Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Telefony w pracy

    28.10.03, 11:15
    Jak sądzicie czy pracodawca może/ma prawo zabronić mi jakichkolwiek telefonów
    prywatnych w pracy? Rozumiem, ze ja nie mogę dzwonić ze służbowego, rozumiem,
    że pracodawca nie ma ochoty za to płacić, ale nie o to mi chodzi. Również do
    mnie nie mogą dzwonić, nawet na moją prywatna komórkę. I nie mam tu na mysli
    półgodzinnych rozmów z koleżanka o nowej bluzce. W OGÓLE nie mam prawa
    rozmawiać przez telefon prywatnie. Ostatnio zostałam upomniana, ponieważ
    zadzwonił do mniej mój ojciec, przekazał mi krótko ważne informacje, cała
    rozmowa trwała 2min, a może nawet krócej, ale ja zostałam upomniana, że nie
    wolno. Komórke powinnam wyłączać.
    Czy to jest normalne, czy tak może być? Przecież ja na 8h dziennie nie mogę
    zniknąć z powierzchni ziemi dla całej reszty.
      • Gość: xxx Re: Telefony w pracy IP: *.pkobp.pl 28.10.03, 13:29
        kaja771 napisała:

        > Jak sądzicie czy pracodawca może/ma prawo zabronić mi jakichkolwiek telefonów
        > prywatnych w pracy? Rozumiem, ze ja nie mogę dzwonić ze służbowego, rozumiem,
        > że pracodawca nie ma ochoty za to płacić, ale nie o to mi chodzi. Również do
        > mnie nie mogą dzwonić, nawet na moją prywatna komórkę. I nie mam tu na mysli
        > półgodzinnych rozmów z koleżanka o nowej bluzce. W OGÓLE nie mam prawa
        > rozmawiać przez telefon prywatnie. Ostatnio zostałam upomniana, ponieważ
        > zadzwonił do mniej mój ojciec, przekazał mi krótko ważne informacje, cała
        > rozmowa trwała 2min, a może nawet krócej, ale ja zostałam upomniana, że nie
        > wolno. Komórke powinnam wyłączać.
        > Czy to jest normalne, czy tak może być? Przecież ja na 8h dziennie nie mogę
        > zniknąć z powierzchni ziemi dla całej reszty.


        Pewnie chce Cię wylać i czepia sie każdej głupoty
        • kaja771 Re: Telefony w pracy 28.10.03, 13:53
          Gość portalu: xxx napisał(a):


          >
          >
          > Pewnie chce Cię wylać i czepia sie każdej głupoty

          No i tu się grubo mylisz, akurat jest dokładnie odwrotnie. Ja się przymierzam
          do odwrotu i wiem, że dla pracodawcy będzie to szok. Nie mam żadnego zastępcy i
          na dzień dzisiejszy w firmie nikt nie umie robić tego, co ja.
          • Gość: sympatyczny Re: Telefony w pracy IP: *.arcor-ip.de 29.10.03, 10:11
            no i wlasnie mu o to chodzi - ze sama odejdziesz...! On nie bedzie miec zadnych
            problemow ze zwolnieniem pracownika, bo to przeciez Twoja decyzja.

            stary numer
            • kaja771 Re: Telefony w pracy 29.10.03, 11:43
              Gość portalu: sympatyczny napisał(a):

              > no i wlasnie mu o to chodzi - ze sama odejdziesz...! On nie bedzie miec
              zadnych
              >
              > problemow ze zwolnieniem pracownika, bo to przeciez Twoja decyzja.
              >
              > stary numer

              Hm... pracodawca chce zwolnić WSZYSTKICH pracowników?????
              ciekawa teoria.
              Na 20 pracowników mają zamiar do końca roku odejść 4 osoby (o tych wiem, a nie
              z każdym jestem w tak przyjacielskich stosunkach, żeby mi mówili o takich
              planach), z tych samych powodów co ja. Poza tym swoje chore wymagania próbuje
              rekompensować naprawdę dobrymi premiami (to muszę akurat przyznać), a chyba nie
              przyznawałby wysokich premii, gdy chce się mnie pozbyć? Tylko że ja już wiem,
              że pieniądze nie są najważniejsze (trywialne?)
      • prat Re: Telefony w pracy 29.10.03, 13:20
        kaja a co ty takiego wyjatkowego robisz ze nikt inny na swiecie tego nie
        potrafi...chyba lekko cie pogielo..nie ma ludzi niezastapionych,dzis wylac moga
        kazdego a nastepnego dnia beda kolejki staly na jego miejsce..chyba jeszcze
        nigdy w leb od losu nie dostalas..ze taka pewna siebie jestes..
        • Gość: Anka Re: Telefony w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.03, 13:59
          Prat, wredny jesteś. Oczywiście, masz rację, nie ma ludzi niezastąpionych, ale
          ktoś w końcu musi pracować, a i dla pracodawcy rekrutacja to jednak pewien
          problem... Z drugiej strony jesteśmy ludźmi, wg mnie Kaja ma zdrowe podejście:
          wiem, że pracodawca nie musi płacić za rozmowy itp, ale przecież króciutka
          rozmowa, od czasu do czasu, w ważnych sprawach, nikomu nie zaszkodzi.
        • Gość: filut Re: Telefony w pracy IP: 80.51.240.* 29.10.03, 14:02
          prat napisał:
          .......nie ma ludzi niezastapionych,dzis wylac moga kazdego a nastepnego dnia
          beda kolejki staly na jego miejsce.....

          Święte słowa.
          Jeśli Kaja pisała prawdę, to facet przesadza.
          Może czepialski szef ma coś wspólnego z burakiem, albo odreagowuje krzywdy
          jakie go spotkały w dzieciństwie.
        • kaja771 Re: Telefony w pracy 29.10.03, 14:20
          prat napisał:

          > kaja a co ty takiego wyjatkowego robisz ze nikt inny na swiecie tego nie
          > potrafi...chyba lekko cie pogielo..nie ma ludzi niezastapionych,dzis wylac
          moga
          >
          > kazdego a nastepnego dnia beda kolejki staly na jego miejsce..chyba jeszcze
          > nigdy w leb od losu nie dostalas..ze taka pewna siebie jestes..

          Czytaj uważnie, zanim zabierzesz się za odpisywanie. zacytuje siebie:
          "Nie mam żadnego zastępcy i
          na dzień dzisiejszy w firmie nikt nie umie robić tego, co ja."

          Tłumaczę: w firmie, w której pracuję nie mam żadnego zastępcy, pracę, którą
          wykonuję robię tylko ja. Jak idę na urlop jest tragedia, a moja komórka dzwoni
          nonstop, jak z niego wracam przez tydzień poprawiam błedy.

          Nie napisałam, ze nikt na świecie nie potrafi, tylko że nikt w firmie nie
          potrafi NA DZIEŃ DZISIEJSZY. czytaj: na pewno każdy zdołałby się nauczyć. Ale
          nikt się nie uczy. Gdyby szef chciał mnie wylać, w pierwszej kolejności
          zapewniłby jakieś zastępstwo, albo pod byle jakim pozorem kazałby mi uczyć
          kogoś moich obowiązków. Wtedy już miałabym zastępcę.

          Oczywiście że na moje miejsce byłaby kupa chętnych, bo praca nie jest ciężka, a
          pensja przyzwoita. Nie wiem tylko czy później byliby zadowoleni.

          A abstrahując troszeczkę do tematu: czy pewność siebie jest wadą?
          Zadufanie tak, ale nie pewność. Chyba że posądzasz mnie o to pierwsze. Szkoda.

          • Gość: Anka Re: Telefony w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.03, 14:26
            Kaja brawo, popieram CIę w 100%.
            Anka
          • Gość: ania Re: Telefony w pracy IP: *.szczecinek.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 15:26
            kaja super wypowiedz, dlaczego buraki nie rozumieją prostych sformułowań??!!
            trzymaj się ciepło i walcz o swoje nadal. przyszłość w takich ludziach!!!
            • kaja771 :)))))))) n/txt 30.10.03, 16:23
              Gość portalu: ania napisał(a):

              > kaja super wypowiedz, dlaczego buraki nie rozumieją prostych sformułowań??!!
              > trzymaj się ciepło i walcz o swoje nadal. przyszłość w takich ludziach!!!
      • sanis Re: Telefony w pracy 29.10.03, 14:28
        Kaja, popsostu zdobadx się na szczerą rozmowę ze swoim szefem, przedstaw swoje
        zdanie i niech Ci szef wyjaśni, skad bierze się taka reakcja. A moze boi się,
        że Twoje rozmowy telefoniczne zaczna sie w końcu przeciagać z 2 minut do 40?
        Pamiętaj: "Apetyt rośnie w miarę jedzenia"
        Wtedy spadnie twoja wydajność, a przecież nie za to tak dobrze Ci płacą.
        • kaja771 Re: Telefony w pracy 29.10.03, 14:49
          sanis napisała:

          > Kaja, popsostu zdobadx się na szczerą rozmowę ze swoim szefem, przedstaw
          swoje
          > zdanie i niech Ci szef wyjaśni, skad bierze się taka reakcja. A moze boi się,
          > że Twoje rozmowy telefoniczne zaczna sie w końcu przeciagać z 2 minut do 40?
          > Pamiętaj: "Apetyt rośnie w miarę jedzenia"
          > Wtedy spadnie twoja wydajność, a przecież nie za to tak dobrze Ci płacą.

          Szczera rozmowa z szefem - brzmi pięknie.
          ale już nie raz próbowałam z nim rozmawiać. Ktoś tu coś wspominał o burakach...

          Oczywiście, że chodzi o to, że on się boi, że jak pozwoli na prywatne telefony,
          krótkie, w ważnych sprawach, to zamieni się to w pólgodzinne pogaduszki z
          ciocią. Ale po co sprawdzić najpierw czy wydajność pracy spadła, czy zaniedbuję
          obowiązki itp. jak można od razu z góry zabronić jakichkolwiek rozmów ze
          światem zewn.? I jak wspomniałam: nawet nie śmiałabym prosić o pozwolenie
          wykonania tel. ze służbowego, ja też nie chciałabym płacić rachunków za cudze
          rozmowy, ale mnie nie wolno zadzwonić w godzinach pracy z mojej własnej komórki.

          Nic to. Zwijam się stąd. Może własnie jestem zbyt pewna siebie i zbyt się
          cenię, zeby pracować pod kimś takim i żeby dawać robić z siebie debila.
          • Gość: filut Re: Telefony w pracy IP: 80.51.240.* 30.10.03, 05:55
            kaja771 napisała:
            > Nic to. Zwijam się stąd. Może własnie jestem zbyt pewna siebie i zbyt się
            > cenię, zeby pracować pod kimś takim i żeby dawać robić z siebie debila.

            Jeśli uważasz, że masz podstawy do bycia pewną siebie, to zweryfikuj (na zimno)
            te podstawy. Po ew. pozytywnym wyniku weryfikacji ciesz się, że masz charakter,
            co teraz nie jest takie powszechne. Przygotuj sobie miękkie lądowanie (też po
            chłodnym rozważeniu zalet "lądowiska") i spadaj. Bez demonstracji.
            Z buraczanymi genami ciężko wygrać, a zresztą szkoda zdrowia, które tracić
            możnaby na czymś przyjemniejszym i ew. pożyteczniejszym.
            Treść powyżsżą pisałem w oparciu o swe wielowieloletnie doświadczenie życiowe,
            co sugeruje, że wiem o czym pisałem.

            Pozdrawiam
            Fil
            • kaja771 Re: Telefony w pracy 30.10.03, 09:14
              Gość portalu: filut napisał(a):

              > Jeśli uważasz, że masz podstawy do bycia pewną siebie, to zweryfikuj (na
              zimno)
              >
              > te podstawy. Po ew. pozytywnym wyniku weryfikacji ciesz się, że masz
              charakter,
              >
              > co teraz nie jest takie powszechne. Przygotuj sobie miękkie lądowanie (też po
              > chłodnym rozważeniu zalet "lądowiska") i spadaj. Bez demonstracji.
              > Z buraczanymi genami ciężko wygrać, a zresztą szkoda zdrowia, które tracić
              > możnaby na czymś przyjemniejszym i ew. pożyteczniejszym.
              > Treść powyżsżą pisałem w oparciu o swe wielowieloletnie doświadczenie
              życiowe,
              > co sugeruje, że wiem o czym pisałem.
              >
              > Pozdrawiam
              > Fil

              :)
              Mam charakter. I mam godność. A tu usiłują mnie poniżyć. Zakaz telefonów
              jakichkolwiek jest tylko kroplą w morzu. Nie będę pracowała dla kogoś, kto
              owszem płaci, ale w zamian za to chce zrobić ze mnie niewolnika i to w dodatku
              niedorozwiniętego.
              Decyzję podjełam i od razu mi lepiej. Złoże wypowiedzenie na koniec listopada.

              • kaja771 acha... 30.10.03, 09:22
                i jeszcze jedno. Ta cała sytuacja zmobilizowała mnie tylko do działania i
                założyłam własną działalność. Od połowy listopada otwieram sklep. Nie będzie
                już żadnych szefów z kompleksami.
                • Gość: filut Re: acha... IP: 80.51.240.* 30.10.03, 15:17
                  kaja771 napisała:

                  > i jeszcze jedno. Ta cała sytuacja zmobilizowała mnie tylko do działania i
                  > założyłam własną działalność. Od połowy listopada otwieram sklep. Nie będzie
                  > już żadnych szefów z kompleksami.

                  A gdzie i z czym ten sklep będzie? Zrób sobie reklamę:)))
                  • kaja771 Re: acha... 30.10.03, 16:22
                    Gość portalu: filut napisał(a):

                    >
                    > A gdzie i z czym ten sklep będzie? Zrób sobie reklamę:)))

                    Wiesz, internet jest taki fajny, bo anonimowy :))) i niech takim pozostanie.
                    Ale sklep w Warszawie.
                    Najpierw odbiorę moją zaległą premię z firmy (a dopiero potem złoże
                    wypowiedzenie), co mi pozwoli przeżyć skromnie jakieś 3-4 miesiące, a potem mam
                    nadzieję, ze już cos sama zarobię.
                    PS ostatnia nowość mojego szefa: jak odchodzimy od biurek, mamy informowac
                    wspóracowników gdzie się udajemy, żeby było wiadomo. Czyli rozumiesz, wstaję i
                    głośno mówię "Idę do kibelka"
                    jest coraz fajniej!
                    • ann.k Re: acha... 30.10.03, 17:01
                      A ja bym się zastosowała :) Na złość szefowi. Zastosuj strajk włoski. Jak
                      zadzwoni Twoja komórka, odbierz i glośno powiedz:
                      "Przepraszam, ale nie moge teraz rozmawiać, bo szef nie pozwala".
                      A jak będziesz szła do kibelka powiedz: "Gdyby ktoś się pytał, poszłam zrobić
                      kupę, ponieważ mam lekkie rozwolnienie".
                      Gwarantuję, że szefowi szybko minie.
                      • kaja771 Re: acha... 31.10.03, 09:05
                        ann.k napisała:

                        > A ja bym się zastosowała :) Na złość szefowi. Zastosuj strajk włoski. Jak
                        > zadzwoni Twoja komórka, odbierz i glośno powiedz:
                        > "Przepraszam, ale nie moge teraz rozmawiać, bo szef nie pozwala".
                        > A jak będziesz szła do kibelka powiedz: "Gdyby ktoś się pytał, poszłam zrobić
                        > kupę, ponieważ mam lekkie rozwolnienie".
                        > Gwarantuję, że szefowi szybko minie.

                        Usmiałam się :))))))))
                        a z komórką już tak robiłam, mówiłam, że nie wolno mi rozmawiać i zostałam
                        zabita spojrzeniem. Bo powinnam powiedzieć "nie mogę rozmawiac, bo pracuję i
                        musze skupić się na pracy". A w ogóle to dlaczego mam włączoną komórkę w pracy,
                        hę?

                        • ann.k Re: acha... 31.10.03, 11:35
                          Mnie mój szef też kiedyś za to opieprzył. A też mam swoją własną komórkę.
                          Niestety jak długo będziemy pracować pod niewyżytymi frustratami, to będziemy
                          musiały przymykać oczy na takie zagrywki. Ja tez chcę zmienić prace, ale na
                          razie nie bardzo mam na jaką. W mojej branży kobietom jest dwa razy trudniej
                          niż facetom.
                    • Gość: filut Re: acha... IP: 80.51.240.* 30.10.03, 17:40
                      kaja771 napisała:
                      ...... jak odchodzimy od biurek, mamy informowac wspóracowników gdzie się
                      udajemy, żeby było wiadomo. .........

                      Meldowanie odejścia (do ok. 10 min.) od biurek to lekka przesada. W czasach
                      pracy *etatowej* stosowałem zasadę: "Kto przewiduje dłuższą nieobecność w
                      pokoju niech zostawi pozostałym wiadomość, gdzie go szukać w razie potrzeby.
                      Posiadacze komórek muszą je mieć włączone".
                      Nikt się nie buntował, choć to było dopuszczalne (przy racjonalnej
                      argumentacji).

                      Dużo zdrowia i braku manka w sklepie
                      życzy Fil
                    • Gość: agulha Re: aha... IP: *.aster.pl / 10.67.0.* 31.10.03, 00:46
                      Z taką opinią, jaką prezentuje Twój szef, spotkałam się w firmie włoskiej. Oni
                      też byli zdziwieni, że my tu w filii polskiej mamy swoje telefony komórkowe -
                      włączone - w pracy.
                      Osobiście uważam, że to chore. Mało kto może sobie pozwolić na to, żeby na 8
                      godzin bez reszty odciąć się od świata, a w przypadku jakiejkolwiek sprawy do
                      załatwienia w godzinach pracy (czyli wtedy, kiedy pracuje większość banków,
                      urzędów itp) brać urlop.
                      Po drugie, zgodnie z kodeksem pracy należą się nam PRZERWY w pracy. Przy pracy
                      z monitorem ekranowym co godzinę 5 minut. No i jedna śniadaniowa. Mało który
                      szef o tym pamięta - że łaski nie robi.
                      Po trzecie, skoro Twój szef uważa, że on płaci za te 8 godzin, to powinien mieć
                      świadomość, że za czas wolny już nie płaci, i nie powinno mu nawet do głowy
                      wpaść niepokojenie Cię telefonami, kiedy jesteś na urlopie. Jakim prawem w
                      ogóle śmiał zapytać o numer tej zakazanej komórki.
                      Idź pracować do normalnej firmy.
                      • kaja771 Re: aha... 31.10.03, 09:12
                        Gość portalu: agulha napisał(a):

                        > Osobiście uważam, że to chore. Mało kto może sobie pozwolić na to, żeby na 8
                        > godzin bez reszty odciąć się od świata, a w przypadku jakiejkolwiek sprawy do
                        > załatwienia w godzinach pracy (czyli wtedy, kiedy pracuje większość banków,
                        > urzędów itp) brać urlop.

                        No właśnie o to chodzi. Ja mimo że pracuję, nadal jestem sobą i nie mogę
                        przestać istnieć dla reszty świata!!

                        > Po drugie, zgodnie z kodeksem pracy należą się nam PRZERWY w pracy. Przy
                        pracy
                        > z monitorem ekranowym co godzinę 5 minut. No i jedna śniadaniowa. Mało który
                        > szef o tym pamięta - że łaski nie robi.

                        To jest argument który wysunę, przy najbliższej okazji.

                        > Po trzecie, skoro Twój szef uważa, że on płaci za te 8 godzin, to powinien
                        mieć
                        >
                        > świadomość, że za czas wolny już nie płaci, i nie powinno mu nawet do głowy
                        > wpaść niepokojenie Cię telefonami, kiedy jesteś na urlopie. Jakim prawem w
                        > ogóle śmiał zapytać o numer tej zakazanej komórki.

                        Bo głupia byłam. Na początku pracy, gdy jeszcze mi zależało, zapytano się mnie
                        o numer kom. jak szłam na 1szy urlop, tak na wszelki wypadek, a ja głupia,
                        głupia, podałam.

                        > Idź pracować do normalnej firmy.

                        Idę, idę. Do swojej własnej. I mówię sobie, że każde doświadczenie uczy, nawet
                        to przykre i niesprawiedliwe. Bo kto wie, może gdyby nie mój fanstastyczny
                        przełożony, nie zdobyłabym się na odwagę, żeby zacząć coś własnego....

                        Do Fila: nikt mi nie musi mówic, że jak odchodzę na dłużej od biurka, to muszę
                        powiedzieć gdzie idę (że np. do sklepu), to jest jasne i oczywiste. Niedługo
                        dojdzie do tego, że schylając się, aby zawiązać buta, będę musiała głośno
                        mówić "Kochani, jestem pod biurkiem, dlatego mnie nie widać, pojawię się za
                        30s".
                      • bama7 Re: aha... 31.10.03, 09:34
                        Gość portalu: agulha napisał(a):
                        > Jakim prawem w ogóle śmiał zapytać o numer tej zakazanej komórki.

                        Ja w poprzedniej firmie tez podałam numer komórki prywatnej szefowi i potem
                        byłam niepokojona na urlopach telefonami i zostawianiem wiadomości na poczcie
                        głosowej z prośbą o oddzwonienie. Jak parę razy się zdażyło, że oddzwoniłam i
                        okazało sie ze to było jakieś głupstwo, zaczęłam stosować zasadę: komórka
                        prywatne wiec odbieram ją kiedy mi pasuje i nigdy, ale to nigdy nie oddzwaniam
                        (nie będę ponosiła kosztów telefonu po to żeby potem usłyszeć: że nie, to juz
                        nie właściwie wyjaśniło...)

                        pozdrawiam,
                        • Gość: Anka Re: aha... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.03, 09:42
                          Słuchajcie a co sądzicie o obowiązku zabrania na urlop służbowej komórki?
                          Spotkało mnie to w tym roku, dzwonili do mnie nawet po 10 razy dziennie...
                          Niektórzy szefowie uważają, że robią łaskę, dając nam pracę...
                          • kaja771 Re: aha... 31.10.03, 10:41
                            Gość portalu: Anka napisał(a):

                            > Słuchajcie a co sądzicie o obowiązku zabrania na urlop służbowej komórki?
                            > Spotkało mnie to w tym roku, dzwonili do mnie nawet po 10 razy dziennie...
                            > Niektórzy szefowie uważają, że robią łaskę, dając nam pracę...

                            A masz ten jakistam dodatek za dyspozycyjność pod telefonem?
                            A zresztą co się głupio pytam. Ja nie mam służbowej, nie mam dodatku, a i tak
                            wydzwania.
                            • Gość: Anka Re: aha... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.03, 11:02
                              Nie, mam dodatek funkcyjny, ale za stanowisko, nie za dyspozycyjność.
                          • Gość: agulha roaming IP: *.aster.pl / 10.67.0.* 01.11.03, 15:03
                            Uważam, że to już szczyt. Możliwe lekarstwa: wyjechać do USA na urlop, jeśli
                            Twoja komórka jest dwuzakresowa a nie 3-zakr. Dać sobie ukraść komórkę na
                            urlopie ("przecież mówiłam, że boję się ją brać"). A najprostsze - jechać za
                            granicę do jednego z tych krajów, z którymi połączenia są cholerycznie drogie
                            (to niekoniecznie jest b. daleko - np. Izrael), trzymać ich długo na linii, jak
                            zapłacą koszmarnie wysoki rachunek za roaming, może się oduczą.
                            No chyba że u Was pracownik płaci rachunki?!
                            • kaja771 Re: roaming 03.11.03, 09:19
                              Gość portalu: agulha napisał(a):

                              >
                              > > No chyba że u Was pracownik płaci rachunki?!

                              To jest tak, że ja sama płacę, a jak już przyjdzie billing to firma niby mi
                              oddaje. Ale zawsze jest problem z tym i może tak się zdażyć, że oddadzą po 2
                              miesiącach. Bo szef nie bardzo ma ochotę oddawać to z "pensją". Wydobyc te
                              pieniądze jest więc trudno, choć szef nigdy nie zaprzecza, że się należą.
                              No cóż, zaczął sie listopad, w tym miesiącu robię TO.
                              Może za parę miesięcy odgrzebię ten wątek i napiszę wam czy było warto i czy
                              nie żałuję ... :))
              • filut2 Re: Telefony w pracy 30.10.03, 09:27
                kaja771 napisała:
                > Decyzję podjełam i od razu mi lepiej. Złoże wypowiedzenie na koniec listopada.

                Okazuje się, że samo podjęcie decyzji ma znaczenia dla poprawy samopoczucia.
                Sam to przeżywałem - z podobnym efektem. Jak już znalazłem "lądowisko", to
                zaproszono mnie na rozmowę, w efekcie której zostałem. Spadłem dopiero po
                drugim nawrocie pogorszenia się atmosfery... I do dzisiaj nie żałuję:)))

                Powodzenia i rozsądku(!)
                Fil
      • Gość: luzakar Re: Telefony w pracy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 09:40
        a niby dlaczego nie mozesz "zniknac" Czas w pracy, jest oplacany przez
        pracodawce, jak ci sie nie podoba to zmien prace.Kiedys nie bylo "komorek " i
        swiat byl chyba lepszy
        • kaja771 Re: Telefony w pracy 31.10.03, 10:35
          Gość portalu: luzakar napisał(a):

          > a niby dlaczego nie mozesz "zniknac"

          Bo mam rodzinę np. Bo może sie komuś cos stać, a ja muszę o tym wiedzieć.
          Bo czasami dzwoni np. do mnie Urząd Skarbowy i nie mogę im powiedzieć, zeby
          zadzwonili po 17.00. Bo czasami ja muszę zadzwonic do Urzędu Gminy, Spółdzielni
          itp. i po 17.00 mogę sobie co najwyżej posłuchać melodyjki, albo porozmawiać z
          portierem.

          Czas w pracy, jest oplacany przez
          > pracodawce,

          Ale nie płaci za moją komórkę i nie mam dodatku "dyspozycyjności", więc jakim
          prawem dzwoni do mnie gdy jestem chora lub na zwolnieniu lekarskim? Albo w
          weekend?
          Jakim prawem nie respektuje mojego prawa do 15min. przerwy? Chyba że chodzenie
          do toalety wlicza sie do przerwy, ale chyba i tak całości nie wykorzystuję.

          >jak ci sie nie podoba to zmien prace.

          Jakbyś przeczytał wszystkie wypowiedzi moje, to nie napisałbyś tego.

          Kiedys nie bylo "komorek " i
          > swiat byl chyba lepszy

          Tak i dlatego kiedyś dzwoniło się na telefon służbowy w takich sprawach. Teraz
          dzwoni się na komórkę. Na jedno wychodzi.
          • Gość: luzakar Re: Telefony w pracy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 11:31
            Teraz przeczytalem wszystkie posty i zycze powodzenia w prowadzeniu interesu.to
            chyba najlepszy ruch w twoim wypadku-wlasny interes.Tak duzo masz pretensji,
            tak duzo swoich racji, ze po co sie uzerac?.Jedno jest ciekawe,ze ani razu nie
            przyznalas ze pracodawca ma racje.Taka nieskazitelna i doskonala...????
            • kaja771 Re: Telefony w pracy 31.10.03, 13:13
              Gość portalu: luzakar napisał(a):

              Tak duzo masz pretensji,
              > tak duzo swoich racji, ze po co sie uzerac?.Jedno jest ciekawe,ze ani razu
              nie
              > przyznalas ze pracodawca ma racje.Taka nieskazitelna i doskonala...????

              Pisałam o konkretnych sytuacjach, w których akurat nie ma racji.
              Gdyby była tu jakaś dyskusja, że pracodawca nie chce się zgodzić na wykonywanie
              prywatnych telefonów ze służbowego aparatu, napisałabym, że to szef ma rację.
              Dlaczego na podstawie paru konkretnych przykładów wysnuwasz wniosek, że jestem
              doskonała? Mam w sobie wiele samokrytycyzmu, ale debilem nie jestem i wiem co
              mi wolno, kiedy i gdzie. Owszem, pracodawca mnie zatrudnia i płaci pensję, ale
              ja to pracuję. Naprawdę pracuję i się nie obijam. Niech tylko nie wymaga ode
              mnie absurdalnych rzeczy. I tyle.
              • bama7 Re: Telefony w pracy 31.10.03, 13:47
                ludzie, jak czytam te posty, to sie naprawdę cieszę, ze mam to szczęście
                mieć "normalnego" szefa. U nas mozna dzwonic prywatnie ze słuzbowego telefonu
                i nie ma problemu. Jak ktoś ma komórke słuzbową, to tez może z niej dzwonic
                prywatnie i tez nie ma problemu. Oczywiscie wszystko w granicach zdrowego
                rozsądku co do kosztów takich rozmów. Ważne, zeby praca była wykonana na czas.
                A to, że w międzyczasie zadzwonię załatwić jakąś ważną sprawę? I co z tego? I
                tak powinno być.

                pozdrawiam
    Pełna wersja