Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy

    IP: 194.73.255.* 04.08.08, 09:26
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: A Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.gprs.plus.pl 04.08.08, 09:30
        A potem się dziwią że nikt w handlu pracować nie chce...
        • em_obywatel Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich butach 04.08.08, 09:40
          Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich butach od jakiego producenta mamy
          chodzic? Uwazam ze to jest naruszenie wolnosci i praw obywatelskich. Przeciez
          nawet przepisy BHP dotyczace obuwia ochronnego nie nakazuja jakiej firmy ma byc
          to obuwie a jedynie jakie funkcje ma spelniac. Zmuszanie kogos do zakupu butow
          konkretnej firmy jest w pewnym sensie naruszeniem zasad gospodarki
          wolnorynkowej. To klient ma miec prawo wyboru a nie jego pracodawca.
          • Gość: Radio Post Re: Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich bu IP: 77.223.217.* 04.08.08, 09:47
            em_obywatel napisał:

            > Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich butach od jakiego
            producenta mamy
            > chodzic? Uwazam ze to jest naruszenie wolnosci i praw
            obywatelskich. Przeciez
            > nawet przepisy BHP dotyczace obuwia ochronnego nie nakazuja jakiej
            firmy ma byc
            > to obuwie a jedynie jakie funkcje ma spelniac. Zmuszanie kogos do
            zakupu butow
            > konkretnej firmy jest w pewnym sensie naruszeniem zasad gospodarki
            > wolnorynkowej. To klient ma miec prawo wyboru a nie jego
            pracodawca.


            A o ubiorze służbowym to słyszano u ciebie ? Widać, że próbujesz
            pokazać jaki obeznany w praktykach ekonomiczno-prawnych jesteś,
            aczkolwiek ci to nie wychodzi.
            • Gość: JJ Re: Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich bu IP: 212.127.95.* 04.08.08, 09:53
              "Poradnik surowo zakazuje robić to kasjerom". Z językiem polskim autorki tekstu
              też nie jest najlepiej...
              • Gość: Magda Re: Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich bu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 10:20
                Gość portalu: JJ napisał(a):

                > "Poradnik surowo zakazuje robić to kasjerom". Z językiem polskim autorki tekstu
                > też nie jest najlepiej..

                Chyba z Twoim. Podobne zdanie znajdziesz choćby w słowniku poprawnej polszczyzny.
                • Gość: jam Re: Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich bu IP: *.ztpnet.pl 04.08.08, 21:30
                  Poradnik surowo zakazuje kasjerom robić to.

                  Teraz widzisz różnicę w znaczeniu?
                  • zielona.gumka Re: Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich bu 05.08.08, 00:04
                    Gość portalu: jam napisał(a):

                    > Poradnik surowo zakazuje kasjerom robić to.
                    >
                    > Teraz widzisz różnicę w znaczeniu?


                    "Gość portalu: jam napisał(a):

                    > Poradnik surowo zakazuje kasjerom robić to.
                    >
                    > Teraz widzisz różnicę w znaczeniu?

                    Coś bredzisz.
                    Fakt, zdanie:
                    "Poradnik surowo zakazuje robić to kasjerom." można zrozumieć na dwa
                    sposoby, ale oczywiste jest (przynajmniej dla mnie), które znaczenie
                    jest tym właściwym. I że nie to, że ktoś ma coś robić kasjerom
                    (szczerze mówiąc musialam chwilę pomyślec zeby w ogole na to wpaść)

                    Natomiast sformułowanie:

                    "Poradnik surowo zakazuje kasjerom robić to." brzmi w tym przypadku
                    głupio, bo nacisk nie jest postawiony na "kasjerom" tylko "robić
                    to", a nie o to tu chodzi.
                    Bo istotne jest KOMU a nie CZEGO zabrania.

                    Weźmy takie zdania, kiedy odpada drugioe znaczenie:
                    "Poradnik surowo zakazuje kasjerom jeść"
                    "Poradnik surowo zakazuje jeść kasjerom"
                    Widzisz różnicę?

                    • Gość: max Re: Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich bu IP: 212.127.95.* 05.08.08, 12:10
                      tego robić


                      ??
            • Gość: ala Re: Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich bu IP: 82.139.180.* 04.08.08, 12:13
              Ubiór słuzbowy to chyba dostaje sie lub zakupuje lecz pracodawca
              zwraca koszty.... jesli dziewczyna , ktora zarabia 1000 zł ma
              kupowac firmowe buty po 500 zł to zaden to ubior słuzbowy
          • Gość: ASDDF Re: Czy pracodawca ma prawo nakazywac w jakich bu IP: 89.243.237.* 05.08.08, 00:23
            Nie ma prawa nakazywac. Ma prawo go o to prosic.
            Ma tez prawo rozwiazac z kazdym pracownikiem umowe o prace bez podania przyczyn.
            ( oczywiscie z umowionym okresem wypowiedzenia - moze tez zwolnic pracownika z
            obowiazku swiadczenia pracy w okresie wypowiedzienia - krotko mowiac i po Polsku
            - ma pan pani 5 minut na opuszczenie biura Pani rzeczy przeslemy kurierem.
      • Gość: Drwal Kiedy wymysla cos nowego? IP: *.icpnet.pl 04.08.08, 09:33
        Nie czytam, na bank Cialdini juz 30 lat temu wszystko to samo napisal. No moze
        oprocz odkurzacza 10 cm od kasy :|
        • Gość: Drwal Re: Kiedy wymysla cos nowego? IP: *.icpnet.pl 04.08.08, 09:36
          Jednak nie trafilem. 90% artykulu jest o kradziezach... gdzie tu wzorowy
          SPRZEDAWCA? Chyba raczej wzorowy OCHRONIARZ...
          • Gość: Gimmetheprize Re: Kiedy wymysla cos nowego? IP: *.chello.pl 04.08.08, 10:11
            No niestety, też myślałem, że będzie Cialdini, a nie Agencja Ochrony Osób i
            (zwłaszcza)_Mienia
            • Gość: agent bałem się czegoś gorszego IP: 149.226.255.* 04.08.08, 15:19
              Po tytule sądząc, spodziewałem się czegoś bardziej dramatycznego. A
              tu w sumie materiał niezbyt kontrowersyjny. Generalnie to chyba
              chciałbym kupować w sklepie, w którym jest taki podręcznik na
              wyposażeniu. A wszystkie kroki przedstawione w nim są akurat
              przeciwko złodziejom. Fakt, że może przydałaby się do tego raczej
              ochrona...jednak cięcie kosztów to norma dzisiaj.
          • uzix Re: Kiedy wymysla cos nowego? 04.08.08, 18:36
            To Ty nie wiesz że ochrona ma pilnować sprzedawców żeby nie kradli? Pracowałam kiedyś w meblowym i szef właśnie tak nam oznajmił. Stwierdził że do sklepu najchętniej zatrudniają się złodzieje żeby mieć lepszy dostęp do towaru i kasy, tak jakby naszym marzeniem było zap... w jego budzie. A na konwojentach oszczędzają nie tylko w sklepach. Moja kumpela wozi wypłaty dla pracowników autobusem i jeszcze sama płaci za bilety w obie strony.
      • slavko.matejovic Korporacyjno-krawaciarski bełkot 04.08.08, 09:39
        Stawiam dolary przeciwko orzechom, że byznesmeny z tej firmy
        zaczynały od handlu na bazarze kończąc na akwizycji. Brakuje jeszcze
        mi tylko okrzyków: Dżus! Złapaliśmy złodzieja! A trochę poważniej -
        kultura korporacyjna to nic innego jak swego rodzaju sekta handlowa,
        trzeba się uśmiechać i słuchać guru-szefa. Miałem doświadczenia z
        takimi palantami. Śmiać mi się chciało, jak po całotygodniowym
        szkoleniu powiedziałem, że dziękuję za ofertę pracy. Na szczęście
        nic nie podpisywałem, ale jakie pretensje mieli, że - cytuję -
        straciliśmy na pana czas, a pan nam się tak odwdzięcza... :D
        • Gość: loko Re: Korporacyjno-krawaciarski bełkot IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 09:59
          Mnie nie chciałoby się marnować tygodnia mojego życia tylko po to żeby zrobić
          komuś na złość
        • Gość: blekot Re: Korporacyjno-krawaciarski bełkot IP: *.gprs.plus.pl 04.08.08, 20:21
          Swego czasu gdy pracowałam w sklepie z asortymentem dla dzieci, szefostwo
          zorganizowało nam profesjonalne szkolenie z rozpoznawania złodziei sklepowych.
          Biorąc pod uwagę branżę ( wszystko dla dzieci) to wśród złodziejstwa personelu
          mieliśmy uważać na : Matki z dziećmi na rękach, młodzież z plecakami, matki z
          dziećmi w wózkach, ludzi z odzieżą na rękach ( z kurtami, płaszczami
          przewieszonymi przez ramię ), ludzi z dużymi torbami, ludzi z reklamówkami w
          ręku. Biorąc pod uwagę, że sklep był w ogromnym centrum handlowym, to właściwie
          każdy klient to był potencjalny złodziej. Ale ubawiło nas zdanie na koniec
          3-godzinnego szkolenia, że i tak 70 % kradzieży to personel. Pan szkolący
          zalecał nam też, że jak kogoś podejrzewamy to mamy klipsem od zabezpieczeń
          specjalnie sprowokować dzwonienie bramki, żeby gościa zmusić do konkretnych
          zachowań. No bo jak to będzie złodziej, to na pewno będzie uciekał. Sugerował
          też, żebyśmy taki klips miały cały czas przypięty do ubrania, ale tak żeby
          klienci nie widzieli. W razie podejrzeń, mamy iść z klientem do bramki i jak ta
          zapiszczy to gościa wziąć na "przegląd" na zaplecze. Gdy nic nie znajdziemy, to
          wystarczy gościa przeprosić.
          • Gość: ss Re: Korporacyjno-krawaciarski bełkot IP: *.net.upc.cz 05.08.08, 00:00
            a mnie sie kiedys w jednym sklepie panna spytala, dokladnie jak w
            tym poradniku, czy szukam czegos konkretnego, w sklepie, gdzie NIGDY
            nie zagaduja klientow (no dobra... w Orsayu), wiec teraz juz wiem, o
            co chodzilo... faktycznie chyba zachowywalam sie wg ich standardow
            dziwnie, tj. nie ogladalam towaru, ale ludzi i wogole gapilam sie na
            wszytskie strony. Ale zenada. Dla tej biednej ekspedientki
            oczywiscie.
      • Gość: joe Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.vlan47.shrike.lubman.net.pl 04.08.08, 09:46
        Dlaczego jako ilustracji do artykułu użyto fotografii Bilii chrześcijańskiej z
        widocznym napisem "Holy Bible" na grzbiecie i z przerobionym komputerowo frontem
        okładki? Jak to się ma do zasad etyki dziennikarskiej i czy autorka nie sądzi,
        że jest to nadużycie przykre dla wszystkich, dla których Biblia jest księgą świętą?
        • Gość: JJ Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: 212.127.95.* 04.08.08, 09:56
          Nadużycie? W Gazecie? No co Ty, przecież to nie profanacja Tory, więc o co Ci
          chodzi..


          :(
        • boulihacker Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy 04.08.08, 10:03
          Święty stek bredni. Fajnie.
        • g.suss Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy 04.08.08, 13:01
          > Jak to się ma do zasad etyki dziennikarskiej i czy autorka nie sądzi

          Nie sądzi. Co ma, kurna, autorka do pracy fotoedytora?
          • Gość: joe Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.vlan47.shrike.lubman.net.pl 04.08.08, 13:54
            Ma, kurna, tyle, że autorka jest podpisana, a fotoedytor nie, więc chyba ktoś,
            kurna, bierze osobistą odpowiedzialność za całośc, kurna, nie?!
            • Gość: Zenio Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.amend.com.pl 04.08.08, 13:57
              Rozumiem ze ty bierzesz odpowiedzialnośc za banery nad twoim postem :) Bo sie
              podpisałes a gość od banerów nie :)))
            • g.suss Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy 04.08.08, 14:21
              > Ma, kurna, tyle, że autorka jest podpisana, a fotoedytor nie, więc chyba ktoś,
              > kurna, bierze osobistą odpowiedzialność za całośc, kurna, nie?!

              Trza było od razu mówić: "ktoś, nie wiem kto, bo nie mam pojęcia o pracy
              redakcji", a nie wjeżdżać na autorkę. Od autorki prawdopodobnie nie pochodzi
              nawet tytuł i śródtytuły, a co dopiero zdjęcie.
        • Gość: Zenio Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.amend.com.pl 04.08.08, 13:55
          Musze cie rozczarować. To nie Biblia tylko kalendarz na 2003 rok ze zmienionym
          zarówno okładka jak i grzbietem.:) Inna sprawa ze przykro moze byc tym dla
          których kalendarz 2003 to swieta księga :)
        • Gość: kosmosiki Dlatego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 14:20
          sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2552075
          2. «o każdej księdze mającej duże znaczenie dla kogoś»
        • Gość: Tomek Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.provident.pl 04.08.08, 15:57
          Zdecydowanie jest to nadużycie. Dziennikarka pisze, że instrukcje są
          poukładane w segregatorze, więc ilustracja jest niespójna z tekstem.
          Dla mnie jednak większym problemem jest niepodanie nazwy firmy, brak
          jakiejkolwiek identyfikacji wypowiadających się osób. Być może te
          instrukcje istnieją, być może nie. Czytelnik nie ma żadnej
          możliwości weryfikacji podanych informacji. Może jedynie darzyć
          zaufaniem tytuł i autora, ale chyba na tym nie polega ani etyka ani
          rzetelność dziennikarska. To co zostaje to historia typu "jedna pani
          jednej pani".
      • Gość: marchewka a wszystko to za 1000zł do ręki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 09:47
        .
      • slavko.matejovic Poczytajcie jeszcze sobie to 04.08.08, 09:54
        www.swiatkonsumenta.pl/artykul.php?id=479&PHPSESSID=e20c3720fce162e008c3ea4aecba56c4
        • Gość: JJ Re: Poczytajcie jeszcze sobie to IP: 212.127.95.* 04.08.08, 10:04
          [link] - Mistrzowski artykuł :D
        • Gość: mis-swinia ni przypiął, ni przyłatał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 13:04
          Nie porównywałbym jednego i drugiego. Przytocozny przez Ciebie
          artykuł opisuje jakieś kanciarskie przedsięwzięcie opierające sie na
          praniu akwizytorach z wypranymi mózgami.

          Artykuł na portalu opisuje procedury w sieci handlowej. Jest
          napisany skandaliczną polszczyzną, roi się w nim od bezsensownych
          zdań i powtórzeń (dekalog na końcu) co na pewno nie świadczy dobrze
          o kadrze tej sieci.
          Z drugiej strony mając ileś sklepów w róznych miatsach i
          zatrudniając rocznie dziesiątki czy setki nowych ludzi z różnym
          doświaczeniem, wiedzą i kulturą takie regulacje są potrzebne -
          ułatwiają pracę, zarządzanie a nam, klientom kupowanie.
          W końcu nie ma chyba nic złego w tym, że sprzedawca w sklepie
          odzieżowym ma umiec ubrać manekina, że jest uprzejmy i pomaga
          klientom, że się uśmiecha, że w sytuacji gdy zapiszczy bramka nie
          krzyczy 'łapać zlodzieja' tylko wie jak delikatnie załatwić sprawę,
          wreszcie, że jest czujny wobec podejrzanych klientów w kraju, w
          którym złodziejstwo zdarza się na każdym kroku i od którego
          złodziejstwa cierpimy wszyscy.
          • Gość: TG Re: ni przypiął, ni przyłatał IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 09.08.08, 11:17
            Onie nie ułatwiają pracy tylko "rozwiązuję problem szkoleń" w firmie. Ot napisano korporacyjnym, "młodobiznesmeńskim" slangiem (noszącym piętno mnożących się po 89r matur na pół gwizdka) podręcznik aby móc w razie czego przerzucać odpowiedzialność za bałagan w sklepie z dala od zarządu...
            Współczuję wszystkim, którzy muszą odbywać takie "szkolenia".
        • Gość: zumek Mala anegdota dot. artykulu IP: 62.148.79.* 04.08.08, 13:46
          Kiedys po wyjsciu z marketu, gdy pakowalem zakupy do auta podbiegla
          do mnie pani i opisanym w artykule sposobem - ankiety o cene -
          przekonywala mnie zebym kupil. Dalem sie podpuscic bo powiedzialem
          ze za tyle bym kupil. Wiec zaoferowala ze za tyle i tyle mi sprzeda.
          Schodzilismy z cena coraz nizej az wkoncu powiedzialem ze nie mam
          przy sobie zadnej gotowki bo w markecie placilem KARTA :) Pani
          zbaraniala a ja smialo moglem odjechac.
        • Gość: 71 Re: Poczytajcie jeszcze sobie to IP: *.chello.pl 04.08.08, 18:51
          Miał szczęście że tylko godzina jazdy od miasta. Mój znajomy przez podobną "firmę" został wywieziony 120 km od miasta, a chłopak miał może 5 zł na fajki przy sobie. Dali mu plecak pełny przyborników do paznokci i puścili w miasto.
      • dopaminka straszna pisownia 04.08.08, 10:08
        Aż trzeba się domyślać "co autor ma na myśli". Podejrzewam, że wytyczne były
        tłumaczone z niemieckiego/angielskiego - tylko czemu firma zaoszczędziła na
        tłumaczeniu, zlecając zadanie komuś, kto może dobrze rozumiał oryginał ale
        językiem polskim włada kiepsko? No tak, w sklepie trzeba szybko ubierać manekina
        i łapać złodzieja, inne umiejętności nie są potrzebne...
      • Gość: mel Re: Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.fbx.proxad.net 04.08.08, 10:10
        W mojej, na szczescie bylej, biblii bylo zeby "w razie agresji slownej lub
        fizycznej ze strony klienta grzecznie ale stanowczo wyprosic go ze sklepu".
        Biorac pod uwage ilosc agresji jaka generuje tego typu praca,gdyby klient
        podniosl na mnie reke, dostalby sosem pikantnym po oczach, a potem zatluklabym
        go plastykowa tacka. Zwlaszcza po przeczytaniu zalecenia :D
      • Gość: ki Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 11:12
        Pomijając czepialski ton artykułu to ciekawa nauka. A prasa zawsze robi z igły widły.

        Interesujące i praktyczne dla klientów i dla właścicieli małych sklepików.

      • Gość: Lehoo A najbardziej zajebiście jest wtedy, jak taki... IP: *.globalconnect.pl 04.08.08, 12:13
        A najbardziej zajebiście jest wtedy, jak taki młodzianek podskakuje do mnie z
        tekstem "W czym mogę pomóc", co z góry sugeruje, że na niczym się nie znam, i
        jestem uzależniony od Niego, Sprzedawcy. Zwykle w takich razach cedzę lodowato :
        "Chciał pan powiedzieć <<Czym mogę służyć>>, prawda ? "
        • Gość: JJ Re: A najbardziej zajebiście jest wtedy, jak taki IP: 212.127.95.* 04.08.08, 12:18
          Zgodnie z założeniami poradnika dla sprzedawców w takiej sytuacji wyglądasz mu
          na złodzieja ...
        • Gość: zumek Najlepsze jest jak sprzedawca nie ma o niczym poje IP: 62.148.79.* 04.08.08, 12:53
          cia a lazi za toba wszedzie. Ostatni bylem ogladac aparaty cyfrowe i
          jeden ze sprzedawcow nie mial bladego pojecia co jest co. Jedynie
          wiedzial ktore aparaty maja w zestawie baterie, ladowarke i ile
          megapixeli ma jaki - co mozna bylo odczytac z kartek przyczepionych
          pod aparatami. Pozatym pustka. Ale sterczal nade mna az sobie nie
          poszedlem. Jakby czekal na cos. Ale to ze ja ogladam aparaty nie
          znaczy ze juz je bede kupowal.
        • zielona.gumka Re: A najbardziej zajebiście jest wtedy, jak taki 05.08.08, 00:15
          Gość portalu: Lehoo napisał(a):

          > A najbardziej zajebiście jest wtedy, jak taki młodzianek
          podskakuje do mnie z
          > tekstem "W czym mogę pomóc", co z góry sugeruje, że na niczym się
          nie znam, i
          > jestem uzależniony od Niego, Sprzedawcy. Zwykle w takich razach
          cedzę lodowato
          > :
          > "Chciał pan powiedzieć <<Czym mogę służyć>>, prawda ? "

          Że co??
          Ja nie lubię jak sprzedawca do mnie leci i pyta, wolę sama zapytać,
          kiedy będę potrzebowała, ale w życiu bym nie wpadła na to, że, on
          sugeruje ,ze ja się na niczym nie znam!
          Pogarda dla innych wynikająca z kompleksów.
          I w życiu bym nie walnęla wowczas "lodowato" takiego tekstu.

          Ale lehoo zna się na wszystkim i wszystko wie. Nawet na którym
          regale w sklepie leżą błękitne koszule w rozmiarze 46...

      • Gość: gość 1976 Wrocław Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.08, 12:18
        NIe dziwię się, że takie poradniki powstają. Jaką pracodawca ma
        pewność, że pracownik zachowa się odpowiednio? Taki poradnik
        zaoszczędza czas pracownika i pracodawcy, wyklucza błędne zachowania
        pracownika, poprawia skuteczność i efektywność pracownika. Wiem po
        sobie, że chętniej kupuję w sklepach, gdzie sprzedawca zachowuje się
        profesjonalnie i fachowo mnie obsługuje.
      • xionc Ale o co to zamieszanie? 04.08.08, 12:34
        Prawda jest, ze wytyczne sa napisane kiepskim jezykiem - nazwalbym go 'polskawym'. Natomiast nie powinno dziwic, ze takie wytyczne powstaja. W wielu firmach (nie tylko korporacjach) istnieja 'Biale Ksiegi' czy jak tam chcecie sobie je nazywajcie, ktore pomagaja dostosowac sie do standardow obowiazujacych w firmie. Czasem jest to zbior przepisow zapisanych w 'biblii', lecz z reguly (a moze juz nie) sa to zasady przekazywane ustnie przez przelozonych. Nie wyobrazam sobie aby dac nowemu pracownikowi o ktorym niewiele wiem zupelnie wolna reke w kontaktach z klientami, albo w przypadku sytuacji 'kryzysowej' takiej jak kradziez, reklamacja, albo upierdliwy klient. Standardy w firmach (nie tylko handlowych) ulatwiaja prace, przeplyw informacji i zwiekszaja efektywnosc. I nie pisze tego z pozycji wprowadzajacego takie rozwiazania, ale z pozycji osoby, ktora ma wiele zasad pracy okreslonych przez swoich przelozonych, a pracuje w sredniej wielkosci rodzinnej firmie. Do niedawna byly to zasady umowne, lecz ze wzgledu na rozwoj firmy i zatrudnianie nowych osob na roznych stanowiskach, z roznym (badz zadnym) doswiadczeniem, wiekszosc z nich zostala spisana. Nie widze w tym nic zlego.
        • Gość: zumek Re: Ale o co to zamieszanie? IP: 62.148.79.* 04.08.08, 12:54
          Mozna powiedziec ze to taki manual. Albo FAQ dla swiezych.
        • Gość: ekspedientka Re: Ale o co to zamieszanie? IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 04.08.08, 13:11
          Nie widze nic niewlasciwego w spisaniu obowiazkow w pracy, w tym wypadku
          ekspedientki/sprzedawczyni. Powiem o sobie, pracuje jako sprzedawczyni.
          Pouczenie mnie co nalezy do moich obowiazkow, nie odebralam jako zamachu na moja
          wolnosc, czy inteligencje. Jest to normalne, ze placa mi za okreslone zadania.
          Sprawa kradziezy w sklepach jest, byla i bedzie. Kazdy wlasciciel sklepu
          (niewazne, czy maly sklepik, czy hipermarket) probuje zminimalizowac straty
          kradziezy i daje jakies wytyczne, porady jak sie zachowac. Tez uwazam, ze to to
          normalne, a nie skierowane przeciwko mnie. Sprawa ubrania firmowego: nalezy
          wyposrodkowac, nie moze to byc "terror" (sprawa podkoszulek). Osobiscie nie
          zgodzilabym sie zalozenie "suki", ale bardzo chetnie nosilabym chanela.
          Wyposrodkowac! Sprawa pieniedzy: noszenie do banku przez kasjerke, czy
          sprzedawczynie jest nienormalne, tutaj stanowcze NIE.
          Sprawa tlumaczenia tekstu z bledamiczy bez jest marginalna, nie ma znaczenia,
          mozna sobie samemu poprawic gnioty tlumacza. Liczy sie tresc.
          Praca jest ciezka, ale jak kazda, mozna ja wykonywac z lepszym lub gorszym
          nastawieniem psychicznym i to ode mnie zalezy, czy wykonam ja z poczucciem
          dobrze spelnionego obowiazku, czy czuje sie "ukarana" byciem ekspedientka.
          Ogolnie odebralam ten artykul jako chybiony. Co chciala autorka
          przekazac/udowodnic?
          Wiecej usmiechu zycze, wiecej usmiechu i bedzie lzej;)
        • siris mówimy o handlu 04.08.08, 13:46
          Handel jest specyficzną branżą w której jak podają wyniki naukowych badań aż 80%
          szans na udaną sprzedaż zależy od tego, czy klient lubi sprzedawcę. Trudno jest
          natomiast lubić człowieka, który zachowuje się jak automat, nie ma własnego
          zdania lub jest ubezwłasnowolniony. Kwestia sympatii jest wynikiem zaufania a
          trudno udzielić mandatu zaufania człowiekowi nie myślącemu samodzielnie. Dlatego
          więc podobne kodeksy zachowań są torpedowaniem sprzedaży a więc działalności firmy.
      • Gość: Monika1 Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.08, 12:54
        Tylko dlaczego nie dowiadujemy się, o jaką firmę chodzi? Powinniśmy piętnować
        takie głupie rozwiązania i namawiać ludzi, by nie godzili się na takie warunki
        w pracy.
      • Gość: yan Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: 62.233.249.* 04.08.08, 13:06
        Totalny bełkot.
      • Gość: ja3 Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 13:43
        Cały artykuł to święta prawda. Jest to właściwie cały poradnik jak pracować ze
        sklepów sieci ORSAY a wcześniej PIMKIE:) Tłumaczony w całości z niemieckiego.
      • Gość: juz nir klient Reporter - nigdy wiecej IP: *.mpp.pl 04.08.08, 13:43
        spytałem sie sprzedawcy gdzie przymierzalnia to mi wskazał wyjście i
        powiedział "w tamtym sklepie".

        sytacja autentyczna. sklep "Reporter" - WW Auchan Bielany.
      • Gość: tajnos agentos Era to dopiero ma ''wytyczne'' IP: 195.116.127.* 04.08.08, 13:58
        To pikuś w Erze to jest dopiero ‘’szopka’’ tam konsultant podczas
        sprzedaży musi już właściwie całować klienta w wiadome miejsce. Jest
        cały czas kontrolowany przez różnych ‘’tajemniczych
        klientów ‘’,koordynatorów. Jest cała lista nakazów i zakazów
        postępowania z klientami ,jak ściemniać podczas całowania i jak
        wciskać klientowi coś czego nie potrzebuje , ale takie są aktualne
        wytyczne i trzeba to wcisnąć klientowi. Ech szkoda gadac.
        • Gość: halle Re: Era to dopiero ma ''wytyczne'' IP: *.lanet.net.pl 04.08.08, 20:16
          Uhm, jakoś nie zauważyłam, będąc ostatnio w erze, choćby śladu miłego podejścia
          do klienta, w zamian musząc znosić zbolałą minę zmęczonego życiem sprzedawcy.
          Gratuluję erze doboru pracowników, tym bardziej że sprawa, którą chciałam
          załatwić, była w interesie firmy; mianowicie przenoszenie numeru do ery. No
          chyba że ten pracownik w ramach buntu postanowił bojkotować korporacyjne,
          globalistyczne, wspomn iane przez Ciebie "wytyczne". Sytuacja z CH Borek (pot.
          Carrefour) we Wrocławiu.
      • Gość: syska22 I gdzie tu jakas sensacja? IP: *.gios.gov.pl 04.08.08, 14:24
        Nie rozumiem, czym autorka artykułu jest taka zszokowana..Przecież
        to normalne, że w każdej firmie sa prodedury dotyczące obsługi
        klienta, wyglądu pracowników,ochrony przed zlodziejami. Dziwne, żeby
        pracownik firmy X ubierał się w pracy w ubrania firmy Y, przecież to
        jakiś absurd. Jeśli chodzi o złodziei, niestety trzeba miec oczy z
        tyłu głowy, ludzie potrafia byc bardzo przebiegli, i obserwacja w
        takich sytuacjach jest wskazana. Wiadomo, że sprzedawca nie może
        pozwolic złodziejom na wyniesienie połowy sklepu, bo to nieetyczne
        byc podejrzliwym..No może zastrzeżenia budzi przetrzymywanie
        podejrzanych na zapleczu..Więc nie widze sensu robienia taniej
        sensacji..
        • Gość: 71 Re: I gdzie tu jakas sensacja? IP: *.chello.pl 04.08.08, 19:01
          Nie można zmuszać kogoś do kupowania ciuchów swojego pracodawcy jeśli ciuch po rabacie dla pracowników to 1/4 wypłaty. Jeśli pracodawca wymaga stroju wyłącznie z firmy to niech go zafunduje personelowi. Miałam strój służbowy kupiony przez firmę i w związku z tym przysługiwał dodatek tzw. praniowy.
      • mojekontolalala ale to knwojowanie pieniedzy to skandal 04.08.08, 14:27
        przecież po to są firmy ochroniarskie, które w normalnych firmach odbierają
        utarg przez uzbrojonych konwojentów
        • Gość: mis-swinia Re: ale to knwojowanie pieniedzy to skandal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.08, 14:31
          Podejrzewam (choć nie jestem pewny), że taki sklaep, zarówno jak i
          oddział banku mogą znajdować się na terenie tego samego centrum
          handlowego, gdzie ik tak jest ochrona. W takiej sytuacji uważam to
          za mniejszy skandalik.
          Nie chce mi się wierzyć, żeby ktokolwiek pozwolił swoim pieniądzom
          wędrować po ulicy bez zabezpieczenia. W razie napadu to właśnie owa
          firma byłaby najbardziej poszkodowana, i finansowo, i wizerunkowo.
          • mojekontolalala Re: ale to knwojowanie pieniedzy to skandal 04.08.08, 15:09
            wiele firm tak transportuje pieniadze bo ich prezesi żałują
            ja pracowałem w fabryce, ponad 100 osób zatrudnione w kilku działach i było
            podobnie, kierowca prezesa + księgowa jeździli
            słyszałeś o czymś takim jak skąpstwo i krótkowzroczność ?
            to opowiem o przykładzie z tego miejsca gdzie pracowałem, robotnicy domagali sie
            pewnych elementów do maszyny, prezes twierdził że chcą jego kase marnować,
            pewnego dnia maszyna stanęła, umowa przekroczona, efekt.. poleciał kierownik
            działu na bruk i paru robotników dostało nagany,, prezes szedł w zaparte "czemu
            nikt nie zawiadomił" a wcześniej kolegę, co był tym od utrzymania ruchu zjechał
            za to że chce "marnować pieniądze na jakieś trybiki"
            to jest przykład autentyczny
            • mojekontolalala Re: ale to knwojowanie pieniedzy to skandal 04.08.08, 15:13
              aha i uprzedzę Twoje pytanie jak taki durny biznesman stworzył firmę
              on jej nie stworzył, były oficer ubecki w stopniu majora w wyniku prywatyzacji
              dostał na początku lat 90 tych zakład za grosze i został prezesem spółki, potem
              zmienił front i robił zdjęcia z biskupami i miał tym pokój obstawiony
              tacy w polsce tworzą biznes
              to uprzedzając logiczne pytanie z Twojej strony
              bo logiczne że logiczny biznesman woli wynajmować pare razy w miesiącu uzbrojony
              konwój niż dawać reklamówkę pieniędzy sekretarce i księgowej z poleceniem wpłaty
              do banku
      • Gość: tomek Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: 192.193.245.* 04.08.08, 14:30
        no i co w tym dziwnego, to już w wyborczej nie mają o czym pisać?
        taki kodeks mniej lub bardziej idiotyczny obowiązajue w każdej
        firmie, a w wyborczej to chyba każą czytać tylko publikacje agory,
        żeby sobie przepadkiem redaktorzy horyzontu zbytnio nie poszerzyli i
        przypadkiem czegoć mądrego nie napisali ;)
      • Gość: były sprzedawca MAX &CO UWAGA! IP: *.acn.waw.pl 04.08.08, 14:42
        Praca w tym miejscu to wyzysk , praca przez 9h, NADGODZINy za które
        nikt nie płaci, poranne również darmowe mopowanie 3 pięter ,harówka,
        zdarzało sie ze bez przerwy!!! (bo pani manager akurat miała taki
        kaprys) ciągłe demotywowanie ludzi i traktowanie sprzedawców jak
        śmieci. Nie wspomne ze manager na tym stanowisku to osoba
        niekompetentna,od której co drugi dzień bardzo nieprzyjemnie
        pachniało:/...
      • pir33 TAK TO JUŻ JEST 04.08.08, 15:08
        Dziwie się, że ktoś odkrywa tajemnice Poliszynela. To normalne, że
        sieci nakładają standardy. Przykładem jest ewolucja sieci stacji CPN
        na ORLEN. Gdyby nie wtłaczanie filozofii pracy, standardów obsługi
        to jakośc pracy i satysfakcja klienta pozostawionaby była
        przypadkowi. Kiedyś byłem przeciwny programowaniu ludzi ale teraz po
        10 latach pracy w sprzedaży wiem, że jest to podstawa sukcesu. Z
        czasem i autor tego artykułu to zrozumie.
        Pozdrawiam
      • Gość: magda Tajny poradnik wzorowego sprzedawcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.08, 15:15
        po lidzie spodziewałam się czegoś ciekawszego. artykuł "na siłę".
        można było zrobić to ciekawiej i nie zanudzać czytelnika...
      • Gość: EuGeniusz! I tak to nic nie daje:Polacy nie potrafią ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.08, 15:22
        Polacy nie wiedzą co to customer service ani co to profesjonalna
        sprzedaż. W sklepie odwracają się na widok klienta a powiedzenie
        dzień dobry to już cud z ich strony jak się zdarzy jednak. Zadna
        biblia tego nie zmieni bo matołki idą do sprzedaży a nie ludzie
        inteligentni no i mamy potem to co mamy w sklepach, hotelach,
        restauracjach itd... Nikt nie potrafi nawet się uśmiechnąć do
        klienta. Ale jak już potrafi to zarobi sporo!
        • mojekontolalala Re: I tak to nic nie daje:Polacy nie potrafią ! 04.08.08, 15:33
          uśmiech i zaangażowanie jest proporcjonalne do pensji oraz do tego jakie osoby
          wybierze sobie kierownik danej placówki
          • alfalfa Re: I tak to nic nie daje:Polacy nie potrafią ! 04.08.08, 15:39
            "uśmiech i dzień dobry" to kwestia kultury. Jak ktoś tego nie
            rozumie powinien do końca życia zarabiać 1000pln.
            A.
            • mojekontolalala Re: I tak to nic nie daje:Polacy nie potrafią ! 04.08.08, 15:51
              człowiek przemęczony, przepracowany i sfrustrowany zarobkami czy warunkami pracy
              uśmiecha sie mniej i kultura tu ma niewiele do rzeczy jak ktoś np. po 12
              godzinach pada ze zmęczenia i ma wizje że znów nie pojedzie na wakacje bo nie
              starcza kasy
              • Gość: glupoty Glupoty gadasz IP: 89.243.237.* 05.08.08, 00:18
                To wedlug twojej teorii kazdy mao zarabiajacy powinien chodzi z mina cierpietnika.

                Myslisz ze sprzedawca w sklepie w Londynie zarabia setki tysiecy.
                Nierzadko podstawowa pensja dla swiezo przyjetego to 13 tysiecy rocznie na reke
                900 funtow. Jak sa dobrzy to dostana podwyzke do 18 tys lub 22 tys a to cos
                okolo 1300 - 1500 na reke.

                Tylko ze tam kazdy z usmiechem zaprasza cie do sklepu a jak piszczy bramka to
                nikt nie traktuje cie jak zlodzieja tylko niemalze jak w tym manualu mowia -
                przepraszamy cos nie zostalo odpiete mozemy sprawdzic paragon ? -
                Niech ci zapiszczy bramka w Polskim supermarkecie - kontrola osobisa przez
                baranow z ochrony gwarantowana.
                To polska wlasnie
                Na stale mieszkam w Londynie. ( juz ponad5 lat )
                W listopadzie 07 lecialem do Polski a ze paszport mial juz 7 lat a ja wygladalem
                powazniej niz 20 letni ja na zdjeciu w mojim paszporcie wiec celnik
                niedowierzajac ze ja to ja tak mi badal paszport az mi naderwal zdjecie. ( nic
                strasnego ale jednak zaczelo odchodzic - stary paszport jeszcze ten niebieski )
                W londynie zapisalem sie w ambasadzie na termin wymiany paszportu - szybko i
                sprawnie pierwsza wizyta tylko Maj 2008.
                W lutym 2008 ponownie musialem sluzbowo leciec do Polski.
                Te samo lotnisko ten sam celnik i zaczal przyczepiac sie do paszportu ze
                zdjecie naderwane. Potem pytanie czy mam dowod mowie ze tylkostary poniewaz
                mieszkam na stale za granica i nie musze wymieniac. A ona ( to byla kobieta ) na
                to ze nie z tego powodu mnie nie wypuscie. pol godzinna bezsensowana klotnia z
                debilka i wpuscila mnie na samolot.
                Ok w Maju ide do ambasady i po 6 tygodniach mam upragniony paszport tymczasowy (
                na normalny jeszczemusze czekac - do 12 tyg )
                W Lipcu znowu lece do Polski te same lotnisko przylatuje do Polski i ta sama
                idiotka - podaje paszport tymczasowy. Oglada z kazdej strony przeswietla
                podswietla nie malze gyzie i zaczyna pytania - a kiedy sie pan uraodzil a drugie
                imie ( nie mam drugiego imienia ) Zapytalem ja o co chodzi - a ona mi na to
                dlaczego mam pan paszport tymczasowy.
                Co sie stalo z normalnym. No myslalem ze umre ze smiechu. Powiedzialem jej ze w
                listipadzie naderwalal mi pan zdjecie w Paszporcie i musialem wymienic. -
                pomruczala pod nosem wkoncu pytanie a czy mam ze soba ten anulowany niebieski
                paszport - Zastrzelila mnie tym pytaniem - mialem podalem i walnalem komentarz
                - to dlaczego panie w listopadzie i w lutm nie chciala mi uznac waznosci tego
                paszportu bo zdjecie naderwane a teraz w pani cporownuje ten paszport ze mna.
                Fuknelo glupie babsko i wpusicilo mnie do kraju.
                Ech Polacy nie umieja obslugiwac klienta.
                Polacy z wlasnym sasiadem nie umieja rozmawiac a co do piero z obca osoba.
                • mojekontolalala Re: Glupoty gadasz 05.08.08, 12:44
                  mogą sie utrzymać ze swojej pensji samodzielnie ? polacy tam pracujący zarabiają
                  chyba podobnie (duża część emigracji)
                  u nas z pensji sklepowej nie utrzymasz sie , wiec nieporównywalne są te sytuacje,
                  ponadto przekrój społeczny osób tam w sklepi i tu jak wygląda ?
                  ile osób tam pracuje w sklepie "z przymusu" jak u nas "bo gdzie indziej nie dało
                  rady" ? ile stanowia głupie laski ?
                  myśle że humor i mina pracownika zależą od tego na co zarabia i jaką ma
                  atmosfere/prawa
                  ta sama osoba w pracy mało płatnej z mobbingiem i łamaniem praw pracowniczych i
                  w firmie gdzie ma nieźle i jest miło będzie miała różne miny
                • risteard Re: Glupoty gadasz 05.08.08, 13:44
                  > W Lipcu znowu lece do Polski te same lotnisko przylatuje do
                  Polski i ta sama
                  > idiotka - podaje paszport tymczasowy. Oglada z kazdej strony
                  przeswietla
                  > podswietla nie malze gyzie i zaczyna pytania - a kiedy sie pan
                  uraodzil a drugi..
                  Czy to było w Balicach? Tam pracuje taka kobieta w straży
                  granicznej - strasznie nieprzyjemna. Kiedyś wracałem z dalekiej
                  podróży, miałem parę przesiadek, wszędzie przy kontroli paszportów -
                  uśmiech, miłe słowo, a tutaj, w Polsce jakbym obuchem dostał. Też
                  przyczepiła mi się starego paszportu. Ale najbardziej wstyd mi było
                  w stosunku do grupy starszych pań - Polek, które przyleciały na
                  urlop do kraju (mówiły bardzo słabą polszczyzną - wiele lat poza
                  Polską) - zostały zbluzgane za coś tam nieistotnego. Straszny
                  zgrzyt. Pierwsze spotkanie z krajem bywa bolesne.
        • toffiik Re: I tak to nic nie daje:Polacy nie potrafią ! 04.08.08, 19:22
          Gość portalu: EuGeniusz! napisał(a):

          > Polacy nie wiedzą co to customer service ani co to profesjonalna
          > sprzedaż. W sklepie odwracają się na widok klienta a powiedzenie
          > dzień dobry to już cud z ich strony jak się zdarzy jednak. Zadna
          > biblia tego nie zmieni bo matołki idą do sprzedaży a nie ludzie
          > inteligentni no i mamy potem to co mamy w sklepach, hotelach,
          > restauracjach itd... Nikt nie potrafi nawet się uśmiechnąć do
          > klienta. Ale jak już potrafi to zarobi sporo!

          Usmiecham się już tak od 10 lat - i czuje się dobrze w roli
          sprzedawcy. Jednak jeżeli chodzi o awans, o jakiekolwiek docenienie
          to zawsze zyskują dupowłazy - a mój uśmiech na to patrzy z
          politowaniem.
        • Gość: syska22 Re: I tak to nic nie daje:Polacy nie potrafią ! IP: *.aster.pl 04.08.08, 20:32
          Jaki klient, taka obsługa..Jak klient jest chamem i prostakiem, to niech nie
          liczy na uśmiech i profesjonalną obsługę i nie oznacza to, że sprzedawca tego
          nie potrafi..
    Pełna wersja