Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Fakty i mity o pracownikach biurowych

      • Gość: Oleńka Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.08, 13:22
        a ja miałam mega fajną panią z dziekanatu, zawsze miła, pomocna i
        usmiechnięta, na ostatnim roku pamiętała kto jak się nazywa i z
        reguły domysłała się po co przychodzi :)natomiast pani z tego samego
        pokoju, która "zajmowała się" młodszymi rocznikami była taką
        stereotypową urzędniczką :P dochodziło do sytuacji, w których
        przychodziły jednocześnie 2 osoby z różnych roczników w tej samej
        sprawie, jedna załatwiała od razu,druga odchodziła z kwitkiem
      • Gość: zina Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: 82.139.47.* 21.08.08, 16:05
        Witam, rozbawił mnie ten artykół bo właśnie rozmawiałam z koleżanką
        na ten temat i chwilę potem czytam :) Załatwiam w tym momencie
        formalności związane z założeniem własnej działalności. Nie mówcie
        mi że te babki są nie miłe bo my klienci jesteśy chamscy. Ja jestem
        pogodną mlodą osóbką wcale nie obwieszoną złotem heehe a gdzie nei
        pójdę mam wrażenie że żuca mi się kłody pod nogi. Pani z miną jak by
        miała conajmniej g**** pod nosem przepraszam ale tak to wygląda, z
        łaską Ci odpowie da coś podpisać w międzyczasie odbierze ze 2
        telefony od koleżanki która to akurat kupuje proszek w tesco w
        promocji heheh a na koniec to chyba powinnam ją w ogóle przeprosić
        za to że przyszłam do neij zasięgnąć informacji. Jak im źle i nei
        lubią tej pracy to niech ją poprostu zmienią. Nie wiem może np niech
        składają długopisy w domu :) Pozdrawiam.
      • Gość: jaru Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.chello.pl 26.08.08, 16:36
        Tak, to prawda.... ale co się dziwić, przecież te kamienne twarze to Ci ludzie którzy obrośli w piórka i nie chcą odejść na rentę czy wcześniejszą emeryturę, aby zapewnić miejsce młodym, świeżym i o wiele wydajniejszym ludziom! Myślę że to jeden z problemów, który czas wreszcie poruszyc!
      • Gość: Joanna Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: 82.160.17.* 01.09.08, 14:59
        psycholog Andrzej Kornecki najprawdopodobniej sam należy do osób
        niespełnionych w pracy i totalnie się obija. Do mojego biura trafiła pani
        psycholog, która wytrzymała w tej pracy 2 tygodnie, a już pierwszego dnia
        stwierdziła, że jej wyobrażenia o pracy biurowej legły w gruzach. Sądziła że
        będzie tylko piła kawę i prowadziła towarzyskie pogawędki, a tymczasem była
        ciągle poganiana: szybciej, lepiej, dokładniej to norma od pierwszej chwili
        zatrudnienia. Zaznaczę, że pracuję w zakładzie, który ma marne społeczne
        notowania, a jednak kobiety w nim pracujące naprawdę ciężko pracują. Mężczyźni
        rzeczywiście nie spełniają się w tej pracy, bo nie potrafią pracować tak
        ciężko jak kobiety.
        • risteard Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych 04.09.08, 10:37
          Tak, to nie jest robota dla facetów, bo faceci są bardziej
          pragmatyczni. 90% tej ciężkiej pracy jest nikomu do niczego nie
          potrzebna. To tak jak w tym dowcipie o robotniku na budowie, który
          cały dzień latał z pustymi taczkami - takie tempo, że nawet nie ma
          czasu ich załadować. Ja też jestem urzędnikiem i codziennie dołuję
          się świadomością, że 90% czasu spędzam na wypełnianiu i
          przerzucaniu różnych papierów, ale z tej pracy naprawdę nic nie
          wynika.
      • Gość: prezes bo polska to zawistny kraj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.08, 15:40
        Jak już facet rejestruje tego mercedesa to warto, zamiast utrudniać mu życie,
        zastanowić się nad swoim i pomyśleć co zrobić, aby za 2-5 lat rejestrować
        swojego... ale to dla niektórych już zbyt skomplikowane.
      • Gość: Łukasz Przybylski Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.crowley.pl 15.09.08, 10:29
        Czy to faktycznie opłacalne? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
        www.niedoodrzucenia.pl
      • Gość: Gość Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.zep.com.pl 16.09.08, 07:32
        A ja pozdrawiam pania Marię z wydziału informatyki SWPW w Płocku,
        natomiast OGROMNY nagatyw dla dziekanatu Mechaniki Politechniki
        Płockiej.
        Natomiast urzędnicy: bywa różnie i tu na "przysłowiowego urzędnika"
        są dwa wyjścia: łapówka (NIECH ZAPOMNĄ), lub na wejściu postraszyć
        wizytą mediów i do kolekcji w razie potrzeby potrzktować z góry -
        przerabiałem wielokrotne - zawsze pomaga
      • the_mariska Re: Fakty i mity o pracownikach biurowych 21.09.08, 13:05
        Poszłam na studia będąc osobą niepełnoletnią (brakowało mi niecałych 2 miesięcy
        do osiemnastki). No, zdarzają się czasem takie przypadki. Zebrałam wszystkie
        potrzebne świstki do stypendium socjalnego i idę z tym do dziekanatu.
        - A gdzie zaświadczenie ze skarbówki o własnych dochodach?
        - Nie mam takiego zaświadczenia, bo nie muszę, nie mam jeszcze skończonych 18 lat.
        - Jak to nie muszę, przecież wyraźnie jest napisane, że dotyczy wszystkich
        pełnoletnich członków rodziny!
        - TAK, ale ja jestem jeszcze NIEPEŁNOLETNIA.
        - To jest niemożliwe!
        - No ale tak się składa że to prawda.
        - No to co tu pani robi w takim razie?!?
        - STUDIUJĘ, a co mogę tu robić?!?
        ...

        Skończyło się na tym, że moja własna matka, która jest wyjątkowo spokojną
        kobietą tak zbluzgała miłe panie, że aż mi się głupio zrobiło i poszłam je
        przeprosić. Od tamtego czasu naprawdę są miłe. Aż mi się nie chce w to
        wierzyć... Wręcz uwielbiam dziekanaty.
      • Gość: student Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 20:59
        przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie:
        -o, widzę, że pani z dziekanatu :))
      • Gość: gość Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.stk.vectranet.pl 08.10.08, 19:01
        urzednicy to ludzie,a nie maszyny.Pracuje w urzedzie i przez
        większość czasu jestem "miła",ale czasem miewam gorsze
        chwile.Dlaczego nikt nie rozumie,że można mieć gorszy dzień,być
        niewyspanym,może boleć glowa.To bycie "nieuprzejmym" nie ma nic
        wspolnego z okazaniem swojej wyższość, to wyraz bezsilność
      • wejscie.smoka ludzie sa rozni 14.10.08, 16:22
        u mnie w zusie wiekszosc Pan jest bardziej niz mila - raz jedna bardzo mi
        pomogla. Raz trafilam na obrazona krolewne nic nie powiedziala co w polskich
        realiach jest niebywalym sukcesem ale tez jest ton i spojrzenie mowily WSZYSTKO.

        W US wiekszosc osob normalna, raz spotkalam bardzo mila osobe raz dziewuche
        lat 25 zeby nie bylo ze jakiegos babona - ktora na moje pytanie WYWROCILA
        OCZAMI STEKAJAC PRZY TYM. Bylo jej widac bialka. Cyrk normalnie.

        Na poczcie bez buziaczkow ;p ale zupelnie normalnie - bywam czesto nie
        przypominam sobie jakies nieprzyjemnej sytuacji. W zeszlym tyg pani nie mogla
        znalezc przesylki - jestem w widocznej ciazy- to poprosila mnie o nr tel to
        zadzwoni zebym ni emusiala chodzic codzinnie i spr!

        Kiedys myslalam ze to kwestia sektora - prywaciarze nie maja takich problemow
        jak jeden z komentujacych "spr usmiechac sie do wszystkich na ulicy" - my
        musimy to robic bo zwyczajnie ni eoplaca nam sie chamstwo...ALE zmienialm
        zdanie. To jednak kwestia kultury osobistej. Przyklad: brat poszedl do
        kwiaciarni i na ostatnia chwile zlozyl zamowienie na oprawe sali i bukiet
        panny mlodej. Pani nakrzyczala na niego ze co on sobie wyobraza, ma mu zrobic
        bukiet w tydzien???!!! W czasie tyrady ... wyszedl. Chamsko chcial u niej
        zostawic 1500zl :) Tego samego dnia bardzo mila inna kwiaciarka bez uwag o
        ostatniej chwili zainkasowala kase.

        Artykul jest wiec nieco jednostronny.
        • wejscie.smoka ps 14.10.08, 16:27
          byc moze "zla slawa" urzedow wynika z absudalnosci przepisow i paierzysk ktore
          trzeba przerobic i wiekszosc petentow ma pretensje do urzednikow nizszego
          szczebla zamiast do kierownictwa czy ustawodawcy...a coz panie w zusie winne ze
          jako swieza mama bede otrzymywac zasilek macierzynski z zusu ale nie mam urlopu
          wiec zus bede musiala placic ...czyz to nie paranoja przeciez place skladki
          (przez cala ciaze rowniez) jak osoby-mamy na umowie o prace!
      • polld74 Lobbing + korupcja + głupota = RP 19.11.08, 22:48
        Tak to mniej więcej się składa. Kilka przykładów z Warszawy. Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby w urzędach dzielnicowych, wynając część powierzchni bankom (!!!). Wyszło różnie w zależności od dzielnicy. Na przykład na Pradze Północ urząd mieści się w dużym budynku, więc wynajem to czysty zysk dla dzielnicy. Natomiast na Pradze Południe kompletna porażka. Budynek urzędu na rogu Terespolskiej i Grochowskiej zbudowano na początku lat 90-tych, wreszcie ulga, bo ówczesna dzielnica gmina Praga Południe obejmowała poza samą Pragą Południe dzisiejszy Wawer i Rembertów. Wydziały były rozrzucone po całej dzielnicy. Dowody osobiste odbierało się na rogu Wiatracznej i Szaserów, dowody rejestracyjne w baraku na Kordeckiego, WKU na Podskarbińskiejm po prostu klęska. Na początku lat 90-tych zbudowano 3 piętrowy obecnie użytkowany budynek. Wydawało się, że wreszcie wszystko będzie w jednym miejscu, gó.... Całe piętro zajął bank, oświata i lokalówka na Wiatracznej, WKU i bezpieczeństwo na Podskarbińskiej, Zakład Administrowania Nieruchomościami ściśle współpracujący z lokalówką w osobnym budynku w innej części dzielnicy.
        Największe cyrki w wydziale komunikacji. Ktoś wymyślił, że sprawy musi załatwiać osobiście właściciel. Nawet przy pracujących czterech okienkach kolejki niesamowite. Kiedyś jeszcze siedział tam dziadek emeryt na pół etatu i udzielał informacji, ale komuś zaczął przeszkadzać. Potem skasowali kasę w urzędzie i trzeba kupować znaczki skarbowe płacąc w banku i z powrotem zapie...ć do okienka po raz drugi i odpowiednio długo odstać w kolejce. Potem głupi ch... w ministerstwie wymyślił próbne dowody rejestracyjne, więc liczba intresantów w wydziale komunikacji podwoiła się. W małych dzielnicach problemu nie było, na Pradze Południe, na Mokotowie masakra od rana kolejki przed urzędem, kiedyś ludzie powinni przyjść z kostkami brukowymi i zrobić z nich użytek. Gdy burmistrz na Pradze Południe chciał wydłużyć pracę wydziału komunikacji, zrobić np. dwie zmiany, poza tym poróżnicować trochę godziny otwarcia np. w poniedziałki 10-18, wt-cz 8-16, pt 7-15 (tak kiedyś było i bufetowa to zlikwidowała 0 z drugiej strony robiło to problem, bo przedszkola niektóre do 17 co jest prawdziwym kuriozum), no ale zrobić 2, albo chociaż 1.5 zmiany ale bank już nie pracuje, a wymówić mu umowy nie można, gotówą płacić też nie.

        Ale totalnym nieporozumieniem jest obwinianie np. pań na poczcie, listonoszy, czy pań w błękitnej linii TPSA, lub urzędniczek za beznadziejne działanie tych instytucji jest nieporozumieniem.
        Wszystkie te instytucje mają identyczną politykę płacową. Pracownikom najciężej harującym płacą grosze i dokładają cora więcej roboty, ale proponuję wejść do budynków gdzie mieszczą się dyrekcje generalne, okręgowe itd... tam gdzie nie obsługuje się ludzi. Zobaczycie tam stada wypasionych darmozjadów z pensjami za którą możnaby zatrudnić z 10 pracowników obsługujących klienta. I TPSA, która nie jest państwowa (tzn. nie należy do polskiego państwa), jest tu najbardziej skrajnym przypadkiem. Firma która zwalnia prawie 2 tys ludzi, żeby zrobić oszczędności za które zatrudni kilkudziesięciu "managerów" darmozjadów, powinna otrzymać podatkowy domiar, albo zostać objęta popiwkiem (pamiętacie taki podatek którym Balcerowicz gnoił państwowe zakłady).
        To że na poczcie z 4 okienek pracuje jedno, znaczy tyle, że za gó...ane pieniądze nikt nie chce tam pracować i dotyczy to nie tylko urzędów, zobaczcie jak robi się zakupy w warszawskich hipermarketach. Wiszą kartki "przyjmiemy pracowników". 2/3 kas nieczynne gdy potrzebujemy zapytać o coś na sklepie to ze świecą szukać pracownika, co najwyżej stoją dziewczątka z promocją jakiegoś szajsu a jedyne osoby co się interesują klientami to ochroniarze, których nigdy nie brakuje.

        Te ciągłe wymiany dokumentów, za które każą płacić, chociaż to nie mnie potrzebny jest nowy dowód, to samo z prawami jazdy. Chociaż SN orzekł, że nie można ot tak sobie wygasić ważności starego prawa jazdy, pamiętacie radiowe ogłoszenia dwa lata temu jak wiceminister SWiA matowym głosem pie...ł "co prawda nie będziemy aresztować za brak dowodu, ale nie załatwisz tego, tego ble ble ble". I potem narzekanie, że ludzie czekają na ostatni moment. Skoro władza chce żeby ludzie wymienili dowody to powinna im w zębach dostarczyć je pod drzwi domu, a takiemu ch...owi to najchętniej zrobiłbym numer PESEL w formie tatuażu na przedramieniu.
        A urzędy gminne są urzędami zdecydowanie najlepszymi pod względem obsługi. W urzędach skarbowych jest dużo gorzej, i tam te panie mają prawdziwą władzę. A spróbujcie coś załatwić w urzędzie wojewódzkim w sprawie pracy dla obcokrajowca.
      • Gość: ws Fakty i mity o pracownikach biurowych IP: *.tktelekom.pl 22.11.08, 08:50
        ""prawdziwego Polaka" ze średnią krajową trafi z zazdrości szlag "

        średnią krajową ?? co ?? a mnie szlag trafia ze jak widze kogoś jak
        zarabia średnią krajową paniusiu za biurkiem ..... jedyne co
        potraficie to jęczęć ze coś nie działa i że nie wiecie jak cos
        zrobić ....ja za takie coś bym wyleciał z roboty wy.... jesteście
        jak święte krowy .... średnia krajowa ....heh ...wstydu nie macie...
    Pełna wersja