Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food

      • Gość: pawel Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 12:29
        sredniej to jakosci dziennikarstwo, ktore tylko opisuje jakies
        zdarzenie, w dodatku jednostronnie, bez jakichkolwiek watpliwosci
        wydajac wyrok. nawet jesli ta buda powinna zostac zamknieta, to na
        jej podstawie opinie wyrabia sie o wszystkich budach, budkach,
        czystych i brudnych. a za tym wszystkim stoja zywi ludzie, o czym
        Pani Autorka zdaje sie zapominac. Przykre.
      • Gość: ziuzia Karolino Łagowska, z łaski swojej... IP: *.chello.pl 11.08.08, 12:31
        może byłabyś łaskawa po prostu podac tu nazwisko tego właściciela, nazwę
        knajpy a przynajmniej lokalizację? bo tak to rozpylasz kupę na wszystkie
        fastfoody, mimo że traktujesz o jednym konkretnym. pomyśl o skutkach - jeśli
        wierzyć artykułowi, myślenie o skutkach swojej pracy sama sugerowałaś
        bohaterkom...
      • Gość: ggggggg Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 16:12
        ten artykuł byłby coś wart, gdyby zawierał nazwę firmy lub nazwisko
        właściciela - ku przestrodze dla konsumentów. A tak jego wartość jest znikoma
        - opisuje coś, o czym wszyscy dobrze wiemy.
      • bobcat0210 Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food 11.08.08, 16:29
        Oto nasz rodzimy lumpen-kapitalizm w całej okazałości. Proszę mnie
        nie rozśmieszać stwierdzeniami typu "wolny rynek to by wszystko
        uregulował". Nikczemna buda ze ścierwem - to jest właśnie
        produkt "wolnego rynku" w naszym wydaniu. Zaradzić może tylko
        nieustające nękanie przez Sanepid, bez oczekiwania na meldunki. I
        konskwentne wyciąganie wniosków. Prawo na to jest, trzeba go tylko
        egzekwować. A dziewczyny co miały zrobić? Donosik? Żeby ich
        potem "nieznani sprawcy" pobili, albo stłukli szyby w oknach?
        • Gość: 71 Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f IP: *.chello.pl 11.08.08, 20:14
          Kilka lat temu w Kielcach jedna z bud z kurczakami wyleciała w powietrze bo właściciel też na czymś chciał oszczędzić. Dostał naukę jakiej nikomu nie życzę, w tej budzie pracowała jego córka.
          • bobcat0210 Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f 12.08.08, 09:23
            jak znam życie to buda wyleciała nie dlatego, iż serwowała
            niesmaczne jadło. Raczej dlatego, że właściciel nie zapłacił
            odpowiedniego haraczu komu trzeba.
            • Gość: 71 Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f IP: *.chello.pl 12.08.08, 11:38
              Wybuchła butla z gazem i to pewnie była wina sprzętu. Niemniej facet stracił córkę, szkoda dziewczyny.
        • Gość: krakus Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f IP: 83.13.74.* 12.08.08, 00:07
          > Oto nasz rodzimy lumpen-kapitalizm w całej okazałości. Proszę mnie
          > nie rozśmieszać stwierdzeniami typu "wolny rynek to by wszystko
          > uregulował". Nikczemna buda ze ścierwem - to jest właśnie
          > produkt "wolnego rynku" w naszym wydaniu.

          Czy Ci się to podoba, czy nie tak właśnie jest. Jest popyt na takie gówna to i
          jest podaż, myślisz, że "smakosze" zrezygnują nawet po przeczytaniu tego
          artykułu? :)
          • bobcat0210 Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f 12.08.08, 09:26
            Na amfetamine i heroinę też jest popyt, co nie oznacza że mają być w
            wolnej sprzedaży. Nie przyszło Ci do głowy, ze ludzie to jedzą bo
            nie wiedzą jak jest przyrządzane? Na tym forum roi się od wypowiedzi
            w duchu "więcej tam nie pójdę". Więc jakiś efekt tego typu artykułów
            jednak jest.
            • Gość: y Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f IP: 195.11.82.* 12.08.08, 14:51
              ale debilny argument - a czemu niby nie maja byc w wolnej sprzedazy?
              to ze akurat teraz sa zakazane nie znaczy ze tak ma byc.

              wszystko powinno byc dopuszczone do sprzedarzy, panstwo powinno
              tylko pilnowac aby bylo prawidlowo oznakowane i sklad (prawdziwy
              podany.
              i tyle - kto glupi niech choruje na zaladek czy tez rujnuje sobie
              zycie.
      • Gość: ~ prywatny właściciel... IP: *.chello.pl 11.08.08, 20:43
      • tppiotr Sanepid został powiadomiony? 11.08.08, 21:44
        ?
      • vladcz Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food 11.08.08, 23:10
        Tak czytam te opinie i pomyślałem, ze może warto byłoby zrobić oddzielne forum na ten temat na wzór Telelekcewazeni forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=1115 , gdzie byla by czarna lista lokali gastronomicznych i komentarze inspekcji sanitarnej.
      • Gość: gosc "powrot z UK?" IP: *.chello.pl 11.08.08, 23:33
        namawiajcie więcej Polaków do powrotu do Polski za głodowe stawki, pracę na
        czarno i higienę na bakier
      • Gość: Emi Pozdrawiam Burger Kinga w Żywcu przy dworcu! IP: *.elartnet.pl 11.08.08, 23:56
        Z fast -foodów korzystam głównie w podróży i wtedy zamawiam wyłącznie frytki z
        solą. A każde odstępstwo od tej zasady utwierdza mnie w przekonaniu, że zasada
        jest słuszna.
        W zeszłym roku w zimie, w Żywcu przy dworcu kolejowym w bardzo (na oko)
        zadbanej restauracyjce fast-foodowej Burger Kinga zmieniłam zamówienie z frytek
        na placki ziemniaczane. A potem, na dodatek je zjadłam, mimo, że nawet z wyglądu
        nie przypominały produktu z ziemniaków. I po przyjeździe do domu następną dobę
        spędziłam na czworakach pomiędzy kibelkiem a łóżkiem.
        Żeby było zabawniej - fast-food miał logo Burger Kinga, ale było to w okresie,
        kiedy firma ta wycofała się z Polski i jeszcze do nas nie wróciła (może to była
        jakaś słowacka macka)
      • Gość: xyz Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food IP: *.chello.pl 12.08.08, 05:59
        o nie dosc ze na czarno pracowala to jeszcze potencjalnie zatrowala
        ludzi; powinniscie zglosic to do prokuratury!

        Jezeli szanowna GW wymaga aby zolnierze nie WYKONYWALI rozkazow, to
        tego samego powinni oczekiwac od glupich blondyn.
      • Gość: Tim Pleśń nie zabija - przygody Pana Michała IP: 89.25.148.* 12.08.08, 07:41
        Czy GW może być tak miła i opisywać dalsze przygody Pana Michała, już z
        sanepidem, może prokuratorem? Przecież namiary już ma. Może by nakłonić Pana
        Michała aby poszedł w ślady swego imiennika z Trylogii i wysadził się w tym
        kontenerze z rojem much i zdechłą kapustą pekińską.
      • Gość: Bóg Jak ludzie się męczą to trzeba ich wybić . n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 08:45
      • Gość: zamyslona Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food IP: 217.153.131.* 12.08.08, 09:41
        dlaczego po pierwszym dniu nie zawiadomiły sanepidu? albo po drugim-
        bo rozumiem ze nie chcialy stracic kasy. zakladam ze pan dziennikarz
        zawiadomil sanepid czy skonczylo sie tylko na artykule? mam
        nadzieje,ze tez im ktos poda pizze z komarem i robakami. i ze sie
        pochoruja- tak ze zrozumia
        swoja glupote.
        • bobcat0210 Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f 12.08.08, 09:58
          Nie zadawaj naiwnych pytań. Napisałem powyżej, że jakby zawiadomiły
          policję czy Sanepid - to jakimś "dziwnym zbiegiem okoliczności"
          właściciel budy dowiedział by się, kto na niego zakablował. A potem
          by się na nich mścił. Dziennikarz też ma związane ręce. Poda nazwę
          budy - natychmiast jest sprawa w sądzie o "naruszanie dobrego
          imienia firmy" i z pewnością przegra. Nasze chore prawo chroni
          przestępców, cwaniaków i oszustów. Uczciwy obywatel jest bez szans.
          • Gość: y Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f IP: 195.11.82.* 12.08.08, 15:01
            go.wno prawda
            dziennikarz ma napisac konkretnie o kim pisze amaterialy miec na
            tyle mocne by w sadzie wygrac. Jesli z jakichs powodow nie ma (albo
            nie moze ich ujawnic) to nie pisze artykulu. W przeciwnym razie to
            tylko bajki - a bajki wiadom najlepiej czyta sie dzieciom a nie
            publikuje w gazetach.
            Takie wlasnie myslenie jak Twoje powoduje ze mamy w kraju burdel,
            nikt za nic ne odpowiada a wszyscy narzekaja.

            I jeszcze jedno - tu moge zrozumiec ze dziewczyny sie boja ale
            wlasnie w tym rola dziennikarza powinna sie objawic ze to on
            znajduje sposob jak to zalatwic.
            Ale to dziennikarz a nie jakas paniusia albo panocek na praktykach...
      • Gość: BogatyOjciec.info Nie szukajcie pracy na etacie, bo to głupota. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.08, 10:45
        Pracując na etacie stajesz się niewolnikiem, Twój szef mówi Ci co, jak, i
        kiedy masz robić. To straszne ale to prawda. wstajesz każdego dnia do pracy,
        by przywitać swojego szefa słowami w stylu: Dzień Dobry Szefie, co mógłbym
        dziś dla Ciebie zrobić? :) a zanim w ogóle pójdziesz do pracy to musisz się o
        nią prosić, wysyłać jakieś CV, łazić na rozmowy z jakimś pajacem w krawacie..
        nie to jest upokarzające, że ktoś decyduje o Twoim życiu.

        Ja też tak pracowałem przez ponad 6 lat, ale w czas się opamiętałem i zacząłem
        powoli sam myśleć o swoim malutkim biznesie, który teraz pozwala mi żyć bez
        wykonywania żadnej pracy. Do swojej firmy tez nie chodzę bo jej nie mam, ale
        mam przychody pasywne, czyli takie które pojawiają się regularnie pomimo tego
        że nic nie robię (lub prawie nic). Zajmuje się wynajmem nieruchomości
        (kupionych na kredyty).

        Zmobilizowałem się po przeczytaniu pierwszej z książek Roberta Kiyosaki -
        Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec. Nie chcę Was na siłę namawiać żebyście je
        czytali, chociaż mi bardzo pomogły i tak naprawdę zmieniły one moje życie
        finansowe a także osobiste.
        Darmowe fragmenty znajdziecie na polskiej stronie Roberta Kiyosaki -->
        www.BogatyOjciec.info

        Aby stać się bogatym, nie musisz posiadać specjalnego wykształcenia ani
        wyszukanych umiejętności. Tak naprawdę wielu ludziom wykształcenie przeszkadza
        w dojściu do prawdziwego majątku, bo szkoła czy uczelnia wpoiła im mentalność
        etatowego pracownika, który ma być posłuszny i ma wykonywać zadania powierzone
        mu przez kogoś, a to blokuje jego samodzielność. Taki pracownik, potem nigdy
        nie da sobie sam rady jeśli zostanie zwolniony, i musi szukać kolejnej pracy i
        płaszczyć się przed kolejnym szefem..
        Książka Bogaty Ojciec ( tu jest fragment -
        www.bogatyojciec.info/bogaty-ojciec-biedny-ojciec.htm ) nauczy Cię,
        jak rozwinąć skrzydła swojej niezależności i jak się wydostać z wyścigu
        szczurów - czyli pracy na etacie, w której bogacisz innych, zamiast siebie.

        życzę wytrwałości w dążeniu do osiągnięcia wolności finansowej :) i jeszcze
        raz powtarzam NIE SZUKAJCIE PRACY – bo będziecie pracowali na czyjąś
        przyszłość sami dostając tylko jakieś ochłapy z tego co wypracujecie..
        ....
        • Gość: Adomas Re: Nie szukajcie pracy na etacie, bo to głupota. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.08, 11:02
          Bardzo mądrze! Najlepiej zarobić sprzedając książki o tym, "jak sprzedawać
          książki" i naciągać fajerów na taki właśnie rodzaj piramidy finansowej. Wtedy
          właśnie nie trzeba faktycznie nic robić.
          Dziękujemy.
          PS: Ja też nie pracuję na etacie.
        • Gość: 71 Re: Nie szukajcie pracy na etacie, bo to głupota. IP: *.chello.pl 12.08.08, 11:44
          Inne realia. Lepiej sam napisz poradnik typu "Slalom między US a ZUS".
      • Gość: lemon Re: Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-f IP: 83.238.141.* 12.08.08, 13:16
        'Knysza' - co to jest ? Jakas potrawa z ukrainy ? Nigdy o czyms
        takim ni słyszałem. Z opisu wynika, że w Polsce to tzw kebab.
      • chocopralinka Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food 30.12.08, 12:48
        Ja pracowałam w pizzerii i mieliśmy takie fajnego szefa, że wszystko musiało być
        świeże, czyściutkie, ciasto sami robiliśmy a jak się nie udało coś to szło na
        śmieci. Także polecam pizzerie:)! Kiedyś kierowca kupił nam zgniłki i dostał
        taki opierdziel, że aż po kilku dniach sam się zwolnił.
      • Gość: gerta Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.05.10, 20:04
        ja bym naslala tam Ispekcje sanitarna.. te dziewczyny przylozyly sie do tego
        by szkodzic ludziom
        w imie czego- paru zlotych ?
      • Gość: Konrad Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.10, 13:49
        Pracowałem w tym roku w sezonie tych festynów, koncertów i dożynek, byłem raptem na 3-4 wyjazdach, wkręcił mnie kolega do tej roboty który jeździł od początku sezonu. 3 dni ale zobaczyłem tyle ze nie polecam nikomu jeść w tego typu budkach czy namiotach. Sam zobaczyłem że żywność przechowywana jest w skandalicznych warunkach, spleśniałe kapust, pomidory i ogórki, przepalona frytura z każdego wyjazdu była przelewana do butelki by moc w następny weekend znowu na niej smażyć frytki, bułki do hot dogów były popleśniałe bo były mrożone i pakowane w workach do których dostawała się wilgoć, tak samo jak i bułka do kebabu czy hamburgera, zapiekanki które szefowa zamawiała po kilka set sztuk na wyjazd nie zostawały wszystkie sprzedane to zostały mrożone i tak w kolko te same zapiekanki były niektóre mrożone kilka razy i rozmrażane, pleśniały, z pieczarek i sera wydobywał się dziwny odór. mięso do kebaba szef sam piekl u siebie w domu w piwnicy, mięso te było mrożone jak zapiekanki i tak samo się psuło ale szef dawał przyprawę żeby zasypywać smak i zapach tego mięsa. parówki były gotowane i jak nie zeszły to woda była zlewana i na drugi dzień te parówki były sprzedawane, jak nie zeszły to i 3 dnia były sprzedawane, wszystkie rzeczy spożywcze były trzymane poza lodówkami, w piwnicy gdzie obok w pomieszczeniu znajdywały się ich kochane pieski, OBOK w pomieszczeniu ale to i tak nic nie pomogło bo sierść była w produktach. maślanki były napuchnięte, skisniete, zepsute, itp. tego się dowiedziałem przez 3-4 dni pracy, rzadko się zdarzało żeby towar był Świerzy. zazwyczaj z kilku wyjazdów, najlepiej jeść tego typu jedzenie na początku sezonu póki towar maja Świerzy. Jest to firma z Białej Podlaski która rozstawia się w granatowych namiotach i maja dwa rzęchy pomarańczowe(mercedesy) stare jak świat. Sanepid zabrania trzymania towaru na ziemi i sprzętu itp, zabrania robienia na miejscu surówek, najlepiej powinny być kupione z data ważności. każdy powinien mieć książeczkę sanepid owska, A u nich tak jest?? nie. i nie będzie
        Są małżeństwem starym którzy są łasi na pieniądze. Niestety maja córkę która przejmie ich biznes i dalej ludzie będą truci
      • Gość: karp Pleśń nie zabija - czyli praca w barze fast-food IP: *.net.pulawy.pl 19.12.11, 14:31
        "Psu bym nie dała", ale obcym ludziom - czemu nie?
        Świat się dziwi, jak mogła powstać trzecia rzesza. Okazuje się, że nawet nie trzeba pistoletu do głowy przystawiać. Zero poczucia odpowiedzialności u osób wykonujących polecenia.
    Pełna wersja