Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      ważność recepty na okluary??

    IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 12.09.08, 20:59
    czy recepra na okulary ma jakiś termin ważności???
    moja została wystawiona 7.07.2008 a fakturę za okluary mam z dnia
    07.09.2008 (sa to dwa miesiące) czy pracodawca może stwierdzic ze nie
    należy mi sie refundacja bo recepta byla juz nie wazna???
    w naszym regulaminie pracy nic nie jest powiedziane o terminie
    wykonannia okularow,jedynie warunkiem jest 1. zaswiadczenie 2. recepta
    3. faktura 4. wniosek o refundacje
    moze mial ktos podobny przyklad, co o tym myslicie????
      • Gość: woman Re: ważność recepty na okluary?? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 14.09.08, 20:55
        ponawiam pytanie
        • maryko.m Niech zgadnę! Behapowiec usiłuje Cię spławić? 15.09.08, 01:33
          Owszem, w ogóle recepty mają okres ważności. Realizacja nieważnej recepty przez
          aptekę albo sprzedawcę sprzętu rehabilitacyjnego skutkuje konsekwencjami
          finansowymi w rozliczeniach pomiędzy nimi a NFZ. I tyle jest o receptach w
          ustawodawstwie "okołozdrowotnym".Czyli nawet jeśli optyk realizuje receptę po
          terminie, to robi to na własne ryzyko i w zasadzie nie musi się obawiać żadnych
          sankcji. Sankcją dla pacjenta jest po prostu niemożność zrealizowania recepty.

          Zakład pracy ma obowiązek zapewnić pracownikowi na pewnych stanowiskach pracy
          okulary, co kosztuje, więc generalnie niektóre zakłady pracy kręcą, tłumacząc,
          że to pracownicy nadużywają ich "dobrej woli" naciągając zakład pracy np. (no
          skandal) na okulary korekcyjne, mimo, że wada wzroku powstała przed podjęciem
          pracy. Albo zmieniają bez opamiętania okulary wiele razy w ciągu roku,tłumacząc
          to pogorszeniem się wady wzroku. Stąd pomysł z sięgnięciem do przepisów o
          nieważności recepty i obciążeniem pracowników nieistniejącą w prawie sankcją
          odmowy dopłat w przypadku realizacji nieważnej recepty.
          Na marginesie - pracodawca nie ma prawa żądać ujawnienia danych na temat wady
          wzroku, jeśli ma w aktach ważne zaświadczenie od lekarza pracy o braku
          przeciwskazań do pracy. Nie ma też prawa odmówić zwrotu wydatków na okulary,
          szczególnie jeśli pracownik wymienia je nie częściej niż przewidziany w
          przepisach wewnętrznych okres (2 lat?). Może podważać zasadność, jeśli pracownik
          robi to częściej i wtedy zgadzam się, że w przypadku nieuczciwych pracowników
          wgląd do poufnych danych o chorobie jest uzasadniony - za ich zgodą.

          Coś mi się wydaje, że walczysz ze skretyniałym behapowcem (przepraszam tych
          wszystkich uczciwych i solidnych), który odsyła Cię do jakiś okólników "które
          przecież 3 lata temu były przekazane do wszystkich sekretariatów, a ja nie będę
          każdemu powtarzać w kółko tego samego", który na dodatek nie ma wady wzroku i w
          ogóle nie kuma, o co chodzi z tymi okularami "przecież pani przez miesiąc mogła
          się zmienić wada i okulary będą do wyrzucenia", i nie ma pojęcia o prawie (nawet
          o swojej działce): "firma nie powinna pani zwracać za pani korekcyjne okulary, w
          których pani przecież będzie korzystać także poza pracą z komputerem. W
          zasadzie ja w tej chwili łamię prawo, bo pani powinna te okulary, za które firma
          zwraca, zostawiać przy biurku, nawet ich nie wynosić poza obręb pokoju".
          "Dyrektor powinien pani udzielić nagany za niezrealizowanie recepty w terminie,
          bo to jest poważne naruszenie obowiązków pracowniczych! Pani nie powinna być
          dopuszczona do pracy! A co mnie to obchodzi, że pani nie miała pieniędzy na
          wyrobienie okularów w terminie, trzeba było poprosić o zaliczkę".

          Walczy o swoje! W zależności od Twojej pozycji w firmie - możesz zrobić
          koszmarną awanturę behapowcowi, donieść na niego do jego przełożonego, spokojnie
          wyjaśnić obowiązujący stan prawny, donieść od swojego okulisty zaświadczenie, że
          wada nie zmieniła się przez te dwa miesiące. Postraszyć inspekcją pracy.

          Uff. Lepiej mi. Do dzisiaj wbijam pod czasu do czasu szpilki w małą laleczkę
          voodoo symbolizującą takiego jednego "specjalistę" od BHP, który za "twórczy"
          wkład w swoją codzienną pracę zarabiał pewnie ze dwa razy więcej niż ja.
    Pełna wersja