Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Koniec swiata robotnikow, czy zmiana definicji ?

    IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.01.02, 14:19
    Nie zgadzam sie z Druckerem fantazjujacym na temat XXI wieku. Nie widze szans
    na poprawe zycia. Przyszle spoleczenstwo bedzie oparte generalnie na tym samym
    co spoleczenstwa poprzednie - na wyzysku mas przez elity. Coz z tego, ze
    bardziej niz bicepsy, bedziemy wykorzystywac miesnie palcow i skurcze szarych
    komorek. Zasada, ze kto inny pracuje, a kto inny zbiera tej pracy owoce
    pozostanie nienaruszona. Komunizm, kapitalizm, wsio rawno. I tu i tam elita
    plus nieswiadomosc mas. Ale przeciez od czego jest demokracja? Do elity mozna
    zawsze dolaczyc - zycie dostarcza przykladow na biezaco. Nic trudnego...!
    Obserwuj wątek
      • Gość: Lechu Re: Koniec swiata robotnikow, czy zmiana definicji ? IP: 10.132.129.* 17.01.02, 09:45
        Gość portalu: Stoik napisał(a):

        > Nie zgadzam sie z Druckerem fantazjujacym na temat XXI wieku. Nie widze szans
        > na poprawe zycia. Przyszle spoleczenstwo bedzie oparte generalnie na tym samym
        > co spoleczenstwa poprzednie - na wyzysku mas przez elity. Coz z tego, ze
        > bardziej niz bicepsy, bedziemy wykorzystywac miesnie palcow i skurcze szarych
        > komorek. Zasada, ze kto inny pracuje, a kto inny zbiera tej pracy owoce
        > pozostanie nienaruszona. Komunizm, kapitalizm, wsio rawno. I tu i tam elita
        > plus nieswiadomosc mas. Ale przeciez od czego jest demokracja? Do elity mozna
        > zawsze dolaczyc - zycie dostarcza przykladow na biezaco. Nic trudnego...!

        Dobre obserwacje, tylko błędne wnioski. Masy są świadome, wyzysk i elity są
        dostrzegane. Ale co z tego wynika ? Jak zrobić, żeby nie było elit i wyzysku ?
        Próby eliminacji wyzysku mogą skończyć się bezrobociem, elit chaosem. Można
        jeszcze zredukować potrzeby wyzyskiwanych, wtedy czeka marazm i stagnacja.
        Wszystkie filmy, w których obalany jest zły władca a ludzie odzyskują wolność,
        nie pokazują co nastąpiło potem.
        • Gość: stoik Re: Koniec swiata robotnikow, czy zmiana definicji ? IP: *.nsw.bigpond.net.au 17.01.02, 15:07
          Przyznaje, ze uzylem dosc niezrecznego okreslenia 'nieswiadome masy'. Nie
          mialem na mysli totalnej nieswiadomosci wyzysku przez elity, lecz fakt
          istotnego niedoinformowania mas przez owe elity. Oto przyklad wyzysku
          uswiadomionego, ale jednak nie tak calkiem do konca: pracujac przez 2 lata na
          kontrakcie wiedzialem, ze posrednik potraca sobie jakas czesc moich zarobkow,
          ale nie przypuszczalem, ze ten darmozjad zabieral az 40%! Czyz to nie owi
          posrednicy i agenci, czy tez, jak sami siebie nazywaja, doradcy HR, chca
          pozbawic masy pracujace w XXI wieku (XX-wiecznego) przywileju stalej pracy ?
          • Gość: Lechu Re: Koniec swiata robotnikow, czy zmiana definicji ? IP: 10.132.129.* 17.01.02, 22:19
            Gość portalu: stoik napisał(a):

            ...posrednik potraca sobie jakas czesc moich zarobkow,
            > ale nie przypuszczalem, ze ten darmozjad zabieral az 40%! Czyz to nie owi
            > posrednicy i agenci, czy tez, jak sami siebie nazywaja, doradcy HR, chca
            > pozbawic masy pracujace w XXI wieku (XX-wiecznego) przywileju stalej pracy ?

            Cha, cha, a może to Ty jesteś wyzyskiwaczem ;-)
            Nie wiem dokładnie, co robiłeś na kontrakcie, ale jeżeli tylko naciskałeś
            klawisze klawiatury w odpowiedniej kolejności to na prawdę niewiele napracowałeś
            się :-)) (jako "agent" przepływu informacji, przy takiej lekkiej i przyjemnej
            pracy nie powinieneś zbytnio wyzyskiwać swego pracodawcę, powiedzmy 30% pensji ?)

            ... a poza tym nie prowokuj
            pozdrawiam
            • Gość: stoik Re: Koniec swiata robotnikow, czy zmiana definicji ? IP: *.nsw.bigpond.net.au 19.01.02, 06:33
              Nie trafiles ze swoimi domyslami. Mam swoje latka i pracuje w 'starych'
              technologiach. Komputera nie uzywam do przeplywu informacji ani jako sztuka dla
              sztuki, lecz jako pozyteczne narzedzie pracy. Dodam, ze z uwagi na charakter
              mojej pracy, przewaznie musze wymyc rece zanim siade przy klawiaturze.
              Pracodawca na mnie nie stracil, bo projekt moj umozliwil oszczednosc okolo
              miliona dolarow rocznie. Milion $ to nie jest byle co dla sredniej wielkosci
              firmy - to akurat wystarcza na wyprawke dla odchodzacego z firmy dyrektora. To
              kolejny przyklad do dyskusji na temat elity kontra masy. Istnieja znacznie
              bardziej dobitne.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka