polld74
20.10.08, 17:37
Wolne żarty. Nawet PRL nie potrafił tego ludzi nauczyć. A może
inaczej, umiało to przedwojenne pokolenie, które pamiętało II RP,
kolejne pokolenia traktowały państwowe jako niczyje. Dzisiaj tam
gdzie pracodawca dobrze traktuje ludzi, płaci im przyzwoicie, gdzie
ludzie nie przychodzą do pracy z gorączką ze strachu przed
zwolnieniem i gdzie odczuwają w zarobkach zwiększone zyski firmy, w
takich firmach nie ma problemu z absencją. Nie ma problemu z
kradzieżami, lewiznami itd...
Tylko, że takich firm jest mało. W czasach recesji co drugi
pracodawca zalegał z wynagrodzeniami, oszukiwał na nadgodzinach,
zatrudniał na czarno, stosował bezprawne potrącenia. I co może
należy się mu jakakolwiek lojalność? I to nawet nie jest kwestia
elastyczności kodeksu pracy. Pracowałem w normalnych firmach, gdzie
kodeks pracy nie miał znaczenia, ludzie zarabiali tyle, że kiedy
trzeba było zostać po godzinach nikt nie robił problemu i nie żądał
dodatkowej kasy. Tym bardziej, że jeśli potrzebowało się wyjść w
środku dnia (pod warunkiem, że się nie zawaliło roboty) nie było
problemu. Ale jeśli firma karze ludzi finansowo za 5 min spóźnienie,
to za 5 min dłużej w pracy powinna im płacić, proste.