Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      czy jestem na to skazana?

    15.09.08, 14:35
    witam wszystkich, mam 26 lat obecnie zaczełam 2 pracę i tak sobie
    myślę i tu mnie kopnijcie lub nie ;p , ze coś ze mna nie tak. W
    każdej robocie nie podoba mi się szef, no moze raz było ok, ale to
    była osoba zastępująca , mojego bezpośredniego przełożonego. Ogólnie
    wkurza mnie to, że moje być albo nie być zależy w dużej mierze od
    czyjegoś humoru, trzeba być miłym tamto i sramto, wszędzie
    znajomości, spychologia, obgadywanie i wyścig szczurów i kiepskie
    piniądze nawet w perspektywie dłuższego czasu. No i te bzdury w
    stylu kultura organizacji, dorabianie ideologii, a ja nie mam ochoty
    identyfikowac się z żadną firmą. Nie wiem, może źle trafiam, moze
    nie nadaję się do zadnej pracy ...chciałabym dodać, ze nie należę do
    osób leniwych i lubię uczyć sę nowych rzeczy
      • Gość: je ne croix pas! witaj w klubie IP: *.aster.pl 15.09.08, 14:54
        mam to samo:)milo mi ze nie tylko ja;)
        pouszasz powazne zagadnienia,chociazby byc albo nie byc w zaleznosci
        od humoru jakiegos bonza z koziej wolki(z szacunkiem do tej
        miejscowosci ),identyfikacja z firma(co za bzdura),misja firmy
        (buahahahahah),misja to moze byc kosmiczna(!) i tak moge mnozyc.

      • wino_porzeczkowe Re: czy jestem na to skazana? 15.09.08, 16:13
        Mam tak samo. Firma służy mi do comiesięcznej wypłaty ;) Nie uważam żadnych nawymyślanych wartości firmowych, zwłaszcza że firma jest w pełni komercyjna, nie jakaś społeczna działalność. Wartości to ja mam swoje w głowie i zgodnie z nimi też pracuję. Nie mam chęci na jakiś amwayowski bełkot. Ale niektórzy w firmie w to wchodzą (i to nie są właściciele firmy, tych to mogę zrozumieć, skoro to ich własność). Zawsze wtedy mam ciekawe przemyślenia na temat natury ludzkiej ;)
        • Gość: je ne croix pas! Re: czy jestem na to skazana? IP: *.aster.pl 15.09.08, 16:20
          wino porzeczkowe:)rulez;)

          coz spojrzmy prawdzie w oczy:,firmy traktuja nas jako intruza
          ktorego trzeba oplacac(sic!),jako zlo konieczne, wyrobnika(btw-
          zasuwajacego na rozmaitej masci prezesikow)
          dlaczgo wiec ja,mam POSWIECAC SIE dla firemki(wystarczy ze sprzedaje
          swoj czas i umiejtnosci w zupelnosci)jesli firma nie jest instytucja
          charytatywna - JA TYM BARDZIEJ NIE JESTEM (a nawet do szescianu nie
          jestem).
          pozdarwiam normalnych i przeciwnikow XXI wiecznego niewolnictwa
          • wino_porzeczkowe Re: czy jestem na to skazana? 15.09.08, 16:33
            W ogóle, jak patrzę na swój post, to tam złota myśl jest, tzn.: "Firma służy mi do comiesięcznej wypłaty", chyba sobie ustawię jako sygnaturkę do firmowej poczty ;) Będzie to walka z misyjnością mojej fabryki. Bo ostatnio ma ostrą fazę na wartości, zasady partnerstwa między pracownikami i inne takie :/
      • padme24 Re: czy jestem na to skazana? 15.09.08, 16:48
        a ja sie zastanawiam nad pracą na swoim, niby ryzyko, mam małe
        doświadczenie zawodowe, ale myslę o e-handlu , przynajmniej
        musialabym się użerać tylko z klientami, moze mozecie podzielić się
        swoimi odswiadczeniami?moja prababcia mówiła, ze lepiej pół kg
        handlu niż 1 kg roboty...., z drugiej strony moze brakuje mi
        wytrwałosci i pokory?
        • Gość: je ne croix pas! Re: czy jestem na to skazana? IP: *.aster.pl 16.09.08, 16:40
          etam!nie brakuje ci,bardzo dobrze ze tw zmysly cie
          ostrzegaja,wysylaja bodzce bo to natularna reakcja na
          nieprawidlowosci ,mimo ze dzis rozmaici spece chca nam wmowic ze to
          norma.NIEPARWDA.BZDURA KOMPLETNA.
          tak trzymaj,intuicja cie nie oklamie,w przeciwienstwie
          do "pracodawcow" a i jescze jedno,->jest nas wiecej;-)))),nie
          zapominaj o tym:)!
      • a.nancy Re: czy jestem na to skazana? 16.09.08, 19:42
        moze taka specyficzna branza? ;)
        (mam teorie, ze sa dziedziny, ktore w naturalny sposob promuja kretynow - wiec
        kretni zostaja szefami)
        u mnie jest odwrotnie, w kazdej pracy lubilam swoich szefow, za to do szalu mnie
        doprowadzali niektorzy pracownicy. i to tez nie jest idealna sytuacja, bo jesli
        dam po sobie znac, to wyjde na lizusa.

        > wkurza mnie to, że moje być albo nie być zależy w dużej mierze od
        > czyjegoś humoru, trzeba być miłym tamto i sramto, wszędzie
        > znajomości, spychologia, obgadywanie i wyścig szczurów i kiepskie
        > piniądze nawet w perspektywie dłuższego czasu. No i te bzdury w
        > stylu kultura organizacji, dorabianie ideologii, a ja nie mam ochoty
        > identyfikowac się z żadną firmą.

        dzieki bogini ja tego nie mam. a jak juz sie zdaza w firmie, to ignoruje i
        omijam z daleka. dopoki wiadomo, ze jestem kompetentna i pracuje wydajnie, nikt
        mi nie bedzie trul, jaka czcionka mam pisac naglowki (wewnetrznych dokumentow!)
        i liczyl, ze spoznilam sie 5 minut skoro i tak wychodze pozniej niz wszyscy.

        > ...chciałabym dodać, ze nie należę do
        > osób leniwych i lubię uczyć sę nowych rzeczy

        no i wlasnie tacy pracownicy sa wartosciowi. a jak ktos tego nie rozumie, to mam
        nadzieje, ze znajdziesz prace w ktorej cie docienia, a obecne szefostwo tylko na
        tym straci.
        • Gość: Cipciakowa Re: czy jestem na to skazana? IP: *.chello.pl 17.09.08, 01:17
          Widzę, że jest nas bardzo duzo. Ja pracuję w sklepie odzieżowym, a czuję sie tak
          jakbym była co najmniej kardiochirurgiem ratujacym codziennie czyjeś życie.
          każdy mój ruch musi być przemyslany, każde spojrzenie a nie daj boże usmiech nie
          może mieć znamion złosliwości, a to czy manekin na wystawie ma zrolowane
          skarpety, czy tez podciagniete jest równoznaczne z decyzja- odpalić bombę
          atomowa czy nie. Męczy mnie strasznie ta wielka odpowiedzialność za zrolowane
          skarpety.... :D
      • absolwencina wiem, że to co piszę może wam się wydać banalne; 17.09.08, 08:26
        zdefniiuj dziedzinę, w której dobrze się czujesz - to, do czego masz
        predyspozycję, rozwijaj swoje kompetencje - zostań w wybranej
        działce ekspertem, a wtedy humorki szefostwa będziesz mogła mieć w
        przysłowiowych czterech literach;

        masz dopiero 26 lat - także jeszcze wszystko przed tobą;

        mnie najbardziej rozwalił tekst ewentualnej szefowej na rozmowie
        kwalifikacyjnej o oddaniu ciałem i duszą firmie i o perspektywie
        współpracy przez conajmniej kilkanaście lat - proponowała 1.500 zł
        netto za prace pięć razy w tygodniu + 2 soboty w miesiącu, bo u nich
        jest dużo pracy;
      • Gość: miła Re: czy jestem na to skazana? IP: *.it-net.pl 17.09.08, 13:24
        >trzeba być miłym tamto i sramto,<
        A to taki problem być miłą dla szefa i współpracowników?
        Oni oczywiście muszą być dla ciebie mili, bo w przeciwnym wypadku będą chamami z
        Koziej Wólki, tak?
        >Nie wiem, może źle trafiam, moze
        > nie nadaję się do zadnej pracy ...
        Nie ty jedna, niestety.
        • Gość: je ne croix pas! Re: czy jestem na to skazana? IP: *.aster.pl 17.09.08, 14:51
          Gość portalu: miła napisał(a):

          > >trzeba być miłym tamto i sramto,<
          > A to taki problem być miłą dla szefa i współpracowników?

          PROBLEM-bo kazdy doskonale wie,ze to szcztuczne i nieszczere a jak
          sie odwroce wbija noz w plecy i to wlasnie min. jest takie MECZACE.

          miła napisał(a):
          > >Nie wiem, może źle trafiam, moze
          > > nie nadaję się do zadnej pracy ...
          > Nie ty jedna, niestety.

          MILA-super ze ty sie nadajesz i jestes swietna,zapewne jestes tym
          wyjatkiem od reguly:D


          • aguszak1 Re: czy jestem na to skazana? 17.09.08, 16:25
            Naprawdę niewiele jest firm o których można powiedzieć, ma misję i warto się jej
            poświęcić. Każdy kto ceni sobie pracę, będzie starał się udawać, że jego cele są
            takie same jak firmy, filozofia jest odpowiednia. A co mają mówić zatroskanemu o
            swoja korporację prezesowi?
            • Gość: je ne croix pas! Re: czy jestem na to skazana? IP: *.aster.pl 17.09.08, 17:29
              no wiec sami widzicie (i rowniez stwierdzacie) ze tak naparwde to
              wszytsko opiera sie na klamstwie,mniejszym czy wiekszym ale jednak.
              misja,cele(wiadomo ze generowanie zysku dla zarzadu i
              prezesa),zasady,wartosci dodane i tym, podobne to
              wspolczesny,nadmuchany,nic nieznaczacy merytorycznie bełkot.
              • 36krzysiek Re: czy jestem na to skazana? 18.09.08, 10:07
                Dzięki ludzie, a już myślałem, że powinieniem pójść do psychologa!
                Jestem "na rynku" od parunastu lat i chyba przechodzę kryzys wieku
                średniego albo co, bo praca od jakiegoś czasu jest męczarnią.
                Wstając rano mam uczucie, że marnuję życie. Nie ma znaczenia branża
                czy firma, bo w tym stanie zmieniłem pracę w nadzei, że będzie
                lepiej, ale nie jest. Pracę traktuję jedynie jako środek do zdobycia
                kasy na życie, a życie zaczyna się po 17-tej. Robienie kariery i
                realizacja zawodowa są dla mnie pustymi sloganami. Nie odczuwam
                potrzeby bycia członkiem "rodziny firmowej", wręcz przeciwnie,
                udziału w imprezach integracyjnych odmawiam z całą stanowczością i
                pracoholizm uważam za psychiczny odchył. Marzę o emeryturze! ;)
                • wino_porzeczkowe Re: czy jestem na to skazana? 18.09.08, 13:59
                  Tak, wydatki na imprezy integracyjne można (przynajmniej w opinii części US) wrzucić w koszty. Dlatego że służą zwiększeniu wydajności pracowników, którzy lepiej zintegrowani zarobią dla firmy więcej kasy ;) Z 2 str. nie ma co popadać w paranoję ;) Jakiś tam obóz integracyjny można zaliczyć, aby praniu mózgu się oprzeć :P
                  • Gość: ja Re: czy jestem na to skazana? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.08, 17:37
                    Zgadzam się z Wami.

                    Mi kiedyś ojciec rzekł: ,,Nigdy nie szukaj roboty!!!Znajdź pracę!!!" POLECAM
                    WSZYSTKIM. Pozdrawiam
                    • Gość: login Re: czy jestem na to skazana? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.08, 16:52
                      36krzysiek napisał:

                      > Dzięki ludzie, a już myślałem, że powinieniem pójść do psychologa!
                      > Jestem "na rynku" od parunastu lat i chyba przechodzę kryzys wieku
                      > średniego albo co, bo praca od jakiegoś czasu jest męczarnią.
                      > Wstając rano mam uczucie, że marnuję życie. Nie ma znaczenia branża
                      > czy firma, bo w tym stanie zmieniłem pracę w nadzei, że będzie
                      > lepiej, ale nie jest. Pracę traktuję jedynie jako środek do zdobycia
                      > kasy na życie, a życie zaczyna się po 17-tej. Robienie kariery i
                      > realizacja zawodowa są dla mnie pustymi sloganami. Nie odczuwam
                      > potrzeby bycia członkiem "rodziny firmowej", wręcz przeciwnie,
                      > udziału w imprezach integracyjnych odmawiam z całą stanowczością i
                      > pracoholizm uważam za psychiczny odchył. Marzę o emeryturze! ;)

                      Dokladnie to samo czuje. Rano wstaje i mam od razu dola, jadac do pracy mam
                      poczucie ze trace czas a zycie przecieka mi miedzy palcami. Jak wychodze 5 minut
                      po 17 to juz zaczynam sie wkurzac. Mam tak od ok. roku, od kiedy zmienilam prace
                      (a raczej znalazlam ja po rocznych poszukiwaniach). Niby lubie to co robie, ale
                      nie daje mi to zadnej radosci ani satysfakcji. Jedynie kase na przezycie co miesiac.

                      Co do poruszonej wczesniej kwestii bycia milym - nie zawsze sie da. Jesli ktos
                      mnie poniza, wykorzystuje, mobbinguje, traktuje jak szmate do wszystkiego (w tym
                      pierwsza do opie...nia) - to NIE DA SIE nawet udawac :/

                      Przyklad z "przed-chwili".
                      szefowa do mnie: - znajdz taka i taka pizzerie i zamow taka i taka pizze.
                      po 20 minutach:
                      - czy juz znalazlas? CO Z TA PIZZA?
                      po 10 minutach:
                      - wychodze, jak bedzie ta pizza to zadzwon po mnie, zeby mi nie wystygla...
                      pizza przyjechala, szefowa zawolana, przychodzi, otwiera pizze i z wyrzutem mowi
                      - myslalam ze ta pizza bedzie bardziej goraca...
                      zaczyna jesc, ja sie krece w poblizu, ona rzuca w powietrze (ale to do mnie tak
                      naprawde):
                      - czy to taki wielki problem, zeby w lazience bylo mydlo? bo od tygodnia nie ma
                      ja rzucam zartem
                      - ale nie tylko ja korzystam, nikt nie zauwazyl, ze mydla nie ma?
                      ona
                      - to nie ma znaczenia, za porzadek w biurze odpowiada tylko jedna osoba
                      (czyli ja)

                      oby dostala rozstroju zoladka po tej pizzy... (ja w tym czasie probowalam tez
                      zjesc, ale odeszla mi ochota i demonstracyjnie wywalilam swoje do smieci)
      • ysaaa Re: czy jestem na to skazana? 11.10.08, 14:35
        witaj.
        moja kolejna nowa praca.entuzjazm trwal tydzien.mam ochote zlozyc
        wypowiedzenie,pozostali pracownicy sa zdystansowani, chlodni, i to
        chyba najmilsze slowa ktore moge o nich powiedziec.nikt do mnie
        nawet sie nie odezwie,nie zapyta o nic...rozumiem ze kazdy
        zapracowany ale,jak sie chceto mozna przeciez.
        -szefostwo niestety pokopane bardziej niz przewidywalam,tylko
        wymagania,zero zrozumienia i najlepiej zebym siedziala w firmie po
        20godzin,a zadania takie jakbym 100lat w tym siedziala.
        ogolnie jestem nowa i zle sie tam czuje,na dodatek wkopalam sie w
        nowa dla mnie branze i mile byloby jakies wprowadzenie,ale chyba
        jestem naiwna.
        ogolnie jestem smutna i nowapraca bardziej mnie doluje niz przynosi
        radosc z powodu jej otrzymania:(
        • bel-lka Re: czy jestem na to skazana? 14.10.08, 14:22
          kolega po psychologii powiedzial mi ze mam konflikt interpersonalny
          w pracy i po przemysleniu dotarlo do mnie co on ma na mysli - ja nie
          lubie swoich wspolpracownikow, drazni mnie ich obecnosc, nie lubie
          szefa za to ze w ogole jest (i za to ze siedze przy biurku najblizej
          jego co ogranicza moja swobode) i nie mam ochoty z nimi wszystkimi
          na te bzdetne tematy rozmawiac stad pierwsze moje slowa ktore
          wypowiadam w ciagu dnia to po 13ej jak na przerwie dzwonie do
          swojego chlopaka...
          naprawde, nie wiem jak sie zmusic do zainteresowania sie nimi..
          a tak samo jak Ty mam ochote zlozyc wypowiedzenie bo okropnie sie
          mecze..
          • jsolt Re: czy jestem na to skazana? 14.10.08, 19:25
            koledze po psychologii zasugeruj, żeby postudiował coś innego.
            żaden tam konflikt, po prostu nie lubisz tej pracy, i bronisz się
            (naturalnie) przed udawaniem, że jest inaczej.
            rzuć robotę, odetchniesz:)
            • Gość: brrr Re: czy jestem na to skazana? IP: *.toya.net.pl 14.10.08, 23:06
              A ja pracuje w firmie, w ktorej wszystko jest uznaniowe. Niby sa jakies
              wytyczne, ale kazdy oddzial podaje klientom inne informacje.
              Poza tym na kazdym kroku udowadniaja Ci, jak beznadziejny jestes. Szpieguja,
              strach zostawic torbe/ komorke bez opieki. Gdy nie ma mnie w pracy szefowa
              szpera w moim komputerze.
              Jestem juz tak zdolowana, ze boje sie, ze jak rzuce te posade (i zostane z
              kredytem mieszkaniowym) to kolejna praca bedzie taka sama lub gorsza. I co
              najgorsze- sama o sobie mam jak najgorsze zdanie.
              Ot, zastraszona ("jak poprosisz o podwyzke, to jestes pierwsza na liscie do
              zwolnienia, a wiesz jakie sa czasy") dziewczynka...
      • jsolt jesteś skazana na samozatrudnienie:) 14.10.08, 19:21
        nie każdy człowiek jest stworzony do pracy w korporacji - jednych to
        kręci, u innych w rezultacie wywołuje wymioty.
        U mnie było tak, że po wielu latach w korporacji, tuż przed etapem
        wymiotów:) zaryzykowałam rzucenie upragnionej przez wielu ciepłej
        posadki, i otworzyłam własną firmę.
        nienawidzę z góry narzuconej dyscypliny, nienawidzę pracy od-do,
        jestem politycznie niepoprawna - nie było innego wyjścia:)
        nie żałowałam nawet przez sekundę.
        • bel-lka Re: jesteś skazana na samozatrudnienie:) 15.10.08, 12:29
          mam jakies obrzydzenie do sprzedazy, do wciskania kitow, do starania
          sie o klienta i pieniadze, do ubierania sie ladnie by dobrze wypasc
          (by najwiecej uzyskac), do udawania ze mi zalezy.
          chcialabym miec pieniadze na zycie nie dlatego ze scigam sie
          skutecznie z konkurencja a dlatego ze jestem doceniana za to co
          umiem najlepiej.
          moze mozna znalezc swoja dziedzine, swoja idee, i wtedy ta wiara
          wystarczy, i ma sie fun..
          ciekawe czym zajmuje sie firma ktora otworzylas?
      • desant.moherowych.beretow Re: czy jestem na to skazana? 17.10.08, 11:37
        Ja was wszystkich rozumiem i sam jestem w podobnej sytuacji, ale na
        litość boską sami z własnej woli poszliście do tej pracy. Zawsze
        można założyć własną firmę i samemu zatrudniać pracowników, czyli
        być po tej drugiej stronie. A jak ktoś chce robić karierę w
        korporacji, to musi uznac panujące tam zasady. W umowie o pracę nie
        ma, że macie lubić swojego szefa, ani on was. Macie wykonywac pracę.
        A poza tym to wolny kraj.
    Pełna wersja