Gość: leńka
IP: *.chello.pl
17.10.08, 20:29
postawiłam wszystko na jedna kartę-aplikowałam do 2 największej
firmy na świecie w danej branży, przeszłam pierwszy etap rekrutacji,
na który przyjechałam z reszta z innego miasta (oczywiście
wykorzystałam urlop), dostałam zaproszenie na kolejny etap-rozmowa
rekrutacyjna-znowu urlop, przyjazd na rozmowę, 2 tygodnie
przygotowań, a tu na godzine przed rozmową telefon, że Pani od
rekrutacji miała wypadek i nici z rozmowy. udało się zorganizować
zastępstwo w ostatniej chwili-rozmowe odbyłam z pracownikiem
wyższego szczebla.
ale totalna porażka, nastawiałam się całe dwa tygodnie na rozmowę z
Panią z HR a tu taki pech.
i teraz tylko oczekiwanie na odpowiedźm którą i tak chyba już znam.
to tyle w (nie) temacie :(