Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    szewc bez butów czyli praca dla rekruterów

    IP: *.autocom.pl 08.01.09, 13:55
    Chcę się tylko podzielić swoim przykrym doświadczeniem - mam ponad 2 lata doświadczenia w rekrutacji, znam języki i odkąd rozwiązano moją firmę, zupełnie nie mogę znaleźć pracy. Potwierdza się na moim przykładzie, że wcale nie jest tak łatwo znaleźć pracę w rekrutacji, bo wszędzie szukają tylko studentów na praktyki -najchętniej bezpłatne.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Operator Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.xdsl.centertel.pl 13.01.09, 00:36
        Praca dla rekrutera - buhahahaha, a cóż to za głupawy zawód, rekrutacją może się
        zajmować panienka z księgowości co delegacje rozlicza, a nie specjalny
        "jegomość" zadający pytania o ulubione kolory itp. Rekruter to żenada, w dobrych
        korporacjach HR-y zajmują się robieniem testów analitycznych i językowych dla
        kandydatów i uwaga - rozmowa z HR-em o ulubionych kwiatuszkach jest na końcu,
        jak managerowie, co siedzą w temacie uznają, że kandydat się nadaje!!
          • monia420 Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 13.01.09, 10:41
            A ja uważam, że dobrze poprowadzona rekrutacja to klucz do sukcesu. Trzeba
            wiedzieć jak to się robić, i umieć wyciągać od ludzi informacje o tym jak
            pracowali, jak będą pracować. Zatrudniałam do siebie kiedyś osoby i zupełnie nie
            wiedziałam o co w tym chodzi. Kandydaci na rozmowach wszystko wiedzą i obiecują
            złote góry, byle się dostać, a potem jest problem z tabelką w excelu...
            Tak więc rekruterzy tak - ale profesjonalni, z doświadczeniem - także w szukaniu
            pracy:)
              • mojekontolalala Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 13.01.09, 11:13
                i bardzo im tak dobrze
                siedzą i wybrzydzają "a ten ma wąsy, a ten nie równą czcionke w drukarce, a ta
                nie dała zdjęcia, może jest brzydka"
                i ludzie często fachowi nie mili prace bo jakiejś idiotce sie nie podobali na
                zdjeciu albo jakaś kretynka pytała o ulubione kolory
                a co ku... wy debile kolor ma do tego jak ktoś wykonuje prace , co wąsy mają do
                fachowości
                moja dawna przyjaciółka skończyła psychologię i pracowała (zanim trafila do
                policji) w 2 firmach rekruterskich, to co sie tam działo opowiadała mi czasami
                panny wybrzydzające "a ten blondyn, wole brunetów" i zdolni ludzie po
                politechnice nie byli zapraszani na rozmowy o stanowiska techniczne, bo jakiś
                wypacykowany dres po prywatnym zarządzaniu "miał takie głębokie oczy"
                kiedyś mi opowiadała o pannie co mówiła, że koleś został odrzucony (CV) bo koleś
                miał na imię sie jak "ten co zdradził moją koleżanke"
                tacy rekruterzy to tragedia i powód emigracji wielu fachowców
                jak kretynka po prywanej wyższej szkole zarządzani i zarządzania szkole
                płacisz=zdajesz pyta inżyniera o kolory , nie umie ocenić jego wiedzy fachowej,
                to takie potem są efekty gospodarczo-emigracyjne
                że najlepsi studenci odpadają bo ich CV nie jest takie jak wzór z książki (np.
                inna czcionka) i w liście motywacyjnym nie dali jakiegoś zdania z podręcznika
                niech sie to tatałajstwo nauczy czegoś więcej niż "jaki jest pana ulubiony
                kolor" "a gdyby pan miał być zwierzęciem, to jakim"

                oby teraz oni siedzieli na bezrobociu z ich wiedzą na poziomie "bruneci lubią
                czerwony a blondyni niebieski i dlatego sie nie nadają"
      • Gość: nie chce mi się Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.01.09, 13:07
        Faktycznie robota rekrutera jest beznadziejna.
        Mam skończone studia podyplomowe z zakresu planowania i rozwoju zasobów
        ludzkich, do tego studia magisterskie z ekonomii. Znam biegle dwa języki obce.
        Pracuję m.in. jako rekruterka już 2 lata choć wcale mi się ta robota nie podoba.
        Pomijam już fakt, że bardzo ciężko jest znaleźć właściwych kandydatów do pracy i
        że czasem wyselekcjonowana przeze mnie osoba, którą na kolejną, finalną już
        rozmowę umawiam z dyrektorem potrafi narobić mi niezłej siary przychodząc na
        spotkanie np. w nieodpowiednim stroju. Nie bedę się skarżyć na to, że zlecenia
        rekrutacji na poszczególne stanowiska dostaję w ostatnim momencie i że zawsze te
        nowe osoby potrzebne są na "już". Pominę fakt, że moja firma nie płaci najlepiej
        nowym pracownikom co dodatkowo utrudnia sprawę rekrutacji.
        Do głównych wad tej pracy zaliczam nastepujące kwestie:
        - Ciągle muszę gadać z ludźmi którzy są zestresowani jakby tu chodziło o śmierć
        i życie. Większość osób w trakcie rozmowy marzy aby się ona jak najszybciej
        skończyła a nie myśli o tym, żeby się jak najlepiej zaprezentować. Wkółko muszę
        ich uspokajać, zadawać pytania odstresowujące, żeby się wyluzowali i mogli ze
        mną rzeczowo pogadać.
        - Bardzo dużo osób kłamie i bardzo łatwo to odkryć. Tyle, że ja nie należę do
        osób, które lubią wprowadzać inych w zakłopotanie więc czasem udaję głupią, że
        wierzę kandydatowi i już nie wnikam w temat, żeby człowieka jeszcze bardziej nie
        pogrążyć.
        - Mam problem żeby zakończyć rozmowę z kandydatem , który w ogóle mi nie
        odpowiada. Muszę przyznać, że z grzeczności prowadzę je do końca choć czasem
        mogłabym je zakończyć po 3 pierwszych minutach.

        Od dawna próbuję się jakoś z tych rekrutacji wymiksować i zająć poważniejszymi
        dla mnie sprawami bo to mi ewidentnie nie leży ale na razie jakoś nie mogę.
        • Gość: Menel Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 13:25
          Fajnie ze to opisalas, bo jest na tym forum wiele opisow kandydatow,
          jak to oni widza, a po raz pierwszy przeczytalem zdanie drugiej
          strony-jak jest postrzegany kandydat przez te 30 min. Daje do
          myslenia.

          Mam pytanie przy okazji- czy trzeba przychodzic pod krawatem na
          rozmowe, czy wystarczy koszula, marynarka i spodnie z materialu-bez
          kamizelki i krawata. Oraz czy jako pytanie odstresowujace dla
          kandydata traktujesz pytanie o jego hobby, czy jest to forma
          sprawdzenia kandydata , na podstawie jego wypowiedzi

          Pozdrawiam
          • mojekontolalala Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 13.01.09, 13:31
            sr... mi sie chce jak sie takie cholery czyta
            nieodpowiedni strój, potem sie okaże że nie odpowiednia fryzura.. ciężko o
            fachowca, bo jeden blondyn z grzywką, inny miał niemodny krawat, inny nie tak
            sie uśmiechał i nie chciał za minimalną na zlecenie...
            a niech to cholerstwo idzie na bezrobocie i samo szuka pracy i niech robią coś
            pożytecznego; meble, malują ściany, kopią rowy, liczą wytrzymałość konstrukcji a
            nie innym życie psują
              • mojekontolalala Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 13.01.09, 13:35
                i niech jeszcze sie pochwali ile razy oszukiwała ludzi
                ja mam z rekruterami jak najgorsze doświadczenie
                przez telefon mówią "umowa o prace" a na miejscu "o współpracę, zakłada pan
                działalnośc"
                nie mówią ile sie zarobi, a jak sie wymusi coś przez telefon, to na miejscu
                okazuje sie że to kłamstwo, bo 3000 netto okazuje sie brutto i to z dobrą premią
                a nie "podstawa"
                praca umysłowa okazuje sie akwizycją, praca techniczna okazuje sie akwizycją...
          • Gość: nie chce mi się Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.01.09, 14:14
            Z tym krawatem to zależy na jakie stanowisko aplikujesz. Jeśli praca jest
            biurowa to bezpieczniej jest go założyć bo na tym na pewno nic nie stracisz.
            Marynarka jak najbardziej wskazana. Strój nie jest jakimś specjalnym kryterium.
            Po prostu nie można się wyróżniać w tą złą stronę (założyć czegoś brudnego, czy
            poszarpanych dżinsów choćby były jak najbardziej markowe). Zrezygnowałabym z
            konrowersyjnej biżuterii, np. złotego łańcucha dla mężczyzny i demonstrowania
            tatuaży:D

            Sama przyjmowałam do pracy na wysokich stanowiskach panów którzy byli ubrani w
            koszulę z kołnierzykiem, na to sweter, spodnie sztruksowe z paskiem i jakieś
            czyste buty. Taki strój jest dla mnie ok.

            Opisując sytuacje z nieodpowiednim strojem miłam na myśli raczej taką:

            Rekrutacja na asystentkę dyrektora finansowego. Trafiła się fajna dziewczyna, z
            jako takim doświadczeniem, bardzo sympatyczna i kumata. Przeszła pierwszą
            rozmowę ogólną. Potem była rozmowa druga - bardziej merytoryczna. Chcieliśmy
            sprawdzic jej wiedzę o finansach i zorientowanie w sprawach ekonomicznych.
            Dziewczyna wypadła bardzo dobrze. Na obu tych spotkaniach była ubrana
            odpowiednio, taki strój biznesowy: kolory stonowane, marynarka, spodnie czy
            spódnica (już nie pamiętam)fryzura nie rzucająca się w oczy. Myślę sobie mamy
            ją! Umówiłam ja z dyrektorem, który miał tylko potwierdzić, że ją bierzemy.
            Jakież było nasze zdziwienie jak laska przyszła w kozakach w panterkę, wielkich
            brokatowych tipsach, opalona jakby się na rożnie smażyła.
            Wstydziłam się za nią i żałowałam swojego wyboru. Nie wiem co nią kierowało, że
            sie tak odstawiła.

            Jeśli chodzi o pytania odstresowujące to są to pytania o dojazd, jak mu sie
            firma wewnątrz podoba. Gadamy o śliskich schodach, głośniej klimatyzacji itp.
            Czasem opowiadam coś o sobie (np. że jak pierwszy raz weszłam do tego budynku to
            kompletnie się zgubiłam, albo że dziś popsuła mi się wycieraczka w samochodzie).
            Gadam jakieś prozaiczne bzury, żeby wiedział, że ja jestem normalnym człowiekiem
            i że przytrafiają mi sie sytuacje, takie jak każdemu. Czasem to pomaga.
            • Gość: Ahmed Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.aster.pl 14.01.09, 12:05
              Tak, zalezy czasme sie trafi ludzki rekruter. Czasem nie.
              Najbardziej co mnie denerwuje jak widze laske ktora sie zachwuje od
              samego poczatku jak warszawska lanserka, za wzystko trzeba klaniac
              sie w pas bardzo dziekuje jeszce raz dziekuje ( a w myslach ty mala
              zdziro )

              Ja mialem taka sytuacje : Stracilem robote z dnia na dzien to byl
              szok.Ale nic , nie zalamalem sie tylko zaczalem wysylac CV. Trafilo
              sie jedno zaraz na drugi dzien - lanserka ladnie mnie przyjela
              stanowisko wyslala do firmy , na miejscu sie okazalo ze oni
              poszukuja kogos o innym profilu - to chyba zadanie lasnerki bylo
              zeby dopasowac to czym sie zajmowalem do potrzeb tej firmy (
              pomijajac fakt ze rzekomy fachowiec w tej firmie czytal pytania z
              kartki i byly tez tam odpowiedzi hehe ) , firma jednak zaproponowala
              mi inne stawisko
            • Gość: tyreh Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 01:30
              > Jakież było nasze zdziwienie jak laska przyszła w kozakach w panterkę, wielkich
              > brokatowych tipsach, opalona jakby się na rożnie smażyła.
              > Wstydziłam się za nią i żałowałam swojego wyboru. Nie wiem co nią kierowało, że
              > sie tak odstawiła.

              Widzisz, Twoja ocena przed tym wyskokiem musiala byc zatem pomylka. Czyli dziewczyna Toba manipulowala. Kazdy dobry rekruter wyczuje kiedy jest manipulowany i nie da sie zwiesc pozorom. Ergo ocena czlowieka nie jest taka prosta, a niektorym sie wydaje, ze ocenia srodek po opakowaniu. U tej dziewczyny musialo byc cos nie tak z psychika, brak rownowagi ? Tacy ludzie sa niebezpieczni w pracy, bo nie wiadomo kiedy wybuchna. A Ty bys ja przyjela, gdyby nie zdemaskowala sie w ostatniej chwili na rozmowie z dyrektorem. Gratuluje!
      • Gość: Greg Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.09, 18:22
        Zwykle ja przeprowadzam rekrutację i na pewno ubiór nie ma nic do rzeczy.
        Zatrudniłem na stanowisko PR gościa, który przyszedł ubrany a'la Szymon
        Majewski. Okazał się być całkiem dobry - w końcu nie ubraniem teksty wymyśla.
        Może w przypadku stanowisk gdzie jest kontakt z klientami/partnerami ma to
        znaczenie, bo oni często firmę oceniają wg osoby kontaktowej, ale do biura? Byle
        nago nie przychodzili i nie śmierdzieli (bo i tacy byli)...
        • mojekontolalala Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 15.01.09, 09:20
          > Zwykle ja przeprowadzam rekrutację i na pewno ubiór nie ma nic do rzeczy.
          > Zatrudniłem na stanowisko PR gościa, który przyszedł ubrany a'la Szymon
          > Majewski. Okazał się być całkiem dobry - w końcu nie ubraniem teksty wymyśla.
          > Może w przypadku stanowisk gdzie jest kontakt z klientami/partnerami ma to
          > znaczenie, bo oni często firmę oceniają wg osoby kontaktowej, ale do biura? Byl
          > e
          > nago nie przychodzili i nie śmierdzieli (bo i tacy byli)...

          no widocznie jesteś jeden normalny z tej zgraji ścierwa haerowskiego
          bo reszta, nie patrzy na fachowość, wykształcenie, ale domaga sie CV ze zdjęciem
          a po co komu jakie kto ma brwi, zarost , jak sie szuka inżyniera ?
          może i jesteś normalny, ale reszta to dno, jak ta menda co tu mówi, że odrzuciła
          dziewczyne bo miała kozaki nie takie
          do cholery pracownik ma być rzetelny, uczciwy a nie chodzić w określonych kozakach
          ale dlatego ten chory kraj sie wali i ludzie emigrują
          bo jeśli kończysz studia, znasz języki a ktoś ci mówi "nie dostaniesz pracy bo
          masz taką fryzure, bo masz zarost , bo nosisz taki kolor swetra" < chory kraj, chory
          i oby 99% haerów poszło rowy kopać i pracowało robiąc pożytek, a nie szkodząc
          innym !!!
          co to jest że kretynka po prywantnej szkole płacisz-zdajesz odrzuca inżniera "bo
          ma wąsy" albo "bo nosi czerwone koszule" "bo nie lubi krawatów" ?
          • monia420 Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 15.01.09, 10:53
            A ja się nie zgadzam. Jeśli osoba na decydującą rozmowę do instytucji finansowej
            ubiera się niezgodnie z przyjętym w branży dresskodem, to coś z nią jest nie
            tak:( W tej branży liczy się ubiór - a raczej to, czy ten ubiór mówi, że jestem
            fachowcem. Ciekawi mnie, czy doszło do romowy na temat tej sytuacji między Panią
            rekrutująca a kandydatką, która się spaliła. Może ona odczytała komunikat, że
            prezes jest pies na baby, albo co - i zgodnie z oczekiwaniami ubrała się
            odpowiednio do pracy?
            • Gość: Jasiek Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.09, 13:05
              Nie ma większego badziewia nad prywatne uczelnie - każdy nauczyciel akademicki -
              prowadzący zajęcia na porządnej państwowej uczelni to wie i o tym mówi.
              Wielokrotnie to słyszałem jak moi wykładowcy dorabiali dla kasy na prywatnych
              badziewiach - jak u nas taki miał np. ksywkę "krwawy" tak na prywatnej wszyscy
              jego studenci byli przepuszczani, bez zbędnego wysiłku (ale za dopłatą).
              Więc skończcie się podniecać nieuki z prywatnych badziewnych uczelni, że
              studiujecie - wy sobie po prostu papier kupujecie i w większości przypadków
              możecie sobie tym papierem wiadomo co podetrzeć.

              Większość HRów kończy właśnie takie badziewia.
              Jest oczywiście mała grupa (głównie w dużych korporacjach) HRów co się na rzeczy
              znają i mają ukończone porządne uczelnie + znają języki i nie robią wielkich
              oczu, jak nie znają jakiegoś słówka w CV kandydata - bo się wcześniej przygotują
              do takiej rozmowy.
              Ale ma to swoje plusy - jeśli firma wysyła na rozmowę z kandydatem jakiegoś
              idiotę to znaczy to jest to informacja dla kandydata że lepiej sobie dać z
              takimi patałachami spokój.

              • Gość: cvuj Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.09, 14:22
                > prowadzący zajęcia na porządnej państwowej uczelni to wie i o tym
                mówi.
                > Wielokrotnie to słyszałem jak moi wykładowcy dorabiali dla kasy na
                prywatnych
                > badziewiach - jak u nas taki miał np. ksywkę "krwawy" tak na
                prywatnej wszyscy
                > jego studenci byli przepuszczani, bez zbędnego wysiłku (ale za
                dopłatą).
                > Więc skończcie się podniecać nieuki z prywatnych badziewnych
                uczelni, że
                > studiujecie - wy sobie po prostu papier kupujecie i w większości
                przypadków
                > możecie sobie tym papierem wiadomo co podetrzeć.


                Chyba wiem o którym "krwawym" mówisz :) Otóż u mnie krwawy wywalił
                20% roku (ok. 100 osób), więc nie wiem co za bzdury rozsiewasz.
                Czy examin pójdzie łatwiej czy trudniej zależy od podejścia
                wykładowcy i tak jak w prywatnej trafisz na siekierę to ta osoba
                siekierą pozostaje - a na państwowej mieli z kimś innym i było
                łatwo. I tak bywa również odwrotnie - bowiem trudność zaliczenia to
                kwestia wykładowcy, a nie uczelni, kierunku czy innych bzdur. Jeśli
                myślisz, że jest na prywatnej tak łatwo to postudiuj - tak jak moja
                znajoma, która kończyła uniwerek (oczywiście zero pracy), a potem na
                prywatnej miała warunk, bo nie była w stanie przyswoić kwestii
                mteatycznych - dopiero wiele godzin korków pomogło - ale wcześniej
                prezentowała pogląd taki jak Twój.

                Co do "> możecie sobie tym papierem wiadomo co podetrzeć." - bzdura!
                Właśnie jest świeżo po rozmowie - specjalityczne stanowisko - pytań
                o wykształcenie nie było żadnych - rekruterka ledwo zauważyła, iż
                ukończyłem zgodny kierunek - obchodziło ich tylko doświadczenie,
                którego nie miałem - więc dostałem test do zrobienia! - poszedł
                bezproblemowo...Tyle znaczy dyplom uczelni właśnie jakiejkolwiek. O
                doświdczeniach kolegów z roku już nie wspominam :) Lepsze oferty są
                z polecenia - tzn. nie po znajomości, ale z polecenia np. osób
                pracujących w danych dziale - i tak dostaje się lepsze oferty -
                chodzi o to, że pojawił się ktoś "pewny" - dyplomy nikogo nie
                obchodzą, a potem już doświadczenie, doświadczenie itd.
                Co do Twojego dyplomu - to myślisz, że podobnego nie ma wiele osób,
                których poziom intelektualny jest taki sobie? Pewnie takim osób są
                tysiące :) Twój dyplom niczym nie różni się od prywatnych, bo tak
                samo mają go tysiące ludzi :)

                " Większość HRów kończy właśnie takie badziewia" - tak sobie wmawiaj
                to, że pracy nie możesz dostać :P


                mimo wszystko pozdro!
                • mojekontolalala Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 15.01.09, 15:00
                  no i właśnie tu jest problem
                  tam krwawy wywala 20%, a na państwowej 60%
                  u mnie na politechnice po 2 latach było 1/3 osob z początku !!!
                  a że rozmowa dobrze poszła, może haerka źle sie czuje widząc kogoś po państwowej ?
                  ale to co ktoś napisał, że ubiór świadczy o kwalifikacjach, co za kretyn, od
                  kiedy całki inaczej sie liczą przez osobe z wąsami lub bez
                  od kiedy blondyn inaczej kreśli w autocadzie od bruneta, od kiedy kobieta w
                  kozaczkach inaczej liczy równanie sił od kobiety w kapciach, od kiedy facet z
                  dużymi brwiami inaczej rozwiązuje układ elektryczny od osoby po solarium
                  kretyńskie łąjzy z haeru życie ludziom niszczą
                  moich wielu kolegów "mniej przystojnych" skończyło politechnike ze stypendiami,
                  znali 3 języki
                  • mojekontolalala Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 15.01.09, 15:02
                    no i właśnie tu jest problem
                    tam krwawy wywala 20%, a na państwowej 60%
                    u mnie na politechnice po 2 latach było 1/3 osob z początku !!!
                    a że rozmowa dobrze poszła, może haerka źle sie czuje widząc kogoś po państwowej ?
                    ale to co ktoś napisał, że ubiór świadczy o kwalifikacjach, co za kretyn, od
                    kiedy całki inaczej sie liczą przez osobe z wąsami lub bez
                    od kiedy blondyn inaczej kreśli w autocadzie od bruneta, od kiedy kobieta w
                    kozaczkach inaczej liczy równanie sił od kobiety w kapciach, od kiedy facet z
                    dużymi brwiami inaczej rozwiązuje układ elektryczny od osoby po solarium
                    kretyńskie łąjzy z haeru życie ludziom niszczą
                    moich wielu kolegów "mniej przystojnych" skończyło politechnike ze stypendiami,
                    znali 3 języki i nie mogli dostać pracy bo jakieś kretynki odrzucały ich za zdjęcie
                    a mogli być dobrymi inżynierami, skoro byli studentami ze stypendiami, ale
                    kretynka patrzyła, że on ma zielony krawat a nie granatowy...
                    w końcu część kolegów robi fizycznie, część wyjechała, a jakiś gagatek co nic
                    nie umiał dostawał prace , bo "ma ładny uśmiech"
                    chore, nie dziwne że ten kraj miał takie efekty gospodarcze, jak tu kolor
                    koszuli sie bardziej liczył od ocen w indeksie
                      • mojekontolalala Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 15.01.09, 15:06
                        sory za dublowanie postów - wina przeglądarki
                        ale pomijając żone kumpla co wykłada na 2 uczelniach (państwowa etat , prywatna
                        dla kasy)
                        mam 2 znajomych po prywatnych wyższych szkołach czegoś i czegoś
                        jeden był na turystyce i zwiał z niej bo widział, że kase marnuje, ale od wojska
                        sie migał i była mu potrzebna legitymacja
                        drugi miał poziom matematyki na poziomie niższym niż ja w liceum :/
                        ale ten drugi nawet nie zdawal sobie sprawy jak niski ma poziom, bo on myślał,
                        że funkcja kwadratowa to hohoho
                        tak samo jak tworzenie wykresu w excelu... ekologia i zarządzanie... taaaa
                        • Gość: cvuj Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.09, 15:17
                          Mam wrażenie, że przez Ciebie przemawia jakaś gorycz :) I jakie to
                          ma znaczenie czy ktoś miał taki poziom czy taki ? Dziś robi się
                          studa dla papierka, bo w głupim biurze na zakuprzu wymagają mgr. Sam
                          robię studia dziennie, ale najlepiej mają Ci z zaocznym mgr i
                          5letnia praktyka....myślisz, że dyplom kogoś obchodzi? Bzdura -
                          zawsze na rozmowie 1 pyt o DOŚWIADCZENIA (oczywiście rekturet nawet
                          nie wiem co jest w CV), jeśli sam nie zagadam o wykształceniu, to
                          nikt mnie o nie nie pytał. Dodam, że aplikuje na stanowiska
                          finansowe...(bankowość, rachunkowość)....

                          Co do kierunków od dawna widać jedno, iż praca jest po finansach i
                          innowacyjnych tehnicznych - reszta badziew - nieistotne czy
                          państwowo czy prywatnie pracy nie ma....
                            • Gość: cvuj Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.09, 18:23
                              Zasadnicza kwestia to branża. W niektórych nie ma pracy w ogóle,
                              więc robienie studiów nie ma na sensu. Natomiast biorąc pod uwagę
                              finanse czy infomatykę osoba po średnim jest w stanie sobie coś
                              znaleźć. Jednak często ludzie zaczynają tak, że np pracują w butiku
                              znanej marki odzieżowej (kontakt z klientem) bądź pracuja jako
                              pracownicy biura, a w rzeczywistości są pracownikami fizycznymi.
                              Koleżanka np. dostała pracę, bo sprzedawała pieczywo w piekarni, a
                              oni szukali kogoś z doświadczeniem z klientem (bank) itd.

                              Potem jest tak, że absolwent nie mając doświadczenia ma nad sobą
                              osoby, które robiły to samo zaocznie, ale po drodze zaliczyły 2
                              sklepy i 3 zlecenia :) Tak samo mam też na roku osoby, które
                              pracuja - wklepują dane, a na zleceniach pracują w księgowości, bo
                              dział w którym to robią to dział księgowy - i to wystarczy, a tak
                              mgr później zaczyna od tego co oni :)
                            • Gość: kowianeczka Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.lodz.msk.pl 20.01.09, 11:54
                              Gość portalu: ratata napisał(a):

                              > zaraz zaraz... dziwi mnie jedno- dzienny niby nie znajdzie pracy w zawodzie
                              > zgodnym z jego wyksztalceniem, bo nie ma doswiadczenia tylko papier. to teraz m
                              > i
                              > powiedz, jak osoba co zaczyna studia zaoczne, ma zdobyc robote w branzy w ktore
                              > j
                              > wlasnie zamierza sie uczyc, skoro nie ma ani doswiadczenia ani papierka
                              > ukonczenia szkoly?

                              No właśnie. Z dwojga złego lepiej zatudnić magistra bez doświadczenia niż maturzystę bez doświadczenia. Na pewno ten pierwszy i tak umie więcej, mimo że obydwoje nie mają doświadczenia.
                                • Gość: kowianeczka Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.lodz.msk.pl 20.01.09, 12:42
                                  Gość portalu: cvuj napisał(a):

                                  > Tylko, ze ten po średniej często chce mniej no i łatwiej nim
                                  > manipulować. W efekcie czego wolą takie osoby zatrudniać.

                                  Nieprawda, że chce mniej, bo przecież musi płacić kilka tysięcy czesnego za studia zaoczne. A nikt nie chce pracować wychodząc na tym na zero, łącznie z kosztami dojazdu, nawet taki 19-latek.

                                  Może i łatwo nim manipulować, ale zdesperowanym magistrem też nietrudno. Do tego dochodzi jeszcze kwestia pewnego szczeniackiego zachowania, które można obserwować u 19-latków, a rzadziej u ludzi starszych, np. wygłupy przy klientach, ataki niepohamowanego śmiechu czy wreszcie skarżenie się rodzicom na pracodawcę i wysyłanie ich w delegację, że "syna źle traktuje w pracy". Jednym słowem 19-latkom myli się miejsce pracy z obyczajami panującymi w gimnazjum, hehehe. Takie historie słyszałam i miałam niezły ubaw.

                                  Poza tym student zaoczny jest mniej dyspozycyjny czasowo, nawet jak zajęcia ma tylko w weekendy, to przecież często w weekendy też się pracuje. I często chodzi na zwolnienia lekarskie przed sesją, by mieć czas na naukę. A magister - pełna dyspozycyjność czasowa.
                                  • Gość: cvuj Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.09, 13:57
                                    > Nieprawda, że chce mniej, bo przecież musi płacić kilka tysięcy
                                    czesnego za stu
                                    > dia zaoczne. A nikt nie chce pracować wychodząc na tym na zero,
                                    łącznie z koszt
                                    > ami dojazdu, nawet taki 19-latek.


                                    Czesne ? 300-400zł na miesiąc i to chyba max na zaocznych. Często
                                    taki 19-latek mieszka z rodzicami, więc nie musi się utrzymywać. Mgr
                                    ma 25 lat, chce zakładać rodzinę i często jest na swoim, więc
                                    potrzebuje znacznie więcej kasy. No i świadomość, że męczył się
                                    przez 5 lat nie dla 1000 zł - a taki po średniej będze zadowolny, że
                                    wreszcie ma jakieś swoje pieniądze.

                                    > Poza tym student zaoczny jest mniej dyspozycyjny czasowo, nawet
                                    jak zajęcia ma
                                    > tylko w weekendy, to przecież często w weekendy też się pracuje. I
                                    często chodz
                                    > i na zwolnienia lekarskie przed sesją, by mieć czas na naukę. A
                                    magister - pełn
                                    > a dyspozycyjność czasowa.

                                    Nie przesadzaj z tymi weekendami - moja koleżanka na zaoczne to
                                    przychodziła na sesję :) - mgr też nie jest dyspozycyjny, bo wtedy
                                    powoli zaczyna się okres zakładania rodzin - szczególnie u kobiet.
                                    Inna sprawa pracodawca raczej wezmie 19 niż 25, bo ryzyko iż zajdzie
                                    w ciąze 25 jst znacznie większa.
                      • Gość: cvuj Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.09, 15:20
                        Jak uczelnia ma pierwsze roczniki to wierzę, iż to tak wygląda, ale
                        nie wszędzie. Tak naprawdę prywatne mają modne kierunki i ludzie na
                        nie lgną - to co opisałeś powyżej odbywa się na państwowych
                        technicznych, gdzie roku nie mogą nałapać na dzienne do końca
                        października :)
                        Z kolei moja uczelna wkrótce rozpoczie "produkcję" własnej kadry w
                        postaci dr :)

                        Jednak uczelnia to uczelnia - praca to praca :)
                  • Gość: cvuj Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.09, 15:12
                    > no i właśnie tu jest problem
                    > tam krwawy wywala 20%, a na państwowej 60%
                    > u mnie na politechnice po 2 latach było 1/3 osob z początku !!!

                    A co za różnica 20 czy 60 ? Kwestia względna zależna od liczby osób -
                    wg Ciebie przecież nikogo nie wywalają, ponadto skąd wiesz ile
                    wywalił tam?
                    U mnie licencjat skończyła 1/3 osób. z mgr już 1/4 nie ma :)


                    > a że rozmowa dobrze poszła, może haerka źle sie czuje widząc kogoś
                    po państwowe
                    > j ?

                    Nie mam pojęcia po czym była...Z drugiej strony nie dziwię się, że
                    haerka może czuć odrazę do kogoś kto jest tak pewny siebie, że
                    przeradza to się z zarozumiałość i butę :)
                    Nie chce być stereotypowy, ale mi zdarzyło się wiele razy słyszeć,
                    że ludzi po państwowej uczelni (tych lepszych of kors :) ) mają
                    cholernie roszczeniową postawę wobec pracodawcy - czytając wasze
                    wypowedzi muszę powiedzieć, że mają rację.
                    Ponadto im więcej znajomych tym lepiej, wiele osób pracuje - mogą
                    polecić - tak "łapie" się fajne posadki - chodzi o "pewnego" i
                    sprawdzonego pracodawcę. JEednak jeśli ktoś odrazu pokazuje swoją
                    wyższość to nie dziwi, iż pracodawca ma go w poważaniu :)

                    "> kretyńskie łąjzy z haeru życie ludziom niszczą" - zabawne są
                    takowe wypowiedzi :P Miałem parę raz do czynienia z HR i nigdy jakoś
                    tak źle to nie wyglądało, ale zawsze podcodziłem z szacunkiem - nie
                    udowadniam, iż jestem najmądrzejszy na świecie...
                    • mojekontolalala Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 15.01.09, 15:27
                      co za różnica czy 20 czy 60 ?
                      właśnie podstawowa
                      ja skończyłem politechnike warszawską dzienną ze stypendium naukowym, moi kumple
                      też, a sie okazuje, że źle że zdjęcia do CV nie daje czy że w dzinsach i swetrze
                      chodze zamiast garniaka - choreee
                      ja znam 2 języki, mój kumpel 3 i kumpel musiał iść do hurtowni kartoniki składać
                      bo miał wypadek na motorze i ma nos krzywy i uszkodzony i żadnej rozmowy nie
                      przeszedł, ciekawe...
                      • Gość: cvuj Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.09, 15:31
                        > co za różnica czy 20 czy 60 ?
                        > właśnie podstawowa

                        Wywalają jednak :)

                        > ja skończyłem politechnike warszawską dzienną ze stypendium
                        naukowym, moi kumpl
                        > e
                        > też, a sie okazuje, że źle że zdjęcia do CV nie daje czy że w
                        dzinsach i swetrz
                        > e
                        > chodze zamiast garniaka - choreee
                        > ja znam 2 języki, mój kumpel 3 i kumpel musiał iść do hurtowni
                        kartoniki składa
                        > ć
                        > bo miał wypadek na motorze i ma nos krzywy i uszkodzony i żadnej
                        rozmowy nie
                        > przeszedł, ciekawe...


                        Zasadnicze pytanie jaki kierunek kończyłeś ? Jeśli nie coś
                        związanego z informą, automatyką czy budownictwem to ofert -
                        przynajmniej ja nie spotykam.
                        Druga kwestia czy Twojego fachu potrzebują przedsiębiorcy? Bo mojego
                        (księgowy) jak najbardziej.
                        I skąd wiesz dlaczego Cię nie przyjęto ? Może warto popracować nad
                        sobą...
              • Gość: atakitam bzury i kocopały.... IP: *.aster.pl 15.01.09, 15:42
                Bzdury piszesz kolego Jasiu. Na całym świecie, w Europie, Ameryce i
                Azji uczelnie prywatne są lepsze od panstwowych. Jest tak dlatego,ze
                uczelnie prywatne są płatne, mają więc pieniadze na pensje dla
                dobrych nauczycieli i dobrą dydaktykę, ze o warunkach nie wspomnę.
                Generalnie wszystko co prywatne jest lepsze niż państwowe i dotyczy
                to całej gospodarki z nauką włącznie.
                Swoje przekonanie o bosko ści czerpiesz z opinii nauczycieli uczelni
                państwowych, którzy są tak ciency, że nie chciał ich podkupic zaden
                rektor prywatnej uczelni.
                Sprawa druga: wytłumacz mi magistrze po państwowej szkole, czemu w
                Niemczech inżynier po studiach trzy letnich (na świecie 90%
                kierunków studiuje sie trzy lata) jest w stanie zaprojektować
                mercedesa a polski inżynier po pięciu latach mordęgi nie jest w
                stanie zaprojektować samoidzielnie kuchenki mikrofalowej, nie
                wspomnę już o modernizacji poloneza...
                Pewnie dlatego, że poziom studiów taki wysoki...;-)))
                Na zakończenie drogi wykształcony Jaśku pamiętaj, ze Bill Gates nie
                ma wyższego wykształcenia....Zaraz napiszesz pewnie jaki to z niego
                prosty cienias...
                • Gość: apsik Re: bzury i kocopały.... IP: 83.168.106.* 15.01.09, 18:17
                  > Bzdury piszesz kolego Jasiu. Na całym świecie, w Europie, Ameryce i
                  > Azji uczelnie prywatne są lepsze od panstwowych.

                  Polska sie do tego 'swiata' nie zalicza.

                  > czemu w
                  > Niemczech inżynier po studiach trzy letnich (na świecie 90%
                  > kierunków studiuje sie trzy lata) jest w stanie zaprojektować
                  > mercedesa

                  tak, siada sobie taki jeden Hans, wklepuje tydzien dane do komputera, a po
                  tygodniu pstryk- wyjezdza nowy mercedes... alez ty masz pojecie o tym co piszesz...
                • Gość: Jasiek Re: bzury i kocopały.... IP: *.xdsl.centertel.pl 15.01.09, 22:59
                  Na tym waszym pięknym zachodzie i we USA mają takich bystrzaków, że profesor
                  matematyki na uniwersytecie ma problemy z całkowaniem i potem wychodzi, że we
                  wszelakich konkursach z nauk ścisłych studenci z Polski są najlepsi, i często są
                  po prostu kupowani, żeby szefować tym świetnie "wykształconym" tubylcom po
                  prywatnych uczelniach.

                  Wykształconym w prywatnych zachodnich uczelniach ekonomistą zawdzięczamy obecny
                  kryzys - więcej więc nie trzeba dopowiadać w tym kontekście.

                  Średnio rozgarnięty student politechniki jest w stanie zbudować bombę atomową -
                  jeśli będzie miał odpowiednie materiały i narzędzia. Więc byle konował z Niemiec
                  też może w Merolu zaprojektować kształt skrzynki na bezpieczniki.
                  Miałem okazję mieszkać po sąsiedzku przez kilka lat z tymi "mózgami" z całej
                  europy i nie chcę już mieć z tym tępym bydłem nic wspólnego - bo oni są po
                  prostu żałośni, a amerykanie to są już najwięksi możliwi kretyni.

                  Prawda, że po studiach raczej nic praktycznego nie umiesz - różnica tylko taka,
                  że ja pracodawca widzi kandydata po dobrej państwowej uczelni to wie, że taki
                  jest bystry i pewnie szybciej się uczy od konowała co ledwo skończył prywatną
                  "uczelnię".
                  Inna sprawa, że na IV i V roku są już takie luzy, że można spokojnie
                  doświadczenie zdobyć pracując na umowę zlecenie - i tacy ludzie zostają właśnie
                  szefami takich jak ty, co klepią te faktury do kompa całe życie za marne grosze,
                  a zdaje się im że są jakąś elitą za w porywach 2 tys na miesiąc netto. Żałosna
                  jesteś. Są czasem jakieś wyjątki typu Gates - co tylko potwierdza regułę - żeby
                  jednemu Gatesowi się udało to kilkaset tysięcy innych pobankrutowało i zajęło
                  się czyszczeniem kibli, żeby jeden Google stał się potęgą - kilkaset tysięcy
                  podobnych zbankrutowało.
                  • Gość: cvuj Re: bzury i kocopały.... IP: *.adsl.inetia.pl 15.01.09, 23:27
                    > Na tym waszym pięknym zachodzie i we USA mają takich bystrzaków,
                    że profesor
                    > matematyki na uniwersytecie ma problemy z całkowaniem i potem
                    wychodzi, że we
                    > wszelakich konkursach z nauk ścisłych studenci z Polski są
                    najlepsi, i często s
                    > ą
                    > po prostu kupowani, żeby szefować tym świetnie "wykształconym"
                    tubylcom po
                    > prywatnych uczelniach.
                    >
                    > Wykształconym w prywatnych zachodnich uczelniach ekonomistą
                    zawdzięczamy obecny
                    > kryzys - więcej więc nie trzeba dopowiadać w tym kontekście.

                    Hehe, bo na zachodzie uczą się konkretów, a nie bzdur które nikomu
                    się nie przydadzą i taka jest prawda. Mam w Niemczech rodzinę i
                    owszem kuzynka nie umie rozwiązywać całek potrójnych, zagmatwanyc
                    pochodnych, nie ma wiedzy z całej historii świata z wykutymi na
                    blachę datami, znajomości genetyki w biologii, po kolei rozkładu
                    złóż na świecie - ale wie jak funkcjonuje rynek pracy, gospodarka,
                    inflacja, podatki i inne praktyczne dla życi rzeczy, a to tylko po
                    szkole średniej - u nas absolwent LO z paskiem nie wie nawet co to
                    PKB, wartośc nominalna czy realna - ale wie za to pełno innych
                    bzdur, które mu wylecą nim dojdzie do końca studiów i nikt o nie w
                    życiu nie zapyta. Nie rozumiesz, że ten system który jest u nas tam
                    się nie sprawdził i od niego odeszli....
                    To, że Polacy są tak wysoko to kwestia nie genialnego systemu
                    oświaty, tylko sytucji gospodarczej w kraju - Europejczyk podróżuje
                    w wakacje po całym świecie - u nas masz do wyboru albo piwko z
                    kolegami, albo dzień przed kompem i stąd wielu genialnych samouków,
                    bo nie mają nic innego do roboty ;) Jeśli nie wierzysz to zajrzyj na
                    dowolne osiedle ile młodzieży wyjeżdza na wakacje....

                    > Wykształconym w prywatnych zachodnich uczelniach ekonomistą
                    zawdzięczamy obecny
                    > kryzys - więcej więc nie trzeba dopowiadać w tym kontekście.

                    No jasne wszystko co prywatne złe, pora wrócić to czasów realnego
                    socjalizmu :D


                    > Średnio rozgarnięty student politechniki jest w stanie zbudować
                    bombę atomową -
                    > jeśli będzie miał odpowiednie materiały i narzędzia. Więc byle
                    konował z Niemie
                    > c
                    > też może w Merolu zaprojektować kształt skrzynki na bezpieczniki.
                    > Miałem okazję mieszkać po sąsiedzku przez kilka lat z
                    tymi "mózgami" z całej
                    > europy i nie chcę już mieć z tym tępym bydłem nic wspólnego - bo
                    oni są po
                    > prostu żałośni, a amerykanie to są już najwięksi możliwi kretyni

                    Ciekawe jak to zrobi, jak umie głównie ksiązki, znajomi w
                    politechnik skarzą sie na ograniczanie laborek i brak zajęć
                    praktycznych - taki absolwent jak coś robił to ma wiedzę
                    teoretyczną, w przpadku kierunku techniczngo przełożenie tego na
                    praktykę - brdzo trudne - dlatego firmy w branży technicznej szukają
                    inż ale z 5-letnim dośw. Ponadto obecnie biorą każdego i wielu
                    chodzi, bo chodzi

                    > Prawda, że po studiach raczej nic praktycznego nie umiesz -
                    różnica tylko taka,
                    > że ja pracodawca widzi kandydata po dobrej państwowej uczelni to
                    wie, że taki
                    > jest bystry i pewnie szybciej się uczy od konowała co ledwo
                    skończył prywatną
                    > "uczelnię".

                    Po pierwsze nie ma samych świetnych po państwowej i tych co ledwo
                    ukończyli prywatne, bo występuje to również w relacji odwrotnej. Nie
                    wiem ile masz doświadczeni z rozmów, ale np. korporacje robią testy
                    i dyplom jest potrzebny żeby to wyższe mieć. Pozostałe firmy i małe
                    firemki oczekują od kandydata konkretów - kto ocenia kandydata tylko
                    po dyplomie (jeśli ten dyplom ma tak samo tysiące ludzi)? Pomijając,
                    że ktoś nie ma doświadczenia (bo wiadomo, że wchodzi z tym
                    największymna ogół) to jeszcze są kwestie rozmowy kwalifikacyjnej,
                    dodatkowych kwalifikacji (kursy, podyplomówki) i taka wydawałoby się
                    trywialna rzecz jak prawo jazdy :) Już o własnym samochodzie nie
                    wspomnę - każdy chce mieć pracownika szybko. Ponadto dziś dyplom to
                    żaden wyznacznik co innego było 20 lat temu, gdzie niewielu miało
                    studia, a i państwowe nie robiły masówki. Z resztą co Ci bedę
                    tłumaczył - sam się kiedyś wierzyłem w takie teorie o dyplomach, ale
                    dziś po swoich przykładzie i wielu znajomych najważniejsze to mieć
                    dobry kierunek i doświadczenie, bo dyplom stanowi dodatek, który i
                    tak nie jest poważnie traktowany....

                    Inna sprawa, że na IV i V roku są już takie luzy, że można spokojnie
                    > doświadczenie zdobyć pracując na umowę zlecenie - i tacy ludzie
                    zostają właśni
                    > e
                    > szefami takich jak ty, co klepią te faktury do kompa całe życie za
                    marne grosze
                    > ,
                    > a zdaje się im że są jakąś elitą za w porywach 2 tys na miesiąc
                    netto

                    Taaaa, tacy którzy mają praktykę łapią robotę właśnie to klepanie,
                    Ci którzy mają "dobre kontakty" zostają przełożonymi :) - wierz lub
                    nie, ale kiedyś się przekonasz :) Ja też myślałem, że niektorę osoby
                    szans na pracę nie mają - a tutaj nagle coś extra mają :)


        • 0tdr0 Re: szewc bez butów czyli praca dla rekruterów 20.01.09, 15:30
          Problemem jest pewnie to, ze licza sie kompetencje i doswiadczenie, ktore
          czasami ciezko przeskoczyc, gdy pracowalo sie w innej branzy.
          Agencjom posrednictwa zaczal sie trudny okres i nie wiadomo ile potrwa- wyjsciem
          jest przekwalifikowanie sie "rekrutera". Wiekszosc pracodawcow chce gotowy
          produkt, a nie kogos do przyuczenia do nowego zawodu- tutaj nic sie nie zmienilo.
          Podejrzewam tez, ze osoby pytajacej nie interesuje byle praca.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka