wlodi9
16.02.09, 12:45
Ostatnio usłyszałem, że pracować powinno się zacząć najpóźniej na trzecim roku
studiów, bo później będzie ciężko ze znalezieniem roboty. Ja jestem na
czwartym roku (trzeciego kierunku, dwa poprzednie to były niewypały i rzucałem
po semestrze czy dwóch), mam 24 lata, do tej pory tak naprawdę nie pracowałem
wcale (odśnieżania czy jakiś pierdół typu kelnerowanie nie liczę). Dodam że
studiuję dziennie zarządzanie.
Znajoma mi powiedziała, że nie mam szans na znalezienie pracy po studiach, bo
nie pracowałem w ich trakcie. Ona i inni znajomi pracują mimo dziennych
studiów gdzieś tam na pół czy jedną trzecią etatu, zarabiają grosze, nie mają
kiedy się uczyć, w indeksie marne oceny, ale za to twierdzą, że będą mieli
doświadczenie. I że pracodawcy mniej patrzą na dział wykształcenie w CV a
bardziej na doświadczenie zawodowe. Nie chce mi się w to wierzyć szczerze
powiedziawszy, bo chyba po to chodzimy na studia, żeby jak najwięcej
dowiedzieć się o branży i materii, w jakiej mamy zamiar pracować, prawda?
Prawnik, który jedzie na samych trójach, raczej w pracy się nie sprawdzi, prawda?
Więc w takim kontekście – czy faktycznie warto pracować na studiach za wszelką
cenę, czy raczej lepiej się skupić na nauce? Szczerze powiedziawszy ja się
skłaniam ku tej drugiej opcji, ale trochę się zacząłem niepokoić... Proszę o
wypowiedzi osoby, które przeszły już jakieś rozmowy kwalifikacyjne i wiedzą,
na które działy w CV patrzą bardziej pracodawcy.