Gość: ONA
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.10.08, 15:32
Szlag mnie trafia.
Byłam 12 m-cy na stażu. Starałam się, byłam na każde kiwnięcie,
przychodziłam wczesniej niż wszyscy, lub wychodziłam jedna z
ostatnich, w ostatnich 3 miesiącach wypełniałam obowiązki osoby,
która jest na zwolnieniu (i najprawdopodobniej już nie wróci.
Obiecywano mi umowę, jednak na moje pytania jaka to będzie umowa
odpowiadano - zobaczymy. Noi przyszedł dzień kiedy staż się skończył
i co usłyszałam - że nie dostanę umowy o pracę, a co najwyzej umowę
zlecenia, a dlaczego - bo jestem młodą mężatką i (w ich mniemaniu)
chce ich "wrobić" i zaraz zajde w ciążę i będą musieli płacić mi do
czasu porodu, a etat będzie zablokowany.
Kurcze co za głupi kraj. Nie patrzy sie na to jakie ktoś skończył
szkoły, co umie, jak wypełnia swoje obowiązki, ale na to czy aby nie
narazi pracodawcy na "zbędne" koszty związane z ciążą.
Paranoja.