Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Z emigracji na terapię

      • Gość: Mad83 Re: Z emigracji na terapię IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:21
        Ach jak w tej Polsce strasznie. Ciągle pada deszcz jest szaro i brudno. A na
        zachodzie jest cudownie zawsze świeci słońce, ludzie nigdy nie chorują. No i
        każdy ma kieszenie pełne pieniędzy! Tam na zachodzie jest w ogóle suuuuuuuper.
        A tak na poważnie to u mnie depresja zakończyła się, kiedy wróciłem do kraju.
      • Gość: koli nagle ktos sieje jakas propagande? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 15:22
        dziwne mi sie to wydaje juz drugi artykul o identycznej tematyce.
        komus moze zal, ze silni, mlodzi, zdolni ludzie opuszczaja Polske.
        Przykre to jest, bez watpienia. Niech sie lepiej zajma porawa
        sytuacji w Polsce coby sie wracalo z usmiechem na twarzy. Dwoje
        bardzo mi bliskich ludzi spedzilo na emigracji ponad 3 lata, nie
        moge powiedziec, ze przez to nasze wiezi oslably. Przeciwnie. Wiecej
        teraz szczerosci i wylwnosci w naszych relacjach. Nie uogolniam moze
        nie kazdy ma takie szczescie.
      • Gość: Dominik Z emigracji na terapię IP: *.cable.ubr23.edin.blueyonder.co.uk 25.08.08, 15:23
        Jeszcze nie mialem takiego dolka z ktorego bym nie wyszedl. Na
        wszystko przyjdzie pora.
      • Gość: MD Z emigracji na terapię IP: *.autocom.pl 25.08.08, 15:23
        >Przyjeżdżały do Polski jedynie na święta i ich wizyty bardziej były >rodzinną
        imprezą, niż prawdziwym życiem, w którym przecież trzeba >wspólnie podejmować
        decyzje, wspólnie brać za nie odpowiedzialność i >wspólnie borykać się z
        problemami - dodaje lekarz psycholog.

        Elementarny brak wiedzy Pani Redaktor - psycholog NIE JEST lekarzem.
        • Gość: logistyk Re: Z emigracji na terapię IP: *.bmly.cable.ntl.com 25.08.08, 15:27
          A jak tu nie wpasc w depresje. Ponizej wklejam link do watku, ktory
          zapoczatkowalem kilka tygodni temu.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=82809122
          Ja nie twierdze, ze w PL nie ma normalnych firm, jednak dlaczego sa one tylko
          wyjatkiem potwierdzajacym regule?

          Pozdrawiam.
      • Gość: Karo na emigracji Z emigracji na terapię IP: *.ip-p15.gni.pl 25.08.08, 15:34
        Slowo "psycholozka" jest niepoprawne ortograficznie. "Psycholog"
        jest slowem, ktorego uzywa sie zarowno dla formy meskiej jak i
        zenskiej. Pozdrawiam autorow artykulow na portalu.
      • Gość: skynet Re: Z emigracji na terapię IP: *.skynet.net.pl 25.08.08, 15:37
        Miałam kumpla. Zwariował pracując w Irlandii, jako robol. Wrócił do Polski po
        próbie samobójczej. Kompletnie odleciał zamknął się w sobie i wycofał z życia
        towarzyskiego. Dziś nie wiem co z nim dzieje. Zrobił się beznadziejny dla
        otoczenia...Ale to chyba wyjątkowy przypadek?Facet po prostu nadwrażliwy i nie
        wytrzymał- zwariował, totalna deprecha!
        • Gość: enemy_of_the_state kazdy jest inny.. IP: *.brnt.adsl.virgin.net 25.08.08, 16:29
          ja tez pracuje w uk, od 4 lat. pamietam czasy zaraz po studiach, i taki obraz mi
          zostal, ze jest ciezko 20% bezrobocia, pokolenie 1200 brutto. i doceniam to co
          tutaj mam, staram sie patrzec na pozytywne strony wszystkiego, jest tutaj bardzo
          duzo negatywow - moze dlatego 60% angoli chcialoby wyemigrowac stad. tak samo
          jest w Polsce, jest wiele pieknych rzeczy, jest tez wiele spraw ktore uwieraja.
          majac to spojrzenie i mozliwosc porownania tzreba zmieniac w Polsce to co jest
          zle. wiem, ze nie jest to latwe, ale zaczynajac od siebie daje sie przyklad.
          Kazdy przypadek jest inny, depresji mozna sie nabawic wszedzie.Jesli dla kogos
          jest wazna tylko kasa, to zawsze bedzie mial dolek, bo ktos ma wiecej ;-) I
          czesto dla takich osob najepszym wyborem jest nocna zmiana - lepiej placa - a to
          oznacza, ze brakuje swiatla. Jest go malo w tym klimacie, znacznie mniej niz w
          Polsce, i jesli ktos pracuje w nocy to w dzien spi i polowa drogi do depresji
          jest wypelniona. Ja wychodze z zalozenia, ze nei mozna miec wszystkiego, dlatego
          pracuje ciezko, zeby sobie kupic w Polsce jakis malutki domek. A wtedy juz nie
          musze zarabiac kokosow, chce sie po prostu skoncentrowac na rzeczach dla mnei
          najwazniejszych, rodzinei i hobby i juz, patrzec na pozytywy, mimo, ze wiem, ze
          warunki pracy i placy w polsce moja dluga droge do pokonania. No i to co ktos
          napisal wczesniej, szacunek nalezy sie kazdemy kto pracuje dobrze, niezaleznie
          od zajmowanego stanowiska. Ja daze duzo wiekszym szacunkiem dobra sprzataczke
          niz kierownika, ktory sie na swojej robocie nie zna i poniewiera ludzmi. takim
          panom to ja juz podziekowalem. i Jak bede szukal pracy w polsce to nie zawacham
          sie tego powiedziec na rozmowie kwalifikacyjnej takiemu jegomosciowi w twarz co
          o nim sadze,moze da mu to do myslenia. jakby co to bede mial juz gdzie mieszkac ;-)
          pozdrawiam.
      • Gość: EM. Z emigracji na terapię IP: *.icpnet.pl 25.08.08, 16:04
        Uważam,że artykuł nie jest do końca obiektywny.Okazuje się,że Polacy
        tak gremialnie nie wracają do Polski jak sugeruje powyższy
        artykuł.Natomiast pomocy psychologicznej potrzebują na ogół
        Ci,którzy ten problem mają w kraju w którym pracują.Mam wielu
        znajomych,którzy pracują w Irlandi i innych krajach UE.Przyjeżdżają
        do Polski po dwa lub trzy razy w roku.Po kilku lub kilkunastodniowym
        pobycie stwierdzają,że tak naprawde to się w Polsce nic nie
        zmieniło.Praca owszem jest i jest jej coraz więcej,tylko,że nasi
        pacodawcy nie nauczyli się odpowiednio wynagradzać swoich
        pracowników w porównaniu z pracodawcą zagranicznym.Uważam jednak,że
        wkrótce to się musi zmienić,bo jest zapotrzebowanie na młodą
        wykształconą kadre,tylko niestety trzeba wymienić starą a ta trzyma
        się rękami i nogami.
      • Gość: soro Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 16:13
        czyli lepiej wyjechac i nie wracac!
      • odzim22 Z emigracji na terapię 25.08.08, 16:14
        Hehe, a zona ostatnio cos tam przebakuje o powrocie do Polski. Musze
        jej to pokazac.
      • Gość: Domo Z emigracji na terapię IP: *.dsl.zen.co.uk 25.08.08, 16:18
        Mobbing;) Jestem w UK i z szefem na cala europe zartujemy przy piwku
        o laseczkach, to chyba nie jest mobbing;).
        Najdrozsi dam wam jedna rade, nie czytajcie co tutaj pisza, co mowia
        inni, tylko po prostu robcie swoje, macie plany i kazdego dnia
        robcie krok blizej. Zycie to nie sprint tylko maraton i dobrze jest
        przemyslec i rozlozyc sily.
        Pozdro z may Fair Londyn
      • Gość: gosc Z emigracji na terapię IP: *.ptr.magnet.ie 25.08.08, 16:29
        Ktoś w poście wcześniej napisał, że jedzie na "szkolenie w pełni finansowane
        przez firmę". To smutne, że takie rzeczy traktuje się jako luksusy w pracy w
        Polsce. Pracodawcy przyzwyczajają nas do pracy za minimum i każde odstępstwo od
        tego traktujemy jako coś fantastycznego, jakbyśmy wygrali los na loterii, że w
        takiej fantastycznej firmie pracujemy. Dopóki będziemy na to pozwalali dopóki
        tak się nas będzie traktować. Żaden pracodawca nie da nam czegoś czego nie musi
        nam dać. Prawo rynku...
      • Gość: maciek Re: Z emigracji na terapię IP: *.p.lodz.pl 25.08.08, 16:30
        Myślę, że wszyscy zabierający głos w tej dyskusji mają w jakimś
        sensie rację. Każdy ma jakieś pragnienia, oczekiwania, potrzeby. Aby
        mogły być one zrealizowane - przy umiejętnościach, predyspozycjach,
        ograniczeniach danej osoby - muszą być spełnione pewne dodatkowe
        warunki. Dla niektórych takie warunki istnieją w Polsce dla innych
        za granicą, a dla jeszcze innych nigdzie. Kraje najbardziej
        rozwinięte stwarzają dla większości ludzi lepsze warunki niż kraje
        na dorobku, takie jak Polska. Każdy powinien to zrozumieć i pogodzić
        się z takim stanem rzeczy. Nie znaczy to, że nie powinniśmy starać
        się zbliżyć do światowej czołówki, ale to się nie stanie z dnia na
        dzień. I tu moja zasadnicza uwaga do emigrantów:

        Nie pownniście liczyć na to, że Wy wyjedziecie za granicę (bo w
        Polsce nie opłaca się pracować), a w tym czasie ktoś inny (w waszym
        rozumieniu pewnie naiwny) będzie tutaj budował dobrobyt żebyście
        mieli dokąd wrócić. Takie stawianie sprawy jest według mnie bardzo
        niuczciwe. Pomyślcie o tym!

        Pozdrawiam wszystkich tu i tam :-),

        Maciek
        • Gość: zul Re: Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 01:31
          > Nie pownniście liczyć na to, że Wy wyjedziecie za granicę (bo w
          > Polsce nie opłaca się pracować), a w tym czasie ktoś inny (w waszym
          > rozumieniu pewnie naiwny) będzie tutaj budował dobrobyt żebyście
          > mieli dokąd wrócić. Takie stawianie sprawy jest według mnie bardzo
          > niuczciwe. Pomyślcie o tym!

          Liczono na to, ze powtorzy sie u nas taki model, ze emigranci wroca i beda
          budowac nowa Polske. Obawiam sie, ze niestety w naszym przypadku tak nie bedzie...

          Bo to powinno byc tak, ze emigruja najbardziej zaradni, "wyciagaja" kase i
          know-how, przy okazji kulture, obyczaje itd. z kraju wyzej rozwinietego,
          nastepnie wracaja i zaszczepiaja to w ojczyznie. A z Polski zdaje sie
          wyemigrowali nie najbardziej przebojowi, tylko wrecz przeciwnie - najbardziej
          rozczeniowo nastawiani. Czyli jak nawet wroca, beda zerowac na tym, co zbudowali
          ci, ktorzy pozostali. Raczej ich sympatia nie spotka za to...

          Na pocieszenie jednak jest to, ze sa tez tacy, ktorzy wracaja by budowac Polske.
          Znam osobiscie dwie takie osoby. Pierwsza to 50-latek, obecnie prezes sredniej
          firmy (wyjechal w latach osiemdziesiatych, wrocil w polowie
          dziewiecdziesiatych). Druga to 30-latek, ktory wyjechal, zarobil, wrocil,
          zainwestowal w Polsce - to jest pozytywne. A rzygac sie chce od narzekan
          nieudacznikow, jak to w Polsce zle, jak to nic sie nie da. G... prawda - w kraju
          na dorobku mozliwosci robienia ciekawych rzeczy sa wieksze niz krajach
          rozwinietych, trzeba tylko miec jaja i chec do pracy.

      • Gość: lol Ja mam depresje bez wyjazdu za granice IP: 78.8.136.* 25.08.08, 16:32
        I zerwane wiezi rodzinne rowniez
      • 1stanczyk "Polacy wracaja z Europy" ???? 25.08.08, 16:39
        "Polacy wracają z Europy z dużymi pieniędzmi i jeszcze większymi problemami
        psychologicznymi"

        I gdziez to ci Polacy z Europy wracaja ?

        Do "naszej Europy"!
        I to wlasnie jest ta nasza schizofrenia.
        Z jednej strony pretendujemy i reklamujemy europejskie standardy a gdzies
        gleboko w podswiadomosci zdajemy sobie doskonale sprawa jak nam, tak naprawde,
        do nich i do tej Europy z ktorej "Polacy wracaja" daleko!

        I nie jest to glownie, jak sie wielu rodakom wydaje, sprawa samego dobrobytu:
        bylem kiedys we Francji w niedziele na ostrym dyzurze z racji niegroznego
        zlamania. Budynek swoim standardem nie odbiegal niczym od naszych najbardziej
        odrapanych i zaniedbanych. W srodku bylo schludnie i czysto a samej organizacji
        diagnostyki (trzeba bylo wykonac i zinterpretowac radio) i wynikajacych z niej
        niezbednych dzialan moglaby pozazdroscic niejedna nasza "przodujaca placowka".
        Lekarz nie robil niczego innego jak tylko ocenial i zapisywal dzialania
        zaradcze. Cala reszta sprawnie i w odpowiedniej kolejnosci w zaleznosci od stanu
        niejednokrotnie przywozonych pacjentow zajmowal sie personel pomocniczy.

        Najgorsze, ze juz od 20 lat niewiele robimy, oprocz pyskatej i bucowatej
        obnoszonej wszedzie pewnosci siebie, by przyblizyc sie do tych innych niz nasze
        europejskich standardow.
        Wprost przeciwnie zachowujemy sie tak jakbysmy chcieli dumnie narzucic nasze
        przegrane, innym.
        Stad zreszta moga wynikac w duzej czesci stresy tych co wracaja.
        Widza po prostu, ze kierunek naszych dzialan jest zupelnie nie ten co powinien.
        Bucowatosc i debilna pewnosc siebie zwycieza na kazdym szczeblu i w nieomal
        wszystkich dziedzinach skutecznie propagowana przez nasze oglupiale media i
        bezmyslnie faworyzowana licznymi przykladami jakimi racza nas na codzien ci co
        nami rzadza.

        Z emigracji na terapię
        • sendivigius Re: "Polacy wracaja z Europy" ???? 25.08.08, 17:47

          > Najgorsze, ze juz od 20 lat niewiele robimy, oprocz pyskatej i
          bucowatej obnoszonej wszedzie pewnosci siebie,....

          Tak, to jest kwintesencja polskosci. Megalomania i partactwo.
      • sselrats Z emigracji na terapię 25.08.08, 16:41
        Tytul pwinien byc "Z powrotu do Polski na terapie", bo to o to
        chodzi.
      • Gość: edek Jezyk IP: *.mississauga.ca 25.08.08, 17:08
        psycholożka ? a moze jeszcze do tego doktorka ? skad gazeta bierze
        tych pismakow. czyzby pisali z emigracjii i zdazyli juz zapomniec
        polska ortografie ? obciach.
      • Gość: Kruszyna Z emigracji na terapię IP: *.b-ras2.mvw.galway.eircom.net 25.08.08, 17:11
        Przyleciałam do Irlandii pół roku temu do chłopaka z myślą znalezienia tu pracy.
        Nie mam szans znalezienia tu pracy w swoim zawodzie czekam na odpowiedź z
        jedynej fabryki w okolicy. Mieszkamy w małej wiosce, oboje nie posiadamy prawa
        jazdy. Jestem od niego całkowicie zależna finansowo. Staram się ograniczać swoje
        potrzeby do minimum żeby nie obciążać go za bardzo. Czasem czuję, że na to
        wszystko nie zasługuję. Są dni i noce gdy płaczę godzinami, nie jem i czuję się
        beznadziejnie. Myśl o powrocie do Polski wcale nie jest kolorowa mam wrażenie że
        rodzina cieszy się że ktoś zabrał mnie z domu. Najgorsze jednak są ironiczne
        komentarze znajomych i bliskich, iż powinnam wrócić z "pełnym portfelem" i
        opowiadać jak to w Irlandii jest wspaniale. A my po prostu staramy się tu żyć
        normalnie - tak jak powinno się żyć w Polsce. Znajomi w Polsce patrzą czy
        jestem ubrana w coś nowego, a ja od pół roku nie kupiłam nic do ubrania,
        ponieważ wychodzę z założenia, iż jeśli sama zarobię na coś to sobie to kupię.
        Dlatego na samą myśl o urlopie w Polsce denerwuję się. Mój chłopak pomaga mi i
        wspiera mnie jak może, jednak gdy dopadają mnie te ciężkie dni pomimo tego, że
        go Kocham czasem chcę go zostawić, bo czuję że jestem dla niego ciężarem ale
        tak naprawdę nie mam dokąd wrócić. Być może niedługo dostanę pracę w tej samej
        fabryce co on wtedy mam nadzieję, że pomału odżyję. Pomyślimy o małym ślubie i
        dziecku ale na pewno nie o szybkim powrocie do Ojczyzny. Myślę, że jak będziemy
        wracać to po cichu. Wybudujemy się w miejscu, gdzie nikt nas nie zna, żeby
        uniknąć tych wrogich spojrzeń i ironicznych docinek. Ludzie Wy wcale nam nie
        pomagacie więc zastanówcie się proszę jak nas traktujecie. My wcale nie uważamy
        się za lepszych a czasem wręcz odwrotnie...
        • Gość: POpolupo Re: Z emigracji na terapię IP: *.dyn.optonline.net 25.08.08, 17:55
          Niestety , ale jestescie tragicznym przykladem , na to , jak
          wielu mlodych ludzi , wyjechalo na emigracje kompletnie nie
          przygotowanych .Mam chociaz nadzieje , ze komunikujesz sie w
          jez. angielskim , w stopniu wystarczajacym na znalezienie w
          necie oferty pracy. Zacznij od ofert dla opiekunek live-in .
          Gdy juz odlozysz wystarczajaca kwote na kupno byle jakiego
          samochodu , zrob to niezwlocznie.Bez samochodu jestes skazana
          na wegetacje , zwlaszcze gdy zyje sie na prowincji. Majac
          srodek transportu , mozesz zmienic prace , chocby na live-
          out , lub poszukac innego zajecia.I jeszcze jedna
          rada .Popytaj o bezplatne kursy jezykowe.
        • niezapowiedziany przede wszystkim, co sprawia, ze przejmujesz sie 25.08.08, 22:34
          tym, co pomysla Twoi znajomi, czy masz cos nowego czy nie? Czujesz potrzebe sama z siebie, zeby cos kupic? Potrzebujesz? Z tego co piszesz, wyglada, ze wylacznie dlatego, ze inni tego oczekuja. Patrz na swoje potrzeby i rob to, co mozesz. Dla nich zyjesz? Nie, dla siebie i osoby, ktora kochasz. Nikim innym (poza potrzebujacymi) bym sie nie przejmowal. Znajomi, ktorzy oceniaja stan portfela i sukces to wartosciowi znajomi? Moze warto rozejrzec sie za innymi? Dopoki nikomu nie wyrzadzasz krzywdy, nie przejmuj sie co mysla inni o twoim powodzeniu badz jakiejs niepomyslnosci.

          Nie znam w zupelnosci warunkow, jakie panuja w okolicy, w ktorej mieszkasz, ale ktos ponizej doradzal cos. Masz dostep do netu - jesli nie znasz angielskiego sprobuj odnalezc wieksze grupy Polakow - wieksza szansa na znalezienie kogos, kto pomoze chocby rada czy informacja (ktos na pewno sie znajdzie). Moze powinniscie pisac w miedzyczasie do firm w wiekszych miejscowosciach? Jesli uda Wam sie znalezc cos dla 2, dlaczego sie nie przeprowadzic?
      • Gość: mmm A ja wrocilem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 17:32
        ... i jestem szczesliwy. Bylem prawie pol roku sam na Wyspach, potem
        sciagnolem narzyczona. W dwojke razniej, Mielismy dobra prace,
        satysfakcjonujace zarobki, dobrych pracodawcow, szanowano nas jako
        solidnych pracownikow, znajomych, wszystko toczylo sie super przez
        ponad 3 lata. Wiedzialem, ze nie zostaniemy tam na stale. Kocham
        Polske, kocham swoje miasto, kocham miejsce w ktorym zyje, bo to
        najpiekniejsza okolica na swiecie, tutaj czuje, ze zyje. Nie wazne,
        ze pracuje za mniejsze pieniadze tak jak moja partnerka, wystarcza
        nam do 1-ego, w prawdzie nie wiele odlozymy. Jestesmy szczesliwi, bo
        wiemy, ze tutaj jest nasz dom, nasze miejsce, a pieniadze to nie
        wszystko.
        • Gość: begbie Re: A ja wrocilem... IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 25.08.08, 17:53
          Ja rozumiem tych ludzi którzy wracaja i wpadają w depresję. Ja bym też wpadł jakbym musiał znów mieszkać w kraju gdzie niczym niewłaściwym nie są osiedla "willowe" z gruntowymi drogami (po deszczu zamieniają się w grząskie bajora) i ujadającym psem za każdym płotem. Ponadto może przygnębić snujący się częstokroć po osiedlu dym o zapachu palonego plastiku (ktoś oszczędza na wywozie śmieci). Totalna degradacja krajobrazu przez chaotycznie pobudowane domy (każdy o innym kształcie i kolorze, z innym dachem, zaprojektowany jakby się mogło wydawać tak aby całkowicie zanegować otoczenie)... Ludzie, zostawiając na boku pieniądze i stosunki w pracy Polska jest tak brzydka że jak do niej wracasz z ładnego kraju to jest tak jakbyś dostał młotem między oczy!
          • Gość: www Re: A ja wrocilem... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.08, 18:09
            Polska jest piękna, kolorowe domki, nie takie szare jak w Anglii,
            nawet nasze wewiórki sa piękniejsze, bo są rude a tam szare.
            Nie pracuję tam tylko odwiedzam mojego syna, ktory mieszka juz 4
            lata.
            Starszy tez pracował w Anglii, wrócił po 1,5 roku, nie ma depresji
            ale powiedział,że nigdy już nie pojedzie do pracy w Anglii.
            Znalazł pracę w Polsce.
          • Gość: Del Boy Re: A ja wrocilem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 21:08
            Tez jestem w Polsce od 3 dni, wpadlem na 3 tygodnie i jako chlopak z tzw.
            "domkow" to samo mnie denerwuje. Chaotyczna budowa domkow, obok nowego z pieknym
            dachem stoi stara chalupa. Smiesza mnie tzw "nowobogaccy" w nowych domach z
            ulicami z zuzlu czy jakiegos gruzu, wszedzie oznaczenia na plotach "obiekt
            ochraniany" przez jakies firmy ochroniarskie a za plotem jakis wielki psina i
            duza buda przed samym wejsciem do takiego "palacu", slowem wszedzie prowozorka i
            balagan, nieuprzejme i nieprzyjemne geby i juz mi tutaj zle. Nabawilem sie
            kompleksow za nasz kraj na zachodzie i powrot na chwile tutaj tylko potwierdza,
            ze jestesmy gorsi od "nich" jako calosc spoleczno - kulturowa. I wtedy depresja
            sie pojawia do jak tu zaakceptowac bycie gorszym europejczykiem?
            • Gość: trelemorele powrot? IP: *.cable.ubr11.nmal.blueyonder.co.uk 25.08.08, 21:27
              a ja tam nie mam sentymentow. wroce jesli pracodawca zaproponuje mi rownowartosc tutejszych zarobkow w PLN. Jak narazie moje jedyne interview(raczej swobodna rozmowa z dyrektorem jednej z firm z mojej branzy) skonczylo sie na konkluzji, ze pan aktualnie moze mi zaplacic najwyzej polowe tego co ja chce na reke... i to przed podatkiem ;)) Coz, nadal ma w firmie burdel i straty z tym zwiazane ale woli Polaka z PL za 30% ceny. Well...
              Jesli chodzi o tesknienie to ja mam tu zone poznana tez tutaj, do domu moge sobie pojechac autem lub poleciec keidy mi sie tylko podoba... Tym co chca cale zycie polegac na wsparciu rodziny i kumpli od przedszkola to szczerze wspolczuje. Sila czlowieka to glownie sila psychiiczna. Ja tez tu zarlem chleb za 15p z dzemem przez miesiac i schudlem 10 kg. Siedzialem sam po cieku bo na prod nie bylo. W zyciu bywa ciezko ale trzeba sobie z tym radzic tak tu jak i w PL. Slabi psychicznie beda miec depresje tak tu jak i w PL. Nic w tym zlego, tak poprostu juz jest...
            • Gość: koli Re: A ja wrocilem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 23:33
              Wcale nie jestesmy gorsi... mowisz "nieuprzejme i nieprzyjemne geby"
              wszedzie znajda sie jakies, jak to sie mowi wszy... Jak ma sie do
              kogo tutaj wracac, mam na mysli nie tylko rodzine, ale i przyjaciol
              wszystko wydaje sie piekniejsze. Kiedy bedac "na obczyzne"
              przyjaciele (z Polski) nie szczedza kasy by sie z Toba kontaktowac,
              (bo nie wspomne o rodzinie) to wiesz, ze jest do czego wracac.

              Gdzies uslyszalam, ze Polacy są jak orzech, z wierzu twardzi, ale
              kiedy wbijesz sie juz w te skorupe zyskasz na prawde wartosciowego
              przyjaciela. Uwazam, ze sporo w tym prawdy.

              Wiem, ze nie kazdy ma tyle szczescia, ale jak sie juz ma choc troche
              to nie warto z niego rezygnowac. A jezeli chodzi o wrazenia
              estetyczne to chyba tez mam szczescie, bo mieszkam w jednym z
              najpiekniejszch miejsc w Polsce ;)

              I na koniec jeszcze jedno:
              "SAMI ZDECYDUJCIE CZY SZKALANKA JEST DO POLOWY PELNA, CZY PUSTA"
              Pozdrawiam =)
              • Gość: Del Boy Re: A ja wrocilem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 00:19
                do koli
                Wspomniales o bardzo istotnej rzeczy... jak sie ma do kogo wracac, w rozumieniu
                nie tylko rodziny ale i grona przyjacol, dziewczyny, zony.I w tym jest czesto u
                emigrantow pies pogrzebany. Jestem w UK ponad 4 lata, wyjechalem z kraju w wieku
                29 lat, bylem wtedy typem zdobywcy, taki lover boy albo cos w tym stylu, zegnaly
                mnie sliczne kolezanki z clubbingu, zerwalem z laska typu on-off, ktora i tak
                tylko wykorzystywalem oraz odeszlem z firmy typu 1200 brutto + delegacje,
                hotele, targi, itd itp i.... pojechalem zdobywac lepsze jutro. Po 4 latach zadna
                przyjazn sie nie utrzymala, zreszta co rok bylo ich coraz mniej.Teraz w wieku 33
                lat, wciaz bardzo dobra aparycja (full smile a la hollywood), doswiadczeniem w
                miedzynarodowej korporacji z branzy High IT przymierzalem sie do powrotu. Dlaczego?
                1st nie moglem tam znalezc partnerki, moi koledzy z pracy miejscowi owszem
                chwalili piekno polskich dziewczyn i jakos tak bylo ze to ich ewentualne moje
                rodaczki wybieraly, z kolei lokalne na dziewczyny na normalnym poziomie nie
                mglem zbytnio liczyc - bylem dla nich takim naszym rumunem czy "ruskim". Owszem
                mialem kilka tzw one night stand i 2-3 propozycje zwiazkow ze strony angielek
                ale te z kolei byly nie w moim typie i ogolnie nawet dla anglikow chyba byly
                delkiatnie to mowiac niezbyt przebojowe.
                2nd stosunek anglikow do przybyszow z europy wschodniej a w szczegolnosci z
                Polski z roku na rok ulegal znacznemu pogorszeniu, zauwazylem to i w mojej pracy
                jak i miejscach gdzie ludzie sie ogolnie spotykaja - kluby, puby, silownie.
                3rd wsiakajac w kulture anglosaska czytajac ksiazki, porzadne gazety (the
                independent, the guardian, the times) , poznajac ich sposob myslenia doszedlem
                do wielu smutnych konkluzji na temat ich postrzegania obecnej naszej emigracji
                do UK i ewentualnej wiary w projekt pod tytulem EU.
                Ten rok i konkretnie ten wyjazd do Polski traktowalem wiec jako nadzieje na
                powrot, zwlaszcza po toczacych sie w gazetach i forach dyskusyjnych rozmow na
                temat poleprzania sie polskiej gospodarki i wielu superlatywow o Polsce.
                Przyjechalem... i w ciagu 3 dni poczulem sie rozrzalony, bo nic w MOIM ODCZUCIU
                na lepsze sie nie zmienilo.
                Rozumiem wiec, ze mozna zlapac depresje i nawet spora kasa na koncie nie
                pociesza a to zaczyna byc dla mnie niepokojace

                • Gość: koli Re: A ja wrocilem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 16:38
                  do Del Boy
                  spokojnie troszke wiecej optymizmu, sadzac po Twojej wypowiedzi na
                  pewno jestes czlowiekiem inteligentnym, z poczuciem humoru, a do
                  tego o milej aparycji ;)
                  poczekaj, nie zalamuj sie, na pewno spotkasz wartosciawa kobiete,
                  sadze, ze wiele jest takich w Polsce.
                  A co do pracy to pewnie nie dadza Ci satysfakcji tutejsze zarobki,
                  chociaz kto wie? jestes bogatszy o liczne doswiadczenia, moze madry
                  pracodawca to doceni...
                  pewnie niepoprawna optymistka ze mnie, jednak uwazam, ze tutaj tez
                  mozna zdobywac "lepsze jutro".
                  Wszystkiego dobrego Ci zycze i duzo usmiechu na twarzy :))
      • Gość: elvisGT Z emigracji na terapię IP: *.range81-151.btcentralplus.com 25.08.08, 21:37
        Powiem tak: jestesmy tu razem z żoną od 4 lat. Miesiąc pracy: VW Golf - 2.0
        GTi, nowy mebel, kolacja, wyjscie do muzeum, odłożenie kasy...zapłacenie
        ubezpieczenia, wynajmu, rachunki...i przypominam, że udało sie odłożyć. |Dziekuje|
      • Gość: Kreaktorka Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.08, 22:11
        kolejny " kunszt " dziennikarstwa, dno pachnie nie zdrową propagandą
        czymś rozdymanym mało czułym. Słabe... zal czytać;/
        • Gość: Obserwator Re: Z emigracji na terapię IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.08.08, 01:20
          Kolejny sensacyjny artykuł GW: na terapie powinni byc przymusowo
          wysyłani dzinnikarze GW.
      • Gość: imigrant Z emigracji na terapię IP: *.web.vodafone.de 25.08.08, 23:13
        I kolejne nabijanie kiesy, tym razem psychologom. Wyjątkowo żałosna jest
        deklaracja pomocy potrzebującym, rzekomo z potrzeby serca. Wiadomo, że to woda
        na młyn różnej maści pseudo-psychologów - można zarobić niezłą kasę i jeszcze
        podreperować sumienie pomocą potrzebującym. Obrzydliwa motywacja i wyjątkowo
        głupi artykuł.
      • Gość: Polonista Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 00:18
        Myślałem, ze Polska jest w Europie, a tu "Polacy wracają z Europy".
      • Gość: aheno Z emigracji na terapię IP: *.sotn.cable.ntl.com 26.08.08, 01:04
        o co chodzi w tym artykule??? zeby nie wyjezdzac z polski i pracowac za 2-3
        tys miesiecznie(brutto) bo przeciez bogaci wyjezdzaja rzadko...czy zeby nie
        wracac jak juz sie wyjechalo i zyje na wyzszym poziomie finansowym??? chyba
        ani o jedno ani o drugie...po prostu brak pomyslow na wartosciowy artykul...
      • Gość: czubax Z emigracji na terapię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 01:13
        "Spakowałam się, wsiadłam w samolot i przyleciałam do domu. Polska powitała
        mnie ulewą i szarym, zachmurzonym niebem. I zaczęłam się poważnie zastanawiać,
        czy rzeczywiście było warto..." LOL - a w UK to zastałą piękące słońce i
        bezchmurne niebo. Kto pisze te artykuły...
      • Gość: Kobiet tam nie ma Kobiet tam nie ma i to jest kicha te UK IP: *.centertel.pl 26.08.08, 01:38

        Ludzie Anglia jest fajna , tylko tam nie ma kobiet , a jak sa to za

        angolami lataja i to jest porazka emigracji .

        Angolki to nie lataja za Polakami raczej ..........


        • Gość: Del Boy Re: Kobiet tam nie ma i to jest kicha te UK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 02:17
          Odpowiem szczerze, mam zal do Polek
          Czytajac starozytna historie natknalem sie na dzienniki rzymskiego skryba jak
          opisywal historie walk rzymian z plemionami germanskimi. Armia rzymska bo
          ciezkiej walce z barbarzynskimi plemionami germanskimi ostatecznie je
          pokonala.Po walce rzymianie wszystkich mezczyzn germanskich wzieli do niewoli a
          kobiety miano przekazac razem z dziecmi na zony i naloznice dla rzymskich
          namiestnikow i zwierzcznikow rzymskich armii. Kobiety germanskie blagaly by
          uczynic je niewolnicami na rowni z ich germanskimi mezczyznami. Odmowiono im.
          Tamtej pamietnej nocy gdy zapadla decyzja, ze maja byc rzymskimi zonami i
          naloznicami wszystkie zloczone razem w okrag, razem z dziecmi popelnily zbiorowe
          samobojstwo.!!!!
          A co nasze kobiety robia w UK , Irlandii, Italii?????
          Mozna sie zalamac i stacic wiare w sile polskiej kultury i cywilizacji.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja