Gość: na biało
IP: *.adsl.inetia.pl
19.08.08, 14:00
Artykuł w GW:
gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,5600056,Zrobieni_na_szaro___czyli_pracujacy_na_czarno.html
"Bartek pracuje na budowie w Warszawie. Ma 20 lat. Pracuje zwykle dziesięć lub
więcej godzin dziennie. Zarabia 10 zł na godzinę, a miesięcznie udaje mu się
nawet dociągnąć do 3 tysięcy. To jego pierwsza praca i jest bardzo zadowolony,
choć jest ciężko, zwłaszcza w upały."
"NAWET" - 3.000 PLN do ręki = jednocześnie koszt pracy dla przestępcy, który
mu te NAWET 3 tys. płaci. Gdyby ów przestępca chciał utrzymać owe koszty
"wynagrodzenia" i zarejestrować owego "zadowolonego pracownika" to rachunek
wyglądałby tak:
3.000 zł - koszt wynagrodzenia
1.835 zł - wynagrodzenie netto pracownika. Za tyle realnie pracuje ów
zadowolony tyrając po 10 i więcej godzin dziennie. Z reszty powinien sobie
odkładać na emeryturę i opłacać dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne.
"ZADOWOLONY" - jeżeli tak jest w rzeczywistości, to mamy dowód na temat tego
jak polski rynek pracy jest rynkiem pracownika a nie pracodawcy.
Oczywiście, że mamy zbyt wysoki klin podatkowy itd. itp. Tylko jakoś nie chce
się dostrzec iż szara strefa niczym nie różni się od innych patologii jak np.
korupcja. W jednym i w drugim przypadku wygrywają nieuczciwi i takie warunki
gry narzucają innym. Jak wygrać przetarg czy otrzymać zlecenie jeżeli
konkurencja gra nieczysto. Obie te patologie to wrzód na wolnym rynku i
powinny być bezwzględnie tępione.