Gość: gosc
IP: *.b-ras1.blp.dublin.eircom.net
19.01.09, 16:18
Witam
Tuz po studiach ekonomicznych szukalem stazu w kraju. Kilka
nieudanych prob + trudna sytuacja materialna sklonily mnie do
wyjazdu zagranice, na wyspy. Tutaj mijaja juz dwa lata. Pracuje w
ochronie. Jedyne co osiagnalem, to stanowisko team leader'a. Jestem
odpowiedzialny za grafik kilku osob. Udzielalem sie tez jako
wolontariusz w organizacji non profit. Dodam jeszcze, ze kilka razy
bylem na wakacjach w USA, jako uczestnik programu Work & Travel.
Plynnie posluguje sie angielskim + obsluga komputera (MS Word,
Excel - czyli absolutne minimum, wiec zaden to atut). Nadszedl czas
na dalsze decyzje (podobno kazdego to dopada srednio po dwoch
latach). Serce mowi - wracaj do kraju, samotnosc, tesknota robi
swoje. Nie trudno tez sie domyslec, ze wykonywana praca nie spelnia
moich oczekiwan (ale czego mozna oczekiwac, skoro jest tylko dyplom,
a nie umie sie praktycznie niczego).
Boje sie jednak, ze nie mam do czego wracac. Brak jakiegokolwiek
doswiadczenia sprawia, ze raczej nie znajde pracy w zawodzie. Dodam,
ze skonczylem ekonomie, ale bez zadnej specjalizacji (wiec pytanie,
czy w ogole mam jakikolwiek zawod :) oprocz ochroniarza).
W kraju czeka mnie zdobycie jakiegokolwiek doswiadczenia,
ewentualnie przekwalifikowanie sie i ponownie - zdobycie
doswiadczenia. Jedyne, co mi przychodzi do glowy, co moglbym robic
po powrocie, to praca jako przedstawiciel handlowy, choc i tu nie
wiem, jak pracodawcy ocenia moje dotychczasowe osiagniecia.
Darujcie sobie uwagi typu - nieudacznik. Coraz bardziej zaczynam w
to wierzyc.... niestety :)
Pisze ten post ku przestrodze :) moze uchroni kogos przed pochopnym
wyjazdem zagranice. Wyjechac stosunkowo latwo i czesto wydaje sie to
jedynym rozwiazaniem. Problem pojawia sie potem ....
Wiem, wielkim pesymizmem i rozgoryczeniem ode mnie zionie, ale
latwiej mi, gdy wyrzucam to z siebie. A papier/forum wszystko
zniesie.
Nie jestem na tyle naiwny, ze znajde tu lek na moj problem. Mimo to
wszelkie konstruktywne uwagi mile widziane..