sie pracuje, żeby czuć że sie żyje i cieszyć sie życiem, a nie przeklinać,
                        że sie coś chce i nie można
                        żyje sie raz
                        a po za tym to konsumpcja napędza rynek, to dzięki takim jak ja funkcjonują
                        pizzerie, domy wczasowe, kina, muzycy, serwisy
                        jak każdy by sie bawił w słodowego i kucharza to by poupadało

                        zamiast gotować wole ten czas spędzić z kobietą w łóżku na przyjemniejszych
                        czynnościach
                        • Gość: karol Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.08, 14:56

                          Ja tu nie pisze o tym, ze ty mozesz wydac 1000zl dziennie na tone sera, bo ci
                          wolno wydac zlociszy i na 5 ton, o ile uda ci sie to zjesc. Dyskusja jest o tym,
                          ze wydajac o wiele mniej mozna sie zdrowo odzywiac i tyle. Co mnie obchodza
                          towary luksusowe, skoro to samo z punktu dietetyki moge miec taniej? Nie kazdemu
                          zalezy zeby placic za marke i pochodzenie (vide mandarynki z Izraela, toz to
                          jest tak nowobogackie, ze az zalosne), drugie tyle, ale jak rozumiem na tym
                          polega to zachlystniecie sie "zachodem", ze skoro zaczelo mnie byc stac na
                          drogie produkty, to bede je sobie kupowal? Ja tego nie rozumiem, ale nigdy nie
                          mialem problemow w sklepach spozywczych z kupowaniem tego na co mialem ochote.

                          • Gość: jhg o takich jak ty jest IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 16:01
                            własnie artykuł, który poniekąd pietnuje takie zachowanie(ja nie)
                            czyli oszczedzanie bo mozna, na fasolce z lidla, własnie tacy jak ty robia to po
                            przyjezdzie na zachód to nie jest złe,to raczej jest takie przyzwyczajenie z
                            polski ja tego nie ganie tylko durny artykuł.
                            ale chodzi o to ze na zachodzie mozesz zyc w ten sposób ze nie myslisz o tym ze
                            wydajesz jakąs tam sume liczy sie bardziej ten cel na który wydajesz to chyba
                            próbuje ci wytłumaczyc kolega
                            a nie ze chce kupowac tone sera dziennie
                            artykuł usiłuje ludziom wmówic ze sytuacja ekonomiczna i zyciowa polaków na
                            zachodzie jesat o wiele gorsza niz tych w polsce a przeciez kazdy rozsądny
                            człowiek wie ze jest odwrotnie
                            na zachodzie jest po prostu łatwiej w kazdym segmencie zycia nawet ktos tu
                            napisał ze ma 25 lat i swietnie zarabia, niech nie mysli ze swojego pomysłu nie
                            zrealizowałby tutaj o wiele łatwiej i lepiej
                      • ready4freddy Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 15.07.08, 13:02
                        przepraszam, ze sie wtrace, ale pisze z kraju, gdzie zarejestrowano jakies 400
                        (czterysta) roznych gatunkow sera i sie pytam, co to k..wa jest portsalut? :)
                        • mojekontolalala Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce 15.07.08, 15:05
                          en.wikipedia.org/wiki/Port_Salut
                          google wie wszystko
                • Gość: marajka Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 19:01
                  Utrzymuję się za około 600 zł. miesięcznie- nie licząc opłat(ok.300
                  zł). Jem dobre mięso, warzywa, owoce, do kina od czasu do czasu,
                  jakaś książka...Albo dużo jecie, albo nie potraficie kupować.
            • Gość: homard Re: oszczędnościowa dieta pracowników w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 14:09
              > Haha, dokladnie... Jakos GW nie trabi o tym, ze tylko co piata
              > rodzina jada codziennie mieso na obiad, reszty niestety nie stac. Ja
              > sama mieszkam za granica i jak przyjezdzam do PL to lapie sie za
              > glowe: ser po 30zl/kg, piersi z kurczaka to samo, sok za piataka,
              > kilogram mandarynek za dyche... No i tak stówka codziennie lekko
              > idzie, wiec przy standardowych zarobkach rzedu 2000brutto naprawde
              > nie da rady sie odzywiac inaczej niz oszczednie.


              Gzie ty pierwsi za 30 zł widziałaś? Ser kozi chyba tez tyle nie kosztuje a po za
              tym od kiedy ser kozi sie codzinnie jada ? Mandarynki...to specjalnie zdrowe nie
              są...sam cukier... Mozna odzywiAc sie oszczędnie, jest mnóstwo produktów tanich
              i zdrowych płatki owsiane, soja, jajka, mnóstwo z nimi plecaków można robić
              nawet z maki razowej, wątróbka droga nie jest...od czasu do czasu jakiegoś
              kurczaka, makarony razowe, czy ryz razowy w cenie nie ustępuje białemu...A
              Polak ? No jak sie kupuje schab i karkówkę które nie dość ze drogie to jeszcze
              nie zdrowe to nie dziwota ze oszczędza....Sam schab moze nie jest zły ale to
              Polacy z nim wyprawiają ( bułka tarta,smażony w głębokim tłuszczu) to jakaś
              zbrodnia przeciwko diecie...wiec portobello belle przesadasz, można jeść
              smacznie, nie drogo a przede wszystkim ZDROWO!!!!!!!!!
        • Gość: rrrrrrrrrrrrr Apel do emigrantow .../zanim napisza , ze zremy IP: *.dyn.optonline.net 14.07.08, 16:10
          psie i kocie zarcie /Wrocmy na miesiac , jak jeden maz , do
          krainy kawioru i szampana , i zarejestrujmy sie w
          posredniaku , jako bezrobotni. Gdy wskaznik bezrobocia wroci
          znow do poziomu 20% , moze GW w koncu przejrzy na oczy i
          zainteresuje sie odzywianiem , np. wyrolowanych emerytow i
          rencistow.
          • mikelondon Re: Apel do emigrantow .../zanim napisza , ze z 14.07.08, 17:43
            Gość portalu: rrrrrrrrrrrrr napisał(a):

            > psie i kocie zarcie /Wrocmy na miesiac , jak jeden maz , do
            > krainy kawioru i szampana , i zarejestrujmy sie w
            > posredniaku , jako bezrobotni. Gdy wskaznik bezrobocia wroci
            > znow do poziomu 20% , moze GW w koncu przejrzy na oczy i
            > zainteresuje sie odzywianiem , np. wyrolowanych emerytow i
            > rencistow.


            LOL kapitalny pomysl. Cud gospodarczy rozwieje sie jak poranna mgla,
            legendy o rosnacych zarobkach bedzie mozna opowiadac dzieciom jako
            bajki, zeby latwiej bylo im przelykac suchy chleb... Bedzie
            pieknie... Zyc nie umierac - to bedzie haslo reklamowe krainy
            szampanem i kawiorem plynacej. Ot co!
          • mikelondon Re: Apel do emigrantow .../zanim napisza , ze z 14.07.08, 17:45
            Gość portalu: rrrrrrrrrrrrr napisał(a):

            > psie i kocie zarcie /Wrocmy na miesiac , jak jeden maz , do
            > krainy kawioru i szampana , i zarejestrujmy sie w
            > posredniaku , jako bezrobotni. Gdy wskaznik bezrobocia wroci
            (...)
            No i jeszcze jedno - jako ludzie, ktorzy cos tam widzieli wygryziemy
            najpierw takie niedojdy jak autorka artykulu. Bo co takie
            dziewczatko po kiespkich studiach dziennikarskich wie o krajach w
            ktorych nigdy nie byla?
      • Gość: vkgvuyk Drogi Autorze. Wielu Polakow moze czuc sie obrazon IP: *.dcn.ed.ac.uk 14.07.08, 12:47
        Pracuje w Wlk Brytanii na wysokim stanowisku. Obrazaja mnie ciagle
        powtarzajace sie artykuly w prasie POLSKIEJ okreslajace Polaka na
        Wyspach jako tania, fizyczna sile robocza (tu: oszczedzajaca na
        zarciu!). Uogolnianie ma swoje granice. Choc z drugiej strony
        rozumiem, ze czesc z tych artykulow zostala dyktowna pewnym rodzajem
        kompleksu autorow, ze "ja za granica nie dalem rady/nie
        sprobowalem/nie mialem odwagi" i jest, w pewnym sensie, leczeniem
        ran mentalnych.
        • Gość: pieszjadlmikaktusa Re: Drogi Autorze. Wielu Polakow moze czuc sie ob IP: *.plus.com 14.07.08, 12:51
          Dobrze mowisz! Najpierw zle,ze mieszkasz w polsce a teraz zle,ze za granica. I
          badz tu madry czlowieku. A GW sie robi jak Fakt.
          • Gość: wuetend i tu zaczyna sie dyskusja nt motywow wyjazdu IP: *.ATRADIUS.com 14.07.08, 13:19
            nie robilem badan statystycznych, wiec uogolniac moge ze spora
            ostroznoscia, jednak na podstawie moich obserwacji osob
            wyjezdzajacych na Wyspy wnioskuje, ze WIEKSZOSC, a przynajmniej
            spora frakcja sposrod emigrantow chwaly nam w UE nie przynosi.
            Glowna motywacja wyjazdu jest, ze za psie pieniadze to oni
            zapieprzac w Polsce nie beda.
            A ja sie zapytuje, z jakiego maja taka roszczeniowa postawe??
          • Gość: barok Re: Drogi Autorze. Wielu Polakow moze czuc sie ob IP: *.cable.ubr05.shef.blueyonder.co.uk 14.07.08, 14:34
            raczej jak onet
        • Gość: marajka Re: Drogi Autorze. Wielu Polakow moze czuc sie ob IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.08, 19:07
          Bo większość Polaków JEST tanią siłą roboczą. Rozumiem
          rozgoryczenie, ale żadnemu przeciętnemu Smithowi "Polak" nie kojarzy
          się z pracownikiem z City, tylko z murarzem, pracownikiem sezonowym
          albo barmanem. Bogate społeczeństwa są wykształcone, chcą żyć na
          poziomie. Emigrantów potrzebują do czarnej roboty.
          Było sporo artykułów o ludziach sukcesu, którzy wyemigrowali. Ten
          artykuł ich nie dotyczy. Polacy są potrzebni głównie do prac,
          których nie chcą Brytyjczycy. a, że niektórym udaje się osiągnąć coś
          więcej? Chwała im za to. Ale to mniej medialne, niestety.
          • Gość: vkgvuyk Re: Drogi Autorze. Wielu Polakow moze czuc sie ob IP: *.dcn.ed.ac.uk 14.07.08, 21:18
            Opinia Smitha ma sie najczesciej nijak do rzeczywistosci. To, ze
            przecietniak mysli o Polaku jako "taniej sile roboczej" (bo spotyka
            tylko rownych sobie) nie oznacza, ze Polak nia jest. Bardzo wielu
            Polakom "udalo sie" i nikt w wyrafinowanym towarzystwie brytyjskim
            nie potraktuje nas gorzej niz rdzennych Brytyjczykow (moze zrobilby
            to "Smith" ale z nim kontaktu nie mamy poza zwykla praca, tyle ze w
            niej to on przychodzi jako "petent"). Wielka Brytania jest
            wielokulturowym krajem, wielonarodowym spoleczenstwem i nie mozna
            przez pryzmat polskiego prostego pojecia "narodu" i "kraju"
            spogladac na panstwa o zupelnie innej strukturze narodowosciowej i
            mentalnosci spoleczno-politycznej (innej nie znaczy gorszej ale
            naprawde INNEJ). Dla kazdego kto dlugo zamieszkuje Wyspy szereg
            komentarzy na tym forum i w artykule, ktorego one dotycza swiadczy o
            ignorancji ich autorow. Zapraszam na minimum rok do Wielkiej
            Brytanii a zapewniam, ze zmienicie zdanie i smiechem potraktujecie
            swoje napisane wczesniej komentarze.
      • Gość: xyz Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 87.102.22.* 14.07.08, 12:52
        Ja jem tylko labedzie
        • Gość: sabna Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 88.82.39.* 14.07.08, 13:05
          polecam tez karpia od czasu do czasu. Latwo mozna je zlapac w
          stawach ozdobnych w parkach.
        • Gość: majka Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 213.52.211.* 14.07.08, 13:10
          LOL
          brawo - wlasciwy komentarz do tak durnego tekstu
        • Gość: ja Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.phoenix-trading.co.uk 14.07.08, 13:39
          lol
        • ready4freddy Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 15.07.08, 13:03
          respekt, ziom :)
      • Gość: Michał Obłęd inaczej tego nazwać nie można IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.08, 12:57
        Jak bym tak jadł w Polsce to zaoszczddził bym tyle co pracując w
        Anglii Irlandii

        Ciekaw jestem czy te osoby były by w stanie się tak poświęcać
        pracując w Polsce myślę że jak by zapier... 12 h w Polsce zarobiły
        by podobnie tylko że tu znajomi chłopak dziewczyna przyjemności i
        kasa się rozłazi.
      • Gość: jacobbb@inbox.com Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 212.49.222.* 14.07.08, 12:58
        Co za pieprzenie.Wczoraj jadlem rano super sniadanie z tostami ogoreczkami,jajeczniczka,na obiad po basenie zjadlem Kofte z ryzem i popilem szklanka wina cypryjskiego a na kolacje mialem loda i owoce lesne z blendera.Paranoja,czy wszyscy mysla ze Polacy w UK to jakies smieciuchy,zawsze mi sie tak wydaje jak jade do Polski.Obraz Polaka z Polski to zawsze brak usmiechu,smierdzacy w dresie z Galeri X-lecia,jakis rozwalajacy sie plecak na ramieniu i patrzacy na Ciebie z byka.aha i wiecznie narzekajacy!Ja mysle ze to wina wlasnie zlego jedzenia!There are like that because of food they eat there!By the way w UK mozna dostac prawie wszystko to co mozna kupic w PL...
        • jolapop Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 14.07.08, 13:03
          popieram przedmowce... ja nie tylko sama, mam rodzine, dziecko... a
          zawsze nas stac na dobre posilki..i winko, deser... a
          oszczedzajacych na jedzeniu nie rozumiem...
      • Gość: dlarah Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.08, 13:02
        Mieszkem w Trojmiescie.

        Pensja nieco ponad 2000na reke.
        Mieszkanie z oplatami (sama sie utwrzymuje): 850- 950

        Komunikacja miejska - 150+

        Zostaje 1000zl.

        To, tak szczeze, nic.
      • Gość: Klusek Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cust.uk.viatel.net 14.07.08, 13:15
        Kolejny artykul wyssany z palca. Byle cos napisac, a to ze tylko
        pewnie 5% Polakow tak sie odzywia juz nie napisano.
      • Gość: zaenada Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.bb.sky.com 14.07.08, 13:15
        totalna zenada, Co Polacy jedzą? Wyborczą stac na wiecej nic ponizajace
        uogolnienia, jeszcze raz przeczytam notki w stylu Co ...Polacy cos tam? i
        powaznie pomysle, że moze ja nie jestem Polakiem.
        • Gość: Aryt Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.07.08, 13:23
          Watpie zeby Wybiorcza w srodku sezonu ogorkowego stac bylo na cos wiecej. Czekam
          na powrot artykulow z serii "bija naszych", "Polacy jedza labedzie", czy hity
          ostanitego sezonu "Spadek funta", Powrot- koniec emigracji".
          • Gość: michal Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.bb.sky.com 14.07.08, 13:47
            lepiej bym tego nie ujął
      • Gość: stan Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.ucc.ie 14.07.08, 13:17
        Kolejny artykul pokazujacy emigracje w zlym swietle.

        Ludzie maja rozne priorytety. Na pewno dla wielu Polakow na emigracji odkladanie
        na mieszkanie i wlasna firme w Polsce jest najwazniejsze.
        Chyba wszyscy moi znajomi dokola splacaja jakies mieszkanie w Polsce i
        podejrzewam ze wielu z nich zaciska pasa, nie mniej jak to ktos slusznie
        zauwazyl tutaj zaciskanie pasa przynosi wymierne korzysci w przeciwienstwie do
        Polski gdzie wielu ludzi zaciska pasa ale na koncie nic nie pozostaje.

        Jednak musze rowniez zauwazyc ze ogromna ilosc ludzi potrafi korzystac z zycia.
        Pamietam np ostatni dlugi weekend w Irlandii.
        Pojechalismy dosyc daleko od miasta w przepiekne dzikie miejsce z bajeczna plaza
        i fantastycznymi krajobrazami, pogoda dopisala.
        Ku mojemu zdziwieniu ogromna wiekszosc ludzi ktorych napotkalismy w tych
        miejscach to byli Polacy i to zarowno zwykli budowlancy jak i lepiej sytuowani
        ludzie. Kiedy natomiast wrocilem do pracy i pytalem Irlandczykow co robili w
        weekend okazalo sie ze chodzili do pubu czy tez ogladali telewizje...

        Innymi slowy mysle ze na emigracji jest naprawde caly przekroj spoleczenstwa i
        pisanie tych tendencyjnych artykulow moze poprawia samopoczucie tym ktorzy
        zaluja ze nie wyjechali z kraju ale naprawde szkodzi samej gazecie bo chyba nikt
        juz nie bierze jej powaznie.
      • Gość: lasek Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cable.ubr04.edin.blueyonder.co.uk 14.07.08, 13:18
        Mecza mnie takie artykuly. Myslalam,ze Era Biednego Emigranta juz minela. Ja
        swoim odzywianiem moglabym dawac przyklad wielu otylym Szkotom, ktorzy juz dawno
        zapomnieli, ze rybe mozna upiec we wlasnym piekarniku.
        Bzdurne tezy po to tylko zeby wywolac dyskusje.
        Eh.
      • Gość: Leila Droga Redakcjo IP: *.adsl.altohiway.com 14.07.08, 13:21
        Ile mozna publikowac tych bzdur! Kto oszczedza na jedzeniu, ten
        oszczedza. Nie jest to zaleznie od kraju, w ktorym przebywa, ale od
        okolicznosci, sytuacji w zyciu prywatnym, priorytetow lub upodoban!
        Na litosc, nie jem 'byle czego', wrecz przeciwnie, nie unikam
        rozrywek, pozwalam sobie na przyjemnosci. To w Polsce bylo z tym
        trudniej.
        Do tego wszystkiego, nie pracuje ani 'na zmywaku', w 'warehousie',
        fabryce. Nie jestem tez wybitnym specjalista w jakiejsc niszowej
        dziedzinie- ot, pracownik biurowy z jakimis tam szansami na rozwoj i
        planami co do dalszych studiow, zeby te Polskie poprzec dyplomem
        miedzynarodowym.
        I szlag mnie trafia, jak sie mnie wrzuca do jednego worka z tymi,
        co 'wyjechali za chlebem, zostawili rodziny, tesknia za Polska' i
        twierdza, ze 'sytuacja polityczno-swiatopogladowa nie miala z tym
        nic wspolnego'. Dynda mi kurs funta, franka i euro do zlotowki,
        rzekome polepszenie sytuacji na polskim rynku pracy i czy mnie ktos
        uwaza za nieudacznika albo zdrajce. Droga Redakcjo, zacznij zauwazac
        nareszcie takich ludzi jak ja, bo jest nas mrowie.
        • mikelondon Re: Droga Redakcjo 14.07.08, 17:50
          Leila - autorka na Twoj glos nie zwroci uwagi. Opisala to co
          opowiedzialy jej jakies jej znajome, po czym w redakcji dopieli na
          sile tytul, zeby bylo czaaaaadzik - ot temat na sezon ogorkowy.
          Widac ze lepsi dziennikaze wyjechali na wakacje i zostala jakas 3
          liga, ktora robi bokami, zeby tylko w GW pojawialy sie nowe
          artykuly. A ze horyzonty umyslowe jakby ciasne to i artykuliki
          mizerne... Niech zatrudnia Leppera jako felietoniste - efekt bedzie
          taki sam.
          • ready4freddy Re: Droga Redakcjo 15.07.08, 13:28
            no niby prawda. ale tak z drugiej strony patrzac... po jaka cholere pisac o tym,
            co jedza "normalni" emigranci? co to za temat? a tak, to jest sensacja, w sam
            raz na sezon ogorkowy. jedyny problem jaki widze to wrzucanie wszystkich do
            jednego worka, jak mniemam dotyczy to waskiego wycinka populacji Polakow w UK.
      • Gość: nadmanganian Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.demon.co.uk 14.07.08, 13:25
        Everything in this article ia a bollocks. I live in UK since two
        years and me and my familly eat everything we need indeed. We use to
        spend some money for a pleasure as well. No fu...king saving money
        like the rest of Polish people simply because We come to this nice
        country (and it's not bloody Londo, not dirty B'ham) not for earnig
        money but for normal living.
        • Gość: wuetend and i have 15 summers :)) IP: *.ATRADIUS.com 14.07.08, 13:30
          • azbestowestringi Re: and i have 15 summers :)) 14.07.08, 13:34
            ale jaja :DDDDDDDDDDDDDDDDd
            • Gość: zajebiozo bua ahahahhaaa IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 16:07
              zajebisty tekst
        • larson Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 14.07.08, 13:47

          "a bollocks" "I live in UK since two years" "familly"
          "spend some money for a pleasure" and the rest of this crap...

          Do you really like to write in English? Then why don't you learn to?

          LARSON, Lifelike Android Responsible for Sabotage and Online
          Nullification
        • ambivalent Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 14.07.08, 13:56
          Wow. Moze jak tak dobrze Wam sie wiedzie pomyslalbys o lekcjach
          angielskiego? Pozdrawiam

          I tak dla wyjasienia, nie czepiam sie, bo masz slabiutki angielski
          ale dlatego, ze wyskakujesz z nim na polskim forum (a uwiez mi nie
          masz sie czym pochwalic).
          • Gość: stan Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.ucc.ie 14.07.08, 14:25
            Zawsze smieszy mnie jak Polacy potrafia sie nawzajem krytykowac za swoj angielski.
            Ci co najostrzej krytykuja nie potrafiliby zakupow w Tesco zrobic.
            Niestety w Polsce poziom nauki jezykow jest okrutnie niski.
            Jest spora grupa osob ktora ma jakies dyplomy i sie wymadrza ale nie potrafilaby
            poprowadzic prostej konwersacji.
            Innymi slowy od osob rzeczywiscie kaleczacych jezyk duzo bardziej smiesza mnie
            ci ktorzy sie wymadrzaja. Rzadko za tym cos stoi.
            • Gość: fh no w tym wypadku IP: *.range86-155.btcentralplus.com 14.07.08, 16:16
              to osoba która pochwaliła sie swoim angielskim chciała sie wymadrzyc ze tak
              bezsensu powiem.
              dlatego twój przedmówca ją skrytykował z tych samych pobódek co ty jego
              a ja sie przyłaczam bo smieszy mnie nie autor anglotekstu tylko sam tekst since
              two years hehehe
            • ready4freddy Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 15.07.08, 13:10
              to prowadzenia konwersacji to jest jezyk w gebie potrzeby (i jeszcze rece, w
              niektorych jezykach i kulturach to niezbedny dodatek), nie dyplom. ale jak gosc
              sie chce pokazac i zaczyna od "since two years", to jak tu sie nie obsmiac? :)
            • ambivalent Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 20.07.08, 21:10
              Gość portalu: stan napisał(a):

              > Zawsze smieszy mnie jak Polacy potrafia sie nawzajem krytykowac za swoj angiels
              > ki.
              > Ci co najostrzej krytykuja nie potrafiliby zakupow w Tesco zrobic.
              > Niestety w Polsce poziom nauki jezykow jest okrutnie niski.
              > Jest spora grupa osob ktora ma jakies dyplomy i sie wymadrza ale nie potrafilab
              > y
              > poprowadzic prostej konwersacji.
              > Innymi slowy od osob rzeczywiscie kaleczacych jezyk duzo bardziej smiesza mnie
              > ci ktorzy sie wymadrzaja. Rzadko za tym cos stoi

              A mnie bardzo smieszy jak to Polacy wcinaja sie z tym swoim angielskim gdzie
              tylko sie da. Polskie forum, polski jezyk. Proste. I zlosliwa jestem z tego
              powodu. Pozdrowienia
        • Gość: kika Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cec.eu.int 14.07.08, 13:57
          Dear nadmanganian, why don't you just go and learn some English
          before you start producing this kind of bloody grammar?
          Have you ever heard of the Present Perfect tense, e.g.?
        • Gość: bro Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.cable.ubr05.shef.blueyonder.co.uk 14.07.08, 14:13
          twoim komentarzem jestem jeszcze bardziej zdenerwowany niz tym artykulem. poprzewracalo sie w glowie? czemu piszesz po angielsku?
        • Gość: Brawoooo Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.nott.cable.ntl.com 14.07.08, 19:41
          ...,,since two years'' ???? a to ciekawe, bo ja ,,for two years'' , niby tyle
          samo a jakaś roznica jest :)
      • Gość: Karol UK Co za bzdury. Mieszkam 3 lata w UK. Nie znam nikog IP: *.sol2.cable.ntl.com 14.07.08, 13:28
        kto tak oszczędza. Obrażacie mnie takimi art. Kłamcy.
        • Gość: asia Re: Co za bzdury. Mieszkam 3 lata w UK. Nie znam IP: *.cable.ubr04.hawk.blueyonder.co.uk 14.07.08, 15:04
          Zgadzam sie, owszem takie sytuacje na pewno gdzies tam sie zdarzaja, ale to sa
          juz ekstremy, normalni ludzie tak nie zyja... kto wogole pisze takie bzurne
          artykuly????
      • Gość: pbl Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: *.range86-128.btcentralplus.com 14.07.08, 13:29
        gowno prawda,stek bzdur!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        nie wszyscy polacy tak zyja i nie mozna wszystkich pod jedna kreska
        stawiac.
        czas zmarnowalem czytajac to gowno!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • zsa-zsa Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 14.07.08, 13:30
        Artykul jest do bolu jednostronny - a wiec opisujacy nie rzeczywistosc, a jej
        niewielki wycinek (moze). Jako osoba zyjaca normalnie (!) w uk od kilku lat i
        wydajaca spora czesc dochodow na b. dobra gatunkowo zywnosc z niesmakiem
        przeczytalam kolejna historyjke o tym, jak to wszyscy Polacy zyja tu na poziomie
        zebractwa. Rozumiem, ze tego typu teksty maja poprawic samopoczucie tych
        pozostalych w kraju ledwo wiazacych koniec z koncem?
        • Gość: B Bzdura IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.07.08, 15:29
          I tyle. MIeszkam tu od roku, jadam lepiej niz w Polsce, bo
          regularnie i kazdego dnia mam cieply obiad, w Polsce po prostu to
          lekcewazylam, czesto ze wzgledu na brak czasu (ach, ta praca).
          Przypuszczam, ze autor wymyslil to wszystko, zeby osiagnac
          sensacyjne brzmienie artykulu:/
      • azbestowestringi Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów 14.07.08, 13:32
        co za bzdura.
        my jemy tylko jedzenie ekologiczne, wszystko gotujemy w domu,
        kanapki do pracy tez sa przygotowywane w domu. na jedzeniu sie nie
        oszczedza, to podstawa zdrowia. jako polka mieszkajaca w uk czuje
        sie obrazona przez autora, ktory wrzucil wszystkich do jednego wora.
        • Gość: martucha Re: Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 83.70.172.* 14.07.08, 13:58
          Jak najbardziej zgadzam sie z Pania! Artykul zawiera zlepek bzdur,
          ktore nie maja odzwierciedlenia w rzeczywistosci a juz na pewno w
          moim zyciu. Od 3 lat mieszkam w Irlandii i moj jadlospis nie jest
          gorszy od polskiego!! Moze nawet lepszy poniewaz zdrowa zywnosc +
          roznorodne owowce i warzywa sa bardziej dostepne i tansze niz w
          Polsce. Jezeli nawet ktos decyduje sie na "diete" omowiona przez
          autora to tylko na wlasne zyczenie skazuje sie na wegetacje a nie
          zycie! I nie mozna tego generalizowac bo uwazam,ze to sa jednostki!
          Nie chcialabym nikogo urazic ale uwazam,ze najbardziej na jedzeniu
          moga oszczedzac tylko te osoby, ktore przyjezdzaja do irlandii tylko
          na wakacje i chca zaoszczedzic jak najwiecej w tak krotkim czasie.
          Jezeli ktos decyduje sie na dluzszy pobyt na pewno nie bedzie w
          stanie wytrzymac dlugo jedzac tak niezdrowe jedzenie. Ponadto bez
          problemu mozna zaopatrzec sie w polska zywnosc wiec mysle, ze nie ma
          koniecznosci radykalnej zmiany jadlospisu tylko dlatego,ze nie
          mieszka sie w Polsce. A jezeli ktos mial zle nawyki zywieniowe w
          kraju czego mozna oczekiwac zagranica...
        • liley11 bEzEDuuuuRaaaaaaaa wierutna 14.07.08, 14:52
          Tez czuje sie urazona bezmyslna pisanina. Nawet na poczatku nie
          odzywialam sie w sposob przedstawiony w tych bazgrolach. Obecnie
          kupuje tylko zywnosc organiczna (czyt. ekologiczna) i gotuje w domu.
          W Polsce nie dosc, ze nie byloby mnie stac na ekologie, to jeszcze
          nie jest ona tak powszechnie dostepna, jak w UK!
      • Gość: tomek Oszczędnościowa dieta polskich emigrantów IP: 80.249.5.* 14.07.08, 13:33
        Co za głupi artykuł. Tylko głupki piszą o głupotach