Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      I co ja poradzę, że nie jestem kobietą?

    IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.09, 15:18
    Szanowny/a Panie/i,
    z przykrością informuję, że Komisja Rekrutacyjna projektu "Własna firma -
    szansa ludzi młodych", podjęła decyzję o niezakwalifikowaniu Pana/i do
    uczestnictwa w powyższym projekcie.

    W wyniku porównania danych zawartych w Pana/i formularzu rejestracyjnym z
    kryteriami priorytetowymi, określonymi w Regulaminie uczestnictwa w projekcie,
    uzyskał/a Pan/i 80 punktów.


    Dodam tylko, że 80 pkt to max dla mężczyzny, gdybym był kobietą miałbym 100pkt
    a co za tym idzie uczestniczyłbym w projekcie;)
    Czy już czas walczyć o równouprawnienie?
      • Gość: kobieta Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? IP: 94.72.127.* 26.01.09, 15:34
        Się ciesz facet, że nim jesteś, bo my mamy przerąbane :P

        Niby coś tam się próbuje kobietom ułatwiać, ale to pic na wodę fotomontaż.
        Kobiety nadal są dyskryminowane ;|

      • Gość: ona Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 17:00
        Kobiety i tak mają gorzej więc nie narzekaj.
        Gdybym mogła wybrać swoją płeć, to chciałabym się urodzić facetem. Byłoby mi
        łatwiej w życiu.
        • Gość: opinia Sytuacja jest bardziej złożona... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 18:06
          ....o ile kobietom łatwiej jest znaleźć pracę, to trudniej im w niej
          potem awansować...tymczasem mężczyznom pracę znaleźć jest nieco
          trudniej, ale za to łatwiej potem w niej uzyskać awans..:)
        • Gość: Ja Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.09, 19:12
          Ale co masz na myśli mówiąc, że jest trudniej?
          Ja chciałbym założyć działalność gospodarczą. Chcę zainwestować wszystkie swoje
          oszczędności i chcę stworzyć nowe miejsca pracy. Czy gdybym był kobietą byłoby
          mi trudniej to zrobić? W czym państwo by mi przeszkadzało a nie przeszkadza mi
          teraz jako mężczyźnie?
      • annajustyna Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? 26.01.09, 18:12
        Mozesz isc do sadu i powolac sie na tzw. pozytywna dyskryminacje, niedozwolona w
        UE. Powodzenia!
        • 0tdr0 Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? 26.01.09, 18:20
          Tylko sklada sie tak, ze w przypadku unijnych projektow POKL czesto grupa
          docelowa sa osoby niepelnosprawne/kobiety/osoby starsze. W takiej sytuacji
          ciezko jest mlodemu, zdrowemu mezczyznie, mimo ze zycie tez go nie rozpieszcza.

          Podpisuje sie pod tym, co pisal ktorys z przedmowcow- kobietom jest o wiele
          latwiej na starcie, a facetom w trakcie trwania pozniejszej kariery zawodowej.
        • Gość: Ja Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.09, 18:44
          Mogę iść do sądu ale jestem wręcz pewny, że przegram. (Jakbym wygrał to byłoby
          to niepoprawne politycznie)

          O ile jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie będzie chciał mnie zatrudnić z
          racji płci czy się ze mną "ożenić" o tyle uważam, że dyskryminacja z racji płci
          jest niedopuszczalna w przypadku państwa.

          Dlaczego mówię o płci? Są też inne kryteria np. wiek do 25 lat. Też uważam to za
          bezsens i zwyczajne dyskryminowanie osób starszych jednak są też programy
          kierowane do osób starszych. Nie widziałem jednak programów, w których bycie
          mężczyzną ułatwia zdobycie środków, które pochodzą przecież i z podatków
          płaconych też przez mężczyzn.

          Bez kasy trudno zacząć, a miałem zamiar zaryzykować i zainwestować wszystko co
          posiadam. Powstałyby przynajmniej dwa nowe miejsca pracy (zapewne dla kobiet)
          Niestety może te miejsca pracy powstaną za jakiś czas o ile kiedykolwiek uda mi
          się uzbierać brakujące pieniądze (nie jest łatwo jak fiskus okrada ludzi z około
          70% dochodów).

          Czas chyba na partię, która będzie walczyła o równouprawnienie a nie
          "równouprawnienie kobiet", "równouprawnienie mężczyzn", "równouprawnienie
          garbatych" czy "równouprawnienie mańkutów".
      • Gość: też ona Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.09, 23:30
        Gościu, ale masz problem. Mnie biorą na rozmowy tylko po to, aby
        dowiedzieć się, że w kobiety nie warto inwestować, bo ciąża, bo
        dzieci, bo zwolnienia itd. Każdy z góry wie jak będe pracować. Nawet
        ich nie obchodzi, ile potrafie zrobić. A to i tak szczęście, że w
        ogóle mnie czasem zapraszają. I co ja mam zrobić?
        W jednej jedynej sytuacji poczułeś się dyskryminowany i płaczesz
        jakbyś usłyszał ze 100 odmów. Pomyśl, że kobiety mają tak częściej,
        tylko na swoje nieszczęście nie mają tego napisanego na papierze,
        więc nie moga tego udowodnić.
        • Gość: ja Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.09, 23:53
          Nie martw się i nie załamuj mężczyźni też często słyszą odmowę.
          Tak czy siak, ja chcę założyć firmę, Ty też możesz nie licząc na niczyją łaskę,
          że Cię zatrudni bądź nie. Jak już będziesz miała swoją firmę, możesz zatrudniać
          wyłącznie kobiety. Mi to przeszkadzać nie będzie:)
        • 0tdr0 Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? 02.02.09, 17:00
          Szukajacy pracy faceci tez slysza odmowy. W ciagu krotkiego okresu poszukiwania
          pracy 3 lata wiele rzeczy slyszalem.

          Bedac mlodym mezczyzna mozna uslyszec np. to, ze jest sie za mlody (bo ponizej
          30 roku zycia) lub za stary (bo powyzej 25, wiec juz sie nie jest surowym
          materialem do wyciosania), ma sie za male badz za duze doswiadczenie (bywa, ze
          na te same stanowisko w jednej firmie miesiac pozniej). Mozna uslyszec to, ze
          dyskwalifikuje mnie wyzsze wyksztalcenie bo pewnie dlugo nie zostane w firmie,
          za niskie (bo brak mabicji), dyskwalifikuje mnie brak zalozonej rodziny, bo nie
          jest sie dosc zmotywowany. Faceta dyskwalifikuje to, ze mieszka 30 km od miejsca
          pracy, bo pewnie nie bedzie chcialo mu sie dojezdzac, albo to, ze jest mlody
          wiec w domysle imprezujac w weekendy nie bedzie w pelni dyspozycyjny.
          Dyskwalifikuje meska plec, bo pewnie nie znajdzie sie w zdominowanym przez
          kobiety dziale, dyskwalifikuje wyglad, bo akurat raczej szukaja ladnej,
          reprezentacyjnej pani z dlugimi nogami. Dyskwalifikuje znowu fakt, ze jest sie
          mezczyzna, bo jak wiadomo panie sa bardziej dokladne drobiazgowe i poukladane.

          Na kazdego psa kij sie znajdzie i kazdy pies uwaza, ze to on jest najbardziej
          pokrzywdzony.
          • Gość: też ona Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? IP: *.adsl.inetia.pl 02.02.09, 22:16
            0tdr0, z "argumentami" typu: za młoda/y, stara/y, zbyt bardzo
            doświadczona/y i odejdzie, zbyt daleko mieszka, nie ma męża to
            będzie latać za facetami itd. też się spotkałam, ale nie pisałam o
            nich, bo z góry założyłam, że są to "uniwersalne" argumenty,
            niezalezne od płci. Więc tu nie trafiłeś.
            Podobnie jak dominacja płci w dziale może dyskwalifikować i
            mężczyznę i kobietę w zależności od konkretnej sytuacji. Czy panie
            są bardziej poukładane, nie wnikam, ale podobnym argumentem mozna
            uzasadnić, że panowie myślą lepiej (podobno) logicznie. Więc to nie
            są żadne argumenty przypisane konkretnie do 1 płci.
            Jedyna różniaca to to, że kobiety sie pyta o plany prokreacyjne. I
            takimi argumentami odmawia. Żaden ze znanych mi mężczyzn nie dostał
            odmowy, bo "ma dzieci i będzie często brać zwolnienia". Żaden z nich
            nie dostał też w życiu argumentu, którego nie usłyszałaby kobieta.
            Więc 0tdr0, nie narzekaj. Macie i tak lepiej, bo argument ciąży,
            wychowawczego i zwolnień stosuje się wręcz nagminnie. A podobno jest
            to zakazane...
            • 0tdr0 Re: I co ja poradzę, że nie jestem kobietą? 03.02.09, 16:44
              Uslyszalem. Na studiach pare lat temu przy ponad 20% bezrobociu nie mialem szans
              zarobic np. jako hostessa czy na promocjach (a dla studentow bywala to niemal
              jedyna mozliwosc dorobienia bez koniecznosci zarywania zajec, oprocz moze
              roznoszenia ulotek). Jaka odpowiedz otrzymywalem zawsze pytajac sie w roznych
              agencjach wspolpracujacych ze sklepami? "Potrzebujemy tylko dziewczyn". Raz nie
              przedluzono mi umowy o prace (likwidowano dwa stanowiska) gdy trzeba bylo wybrac
              zwolnienie 2 z 3 pracownikow. Jaki argument zadzialal na moja niekorzysc? "Jest
              facetem, da sobie rade, nie to co ta biedna Agnieszka.". Nie mam o to pretensji-
              poniekad byl to racjonalny wybor, ale bez problemu moglbym to uznac za
              dyskryminacje bo zadecydowal wybor ze wzgledu na plec.
    Pełna wersja