Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Fakty i mity o pracownikach biurowych

      • Gość: gosc Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.nowytarg.pl 18.07.08, 15:07
        Autor zapomnial ze nie ma juz od 2006r znaczków opłaty skarbowej ;p
      • Gość: agaban12 Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.4.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 18.07.08, 15:33
        Arykuł tendencyjny, seksistowski i w dużej mierze nieprawdziwy.
        Temat chyba znany z opowieści rodzinnych raczej, aniżeli z własnego
        doświadczenia autora, tudzież z jednego niefajnego kontaktu z
        urzędnikiem.
        Oczywiście panie (czy tylko kobiety tam pracują?) - we wszelkiego
        rodzaju urzędach, biurach, dziekanatach, na pocztach itp. itd.
        niemiłe, nieuśmiechnięte, niekompetentne i wręcz chamskie,a ten
        biedny petent to zawsze super uprzejmy i grzeczny. Ciekawe bardzo.
        A na to, czy ktoś jest miły i uśmiechnięty, nie mają wpływu dochody,
        a raczej wychowanie i zachowanie osoby, która przyszła do danego
        urzędu "w sprawie". Czasy kiedy pani zza biurka mogła wszystko, a
        przynajmniej wiele, to chyba jednak bezpowrotnie minęły, i każdy
        dobry pracownik, nie tylko urzędnik, doskonale zdaje sobie z tego
        sprawę i śmiem twierdzić, że wykonuje swoją pracę z należytym
        poszanowaniem petenta.
        Ludzie są różni, i tak samo różni są urzędnicy (pracownicy biurowi).
        Jednak według mojej opinii, znakomita większość z nich należycie i z
        oddaniem wykonuje swoją pracę. A, że czasami bez uśmiechu? A czy
        każdy z nas codziennie szczerzy się do wszystkich napotkanych na
        ulicy? Śmiem wątpić.
        • mijo81 Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych 18.07.08, 21:12
          Bo w urzędach to głównie po znajomojości a jak ktoś ma plecy to nie
          mujsi być miły bo o robotę się nie obawia :)
      • Gość: gosc Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.telecable.es 18.07.08, 17:09
        doslownie artykul o pani z dziekanatu ek-soc na UL.. tzw pani Sucharek,
        blondyna, przepalona fajami, laske robi ze tam siedzi ogromna:P
      • Gość: urzędnica jedna Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.08, 01:47
        Pracuje w urzedzie 6 lat, w swietnym zespole zgranych, miłych, uczynnych ,
        uśmiechnietych ludzi. Czemu sie nie pisze o takim zjawisku? Może by tak
        wybiórcza sprobowała z innej strony?
        No ale cóż atykuł to pewnie forma zemsty autora.
        Nic nie dało sławne: "wie pani, ja jestem dziennikarzem..."?
      • Gość: maryś Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.aster.pl 19.07.08, 13:16
        Już dawno nie czytałam tak szowinistycznego tekstu. Panie w urzędzie są nieuprzejme, bo są sfrustrowane. Jeśli mają powyżej czterdziestki, to proponuje im się roznoszenie ulotek, zbieranie truskawek lub bawienie dzieci, więc taka pani boi się, że jak straci pracę, to nie będzie mogła znaleźć nowej, a w dodatku zarabia mało i ma do wykonania plan sprzedaży (np. na poczcie tak jest). A poza tym mężczyźni też bywają nieuprzejmi i pracują bardzo wolno. Do okienka pocztowego, gdzie obsługuje mężczyzna zwykle dłużej trzeba czekać.
      • Gość: pracownica biurowa kto napisał ten artykuł?! IP: *.aster.pl 19.07.08, 13:25
        Autor chyba niezbyt dobrze posługuje się językiem polskim i nie zna znaczenia niektórych słów. Biura to nie to samo co urzędy. I w jednych i w drugich pracują różni ludzie. Tak jak w redakcjach też pracują różni dziennikarze (nie uwłaczając prawdziwym dziennikarzom).
        • Gość: autor Re: kto napisał ten artykuł?! IP: *.gdansk.agora.pl 24.07.08, 15:17
          wszyscy ludzie są różni...
      • Gość: 71 Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.chello.pl 24.07.08, 16:35
        Ostatnie moje zderzenie z urzędniczką miało miejsce w Urzędzie Pracy w Kielcach. Wprowadzili sobie ograniczenie i rejestrują tylko 60 osób, przy czym 20 szt. zapisuje się z tygodniowym wyprzedzeniem a 40 liczy na szczęście i koczuje pod UP od godz.4. Był początek czerwca, więc mogli się spodziewać większej ilości rejestrujących się osób, ale czy urzędnikom ktoś płaci za myślenie? W końcu gdybym wiedziała, że szef nie przedłuży mi umowy to zapisałabym się do kolejki tydzień wcześniej. Na stanowiskach z ofertami pracy panie urzędniczki skończyły opowiadać sobie nie tylko seriale, ale też dobranockę i nadal nie wiedziały co ze sobą zrobić. Pani kierownik biura obsługi stwierdziła, że to nie obóz pracy i nie może sobie przesuwać personelu do innych zadań. To od czego jest tą kierowniczką?
        Chyba że na tym ma polegać chytry plan ograniczania bezrobocia, wprowadzenie dziennego limitu rejestracji bezrobotnych.
        • risteard Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych 25.07.08, 13:12
          Odpowiadam na ostatni post: rejestracja wiąże się z całym szeregiem
          czynności związanych z wprowadzeniem osoby do systemu
          informatycznego, jest to dość czasochłonne i przyśpieszyć może to
          jedynie zwiększenie kadr w urzędzie - koło się zamyka, bo już
          słyszę głosy oburzenia - że co, jeszcze ich mało? Niestety, takie
          mamy przepisy i to nie wina tych biednych dziewczyn pracujących za
          1200 brutto.
          • risteard Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych 25.07.08, 13:21
            Ja też jestem urzędnikiem, choć od niedawna i jest to moja pierwsza
            praca urzędnicza. Powiem tak: 90-95% czynności które wykonuję są
            absolutnie do niczego nie potrzebne, nic z nich nie wynika ani
            nikomu nie służą. Nawet napisanie prostej odpowiedzi do Klienta
            wymaga weryfikacji pisma przez kolejne dwie lub trzy osoby. Każda
            rozmowa telefoniczna musi być odnotowana - z opisem treści i
            wnioskami. Część z tych czynności wynikają niestety z KPA i z
            innych przepisów prawa. Inne są czystą nadinterpretacją tych
            przepisów i nadgorliwością osób, które stoją wyżej ode mnie. Baby,
            które pracują tutaj po 10-15 lat już okrzepły, dla nich to
            normalność, dla mnie i dla takich jak ja - młodych energicznych,
            dobrze wykształconych ludzi - codzienna męczarnia. Czuję się
            fatalnie codziennie tłumacząc Klientom dlaczego ich sprawa nie jest
            jeszcze załatwiona, dlaczego tak, a nie inaczej. A po południu
            wracam do domu i znów z żoną zastanawiamy się jak przeżyć za moją
            pensję 1.000 zł netto.
          • Gość: 71 Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.chello.pl 31.07.08, 17:50
            Doskonale sobie zdaję sprawę z braków kadrowych w miejscu rejestracji, ale powiem tylko, że w tym czasie, kiedy te kobiety nie mogą się wyrobić cała reszta urzędu właściwie nie ma zajęcia i to jest ten problem, w końcu można to inaczej zorganizować. Każdy pracownik PUP powinien przejść 1 miesiąc szkolenia przy rejestrowaniu bezrobotnych i móc w każdej chwili wspomóc ten dział. Nic nie stoi na przeszkodzie wydłużyć godziny pracy w pierszym tygodniu miesiąca, kiedy jest najwięcej rejestrujących się, a potem oddawać wolne godziny, w końcu te kobiety i tak nie mają co robić pod koniec miesiąca. To nawet nie jest zła wola pań przy okienkach, bo widzę że się starają, to zła organizacja i winny jest szef bałaganu, ale on to akurat jest namaszczony.
      • Gość: evilon Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.08, 20:47
        dobrą metodą jest upór i zimna uprzejmość oraz świadomość
        (manifestowana!), że urzędnik pracuje za MOJE pieniądze. Dobrze jest
        o tym uprzejmie acz stanowczo przypomnieć tym, którym się wydaje, że
        mają nad nami "absolutną" władzę
        • risteard Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych 28.07.08, 07:25
          dobrą metodą jest upór i zimna uprzejmość oraz świadomość
          > (manifestowana!), że urzędnik pracuje za MOJE pieniądze. Dobrze
          jest
          > o tym uprzejmie acz stanowczo przypomnieć tym, którym się wydaje,
          że

          I bądź pewien, że urzędnik w takiej sytuacji na pewno Ci nie pomoże.
      • Gość: arni Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.chello.pl 26.07.08, 23:39
        E tam spróbujcie coś załaawić w Nadzorze Budowlanym w Gdańsku,
        tam to dopiero jest ZLEWKA petentów i ordynarne odnoszenie się do
        klientów, szczególnie w ostatnim pokoju z słynną panią "K".
        Babiszcza w sekretariacie nie wspomnę...
        Tylko w pysk ...
      • perrejro okienko pocztowe a biuro 28.07.08, 11:23
        autor chyba nie dostrzegł różnicy urząd a biuro- w urzędach to może sie pani
        krysia obija ale w biurach sie nikt nie obija bo sa terminy zadania- predzej
        ktos zostaje do wieczora abo nie zje lanczu niż czegoś nie skończy
        • bertold19 Re: okienko pocztowe a biuro 28.07.08, 12:17
          Cyba wiem o czym mówisz man. u mnie podobnie. Wyścig szczurów i każdy chce być
          poierwszy. To sie dawno zrobiło nie zdrowe. Jak widzę znajomych z przekrionymi
          oczami i 10 puszkami redbulla to odechciewa mi sie tej pracy.
          • aniazmazur Re: okienko pocztowe a biuro 28.07.08, 14:18
            Zebys wiedzial ze to niezdrowe ja sama niedawno dowiedzialam sie na badaniach ze
            mam nadcisnienie, najpierw byly tylko bole glowy a teraz musze ciagle brac leki
            inaczej perspektywy nieleczenia jak miazdzyca czy udar wcale nie sa zachcecajace
            pracodawcy mogliby za wczasu zadbac o swoich pracownikow
            • roderyk7 Re: okienko pocztowe a biuro 28.07.08, 15:41
              Jeśli sam zawczasu o siebie nie zadbasz tego za Ciebie nie zrobi:/ Jeśli już to
              można smaemu kupować leki profilaktyczne Proficar bo nie wiem czy ktoś
              zrezygnuje z pracy :/
        • majkel.grzywon Re: okienko pocztowe a biuro 28.07.08, 17:03
          KAZDY KIEDYS MUSIAL ZDOBYC DZIENNIKARSKI WARSZTAT PISZAC TAKIE RZECZY
      • Gość: kaczorek Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.08, 12:13
        A u nas na magisterce w dziekanacie UMK Toruń WNEiZ (2001-2003) pracowała (pracuje do dzis z tego co wiem) przemiła Pani Beatka. Taka kobieta to skarb w dziekanacie :)

        P.S. Pozdrawiam serdecznie panią Beatkę ;)
      • Gość: roger Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: 80.55.2.* 28.07.08, 12:58
        Pozdrawiam pracowników USC we Wrocławiu - byłem miło zaskoczony
        obsługą i kulturą pracowników :)
      • Gość: Miki Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: 195.136.193.* 28.07.08, 13:39
        A ja nie dawno byłem w UP zarejestrować się i zapytać o staż absolwencki. Pani
        rejestrująca była neutralna, nic nie powiedziała, nie zagaiła rozmowy, po prostu
        siedziałem a ona wklepywała dane do komputera... Ogólna atmosfera miła,
        grzecznie odpowiadała na moje pytania itp. W końcu pierwszy raz tam byłem, skąd
        mam wiedzieć niektóre rzeczy? Jazda zaczęła się gdy zapytałem o staż. Pierwsza
        Pani rejestrująca odesłała mnie do drugiej, która mnie okrzyczała, że w ogóle
        śmiałem do niej przyjść i zapytać się [przecież to jej praca prawda?] Nic sie
        nie dowiedziałem i odesłała mnie do pierwszej Pani, kiedy wyjaśniłem że pierwsza
        wysłała mnie do niej to powiedziała, że UP nie organizuje teraz stażu.... To
        odesłała mnie do innego pokoju... tam znowu nic nie wiedzieli... I tak zostałem
        olany... Dodam, że byłem dla każdego miły, uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony
        itp, po wyjściu miałem dość!
        Także wszystko zależy na kogo się trafi.... co było dla mnie dziwne ta druga
        Pani wcale nie była jakaś stara, dałbym je ok 40 lat wiec o co kaman?
      • Gość: Tarzan Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 14:52
        ByLo już o wszystkim, ale o tym jak pracuje informacja turystyczna podlegająca
        Uzędowi Miasta jeszcze nie.Zatrudnione za pieniądze podatnikow 3 matrony. Na
        stanowisku pracy 1 / jedna poszla po zakupy,druga prowadzi rozmowe
        międzymiastową z rodziną na zapleczu/
        Nie zna żadnego języka europejskiego - tylko swoj - wchodzi Niemiec i Duńczyk -
        pani rozumie tylko MAP i KARTE - reszta jest milczeniem. Turyści wychodzą
        zawiedzeni.Wpada pani z zakupami, na zapleczu kończy inna pani ok godzinną
        rozmowę z rodziną /na koszt firmy/. Zmiana ról - pani od telefonu siada na
        stanowisku pracy, wymieniając zapracowaną koleżankę - 2 panie konsumują posilek.
        Godz 15.30 jedna z pań wychodzi na dobre do domu, przy telefonie na zapleczu
        zasiada ta która jeszcze nie odwiedziła rodziny - tym razem za granicą...Godz
        17.00 - wreszcie zmęczone pracąpanie wychodzą do domu. Takiej pracy ze świecą
        szukać - żadnej kontroli, tylko papierki muszą sie zgadzać... Duże miasto,
        któremu zależy na dobrej promocji.....Koniec!
        • Gość: praktykant Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 15:18
          Witaj tarzan - też miałem tam praktykę !!! Ha,ha ha.......
      • Gość: dexter Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: 192.165.213.* 28.07.08, 16:54
        co za ściema.. w okienku w urzedzie tak czasem zdarza sie pani
        jadzia co odstrasza na odległość, ale w dziekanacie? to już nie PRL -
        tutaj wszystko załatiwa się jak w dobrze funkcjonującym systemie.
        Trzeba tylko trochę życzliwości i bajeru :)
      • Gość: Koko Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.08, 17:36
        Nie rozumiem chyba tekstu pisanego - a przynajmniej tego artykułu. I nie pojmuję części komentarzy. Albo mam jakieś niebywałe szczęście, albo czegoś nie zauważam najwyraźniej.

        W urzędach bywam. Jak każdy, czasem coś załatwić trzeba. I nie spotkałam się z niemiłą obsługą (raz tylko nie spotkałam się z żadną, bo jedyna obecna Pani była... nieobecna ;)))

        Urząd Skarbowy - sprawnie, uprzejmie, Urząd Miasta - bez problemów, Urząd Gminy, gdzie kupiłam działkę - nosz prawie się w nich zakochałam, przesympatyczni wszyscy; poczta - z zaangażowaniem, szybko, chociaż swoje w kolejkach odstoję - ale trudno się dziwić, skoro jedna paczka to takie sterty papierków, kontrolek, duperelek itd., Pani, która obsługuje przesyłki dwoi się i troi. Kilka lat temu bywałam w Urzędzie Pracy i też nie pamiętam zgrzytów. Nie pozostała mi też żadna trauma z dziekanatów.

        Nie chce mi się wierzyć w to co wypisujecie - może to kwestia podejścia? Może tą samą rozmowę ja zapamiętam jako "wytłumaczyła mi, że mam iść do pokoju obok, bo tam to załatwiają", a ktoś inny odbierze to jako "p...a "biurwa" odesłała mnie z kwitkiem, bo jej się d... ruszyć nie chciało, a przecież z mojej forsy ją utrzymuję!!!".
        Nie wiem jak Wy, ale ja tam się nie czuję urażona, jeśli ktoś mnie odeśle do innego pokoju - bo wyjdzie mi na dobre, jeśli o podatku od osób fizycznych pogadam z kimś innym niż z Panią "od VAT-u". I nie odbieram jako osobistej zniewagi faktu, że ktoś się do mnie nie wyszczerza w uśmiechu na wejściu - bo przychodzę załatwić sprawę a nie na randkę.
        • envi Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych 28.07.08, 19:17
          moje 2 historie:
          1. panstwowy bank, podchodze jako petentka do okienka - obsluguje otyla matrona
          kolo 40, i slysze 'Czego?'ani dzien dobry, w czym moge pomoc? Ja - szok, tym
          bardziej ze to byl moj pierwszy dzoen w PL po dlugim pobycie w UK. Sama pracuje
          w obsludze klietna i po prostu nie wiem kto taka osobe z manierami krowy wpuscil
          na obsluge klienta.

          2. urzad paszportowy w Kielcach - zostalam szybko, sprawnie i kulturalnie
          obsluzona. Czyli jednak mozna.

          I tlumaczenie ze urzednicy sa chamscy bo klienci sa chamscy jest dla mnie nie do
          przyjecia. Pierwsza sytuacja zdarzyla sie w moim miescie - malym, mysle ze po
          czesci dlatego ze tam panuje korupcja i wszystkie stolki sa obstawione przez
          znajomych znajomych. Nie musza sie starac bo sie nie boja ze straca prace za
          bycie niekompetentnym.
      • Gość: Elle Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.eranet.pl 05.08.08, 16:14
        Znajomi, którzy przenieśli się do Anglii i przyjeżdżają do Polski na
        wakacje chodzą do Urzędu Miasta w Sopocie, żeby wybić sobie z głowy
        powrót do Polski. Rzesza wystrojonych, tandetnych i złośliwych
        baboli skutecznie i regularnie odstrasza ich od każdego
        przedsięwzięcia. Każda sprawa, nawet powieszenie reklamy wymaga
        stosu papierów i pozwoleń, ale najgorsze jest to, że one same nie
        mają zielonego pojęcia kto ma wydać te pozwolenia. To jak powieść
        Kafki, albo jakiś zły sen. Bez łapówki nie ma szans. Jak to się
        mówi "w Sopocie tylko ryby nie biorą"... Dla zwykłego człowieka
        każda modernizacja, rozbudowa, szyld, reklama, spruchniałe drzewo do
        wycięcia jest nie do zrealizowania. Nie rozumiem, co ci ludzie tam
        robią, kto na to pozwala??!!!
      • Gość: Maja Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.noname.net.icm.edu.pl 08.08.08, 13:43
        Radzę autorowi artykułu spędzić jeden dzień w dziekanacie, najlepiej
        w październiku, wtedy będzie wiedział, o czym pisze. Na państwowych
        uczelniach też pracuje się w soboty. A godziny dyżuru wyznaczone są
        po to, żeby poza nimi zrobić porządek m.in. ze stosami indeksów i
        podań składanych przez studentów oraz "poprzekładać papierki", które
        też trzeba uporządkować, a także przygotować sprawozdania, plany
        zajęć, kalkulacje wpływów za studia płatne; a w czasie dyżuru często
        powtórzyć 120 razy to samo, co jest napisane na tablicy ogłoszeń.
        Czasem święty straciłby cierpliwość i nie był ujmująco miły, a
        pracownicy dziekanatu są tylko ludźmi, ale niekoniecznie leniwymi
        tłumokami bez ambicji, jak to szanowny autor napisał.
        • Gość: zdziwiony Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 14:55
          a gdzie to niby tak napisał?? Marzysz by studenci czytali "gablotkę"
          a sama z czytaniem ze zrozumieniem na bakier - biurwa z dziekanatu?
      • Gość: TG Uniw. Gdański, wydz. Hist.-Filolog. - p. Marzenka! IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 09.08.08, 11:47
        Ogień i woda: raz się wściekała, żeby zaraz być plastrem na rany. Kobieta-cud ;-)
        Znana sytuacja: wycieczka z liceum podczas zajęć rozłazi się z wrzaskiem po
        korytarzach.. Nagle wypada pani z dziekanatu (nie pytajcie która, nie ważne):
        - co to, k..., Wawel?
        Brzmi nieciekawie ale w starciu z osobowością tej pani (anioł) nabiera swoistej
        filologiczno-historycznej ironiii ;-)

        Pozdrowienia! (dla TZW też...)
        • Gość: Rosemary Re: Uniw. Gdański, wydz. Hist.-Filolog. - p. Marz IP: *.chello.pl 10.08.08, 22:36
          To i ja chcę pochwalić kobietę z dziekanatu, z którą mam obecnie do czynienia - Wydział Filologiczno-Historyczny UG (od najbliższego roku akademickiego W. Filologiczny) - pani Wioletta od fil. rosyjskiej. Bardzo sympatyczna, bardzo miła, cierpliwa.
          Z kolei pani Halina z dziekanatu Wydziału Nauk Społecznych, zajmująca się politologią budziła nieraz kontrowersje, ale ogólnie rzecz biorąc byłam zawsze miła, to i wszystko się udawało załatwić. Na odwieczne jej narzekanie na ogrom pracy po prostu się uśmiechałam i już.

          Jeśli chodzi o urzędy, to różnie bywało... najgorsze doświadczenia miałam w Urzędzie Marszałkowskim przy dworcu - nie wiem, czy wciąż tam jest. Bardzo niemile wspominam moje wizyty w tym miejscu. Reszta jakoś daje radę :)

          Co do poczty... wysyłam dużo i często i z różnymi paniami się spotkałam. Zdarzało się, że wydzierały się na mnie, ale świat jest pełen idiotów, noo. Ale moja ulubiona pani pracuje na poczcie we Wrzeszczu - taka bardzo sympatyczna, młoda, z ładnymi lokami :) Czasami mam ochotę podarować jej jakiś kwiatek czy coś, ale boję się być opatrznie zrozumiana. A przecież tylko, i aż, dobrze wykonuje swoją pracę.
      • Gość: GZ Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 10:43
        NIEPRAWDA,takie opisane fakty o pracownikach bywają zapewne w
        środowiskach "nadmuchanych", obecnie urzędniczki(urzędnicy) mają o
        wiele większy szacunek do pracy biurowej niż np. 10-15 lat temu.
      • Gość: TrebliG Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.08, 17:59
        Miłe, pomocne i kompetentne pracownice dziekanatu poznałem na Leśnictwie w
        Krakowie (dawniej AR, teraz chyba UR) w latach 1993-2000. Natomiast w
        dziekanacie na wydziale górniczym i w dziale nauczania AGH, gdzie studiowałem
        równolegle z leśnym pracowały takie nieużyte i wredne k....osoby, że mi sie nóż
        w kieszeni otwiera na samo wspomnienie. Czyli wszystko od człowieka zależy, a
        nie od stołka.
      • Gość: Lexa Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.08, 11:32
        Artykuł nawet dobrze opisuje panującą rzeczywistość,ale nie zgadzam
        się z pogladem,że do dziekanatu trafiaja panie bez ambicji,
        przykładem mogę byc ja, pracuje w dziekanacie i jednoczesnie
        studiuję prawo w przyszłym roku bede bronic prace magisterska i
        zdawać na aplikację sędziowską, praca w dziekanacie podpasowała mi
        pod tym względe,że moje godziny pracy pozwoliły mi pogodzic to z
        wieczorowymi studiami, poza tym, zarabiam mniej niz w artykule jest
        podane. Wszystko zależy od okoliczności,w jakich znajdzie sie
        człowiek.
      • Gość: Kasia Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: 82.160.51.* 12.08.08, 19:55
        może w niektórych urzędach tak jest ale na pewno nie w ZUS-ie.Pokoje
        są zawalone aktami, nie ma czasu żeby normalnie zjeść śniadanie.
        Ubrania brudzą się od akt znoszonych do archiwum i jeszcze presja,
        że ciągle jakaś sprawa jest niezrobiona.No i jeszcze wiecznie
        wrzeszcący petenci i małe pensyjki.Mówię wam żyć i nie umierać.
        Brakuje tylko napisu "Arbeit mach frei".
        • leoncja_uk Trafia mnie gdy to czytam! 13.08.08, 19:14
          Mama jest urzędnikiem. Od kilkunastu lat. Poszła do tej pracy zaraz po
          transformacji, a że nie miała studiów i chęci by rozpychać się łokciami, nie
          awansowała szczególnie wysoko. Lubi swoją pracę, choć nie zarabia dużo. I odkąd
          pamiętam, gdy widziałam ją i jej personel "w akcji" - uśmiechnięci,
          profesjonalni, mili. Szybko i gruntownie załatwiali sprawy. Kiedyś dostała "w
          podziękowaniu" zestaw perfum. Gdy przyniosła do domu i uświadomiłam ją ILE są
          warte - oddała. Nie wzięła łapówki nigdy, uczciwość mam po niej. Idealnym
          człowiekiem nie jest na pewno.Ale urzędnikiem takim jak opisujecie w artykule -
          też nie. A z klientami rozmawia per "miły Panie" lub "miła Pani". Szanuję
          urzędników, jeszcze nigdy nie spotkałam się z oschłym traktowaniem w
          jakimkolwiek polskim urzędzie.
        • Gość: tyg Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.acn.waw.pl 04.10.08, 04:59
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > może w niektórych urzędach tak jest ale na pewno nie w ZUS-ie.Pokoje
          > są zawalone aktami, nie ma czasu żeby normalnie zjeść śniadanie.



          "Normalnie zjeść śniadanie" to możesz w domu, przed wyjściem do pracy. Howgh!
      • Gość: Kasia Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.08, 14:05
        Nigdy nie mialam klopotow w zadnym urzedzie czy dziekanacie.
        Wszystkie panie byly zawsze mile i pomocne, moze dlatego, ze ja tez
        jestem dla nich mila i grzecznie pytam o rozne sprawy...
        Podejrzewam, ze przy odrobinie dobrej woli obu stron mozna wiecej i
        szybciej zalatwic.
      • Gość: m. Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.aster.pl 16.08.08, 23:48
        to ja mam szczescie niebywale.
        panie z dziekanatu od progu witaja usmiechem, okazuja zainteresowanie losami
        biednego studenta wydzialu, na ktorym i tak juz walczy o przetrwanie i
        skutecznie pomagaja te walke wygrac.
        zatem nikt z braci studenckiej nie ma powodow do narzekan :)
        ale za taki stan rzeczy odpowiadja przede wszystkim dziekani, ktorzy ponad rok
        temu, wymienili /doslownie/ wredne baby na mile i uprzejme kobiety.
    Pełna wersja