Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      nikt mnie nie chce....

    IP: *.eranet.pl 02.08.08, 18:55
    Chyba juz nie mam szans na zmiane branzy zawodowej.5 lat temu kończac studia zdecydowałam sie na prace w szkole ,najwiekszy chyba bład jaki popełniłam.Żałuje ze na studiach zrobiłam ten kurs pedagogiczny bo on zachęcił mnie do pracy w szkole a mogłam pracowac zupełnie gdzie indziej.
    Od kilku miesiecy wysyłam cv i nikt mnie nawet na rozmowe nie zaprosi , mam łatkę nauczycielka i tyle.Straszny błąd popełniłam , oh straszny.(aby ukrócić dyskusje o powinosci do pracy od razu napisze ze jestem dobrym nauczycielm , mam kilku olimpijczyków , nie mam problemow z dyscypliną ale realia pracy w polskiej szkole są beznadziejne i mam za duzo energii, chce isc do pracy.)Proszę o wsparcie , jak mam szukac pracy?Czy sa tu byli nauczyciele i prosze nie dyskutowac na temat wymiaru godzin pracy nauczyciela i wolnych wakacji bo nie o to w moim poscie chodzi.
      • Gość: ]]] Re: nikt mnie nie chce.... IP: *.chello.pl 02.08.08, 19:20
        "mogłam pracowac zupełnie gdzie indziej."
        jako przedstawiciel lub na kasie w markecie
      • Gość: wrk Re: nikt mnie nie chce.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.08, 19:23
        Słuchaj otwórz własną małą szkołę i ucz tam za wielką kasę swojego przedmiotu.
        Znam dziewczynę, która tak zrobiła i zarabia kilka tysięcy zł na rękę.
      • annajustyna Re: nikt mnie nie chce.... 02.08.08, 21:17
        A jaki kierunek dokladnie skonczylas? Moze jakas podyplomowka (ale sensowna, by
        pasowala do rynku pracy).
      • Gość: kowianeczka Re: nikt mnie nie chce.... IP: *.lodz.msk.pl 03.08.08, 03:26
        Czytałam na tym forum, jak również na innych, kilka podobnych postów. Generalnie chodzi o to, że pracodawcy i hr-owcy oceniają kandydatów przez pryzmat pierwszej pracy. Jak była ona krótka, to jeszcze jakoś uda się uniknąć etykiety. A jak trwała kilka lat, to szeregują takiego kandydata jako "magazyniera", "nauczycielkę", "sklepową", nawet jak ten człowiek ma o wiele wyższe kwalifikacje i dokształcał się na różnych studiach podyplomowych czy kursach w trakcie wykonywania tej pierwszej pracy. Jeden koleś się żalił, że mimo iż wysyłał oferty na lepsze stanowiska niż magazynier, to zawsze go chciano degradować do roli magazyniera, wyrażając infantylne zdziwienie: "Jak to, pan tej pracy nie chce? Przecież pan pracował jako magazynier".

        Ogólnie uważam to za niekompetencję hr-owców, ale nic na to nie można poradzić. I tak źle i tak nie dobrze. Jak masz przerwę w cv od skońćzenia studiów, bo nie chcesz chwytać pierwszej lepszej pracy, to źle - bo szufladkują cię jako nieudacznika, który nie potrafił długo znaleźć żadnej pracy. Jak się podjęło pracę, choć niezgodną z ambicjami, to też źle - bo do końca życia będą ci kazali ją wykonywać, nie dając szansy podjęcia innej. A deklarowaną chęć zmiany pracy będą arbitralnie uważali za nieprzemyślany kaprys.

        Cóż, może jedynym ratunkiem dla ciebie będzie pominięcie w życiorysie tego nauczycielskiego, choć niestety długiego, epizodu. Innego wyjścia nie widzę, skoro nawet nie chcą cię zapraszać na rozmowy.
        • annajustyna Re: nikt mnie nie chce.... 03.08.08, 08:58
          Kowi, madrze napisalas (naprawde, to nie ironia), tylko zauwaz jedno: dziewczyna
          pracuje jako nauczycielka pare lat. A dziura w zyciorysie moze bardziej
          zaszkodzic niz pomoc. Generalnie (jak juz pisalam w innym watku, ocziwscie
          obsmianym przez "nieumialkow") nie powinno byc w CV przerw ponad 6 miesiecy. To
          buszi podejrzenia u pracodawcow.
          • mojekontolalala Re: nikt mnie nie chce.... 03.08.08, 11:06
            o ile ileś razy sie żarłem z kowianeczką tez sie tu zgodze

            na pocieszenie nauczycielce dodam; nie jesteś jedyna , choć to żałosne pocieszenie
            ja skończyłem studia dzienne na politechnice, 2 języki i w 2002 zacząłem szukać pracy i wiesz co ?
            praktycznie zero odpowiedzi na nie wiem ile wysłanych CV przez ponad rok odpowiadałem na ogłoszenia w każdej poniedziałkowej GW gdzie pasowałem kwalifikacjami, efekt zerowy, pomijam ukrytą akwizycje, ale wtedy było super cieżko
            robote dostałem w końcu pierwszą z urzędu pracy
            potem dzięki czyjejś pomocy ją zmieniłem
            i ...
            i od roku na luzie szukam innej, nie mam sytuacji podbramkowej mam umowe na czas nieokreślony i prace spokojną i pewną, ale ... chciałbym zarabiać powyżej 2500 netto i wiesz co
            efekt zerowy, odzywałem sie do iluś firm przez ten rok, jestem na iluś portalach z CV i zdarzyło sie 2-3 propozycje pracy za 1700 brutto ! podczas gdy zaznaczałem ze chce 2500 netto
            zdarzyły sie 3 oszustwa, inaczej tego nie nazwe, gdzie przez telefon HR-ka mówi o etacie a na rozmowie słysze "zakłada pan własną działalność"

            tak więc powiem Ci jedno , tylko znajomości, tylko, chyba że jesteś robotnikiem budowlanym, kierowcą wózka widłowego, kierowcą TIR, superkwalifikowanym programistą, bo średnio kwalifikowani tu pisali że mają 1200
            tylko sytuacja z chorą matką i zaangażowanie z dziewczyną (miłość) sprawiły że jeszcze nie wyjechałem, ale z kobietą już poważnie myślimy
            wole tam robić coś niskokwalifikowanego wiedząc że z takiej pracy samodzielnie sie utrzymam, pojade na wakacje, kupie fajne rzeczy, niż tu będąc wykształconym i znając języki nie zarabiac na samodzielne życie
          • Gość: Gość Re: nikt mnie nie chce.... IP: 89.231.194.* 03.08.08, 22:21
            Czyli jak ma się przerwę dłuższą niż 6 miesięcy, to ostał się jeno
            sznur na szyję ?
            • annajustyna Re: nikt mnie nie chce.... 04.08.08, 09:33
              Oczyiwsice, ze nie! Ja mialam np. przerwe 11-miesieczna. W miedzyczasie zrobilam
              dodatkowe kursy i nimi "zapchalam" luke.
      • kitek_maly Re: nikt mnie nie chce.... 03.08.08, 11:22

        A może spróbuj w branży szkoleniowej? Doświadczenie w nauczaniu, przekazywaniu
        wiedzy masz. Może idź na jakąś podyplomówkę.

        • Gość: bbbb Re: nikt mnie nie chce.... IP: 83.13.74.* 03.08.08, 18:32
          Byłam nauczycielem.
          Zmieniłam pracę- miałam identyczny dylemat jak Ty teraz. Gdyby nie
          IP i data, pomyślałabym, że to ja napisałam jakiś post kilka m-cy
          temu.
          Po pierwsze - co najmniej 2 razy w tyg. werbowałam oferty pracy na
          portalach typu gazeta, gratka, pracuj, jobrapido itp. Jeśli tylko
          coś mi podpasowało- wysyłałam aplikację przez internet. Rektoraty,
          dziekanaty, sekretariaty, portale internetowe, redakcje, księgarnie:-
          ).Nawet markety- wewnętrzne działy typu rozpatrywanie reklamacji i
          BOK (choć nie ze 100% przekonaniem, ale i tak zarabiałabym pensję
          kontraktowego, miałabym umowę o pracę i pakiet socjalny oraz
          premię). Po drugie sprawdzałam oferty w BIP na przeróżne stanowiska
          urzędnicze- od więzień przez mopsy, po cmentarze - aplikowałam
          przeważnie na (ha,ha,ha zajęte) stanowiska referenta, tam gdzie nie
          wymagali doświadczenia w adm. publicznej - i tak się nie dostałam:-).
          Miałam identyczne wrażenia- ludzie przyszywają łatkę nauczyciela i
          wkładają człowieka w ramki- nie dając tak naprawdę szansy.
          Z mojego doświadczenia powiem coś jeszcze. Grunt, to dobrze napisany
          list motywacyjny. Ja pisałam wprost dlaczego nie chcę pracować w
          szkole- oczywiście nie biadoląc i nie narzekając na swój system
          nerwowy, bo można sobie zaszkodzić i odstraszyć potencjalnego
          pracodawcę. Da się powód inteligentnie ubrać w słowa
          (np. zmniejszenie liczby godzin, co rzutuje na zbyt niskie zarobki,
          przepalenie zawodowe, dojrzenie do pewnych rzeczy - które skutkuje
          chęcią poważnych zmian w życiu, występujący brak przekonania do tego
          co się robi- wobec tego- chęć podjęcia innej pracy ze względu na
          duży szacunek do swoich uczniów i dyrekcji...). Napisać uzasadnienie
          tak, by przedstawić siebie jako osobę otwartą na zmiany, pozytywną,
          chcącą się sprawdzić w innej dziedzinie i zapewniając przy tym
          pracodawcę, że nie pożałuje. Wiem, że listy motyw. nie są z reguły
          dokładnie czytane, że na rozmowach się odpada. Ale mi się udało, po
          2 m-cach szukania. Obecny szef zaprosił mnie na rozmowę i zechciał
          do biura byłą nauczycielkę:-). Pytał oczywiście czy mu nie ucieknę
          do szkoły, ale powiedziałam, że nie. Wiem, że nie żałuje, że mnie
          przyjął, jest zadowolony ze mnie.
          Pracuję w biurze, robię swoje i mam święty spokój. Decyzji
          rezygnacji z pracy w oświacie nie żałuję w ani 1% i wolnych wakacji
          też nie żałuję aż tak, żeby to zaważyło na moim szczęściu.
          Uważaj tylko na oszustów i z góry przygotuj się, że proponowane w
          firmach zarobki (statystycznie rzecz ujmując), wcale nie będą
          piorunująco wyższe od tych w szkole- niestety.
          Życzę szczęścia, powodzenia i szybkiego przekwalifikowania się!

    Pełna wersja