Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Urodziwa zasadzka

    30.01.09, 09:22
    Może w niektórych sytuacjach uroda czasami pomaga, ale w sytacjach
    zwiazanych z pracą raczej nie (chyba że ktoś pracuje jako modelka.)
    Ja np. mam opinię bardzo ładnej, ale nie pomaga mi to w znaczących
    sprawach ani w życiu prywatnym ani zawodowym,np. w pracy przełożeni
    wręcz za mną nie przepadali a niedawno zostałam zwolniona. W mojej
    pracy uroda raczej nie ma znaczenia, mnie zawodowo nikt nie
    doceniał, jedyne na co wpływal mój wygląd to to, że współpracownicy
    płci przecinej byli dla mnie mili a kolesie na wyższych stanowiskach
    często oglądali się za mną i czasami próbowali mnie zagadywać (nie
    chodziłam w miniówkach i dekoltach)
      • Gość: Dziewczyna Re: Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 14:11
        Niestety odczułam również i ja, że uroda może przeszkadzać. W mojej pracy byli
        sami mężczyźni i jedna koleżanka (niezbyt urodziwa), ale za to bardzo sprytna
        (nie mylić z kompetentna). Robiła wszystko, by utrudnić mi pracę :/. Była
        zazdrosna, że na przerwach w pracy koledzy wolą ze mną rozmawiać, że się do mnie
        uśmiechają często, że mam wyższe wykształcenie niż ona, o wszystko. Często mi
        robiła złośliwe uwagi. Kiedy "zaprzyjaźniła się" swoim lizusostwem z szefem,a
        każdy szef chyba lubi mieć takiego szpiega, zaczęła robić mi coraz więcej
        problemów w pracy. Powiedziała mi prosto w oczy, że się mnie pozbędzie i będzie
        jedyną dziewczyną w pracy... Długo byłoby pisać o jej intrygach. Musiałam
        pożegnać się z pracą, którą bardzo lubiłam i dobrze wykonywałam. Czasem po
        prostu trzeba "głupiemu ustąpić", bo praca w takiej atmosferze jest bardzo
        męcząca. Ale skoro szef na to pozwolił, jest warty tyle co ona. Pozdrawiam i
        życzę jak najmniej kontaktów z takimi ludźmi.
        • Gość: e Re: Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 17:31
          No cóż - a mnnie wyrotowała gruba, brzydka baba - z czystej
          zazdrości. Nie byłam pierwsza.
        • Gość: czytelniczka Re: Urodziwa zasadzka IP: *.bilgoraj.mm.pl 30.01.09, 22:18
          Uroda to na pewno ważny atut, znam to z autopsji. Oprócz plusów,
          atrakcyjne kobiety niestety miewają w pracy problemy z zawiścią ze
          strony mniej urodziwych koleżanek. Doświadczyłam takiego koszmaru
          za sprawą pewnej szarej myszy, pozbawionej nie tylko urody, ale też
          gustu. Owa "mysz" była mistrzynią lizusostwa i kapusiem szefa. W
          perfidny sposób zatruwała życie zdolnym i ładnym kobietom. Myślę, że
          swoje braki kompensowała szkodząc tym, których natura obdarzyła
          urodą i tzw. klasą. Tak toksyczne przypadki każdy rozsądny szef
          eliminuje. Tylko przełożony - człowiek marnego charakteru chętnie
          skorzysta z usług donosicielki i postąpi wg. jej podszeptów. Kiedy
          kierownictwo się zmieniło, nowy szef pozbył się myszy. Brzydził się
          lizusostwa. Dowiedziałam się, że ona w nowym miejscu pracy nadal
          stosuje swoje paskudne gry wobec urodziwych koleżanek.
          • Gość: przykre Re: Urodziwa zasadzka IP: 80.50.233.* 01.02.09, 17:45
            I panów,którym nie chcą ulec.Zapomniałaś o tym,a to duży błąd......
            Ja się za ładną nie uważam,ale miewam problemy nawet z lekarkami,bo
            w zasadzie każda z nich wycięła mi jakiś numer...
      • Gość: xymer Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 14:25
        takim przyda się wiedza jak walczyć z mobbingiem: www.dobryebook.pl/ebook-22-0291.html
      • freelancers prawda 30.01.09, 17:25
        artykulu nie przeczytalem, bo mi sie nie chce, ale sam podtytul i tak to
        prawda naukowo udowdnione to jest ze urodziwym (spolecznie postrzeganym w ten
        sposob) jest latwiej tak jestesmy skonstruowani i tyle...
      • Gość: polla4 Re: Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 17:53
        Uwazam, ze przesadzacie. Shine piszesz, ze nikt Cie zawodowo nie doceniał- mysle
        ze musiały za tym isc inne rzeczy - przeciez wiele atrakcyjnych kobiet odnosi
        sukcesy w pracy i jakos nie narzekają ze uroda im przeszkadza. Po prostu sa
        dobrymi pracownikami. Zalezy jaki masz charakter, znam sliczne i przemiłe
        kobiety, ktore sa bardzo lubiane w pracy i prywatnie...
        Na pewno nie wmówicie mi, ze lepiej byc brzydkim, takim to dopiero musi byc
        trudno. Ładni ludzie od zawsze sa lepiej widziani w pracy, przyciagaja wzrok,
        sprawiaja wrazenie zadbanych i bardziej wiarygodnych.
        • Gość: polla4 Re: Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 18:21
          Dodam, ze sama jestem osobą przeciętnej urody, więc tu jedynie teoretyzuję.
          Uwazacie, ze uroda w pracy moze byc nawet waszym problemem, ale jak wynika z
          badań ładni są chętniej przyjmowani, bo ludzie sa w przewazajacej mierze
          wzrokowcami i lubia sie otaczac innymi ładnymi ludźmi, więc juz po zatrudnieniu
          zeby udowodnić, ze się ma kompetencje ( o ile sie je faktycznie ma), to juz
          mniejszy orzech do zgryzienia... ja za to kompletnie nie umiem rozmawiac z
          zawodowymi rekruterami, każda taka rozmowę spalam, zżera mnie stres :/ a dzis ze
          stresu robzeczałam sie na rozmowie...ehhh...każdy ma jakies problemy
          • Gość: basia Re: Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 18:51
            ostatnio na rozmowie rekrutacyjnej powiedziano mi, ze mam delikatna urode, ze
            jestem eteryczna (sic!) i na pewno nie dam sobie rady w tej pracy (praca
            biurowa)... wkurzylam sie na maksa!
            • Gość: Elizka Re: Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 22:30
              Co za bzdura!!! W takim razie była to rekrutacja do jakiejś
              beznadziejnej firmy. W dobrym zespole powinny być róźne osobowości,
              nie tylko agresywni i przebojowi, tacy pozabijaliby się nawzajem ,
              ze znikomym efektem dla firmy!
          • Gość: e Re: Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 18:52
            Wiesz, z tą urodą to generalnie masz rację - pomaga, ale kiedy
            trafisz na zawistną babę na stanowisku - to nie ma zmiłuj. Tak było
            ze mną. Ta pani tak po prostu miała. Teraz nie podkreślam, na
            wszelki wypadek, swojej urody w pracy - makijaż tylko bardzo lekki,
            skromny ubiór, zero perfum - to tak na wszelki wypadek.
      • Gość: Marzena Urodziwa zasadzka IP: *.aster.pl 30.01.09, 19:14
        zawiść kobiet nie zna granic.
        Brzydka kobieta wykończy "rywalkę" nie
        uświadamiając sobie nawet, że to zwierzęcy
        atawizm.

        mądry mężczyzna pogoni zawistną babę a ślepy ulegnie
        jej intrygom.

        Niestety taka jest prawda, że kobiety w pracy to często
        duże kłopoty, bo macice walczą o swoje interesy bez
        klasy, kultury i zrozumienia sensu pracy zespołu.
        • Gość: do Marzeny Re: Urodziwa zasadzka IP: 80.50.233.* 01.02.09, 17:33
          Amen!
      • Gość: Elizka Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 22:24
        Zależy od składu osobowego zespołu, w którym się pracuje. Jeśli
        pracownikiem jest kobieta , a pracuje w męskim gronie, to
        rzeczywiście jest jej o wiele łatwiej namówić kolegów do owocnej dla
        niej współpracy( jednak pod warunkiem , że jest także kompetentna).
        Natomiast jeśli urodziwa kobieta trafia do kobiecego zespołu mniej
        urodziwych pań, to niestety już na wstępie ma trudniej.
        • Gość: polla4 Re: Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 23:37
          Ale jeśli jest życzliwa, koleżeńska, przy tym inteligentna i kompetentna to
          chyba nie ma jakichś trudności. Wg mnie na takie problemy narzekają kobiety
          stwarzające na wstępie coś w rodzaju bariery, pewną wyniosłość, poczucie
          wyższości z racji tego ze są piękne. Jest taki typ kobiet, które bardzo często
          traktują inne kobiety (niezależnie od urody) jak potencjalne rywalki. Oczywiście
          ja tu tylko sugeruję, ze może reprezentujecie ten rodzaj kobiet, ale może coś w
          tym faktycznie jest. Myślę, ze osoba urodziwa, ale podchodząca z dużym dystansem
          do swojej powierzchowności, jednocześnie skupiająca sie w pracy przede
          wszystkim na pracy, a nie na jakichś intrygach, czy to wyimaginowanych czy
          rzeczywistych, ma znacznie prościej ;-P
      • Gość: lila Urodziwa zasadzka IP: 212.14.14.* 30.01.09, 22:52
        uroda nie pomaga na pewno w sytuacji kiedy otacza cie masa brzydkich i
        zaniedbanych kobiet ktore próbują ci wmówić ze skoro jesteś ładna to musisz byc
        głupia, a studia czy rozwijanie siebie nie są ci do niczego potrzebne. niestety
        mam to nieszczęście że obracam sie w takim towarzystwie, sytuacja jest naprawdę
        denerwująca i wkurzająca. jestem ładna. wszyscy zwracaja uwage na moj wyglad w
        negatywnym tego słowa znaczeniu i zaczynam się z tym źle czuć to chyba nie jest
        normalne. studiuje prawo na państwowym uniwersytecie czy to znaczy że jestem głupia?
        • Gość: Malinka Re: Urodziwa zasadzka IP: *.aster.pl 30.01.09, 23:01
          tak
      • Gość: brzydki Urodziwa zasadzka IP: 80.50.127.* 30.01.09, 22:59
        Ja jestem brzydki, tzn. oceniając według kolorowych czasopism, bo bardzo lubię
        mój wygląd, ale za to wiem, że dostając cokolwiek zawdzięczam to sobie. I to mi
        się bardzo podoba.
      • bezportek A ja tam bylem przystojny 31.01.09, 01:19
        Tak to teraz widze, w lustrze. Glupie 40 lat temu mialem ciutek
        wiecej czupryny i w ciemniejszej tonacji, a i ze 30 kilo sadla
        mniej. I co? I nico. Moj szef jakos mnie nie faworyzowal, cham
        jeden. Teraz jestem klasycznym, starym dziadem, a zarabiam trzysta
        czterdziesci siedem i dwie dziesiate razy wiecej, w zaokragleniu.
        Oczywiscie, po drodze zdechla ruska bladz komuna i otworzyl sie
        swiat, ale fakt jest faktem - uroda guzik pomaga, przynajmniej w
        fachu inzyniera.
        P.S. Mam teraz szefa mlodziaka, gora 50, tez mnie nie faworyzuje,
        ale przynajmniej zachowuje sie poprawnie.
      • black-emissary Re: Urodziwa zasadzka 01.02.09, 17:20
        Najprościej wszystko zrzucić na cudzą zawiść.

        Użalanie się jak to uroda przeszkadza w życiu jest po prostu komiczne. Oszpecić
        się jest banalnie prosto - workowate ubranie, brak makijażu, obcięcie włosów,
        grube okulary. I po problemie!
        • mijo81 Re: Urodziwa zasadzka 01.02.09, 17:34
          Jak się jest brzydkim to źle, jak się jest ładnym to też źle...powód
          zawsze się znajdzie
        • Gość: ; Re: Urodziwa zasadzka IP: 80.50.233.* 01.02.09, 17:35
          Ty naprawdę nie wiesz co to znaczy mobbing !
          Nikomu tego nie życzę!
      • Gość: Stefan A pewno że łatwiej. IP: 89.191.147.* 01.02.09, 18:18
        Ładnym łatwiej!
        Idąc do sklepu jeśli mam 2 sprzedawczynie stojące obok siebie to podejdę do tej
        ładniejszej.
        Jak brzydka osoba idzie na rozmowę o pracę do sklepu np. z ciuchami, to
        sprzedawca nie oszpeci swojego sklepu za grubą kasę jakimś "pasztetem" w pracy i
        wybierze osobę ładniejszą (Oczywiście przy identycznych kompetencjach), a
        przynajmniej ja bym wybrał.
        Dlatego ładniejsi mają szerszy rynek pracy i łatwiej im konkurować w porównaniu
        z brzydalami. Oczywiście w życiu należy podnosić swoje kompetencje, a nie tylko
        urodę, ale wśród urodziwych o podobnych kompetencjach jest mniejszy odsetek osób
        bez pracy. Dlatego mogą spać spokojniej i lepiej planować własne życie. Czyli
        statystycznie mając mniej nieprzewidzianych sytuacji,można ponosić mniejsze
        koszty nagłych, ale koniecznych decyzji. Czyli ładni żyją statystycznie taniej,
        czyli żyje im się łatwiej.
      • lena575 Re: Urodziwa zasadzka 01.02.09, 18:31
        W każdej pracy trzeba się merytorycznie wykazać. Na pewno kobiecie a
        już ładnej w gronie samych mężczyzn nie jest najłatwiej ale jak jest
        fachowcem w swojej pracy, nie kokietuje, nie uskutecznia babskich
        sztuczek to jest jej NORMALNIE. I jej uroda nie ma nic do rzeczy.
        Sporo lat pracuję wśród samych lub prawie samych meżczyzn, nie
        zaprzeczę,ze widzę jak czasem faceci patrzą na mnie, szczególnie
        ktoś nowy, ktoś nieprzygotowany na to,ze o sprawach technicznych
        będzie rozmawiał z kobietą. Bo koledzy, przełożeni i podwładni
        szybko przzwyczajali się do mnie. Nie wiem czegoś to pytam bez
        względu na to czy to podwładny czy przełozony, chcę cos poznać, chcę
        się nauczyć to mówię głośno, uczę się od tych któzy umieją bez
        względu na wykształcenie, jak do czegoś chcę przekonać ludzi to
        robię to z nimi. Są zawody gdzie zdobywa się wzajemny szacunek. Bez
        względu na płeć i urodę. Jak wymagasz od innych to przestają widzieć
        w tobie fajną laskę.
        Pewnie,ze zdarza się,ze ktoś traktuje mnie "jak kobietę". Jeśli ktos
        zachowuje się protekcjonalnie, ja wobec niego tak samo, czasem po
        prostu udaję,ze tego nie ma. Jestem konkretna i rzeczowa.
        Znam też kobiety w zawodzie mało profesjonalne którym "uroda w pracy
        przeszkadza". Faceci są mili, towarzysko jest ok ale jest
        niedoceniana. Ja nie mam z tym problemów. Faceci są mili (lub nie),
        ja jestem miła (lub nie), towarzysko jest ok i jestem doceniana.
      • Gość: patka Urodziwa zasadzka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.09, 13:45
        z urodą jestem na pograniczu: dla jednych za brzydka dla innych za
        ładna. mój problem polega na złych relacjach z otoczeniem:ostatnio
        dotarło do mnie, że ludzie mnie nie lubią, a jedynie trawią.
        to przykre. robię rachunek sumienia( nie obgaduję innych, nie
        plotkuję, nie jestem złośliwa, pomagam każdemu kto poprosi, jestem
        tolerancyjna i wyrozumiała, nie jestem konfliktowa) i stwierdzam, że
        musi być coś we mnie co tak irytuje innych ale kurcze co? Dbam o
        higienę więc nie powinnam śmierdzieć,nie opływam w luksusy (bo i to
        wielu drażni),nie jestem nachalna ...może mam złe spojrzenie, a może
        niemiły wyraz twarzy...martwi mnie to bo niedługo rozpocznę nową
        pracę i boję się, że bedzie tak samo.
    Pełna wersja