Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Fakty i mity o urzędnikach

    18.07.08, 08:36
    nie zgadzam się z autorem artykułu o powyższym tytule. Zawsze, od kilkunastu
    już lat, trafiam na miłe i sympatyczne urzędniczki. Myślę, że to jest kwestia
    własnego nastawienia: ktoś kto idzie załatwić sprawę i jest "nabuzowany"
    wywołuje podobne zachowania u urzędników. Ja raz tylko trafiłam na
    niekompetentne panie w Feromie w Poznaniu, nie wiedziały gdzie przechowuje się
    archiwalne dokumenty dotyczące przydziałów mieszkań, niemniej jednak, panie te
    były miłe i grzeczne.
      • Gość: jagna Re: Artykuł to raczej mity o urzędnikach IP: *.um.krakow.pl 18.07.08, 08:41
        mam wrażenie, że autor był w urzędzie 20 lat temu.

        No, może za wyjątkiem większości okienek pocztowych...

        Ale to samo można powiedzieć o lekarzach i paniach w rejestracji w
        przychodniach.Tam to dopiero komuna dobrze w mentalnościach i
        podejściu do pacjenta hula.
        • Gość: y.y Jaki dziennikarz taki artykuł IP: 195.117.118.* 18.07.08, 09:01
          Jak można np. napisać podobną brednię?:
          "To i tak dużo, bo zdarza się, że 20 tys. mieszkańców obsługuje jedna osoba.":

          czyli co jakiś czas 20 tys. mieszkańców przychodzi na pocztę w tym samym czasie
          i obsługuje ich 1 osoba tak? statystycznie przyjmijmy 10 minut na interesanta x
          i wychodzi... 138 dni obsługiwania...
          Rany boskie, ludzie kochani, myślcie co piszecie, bo naprawdę aż żal...
          • Gość: Bilbo Re: Jaki dziennikarz taki artykuł IP: *.brutele.be 18.07.08, 09:08
            Teoretycznie mozliwe, ze co 10 zechce cos wyslac (swiarteczna kartke).

            Policz sobie statystyke do tego.
          • lolek_do_kfadratu Re: Jaki dziennikarz taki artykuł 18.07.08, 09:10
            Sam myśl co piszesz barani łbie. To że napisali że 20 tys. osób
            obsługuje 1 urzednik nie znaczy że tak się dzieje każdego dnia o tej
            samej godzinie. Jak myślisz ile z tych 20 000 w danym momencie ma
            jakąś sprawe do załatwienia w urzedzie?
            Nie nadawałbys sie nawet na "panią z dziekanatu"
            • Gość: y.y Re: Jaki dziennikarz taki artykuł IP: 195.117.118.* 18.07.08, 09:42
              Nie znasz języka polskiego idioto to może się nie odzywaj ok? "bo zdarza się, że
              20 tys. mieszkańców obsługuje jedna osoba" dokładnie znaczy, że co jakiś czas
              obsługiwane jest 20 tysięcy mieszkańców na raz przez jedną osobę. I nie jest to
              jedyna bzdura nie poparta niczym poza mglistymi wyobrażeniami autora i
              generalizacjami.
      • Gość: Blbo Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.brutele.be 18.07.08, 09:07
        Co do dziekanatow. Krazyl taki dowcip wsrod braci studenckiej:

        Przychodzi bab do lekarza ze studentem w d.pie. Lekarz pyta:
        -Co pani jest?
        -Dziekanat - odpowiada baba.
      • Gość: Młodawkurzona Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.07.08, 09:10
        Niestety autor ma rację, że urzędy bywają "przechowalnią" ludzi,
        którzy nigdy i pod żadnym pozorem nie powinni pracować z klientem.
        Co prawda nie pije się już ostentacyjnie kawy i nie wychodzi w
        godzinach pracy w miasto,ale niestety sposób podejścia do klienta
        nazywanego nadal żargonowo "petentem" pozostał. Tylko jak ma byc
        inaczej jeśli siedzimy sobie i spokojnie czekamy na emeryturę a tu
        przychodzi taki pierwszy lepszy z ulicy i czegoś od nas chce i to
        nie za miesiąc, dwa tylko od ręki. Nie rozumie, że nad tymi kilkoma
        słowami, które my urzędnicy (wysokiej klasy fachowcy a tak marnie
        wynagradzani) mamy wpisać do gotowego formularza YXZ trzeba trochę
        pomyśleć. I nie chce zrozumieć ,że pracę trzeba szanować tzn. jak
        będziemy sprawę załatwiać od ręki to może się okazać, że zamiast
        mnie i 4 koleżanek z pokoju potrzebna jest tylko jedna z nas a do
        tego dopuścić nie możemy. A tak posiedzimy sobie, pomyślimy i jak
        będziemy mieli szczęście to okaże się, iż sprawa nie leży w naszych
        skromnych kompetencjach i będzie ją można z czystym
        sumieniem "zepchnąć" z własnego biurka na biurko kolegi piętro
        wyżej. I wracamy do czekania na emeryturkę. Oczywiście drań jeden
        może napisać skargę,lecz przecież kolega-szef też należy do naszej
        ferajny ( a czasami do klanu, który od lat obsadza stołki w tym
        biurze) a jak mówi porzekadło ludowe kruk krukowi oka nie wykole. A
        tylko jeszcze jedno jest ważne wytępić "młode wilki", co to chcą
        przenosić do urzędu jakieś diabelskie wynalazki z przedsiębiorstw
        usługowych działających na wolnym rynku. Jak to zrobić ? Banalnie
        prosto dając "młodym" śmieszne stawki, bo przecież za 20 lat z
        wysługą lat ich pensja będzie całkiem przyzwoita a poza tym czy
        widział ktoś by szczeniak zarabiał tyle samo co stary weteran ?!
        A tak na poważnie powyższa wypowiedź jest oczywiście złośliwą
        przerysowaną groteską tylko nie wiem dlaczego jej elementy udało mi
        się spotkać w prawdziwym życiu. Ciekawe nieprawdaż ?
        • letnisztorm emerytura 18.07.08, 09:17
          własciwie to masz rację przecierz te przed emeryturą to nikomu nie
          są potrzebne o młode to i oko cieszą.
        • Gość: un tel home Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.08, 09:23
          ja tam raczej spotykam sie z miłymi urzędnikami...może ciut powolnymi czasem ale
          generalnie jest ok....Tylko jedno wredne babsko (świeciła sie jak psu jaja, ja
          bym ten podkład rozprowadził, wysmażona na solarium, włosy farbowane smołą
          chyba...samym widokiem mogłaby wróble odstraszać) mnie obsługiwała na stanowisku
          nr.3 na dworcu centralnym w W-wie...najpierw wielki foch ze wogole musi
          obsługiwac, przy pytaniu o legitke przy moim zawahaniu o jej rodzaj skwitowała
          ze myslała ze nie dla niepełnosprawnych....a pytanie o godzinę pociągu odp ze to
          nie lezy w jej kompetencjach...Za to na koniec dowiedziała sie ze jest wredną
          zołzą...chcoc wiem ze na to nie zasługuje...zasłużyła na o wiele gorsze wyzwisko
          i nie tylko to...
        • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 10:11
          no jak młode wilki chcą przenosić wyścig szczurów i lizusostwo to ja też jestem
          za tępieniem takich młodych wilków, pretensje że starszy więcej zarabia... no
          nie... matce swojej i ojcu zabierz zarobki najlepiej szczerniaro
          jakie rozwiązania z prywatnych firm chcesz przenosić ? wyścig szczurów o
          ochłapy, donosicielstwo, stres i mobbing, nieprzestrzeganie kodeksu pracy,
          bezpłatne nadgodziny, kłopoty z urlopami, co jeszcze ??? bo tylko to znam z
          prywatnej fimy swojej czy znajomych, co szef sie przyczepia , że dziewczyna była
          2 minuty dłużej w ubikacji niż przerwa trwa i "czemu pani przekroczyła"

          chcesz udowodnić, że z 4 koleżanek tylko ty jesteś potrzebna ?
          podstawą dobrej atmosfery jest współpraca a nie współzawodnictwo
          • Gość: Młodawkurzona Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.07.08, 10:37
            Z doświadczeń życiowych szczeniary :
            - donosicielstwo,stres i mobbing to wręcz wizytówka większości
            instytucji urzędniczych,bo sprzyja im przyjęta tam hierarchiczna
            struktura organizacyjna
            - wyścig szczurów o ochłapy w urzędach to codzienność, ponieważ
            dostać nędzną kilku procentową podwyżkę albo trzeba zużyć duży zapas
            wazeliny i broniąc swojego miejsca przy korytku wykończyć
            konkurencję albo daje sie człowiek wkręcić w mechanizm chomika w
            kołowrotku,bo jest mu wmawiane, że im ciężej będzie pracował i brał
            na siebie więcej spraw to tym bliżej jest podwyżki. Może ten wyścig
            jest mniej spektakularny niż w firmach, ale równie bezlitosny.
            - nie chodziło mi o współzawodnictwo pomiędzy ludźmi z tego samego
            działu/biura tylko o to, że w wielu komórkach urzędów jest przerost
            zatrudnienia podczas gdy w innych ludzie robią przysłowiowymi
            bokami. Tego problemu nie sposób jak na razie rozwiązać, bo
            pracownicy takich komórek opanowali do perfekcji sztukę
            konstruktywnego zapełniania sobie czasu pracy przez nadmierne
            przedłużanie czynności i wprowadzanie różnych zbędnych
            biurokratycznych procedur oraz co najważniejsze mają czas by łazić
            do szefa i płakać mu na ramieniu jak to są zawaleni robotą podczas
            gdy reszta kolegów biega na wysokości lamperii aby wyrobić się z
            swoimi obowiązkami.
            • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 10:58
              ja wiem jedno, dopiero w urzędzie jestem traktowany jak człowiek, wcześniej
              robiłem w firmie w której były wszystkie tzw. złe praktyki opisywane przez ludzi
              tutaj, to znaczy wiele bezpłatnych nadgodzin, nakaz przyjścia za darmo w dni
              wolne, mobbing, wyzywki, traktowanie jak śmiecia, nie wywiązywanie sie finansowe
              i łamanie obietnic, brak przerw w pracy, brak BHP, full dyspozycyjność i cofanie
              z urlopu, dzwonienie o 23 do domu z pytaniem o coś przez prezesa i z pretensją,
              ze byłem w kiblu i nie odebrałem o 22.30 , traktowaniem jak własność, to w
              urzędzie pracy mam tyle że bezproblemowo wyrabiam sie w określonych umową
              godzinach i nikt mnie nie pyta , jak mojej dziewczyny, czemu byłem w kiblu 12 a
              nie 9 minut
              poprostu "sprawa ma być załatwiona" i rozliczany jestem z efektu, a nie
              "pracujesz szybciej, to ci dorzucimy"
              w prywatnej firmie jak pokazałem że jestem zdolniejszy i szybszy, to poprostu
              zwalono na mnie dodatkowe obowiązki, zwolniono osobę, które je pełniła, a ja
              miałem zapieprzać za dwóch bez zmiany pensji, to pamiętam z firmy prywantej
              gdzie kobiecie wciągnęło rękę do maszyny, bo prezes uznał, że po co dwu
              pracowników jak zaleca producent, wystarczy jedna "ale niech sie szybciej rusza
              nierób jeden"
              • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 11:06
                powiem ci jeszcze jedno o "usprawnianiu", w poprzedniej firmie był system
                kartotek magazynowych, ja wprowadziłem arkusz kalkulacyjny i baze danych,
                zestawienia papierowe znikły, raporty robiło sie w kilka minut, w efekcie
                magazynierka (kobieta 50 letnia co samotnie wychowywała córke nastoletnią, bo
                mąż uciekł) straciła prace, przez to że szef namówił mnie do "usprawnienia",
                bardzo żałuje że to usprawniłem
                bo "człowiek jest ważniejszy niż zysk"
                jak już zrobiłem tak że to co poprzednio robiły 2 osoby, ja sam robiłem w pół
                dnia, to dostałem jeszcze cudze obowiązki, kolejna osoba wyleciała, a ja robiłem
                za tą samą pensję na dwa etaty, mi tylko urósł "zakres obowiazków" i jak sie coś
                psuło w fabryce, to dzwonił do mnie w nocy, że rano mam przyjechać wcześniej...
                pomyśl, że ta kobieta co straciła prace i ten facet to mogli być twoi rodzice
                jak byłaś mała
                tyle na temat twojej chęci usprawniania
      • Gość: cleopatra Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.univ.szczecin.pl 18.07.08, 09:13
        Autor tego "artykułu" miał chyba jakiś uraz psychiczny w dzieciństwie, ze takie
        bzdury pisze.To aż wstyd, ze taki stronniczy i ogólnie słaby artykuł ukazuje się
        w Gazecie Wyborczej.Czy nikt tego nie kontroluje jakie artykuły trafiają na łamy???
        A tak a propos sedna sprawy - widać drogi Panie redaktorze, że nie zaznał Pan
        ciężkiej pracy z interesantami w jakimkolwiek urzędzie.Inaczej nie pisałby Pan
        takich totalnych bredni.Żenujący ten artykuł jest.
      • Gość: Bilbo ...a twoja stara IP: *.brutele.be 18.07.08, 09:15
        Panie z dziekanatu jakie sa - kazdy widzi. Z kolei seria powiedzonek z cyklu
        "twoja stara" podsunela mi pomysl. Skoro mozna popwiedziec komus:
        "... Twoja stara klaszcze u Rubika."

        To bardziej uwlaczajace powinno byc:

        "...a Twoja stara pracuje w dziekanacie."

        :]
        • letnisztorm Re: ...a twoja stara 18.07.08, 09:20
          Gość portalu: Bilbo napisał(a):
          >
          > "...a Twoja stara pracuje w dziekanacie."

          Miałam doczynienia z paniami w dziekanacie i faktycznie na 1 i 2
          roku byłyraczej oschłe, ale potem no cóż bez ich pomocy być może nie
          skończyłabym studiów.
        • robur1978 Re: ...a twoja stara 18.07.08, 10:00
          No tak, ale pomyslcie o samych studentach. Na dziekanacie karta z prosba zeby
          nie wchodzily wiecej jak 3 osoby naraz. A laduje sie 15 i efekt jest taki ze po
          20 minutach po prostu jest zaduch i smierdzi. Na ladzie wzor podania gdzie imie
          i nazwisko to 'Jan Nowak', a taki matolek jeden z drugim przepisuje podanie jako
          Jan Nowak. To sa autentyczne przyklady z dziekanatu jednej z panstwoych
          uczelni... Jak sie pracuje z takimi ludzmi to trudno byc dla nich milym...
      • Gość: urzedniczka Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.08, 09:22
        ktos kto pisał ten artykuł nie wie co znaczy pracować w
        urzędzie...załatwić sprawę w dwa dni?! ok prawda można ale w
        urzedzie nie obsługuje sie jednego wniosku! tylko ich tysiace!
        dosłownie tysiące! pracuję w starostwie powiatowym i dziennie mam
        kilogramy poczty a w pracy siedze po 10-12 godzin a czasami nawet
        przychodze w weekendy...
        niemila pani urzednik tak i owszem czasami jestemsmy niemile...ale
        jak reagowac kiedy jest punkt informacyjny a ludziom nie chce sie
        tam zajrzec ani przeczytac na tablicy i chodza po tych pokojach i co
        minute odrywaja nas od pracy z glupim pytaniem?! Bo czy w geodezji
        zarejestrujesz samochod?! albo co zrobic gdy kra sie ocieliła?
        blagam nam tez dajcie zyc!
        • Gość: petent jaki to ciężki zawód urzędas! IP: *.adsl.inetia.pl 18.07.08, 09:34
          och jaka to ciężka praca być urzędasem od 8 do 16 z kilkoma
          przerwami na żarcie w bufecie i wychodzenie co 10 minut na
          papierocha, jak to się dzieje w urzędzie do którego mam nieszczęście
          chodzić, tłum ludzi stoi pod kasą, aby coś tam płacić np. podatki na
          te tłuste d..ska, a tu tylko jedna krowa siedzi, a druga sobie
          właśnie wraca ze sklepu z siateczką z zakupkami lub od fryzjera i ma
          to gdzieś, i tak za dużo wam płacimy urzędasy, a wy nas nie
          sznyjecie, choć żrecie za pieniądze od tych petentów, którzy wam tak
          strasznie przeszkadzają w obijaniu się, wystarczy popatrzeć na wasze
          tłuste cztery litery, które od biegania i załatwiania spraw tak
          chyba nie porosły, tylko od żarcia i siedzenia za biurkiem!
        • cotbus76 Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 09:59
          Zawsze są dwie strony medalu :
          1)Jeśli chodzi o ilość spraw załatwianych przez jedną osobę to
          wszystko zależy od organizacji pracy.W urzędach dość często niestety
          istnieje podział obowiązków pracowników wg rodzaju spraw, co
          skutkuje tym, że jedna osoba załatwia jedną sprawę miesięcznie
          podczas gdy druga nie wie w co ręce włożyć. Optymalnie powinno być
          tak, iż osoba mająca tę jedną sprawę miesięcznie powinna mieć także
          jakieś inne obowiązki,lecz jeśli jest odpowiednio "operatywna" to
          może sobie wytworzyć otoczkę osoby zaharowującej się na śmierć i w
          związku z tym mieć w swoim zakresie obowiązków tylko kilka rodzajów
          spraw i to takich jakie pojawiają się w danym urzędzie sporadycznie.
          2) Z punktami informacji w wielu urzędach jest tak, że jest to
          miejsce pracy, które ze względu na "upierdliwość" jest powierzane
          stażystom i praktykantom. Zdarza się też niestety dość często, że
          posada w punkcie informacji to miejsce upchania krewnych i znajomych
          królika mającym zazwyczaj mgliste pojęcie o działalności danej
          instytucji.
          3)Człowiek odwiedzający urząd nie musi wiedzieć czym zajmuje się
          geodezja ani jakie procedury administracyjne obowiązują rolnika w
          przypadku ocielenia się bydła.Ponadto zdarzają się osoby mające
          trudność z żargonem urzędniczym i językiem prawniczym w związku z
          tym trzeba ich spokojnie wysłuchać by wyłowić meritum sprawy.To
          urzędnicy są od udzielanie im informacji gdzie i u kogo mogą swoją
          sprawę załatwić a obowiązek ten jest jedną z zasad postępowania
          administracyjnego. Oczywiście, ze nikt nie lubi gdy ktoś mu przerywa
          pracę a niektórzy klienci mogliby wykorzystywać swoje szare komórki,
          lecz niestety smutna prawda, której urzędnicy nie chcą przyjąć do
          wiadomości od wielu lat,jest taka, ze to oni są dla klientów urzędu
          a nie klienci dla nich. A komu to nie odpowiada powinien zastanowić
          się nad zmianą pracy.
      • Gość: jaczelek Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.aster.pl 18.07.08, 09:28
        Całkowicie się zgadzam z autorem artykułu, co więcej - uważam że
        nadużył eufemizmów. Urzędy w Polsce to tragedia, jedyna skuteczna
        metoda to po prostu ograniczanie arbitralnych decyzji urzędniczych
        i dostęp do tych usług przez Internet! Poprzez wprowadzenie e-
        urzędów państwo oszczędzi ogromne pieniądze, a ludzie - nerwy.
        • Gość: urzedas Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.08, 09:49
          glupi jestes jak but. Ile osob ma w Polsce internet? e-urzedy to
          dyskryminacja tych, ktorzy nie maja takich luxusow w domu (bo w
          Polsce to luxus). a co z biednymi babciami, ktore podpisac sie nie
          potrafia? tez do netu bedziesz odsylal??? w urzedzie w ktorym ja
          pracuje mozna wiele zalatwic przez internet- najwazniejsze info sa
          na stronie www, jest mail- ale ludzie i tak wola przyjsc i
          zadzwonic, zalatwic sprawe osobiscie.
          • simon77.pl Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 10:04
            a nie mozna by tak w urzedzie powstawiac kilka "kioskow informacyjnych" (takie
            stanowiska z monitorem dotykowym+drukarka) ... jak np. w UK w Urzedzie Pracy ..
            idac do takiego urzedu nie musze z nikim o niczym rozmawiac... podchodze do
            takiego 'kiosku' .. wyszukuje sobie prace.. drukuje.. nastepnie podchodze do
            telefonu (jednego z wielu) i dzwonie (tak tak.. tam sa telefony z ktorych
            'petenci' moga sobie dzwonic). Rozmowa z urzednikami jest juz tylko w
            konkretnych sprawach. A w celu uzyskania jakiejs informacji jest punkt w ktorym
            stoi pani i dziela krotkich informacji.
            A u nas jak jest ? Musze czekac w kolejce zeby sobie pogadac z 'mila' pania...
            zeby sie czego innego dowiedziec znowu musze isc do innego pokoju... i tak
            ganiac z pietra na pietro.
            Ech.. BIUROKRACJA... DYLETANCTWO... MARAZM.
            • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 10:21
              kioski informacyjny to tzw. inwestycja, może nie wiesz, ale w ramach "taniego
              państwa" sie ucina czasem inwestycje, jedyne na czym sie nie oszczędza to pensje
              góry, każdy rząd gadający o tanim państwie najpierw podnosi pensje swoim, potem
              wymienia meble i samochody, uwierz mi, bo wiem od środka, że nowa "tania i
              liberalna ekipa" przyszła z fachowcami za więcej niż poprzedni mieli i tak jest
              niezależnie od opcji, zaś na dole inwestycje są obcinane na tyle że urzędnik
              może nie mieć drukarki czy długopisy są wydawane na sztuki
            • Gość: tomeczek Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.08, 12:00
              simon77.pl napisał:

              > stanowiska z monitorem dotykowym+drukarka) ... jak np. w UK w Urzedzie Pracy ..
              > idac do takiego urzedu nie musze z nikim o niczym rozmawiac... podchodze do
              > takiego 'kiosku' .. wyszukuje sobie prace.. (...)
              > A u nas jak jest ? Musze czekac w kolejce zeby sobie pogadac z 'mila'
              pania...(...)

              Skoro UP w Polsce i tak nie znajdzie ci pracy, to po co ci kiosk informacyjny w
              holu zamiast miłej czy nie miłej pani? Po prostu do UP i tak nie ma po co
              przychodzić.
      • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 09:45
        należy rozróżnić pracowników "firm" i urzędników, którzy mają pilnować
        określonego interesu czy to obywatela w styku z innym nieuczciwym obywatelem
        (pomoc społeczna, wszelka ochrona konkurencji, rynku, konsumenta, prokuratury)
        oraz interesu państwa (prokuratury, inspekcje itd.) i zwykłej obsługi
        administracyjnej

        nie można każdej osoby siedzącej za biurkiem wrzucić do jednego wora z napisem
        "urzędnik"

        kolejna rzecz - są instytucje gdzie sie nagminnie ma do czynienia z oszustami,
        więc też należy w spotkaniu wyrabiać od razu dystans, żeby komuś nie
        przychodziły do głowy jakieś pomysły spoufalania lub wręcz korupcjogenne, ale
        generalnie kasjerki w urzędzie miasta czy wydziale obsługi mieszkańców to inna
        bajka niż np. inspektor jakiejś inspekcji sprawdzającej czy przedsiębiorca nie
        oszukuje

        jak sie jest zbyt miłym to ludziom zaczynają przychodzić różne pomysły do głów,
        lepiej od razu mieć wyrobiony dystans, niż potem odbywać krępujące rozmowy, bo
        poziom korupcji jest bardzo wysoki w naszym kraju i wierzcie, że jak sie okazuje
        uśmiech i stara sie pomóc i wgłębić w czyjąś sprawe, to ludzie zaraz zaczynają
        myśleć, że "można załatwić"
        o tym zapominają osoby mówiące o nieuprzejmości, jak sie uśmiechasz do osoby
        uczciwej i pokazujesz, że załatwiasz sprawe to ta osoba sie cieszy, ale jak jest
        to osba nieuczciwa, wówczas zaczyna sobie coś myśleć, bo "ileś razy już
        załatwiałem różne sprawy", więc lepiej być "zimny" do osób których sprawy sie
        prowadzi, po to by nie dawać im wrażenia, że "ktoś tu czegoś oczekuje", bo
        niestety "normalne" zachowania w naszym kraju są odbierane czasem inaczej

        na przykład polskie "normalne" zachowanie w postaci, że ktoś sie uśmiechnie do
        dziecka wesołego w tramwaju czy na ulicy, w ameryce mogło by być potraktowane
        jako próba molestowania seksualnego
        tak samo polscy przedsiębiorcy reagują na miłego urzędnika jak amerykanie na
        dziecko, że dopatrują sie w tym czegoś innego
        stąd lepiej nie przekraczać pewnych granic uprzejmości

        kolejna rzecz, na prace urzędów, inspekcji itd. często baaardzo głośno krzyczą
        osoby które "mają coś na sumieniu", wiem że na mnie skargi zgłaszał osobnik,
        który... no potem poszedł siedzieć , ale złotem chodził obwieszony i wygadywał,
        że ja mu utrudniam działalność, faktycznie, utrudniałem mu krętactwa nieraz :)

        napewno pani na poczcie, w dziekanacie czy banku nie jest żadnym urzędnikiem

        urzędnik to osoba która ma działać w oparciu o prawo i je czasem egzekwować lub
        pilnować

        zaś artykuł jest jak inne artykuły GW krytykowane przez ludzi job-fiction
        oczywiście wszędzie są ludzie, więc zdarzają sie urzędnicy nie znający prawa -
        normalne, jak są monterzy co źle zrobią instalacje i rury ciekną
        a 25 latek co ma mercedesa i dom nad morzem niech powie skąd wziął na to
        pieniądze, bo bardzo trudno sie tak dorobić w takim wieku, a przestępców jest
        pełno, może przyszedł rejetrować w dresie i z łańcuchem na szyi, a dwa dni
        wcześniej pobierał zasiłek ???
        ludzi którzy przychodzą z pretensjami też pełno, do mnie raz przyszedł facet,
        który chciał sie skarżyć na to, że nie zrobił doktoratu na jakiejś uczelni,
        mimo, że ja nie mam z tym nic wspólnego, to musiałem z godzine go pocieszać, bo
        on szukał pocieszenia "gdziekolwiek", wariaci też sie zdarzają
        • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 09:54
          ale jak powiedziałem jest też pełno urzędników nie znających prawa, źle
          czytających , ale ja od zawsze byłem przeciwnikiem immunitetów :]
          generalnie często im wyżej tym gorzej, najwięcej sie stara szczebel średni,
          szczebel najniższy często nie wie i jest głupi, a góra jest polityczna, co do
          sędziów wole sie nie wypowiadać, ale nieraz widziałem wyroki które gotowały krew
      • simon77.pl Dyletanctwo w tym kraju na kazdym kroku !!! 18.07.08, 09:48
        Jak sie przychodzi cos zalatwic do urzedu/biura/... to jak sie nikogo tam nie
        zna .. albo nie ma sie zalacznika (np. koperty) .. to MASAKRA !!!
        Inni to chyba by musieli przyjsc z giwera zeby cos zalatwic ;)
        Poza tym DYLETANCTWO takie ze az ... NO COMMENT.
        Oni nie rozumieja ze to ONI sa dla NAS !!! a nie na odwrot.
        • mojekontolalala Re: Dyletanctwo w tym kraju na kazdym kroku !!! 18.07.08, 10:04
          zależy co załatwić , jak masz jakiś lokalny urząd gdzie ktoś coś sugerował, to
          złóż donos do CBA, bo oczywiście tu mówisz takie rzeczy, ale jeśli masz na to
          jakieś dowody, to poprostu działaj, polska to najbardziej skorumpowany kraj w
          unii, jeden z najbardziej jeśli chodzi o europe, a wg. Transparency
          International w świecie też zajmujemy niezłą pozycje, więc serio, jak masz
          jakieś sygnały to dawaj znać, bo jak ludzie tego nie robią, tylko akceptują i
          schylają głowe to wszyscy na tym cierpią i sytuacja sie nie polepsza, zaś
          niektórym majątki rosną
          • simon77.pl Re: Dyletanctwo w tym kraju na kazdym kroku !!! 18.07.08, 10:12
            chetnie bym sie zajal tymi wszystkimi biurwami... eliminujac korupcje,
            dyletanctwo, ... i inne naduzycia ... ale to jest jak walka z wiatrakami..
            wyrwiesz jednego chwasta.. a na jego miejsce zjawi sie 3 nastepnych... a w skali
            kraju to wogole masakra...
            Raczej przydal by sie ktos w stylu "Punishera" (a nawet cala armia) ... i zaczal
            wyrywac chwasty (raz a skutecznie) od samej gory... :) bo inaczej nie widze
            mozliwosci zeby to 'zło' wyplewic z tego kraju :/
            w CBA tez by sie znalalzo sporo chwastow do wyrwania :]

            a mi szkoda zycia.. bo musialbym zejsc na zła droge ;)
            wiec wolalem sobie wyjechac do normalnego cywilizowanego kraju .. a to cale
            szambo olac sikiem prostym :)
      • Gość: obserwator Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: 195.205.147.* 18.07.08, 12:21
        Treść artykułów jest wyssana z palca. Nie wiem czy 20 lat temu tak
        było, ale wiem, że pisanie takich bzdur powoduje że petent wchodząc
        do biura już "wie" że pani jest niekompetentna i głupia i od progu
        trzeba ja ustawiać, nawet wtedy jak nie ma się pojęcia o sprawie.
        Nie wiem czy autor artykułów byłby uśmiechnięty i ćwierkał by do
        każdego klienta, gdyby przez 8 godz. miał przed okienkiem tłoczących
        się wiecznie niezadowolonych i wręcz często nie miłych(na skutek
        rozpowszechnianych stereotypów także) interesantów. A może trzeba
        zacząć od interesanta. Może to on z uśmiechem powinien podejść do
        urzędnika i uprzejmie, bez pretensji w głosie zapytać, wysłuchać,
        podziękować. A urzędnik - zapewniam - wtedy będzie też uprzejmy i
        kompetentny.
        I jeszcze jedno należy rozróżnić wolę urzędnika i przepisy które on
        musi przestrzegać, a które nie koniecznie podobają się interesantom.
        • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 13:19
          > Treść artykułów jest wyssana z palca. Nie wiem czy 20 lat temu tak
          > było, ale wiem, że pisanie takich bzdur powoduje że petent wchodząc
          > do biura już "wie" że pani jest niekompetentna i głupia i od progu
          > trzeba ja ustawiać, nawet wtedy jak nie ma się pojęcia o sprawie.


          bo GW zamienia sie w job-fiction, nie wiesz ? w polsce jest cuudownie a na
          emigracji ludzie zdychają z głodu, a wogóle w polsce jest ostoja komunizmu i
          socjal, bo wszędzie tylko głód i bieda
          najlepiej wszystko zlikwidować, sprywatyzować i oddać naszym cudownym szefom,
          zlikwidować jaką kolwiek rolę kontrolną państwa a niewidzialna ręka rynku
          wszystko ureguluje
          a wogóle urzędnik to ma najmniej jako podstawe średnią krajową i do tego ogromne
          premie a tylko pije herbate, a u nas są takie cudowne warunki pracy, pracodawcy
          tyle oferują tym niewdzięcznikom co uciekają do tej biedy i głodu na zachodzie,
          a jak sie zlikwiduje prawo, kodeks pracy, wszystko będzie super
          jeszcze sie zlikwiduje nauczycieli, by ludzie nie umieli czytać jak sie żyje
          innym na świecie, jeszcze sie zlikwiduje wszelkie nadzory i inspekcje, a wogóle
          państwo twój wróg i jakieś chamy i oszołomy chcą korporacje likwidować...
          • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 13:21
            aha i za nic nierobienie przechodzi na wcześniejszą emeryture 200%

            no i wogóle zdrajcy wyjechali i nas oszukują, a tak naprawde to z głodu zdychają
            tam na zachodzie a tu tyle sie im oferuje, ale te straszne podatki... no nie
            można w tym miesiącu Lexusa wymienić na nowego :(
      • mojekontolalala Re: Fakty i mity o urzędnikach 18.07.08, 13:40
        autor zapomina też o bucach przekonanych że ktoś im wiecznie utrudnia lub
        zwykłych krętaczach mocno narzekających na prace administracji, przykład
        autentyczny:
        prosze człowieka X o upoważnienie do działania w czyimś imieniu (firmy Y), bo
        tak wymaga prawo, ów osobnik X oświadcza że działa w imieniu Y, mówię że
        potrzebuję to oświadczenie od Y, więc pan X pisze na mnie skarge że ja mu
        utrudniam... bo on chce załatwić sprawe szybko a to tyle trwa i on nie wie czemu :]
        odmawiam czegoś, pan X znów sie odwołuje i nawet nasyła swojego znajomego
        dziennikarza by napisać jak to sie utrudnia uczciwym przedsiębiorcom wyszukując
        dziury
        przepychanka trwa troche aż zjawia sie przedstawiciel firmy Y z wielkimi oczami,
        "że jemu pan X powiedział, że już sobie załatwił działania w imieniu firmy Y, a
        oni sie z nim sądzą jakiś czas i żeby broń boże z panem X w sprawach firmy Y nie
        działać i nie rozmawiać"
        ale ile pan X napisał skarg... ile sie nadzwonił i ile szumu narobił...
        urzędnicy nieraz mają doczynienia z podobnymi przypadkami :]
      • Gość: też urzędnik Re: Fakty i mity o urzędnikach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.08, 10:09
        Nie pierwsze i nie ostatnie szczucie ludzi nawzajem.
      • Gość: Petent a w Poznaniu........ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.08, 16:14
        w Poznańskich urzędach skarbowych to dopiero siedzą nygusy! a
        przodownikiem w tej dziedzinie jest Urząd mieszczący się w Kupcu
        Poznańskim-codziennie mozna zaobserwować pracowników
        przechadzających się od cukierni do odzieżowych sklepów,i są jeszcze
        na tyle bezczelni by identyfikatorów nie ściągac! pisali nawet w
        gazecie w jakich to luksusach siedzą i dłubią w nosie tylko!
    Pełna wersja