camina
08.10.08, 14:27
Mam doła. Już nie wiem, co mam myśleć o sobie, rynku pracy...
To moja 3. praca od 4 lat. W 1. nie przedłużono mi umowy po
macierzyńskim (w sumie nawet się nie starałam o pzredłużenie, bo nie
mogłam wytzrymać z szefową), z 2. odeszłam, bo ciągle mnie nie było
w domu i padałam na pysk ze zmęczenia za marne grosze, a teraz,
kiedy wydawało mi się, że złapałam boga za nogi (pół etatu, duża
firma z możliwością rozwoju, jak się bardzo chce, opieka socjalna, w
miarę szefostwo), to zaczęły się redukcje etatów. Ja zostałam, ale
nie daje się wytrzymać, bo jest za dużo pracy, ludzie (ja też) się
wściekają, bo planowane są zmiany godzin pracy (na późne
popołudniowe), zero szans na zmianę stanowiska pzrez najbliższy rok.
Mam już 3o lat, chciałabym w końcu osiąść gdzieś na dłużej, mieć
stałych współpracowników, nie stresować się utratą pracy...
Może to moja wina, może za dużo wymagam (rozwój zawodowy, normalne
godziny pracy, niestresująca atmosfera)? Może nie ma takich miejsc i
powinnam się pogodzć z tym i traktować pracę z dystansu - idę,
robię, spadam? A moze po prostu mam pecha? Mój mąż pracuje już 8 lat
w jednej firmie...
Najgorsze jest to, że nie chcę zmieniać zawodu, lubię to, co robię,
ale w tym fachu pracy jak na lekarstwo. Założyć firmę? - nie dam
rady teraz poświęcić się całkowicie ze względu na małe dzieci. Nie
pracować (w sumie finansowo stać mnie na to)? - zwariowałabym z
nudów w domu, poza tym emerytura...