Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Seksizm w pracy się opłaca?

    IP: *.chello.pl 17.11.08, 21:05
    Nie mogę czytać tych bzdur
      • Gość: satt Re: Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 18.11.08, 07:26
        Kolejny genialny wpis na forum. Skoro nie możesz czytać to nie czytaj, i nie
        pisz najlepiej też.
        • darekvtb Re: Seksizm w pracy się opłaca? 18.11.08, 07:34
          Bzdyry, bo moze zwiazek przyczyny-skutku jest odwroty:
          Ci, co zarabiaja duzo - moga sobie pozwolic takie poglady, wiedza ze
          utrzymaja zone siedzaca w domu.
          A mezowie z malymi zarobkami, musza przyjac inny punkt widzenia..
          • zuzur Re: Seksizm w pracy się opłaca? 18.11.08, 07:57
            Coś w tym jest. Powiem więcej. Egalitaryzm jest tylko skutkiem
            ograniczeń umysłowych lub uwarunkowań środowiskowych.
            • Gość: Marco A może widzą rzeczywistość taką jak jest? IP: *.magma-net.pl 18.11.08, 08:04
              A nie żaden seksizm?
              Widząc lepiej rzeczywistość wiedzą ile mogą uzyskać.
              A pozostali widzą ją taką jaką wypada widzieć.

              BTE: co to znaczy "bez zmiany poglądów na tradycyjne role płciowe"? Bez uznania, że mężczyźni też mogą rodzić?
              • iluminacja256 Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 08:48
                >
                > BTE: co to znaczy "bez zmiany poglądów na tradycyjne role
                płciowe"? Bez uznania
                > , że mężczyźni też mogą rodzić?

                Nie, bez uznania, ze twojej córce codziennie będziesz mówił, z e
                nadaje się tylko do rodzenia, bo jest kobietą. A kiedy dorosnie i
                trafi na męskeigo szowiniste, który bedzie na niej wyładowywał swoje
                frustracje ,a ona konserwatywnie będzie to znosic , dzięki czemu
                twoje nauki spieprza jej doszczetnie zycie - nie będzie miała
                wyksztalcenia, bo kobieta jets za głupia, zeby się uczyć, pracy - bo
                konserwtywnie do zadnego zawodu sie nie nadaje , za to będzie
                pelnoetatowym pomiotłem mającym dzieci i męza oraz zero poczucia
                własnej wartosci.
                Trzeba być idiota, zeby twierdzić, z ekobiety o konserwtywnych i
                liberalnych pogladach zarabiają tyle samo - kobiety o konserwtywnych
                pogladach po collegu zaczynają piec ciasta mezom, wiec nie moga
                zarabiać tyle samo.
                • Gość: onek Kobiety na tych samych kierowniczych stanowiskach IP: *.2a.pl 18.11.08, 08:55
                  zarabiaja wiecej niz mezczyzni. Czy wystapia o zrownanie?
                  • Gość: pepe.le.pew Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis IP: 195.82.180.* 18.11.08, 09:07
                    Jak kilka dni temu zapytałem się na forum jak to jest, że często ta sama
                    kobieta, która w okresie narzeczeństwa pozwala za siebie płacić po to by facet
                    wykazał się opiekuńczością, po ślubie musi koniecznie szukać, żeby udowodnić
                    swoją niezależność.

                    Odpowiedź była tak, że każdy kombinuje tak żeby mu było jak najlepiej. To i ja
                    chyba tak zacznę kombinować - w końcu wolno mi z racji równouprawnienia- i stanę
                    się szowinistą, bo to się opłaca
                    • iluminacja256 Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 09:31
                      Prosiłes kiedyś kogoś o pieniadze na własne majtki majac 30 lat ?
                      Nie?
                      No to nie wiesz jakie to upokarzajace.
                      To tyle o płaceniu na randce za kogoś i płaceniu za czyjes podpaski
                      co miesiąc.
                      • Gość: onek Dla kogo? IP: *.2a.pl 18.11.08, 09:42
                        Dla kogo upokarzajace? Dla Ciebie? Ok Twoja sprawa.

                        Ja uwazam bo bylo tak u mnie w domu, ze pieniadze trzyma kobieta.
                        Oczywiscie ja je tez do domu przynosze, ale to ona decyduje na co
                        mozemy sobie pozwolic. To moja sprawa i nikomu nic do tego. Jak
                        komus sie nie podoba to niech wyp... z buciorami z mojego zycia.
                        Takze z zycia moich dzieci i tego czego ich ucze.



                        • iluminacja256 Re: Dla kogo? 18.11.08, 09:53
                          Jak
                          > komus sie nie podoba to niech wyp... z buciorami z mojego zycia

                          Dzieci też tego uczysz? Nie wiem w ogóle skąd tyle chamstwa na
                          forum - zwłaszcza kiedy pisze się o rzeczach na tyle osobistych.
                          • Gość: onek Re: Dla kogo? IP: *.2a.pl 18.11.08, 10:01
                            Tak dokladnie tego ucze, zeby mialy wlasne zdanie, a nie jedynie
                            sluszne.

                            Nie wiem skad w tobie tyle proznosci, glupoty i rozgoryczenia na
                            innych, kiedy powinnas szukac problemu we wlasnej nieudacznosci.

                            To taka dobra przyjacielska rada po tym jak wymienilismy pare maili.
                            Zamiast sie dasac na innych wez sie w garsc.
                            • iluminacja256 Re: Dla kogo? 18.11.08, 10:10
                              A teraz sprawdz w słowniku co oznacza słowo - próznosc, co
                              rozgoryczenie, a co - głupota. A potem dawaj mi dobre rady, bo jak
                              narazie to powinnam doradzić ci lekcje podstawoej grzecznosci,
                              pokory i umiejętnosci prowadzenia rozmów - nie posiadasz zadnego,
                              przy ego wyeskponowanym jak Mt. Everest.

                              PS. "rada po tym jak wymienilismy pare maili"

                              To nie sa meile, ale posty. taka dobra przyjacielska rada to w ogóle
                              rozumieć z kim i o czym sie rozmawia - i formalnie i merytorycznie,
                              czego ci zycze.
                              • Gość: onek Re: Dla kogo? IP: *.2a.pl 18.11.08, 10:13
                                To ja piotrex;) pamietasz z jakiego forum i wiesz juz o jakich
                                mailach mowie.

                                Bedzie dobrze. To ze ktos Cie oszukal nie znaczy, ze to Twoja wina.
                                Wiecej pisal nie bede bo kazdy to czyta.

                                Pzdr!
                                • iluminacja256 Re: Dla kogo? 18.11.08, 10:20
                                  Przykro mi, ale myslisz mnie z jakaś osobą - nigdy nie wymieniałam z
                                  Toba meili, ani nie dyskutowałam na zadnym forum o moich osobistych
                                  problemach. A nie oszukał mnie nikt i to od baaaaaaaaaardzo dawna:)

                                  Pozdrawiam i sugeruję jednak nie angazować sie tak personalnie w
                                  dyskusję , bo pojawiaja sie takie nonsensowne pomyłki jak ta twoja:)



                                  • jaro_ss Moja tradycyjna żona, też dużo zarabia. 18.11.08, 10:40
                                    Po porostu, jak ktoś ma poukładane w głowie, to jest zdolny do twórczej i
                                    pożytecznej pracy. jak ktoś ma w głowie sieczkę i kompleksy, to nie można mu
                                    powierzyć odpowiedzialności.
                                    • iluminacja256 Re: Moja tradycyjna żona, też dużo zarabia. 18.11.08, 11:39
                                      Oczywiscie, dotyczy to w takiej samej mierze mezczyzn, jak i
                                      kobiet . Frustracja, kompleksy, a nie daj Boze kryzys wieku
                                      sredniego generują koszmar u mezczyzn - zwłaszcza jesli to szef.
                      • alfalfa Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 10:55
                        Ja mam dużo gorzej - nie kupiłem sobie majtek od 1994 (wtedy się
                        pobraliśmy;). I żeby nie było! Gacie mam codziennie na sobie;))
                        A.
                        • iluminacja256 Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 11:46
                          Nie wiem jak masz ty:)

                          Wiem natomiast , z e majtki w przykladzie byly próba unaocznienia
                          jak to jest jak zona jest całkowicie zalezna od męza w kazdym
                          najdrobniejszym szczególe finansowym, a są ze soba np. 10 lat po
                          slubie. Moze to równei dobrze dotyczyc leków na serce czy
                          czegokolwiek innego.

                          Najzabawniejsze jednak jest to, ze jak zawsze wszyscy posty czytaja
                          połowicznie i okazuje sie, z e to ja pisze o moich majtkach od tego
                          meża :))))))))
                          Trochę uwagi nei zaszkodzi przy czytaniu - unika się potem dyskusji
                          nie na temat:)

                          • alfalfa Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 13:04
                            Ojej, myślałem, że złapiesz żart. Uwaga była jak najbardziej "na
                            temat". Chciałem odwrócić Twoje "proszenie o pieniądze na majtki" w
                            kierunku "ja nawet na to nie mam wpływu".

                            Oczywiście moja żona nie zarabia (trudno jednak powiedzieć, że "nie
                            pracuje" prowadząć dom, byłoby to bardzo krzywdzące), kasę zarabiam
                            ja, jest wspólna i nikt się nikogo nie pyta i nie prosi bo sobie po
                            prostu ufamy. Kontynując "lekki ton": w podstawówce wiedziałem, że
                            moja przyszła nie będzie musiała pracować zarobkowo (zostałem
                            wyśmiany kiedyś za taką deklarację);)
                            A.
                            • iluminacja256 Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 13:19
                              Spoko, łapię :)

                              Tylko sam rozumiesz, z e to wasz układ i o ile funkcjonuje i macie
                              się w nim dobrze, to ok. Sprawa ma się inaczej , kiedy tak jak tutaj
                              w postach - ja mam "siedziec" w domu , bo jestem kobietą i tak ma
                              być:)

                              A z drugiej strony - praca to tez nie tylko zarobek, większosc
                              kobiet jednak po odchowaniu dzieci do wieku najdalej szkolnego
                              chciałaby pracować , bo to kontakt z ludzmi, socjalizacja , często
                              gęsto czyjaś pasja, no i nie oszukujmy się - pieniądze
                              nawet "wspólne" zawsze jednak są nieco bardziej "czyjeś" przy
                              pierszej lepszej kłótni o nie... Różnie się te losy układaja i
                              miałam okazje rozmawiać z kobieta, która przez 20 lat pracowała w
                              domu, odchowała dzieci, a potem...a potem mąz poznał pania Krysię,
                              wdowe, mająca własną firmę i już niestety zaufanie nie wystarczyło
                              do dalszego życia...
                              • alfalfa Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 13:40
                                Uff...;)

                                Oczywiście, że to nie jest żadne "prawo" ale prywatna decyzja. Gdyby
                                chciała to by zarabiała, nie chce, nie musi i to jest
                                ok. "Socjalizować" można się zdecydowanie przyjemniej niż w pracy,
                                prawda?

                                Znam rodziny zamożniejsze niż my i kobieta pracuje. Ona "musi" bo
                                jak to, w domu siedzieć i pieniędzy nie przynosić? Coś mi się zdaje,
                                że może tu (oprócz potrzeby żeby być "potrzebnym":) grać kwestia
                                pieniędzy: nie zarabiam jestem mniej warta tego niż ta/ten
                                zarabiająca/y. Czyli ocena innych przez pryzmat kasy (nawet
                                podświadomie). Według mnie to chore raczej. A co do "kopnięcia w
                                tyłek po latach" to tylko dowodzi jak kiepsko ludzie dokonują
                                najważniejszych wyborów. Na przykład ja stary już jestem, mi by się
                                nie chciało znowu "się docierać" z jakąś siksą;))
                                A.

                                • iluminacja256 Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 13:54
                                  Heh, ale to nie siksa była, tylko kobieta w wieku tego faceta, wdowa
                                  ze swoją prywatną firmą . Tyle tylko, z e inna - rzutka, energiczna -
                                  po prostu inna, a on zaczał sie starzeć i doszedł do wniosku, z ego
                                  juz nic w zyciu nie czeka . Ludzie nie tyle kiepsko dokonują
                                  wyborów, co zmieniają się i różnie to bywa. Nikt nam nie zapewni, z
                                  ebędziemy z kimś do grobowej deski .
                                  Problem polaga jednak na tym, ze w takim wypadku ten mezczyzna, nie
                                  stracił praktycznie nic, ona mogła spojrzeć w lustro i powiedzić -
                                  runeło mi całe zycie. To sa ogromne dramaty i nie da sie tego
                                  sprowadzić tylko do kwestii finansów - to jest nauczenie si po 20
                                  latach zycia od nowa.

                                  Ona "musi" bo
                                  > jak to, w domu siedzieć i pieniędzy nie przynosić?

                                  a nei przyszło ci do głowy, ze moze po prostu chcieć pracować? A z
                                  drugiej strony - rzeczywiscie , człowiek który w ogole nie zarabia
                                  czuje sie zazwyczaj gorzej - i nie jest to ocena przez pryzmat kasy,
                                  ale przez pryzmat przydatnosci człowieka do zycia w ogóle.
                                  Sprobowałeś kiedyś zyć nie mając w ogóle kasy? Albo mając
                                  swiadomosc, z e wszystkie "wasze " pieniądze sa tak naprawde
                                  pieniędzmi twojej zony? Ty byś się z tym zle czuł, nie wymagaj,
                                  zeby kobiety czuy się w tym inaczej . Nikt nie płaci za pracę w
                                  domu prawda? Ano własnie... a póki co wymiernikiem pracy jest płaca.
                                  • alfalfa Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 14:15
                                    iluminacja256 napisał:

                                    > a nei przyszło ci do głowy, ze moze po prostu chcieć pracować?

                                    Przyznam, że nie. Gdybym mógł to bym nie pracował (np. 40baniek w
                                    totka) ale, że muszę ("jeść trzeba" znaczy po ślubie trzeba wziąć na
                                    poważnie pewne obowiązki) to wydaje mi się oczywiste, ze za
                                    maksymalną możliwą kasę. Kiedyś, przez parę lat (studia i
                                    czas "olewania systemu") miałem tyle, żeby na "sieciówkę" starczyło
                                    a poza tym bardzo lubię postać św. Franciszka z Asyżu i pewnie bez
                                    odpowieniej motywacji (wyzej wymienionej "jeść..." itd.) wystaczyło
                                    by mi jakieś minimum i "śpiew ptaków" (znam taki przypadek - 46lat,
                                    pokój u rodziców i 1300netto, też wygląda na szczęśliwego;)).

                                    Rzecz w tym, że ja nigdy nie miałem problemów z zarabianiem (gdy
                                    chciałem) i oprócz mojej mamy kochanej nigdy nie byłem na niczyim
                                    utrzymaniu. I nie uważam, żeby zarobione pieniądze były moje, jestem
                                    zadowolony, że nieźle zarabiam dla nas ale traktować jako swoje i
                                    np. wydzielać żonie? Tak traktować ukochaną osobę? Nie rozumiem i
                                    nie chcę rozumieć.
                                    A.
                                    • iluminacja256 Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 14:26
                                      A wiesz, ja ci przyznam, z enawet jakbym walneła w Totka 40 milionów
                                      euro :))), to bym chiała robić to co robie :) Bo to lubię .
                                      Oczywiscie tylko czesc lubie , tę drugą robię dla kasy - ale w sumie
                                      tak sobie mysle, ze klucz do sukcesu to robić to , co się lubi. No i
                                      nei mieć nad soba szefa - albo miec jakiegoś normalnego szefa:))) A
                                      jak lubisz to co robisz , to jesteś zoną i matka i robisz to dobrze,
                                      a nie ciągle jojczysz, z ci ludzi brakuje i tempa i zycia, a jak
                                      lubisz inaczej to pedzisz do gazety na szósta rano i jedziesz w
                                      teren na 3 dni robić reportaz i też jest ci z tym dobrze.

                                      Bo najgorsze we wszystkim jest to, jak się zyje wbrew sobie.

                                      :)
                                      • alfalfa Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis 18.11.08, 14:47
                                        Ja lubię wiele rzeczy robić a nie mam na nie czasu własnie dlatego,
                                        że pracuję (i robię to co lubię, paradoks) a co gorsza wychodzi mi
                                        to, więc jestem w efekcie jakby zakładnikiem samego siebie bo szefa
                                        niby nie mam ale kontrahenci czy relacje handlowe są nie mniej
                                        uzależniające, przecież nie chcę stracić dorobku lat i olewając
                                        swoich kontrahentów pojechać sobie z dnia na dzień na narty! Nie,
                                        gdybym mógł robiłbym różne fajne rzeczy (być może włącznie z tym co
                                        aktualnie) ale imperatyw przecież byłby całkiem inny.

                                        Kończę, muszę coś dziś zarobić w końcu;)
                                        A.
                                    • polska_baba Ale Twoje córki, jeśli je masz, mogą gorzej trafić 18.11.08, 14:49
                                      Każdy ma prawo do takiego stylu życia, jaki mu odpowiada, pod warunkiem że nikogo nie krzywdzi.
                                      Wasz podział ról jest OK, jeżeli jest wynikiem obopólnej zgody.
                                      Ale dla kobiety kryje on pewne niebezpieczeństwa. Jaką ona ma gwarancję, że za ileś lat nie stracisz głowy dla jakiejś innej kobiety? Nikt jej takiej gwarancji dać nie może, nawet Ty. A wtedy co? Ona zostaje na lodzie. Nikt jej też nie da gwarancji Twojej długowieczności czy zdrowia umożliwiającego pracę do emerytury.
                                      Jeżeli coś złego się stanie i nie będziesz mógł pracować (absolutnie Ci tego nie życzę), rodzina znajdzie się w nędzy, bo kobieta, która nigdy nie pracowała zawodowo, nie dostanie dobrze płatnej pracy, a mając lat 40 czy 50 pewnie nie dostanie żadnej pracy (mam na myśli przeciętną kobietę, a nie córkę np. ministra czy bogatego przedsiębiorcy).
                                      Jeżeli Twoje córki, patrząc na Was, będą miały takie same oczekiwania, może się okazać, że mało który młody człowiek jest w stanie im sprostać, a wreszcie może okazać się, że wybranek nie będzie uczciwym człowiekiem i zechce np. po 20 latach wymienić żonę na nowszy model. Jesteś w stanie, wychowując córki, uchronić je przed takim losem?
                                  • Gość: pepe.le.pew Re: Kobiety na tych samych kierowniczych stanowis IP: 195.82.180.* 18.11.08, 14:28
                                    > Ona "musi" bo
                                    > > jak to, w domu siedzieć i pieniędzy nie przynosić?
                                    >
                                    > a nei przyszło ci do głowy, ze moze po prostu chcieć pracować?

                                    Problem w tym, że takie osoby jak Ty często przedstawiają absolutnie skrajną
                                    sytuację- kobietę uwiązaną do mężczyzny pijaka(jeszcze nie wspomniałaś), który
                                    ją zdradza (wspomniałaś), bije(nie wspomniałaś) i wykorzystuje seksualnie(nie
                                    wspomniałaś), ignorując fakt, że miliony rodziny żyją w sposób wymieniony przez
                                    alfalfa i jest im z tym dobrze.
                                    • hermina5 Zwróć uwagę na prawidłowość 18.11.08, 16:04

                                      Tu nie mówiło sie o zadnym skrajnym przypadku, wiec twój zarzut
                                      jest pozbawiony podstaw. Ani alkoholizmu, ani bicia,ani
                                      molestowania ani zdrady o których piszesz, nie wymieniono , bo ich
                                      nie było - kochająca sie rodzina jakich miliony, az wreszcie ktos
                                      odchodzi do kogoś innego, bo się odkochał i zakochał w kimś innym .
                                      Przypadek jaki zdarza sie milionom par na swiecie - zadnej
                                      skrajnosci , po prostu zycie. .. Ale zupełnie inaczej ten przypadek
                                      wygląda jelsi masz prace i 20 lat w zawodzie, a zupełnie inaczej
                                      jesli byłaś zona swojego meza od skończenia liceum.
                                      Nie wiem, gdzie dostrzegłeś skrajnosc, bo ja zadnej nie widzę.
                      • Gość: pepe.le.pew Jeżeli musisz się prosić to znaczy, że to pomyłka IP: 195.82.180.* 18.11.08, 12:52
                        iluminacja256 napisała:

                        > Prosiłes kiedyś kogoś o pieniadze na własne majtki majac 30 lat ?
                        > Nie?

                        Tak jak w temacie napisałem - jeżeli musisz PROSIĆ faceta o pieniądze
                        to zastanów się czy dobrze wybrałaś;)

                        W normalnym związku pieniądze zarobione przez faceta należą do
                        kobiety w takim samym stopniu jak zarobione przez kobietę pieniądze
                        należą do faceta, niezależnie od tego kto pracuje poza domem, a kto w
                        domu. Nie ma "twoje", "moje" a jest "nasze".

                        Śmieszy mnie to, że ja -"seksistowski" dinozaur- muszę tłumaczyć
                        "postępowej" kobiecie, jak ma wygldać normalny związek ;)

                        Znam przypadki, że pracujący zawdowo faceci, nie znają nawet numeru
                        PIN do swojej karty debetowej, bo całą kasę dzierży babeczka! Kto tu
                        musi kogo prosić o pieniądze? Z resztą bardzo dobrze, generlnie
                        kobiety są bardziej roztropne w wydawaniu pieniędzy (w codziennym
                        życiu) niż faceci.
                        • iluminacja256 Jesli odpowiadasz na post, to goeczytaj uwaznie:)) 18.11.08, 13:31
                          A skąd w ogole wzialeś pomysł , z e JA PROSZE jakiegoś faceta o
                          pieniądze na własne majtki? :))))))))))))))))))))))))))))

                          Przyznam , z e bardzo mnie tutaj rozbawiłeś :)))))

                          Czytajcie na Boga te posty dokładnie, zamiast czytać własne
                          interpretacje postów!

                          Takm jest bardzo wyraznie napisane - "wyobraż sobie proszenie o
                          pieniądze na majtki w wieku 30 lat." Odnosi się to do faktu
                          proszenia o pieniądze w wypadku dorosłej kobiety, skoro juz dzieci
                          słyszą, z e powinny być przedsiębiorcze i nie wyciągać non stop
                          reki
                          do rodziców, a np. poroznosić gazety, dac korepertycje itp .
                          Podmiotu pt - ja prosze mojego męza , nie ma tam na pewno - bo to by
                          do[piero było groteskowe.

                          Ktoś pisał przedtem o tym, dlaczego kobiety pozwalaja sobie stawiać
                          coś w okresie narzeczeństwa, a chca zarabiać w małzeństwei. No to
                          wyjasniłam to na prostym przykładzie - czym innym jest kupowanie
                          komuś perfum na randkę, a czym innym dostawanie od meza pieniedzy
                          na podpaski i majtki, jesli jest się DOROSŁĄ Kobietą .

                          Mozna kochać kogoś do szlaeństwa, ale póki co to jeszcze nie ma
                          wyłacznosci na miłosc i wspaniałych facetów - i pewnego dnia
                          wspaniaLy facet moze się okazac już nie tak wspaniały , a ty ciągle
                          bedziesz potrzebowac pieniędzy na te swoje podpaski.
                          I co wtedy?
                          I wtedy zrozumiesz, co to znaczy upokozrenie wynikające z tego, z
                          enie masz własnych pieniędzy, nawet jelsi ten facet był dla ciebie
                          gwiazdką z nieba - ale np. 10 lat temu, nie 10 lat pózniej.

                          PS. nigdy nikogo nawet nie poprosiłam o pozyczkę pieniędzy, a co
                          dopiero o dawanie mi ich .
                          • Gość: pepe le pew taka mała złośliwość IP: 195.82.180.* 18.11.08, 14:10
                            Doprawdy nie mogłem sobie odmówić ;) Skoro ty się do mnie zwróciłaś bezpośrednio
                            i ja postanowiłem się do ciebie zwrócić, choć -przyznaję- kierowałem się nie
                            tylko wzbudzeniem empatii.

                            To co powiedziałem obowiązuje i odnosi się do wszystkich nie zależnie czy użyłem
                            "ty", "wy" czy "one"

                            Generalnie to nie zawiera się związku małżeńskiego z myślą o tym, że się kiedyś
                            posypie.

                            > Mozna kochać kogoś do szlaeństwa, ale póki co to jeszcze nie ma
                            > wyłacznosci na miłosc i wspaniałych facetów - i pewnego dnia
                            > wspaniaLy facet moze się okazac już nie tak wspaniały , a ty ciągle
                            > bedziesz potrzebowac pieniędzy na te swoje podpaski.
                            > I co wtedy?

                            Ależ nie mam nic przeciwko żeby ustalić prawnie alimenty na żonę (nie tylko na
                            dzieci). Żadne tam proszenie się - zerwał umowę niech płaci.

                            > PS. nigdy nikogo nawet nie poprosiłam o pozyczkę pieniędzy, a co
                            > dopiero o dawanie mi ich

                            Nie musisz się tłumaczyć tyle razy;)

                            PS:
                            > Czytajcie na Boga te posty dokładnie, zamiast czytać własne
                            > interpretacje postów!

                            > Takm jest bardzo wyraznie napisane - "wyobraż sobie proszenie o
                            > pieniądze na majtki w wieku 30 lat."

                            iluminacja256 napisała:
                            > Prosiłes kiedyś kogoś o pieniadze na własne majtki majac 30 lat ?

                            • polska_baba He he he, męska logika :))) 18.11.08, 14:30
                              Z pytania iluminacji256: "Prosiłeś kiedyś kogoś o pieniądze na własne majtki, mając 30 lat?" Twoim zdaniem wynika, że ona prosiła?
                              To jak w dyskusji np. o porodach mężczyzna zapyta kogoś: "Rodziłaś dziecko, mając 40 lat?", to Twoim zdaniem będzie znaczyło, że on urodził dziecko, mając 40 lat?
                              Bardzo oryginalny sposób myślenia.
                            • iluminacja256 Re: taka mała złośliwość 18.11.08, 14:30
                              :)))))))))))))

                              >Ależ nie mam nic przeciwko żeby ustalić prawnie alimenty na żonę
                              (nie tylko na
                              >dzieci). Żadne tam proszenie się - zerwał umowę niech płaci.

                              I tego na przykład chciały feministki ostatnio - zeby to wreszcie
                              jakos sensownie ustalić - w końcu to rzeczywiscie są lata zycia i
                              pracy - ale wyszłotak jak wyszło, wrzask, huk, krzyk, ze znów
                              babochłopy się biorą za majstrowanie przy "normalnych"
                              kobietach...Tak to się nic madrego w Polsce nie zrobi.
                • dem0kryt Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 08:56
                  "Trzeba być idiota, zeby twierdzić, z ekobiety o konserwtywnych i
                  liberalnych pogladach zarabiają tyle samo - kobiety o konserwtywnych
                  pogladach po collegu zaczynają piec ciasta mezom, wiec nie moga
                  zarabiać tyle samo. "

                  Jeśli fakty przeczą naszym rojeniom - tym gorzej dla faktów? :-)))
                  • iluminacja256 Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 09:11
                    Jasne, wsród rojeń znajduje się też taki fakt, z e jak masz
                    wykształcenie i sensowny zawód to zarabiasz lepiej niz jak go nie
                    masz . W zwiazku z tym najlepiej dobrobyt i korzysci konserwatyzmu
                    dla kobiet pokazuje Afganistan, Jemen, Pakistan i szereg podobnych -
                    kazda kobieta na utrzymaniu męza i wszystko gra. Szkoda tylko, z
                    enikt nie chciałby sie tam urodzić w kolejnym wcieleniu za zadne
                    skarby swiata.
                    • dem0kryt Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 09:16
                      Tak, nie ma to jak Jemen lub Afganistan. A Japonii nie łaska wymienić? Bo nie
                      pasuje do schematu?
                      • iluminacja256 Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 09:35
                        W Japonii wszystkie kobiety sa na utrzymaniu męza , co sankcjonuje
                        dodatkowo religia, a na dodatek nie moga podejmować ze względu na
                        bycie kobieta pracy w wielu zawodach? A to ciekawe. Wpisuj tu od
                        razu linki i bibliografie, zebyś podpierał czymś te swoje
                        rewelacje .

                        Byłes ty kiedyś w Japonii czy tylko naczytałeś sie o Japonii z lat
                        40-stych, po wojnie? Bo chyba tylko to drugie.
                        • dem0kryt Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 09:44
                          Czy pojęcie konserwatyzm kojarzy się Tobie wyłącznie z kobietami, będącymi na
                          utrzymaniu męża? Sarah Palin też jest kurą domową? A może feministką?

                          Ciekawe, że gdy feministki chcą znaleźć przykłady na patriarchat, seksizm,
                          dyskryminację to okazuje się, że znajdują je nawet w sfeminizowanej do cna
                          Szwecji, ale gdy im to nie pasuje to i Japonia jest przykładem równouprawnienia.
                          Mimo, iż przez lata, gdy budowano dobrobyt tego kraju, obowiązywał w nim
                          tradycyjny, "twardy", patriarchalny model rodziny, jak i stosunków społecznych.
                          Teraz to się zmienia (powoli) i dziwnym trafem Japonia przezywa kryzys...
                          • iluminacja256 Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 09:57
                            A czy Sarah Palin wygrała ? Nie? Ojej...A pzrecież prezentowała
                            taki dobry kierunek , tylko jakoś ani ona, ani jej szef nie
                            podpasowali Amerykanom - widać konserwatyzm coś ludziom nie w smak
                            ostatnio...Ciekawe czemu, skoro to taka swietna opcja?

                            A co do Japonii - najpierw tam pojedz i zobacz, jak ten kraj
                            wyglada, a potem pisz o feministkach, Szwecji , patriarchacie i
                            cąłej reszcie...Najwiekszy kryzys w swojej historii Jpaonia
                            przechodziła w latach 40-stych - poczytaj sobie o tym, jak ją
                            wyciągano z tego kryzysu i przy czyjej pomocy...
                            • dem0kryt Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 10:06
                              Sorry, w sumie nie masz nic do powiedzenia ani na temat Japonii, ani na temat
                              konserwatyzmu (na marginesie - nie kibicowałem Palin, więc mi jej nie szkoda)...
                              • iluminacja256 Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 10:16
                                Ty za to masz dużo - zwłaszcza o historii Japonii i historii
                                konserwatyzmu w Japonii...Problem z tym, z e jak narazie same
                                bzdury...Nie wiem, moze przeczytaj choć jakieś monografie
                                powstawania i rozwoju takich firm jak japońskich Sony to coś do
                                Cibie dotzre...A moze i nie...
                                • lucusia3 Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 10:51
                                  Prosze Państwa!
                                  Skąd tyle emocji? Po pierwsze, co to za badania, i na jakiej próbie robionej.Dlaczego przypisywać im jakiekolwiek znaczenie?
                                  Ja też mogę zapytac koleżankę, szwagierkę i ciocie Julę i będe miała badania.Z dowolnymi wynikami.
                                  Badania dotyczące dyskryminacji w Ameryce sa dość dobrze znane ze swojej "rzetelności". Ile razy czytaliśmy, że osoby kolorowe wypadaja gorzej w testach IQ (potem wychodzi jak te testy były robione i jak dobierano grupy do badania - wystarczy, że weźmiemy dzieci białe z domów, gdzie rodzice mają wyższe wykształcenie i dzieci czarne ze slumsów).
                                  Osoby ambitne i bezwzględne, bez względu na płeć i nawiedzonych pseudobadaczy, zarabiają lepiej i szybciej awansują. Ale czy są szczęśliwsze, tego to już nie wiem? Badania amerykanskich uczonych pokazały, że wypalenie zawodowe i depresję szczególnie często dotyczą tych na szczycie kariery zawodowej. Podobnie jak samobójstwa.
                          • wujekzielarz Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 10:07
                            demokryt pisze o Japonii:

                            "(...)przez lata, gdy budowano dobrobyt tego kraju, obowiązywał w nim
                            tradycyjny, "twardy", patriarchalny model rodziny, jak i stosunków
                            społecznych. Teraz to się zmienia (powoli) i dziwnym trafem Japonia
                            przezywa kryzys..."

                            Zmień ksywę, bo Demokryt się w grobie przewraca. Związek logiczny
                            między jednym i drugim jest mniej więcej taki jak: w 2002 roku na
                            munidalu zaśpiewała Edyta Górniak, dziwnym trafem turniej ten wygrała
                            reprezentacja Brazylii...
                            A poza tym, gdyby tradycyjny, patriarchalny model społeczeństwa miał
                            być gwarantem dobrobytu, to Afganistan powinien być tygrysem
                            środkowej Azji. Jak masz chwilę czsu, to wymień sobie jeszcze z setkę
                            "tradycyjnych" krajów.
                            P.S. Sarah Palin nie jest kurą domową, ale jest idiotką
                            • dem0kryt Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 10:17
                              Primo - związek być może. Choćby dlatego, że jednym ze skutków postępów
                              feminizacji jest spadek dzietności i starzenie się społeczeństwa. Nie jest to
                              jedyna przyczyna tego zjawiska, ale też jest. A to właśnie teraz przeżywa
                              Japonia i zaczyna mieć podobny problem, jak kraje europejskie - problem z
                              rosnącymi kosztami utrzymania systemu emerytalnego, spadkiem kreatywności
                              społecznej itp...

                              Secundo - nie ma jednej przyczyny gwarantującej rozwój kraju i nie jest nią też
                              patriarchalny model rodziny. Są i inne czynniki, mi chodziło tylko o to, że
                              twardy patriarchat wcale nie musi być przeszkodą w rozwoju. A dogmat, że
                              strategia równouprawnienia musi być per saldo zawsze korzystna jest tylko
                              dogmatem...

                              Sarah Palin jest może idiotką, ale świetnie zarabia...
                              • wujekzielarz Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 10:33
                                Ksywa Demokryt sugeruje, że jesteś żywo zainteresowany historią
                                filozofii. Słyszałeś zatem zapewne o wyciąganiu fałszywych wnisoków
                                na podstawie fałszywych przesłanek. Na przykład "jednym ze skutków
                                postępów feminizacji jest spadek dzietności i starzenie się
                                społeczeństwa" musze uznać za przesłankę fałszywą, ponieważ spadek
                                dzietności jest powszechny w całym świecie, również w społeczeństwach
                                tradycyjnych. Dynamiczny przyrost ludności w Afryce czy Azji wiąże
                                się raczej z niższą śmiertelnością niemowląt niż kiedyś (pomijając
                                przykłady państw gdzie śmiertelność jest wysoka ze względu na głód,
                                wojny i AIDS - tam przyrost naturalny jest ujemny). Przesłanka druga,
                                również fałszywa - wiązanie kryzysu z krajami, w których stopień
                                feminizacji jest wysoki - kryzys jest aktualnie powszechny i akurat
                                te kraje , które wskazujesz lepiej sobe radzą z jego przetrzymaniem.
                                • dem0kryt Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 11:03
                                  Na pewno jest to przesłanka fałszywa? Zauważ, że spadek dzietności na świecie,
                                  choć jest faktem, tylko w niektórych krajach spowodował spadek liczby urodzeń
                                  poniżej granicy zastępowalności pokoleń. Pomijając kraje ogarnięte wojną,
                                  przypadkiem są to kraje: a/ bogate, b/ zaawansowane w polityce równouprawnienia
                                  płci. Oba czynniki odgrywają tu swoją rolę. W przypadku równouprawnienia chodzi
                                  o to, że kobiety wreszcie mają możliwość wyboru i rola matki nie jest jedyną
                                  dostępną dla nich (oprócz roli zakonnicy). Kobiety w takich krajach nie tylko
                                  częściej odsuwają macierzyństwo na później, ale i jeśli już decydują się na
                                  dzieci - mają ich mniej. Bardzo spada w takich krajach np. liczba rodzin
                                  wielodzietnych... To jednak jest zjawisko, które zauważa socjologia...

                                  Co do kryzysu - nie mówię o aktualnym kryzysie koniunkturalnym (zresztą akurat
                                  Japonia przeżywa kłopoty od ładnych paru lat). Mówię o strukturalnym kryzysie
                                  niektórych państw. Starzenie się społeczeństw ma swoje skutki - powoduje np.
                                  wzrost kosztów utrzymania systemów emerytalnych i opieki zdrowotnej, a przez to
                                  wzrost obciążeń podatkowych i spowolnienie rozwoju. To kryzys państwa
                                  opiekuńczego. Wyobrażasz sobie państwo opiekuńcze, w którym połowa społeczeństwa
                                  to emeryci?
                                  • Gość: Adam Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? IP: *.echostar.pl 18.11.08, 21:40
                                    Obydwaj zarabiacie po niedostatecznym z logiki. Z fałszywych przesłanek może
                                    wynikać prawdziwy wniosek albo fałszywy - i takie wnioskowanie jest niezawodne.
                                    Natomiast jeżeli przesłanka jest prawdziwa, to nie możemy otrzymać fałszywego
                                    wniosku, chyba że wnioskowanie jest zawodne.
                      • figgin1 Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 10:16
                        dem0kryt napisał:

                        > Tak, nie ma to jak Jemen lub Afganistan. A Japonii nie łaska wymienić? Bo nie
                        > pasuje do schematu?

                        A chciałbyś mieszkać w Japonii?
                        • iluminacja256 Re: A może widzą rzeczywistość taką jak jest? 18.11.08, 10:24
                          Moim skromnym zdaniem - Japonie jest doskonale odwiedzać
                          turystycznie , szukajac tej "dawnej" Japonii...Japonia w swoim
                          nowoczesnym kształcie jest trudna do zniesienia chyba i dla samych
                          Japończyków...niestety...
        • mukroko Proponuje nowe prawo! 18.11.08, 07:36
          Kto jest konserwatystą musi płacić dodatkowe podatki na liberałów, homo i
          kobiety, tak by wyrównać płace. Co złego w opodatkowaniu myśli?
          • 0skar Re: Proponuje nowe prawo! 18.11.08, 07:38
            A teraz nie musi? Jestem ateistą a muszę płacić na KK. Jestem
            konserwatystą a muszę płacić na fundację Biedronia, który ze swej
            orientacji uczynił sposób na życie. Jestem "męskim szowinistą" a
            muszę płacić na "Gender Studies" towarzyszki Szczuki. Jestem... i
            tak dalej.
          • c3por2d2 Re: Proponuje nowe prawo! 18.11.08, 12:08
            mukroko napisał:

            > Kto jest konserwatystą musi płacić dodatkowe podatki na liberałów, homo i
            > kobiety, tak by wyrównać płace. Co złego w opodatkowaniu myśli?
            ..hehehe, no tak Obama powinien zrobić :))
      • Gość: xyz Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.08, 07:36
        Nie wiem. Z ego co wiem z Grecji to Mazowsze jest slawne z seksu oralnego i
        ffm i to nawet na Madagaskarze.
      • obywatelpiszczyk Seksizm w pracy się opłaca? 18.11.08, 07:46
        kocham naukowców interpretujących związki przyczynowo-skutkowe na łapu-capu.
        Drugą rzeczą jest rzetelność użytych danych. Ciekawe skąd panowie naukowcy mieli
        dane o zarobkach - ze skarbówki? Bzdura. Każdy badany pewnie sam deklarował
        zarobki. A normalni Brytole nie lubią o tym mówić (pytanie o zarobki jest tam
        uznawane za foux-pas).

        Ja bym zinterpretował te badania tak: ci, co lubią się chwalić wysokimi
        zarobkami, lubią się też chwalić poniżaniem swoich kobiet, a w rzeczysistości są
        małymi, zakompleksionymi facecikami, zarabiającymi grosze a w domu kompletnymi
        pantoflarzami albo internetowymi koniobijcami.

        Howgh!
      • Gość: Grfx Seksizm w pracy się opłaca? IP: 62.233.237.* 18.11.08, 07:48
        "Poza tym często wybierają zupełnie inne zawody niż osoby o mniej
        "seksistowskim" nastawieniu. Tradycyjni mężczyźni świetnie czują się tam,
        gdzie jest bardzo zawzięta rywalizacja i możliwość większych zarobków."

        Tak. W związku z tym bulwersującym faktem uważam, że ustawowo należy tym
        świniom zakazać wybierania zawodów w których istnieje rywalizacja. W ten
        sposób przyczyniają się bowiem do powstawania różnic i nierówności w stosunku
        do osób, które nie lubią rywalizacji. Mam przy tym nadzieję, że poprze mnie
        znaczna liczba osób z wyższym wykształceniem humanistycznym i uważających się
        za intelektualistów.
      • Gość: Grfx Seksizm w pracy się opłaca? IP: 62.233.237.* 18.11.08, 07:52
        Ustawowo należy zakazać wybierania zawodów, w których istnieje rywalizacja.
        Przecież ci co je wybierają przyczyniają się do powstawania Nierówności i
        Dyskryminują tych, co nie lubią rywalizacji i preferują senno-apatyczną
        atmosferę pracy w administracji państwowej. Następnym krokiem powinno być
        zakazania samodzielnego wybierania pracy w ogóle.
      • baby1 A może po prostu realizm w pracy się opłaca? 18.11.08, 07:53
      • Gość: szymanez tzw. "szowiniści" mają wiecej testosteronu niż ich IP: 194.181.187.* 18.11.08, 07:58
        liberalni koledzy, stąd dużo częściej robią kariery. Ten hormon
        sprawia, że są bardziej nastawieni na konfrontację, która "popłaca"
        w dzisiejszym biznesie
      • Gość: Szowinista. Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.omi.pl 18.11.08, 08:08
        A czy ktos sie zastanowił nad tym ,iz szerokie uczestnictwo kobiet w
        różnorakich zawodach (w tym typowo męskich) na rynku pracy
        spowodowało zmniejszenie płac w ogóle a dla panów w szczególe,
        skutek jest taki ,że teraz oboje muszą pracować a kiedyś pan
        pracował i jego zarobek wystarczał na utrzymanie rodziny.
        Poza tym wiele kobiet kończących studia i szkoły średnie np.
        techniczne nie podejmuje pracy lub pracuje parę lat, a społeczeństwo
        ponosi koszty ich edukacji.
        • z.bialek Re: Seksizm w pracy się opłaca? 18.11.08, 08:30
          Gość portalu: Szowinista. napisał(a):

          > A czy ktos sie zastanowił nad tym ,iz szerokie uczestnictwo kobiet
          w
          > różnorakich zawodach (w tym typowo męskich) na rynku pracy
          > spowodowało zmniejszenie płac w ogóle a dla panów w szczególe,


          Przed wojną w Polsce 80% ludności to analfabeci, a nędza była
          taka,że trudno dziś to sobie wyobrazić, pomimo że jedne
          zarobki "wystarczały" na utrzymanie rodziny.
          Po wejściu kobiet na rynek pracy stopa życiowa podniosła się
          niebotycznie.
        • rikol Re: Seksizm w pracy się opłaca? 18.11.08, 14:06
          A kiedy to bylo tak, ze jedna pensja wystarczala na utrzymanie rodziny? Jakiego
          procentu spoleczenstwa to dotyczylo? Moze 10 % najbogatszych? Kobiety zawsze
          pracowaly, choc nie zawsze otrzymywaly wynagrodzenie. Gadanie o 'jednej meskiej
          pensji' sluzy tylko wypychaniu kobiet z rynku pracy i zanizaniu ich wynagrodzen,
          przy oglaszaniu, ze niby one zarabiaja na fanaberie. A kto bedzie utrzymywal
          rodziny, ktore zostawil maz-ojciec? Ty?
      • Gość: feminarium Seksizm w pracy się opłaca? - Prowokacja? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 18.11.08, 08:12
        Sam tytuł tego artykułu prowokuje. Nie wiem co rzeczeni naukowcy chcieli osiągnąć zajmując się tego typu badaniami.
        Z seksizmem należy walczyć!
        A przy okazji: PRECZ Z SEKSISTOWSKIMI REKLAMAMI!
        • Gość: kononowicz Re: Seksizm w pracy się opłaca? - Prowokacja? IP: 88.220.181.* 18.11.08, 08:32
          Zlikwidowac wszystko, nie bedzie niczego.

          Zacznijcie myslec, jest popyt to jest i podaz, nie mozna od gornie tym sterowac. Nie bedzie potrzeby takich reklam to ich nie bedzie
          • Gość: scaneRboy Re: Seksizm w pracy się opłaca? - Prowokacja? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.08, 08:49
            dwie sprawy: feministki nie rozumieją prostych zasad wolnego rynku -
            potrafią tylko mówić, co im się należy, nie rozumiejąc zupełnie skąd
            się biorą pieniądze w firmie.
            Może i reklamy są seksistowskie, ale nie aż tak, jak obecnie
            produkowane seriale TV - gdzie meżczyzna jest tłem dla
            tych "mądrzejszych" i "zaradniejszych" ;)
          • Gość: feminarium Re: Seksizm w pracy się opłaca? - Prowokacja? IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 18.11.08, 10:52
            Tak, jest popyt... ale to tylko świadczy o poziomie intelektualnym odbiorcy i tym gdzie ma rozum.
      • niezapowiedziany autor artykulu albo naukowcy maja problem ze 18.11.08, 08:23
        zwiazkami przyczynowo-skutkowymi.
        • Gość: maczor Re: autor artykulu albo naukowcy maja problem ze IP: *.acn.waw.pl 18.11.08, 08:54
          dokładnie po to wszedłem na forum żeby to samo napisać

          naciągane bez czytania całości
        • Gość: Trias Re: autor artykulu albo naukowcy maja problem ze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.08, 09:04
          Dokładnie. Nasunął mi się przykład z kogutem, którego pianie "wywołuje" wzrost
          temperatury (chodzi o to, że kogut pieje zwykle tuż przed wschodem słońca)...
        • Gość: Jędrzej Re: autor artykulu albo naukowcy maja problem ze IP: *.chello.pl 18.11.08, 09:52
          niezapowiedziany napisał:

          > autor artykulu albo naukowcy maja problem ze zwiazkami przyczynowo-skutkowymi.

          Bez wielkiego ryzyka popełnienia pomyłki można przyjąć, że problem dotyczy dziennikarza, a nie autorów badań. Dyletanctwo i powierzchowność to immanentne cechy tego zawodu.
        • c3por2d2 Re: autor artykulu albo naukowcy maja problem ze 18.11.08, 12:07
          niezapowiedziany napisał:

          > zwiazkami przyczynowo-skutkowymi.
          Dokładnie. Błąd myślenia post-factum im wlazł , na całego. A wytłumaczyć to
          można np. pro -biznesowym "zleceniem" typu "co się bardziej opłaca?" Pewnie ich
          uczelnia, rozpaczliwie sponsorów szuka:))
      • dixxi a nagrode za to seksisci zyja krocej 18.11.08, 08:33
        nalezy im sie "remompensata" od losu
        • Gość: none Re: a nagrode za to seksisci zyja krocej IP: *.pl.tesco-europe.com 18.11.08, 09:02
          Żyją krócej,... ale dostają za to ~70% pensji na emeryturze. Panie,
          które żyją dłużej ~40%.
          Wiec czy aby jest się czym cieszyć?
      • vivian.darkbloom błąd fałszywej przyczyny? 18.11.08, 08:49
        ...a może tylko idiotyczny tytuł?

        moim zdaniem związek przyczynowy jest taki: jakiś czynnik X (np. chęć dominacji,
        nastawienie na rywalizację, machismo - jakkolwiek to nazwiemy) powoduje i jedno,
        i drugie - wyższe zarobki i tradycyjną wizję modelu rodziny.
        • Gość: uradowanczyk Re: błąd fałszywej przyczyny? IP: 78.152.228.* 18.11.08, 10:30
          Jesteś na właściwym tropie Vivian, ale niepotrzebnie komplikujesz.
          To raczej zakłócony ciąg przyczynowo-skutkowy. Faceci, którzy dużo
          zarabiają, sa w stanie bez problemów utrzymac rodzinę, a nastepnie
          dorabiają do tego faktu filozofię.
      • Gość: upadek nauki? absurdy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.08, 08:56
        "Naukowcy" przedstawiają jakieś dziwaczne interpretacje!
        mogę się zgodzić z tym że patriarchalni zarabiają więcej forsy - po prostu biorą
        sobie za żonę kurę domową która zajmuje się rodziną, domem itd.
        Zwolnieni od takich obowiazków mogą więcej czasu poświęcać pracy, co przekłada
        się na zarobki.
        • Gość: gosc kobiety to same zrozumieja kiedys... IP: *.aster.pl 18.11.08, 09:00
          poki co placza sie ze swoimi emocyjkami po biurach. Profesjonalizm wypiera placz
          i histeria a tesknote za meskim ramieniem wypelnia wyscig szczurow. I ddo tego
          ze kobiety tez moga "przelatywac facetow" hihihihihi. JEszcze troche Panowie....
        • Gość: gosc no jasne ze tak jest IP: *.aster.pl 18.11.08, 09:02
          kobieta ma do spelnienia swoje role a facet swoje. Zawsze tak bylo dopoki
          brzydkie laski nie wymyslily rownouprawnienia
        • alfalfa Re: absurdy 18.11.08, 13:17
          Chwilę, dlaczego zakładasz, że żeby lepiej zarabiać trzeba dłużej
          pracować? To jest też dziwaczna interpretacja. Ci najwięcej
          zarabiający pracują 48 godzin na dobę?
          A.
      • Gość: pietshaq Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.onyx.pl 18.11.08, 09:06
        Wydaje mi się, że jest jeszcze jeden istotny czynnik: czynnik ryzyka. Po
        prostu: zatrudnienie kobiety jest dla pracodawcy bardziej ryzykowne niż
        zatrudnienie mężczyzny z uwagi na przepisy ochronne w Kodeksie Pracy, więc
        racjonalny pracodawca usiłuje sobie z tym radzić zmniejszając płacę - tyle, że
        na zbyt wielkie nierówności też nie pozwala mu Kodeks Pracy. W efekcie tam,
        gdzie pracuje procentowo więcej kobiet, średnie zarobki wszystkich są
        mniejsze. A mężczyźni o tradycyjnym, konserwatywnym nastawieniu, siłą rzeczy
        idą pracować tam, gdzie pracują raczej mężczyźni, niż tam, gdzie pracują kobiety.

        Przy okazji: ja jestem mężczyzną z gatunku tych, którzy uważają, że każdy
        powinien sobie wybrać, czy woli pracować, czy być na utrzymaniu współmałżonka
        (oczywiście, o ile współmałżonek się na to zgadza), natomiast każdy powinien
        też mieć pełną swobodę wyboru, u kogo się zatrudnia, a także kogo zatrudnia -
        i na jakich warunkach. Jesteś rasistą i zatrudniasz tylko białych? OK, Twoja
        sprawa. Odprawisz z kwitkiem świetnego Murzyna, którego podwędzi Ci konkurent
        i wygra z Tobą walkę o rynek. Proste.
        • Gość: toniedokoncatakjes Re: Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.adsl.inetia.pl 18.11.08, 09:41
          Kolego to nie do konca jest tak z tym "Murzynem":) tzn. ten
          mechanizm dziala ale jak juz spoleczenstwo jest rozbudowane, a nie
          zamkniete. Zanim "Murzyn" bedzie swietny i konkurencja go sobie
          bedzie wyrywac w zachwycie to najpierw musi miec mozliwosc zdobycia
          wiedzy i doswiadczenia:) a jak chcesz zeby to sie stalo w
          spoleczenstwie rasistowskim, bez przymusu ze strony Panstwa? To nie
          mozliwe, albo tez trwaloby wiele, wiele pokolen:)
          Podobnie z kwestia kobiet i ich pracy zawodowej.
          To tak jak w Polsce bylo przez wiele lat:) wymagania: 20 latek z 3
          jezykami i 15 letnim doswiadczeniem zawodowym na stanowisko
          sprzedawcy w sklepie:) i petla sie zamyka, nie ma doswiadczenia bo
          zeby je zdobyc trzeba miec doswiadczenie:)
      • Gość: szowinista Żałosne jesteście drogie panie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 09:08
        artykuł nie jest poprawny politycznie i odrazu oburzenie, nie napalajcie się też
        co do fałszywości, bo skoro badania trwały prawie 30 lat przebadano ponad 12000
        ludzi to prawdopodobieństwo pomyłki jest minimalne. Zreszta nie trzeba być
        Einsteinem żeby do takich wniosków dojść, widac to np; po kumplach w pracy, im
        bardziej przedmiotowo ktoś traktuje kobiety tym ma wyższe stanowisko i wyższe
        zarobki, nie wiem czy wynika to z konserwatyzmu, czy raczej z chęci przezycia
        życia lekko łatwo i przyjemnie, ale fakty sa takie a nie inne

        pzdr dla wszystkih biednych, brzydkich i sfrustrowanych feministek

        P.S.
        az dziw bierze, ze GW coś takiego w ogóle opublikowała, to takie...
        nieprzyzwoite, zeby nauka gnoiła feministki? he he he
        • Gość: upadek nic nie zrozumiałeś IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.11.08, 09:13
          nikt nie podważa wyników, tylko interpretacje
          to logiczne, że facet mający w domu kurę domową robiącą za niego rzeczy typu:
          obiadek, prasowanie, sprzątanie, wychowanie dzieci i tysiące innych rzecz ma
          więcej czasu na rozwój,pracę co przekłada się na kasę...
          tylko czy rzeczywiście taki facet to ideał?
          ps - sam jestem facetem
          • Gość: szowinista alez zrozumiałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 09:30
            > nikt nie podważa wyników, tylko interpretacje

            oczywiście, bo trzeba być kompletnym młotkiem, zeby nie znając badań podwazać
            wnioski naukowców z kilkudziesięcioletnim stażem


            > to logiczne, że facet mający w domu kurę domową robiącą za niego rzeczy typu:
            > obiadek, prasowanie, sprzątanie, wychowanie dzieci i tysiące innych rzecz ma
            > więcej czasu na rozwój,pracę co przekłada się na kasę...

            nie wiem czy takie logiczne, bo było też napisane, ze kobiety z
            "konserwatywnych" domów zarabiają prawie tyle samo co wyzwolone. Poza tym nie
            żyjemy w XIXw i dzisiaj żeby wyprac nie trzeba tracić pół dnia, a co najwyżej 10
            minut, na wrzucenia ciuchów do pralki i wyciągnięci upranych, tak samo jest ze
            sprzątaniem i innymi czynnosciami, może z gotowaniem troszeczke gorzej, ale
            większośc i tak kożysta z gotowych półproduktów więc nie ma co z tego powodu
            dramatyzwować. Moim zdnaiem jest tak jak było napisane, róznice tkwią w głowie a
            nie w kwesti tego czy jakiś facet wyprał sobie sam czy zrobiła to zona. Single
            przeciez wszystko musza robić sami, a mimo to zarabiają znacznie więcej
            (najczesciej)
            • iluminacja256 Re: alez zrozumiałem 18.11.08, 09:41
              dzisiaj żeby wyprac nie trzeba tracić pół dnia, a co najwyżej 1
              > 0
              > minut, na wrzucenia ciuchów do pralki i wyciągnięci upranych, tak
              samo jest ze
              > sprzątaniem i innymi czynnosciam

              Ciekawe , czy ty w ogole kiedykolwie w zyciu coś prałeś i
              prasowaleś, oraz sprzątałes , skoro to wg ciebie zajmuje 10 minut
              dziennie... To zabawne, bo zawsze takie rzeczy pisza ludzie, którzy
              tego nie robią , po prostu to jest zrobione ... I zazwyczaj jest
              tak, ze dopiero kiedy on i ona zakladaja dom , są piekielnie
              zdziwieni ile tu tzreba robić codziennie i ile to czasu zajmuje, bo
              dotad to wszystko sie jakos działo - a konkretniej robiła to ich
              matka...I to jest najwiekszy problem wychowania Polaków w ogóle...
              • dem0kryt Re: alez zrozumiałem 18.11.08, 09:51
                Pranie? Segregacja ciuchów, wrzucenie do pralki, nastawienie programu, wyjęcie,
                rozwieszenie, zebranie, gdy wyschnie... Może z 15 do 20 min. wszystko razem...
                Ty wciąż używasz tarki? Może ta blacha Ci się wyprostowała...

                Prasowanie - jedna koszula najwyżej 10 min. Co do spodni najlepiej nosić dżinsy
                - można je prasować, ale nie trzeba...

                Sprzątanie - zależy od tego, jak bardzo zapuściłem mieszkanie. Nie więcej jednak
                niż godzina, jeśli robię to raz w tygodniu, nawet bez pomocy żony. Starczy. Z
                nią dłużej, bo ona jest pedantka...

                Co jeszcze wymyślisz, by podkreślić swoje męczeństwo?
                • Gość: Marek Nie bardzo zrozumiałeś chyba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 10:01
                  Ty w godzinę sprzątasz dom, czy swoje mieszkanko? A dzieci same się sobą zajmą, prawda?

                  To badanie było robione w realiach amerykańskich, o czym cały czas większość zapomina.
                • iluminacja256 Re: alez zrozumiałem 18.11.08, 10:06
                  widac uwielbiasz ze mną pisac, skoro podpinasz sie pod kazdy post:)

                  strasznie lubisz to swoje męzczeństwo:)))

                  ale najciekawsze w twojej opcji to segrwegacja prania całej rodziny
                  i zrobienie go w 20 minut dla całej rodziny - to jest dopiero
                  zajebista informacja dla WSZYSTKICH KOBIET. chyba masz napęd atomowy
                  w tej swojej pralce. No i cóz, prasujesz tez TYLKO koszule :))))))))

                  Ja załozysz rodzinę z piątka dzieci jak Palin , która tak lubisz,
                  to porozmawiamy o tym jaki z ciebie wspaniały ojciec i jak pieszesz
                  wszystko w 15 minut i prasujesz w 3
                  :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                  Życze powodzenia !!!


                  Piszemy o rodzinach, a nie singlach prasujących swoją koszule.
                  • wujekzielarz Re: alez zrozumiałem 18.11.08, 10:19
                    Iluminacjo, bądź wyrozumiała dla demokryta, chłopak się postarał -
                    oderwał się od komputera, pobiegł przeszukać szuflady, znalazł
                    instrukcję obsługi pralki automatycznej, przeczytał, potem w
                    wikipedii wrzucił hasło "prasowanie", przeczytał, potem chwilkę
                    pogłówkował, wreszcie wyciągnął wnioski i walnął niezwykle
                    przemyślanego posta.
                  • dem0kryt Re: alez zrozumiałem 18.11.08, 10:19
                    "Piszemy o rodzinach, a nie singlach prasujących swoją koszule. "

                    OK, cofam złośliwości, zwracam honor i przepraszam...
                    • iluminacja256 Re: alez zrozumiałem 18.11.08, 10:50
                      Prosze bardzo, cała przyjemnosc po mojej stronie :)
                      Wbrew pozorom, ze mną mozna sie dogadać o ile nie zaczyna sie i nei
                      kończy na stereotypach ;)
                      • dar61 Jak to miło wyprostować ... 18.11.08, 12:18
                        Jak to miło czytać, że udało się wyprostować jednego
                        niewyprostowanego :/
                      • Gość: 000045 Re: alez zrozumiałem IP: *.centertel.pl 18.11.08, 12:39
                        Iluminacja !!! :-), chyba będą z niego ludzie. Wyzłościł się /Demokryt/ i mu
                        przeszło. Podoba mi się też, że się nie dajesz :-).
                        Moim zdaniem rzecz w tym by polepszać jakości swojego życia, w sensie
                        psychicznym przede wszystkim. Jakość życia poprawiają pieniądze-także - poprzez
                        pieniądze niezależność, satysfakcjonująca praca, wiele spraw do załatwienia,
                        poczucie własnej wartości. Szkoda, że kobiety tego nie kumają i w jakimś sensie
                        same się zniewalają i proszą o kasę na te przysłowiowe gacie. Szkoda...bo
                        uważam, że są bardziej wydajne w pracy. Generalnie mają za mało pewności siebie
                        i nie potrafią się targować o swoje. Może obawa, że ktoś nazwie je "zimnymi
                        sukami" - niepotrzebnie. Ale to się zmienia, widzę to, pomału, pomału ale jednak.
                        • iluminacja256 Re: alez zrozumiałem 18.11.08, 13:01
                          :)

                          No cóż , pieniądze to nie wszystko, ale łatwiej z nimi zyć:) W
                          gruncie rzeczy to i tak wiadomo, ze im mniej zaleznosci 100% , tym
                          lepiej nam się zyje, bo mniej stresu i nacisku - dla obu stron i
                          facetów i babek.
              • Gość: Marek To było w USA, a nie w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 09:57
                więc nie przeceniajmy tych wyników :D

                Tam tradycyjny podział ról był dużo silniejszy niż mogłoby się wydawać. Specyfika życia jest zupełnie inna (praktycznie brak przedszkoli i żłobków, długie lata prosperity, życie na suburbiach, praca jest wszystkim, bo u większości wszystko wisi na kredytach itd).

                Istotą jednak jest to, że artykuł choć przedstawia wyniki badań, to jednak mógłby pokazać więcej prawdy, bo za szowinizm płaci się też jakąś cenę. Czy takie osoby są bardziej szczęśliwe? Czy mają szczęśliwe związki? Jaki jest odsetek rozwodów wśród szowinistów, w czasie kryzysu wieku średniego?
              • alfalfa Re: alez zrozumiałem 18.11.08, 13:50
                iluminacja256 napisał:

                > Ciekawe , czy ty w ogole kiedykolwie w zyciu coś prałeś i
                > prasowaleś, oraz sprzątałes , skoro to wg ciebie zajmuje 10 minut
                > dziennie...

                przepraszam ale kolega nie napisał, że "10minut dziennie" wszystkie
                te rzeczy zrobi ale o praniu i tu moim zdaniem ma rację. W tym roku
                pierwszy raz prałem pralką, która stoi od kilku lat w domu (żona
                była na wakacjach, ja "w robocie" no i "gacie" się kończyły a bałem
                się kupić:) i tak mi się spodobało, że potem już bez potrzeby dla
                zabawy wyprałem wszystko co było do wyprania. Nie prasowałem bo i po
                co? Sprzątać lubię bo po sprzątaniu jest porządek (a to takie miłe)
                więc w sumie nadawałbym się na "kura domowego".

                > dotad to wszystko sie jakos działo - a konkretniej robiła to ich
                > matka...I to jest najwiekszy problem wychowania Polaków w ogóle...

                Tu się zgadzam. Pierwsze zakupy po ślubie np. środków chemicznych
                spowodowały, że w ciągu dwóch miesięcy zmieniłem pracę a i zarobki o
                50%. Podobnie działa na faceta (moim zdaniem) pierwsze dziecko -
                zanotowałem znaczący wzrost dochodu;)
                A.
            • Gość: FIolek Re: alez zrozumiałem IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 18.11.08, 09:46
              Pozdro dla biednych, brzydkich sfrustrowanych feministek ?

              Z tego co wiem np. Madonna, Silverstone czy Tyler sa feministkami, ale jakos nie
              pasuje mi do nich 'brzydkie biedne i sfrustrowane'.

              Za to do antyfeministow jak najbardziej.

              Ciekawa jestem takze, czy gdyby okazalo sie, ze pedofilia poplaca finansowo, to
              pojawilby sie artykul nt 'Uwazasz ze dzieci sa ---fajne---? Bedziesz zarabial
              wiecej ! Hurra!'
          • Gość: Maciek Re: nic nie zrozumiałeś IP: 212.160.240.* 18.11.08, 09:56
            Otóz to zgadzam się z upadkiem. Jak ma się uprasowane, ugotowane
            uprane to mozna poddać się całkowitej rywalizcji chocby z samych
            nudów. A jak dzielisz się obowiązkami to moze nie masz az tyle siły
            aby byc buchającym testosteronem dzielnym walczacym nie wiadomo o
            czym. A potem cóz szybki zawał i koniec pieknej kariery
            rywalizatora, dzieci pewnie cie nie znają albo nienawidzą. Piekne
            życie taki American Dream.
        • figgin1 Re: Żałosne jesteście drogie panie 18.11.08, 10:24
          Gość portalu: szowinista napisał(a):
          > pzdr dla wszystkih biednych, brzydkich i sfrustrowanych feministek
          A ładnych, bogatych i szczęśliwych nie pozdrawiasz? Oj, bo się obrażę...
        • Gość: feminarium Re: Żałosne jesteście drogie panie IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 18.11.08, 11:11
          Na przestrzeni 30 lat wiele się zmieniło - jakby niektórzy nie zauważyli. I tu
          poprę jednego z przedmówców, interpretacja wyników chyba troszeczkę nie wyszła,
          albo może trwała za długo.

          Męscy szowiniści nie lubią kobiet mądrzejszych od siebie.
        • Gość: bujaj wora Re: Żałosne jesteście drogie panie IP: *.chello.pl 18.11.08, 11:16
          pzdr dla wszystkih biednych, brzydkich i sfrustrowanych feministek

          Skąd wiesz ze wszystkie feministki to kobiety beidne, brzydkie i
          sfrustowane?
      • Gość: Fiolek Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.cable.ubr08.king.blueyonder.co.uk 18.11.08, 09:41
        Mysle, ze tylko w Polsce mogl powstac taki artykul :) Nie wlaczajac Arabii
        Saudyjskiej i spolki.

        Przede wszystkim oczywiste jest, ze na tym swiecie jesli uwaza sie za
        najlepszego i robi wszystko, zeby inni mu tego nie sprzatneli - to czesto
        zarabia sie wiecej... Nieuczciowsc generalnie prowadzi do bogactwa w naszej
        cywilizacji. Ale czy to, ze wyzysk pracownikow albo ich dyskryminacja prowadzi
        do wiekszej pensji, pozwala nam powiedziec, ze 'wyzysk poplaca'? A ci, ktorzy
        wykorzystuja domy dziecka albo schroniska dla zwierzat do prania pieniedzy, im
        tez sie nalezy pochwala typu 'poplaca!!' ??

        Pomyslscie dwa razy.
      • Gość: m. Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 09:54
        A może kolejność jest całkiem inna - facet dużo zarabia, więc uważa,
        że na tym polega jego rola. A nie na partnerstwie, przyjaźni z żoną,
        bo tego nie umie. Ponieważ tak myśli - dużo bardziej się skupia na
        życiu zawodowym i zarabia więcej. Ale czy jest mu lepiej?
      • Gość: Jacek To może badanie: czy opłaca się mieć niewolników? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 10:19
        Wyobrażam sobie, że w USA 150 lat temu, można byłoby zrobić takie badanie: czy rasista, zwolennik niewolnictwa zarabia więcej niż jego liberalny odpowiednik?
        Jak sądzicie, jakie byłoby wyniki?

        Dla niespostrzegawczych: to jest badanie, z tego samego gatunku, ŻENADA.
        • c3por2d2 Re: To może badanie: czy opłaca się mieć niewolni 18.11.08, 12:02
          Gość portalu: Jacek napisał(a):

          > Wyobrażam sobie, że w USA 150 lat temu, można byłoby zrobić takie badanie: czy
          > rasista, zwolennik niewolnictwa zarabia więcej niż jego liberalny odpowiednik?
          > Jak sądzicie, jakie byłoby wyniki?
          Dokładnie!!! 100% agree.... w dodatku ci współcześnie psychologowie coraz
          częściej zamiast się rzetelna nauką zajmować , kombinują tylko jak tu w "dupę
          wjechać" jakiejś korporacji.To jest wina m.in. systemu bolońskiego w edukacji i
          tzw. "zacieśniania styku nauki i biznesu" Jeśli sprywatyzują nam uczelnie
          publiczne , to prace naukowe będą pisane jedynie z takiej głupawej,
          pro-profitowej perspektywy.

          • Gość: wolnościowiec Re: To może badanie: czy opłaca się mieć niewolni IP: *.chello.pl 18.11.08, 22:04
            Wyszłoby z tych badań, że trzymanie niewolników czy chłopów
            pańszczyźnianych się nie opłaca. Jeśli ktoś nie pracuje na swoim, to
            mniej się do tego przykłada. Nawet, jak postawisz buca z batem nad
            niewolnikami, będą się obijać jak tylko nadzorca się gdzieś indziej
            spojrzy. Człowiek pracujący na swoim sam trzyma nad sobą
            przysłowiowy bat.

            Tak samo jest z pracą więźniów. Kiedyś była taka jednostka mocy jak
            "człowiek mechaniczny", która podobnie jak koń mechaniczny miała
            oddawać moc człowieka. Był też "więzień mechaniczny", o wartości
            zaledwie 60% człowieka mechanicznego.

            A teraz pomyślcie moi drodzy. Opodatkowanie to forma niewolnictwa
            (niewolnik miał dostarczone zakwaterowanie czy narzędzia pracy, ale
            zabierano mu większość dochodu) - mniej zależy od pracującego. Czy
            nie dostrzegacie, że większe opodatkowanie obniża właśnie przez to
            sprawność w pracy? I to m.in. stąd się bierze recesja, a nie przez
            Żydów, masonów czy chciwych bankierów.
      • Gość: 12345 Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.edu.few.eur.nl 18.11.08, 10:20
        "ról genderowych w pracy i w domu" a mozna bylo rol plci w pracy i w
        domu :)
      • Gość: mak Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.08, 10:52
        Tego trędu unieżalezniania się od męzczyzn nic już nie odwróci.
        A ze oni lubią sobie podominować, głównie po to, zeby wykorzystywać,
        to się wsciekają, bo to się kończy.
        I bardzo dobrze.
        • Gość: aga właśnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 12:08
          :).
        • Gość: Damian Re: Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.11.08, 15:21
          Na razie to widać jedynie uniezależnianie się od własnych mózgów. ;) To
          mężczyzna był zwykle podległy kobiecie (jako obrońca, dostarczyciel żywności
          etc.) a nie odwrotnie. Teraz ktoś próbuje odwrócić kota ogonem - pozbawić
          kobiety ich obowiązków, ale pozostawić przywileje. Dziwne, że nikt nie domagał
          się równouprawnienia w czasach, kiedy udział w życiu politycznym oznaczał pewną
          śmierć na jednej z najbliższych wojen?
      • kroliklesny Seksizm w pracy się opłaca? 18.11.08, 10:54
        Fajna autorka. "Rola genderowa". Brawo! Czekam na "pistolet
        reczny", "oficer policji" i "osobnik kaukaski", moze tez byc "statek
        wojenny" bo i taki idiotyzm przeczytalem w GW.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Metodologia, głupcze! 18.11.08, 10:55
        "Badacze na podstawie tych danych sprawdzili, czy zarobki zależą od poglądów na
        role płciowe."

        A nie sprawdzili czasem, czy poglądy na role płciowe zależą od zarobków? ;->

        Wykrycie korelacji nie oznacza wykrycia związku przyczynowo-skutkowego, a w
        szczególności kierunku takiego związku.
        • Gość: Jacek Re: Metodologia, głupcze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 15:56
          To niestety było badanie podłużne, więc prawdopodobnie sprawdzili młodych ludzi, jakie mają poglądy, a potem ile zarabiali po 20 latach.

          Co zresztą nie zmienia faktu, że za 100 lat to badanie będzie oceniane tak, jak teraz byśmy ocenili takie hipotetyczne badanie sprzed 150 lat: czy rasiści, zwolennicy niewolnictwa zarabiają więcej niż Ci, którzy chca dać wolność niewolnikom?

          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Metodologia, głupcze! 18.11.08, 18:46
            > To niestety było badanie podłużne, więc prawdopodobnie sprawdzili młodych ludzi
            > , jakie mają poglądy, a potem ile zarabiali po 20 latach.

            Skąd wiesz?
      • Gość: Lesio Badania badaniami,... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 11:05
        ale pismak nawet nie umial bez bledow przepisac (przetlumaczyc) ich
        wynikow:

        Otoz, u gory czytamy:

        **A wyemancypowane kobiety wcale nie są lepiej wynagradzane niż te
        konserwatywne.**

        Nieco nizej:

        **Te, które wierzą, że to mężczyzna powinien je utrzymywać, nawet
        jeśli podjęły pracę, zarabiały przeciętnie tylko 1,5 tys. dol.
        rocznie mniej niż te bardziej wyzwolone.**

        i jeszcze raz:

        **1,5 tys. dol. - o tyle mniej od swoich liberalnych koleżanek
        zarabiają rocznie Amerykanki, które - nawet, jeśli podjęły pracę -
        uważają, że to mężczyzna powinien je utrzymywać**

        Moze jakas mala korekta?
        • Gość: lesio Re: Badania badaniami,... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.08, 11:06
          > ale pismak nawet nie umial bez bledow przepisac (przetlumaczyc)
          ich
          > wynikow:

          Nie umialA - prosze wybaczyc pomylke - nie miala ona podtekstu.
      • Gość: gosc Seksizm w pracy się opłaca? IP: *.airmax.pl 18.11.08, 11:50
        proste jak drut kazdy sk########n patrzy tylko na siebie i dba tylko o wlasne
        interesy to tyle ja tam nie musze przeprowadzac takich badan zeby o tym wiedziec
    Pełna wersja