Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możliwe??

    22.02.09, 13:38
    Skończyłem doskonały kierunek, wydział Elektroniki, Telekomunikacji i
    Informatyki na Politechnice Gdańskiej, spełniam wszystkie wymagania jakich
    potrzeba na dane stanowisko, a mimo to lipa!!
    O ponad dwóch miesięcy nie mogę znaleźć pracy, wysłałem już z 50 CV, tylko dwa
    razy zaprosili mnie na rozmowę i w obu przypadkach lipa!
    Przecież to jest chore żeby po takich studiach nie móc normalnie bez
    przysłowiowych pleców znaleźć pracy!!
      • Gość: kryzys Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.chello.pl 22.02.09, 13:46
        a będzie jeszcze gorzej
        • sloneczna.dziewczyna Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 22.02.09, 13:59
          Forumowa Wyszukiwarka.
          • Gość: adamp Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.coig.katowice.pl 23.02.09, 13:13
            Paktom,napchali ci do glowy jaki to wspanialy kierunek studiujesz,
            jaki to wysoki poziom twojego kierunku. A jak widzisz zycie
            weryfikuje twoj poziom wiedzy. Byles na rozmowach i lipa ! Bo
            brachu ty masz dyplom i nic wiecej, a tobie sie wydaje, ze
            wszystkie rozumy pozjadales. Moja zona byla na 3 rozmowach i w
            dwoch przypadkach pracodawcy zdecydowali sie ja zatrudnic na
            stanowisku dyrektora finansowego, wiec wybrala sobie tego ktory
            stawial jej nowe wyzwania, bo tylko wowczas bedzie sie rozwijac. No
            ale ona jest po naprawde dobrej szkole SGH, politechnika gdańska
            taka nie jest, co widac po rankingach. Tak wiec, niech nikt nie
            mowi, ze w Polsce nie da sie dostac pracy bez plecow. DA SIE !!!
            TYLKO TRZEBA SOBA COS REPREZENTOWAC.
            • panistrusia Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 14:28
              Cóż, nie wiedziałam, że jest takie proste rozwiązanie problemu
              bezrobocia - wszyscy skończmy SGH i zostańmy dyrektorami
              finansowymi:)

              Tylko jeden mały problem: mój mąż skończył ekonomię w innym ośrodku i
              konkurs na stanowisko wygrał w przedbiegach - koledzy z SGH mu do
              pięt nie dorastali. Natomiast obecnie na rynek wchodzi pokolenie
              'nowej matury', wiele osób może się pochwalić studiami w najlepszych
              światowych ośrodkach ekonomicznych, w których o SGH (i jego
              profesorach) nikt nie słyszał.

              Tak więc, jakkolwiek Twoja żona jest zapewne bardzo zdolna i
              pracowita, i uczelnia, którą skończyła jest bardzo dobra, to niestety
              jej ścieżka kariery pewnie nie interesuje kogoś, kto chciał zostać
              inżynierem :). A obecni zdolni maturzyści powinni celować raczej w
              zagraniczne uczelnie.
              • Gość: adamp Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.chello.pl 23.02.09, 14:52
                Kobieto, nie chodzi mi o to, kto kim jest, tylko chcialem zobrazowac
                temu ograniczonemu czlowiekowi, ze sam dyplom jest guzik wart. O
                czym sie sam przekonal, o czym Ty sie przekonalas, a wlasciwie twoj
                maz. Zauwaz co pisze ten lebiega "skonczylem doskonaly kierunek",
                musza go zatrudnic, bo jak nie to bedzie plul na Polske ( co robi
                kilka postow nizej). Dyplom to dopiero przepustka i do niczego po za
                dalsza wytezona praca, nie upowaznia. A on mysli, ze jak wcisneli mu
                na uczelni, ze studiuje na idealnym kierunku, na wspanialej uczelni
                ( tak naprawde politechnika gdanska cienutko wypada w rankingach) to
                z zalozenia wszyscy pracodawcy na kolanach przed nim padna. A tu
                zderzenie z rzeczywistoscia, wypada na rozmowach bladziutko. Bo sama
                megalomania tu nie wystarcza.
                Wcale nie twierdze, ze z uczelni w pciumiu dolnym nie mozna zrobic
                kariery, ale na pewno jest trudniej i nie od razu.
                • Gość: Jacek skąd się biorą takie muły? co adamp? IP: *.acn.waw.pl 23.02.09, 15:58
                  • 4g63 Re: skąd się biorą takie muły? co adamp? 23.02.09, 16:21
                    pewnie skończył jakąś uczelnię krzak, a gość mu wjechał tą politechniką na ambicje... i się żoną zasłania... ech
                  • Gość: adam b. Re: skąd się biorą takie muły? co adamp? IP: 212.180.160.* 23.02.09, 16:45
                    nie wiem.

                    ale pozniej biora za zony absolwentki SGH i plodza takich
                    samych wolakow jak oni...
                • Gość: megalo Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.range86-166.btcentralplus.com 23.02.09, 20:01
                  Na megalomana to wychodzisz ty, piszac o zonie, ktora zostala
                  dyrektorem finansowym, bo w przeciwienstwie do swiezo upieczonego
                  absolwenta politechniki, cos soba reprezentuje. Tak brzmi to co
                  napisales w poprzednim watku.
                  A swoja droga bez znajomosci tez mozna dostac prace. Ja dostalam
                  dobra prace po ukonczeniu chemii, z dobrymi zarobkami i jeszcze
                  wiekszymi mozliwosciami rozwoju.
              • steefaan2 Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 21:40
                Sgh wcale nie jest taka trudna uczelnia.....Ale za to szpan jest...
            • Gość: anty a katowicki COIG to zajebista firma, hehehhe IP: *.prokom.pl 23.02.09, 15:51
              j.w.
            • Gość: Przesadziles Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.range86-166.btcentralplus.com 23.02.09, 19:56
              PRzepraszam bardzo, ale insynuowanie, ze zalozyciel watku nic soba
              nie reprezentuje jest zdecydowanie nie na miejscu!
            • Gość: zenex Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 213.134.185.* 24.02.09, 08:24
              Przestańcie sie podniecać kończonym kierunkiem. W 99% przypadków dla pracodawcy
              nie ma to najmniejszego znaczenia, podobnie jak certyfikaty językowe, zrobione
              kursy itd. Liczą się 2 rzeczy
              1) Konkretne doświadczenie zawodowe
              2) Umiejętność szybkiego uczenia się (inteligencja)

              Jak masz 1 i 2 to w dobra praca nie jest problemem
              Jak masz tylko 2 to też nie, ale musisz zrewidować swoje oczekiwania finansowe
              na początek
              Jak masz tylko 1 to może być trudniej ale też coś fajnego znajdziesz :)

              Cała reszta, ukończone uczelnie, certyfikaty itp. to rzeczy wtórne. Mogą pomóc
              ale nie mają większego znaczenia jeśli nie ma się któregoś z 2 ww. punktów.
              • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 24.02.09, 12:02
                Gość portalu: zenex napisał(a):

                > Przestańcie sie podniecać kończonym kierunkiem. W 99% przypadków dla pracodawcy
                > nie ma to najmniejszego znaczenia, podobnie jak certyfikaty językowe, zrobione
                > kursy itd. Liczą się 2 rzeczy
                > 1) Konkretne doświadczenie zawodowe
                > 2) Umiejętność szybkiego uczenia się (inteligencja)
                >
                Jak niby pracodawca ma sprawdzić 2), bez zatrudnienia danej osoby? Poza tym
                jeśli chodzi o mój kierunek to zdolność szybkiego uczenia jest nieodzowna by go
                skończyć.
          • Gość: gość tzn, że coś z tobą jest nie tak!! IP: 81.210.81.* 24.02.09, 10:03
            ja za każdym razem dostaje prace BEZ znajomości i dla mnie osoby,
            które zostały zatrudnione po znajomości są od razu o piętro niżej
        • fo.xy Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 14:33
          to nie zawsze kwestia plecow.

          Moze tez chodzic o umiejetnosc sprzedania siebie ;) kazdy musi miec w sobie cos z marketingowca i nauczyc sie robic sobie dobra reklame. CV to tak jak billboard, ma krzyczec do pracodawcy jasnym przekazem - lepszego nie znajdziesz! ;)))
          Zwroc sie moze do znajomych, ktorym udalo sie znalezc prace samodzielnie, by przejrzeli Twoje CV i moze beda miec jakies rady.

          Mi sie udalo znalezc prace bez plecow, wierze, ze na dzien dzisiejszy tez jest to mozliwe.

          pozdrawiam i zycze powodzenia!
      • Gość: eine.kleine Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.domainunused.net 22.02.09, 14:02
        Możliwe. Ukończyłam studia w tamtym roku, wysłałam 2 CV i mam fajną
        pracę :) w dużej firmie, której wcześniej nie znałam.

        Wykształcenie to 30% sukcesu - jak się nie ma odpowiednich cech
        osobowościowych to możesz znać 5 języków, mieć ukończone 3 kierunki,
        a pracy i tak nie znajdziesz.
        • Gość: weronika Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.chello.pl 22.02.09, 16:29
          niestety w Polsce nadal jest tak, że bez kwalifikacji ale ze znajomościami
          szybciej znajdziesz pracę, niż z cechami osobowości, wykształceniem, językami i
          bez pleców....bez pleców będziesz szukać dłużej, i będziesz pracować za mniejsza
          kasę, kariera będzie sie ślimaczyć, ale nie znaczy to, ze do niczego nie dojdziesz.
          • Gość: eine.kleine Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.domainunused.net 22.02.09, 17:36
            Gość portalu: weronika napisał(a):

            > niestety w Polsce nadal jest tak, że bez kwalifikacji ale ze
            znajomościami
            > szybciej znajdziesz pracę, niż z cechami osobowości,
            wykształceniem, językami i
            > bez pleców....bez pleców będziesz szukać dłużej, i będziesz
            pracować za mniejsz
            > a
            > kasę, kariera będzie sie ślimaczyć, ale nie znaczy to, ze do
            niczego nie dojdzi
            > esz.

            Typowe tłumaczenie osób, które swoje niepowodzenia zwalają na teorie
            spiskowe ;)
            • Gość: starycynik Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.no.no.cox.net 22.02.09, 18:27
              >
              > Typowe tłumaczenie osób, które swoje niepowodzenia zwalają na
              teorie
              > spiskowe ;)

              Slusznie, kazdy jest kowalem swojego losu - jak mawia ksiaze Karol,
              nastepca tronu.
              • kretynofil Bombastyczne :) 23.02.09, 13:39
                > Slusznie, kazdy jest kowalem swojego losu - jak mawia ksiaze Karol, nastepca
                tronu.

                Dzieki, dawno sie tak szczerze nie usmialem :))))
                • wazelina2005 Re: do pracy kretynofil, do pracy 24.02.09, 11:19

                  Za duzo przesiadujesz na Forum i straciles kontakt z
                  rzeczywistoscia.

                  kretynofil napisał:

                  > > Slusznie, kazdy jest kowalem swojego losu - jak mawia ksiaze
                  Karol, naste
                  > pca
                  > tronu.
                  >
                  > Dzieki, dawno sie tak szczerze nie usmialem :))))
                  >
              • Gość: eda Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 19:05
                w mojeje firmie jest jasno powiedziane ze pierwszenstwo maja osoby
                polecone przez pracownikow ..... proste nie? a chlopka niech sie
                zrywa do GB, niemiec itp
            • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 22.02.09, 18:55
              Gość portalu: eine.kleine napisał(a):

              > Typowe tłumaczenie osób, które swoje niepowodzenia zwalają na teorie
              > spiskowe ;)
              Pokaż kraj gdzie ludzie po elektornice mają problemy ze znalezieniem pracy!
              Polska to bantustan, pracy dla inżynierów prawie nie ma, a ta co jest dostępna
              niemal wyłącznie po znajomości.
              • annajustyna Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 22.02.09, 19:19
                Jesli ludzie ci nie maja zadnego doswiadczenia praktycznego, a do tego wielkie
                wymagania finansowe, to wlasciwie moge wskazac Ci kazdy kraj:P.
                • Gość: programmer Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.aster.pl 24.02.09, 03:04
                  A to ciekawe, w Wielkiej Brytanii aż roi się od ogłoszeń dla absolwentów
                  informatyki, na dodatek na takie stanowiska nie chcą nikogo z doświadczeniem,
                  tylko koniecznie świeżaka prosto po studiach, żeby go nauczyć wszystkiego od
                  razu porządnie. Tylko w Polsce trzeba mieć 10 lat doświadczenia kończąc studia.
              • mr.hyde Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 22:27
                A to w Polsce produkuje się jakąś elektronike ? Prędzej robote znajdziesz chyba
                w Chinach w tym fachu.
            • Gość: mrówa Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.acn.waw.pl 23.02.09, 11:29
              Nie lubie teorii spiskowych, zawsze broniłam się przed nimirekami i nogami. Ale
              z moich obserwacji wynika że:

              - z mojej firmy odeszło ostatnio sporo osób i większośc zapytanych o nową prace
              odpowiada (nie wiem, może to ściema, ale naprawde tak ludzie mówią): eee, ja
              właściwie nie szukałem pracy, znajomy/ciocia/brat zadzwonił że jest wakat,
              wysłałem i przyjęli...
              - przeglądam często oferty pracy i tych na które poodchodzili koledzy w ogóle
              nie znajduję, nie ma ich na portalach, ani na stronie danej firmy, czyli trzeba
              miec kogos wewnątrz żeby w ogóle wiedziec że jest taka oferta,
              - mam znajomego kierownika w dużej firmie i jego strategia rekrutacyjna wygląda
              tak: każda nowa osoba jest z polecenia, poręczenia, nie przyjmuja praktycznie
              osób "z ulicy" których nikt w firmie nie zna. jak jest do wyboru dobry
              "polecony" i równie dobry "obcy" to wybiera się tego poleconego.

              Nie twierdze że te osoby sa kiepskie i dostały prace po znajomości, bez
              kwalifikacji. Wręcz przeciwnie. Ale takich dobrych fachowców jak oni sa pewnie
              dziesiątki, potrzebny jest ktos kto lekko popchnie cv, zaniesie je do szefa,
              szepnie słówko.
              Bo tak naprawde najtrudniej wyróżnić się na początku, spośród sterty jednakowych
              cv. Potem, na rozmowie, jak ktoś jest dobry to sobie poradzi sam, ale dopóki
              jest tylko jednym z 30 cv trudno mu sie jakos wykazac. I własnie w tym leży
              zasługa znajomości - chodzi o ten pierwszy krok.
              • przechlapany_czas Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 12:58
                > jak jest do wyboru dobry
                > "polecony" i równie dobry "obcy" to wybiera się tego poleconego.

                widzisz coś w tym nienormalnego czy niezwykłego??? zatrudniając kogoś kupuję "kota w worku".. owszem mam możliwość zerknąć przez dziurkę w worku czy kot czarny czy bury.. ale jak zobaczę dwa bure to ... wybiorę tego o którym mi ktoś (jeśli darzę go jakim takim zaufaniem) powiedział że łowny jest i nie znika na całe tygodnie :) ..
                mądrość życiowa polega nie tylko na zdobywaniu wiedzy akademickiej ale i na odnajdywaniu się w tym skomplikowanym i co tu dużo mówić brutalnym świecie...
                • Gość: mrówa Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.acn.waw.pl 23.02.09, 13:28
                  Nie widze w tym nic nienormalnego, po prostu stwierdzam fakt. Jest dyskusja "czy
                  można znaleźc prace bez znajomości" więc wyraziłam swoją opinię, że jest to
                  trudne. I tyle.
            • Gość: drabiu Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.chello.pl 23.02.09, 23:20
              no faktycznie bez wyksztalcenia ale ze znajomosciami przyjma kolesia na stanowisko programisty w C# plus naprzyklad, czy tam java , albo praca nad jakimis duzymi projekatmi programistycznymi
              • Gość: programmer Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.aster.pl 24.02.09, 03:06
                Oj, czasem byś się zdziwił...
                • Gość: zenex Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 213.134.185.* 24.02.09, 08:26
                  Zdziwienie w takim przypadku szybko mija ale tylko pracodawcy, któremu projekt
                  się rozlatuje...
          • Gość: E tam Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.range86-166.btcentralplus.com 23.02.09, 20:11
            Moj kuzyn nie mial zadnych kwalifikacji, zaczal studiowac ekonomię.
            Lubił zwiedzac, podróżując na stopa. W zatrzymanym samochodzie
            zgadał się z szefem firmy i dostał wówczas, w sposób zupełnie
            przypadkowy, pracę. Pracował jako przedstawiciel handlowy. Stopniowo
            awansował. Mając trzydzieści lat został dyrektorem na szczeblu
            ogólnopolskim.
          • Gość: look7 "ubeku pier...ony" cytat z psów pasikowskiego IP: *.opera-mini.net 23.02.09, 23:17
            Moje zdanie jest takie osobowość + znajomości do tego odpowiednie wykształcenie ale wykształcenie to 10% sukcesu.
        • Gość: terefere Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 216.143.142.* 23.02.09, 17:14
          A jak niby przedstawić te swoje "cechy osobowościowe" skoro
          pracodawcy nie zapraszaja nawet na rozmowy kwalifikacyjne???? Mam
          napisać w CV, że jestem tak fajna, że nie pożałują zatrudniając
          mnie???
          • Gość: xxx Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 92.3.190.* 24.02.09, 00:46
            Widzisz, tutaj leży pies pogrzebany. Gdybyś była taka fajna jak ci się wydaje to
            ktoś by ci załatwił pracę po znajomości. Nie wyobrażam sobie żadnego stanowiska
            gdzie kontakty międzyludzkie nie miały by znaczenia. Sieć znajomości należy
            rozwijać kiedy człowiek jeszcze jest na studiach. Człowiek z kontaktami ma
            nieporównanie większe możliwości niż ktoś bez nich. Zdarza mi się, że odzywają
            się do mnie ludzie których nie widziałem nawet 5 lat, wiedząc że mogą liczyć na
            moją pomoc. Ja również przechowuję kontakty do ludzi poznanych bardzo dawno i
            zdarza mi się poprosić o jakąś pomoc czy radę. Kiedy ja starałem się o pierwszą
            poważną (czytaj: dobrze płatną) pracę po studiach skontaktowałem się z znajomym
            którego poznałem przez współmieszkańca z akademika. Niedługo później pomogłem
            popchnąć aplikację kolegi z roku. Nikt, nic, nikomu nie oferował, nikt niczego
            nie żądał w zamian. Znajomy wiedział na co mnie stać, a ja polecałem kolegę z
            czystym sumieniem (zrobił karierę że ho, ho).
            • Gość: programmer Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.aster.pl 24.02.09, 03:08
              No właśnie w tym tkwi problem - bez znajomości ani rusz. A co z ludźmi, którzy
              nie imprezowali na okrągło i nie poszerzali grona znajomych, ale sumiennie się
              uczyli żeby być prawdziwymi fachowcami?
      • Gość: qwasdghj Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.09, 18:07
        Ja kończyłem FiB - podobno tak wiele osób te studia kończy....

        Pierwszą pracę znalazłem po tygodniu - w księgowości. Po miesiącu
        zmieniłem na lepszą i tak ciągle i ciągle. Wszystko sam bez
        znajomości i też zaczynałem bez doświadczenia. Język znam 1 w
        stopniu dobrym i zawsze to wystarcza :) Wielu moich znajomych po
        studiach podobnie...więc znajomości owszem są i działają, ale bez
        przesady normalną pracę też można znaleźć

        BTW. doskonałe studia bez doświadczenia są w tym kraju nic nie
        warte...
        • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 22.02.09, 18:56
          Gość portalu: qwasdghj napisał(a):

          > BTW. doskonałe studia bez doświadczenia są w tym kraju nic nie
          > warte...
          To gdzie zdobyć to doświadczenie??
          • Gość: Naddy Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 94.254.184.* 22.02.09, 23:04
            Trzeba pracować podczas studiów.. Polecam praktyki i staże.. Ja też kończę teraz
            FiB II stopnia.. a pracę zaczęłam na 3 roku studiów dziennych magisterskich po
            wakacyjnej praktyce studenckiej.. Podczas studiów i nadal dodatkowo zajmuje się
            Oriflame.. Jest to dobre.. bo jak byłam na rozmowie w sprawie praktyki miałam o
            czym rozmawiać, bo Oriflame to nie tylko pokazywanie innym katalogów.. Trzeba
            mieć o czym mówić na rozmowie..

            www.my.oriflame.pl/chatka_puchatka
            • Gość: programmer Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.aster.pl 24.02.09, 03:11
              No dobrze, ale jak zdobyć pracę podczas studiów, skoro po studiach jej zdobyć
              nie można? ;-)
              A na poważnie, to studia chyba służą do nauki, a nie zasuwania na etat i uczenia
              się od czasu do czasu. Nie wmawiaj mi że pracę i naukę można pogodzić, tak jest
              chyba tylko na byle jakich uczelniach.
              • Gość: Naddy Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 94.254.135.* 28.02.09, 23:33
                Można pogodzić.. :) Tzn nie mówię o zasuwaniu na etat, bo szczerze powiem, że
                byłaby to masakra.. Ja studiując pracowałam w Oriflame.. I jeśli ktoś mi powie,
                że Oriflame to nie praca to powiem, że to nie prawda.. bo mając 20-pare lat i
                mieć zespół składający się z ok. 100 osób, prowadząc spotkanie, szkolenia, mając
                własną działalność i prowadząc samemu księgowość można się sporo nauczyć i
                nabrać doświadczenia. I może nie jest to zawsze doświadczenie w danym kierunku,
                bo mnie zawsze ciągnęło do bankowości.. ale jest to niesamowite doświadczenie
                pracy z ludźmi, nauka poznania samego siebie. Dlaczego często nie potrafimy się
                dobrze za prezentować na rozmowie kwalifikacyjnej, bo sami się siebie nie
                znamy.. a bardzo często nie wiemy czego tak na prawdę chcemy od życia.
      • mojekontolalala Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 09:38
        > Przecież to jest chore żeby po takich studiach nie móc normalnie bez
        > przysłowiowych pleców znaleźć pracy!!

        bo żyjesz w chorym kraju kolego, podam Ci 2 ogłoszenia jakie widziałem w GW:
        - praca biurowa, wymagany Excel, Acces, angielski komunikatywny, praca przy
        fakturach, dział handlowy, rozliczenia - 1600 brutto
        - sprzątanie hurtowni w nocy - 1800 netto
        autentyk z GW

        kolejna rzecz kolego - 95% ogłoszeń to akwizycja i praca fizyczna
        kolejna rzecz : na całym świecie liczy się potencjał - u nas chcą kogoś "z
        kilkoma latami udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku"
        dlatego kraj sie nie rozwija, bo młodzi po studiach tracą swój potencjał, przez
        brak szansy

        kolejna rzecz - o Twojej osobie decyzuje kretynka po prywatnym zarządzaniu co
        siedzi i czyta CV/LM i ocenia za uśmiech na zdjęciu, za czcionkę... no bo jak
        dziewczynka po prywatnej uczelni lansu i bouncu ma niby oceniać ? ale ona ma
        ładną dupę, wiec ją ktoś zatrudnił i ona na rozmowie kwalifikacyjnej pyta "jaki
        jest pański ulubiony kolor" "jakie zwierzęta pan lubi"
        dlatego kolego tak jest
        • paktom Przerażające, ale to niestety Polska właśnie... 23.02.09, 12:05
          kraj lumper-biznesu, a o kompetencji tych naszych świętych managerskich krów
          najlepiej którzy mają taki właśnie stosunek do ludzi pracy, świadczy pozycja
          polskich firm na światowym rynku oraz całkowity brak ludzi po polskich
          "niedzielnych szkółkach ekonomicznych" w zagranicznych firmach.

          mojekontolalala napisał:

          > > Przecież to jest chore żeby po takich studiach nie móc normalnie bez
          > > przysłowiowych pleców znaleźć pracy!!
          >
          > bo żyjesz w chorym kraju kolego, podam Ci 2 ogłoszenia jakie widziałem w GW:
          > - praca biurowa, wymagany Excel, Acces, angielski komunikatywny, praca przy
          > fakturach, dział handlowy, rozliczenia - 1600 brutto
          > - sprzątanie hurtowni w nocy - 1800 netto
          > autentyk z GW
          >
          > kolejna rzecz kolego - 95% ogłoszeń to akwizycja i praca fizyczna
          > kolejna rzecz : na całym świecie liczy się potencjał - u nas chcą kogoś "z
          > kilkoma latami udokumentowanego doświadczenia na podobnym stanowisku"
          > dlatego kraj sie nie rozwija, bo młodzi po studiach tracą swój potencjał, przez
          > brak szansy
          >
          > kolejna rzecz - o Twojej osobie decyzuje kretynka po prywatnym zarządzaniu co
          > siedzi i czyta CV/LM i ocenia za uśmiech na zdjęciu, za czcionkę... no bo jak
          > dziewczynka po prywatnej uczelni lansu i bouncu ma niby oceniać ? ale ona ma
          > ładną dupę, wiec ją ktoś zatrudnił i ona na rozmowie kwalifikacyjnej pyta "jaki
          > jest pański ulubiony kolor" "jakie zwierzęta pan lubi"
          > dlatego kolego tak jest
          • ideefiks Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. 23.02.09, 12:55
            paktom napisał:
            > kraj lumper-biznesu,

            To co ty tu jeszcze robisz? Nikt cię tu przeca na siłę nie trzyma.
            Paszporcik w rączkę i jazda do "prawdziwej cywilizacji" zamiast
            narzekać, że w kraju lumper-biznesu (cokolwiek to nie oznacza) nikt
            cię nie chce zatrudnić...
          • Gość: marekdarek Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. IP: *.coig.katowice.pl 23.02.09, 13:20
            To nie wina Polski, ze nie mozesz znalezc pracy, tylko twojego
            niedouczenia. Chwalisz sie tutaj dyplomem, a jak widac po rozmowach
            kwalifikacyjnych wypadles blado, skoro byly rozmowy znakiem tego
            chcieli przyjac kogos bez znajomosci (czyt. nie lebiege, niestety
            ty sie nim okazales). Zdaj sobie sprawe, ze dyplom to dopiero
            przepustka, a ty myslisz, ze jest wszystkim. Malo kreatywny jestes
            i cos mi sie zdaje ze takim zostaniesz, a wowczas pozostanie ci
            sprzatanie hurtowni w nocy :)
            • mojekontolalala Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. 23.02.09, 14:23
              jak ktoś zarzuca absolwentom politechniki niedouczenie a sytuacje, gdzie
              pracodawcy (tylko ze względu na emigrację i złą postawę "stażujących") znacznie
              wyżej płacą za prostą pracę osób nisko kwalifikowanych - uważa za właściwą, to
              to jest chora osoba

              dziś markety płacą 1600-1800 na rękę pracownikom, podczas gdy absolwentom
              oferuje sie staże za grosze lub minimalną
              • Gość: radeks Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. IP: *.chello.pl 23.02.09, 14:57
                Znam wielu idiotow po politechnice, wiec nie plec mi tu glupot, ze
                marekdarek jest osoba chora. Nie twierdze, ze autor watka nim jest,
                ale cos jest na rzeczy skoro uwaza, ze jak ma dyplom politechniki to
                klekajcie narody. Na 50 CV odezwaly sie dwie firmy i tez go nie
                chcialy. A on twierdzi, ze "idealny kierunek ukonczyl" . Cos chyba
                za bardzo wzial sobie do glowy slowa marketingowcow z politechniki
                gdanskiej, a to juz nie swiadczy o nim najlepiej.
                • paktom Na moim kierunku nie zaliczyłbyś I semestru. 23.02.09, 15:17
                  • Gość: fomica Re: Na moim kierunku nie zaliczyłbyś I semestru. IP: *.acn.waw.pl 23.02.09, 15:56
                    Kolego, wartość twoich studiów, uczelni i ocen weryfikuje rynek. A rynek właśnie
                    cie wycenił - negatywnie. Pewnie nie mieści ci się to w głowie, ale istnieja
                    ludzie dlaktórych nie ma tygodnia żeby jakiemus rekruterowi nie odpowiedzieli:
                    nie dziękuję, nie szukam pracy, nie nie jestem zainteresowany. Oczywiście jest
                    to garstka. Tobie twoja wypasiona uczelnia miejsca w tej garstce nie
                    zagwarantowała, więc się nie piekl tylko zweryfikuj jeszcze raz na spokojnie
                    swoje kompetencje.
                    • paktom Jaki rynek człowieku! Co to jakaś nowa religia?? 23.02.09, 16:08
                      Struktura społeczno-gospodarcza wszystko determinuje. Gadanie o jakimś rynku
                      który decyduje o wszystkim to podobnie jak brednie o wszechmocnej niewidzialnej
                      ręce jakiegoś Boga.
                      • Gość: fomica Re: Jaki rynek człowieku! Co to jakaś nowa religi IP: *.acn.waw.pl 23.02.09, 16:16
                        Ok, w tym momencie utwierdziłam się w przekonaniu (bo wczesniej tylko
                        podejrzewałam) że się po prostu wygłupiasz i robisz sobie jaja. Skoro tak to nie
                        ma sensu kontynuowac rozmowy. Pozdrawiam.
                    • Gość: edek Re: Na moim kierunku nie zaliczyłbyś I semestru. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 19:22
                      ja tak mam... ale nie czuje sie z tego powodu lepszy. zreszta to co
                      tu widze to pitu pitu jest. rodzaj konczonej uczelni nie ma
                      znaczenia tylko kierunek. jesli gosc skonczyl ekonomie to sie nie
                      dziwie ze nikt go nie chce, tak jak socjologow, politologow itp.
                      jesli skonczyl studia inz wymagajace duzej iloci matmy to nie
                      powinien miec problemu z praca. nie wiem jak wyglada jego cv, czy
                      zna software, czy orientuje sie w hardware, czy nie ma wygladu
                      muminka.
                • mojekontolalala Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. 23.02.09, 15:39
                  > chcialy. A on twierdzi, ze "idealny kierunek ukonczyl" . Cos chyba
                  > za bardzo wzial sobie do glowy slowa marketingowcow z politechniki
                  > gdanskiej, a to juz nie swiadczy o nim najlepiej.

                  taaa, a może on chciał 2000 na rękę , albo oni szukali akwizytora ?
                  ja sam szukając pracy trafiałem na wiele przypadków ukrywania akwizycji włącznie
                  z określeniami "inżynier produktu" "instalator" (to chyba cyfra plus lub coś
                  podobnego szukało domokrążców, a instalatorem sie miało być jak sie "znalazło
                  klienta"), jedna firma agencja reklamowa szukała "grafika" (co miał zrobić
                  stronę... jak znajdzie na nią klienta a firma żyje z prowizji (dziwne to wogóle)
                  ale "na początek musi pan się wykazać w innym dziale, nie związanym bezpośrednio
                  z grafiką"), inna firma szukała "osoby do analizy dokumentacji" (chodzi o
                  weryfikowanie wniosków kredytowych pod względem formalnym , ale... jak sie
                  znajdzie klienta na kredyt i ubezpieczenie, to wtedy sie analizuje)
                  generalnie to wina kraju , że nie ma jasnego prawa nakazującego jasne opisywanie
                  oferty pracy
                  wówczas może nasz twórca topicu by nie wysyłał 50 CV, ale 5

                  no i wreszcie nie może tak być, że inżyniera panna po zaocznym zarządzaniu pyta
                  o ulubione zwierzę, kolor, muzykę jakiej słucha - to jest kretynizm nie mający
                  nic do umiejętności i wiedzy osoby po politechnice - a sam na rozmowach o takie
                  rzeczy byłem pytany

                  a jakaś kobieta kiedyś zapytała, czy jakby była reinkarnacja to jako jakie
                  zwierzę czy ptak chciałbym sie narodzić
                  kretynizm
                  • Gość: eer Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. IP: *.subscribers.sferia.net 23.02.09, 16:51
                    Co wy wszyscy czepiliście sie zaocznych studiów? ze może gorsze? Skoro wykłada ten sam profesor, na egzamnie wymaga tego samego zakresu materiału, to dlaczego uważacie że zaoczne są gorsze?
                    Ja wam powiem co was tak boli w studiach zaocznych- student zaoczny zdobywa doswiadczenie zawodowe od poczatku studiów, a dzienny zdobywa doswiadczenie w imprezowaniu. I taka jest różnica.
                    Tak, wiem, zaraz powiecie, że studenci dzienni tez pracują. Owszem, pracują. W fast foodach, w hipermarketach przy kasie, itd. To są miejsca gdzie do pracy mozna przyjsc na 3-4 godziny, zarobic na piwko i iść. Studenci zaoczni pracują na całym etacie, w poważnych firmach za godziwa pensję. Muszą sami sie utrzymać, zarobic na czesne. Rozpieszczonym studentom dziennym rodzice co miesiąc przysyłaja kasę.
                    Być może kolega po Polibudzie Gdańskiej przez całe studia nie praowal nawet 2 godzin. Nie ma doświadczenia, nie ma praktyki.

                    P.S. Tak, studiowałem zaocznie, pracę znalazłem sam, bez znajomości i zarabiam więcej niż koledzy po państwowych studiach dziennych.
                    • iwonka55 Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. 23.02.09, 20:07
                      Z pierwszej reki wiem, ze na studiach zaocznych trzeba dawac latwiejsze pytania niz na dziennych, bo po prostu nikt by nie napisal. Opinia profesora prowadzacego ten sam przedmiot na dziennych i zaocznych, studia techniczne.
                      • mr.hyde Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. 23.02.09, 22:48
                        iwonka55 napisała:

                        > Z pierwszej reki wiem, ze na studiach zaocznych trzeba dawac latwiejsze pytania
                        > niz na dziennych, bo po prostu nikt by nie napisal. Opinia profesora prowadzac
                        > ego ten sam przedmiot na dziennych i zaocznych, studia techniczne.

                        Podejrzewam że prawie każdego pracodawcę, g...no obchodzi czy te pytania były
                        łatwe czy trudne.
                        • Gość: aga Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.09, 00:07
                          > Podejrzewam że prawie każdego pracodawcę, g...no obchodzi czy te
                          > pytania były łatwe czy trudne.

                          Tych lepszych obchodzi ;-)
              • mr.hyde Re: Przerażające, ale to niestety Polska właśnie. 23.02.09, 22:40
                Widocznie w kraju nie ma tyle pracy dla ludzi z takim wysokim wykształceniem. Ja
                rozumiem że każdy chciałby robotę za biurkiem, ale to jest utopia. Dochód
                narodowy nie zwiększa się od przekładania papierków.
            • paktom [...] 23.02.09, 15:15
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • kretynofil Czlowieku, Ty naprawde jestes zalosny... 23.02.09, 15:49
                Zrozum - wydaje Ci sie ze jestes niewiadomo jakie cudo, ale jesli takie poczucie
                wyzszosci prezentujesz na kazdej rozmowie, to nie dziw sie ze nikt Cie nie chce.

                Glownie z jednego powodu - czlowiek po studiach (i to duzo lepszych od Twoich)
                wie raczej niewiele. Oczywiscie, mozna go duzo nauczyc, bo ma solidne podstawy,
                ale wiedzy, jako takiej, bardzo malo - i jesli taki czlowiek przychodzi na
                rozmowe z postawa "jestem gosc, bo mam dyplom" to naprawde wystarczy kilka minut
                zeby udowodnic mu ile ten dyplom jest wart, oraz jak daleko (gleboko) siega jego
                wiedza.

                Jak okazesz na rozmowie troche wiecej pokory to moze cos znajdziesz...
                • paktom Myślisz że na rozmowie kwalifikacyjnej rozmawiam 23.02.09, 16:14
                  tak jak tutaj z tobą? Że traktuję z góry ludzi którzy prowadzą rekrutacją, że
                  mam podczas rozmowy nie wiadomo jakie wymagania i mniemanie osobie?
                  Jeśli tak to naprawdę nie lada kalibru debil jesteś.
                  • p0tw0r Re: Myślisz że na rozmowie kwalifikacyjnej rozmaw 23.02.09, 16:25
                    Ja tam nie wiem jak się zachowujesz na rozmowie kwalifikacyjnej.
                    Sam się na psychologii/socjologii/voodoo raczej znam słabo, siedzę sobie i tłukę
                    inżynierię IT - ale wiem na pewno że są ludzie który się NAPRAWDĘ dobrze
                    orientują w charakterach i potrafią w krótkim czasie stwierdzić jaki jest
                    PRAWDZIWY charakter osoby z którą rozmawiają. To znaczy nie taki, jaki ta osoba
                    CHCIAŁABY zaprezentować, ale taki jaki po prostu ma.
                    Nadmieniając że słabo się na charakterach znam, jeden wniosek narzuca mi się
                    mimo to - jak Ty się tak wściekasz i unosisz na forum, odrzucasz całą (nawet
                    dobrze uzasadnioną) krytykę - to centralnie słaby mi się wydajesz ^2.
                    • paktom Re: Myślisz że na rozmowie kwalifikacyjnej rozmaw 23.02.09, 16:37
                      p0tw0r napisała:

                      > Ja tam nie wiem jak się zachowujesz na rozmowie kwalifikacyjnej.
                      > Sam się na psychologii/socjologii/voodoo raczej znam słabo, siedzę sobie i tłuk
                      > ę
                      > inżynierię IT - ale wiem na pewno że są ludzie który się NAPRAWDĘ dobrze
                      > orientują w charakterach i potrafią w krótkim czasie stwierdzić jaki jest
                      > PRAWDZIWY charakter osoby z którą rozmawiają. To znaczy nie taki, jaki ta osoba
                      > CHCIAŁABY zaprezentować, ale taki jaki po prostu ma.
                      > Nadmieniając że słabo się na charakterach znam, jeden wniosek narzuca mi się
                      > mimo to - jak Ty się tak wściekasz i unosisz na forum, odrzucasz całą (nawet
                      > dobrze uzasadnioną) krytykę - to centralnie słaby mi się wydajesz ^2.
                      Jak ktoś gardzi moją osobą jest dla mnie śmiertelnym wrogiem, traktuję gnoja jak
                      na to zasługuje, jak najgorsze zero. Na rozmowie kwalifikacyjnej nigdy się
                      spotkałem z próbą sprowokowania mnie i drwin z mojej osoby, toteż nie miałem
                      najmniejszych powodów by się unosić.
                      • kretynofil Czyli jednak narcyz :) 23.02.09, 16:49
                        > Jak ktoś gardzi moją osobą jest dla mnie śmiertelnym wrogiem, traktuję gnoja
                        jak na to zasługuje, jak najgorsze zero.

                        Ile Ty masz lat? Piec?

                        Najgorszy mozliwy typ - maly, przemadrzaly i zakompleksiony gnojek, ktory
                        najpierw wywalil z grubej rury nazywajac kogos zerem, dresem, debilem, a potem
                        sie unosi, ze ktos mu przypomnial gdzie w szeregu jest jego miejsce. Zrozum - z
                        takim nastawieniem nadajesz sie co najwyzej na Pana Mopowego.

                        > Na rozmowie kwalifikacyjnej nigdy się spotkałem z próbą sprowokowania mnie i
                        drwin z mojej osoby, toteż nie miałem najmniejszych powodów by się unosić.

                        Biedne wychuchane przez mamusie malenstwo. Nie spotkalo sie z drwinami, wiec
                        reaguje na nie dzika wsciekloscia.

                        Jak Ci to wytlumaczyc - cechy Twojego charakteru widac nawet jak opowiadasz o
                        tym co jadles na sniadanie... To ze jestes taki drazliwy na swoim punkcie tez
                        bedzie w tym widac - i to sie nikomu nie podoba...
                      • annajustyna Re: Myślisz że na rozmowie kwalifikacyjnej rozmaw 23.02.09, 17:55
                        Paktom, jestes niedojrzalym smarkaczem, ot co. Ale zycie jeszcze da Ci po
                        czterech literach.
                  • kretynofil Nie, moze rozmawiasz inaczej... 23.02.09, 16:29
                    ...ale to nadal jestes Ty - i te same emocje Toba kieruja.

                    Uwierz mi, dobry rekruter zawsze zauwazy negatywne cechy charakteru, to nie jest
                    trudne - wystarczy posluchac jak ktos opowiada o swoich studiach, zeby duzo sie
                    na jego temat dowiedziec.

                    Kiedys w trakcie rozmowy zapytalem kandydata swiezo po obronie o jakis szczegol
                    jego pracy magisterskiej - i nie potrafil odpowiedziec. Zgadnij co mi to o nim
                    powiedzialo :)

                    Mniemanie o sobie tez masz niezle, skoro piszesz ze skoro Ciebie nie przyjeli to
                    znaczy ze przyjmuja tylko po znajomosci.

                    Aaaa - i jeszcze jedno. Poprzednio napisales ze ja tu spamuje, zeby komus humor
                    zepsuc. Nie, ja tego wcale nie robie - staram sie napisac Ci do sluchu, zebys
                    zrozumial ze jedynym powodem dla ktorego nie masz jeszcze pracy to Twoje wlasne
                    nastawienie i przekonanie o wymaganiach/metodach rekrutacji pracodawcow.
                    Naprawde, komus takiemu jak Ty humoru zepsuc nie mozna - bo zawsze bedziesz mial
                    na to odpowiedz, jak kazdy mlody narcyzek.

                    Problem w tym, ze narcyzmu pracodawcy nie lubia i jednoczesnie latwo sie go
                    wyczuwa...
                    • paktom Re: Nie, moze rozmawiasz inaczej... 23.02.09, 16:45
                      kretynofil napisał:

                      > Kiedys w trakcie rozmowy zapytalem kandydata swiezo po obronie o jakis szczegol
                      > jego pracy magisterskiej - i nie potrafil odpowiedziec. Zgadnij co mi to o nim
                      > powiedzialo :)
                      Mój dyplom to był konkretny projekt inżynierski. Mnie byś nie zagiął.

                      > Mniemanie o sobie tez masz niezle, skoro piszesz ze skoro Ciebie nie przyjeli t
                      > o
                      > znaczy ze przyjmuja tylko po znajomosci.
                      >
                      > Aaaa - i jeszcze jedno. Poprzednio napisales ze ja tu spamuje, zeby komus humor
                      > zepsuc. Nie, ja tego wcale nie robie - staram sie napisac Ci do sluchu, zebys
                      > zrozumial ze jedynym powodem dla ktorego nie masz jeszcze pracy to Twoje wlasne
                      > nastawienie i przekonanie o wymaganiach/metodach rekrutacji pracodawcow.
                      > Naprawde, komus takiemu jak Ty humoru zepsuc nie mozna - bo zawsze bedziesz mia
                      > l
                      > na to odpowiedz, jak kazdy mlody narcyzek.
                      I bardzo dobrze! To jest mój mechanizm obronny, który nawet w najgorszej
                      sytuacji nie pozwoli mi się zbytnio przejąć sqrwielami próbującymi mnie
                      psychicznie pogrążyć, czasem pozwala mi to nawet przejść do skutecznego kontrataku.
                      • kretynofil Hehehehe :) 23.02.09, 16:58
                        > Mój dyplom to był konkretny projekt inżynierski. Mnie byś nie zagiął.

                        Zebys sie nie zdziwil. Facet tez mial konkretny projekt z teorii informatyki -
                        implementacje pewnego algorytmu (z oczywistych wzgledow nie moge podac
                        szczegolow - moglby pozwac mojego bylego pracodawce za rozglaszanie takich
                        rzeczy) i zapytalem go o kluczowy element tego algorytmu. Patrz jakie cuda - nie
                        wiedzial :)

                        > I bardzo dobrze! To jest mój mechanizm obronny, który nawet w najgorszej
                        sytuacji nie pozwoli mi się zbytnio przejąć sqrwielami próbującymi mnie
                        psychicznie pogrążyć, czasem pozwala mi to nawet przejść do skutecznego kontrataku.

                        Hahahaha, ale mnie rozsmieszyles.

                        Po pierwsze, jesli uwazasz ze ten ktos po drugiej stronie biurka jest
                        sku*wielem, ktory chce Cie pograzyc, to naprawde - jestes chory i potrzebujesz
                        pomocy.

                        Po drugie, ten kontratak to sobie wybij z glowy, bo jedyne co osiagniesz to to,
                        ze sobie popyszczysz - i nigdy juz w tej firmie nie dostaniesz pracy. Zrozum -
                        dla pracodawcy jestes kandydatem na konkretne stanowisko, a nie partnerem do
                        bojki/klotni. Mozesz "wygrac" sobie dowolna polemike - mozesz nawet miec racje -
                        ale to Ci nigdy nie zapewni stanowiska.

                        Kontratak na rozmowie kwalifikacyjnej... co za kretyn skonczony...

                        Dzieki, naprawde mnie rozbawiles :)
                        • paktom Re: Hehehehe :) 23.02.09, 17:08
                          kretynofil napisał:

                          > > Mój dyplom to był konkretny projekt inżynierski. Mnie byś nie zagiął.
                          >
                          > Zebys sie nie zdziwil. Facet tez mial konkretny projekt z teorii informatyki -
                          To w końcu konkretny projekt czy teoria, zdecyduj się bo mieszasz się w zeznaniach.
                          Ja miałem PROJEKT, a nie jakąś teorię, projekt który wykonałem samodzielnie od A
                          do Z.

                          > szczegolow - moglby pozwac mojego bylego pracodawce za rozglaszanie takich
                          > rzeczy) i zapytalem go o kluczowy element tego algorytmu. Patrz jakie cuda - ni
                          > e
                          > wiedzial :)
                          To kogo ty szukałeś? Bo na pewno nie inżyniera jeśli jakieś pierdoły z teorii a
                          nie warsztat inżynierski, były dla ciebie podstawą. Chociaż w twoim przypadku...

                          > Po pierwsze, jesli uwazasz ze ten ktos po drugiej stronie biurka jest
                          > sku*wielem, ktory chce Cie pograzyc, to naprawde - jestes chory i potrzebujesz
                          > pomocy.
                          Akurat teraz pisałem o co niektórych kretynach na forum, "geniuszu".
                          • kretynofil Dobra, konczymy flaszke i do domu :) 23.02.09, 17:21
                            > To w końcu konkretny projekt czy teoria, zdecyduj się bo mieszasz się w
                            zeznaniach.

                            Projekt oparty na implementacji konkretnego algorytmu, znanego w teorii
                            informatyki. Cos jak quicksort czy b-drzewo. Projekt moze polegac na
                            implementacji dwoch wariantow konkretnego algorytmu i porownania jakosci wynikow.

                            > Ja miałem PROJEKT, a nie jakąś teorię, projekt który wykonałem samodzielnie od
                            A do Z.

                            No to jak miales PROJEKT to moze powiesz do czego jest KOMERCYJNIE
                            wykorzystywany, albo jaka dostales za niego NAGRODE, co?

                            Bo jak dla mnie to byl projekt. Zwykly przecietny projekt przecietnego
                            studenciny o wielkim ego i malutkim rozumku ;)

                            Poza tym, jesli ktos po studiach mowi "jakas teorie" to znaczy ze za duzo sie
                            chyba nie nauczyl - albo nie zrozumial dowcipu i wydaje mu sie ze te projekty to
                            juz w ogole szczyt wyrafinowania, a teorie trzeba tylko zakuc, zdac i zapomniec.

                            Mowilem juz co o takich matolach sadza powazni pracodawcy?

                            > To kogo ty szukałeś? Bo na pewno nie inżyniera jeśli jakieś pierdoły z teorii
                            a nie warsztat inżynierski, były dla ciebie podstawą. Chociaż w twoim przypadku...

                            Moja firma szukala pracownika, ktory bedzie potrafil sie szybko uczyc,
                            adaptowac, realizowac projekty dla roznych klientow - a nie rzemieslnika, ktory
                            zna jeden jezyk programowania, z teorii IT nic nie rozumie, ale potrafi w Javie
                            wyklikac GUI - ale tylko pod warunkiem ze bedzie mial do dyspozycji NetBeans.

                            > Akurat teraz pisałem o co niektórych kretynach na forum, "geniuszu".

                            A skad wiesz, ze to nie ze mna bedziesz mial nastepna rozmowe, "geniuszu"?
                            • Gość: antykretynofil koncz wasc wstydu oszczedz IP: 89.124.8.* 23.02.09, 17:42
                              Wirtualny bohater znowu w akcji. Znajdzie jedna niemota druga niemote na forum i sie produkuje. Jeden sie wyzala jak to mu nic w zyciu nie wychodzi a druga opowiada banialuki jaki z niego bohater i ile to on juz w zyciu nie osiagnal. Jakbys robil papierdolko polowe rzeczy o ktorych snisz na forum, to bys nie mial czasu na stukanie codziennie po pare godzin na forum. Jesli ktos ma tyle zbednego czasu w pracy znaczy jego praca jest goowno warta. Kim ty juz nie byles moj bohaterze. Super niezaleznym IT, a teraz HRowcem zostales dla megakorporacji. No prosze jak to sie w marzeniach szybko profesje zmienia. Kim bedziesz w nastepnym wcieleniu. Izynierem w NASA?
                              • kretynofil Dzieki, usmialem sie :) 24.02.09, 08:50
                                > druga opowiada banialuki jaki z niego bohater i ile to on juz w
                                zyciu nie osiagnal.

                                Wybacz, ale gdzie ja to napisalem? Po prostu dziele sie swoimi
                                doswiadczeniami z okresu, kiedy pomagalem w firmie w rekrutacji.

                                > Jak bys robil papierdolko polowe rzeczy o ktorych snisz na forum,
                                to bys nie mial czasu na stukanie codziennie po pare godzin na forum.

                                Hihihihi, przypomnialo mi sie jak Adas Miauczynski darl sie przez
                                okno na roboli przycinajacych trawnik. Otoz, synek, nie kazdy robi w
                                fabryce gdzie trzeba podbic karte i potem przez osiem godzin
                                napie*dalac gumowym mlotkiem bez przerwy, wbijajac korki w butelkach
                                z tanim winem :)

                                I kiedys moze to zrozumiesz - ze fajna rzecza w bardziej samodzielnym
                                stanowisku jest wlasnie to, ze mozna nawet na pare godzin odejsc od
                                "tasmy" i zajac sie czyms innym :)

                                > Jesli ktos ma tyle zbednego czasu w pracy znaczy jego praca jest
                                goowno warta.

                                Nie, to znaczy ze radzi sobie z praca szybciej niz powinien - i nikt
                                mu roboty nie doklada z tego powodu.

                                > Super niezaleznym IT, a teraz HRowcem zostales dla megakorporacji.

                                Nadal jestem wolnym strzelcem, HRowcem nigdy nie bylem - tylko
                                pomagalem w rekrutacji robiac rozmowy kwalifikacyjne.

                                > Kim bedziesz w nastepnym wcieleniu.

                                Nie wiem, zobaczymy gdzie mnie "wiatr historii" zaniesie nastepnym
                                razem. Jestem pewien ze z niecierpliwoscia na to czekasz ;) A jak
                                wolisz, to mozesz uwierzyc mojej sygnaturce - na pewno poprawi Ci
                                humor ;)
                                • wazelina2005 Re: Dzieki, usmialem sie z Ciebie kretynofil 24.02.09, 11:17

                                  Coz mozesz sobie pomarzyc jaki to z Ciebie gosc. Prowadziles rozmowy
                                  rekrutacyjne? Jako uczen szkoly podstawowej? Ale z ciebie dowcipnis.

                                  kretynofil napisał:

                                  > > druga opowiada banialuki jaki z niego bohater i ile to on juz w
                                  > zyciu nie osiagnal.
                                  >
                                  > Wybacz, ale gdzie ja to napisalem? Po prostu dziele sie swoimi
                                  > doswiadczeniami z okresu, kiedy pomagalem w firmie w rekrutacji.
                                  >
                                  > > Jak bys robil papierdolko polowe rzeczy o ktorych snisz na
                                  forum,
                                  > to bys nie mial czasu na stukanie codziennie po pare godzin na
                                  forum.
                                  >
                                  > Hihihihi, przypomnialo mi sie jak Adas Miauczynski darl sie przez
                                  > okno na roboli przycinajacych trawnik. Otoz, synek, nie kazdy robi
                                  w
                                  > fabryce gdzie trzeba podbic karte i potem przez osiem godzin
                                  > napie*dalac gumowym mlotkiem bez przerwy, wbijajac korki w
                                  butelkach
                                  > z tanim winem :)
                                  >
                                  > I kiedys moze to zrozumiesz - ze fajna rzecza w bardziej
                                  samodzielnym
                                  > stanowisku jest wlasnie to, ze mozna nawet na pare godzin odejsc
                                  od
                                  > "tasmy" i zajac sie czyms innym :)
                                  >
                                  > > Jesli ktos ma tyle zbednego czasu w pracy znaczy jego praca jest
                                  > goowno warta.
                                  >
                                  > Nie, to znaczy ze radzi sobie z praca szybciej niz powinien - i
                                  nikt
                                  > mu roboty nie doklada z tego powodu.
                                  >
                                  > > Super niezaleznym IT, a teraz HRowcem zostales dla
                                  megakorporacji.
                                  >
                                  > Nadal jestem wolnym strzelcem, HRowcem nigdy nie bylem - tylko
                                  > pomagalem w rekrutacji robiac rozmowy kwalifikacyjne.
                                  >
                                  > > Kim bedziesz w nastepnym wcieleniu.
                                  >
                                  > Nie wiem, zobaczymy gdzie mnie "wiatr historii" zaniesie nastepnym
                                  > razem. Jestem pewien ze z niecierpliwoscia na to czekasz ;) A jak
                                  > wolisz, to mozesz uwierzyc mojej sygnaturce - na pewno poprawi Ci
                                  > humor ;)
                                  >
                                  >
                            • paktom Re: Dobra, konczymy flaszke i do domu :) 23.02.09, 17:51
                              kretynofil napisał:

                              > A skad wiesz, ze to nie ze mna bedziesz mial nastepna rozmowe, "geniuszu"?
                              >
                              Owszem w Polsce gardzi się pracownikami tacy jak ty mogą mieć więc używanie,
                              tyle że nawet w tym durnym kraju nie traktuje się tak inżynierów, dlatego nie
                              wierzę by taki buc mógł prowadzić ze mną rozmowę.
                            • Gość: anio Re: Dobra, konczymy flaszke i do domu :) IP: 217.17.35.* 24.02.09, 14:07
                              genialna riposta - śledzę Wasza konwersację i może mam krzywy
                              uśmiech na twarzy, ale bawię sie przednio
                              kretynofil - pozdrawiam serdecznie
                  • Gość: aga Re: Myślisz że na rozmowie kwalifikacyjnej rozmaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.09, 00:11
                    Przykro mi, ze nie mozesz nalezc pracy, ale pare osob bardziej lub
                    mniej zyczliwie daje Ci do zrozumienia ze widocznie Twoja widza
                    i/lub doswiadczenie nie jest wystarczajace aby wygrac konkurencje na
                    rynku pracy. Jedyne racjonalne rozwiazanie Twojego problemu to
                    podniesc poziom wiedzy i/lub kwalifikacji. Co sie zas tyczy
                    Kretynofila, to czesto czytam jego bardzo trzezwe wypowiedzi na
                    rozne zyciowe sprawy i wydaje mi sie ze jest jedna z ostatnich osob
                    ktore mozna tu nazwac idiota.
        • Gość: Rita Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 80.50.127.* 23.02.09, 15:49
          Halo! przeciez niedawno było, że jak się pracodawcy nie podobają
          oczekiwania, to może nie zatrudniać, bo już nie ma 100 chętnych na
          miejsce.
          Przecież było, że rządzi popyt i podaż. A praca jest towarem ;-)
          No wieć jest. Acces, excel i angielski powinien zanć każdy absolwent
          wyższej szkoły lansu i bounsu. a że absolwentów jest wielu, czyli
          podaz pracy duża, to i płaca adekwatna. a czasem i tak za duża jak
          na umiejętności i zaangażowanie.
          Chętnych do sprzątania magazynu nie ma za 1000, nie ma za 1500, to
          może za 1800 pln się znajdzie.
      • Gość: Smakosz Nie znajomosci tylko kryzys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 10:51
        > Przecież to jest chore żeby po takich studiach nie móc normalnie bez
        > przysłowiowych pleców znaleźć pracy!!

        Plecy nie maja tu nic do rzeczy. Skonczyles studia w najwiekszym kryzysie
        powojennych czasow. Twoj pech.W innych krajach tez mialbys powazne problemy.
        • Gość: smog Re: Nie znajomosci tylko kryzys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 11:13
          ludzie, w Polsce kryzys trwa od 1945 roku
        • Gość: Ruf Re: Nie znajomosci tylko kryzys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 11:16
          sratata, firma w której pracuję prowadzi rekrutacje na 3 stanowiska (firma jest
          mała). Dostaną się ludzie "bez plecow". Kryzys jest taki ,ze ludziom się nie
          chcę przychodzić na rozmowy kwalifikacyjne - umawiają się i olewają, albo
          łaskawie zadzwonią godzinę przed: "nie, dziękuję".
          • jednorazowy3 Re: Nie znajomosci tylko kryzys 23.02.09, 17:31
            ja nawet nie zadzwonilem, olalem sprawe
            ale to bylo rok temu przed tzw kryzysem
      • jurek.powiatowy Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 11:14
        Bez urazy ale to nie jest doskonały kierunek. No i Politechnika Gdańska. Wszyscy
        pracodawcy wiedzą, że to szkoła o fatalnym poziomie. No cóż, musisz próbować do
        skutku.
        • paktom [...] 23.02.09, 11:57
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • mmmatylda Re: Spadaj dresie!!! 23.02.09, 12:16
            Paktom, no widzisz, zachowujesz się jak szczyl. Ktoś wyraził swoje prywatne
            zdanie, a Ty unosisz się honorem. Ja myślę, że problem jest nie w szkole którą
            skończyłeś (chociaż także słyszałam niepochlebne recenzje o niej) ale w Tobie.
            Jesteś zbyt zadufany w sobie i fatalnie reagujesz na krytykę. Ja bym z pewnością
            kogoś takiego nie zatrudniła.
            • toksol Re: Spadaj dresie!!! 23.02.09, 12:34
              To uczelnie wmawiają ci że taka a taka daje prestiż i pracę. Sporo
              ludzi przyjmowałem do pracy. Ukończone studia to tylko jeden z
              parametrów. Dużo więcej znaczy gdzie pracowałeś, co robiłeś, a
              najwiecej znaczy rozmowa z szefem, twój sposób bycia. On nie chce
              sie z toba użerać, ani wstydzic za twoje kontakty z innymi ludźmi. W
              dobrze zorganizowanej robocie jest niewiele problemów zawodowych do
              rozstrzygania. Najwięcej problemów jest z ludźmi, a tu liczy sie
              głównie charakter. Chcesz miec pracę, pokaż charakter, domyśl sie
              kogo naprawdę szukają, jakie problemy mają do rozwiązania przez
              ciebie i tak zadziałaj. by uwierzyli że ty im to załatwisz.
              • paktom Re: Spadaj dresie!!! 23.02.09, 12:45
                toksol napisał:

                > To uczelnie wmawiają ci że taka a taka daje prestiż i pracę. Sporo
                > ludzi przyjmowałem do pracy. Ukończone studia to tylko jeden z
                > parametrów. Dużo więcej znaczy gdzie pracowałeś,
                A jak zdobyć tą PIERWSZĄ pracę? Zresztą mam za sobą konkretny projekt w ramach
                prestiżowego unijnego projektu stażowego i to też "pracodawców" niewiele obchodzi.

                > co robiłeś, a
                > najwiecej znaczy rozmowa z szefem, twój sposób bycia. On nie chce
                > sie z toba użerać, ani wstydzic za twoje kontakty z innymi ludźmi.
                Czyli nie wiedza i kwalifikacja, ale cwaniactwo i prezencja...

                > W
                > dobrze zorganizowanej robocie jest niewiele problemów zawodowych do
                > rozstrzygania. Najwięcej problemów jest z ludźmi, a tu liczy sie
                > głównie charakter.
                No tak i w kilkanaście minut rozmowy pozna się charakter człowieka...
                • Gość: adam Re: Spadaj dresie!!! IP: *.coig.katowice.pl 23.02.09, 13:27
                  Charakteru moze w te kilka minut nie, ale sposob bycia i to co masz
                  w glowie TAK. Widac nie blysnales na rozmowie. MOze pracodawca
                  zauwazyl, ze malointeligentny jestes, a tego nie da ci zaden
                  dyplom. Zreszta politenicka gdanska nie jest zbyt dobra uczelnia, o
                  czym swiadcza roznego rodzaju rankingi
                • kretynofil Przykto mi paktom, ale czeka Cie zmywak... 23.02.09, 13:35
                  Czytam ten watek bez przekonania, bo nie lubie takiego marudzenia ze wszystko do
                  czego ludzie doszli to albo od rodzicow dostali, albo sami sobie poradzili
                  (czyli obie skrajnosci).

                  Niemniej jednak Twoje wpisy mnie powalaja.

                  Po pierwsze, jesli uwazasz ze firma zatrudnia "po znajomosci", to po co idziesz
                  do niej na rozmowe? Na zmywak nie potrzeba znajomosci, tam Cie przyjma...

                  Po drugie, jesli uwazasz ze firma nie zatrudnia "po znajomosci", to czemu
                  zmieniasz zdanie juz po rozmowie? Jesli Cie nie przyjeli to znaczy ze musieli
                  wybrac znajomego?

                  Po trzecie - samo przyjmowanie "po znajomosci" to nic zlego. Jak troche
                  dorosniesz, to zrozumiesz ze latwiej Ci bedzie znalezc prace na innym zmywaku
                  jesli na poprzednim zrobisz dobre wrazenie na wspolpracownikach. Moze nawet
                  poleca Cie na mopowego?

                  Po czwarte i najwazniejsze - tak, jestes zadufanym w sobie zoltodziobem z
                  pretensjami do calego swiata, kiepskim wyksztalceniem i Bog jeden wie jakim
                  doswiadczeniem. Z takim nastawieniem czeka Cie zmywak i rozgoryczenie, a na
                  starosc bieda, Radio Maryja i zwalanie wszystkiego na "uklad", "zydow" i "masonow".

                  I wiesz co jest zabawne - mowie to z perspektywy osoby, ktora przez pare lat
                  robila sporo rozmow kwalifikacyjnych z kandydatami do firmy. Moge Cie zapewnic,
                  ze takich jak Ty widzialem wielu i to nastawienie bije po oczach od pierwszej
                  chwili - a pozniej potrzeba tylko paru minut, zeby takiego kandydata "zagiac" i
                  rozkoszowac sie jego bezsilna wsciekloscia.

                  Myslisz ze kogos takiego ktos bedzie chcial zatrudnic? Wyslac do klienta i potem
                  wysluchiwac jego skarg na impertynencje zarozumialego szczeniaka?

                  Sorry, umiejetnosc rozmawiania z ludzmi, sprzedawania swoich pomyslow to nie,
                  jak piszesz, "cwaniactwo i prezencja", tylko kultura osobista, troche pewnosci
                  siebie i troche szacunku dla rozmowcy.

                  I tak, przy rekrutacji bardzo szybko sie uczysz rozpoznawac nature czlowieka -
                  pewne wzorce czesto sie powtarzaja (typu Geniuszek, Ktorego Mamusia Kocha, Ale
                  Swiat Nie Docenia, Bo Swiat Jest Zly I Przyjmuje Tylko Po Znajomosci) i dobre
                  pytanie odslania prawde od razu.

                  A ze nie doszedles jeszcze do rozmowy kwalifikacyjnej, to moze przeczytaj
                  jakikolwiek poradnik o pisaniu CV? Zdziwisz sie jak wiele typowych bledow w nim
                  zrobiles...
                  • Gość: adamp Przeczytalem i zakonczylem juz pisac w tym watku, IP: *.chello.pl 23.02.09, 15:01
                    kretynofil napisal wszystko co mozna w tym watku napisac. Tyle
                    postow a mozna bylo tak od razu :)
                  • paktom No właśnie, jeśli takie zera jak powyższy kretyn 23.02.09, 15:11
                    zajmują się rekrutacją, to nie dziwota że ludziom z wykształceniem ciężko
                    znaleźć pracę, a polskie firmy z takim narybkiem jaki rekrutuje powyższy kretyn
                    nic w świecie nie znaczą
                    • kretynofil Nie z wyksztalceniem, tylko z papierkiem 23.02.09, 15:53
                      To jest zasadnicza roznica.

                      A ta nic nie znaczaca firma w ktorej robilem rekrutacje to jedna z najwiekszych
                      firm konsultingowych na swiecie :)

                      No, zyj sobie, Geniuszku, w swoim malym swiecie, oby Ci dobrze bylo - w koncu
                      zawsze znajdziesz jakichs "innych", ktorych bedziesz mogl obwiniac o swoja
                      porazke... Problem w tym ze tak nigdzie nie dojdziesz - bo z Twoimi brakami
                      charakteru i tak nie masz na to szans, przykro mi...

                      I jeszcze rada na koniec - opraw sobie dyplom w ramke, bo to jest ostatnia rzecz
                      z jakiej bedziesz dumny w zyciu. Szkoda by bylo go zniszczyc...
                      • paktom Takiego zera nikt by nie zatrudnił w poważnej 23.02.09, 16:11
                        firmie do rekrutacji na stanowiska inżynierskie więc przestań bredzić.
                        Jesteś najgorszy sort ludzi, spamujesz na forum tylko po to by pogorszyć innym
                        nastrój, kiedyś powiesz o jedno słowo za dużo i źle się to dla ciebie skończy.
                        • kretynofil Po pierwsze, to ja tam bylem... 23.02.09, 16:23
                          ...zatrudniony jako programista/analityk i nie pracowalem w HR. W ktoryms
                          momencie pojawila sie mozliwosc uczestniczenia w rozmowach kwalifikacyjnych i
                          postanowilem sprobowac - bardzo mi sie spodobalo.

                          Po drugie, zeby oceniac czy jestem zerem potrzebujesz sporo wiecej informacji.
                          Nie wykluczam ze masz racje - ale musisz to jakos umotywowac; pozwole sobie
                          zauwazyc, ze ta sama zasada odnosi sie do rozmowy kwalifikacyjnej - jesli
                          prezentujesz jakis poglad to warto go umotywowac, a nie obrazac sie ze ktos
                          mysli inaczej.

                          Po trzecie, ja tu nie spamuje, tylko wszedlem od niechcenia na ten watek,
                          poczytalem Twoje chamskie i glupie wpisy obrazonego na swiat nieudacznika - i
                          przypomnial mi sie jeden taki geniusz z ktorym mialem rozmowe. Najgorsza
                          rozmowe, bo jedyny raz nie udalo mi sie pozostac opanowanym i po prostu
                          opie*dolilem tego kolesia. Zaluje tego, ale wiem ze mu sie nalezalo.

                          Niestety, wiem rowniez ze nic sobie z tego nie zrobil i pewnie dalej chodzi na
                          rozmowy, zachowuje sie jak kretyn i narzeka na forach ze prace to sie dostaje
                          tylko po znajomosci.

                          Coz, niektorych nie mozna niczego nauczyc.

                          A grozby, synek, to sobie wsadz w gacie. Bedziesz mial tam dwie smieszne rzeczy ;)
                          • paktom Re: Po pierwsze, to ja tam bylem... 23.02.09, 16:55
                            kretynofil napisał:

                            > Po drugie, zeby oceniac czy jestem zerem potrzebujesz sporo wiecej informacji.
                            > Nie wykluczam ze masz racje - ale musisz to jakos umotywowac;
                            Twoja pogarda dla ludzi którym się gorzej powodzi wystarczająco o tobie świadczy.


                            pozwole sobie
                            > zauwazyc, ze ta sama zasada odnosi sie do rozmowy kwalifikacyjnej - jesli
                            > prezentujesz jakis poglad to warto go umotywowac, a nie obrazac sie ze ktos
                            > mysli inaczej.
                            Nigdy nie miałem spięć na rozmowie. Oni mi opisywali jak wygląda praca w firmie,
                            pytali o pewne szczegóły mojego CV, czasem pojawiały się dziwaczne pytanie, w
                            końcu prosili bym ja powiedział czego oczekuję (żadnych wygórowanych wymagań z
                            mojej strony, chęć szkoleń poszerzania wiedzy, nauczenia się czegoś nowego,
                            wymagania finansowe minimalne jak na inżyniera po elektronice/informatyce).
                            Spięć nigdy nie miałem, bo i nie spotkałem nikogo kto by wypowiadał się o mnie z
                            pogarda, a nawet gdyby do czegoś takiego doszło potraktowałbym to jako pewnego
                            rodzaju test czy grę.

                            > Po trzecie, ja tu nie spamuje, tylko wszedlem od niechcenia na ten watek,
                            > poczytalem Twoje chamskie i glupie wpisy obrazonego na swiat nieudacznika - i
                            Po chamsku to ty się odezwałeś i to już w pierwszym swoim wpisie. To było nawet
                            coś gorszego niż chamstwo, bluzgi chama łatwiej przełknąć niż pełen pogardy
                            wobec rozmówcy tekst.

                            > Coz, niektorych nie mozna niczego nauczyc.
                            Nauczyciel to bardzo poważny i odpowiedzialny zawód (tacy jak ty na pewno nimi
                            gardzą), ty nie masz do tego żadnych predyspozycji. Dlatego nie kompromituj się
                            pisząc że chcesz/chciałeś kogoś czegoś nauczyć.

                            > A grozby, synek, to sobie wsadz w gacie. Bedziesz mial tam dwie smieszne rzeczy
                            > ;)
                            Ale mi dokopałeś, o kurde... weź to sobie zapamiętaj będziesz miał czym na
                            dzielnicy błysnąć wśród lumpów z którymi zapewne się zadajesz.
                            • kretynofil Przeslodki jestes :) 23.02.09, 17:11
                              > Twoja pogarda dla ludzi którym się gorzej powodzi wystarczająco o tobie świadczy.

                              Nie, to nie jest pogarda dla kogos komu sie gorzej powodzi.

                              To pogarda dla rozpieszczonego mamisynka, domoroslego geniuszka, ktory sobie
                              cala teorie dorobil do tego, ze pracy nie moze dostac. Teorie bledna, rzecz
                              jasna. I gdybys z tym dresem nie wyjechal, to moze bym napisal cos spokojniej -
                              ale to byla przesada.

                              > Nigdy nie miałem spięć na rozmowie.

                              To jeszcze nie oznacza ze te cechy Twojego charakteru, ktore Cie dyskwalifikuja
                              na jakiekolwiek "umyslowe" stanowisko, pozostaly ukryte. Powtorze to jeszcze raz
                              - z samej Twojej postawy, z tego jak reagujesz na pytania, mozna wyczytac wiecej
                              niz z tego co mowisz o sobie.

                              > a nawet gdyby do czegoś takiego doszło potraktowałbym to jako pewnego rodzaju
                              test czy grę.

                              Ciekawe ze na forum tego tak nie potraktowales i zaczales pluc ;) A zwroc uwage
                              na jedna rzecz - na forum miales moment zeby sie zastanowic, w trakcie rozmowy
                              bys walnal co by Ci slina na jezyk przyniosla i cos mi mowi, ze na dresach czy
                              sku*wielach by sie nie skonczylo.

                              > (...) bluzgi chama łatwiej przełknąć niż pełen pogardy wobec rozmówcy tekst.

                              No to przepraszam, ze nie znizylem sie do Twojego poziomu i Cie nie zbluzgalem.

                              Zrozum - zupelnie sobie zasluzyles na ta pogarde. Jest takie powiedzenie: wyzej
                              srasz niz dupe masz - i ono doskonale do Ciebie pasuje. Nie jestes wielkim
                              cudem, nie jestes wymarzonym pracownikiem; jestes przecietnym studentem
                              przecietnej uczelni o przecietnej wiedzy i nieprzyjemnym charakterze. Straconych
                              pieciu lat na studiach juz nie odzyskasz, wiedzy nie uzupelnisz przez miesiac -
                              jedyne nad czym mozesz popracowac to Twoj charakter.

                              Musisz zrozumiec ze to ze nie masz pracy nie ma nic wspolnego z tym, ze "jak
                              wiesc gminna niesie, prace dostaje sie tylko po znajomosci". Nie masz pracy, bo
                              jestes za cienki w uszach, zeby pracodawcy sie o Ciebie bili.

                              Im predzej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie, bo krotszy bedzie Twoj okres
                              bezrobocia po studiach.

                              > Nauczyciel to bardzo poważny i odpowiedzialny zawód (tacy jak ty na pewno nimi
                              gardzą), ty nie masz do tego żadnych predyspozycji. Dlatego nie kompromituj się
                              pisząc że chcesz/chciałeś kogoś czegoś nauczyć.

                              Nie gardze zawodem nauczyciela, nie wiem z czego Ci to wyszlo. Co do
                              predyspozycji - moze i nie mam. Nie mam pojecia, bo nigdy w szkole nie uczylem.
                              I tak, chcialem Ci cos pokazac, moze nie nauczyc, ale najwyrazniej nie jest to
                              mozliwe. Coz, Twoja strata, sam do tego dojdziesz...

                              > Ale mi dokopałeś, o kurde... weź to sobie zapamiętaj będziesz miał czym na
                              dzielnicy błysnąć wśród lumpów z którymi zapewne się zadajesz.

                              Dobre bylo, nie?
                    • Gość: fo.xy Re: No właśnie, jeśli takie zera jak powyższy kre IP: *.61.165.210.host.de.colt.net 23.02.09, 16:08
                      nie rozumiem, dlaczego tak sie unosisz. Czyzbys zakladal, ze Ty robisz wszystko idealnie, a reszta sie nie zna?

                      Ja bym sie zastanowila nad soba. 50 wyslanych cv to sporo i marny odzew. Pomysl, co moglbys zmienic, bo pretensje do calego swiata raczej w tym wypadku niewiele pomoga.

                      Prace mozna znalezc bez plecow i nawet, kiedy cv sa segregowane w pierwszej kolejnosci przez panienke, ktorej glownym zajeciem w pracy jest robienie sobie manicure :P
                    • Gość: licencjat/prywatna Re: No właśnie, jeśli takie zera jak powyższy kre IP: *.centertel.pl 23.02.09, 23:54
                      Paktom, zdobyłeś chyba swoje 5 minut sławy bo trafiłem do dyskusji przez stronę
                      główną. Kretynofil ma 100% racji, jesteś niedojrzałym, pretensjonalnym i
                      zarozumiałym gnojkiem, którego każdy rozsądny pracodawca/rekruter wyczuje po 5
                      minutach rozmowy i z którym nie będzie chciał mieć nic wspólnego. A pewnie nie
                      zapraszają Cię nigdzie na rozmowy bo tak świetnie redagujesz cv/lm że wychodzi
                      to już z papieru...

                      Pewnie nie przestrzeliłbym, jakbym zgadywankę o Twoim zyciu rozpoczął od
                      stwierdzenie 'nie ma dziewczyny, nigdy nie miał' ale nie chce się pastwić. Ktoś
                      taki jak ty ma problemy ze znalezieniem pracy w czasach największej prosperity,
                      co dopiero mówić o ciężkich czasach, zastanów się chłopie nad sobą. Jest takie
                      przysłowie - jeśli wszyscy wokół mówią Ci że jesteś pijany to nie upieraj się że
                      jesteś trzeźwy.
                      • Gość: Lukasss Re: No właśnie, jeśli takie zera jak powyższy kre IP: *.chello.pl 26.02.09, 23:36
                        Gosciu "licencjat/prywatna" niestety muszę Cię poinformować że jesteś totalnym
                        kretynem, zresztą jak jak większość się wypowiadających.
                        Odnoszę wrażenie że Ci, którzy mówią że nie ma problemu ze znalezieniem pracy
                        bez znajomości to albo ludzie którzy pracują w jednej firmie o 20 lat bo nic a
                        nic nie znają realiów albo właściciele (czytaj: Wyzyskiwacze) małych firm,
                        którzy i tak zatrudniają znajomych.
                        Nie ma się co dziwić że autor postu nie znajduje pracy ponieważ nie ma
                        zapotrzebowania na ludzi z takimi kwalifikacjami a co gorsza bez żadnych
                        dodatkowych uprawnień!
                        Mam licencjat z Politologii, praco jazdy Kat. B i C, kurs na przewóz rzeczy,
                        badania dla kierowców, rok doświadczenia za kółkiem ciężarówki, uprawnienia na
                        wózki widłowe, perfekcyjna obsługa komputera, rok doświadczenia w dziale
                        sprzedaży nowych samochodów i nie mam pracy. Dla porównania znajoma, która
                        ukończyła liceum, bez żadnych uprawnień i innych dodatkowych papierków, nic nie
                        potrafiąca ( czego można się nauczyć w ogólniaku?), studiująca zaocznie
                        pedagogike, ma prace biurową, z bardzo dobrym wynagrodzeniem tyle że ....
                        załatwiona po znajomości!! Więc krótko mówiąc: bez znajomości nie dasz rady!!!!
                • Gość: mimik Re: Spadaj dresie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.09, 00:21
                  > > najwiecej znaczy rozmowa z szefem, twój sposób bycia. On nie
                  > > chce sie z toba użerać, ani wstydzic za twoje kontakty z innymi
                  > > ludźmi. Czyli nie wiedza i kwalifikacja, ale cwaniactwo i
                  > > prezencja...

                  Nie zrozumiales istoty rzeczy. Sposrod osob o zblizonych
                  kwalifikacjach zawsze wybiora kogos kto latwiej nawiazuje kontakty
                  bo z takimi ludzmi latwiej sie pracuje. Pomysl ze Twoj potencjalny
                  przelozony bedzie musial wytrzymac z Toba na codzien. A sam
                  dokonujac wyboru pomiedzy dwoma osobami o takich samych lub
                  zbizonych kwalifikacjach kogo bys wolal? Chyba nie bedziesz chcial
                  przekonac nas, ze kogos kto sie wydaje niesymaptyczny,
                  niekontaktowy. Nie twierdze ze taki jestes, ale dla wlasnego dobra
                  warto sprobowac poczytac opinie innych i byc moze dojdziesz do
                  korzystnych dla siebie wnioskow.
            • paktom Re: Spadaj dresie!!! 23.02.09, 12:41
              mmmatylda napisała:

              > Paktom, no widzisz, zachowujesz się jak szczyl. Ktoś wyraził swoje prywatne
              > zdanie, a Ty unosisz się honorem. Ja myślę, że problem jest nie w szkole którą
              > skończyłeś (chociaż także słyszałam niepochlebne recenzje o niej) ale w Tobie.
              > Jesteś zbyt zadufany w sobie i fatalnie reagujesz na krytykę. Ja bym z pewności
              > ą
              > kogoś takiego nie zatrudniła.
              Wierz mi przyjacielu, w Gdańsku mieliśmy wiele kłopotów z dresami, był czas że
              ataki na studentów (oczywiście kilku na jednego bo tylko tak dresiarnia potrafi)
              zmusiły studentów do tworzenia grup samoobrony i patrolowania okolic akademików,
              głośno było o tym w mediach parę lat temu. Ja język dresów, szczególnie tych z
              Gdańska z którymi mieliśmy tyle problemów, poznam zawsze.
            • ideefiks Re: Spadaj dresie!!! 23.02.09, 12:47
              mmmatylda napisała:

              > Paktom, no widzisz, zachowujesz się jak szczyl. Ktoś wyraził swoje
              prywatne
              > zdanie, a Ty unosisz się honorem.

              Honorem? Chyba raczej chamstwem.
              Zaczynam powoli rozumieć, czemu nikt go nie chce zatrudnić...
              • annajustyna Re: Spadaj dresie!!! 23.02.09, 13:20
                ja niestety tez:(.
      • Gość: gość Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.09, 11:22
        Lewus jestes i tyle. Skonczylem ten sam wydzial, pierwsza prace "w zawodzie"
        mialem od 3 roku studiow, konczac studia bylem juz "senior software engineer" w
        solidnej firmie. W tej chwili (6 lat po skonczeniu studiow) mam PhD i stanowisko
        kierownicze. W ciagu swej pracy wielokrotnie odrzucalem CV ludzi, ktorzy
        skonczyli ten "prestizowy kierunek", a mimo to podczas testu kompetencji
        okazywali sie niezdolni do samodzielnego myslenia i popelniali razace bledy.
        Przypuszczalnie oni rowniez narzekaja teraz na brak znajomosci.
        • 8y Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 11:45
          W Polsce to sie tylko garba dorobisz.
          • Gość: Dekert Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.chello.pl 24.02.09, 09:34
            Powtarzam pytanie: kiedy piszecie o liczbie wysłanych CV macie na myśli
            odpowiedzi na ogłoszenia czy wysyłanie dokumentów w ciemno do firm z branży?
            Jaka część wysłanych CV to wersja I, a jaka wersja II?
        • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 12:01
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > Lewus jestes i tyle. Skonczylem ten sam wydzial, pierwsza prace "w zawodzie"
          > mialem od 3 roku studiow, konczac studia bylem juz "senior software engineer" w
          > solidnej firmie. W tej chwili (6 lat po skonczeniu studiow) mam PhD i stanowisk
          > o
          > kierownicze. W ciagu swej pracy wielokrotnie odrzucalem CV ludzi, ktorzy
          > skonczyli ten "prestizowy kierunek", a mimo to podczas testu kompetencji
          > okazywali sie niezdolni do samodzielnego myslenia i popelniali razace bledy.
          > Przypuszczalnie oni rowniez narzekaja teraz na brak znajomosci.
          Już bo uwierzę w tą twoją karierę! Gdybyś rzeczywiście sam do tego doszedł nie
          miałbyś takiej pogardy dla ludzi którym się nie udało. Twój stosunek do innych
          pokazuje że na pewno ktoś ci tą fuchę załatwił.

          Testy kompetecji?? Co ty w gimnazjum pracujesz??
          • Gość: Rita Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 80.50.127.* 23.02.09, 13:07
            > Testy kompetecji?? Co ty w gimnazjum pracujesz??

            Testy kompetencji są powszechne na rozmowach. Ja przynajmniej miałam
            je w 3 z 4 firm w których pracowałam. Co z tego, że super znasz np.
            teorię, jak z testu wychodzi, że jesteś żalosnym bucem, egositą,
            który każdy zespół rozłoży od środka w dwa tygodnie? W wielu firmach
            dane stanowisko, oprócz umiejętności, określone ma także profil
            kompetencyjny kandydata. I żebyś znał 60 języków i sto programów
            rozliczeniowych nikt Cię nie wexmie do obsługi klienta jesli na
            teście wyjdzie ci, ze boisz się kontaktu z ludźmi, albo że w
            sytuacji stresowej reagujesz agresywnie. Nic w tym dziwnego.
            • paktom Ja ani razu takowego testu nie miałem. 23.02.09, 15:14
              Gość portalu: Rita napisał(a):

              > Testy kompetencji są powszechne na rozmowach. Ja przynajmniej miałam
              > je w 3 z 4 firm w których pracowałam. Co z tego, że super znasz np.
              > teorię, jak z testu wychodzi, że jesteś żalosnym bucem, egositą,
              > który każdy zespół rozłoży od środka w dwa tygodnie? W wielu firmach
              > dane stanowisko, oprócz umiejętności, określone ma także profil
              > kompetencyjny kandydata. I żebyś znał 60 języków i sto programów
              > rozliczeniowych nikt Cię nie wexmie do obsługi klienta jesli na
              > teście wyjdzie ci, ze boisz się kontaktu z ludźmi, albo że w
              > sytuacji stresowej reagujesz agresywnie. Nic w tym dziwnego.
              Tak więc nie tutaj jest mój problem.
              • Gość: silesian Re: Ja ani razu takowego testu nie miałem. IP: *.media4.pl 23.02.09, 15:17
                skąd wiesz, że akurat nie tu? a może Ty źle oceniasz sam siebie, np wydaje Ci
                się, że mógłbyś bez konfliktowo pracować w dużej grupie ludzi, a tymczasem taki
                test wskazuje, że jednak nie?
                • Gość: Rita Re: Ja ani razu takowego testu nie miałem. IP: 80.50.127.* 23.02.09, 15:46
                  Testu nie miał, to nie wie :-)
                  A serio, niektóre predyspozycje można sprawdzić prostym pytaniem.
                  Niedawno było psioczenie na głupie pytania typu alternatywne
                  zastosownanie widelca - a własnie takie pytania sprawdzają
                  umiejętności " miękkie" kandydata.
                  Nawet odpowiedź na niewinne: czy woli Pan pracować w grupie, czy
                  samodzielnie już określa predyspozycje.
          • Gość: gość Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.09, 16:49
            > Już bo uwierzę w tą twoją karierę! Gdybyś rzeczywiście sam do tego doszedł nie
            > miałbyś takiej pogardy dla ludzi którym się nie udało.

            Pogardę mam tylko dla lewusów, którzy zamiast wziąć się do roboty wszędzie
            doszukują się pleców i znajomości.

            > Testy kompetecji?? Co ty w gimnazjum pracujesz??

            Pracując do tej pory w 4 firmach IT, za każdym razem podczas naboru proszono
            mnie o wykonanie prostego zadania programistycznego - czasem program
            rozwiązujący w nietrywialny sposób jakiś problem, czasem napisanie 1 funkcji na
            kartce, która ma zbadać zdolność nieszablonowego myślenia i rozwiązywania
            problemów w warunkach stresu. Teraz, kiedy sam przeprowadzam takie testy, widzę
            jak wielu ludzi się na tym wykłada. Wychodzą przyzwyczajenia z czasów studiów,
            kiedy wygodniej było gotowe rozwiązanie skądś zerżnąć i "jakoś zaliczyć". Chcesz
            się rzetelnie przygotować do rekrutacji? Poczytaj eseje Joela Spolsky'ego na ten
            temat.

      • senta.fa Nie ma szans. Praca jedynie po znajomości. 23.02.09, 11:45
        Nie ma szans. Praca jedynie po znajomości. Spośród trzech moich kumpli, którzy ostatnio dostali pracę, wszyscy dostali ją po znajomości. Wszyscy!

        Jeden znał PHP, drugi C++, a trzeci Photoshopa.

        Nie znam co prawda żadnego przysłowia o plecach, ale skoro skończyłeś polibudę, to może naucz się (o ile już nie umiesz) AutoCAD-a - spore zapotrzebowanie jest. No tak… tylko że wtedy będzie "po znajomości", a tego nie chcesz.
        • Gość: Basia Re: Nie ma szans. Praca jedynie po znajomości. IP: *.gprs.plus.pl 23.02.09, 12:09
          Mieszkam w Warszawie. Dwa lata temu skończyłam studia. Jeśli chodzi
          o moich kolegów z roku, na 26 osób 2 (słownie 2) znalazły pracę
          samodzielnie. Koleżanka w budżetówce za 800zł netto i ja. Pozostali
          poszli do mamy, taty, brata i od ręki zostali przyjęci na
          stanowiska, o których ja mogę tylko marzyć. Co jest najbardziej
          przykre, firmy w których rozpoczęli pracę moi koledzy, rozpisywały
          oczywiście konkurs: ogłoszenia (rozmowy, bla bla bla...)którego
          wynik był z góry przesądzony. Firma , w której pracowałam straciła
          płynność finansową, ja straciłam pracę. Wysyłam CV - wszędzie. Z
          marnym skutkiem. Zastanawiam się czasami, ile CV wyslałam na
          takie "lewe" ogłoszenia?
      • dioskorides jest mozliwe 23.02.09, 12:06
        ja jestem tego przykladem, dostałem dobra pracę bez jakichkolwiek
        znajomości, centrala mojej firmy jest w innym mieście a w innym
        mieście pracuje, a jeszcze z innego pochodzę, więc kontaktów żadnych.
        a to co ty dostałeś to sie nazywa kubeł zimnej wody po studiach
        bo sie wydaje ze jak juz sie skonczyło "taki super kierunek" to już
        sie telefony od pracodawców rozdzwonią przebijając się z ofertami ,
        nic bardziej błednego.
        a wynik 50 CV przez dwa miesiące tez nie jest zbyt imponujący .
        • Gość: Baia Re: jest mozliwe IP: *.gprs.plus.pl 23.02.09, 12:16
          dioskorides napisał:

          > ja jestem tego przykladem, dostałem dobra pracę bez jakichkolwiek
          > znajomości, centrala mojej firmy jest w innym mieście a w innym
          > mieście pracuje, a jeszcze z innego pochodzę, więc kontaktów
          żadnych.

          Mój kuzyn wypił flaszkę wódki, wsiadł do samochodu i bezpiecznie
          dojechał do domu. Więc to absolutnie nieprawda, że alkohol ma wpływ
          na prowadzenie pojazdu mechanicznego!
          Dziecko kochane, nikt nie podważa, że znalazłaś pracę bez
          znajomości, ani nie twierdzi, że takie historie się nie zdażają.
          Chodzio ogolną tendencję, statystykę, kapujesz?
        • ideefiks Re: jest mozliwe 23.02.09, 12:50
          dioskorides napisał:

          > a to co ty dostałeś to sie nazywa kubeł zimnej wody po studiach
          > bo sie wydaje ze jak juz sie skonczyło "taki super kierunek" to
          już
          > sie telefony od pracodawców rozdzwonią

          Uważaj, bo ci zaraz napisze "spadaj dresie"... :)
      • Gość: rokomoko Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.09, 12:08
        Ja wyslalem kiedys tez z 50 cv, efekt 2 rozmowy kwalifikacyjne. (to bylo po
        studiach od razu).
        2-3 lata popracowalem i mialem odzew 100% (3 wysłane cv = 3 rozmowy)
        • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 12:15
          Gość portalu: rokomoko napisał(a):

          > Ja wyslalem kiedys tez z 50 cv, efekt 2 rozmowy kwalifikacyjne. (to bylo po
          > studiach od razu).
          > 2-3 lata popracowalem i mialem odzew 100% (3 wysłane cv = 3 rozmowy)
          Doświadczenie...
          Ale wpierw trzeba je niestety zdobyć.
      • e-skin Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 12:11
        Nie, nie jest to możlwie choc po takim kierunku jaki skończył autor wątku wydawać by się mogło ze nie powinien mieć z ytym problemów.. no ale mamy kryzys..
      • Gość: bighi nie zatrudnie nikogo po znajomości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.09, 12:15
        Prowadzę małą firmę ( sklep internetowy) i powiem, że w życiu nie zatrudnię
        osoby po znajomości, ani z rodziny ( niestety nie sprawdziły się, a uważały że
        mają większe prawa) 2 osoby zatrudnione prze zemnie z ogłoszenia pracują do
        dzisiaj od 6 lat, mimo całkowitej zmiany branży w międzyczasie i problemach
        finansowych firmy, potrafiły odpowiednio odnaleźć się w gorszym okresie. Osoby z
        rodziny, nie sprawdziły się w czasie kryzysu i były bardzo roszczeniowe.
      • ideefiks masz słuszną rację.... 23.02.09, 12:45
        paktom napisał:
        > Przecież to jest chore żeby po takich studiach nie móc normalnie
        > bez przysłowiowych pleców znaleźć pracy!!

        To faktycznie jest chore.

        W życiu nie miałem pracy po znajomości.
        Zawsze było standardowo: cv + rozmowa dyskwalifikacyjna +
        zatrudnienie.
        Moi znajomi podobnie.
        Jedynie pokolenie peerelowskie się dziwi, że tak też można...

        Sprawdź sobie jaki jest średni czas szukania pracy + konieczna ilość
        aplikacji żeby w końcu gdzieś się załapać. Zdaje się że u ciebie ani
        jedno ani drugie do średniej jeszcze nie dobiło.

      • iwonka55 Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 12:46
        wiesz, ETI nie wystarczy skonczyc, trzeba jeszcze miec dobre oceny z
        kluczowych przedmiotow ;)
        • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 15:33
          iwonka55 napisała:

          > wiesz, ETI nie wystarczy skonczyc, trzeba jeszcze miec dobre oceny z
          > kluczowych przedmiotow ;)
          Też nie to, jeszcze nikt na rozmowie nie chciał patrzeć w moje oceny.
          • kretynofil A probowales opowiadac o ciekawych... 23.02.09, 15:58
            ...projektach ze studiow - tego co sie przy nich nauczyles, co Cie
            zainteresowalo, co bylo dla Ciebie nowe?

            No bo sorry, ale jak Ci sie wydaje ze po studiach juz wiesz wszystko co do pracy
            potrzebne to masz racje... ale tylko jesli aplikujesz na stanowisko menadzera
            powierzchni plaskich.

            Atutem absolwenta zawsze jest jego chlonnosc, zdolnosc uczenia sie, otwartosc -
            a rzadko kiedy wiedza. Dlatego wykorzystaj swoje plusy, to co dobrego moze w
            Tobie zobaczyc pracodawca, a nie skupiaj sie na tym co nie ma znaczenia.

            Nie masz doswiadczenia? To nie masz tez zlych nawykow - w ten sposob musisz to
            przedstawiac...

            No, ale te rady sa raczej dla innych osob czytajacych ten watek, bo jak juz
            napisalem - na Twoim poziomie intelektualnym i emocjonalnym, to masz
            kwalifikacje na zmywak i nic wiecej.
            • annajustyna Re: A probowales opowiadac o ciekawych... 23.02.09, 18:01
              Kretynofil, widze, ze mamy podobna sytuacje zawodowa (mam na mysli wpis w
              sygnaturce). Paktom, wez sobie porady Kretynofila do serca, bo chlop za darmo
              sprzedaje Ci cenna wiedze.
      • anglistkaa Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 13:10
        Ja znalazłam mimo że jestem na ostatnim roku studiów, czyli de facto
        wykształcenia jeszcze nie mam. Szukaj dalej.
      • Gość: barney Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.09, 13:21
        ja tak samo, dodatkowo mam za sobą jeszcze 6 lat doświadczenia , wysłałem CV już kilkaset w przeciągu ostatniego roku i też LIPA.

        Bez pleców (tzw znajomośći -przyp. redakcji) są ZEROWE szanse na jakąkolwiek robotę!!! nawet w MPO się dowiadywałem i nie przyjmują!!
      • Gość: andrzej Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 84.38.22.* 23.02.09, 13:26
        różnie bywa - mysle ze u Ciebie chodzi o doświadczenie a konkretnie jego brak. Z opierwszą pracą może byc problem ale póżniej winno byc już z górki.
      • kot.polarny Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 13:28
        Przemawia przez Ciebie (zrozumiała) frustracja, przez co masz chyba zaciemniony obraz sytuacji
        1) Specyfika wolnego rynku (pracy) sprawia, że nikt nie może Ci zagwarantować, że po takim a takim kierunku dostaniesz dobrą pracę
        2) Trafiłeś w czas kryzysu. Jeszcze nie tak dawno inżynierowie byli dosłownie rozchwytywani.
        3) Da się dostać pracę bez znajomości (wiem, bo sama tak dostałam pierwszą pracę - też po długich poszukiwaniach).
        4) Jestem po studiach ekonomicznych - wielu moich znajomych ze studiów pracuje w zawodzie za granicą więc nieprawdą jest to co piszesz na ten temat
        5) Najważniejsze - nie zrażaj się i powodzenia!
        • Gość: ritah Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.polkomtel.com.pl 23.02.09, 14:28
          Oczywiście takie zupełnie podstawowe umiejętności kandydat musi mieć
          (obsługa komputera, podstawowych programów, prawo jazdy czy co tam
          jest potrzebne na danym stanowisku). Ale moja szefowa twierdzi, że
          tak naprawdę liczy się jaka jest ta osoba, jak się będzie dogadywać,
          czy jest samodzielna, ma inicjatywę i przede wszystkim chce się jej
          pracować. Reszty się nauczy.

          Ja dostałam tę pracę z ogłoszenia (tak samo jak poprzednią), chociaż
          otwarcie preferowane są osoby polecone, mamy wewnętrzne rekrutacje,
          na które można się samemu zgłosić, albo komuś znajomemu przekazać -
          lepiej niech jedna osoba kogoś poleci niż nikt, jak ja wybieram
          firmę wymieniającą okna postępuję tak samo, to normalne. Oczywiście
          przechodzą ten sam proces rekrutacyjny, ale na początku mają
          faktycznie łatwiej. Tyle że koniec końców nikt znajomy nie został
          zatrudniony odkąd ja pracuję, więc ten dobry start to nie wszystko...
      • Gość: rzmija Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.ak7.petroinform.com 23.02.09, 13:39
        Do tych którzy piszą, że ważne jest doświadczenie czy cechy osobowości a nie
        plecy: kilka dni temu byłam świadkiem rozmowy z cyklu:
        - cześć, koleżanka szuka pracy, znajdź jej coś.
        - ok. poszukam.
        Nie byłam zaskoczona faktem, że tak się załatwia te sprawy. Zdziwiło mnie jednak
        rozmawianie o tym przy praktykantach, czyli tak naprawdę ludziach z poza firmy,
        tak ot na forum publicznym, bez skrępowania bo wszakże to normalna rzecz
        załatwić koleżance pracę.
        • mojekontolalala Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 14:27
          Gość portalu: rzmija napisał(a):

          > Do tych którzy piszą, że ważne jest doświadczenie czy cechy osobowości a nie
          > plecy: kilka dni temu byłam świadkiem rozmowy z cyklu:
          > - cześć, koleżanka szuka pracy, znajdź jej coś.
          > - ok. poszukam.
          > Nie byłam zaskoczona faktem, że tak się załatwia te sprawy. Zdziwiło mnie jedna
          > k
          > rozmawianie o tym przy praktykantach, czyli tak naprawdę ludziach z poza firmy,
          > tak ot na forum publicznym, bez skrępowania bo wszakże to normalna rzecz
          > załatwić koleżance pracę.


          to jest dokładnie ta sama sytuacja co : wpada dyrektor do kierownika "panie
          marku potrzebujemy elektryka i jakiegoś księgowego dodatkowo, proszę poszukać
          wśród znajomych i dać mi znać"

          ogłoszenia ukazują sie tam, gdzie "trzeba udawać z jakichś formalnych powodów"
          lub "oferta na tyle kiepska że nie dało sie znajomych wziąć"

          w pierwszym przypadku , znam z relacji koleżanki co robiła w kadrach pewnej
          firmy większej, prezes kazał dać ogłoszenie by kogoś znaleźć, a 2 inne kadrowe
          odrzucały CV lepsze niż te co miały od znajomych, po to by prezes wyłowił
          właśnie tych znajomych
        • Gość: aron marell Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.09, 14:49
          Biorę głos na temat choć "to już było i nie raz".
          Niestety nie jest to normalne że koleżanka załatwia prace koleżance
          bo ta szuka. Tysiące młodych ludzi szuka pracy i nie znajduje bo
          koleżanka od tipsa i browca ma wkręt w jakiejś firmie i "coś"
          znajduje.
          Żenujący i obraźliwy jest ton i sposób argumentacji osób, które
          chwalą się, że miały-maja okazję rekrutować i z przyjemnością
          odrzucać CV osób bez doświadczenia. Doświadczenie najpierw trzeba
          wypracować - a więc trzeba miec platformę na rynku pracy by móc to
          doświadczenie zdobywac, w dobrych firmach i nie za darmo (wszak za
          darmo nie pracujemy, choć tak nam się próbuje wmówić, że to jest
          możliwe i nawet fajne). Rynek pracy nie ma takiej platformy, nie
          jest ona żadną normą.
          Patologią do sześcianu jest legitymizacja jako normy "pracy po
          znajomości". Czyli liczą się układy towarzyskie a nie umiejętności,
          potencjał, ukierunkowanie na dany sektor gospodarczy.
          To nie ma żadnego znaczenie, wazne są układy, najlepiej łóżkowe.
          Rekruterki wykazują "kretynizm" w postaci radosnej: zauważyłem po
          głupich uśmiechach i bezwiednym kiwaniu głową, niezależnie od
          wypowiadanej kwestii. Najgorsze, że w firmach z kapitałem
          zagranicznym musi być oficjalna rekrutacja ale jest to tylko ściema,
          no bo znajoma to jest jazda.
          Kto by nie chciał stworzyć sobie siatki ochronnej z grupki znajomków
          w pracy. Jak ktoś nam podskoczy to my go łup i kasa na konto leci
          dalej. Więc nie ma się co dziwić, poza tym musi być ktoś zaufany,
          żeby nie donosił, że wysiaduje się na gg albo przez tel wali setkę
          smsów. Ot, i cała magia pryska, dlaczego znajomki górą.
          Powtarzam: patologiczna praca po znajomości niszczy ludzi, którzy
          wyszli ze studiów i też chcą/musza zarabiać na życie.
          Jeśli logicznym jest fakt potrzeby "zarabiania na egzystencję" to
          chyba nie dziwota, że ludzie tak bardzo się frustrują.
          Mieiśmy pokolenie 2002 "Frustracja". Oby się to nie powtórzyło.
          I ostatek: ano nie po to sie studiowało 5 lat, żeby z dyplomem w
          majtkach iść na zmywak "bo się do niczego nie nadajesz/bo lepszy
          znajomek niż jakiś z ulicy gnomek". Na zmywaku to angole po średniej
          nie chcą robić i tak jak moi znajomi po studiach, do Anglii
          wyjeżdżają po studiach ludzie żeby móc dorobić na cokolwiek:
          600 funtów za pracę posługacza, na miecha. Teraz około 3000 netto.
          Jest różnica?
          Oby jak najwięcej ludzi wyjechało.
          Tego pragnem.
          • mojekontolalala Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 15:54
            "Mieiśmy pokolenie 2002 "Frustracja". Oby się to nie powtórzyło."

            no kolego, ja w 2002 skończyłem politechnikę, CV bez odpowiedzi nie policzę, w
            końcu musiałem po roku "przychylić kark" i pójść na magazyniera (zawijanie
            paczek) za 850 żeby "cokolwiek oficjalnego mieć w CV" lub "ciecia-ochroniarza"
            już miałem zmieniać...
            a stypendium naukowe i 2 języki i (dziś to norma) ale wtedy "komputer w 1 palcu
            to było coś" przy osobach co z Excelem mieli podstawowe problemy
            no i wtedy była tylko akwizycja albo bezpłatne staże "wolontariat", podczas gdy
            kolesie po zawodówce szli "malować ściany za 1500"
            bo na CV nikt nie odpowiadał po za oszustami ukrywającymi akwizycję, po za
            ofertami piramid finansowych, bo każdy chciał "kilka lat doświadczenia" - a niby
            skąd pilny student studiów dziennych miał je mieć ?
            wtedy nie było "otwartych granic" niestety
            gdyby nie kobieta i związek i rodzina to dawno bym wyjechał , ale znam pokolenie
            2002 o którym piszesz aż za bardzo, jako pierwszy na wydziale sie obroniłem, a
            koledzy po znajomości zdobywali pracę, bo często wychodziło to potem , że np.
            pił z synem dyrektora firmy X itp. ci sami koledzy co mieli tróje i nie znali
            żadnego języka znajdowali pracę w firmach gdzie ja CV wysyłałem, mimo, że ja
            pisałem o moich "zaliczonych w pierwszym terminie" egzaminach a w 2 językach
            rozmawiać i pisać mogłem swobodnie
            ale... Sebastian pił z Arturem, a tata Artura jest dyrektorem oddziału.... albo
            Marcin z Wiktorem sie z boksu znają, a wujek Wiktora...
            tak było w 2002
        • Gość: mrauuu Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.61.165.210.host.de.colt.net 23.02.09, 16:24
          praktykant to nie jest osoba z zewnatrz. Odbylam 2 ponad polroczne praktyki w Niemczech i zawsze bylam czescia teamu, uczestniczylam w zebraniach pracownikow z zarzadem, mialam wglad w dokumenty przyszlych projektow, chronione tajemnica zawodowa, uczestniczylam w projektach razem z innymi pracownikami.

          A praca z polecenia, to norma. Tu nie chodzi o to, by szef przyjal moja siostre, bo to moja rodzina, ale zeby polecic kogos kompetentnego = czas przeznaczony na rozmowe kwalifikacyjna nie bedzie dla pracodawcy strata. Poza tym, jesli sie kogos poleca, to tez na osobie polecajacej spoczywa pewna odpowiedzialnosc. Nie polecilabym nikogo, kogo nie jestem pewna, bo nie mam zamiaru wstydzic sie za ta osobe pozniej
          • Gość: qwasdghj Tutaj nikt nie rozumiem slowa Polecenie IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.09, 20:38
            Zawsze, gdy odchoziłem z pracy to polecałem szefowi znajomego -
            firma nie potrzebowała rekrutacji - miała pewnego pracownika. Jednak
            niektórzy tego nie rozumieją.
            Pakton - jeśli tak zachowujesz się w realu jak tutaj to na pewno
            zjednasz sobie ludzi i ktoś Cię poleci :)
            • Gość: look7 polecenie dobry sposób na pracę i 100% skuteczny IP: *.opera-mini.net 23.02.09, 23:28
              praca w polecenia jest dobra tylko żeby nie mylić polecenia z kumoterstwem.jak ktoś cie zna wie ze jesteś dobry w tym co robisz ty może cie polecić znajomemu ktory ma firmę.
      • Gość: FreakyMisfit Padłeś ofiarą propgagandy, przyjacielu. IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.02.09, 14:26
        To mit, że po studiach technicznych tak się rozchwytują.
        Prawda jest taka, że roboty w zawodzie możesz jeszcze dłuuuugo szukać.

        Ludzie to już zrozumieli, i nie pchają się na studia techniczne. Ty się nabrałeś pewnie :)
        • klakierka Re: Padłeś ofiarą propgagandy, przyjacielu. 23.02.09, 14:47
          To moja 2 praca, a 1 bez znajomości :) w dodatku na kierowniczym
          stanowisku w administracji :) czasem sie da bez znajomości.
          • z_przodu_deska Re: Padłeś ofiarą propgagandy, przyjacielu. 23.02.09, 15:50
            ile zarabasz na takim "kierowniczym stanowisku w administracji"?
            ...
            no właśnie
          • z_przodu_deska Re: Padłeś ofiarą propgagandy, przyjacielu. 23.02.09, 15:51
            ile zarabiasz na takim "kierowniczym stanowisku w administracji"?
            ...
            no właśnie
        • paktom Gdy zaczynałem studia to jak większość ludzi 23.02.09, 15:23
          nie orientowałem się za bardzo w strukturze naszej gospodarki. Gdy zrozumiałem
          że Polska to zacofany bantustan trzeciego świata, z montowniami dla zwykłych
          robotników i sieciami marketów, bez innowacji i zaawansowanego technologicznie
          przemysłu, byłem już w trakcie studiów.
          Gdybym wcześniej wiedział tyle co dziś, poszedłbym na psychologię. Manipulowanie
          ludźmi, kłamanie w żywe oczy, pospolite cwaniactwo, to jest jedyna recepta na
          sukces w polskim bantustanie.
          • kot.polarny taka postawa.. 23.02.09, 15:50
            ..nigdzie Cię nie zaprowadzi: naprawdę zdrowiej jest szukać przyczyny (a tym samym motywacji do zmiany) w sobie, bo wtedy masz szansę dokonać jakiejś zmiany.

            Nie ma nic łatwiejszego niż twierdzenie, że sukces odnoszą tylko kłamcy, a Tobie się nie powiodło właśnie dlatego (i tylko dlatego), że jesteś uczciwy i ukończyłeś doskonałe studia.
          • kretynofil Bredzisz, synek... 23.02.09, 16:05
            Moge sie zgodzic ze Polska nie jest rajem, bo sam z niej wyjechalem i dobrze mi
            tu gdzie jestem.

            Moge tez od biedy sie zgodzic ze w pewnych kregach prace znajduje sie glownie po
            znajomosci - ale bez przesady.

            Nie jest to jednak prawda ze mlody czlowiek po studiach w Polsce jest bez szans
            - jesli nie ma za duzo bzdurnych wymagan, jest mobilny i ma otwarty umysl, to
            duzo mozna sie nauczyc i duzo osiagnac. Oczywiscie, bedzie to znacznie
            trudniejsze niz gdzie indziej - ale nie niemozliwe.

            No i zapewniam Cie, ze po psychologii wcale bys lepiej nie wypadl - bo chamem i
            burakiem bys byl tak samo jak po swojej polibudzie, postawy obrazonego
            nieudacznika tez bys sie nie pozbyl. I, co najsmieszniejsze, jakbys sie zabral
            za "pospolite cwaniactwo" to tez by Ci nic z tego nie wyszlo, bo do tego tez
            trzeba miec glowe na karku. Ciekawe co bys wtedy spiewal? Pewnie bys zalowal ze
            nie zostales "niepospolitym cwaniakiem", albo rozpaczal ze nie poszedles na
            polibude zawodzac ze "byle idiota z papierkiem z polibudy, ktory nigdy by nie
            skonczyl pierwszego roku psychologii dostaje prace od reki, bo pracodawcy tylko
            dyplomy techniczne honoruja"...
          • mojekontolalala Re: Gdy zaczynałem studia to jak większość ludzi 24.02.09, 08:45
            paktom napisał:

            > nie orientowałem się za bardzo w strukturze naszej gospodarki. Gdy zrozumiałem
            > że Polska to zacofany bantustan trzeciego świata, z montowniami dla zwykłych
            > robotników i sieciami marketów, bez innowacji i zaawansowanego technologicznie
            > przemysłu, byłem już w trakcie studiów.
            > Gdybym wcześniej wiedział tyle co dziś, poszedłbym na psychologię. Manipulowani
            > e
            > ludźmi, kłamanie w żywe oczy, pospolite cwaniactwo, to jest jedyna recepta na
            > sukces w polskim bantustanie.


            oczywiście, że masz rację
            kraje trzeciego świata cechuje to co polskę:
            - wysoka korupcja,
            - nepotyzm rozwinięty,
            - duże podziały i napięcia społeczne,
            - zerowy socjal w stosunku do dużych podatków,
            - brak klasy średniej, ale bardzo wąska klasa wyższa i duży dół, włącznie z
            statystykami mówiącymi o poziomie nędzy rzędu 25 przy ogromnej emigracji
            - ogólnie niski przemysł, raczej sprzedaż drugiego sortu
            - bankowość i prawie wszystko "w obcych" rękach

            ale nie oczekuj kolego, że zrozumieją Ciebie debile co wierzą w liberalne bajki
            o niewidzialnej ręce rynku... jest baaardzo niewidzialna, tak niewidzialna, że
            np. tylko określone firmy mają koncesję na coś, inne grupy mają korporacje i nie
            dopuszczają do zawodu, są firmy co z racji na powiązania ze służbami
            "pośredniczą" w handlu między państwami surowcami 2 panów i biurko i miliardowe
            dochody, zagraniczne banki nie dające rozwoju polskim przedsiębiorcom (by nie
            robić konkurencji naszymi produktami w ich krajach), tą niewidzialną rękę było
            widać, gdy pewne lobby wywalczyło takie przepisy, by państwo z podatków
            refundowało niewolników nazywanych "stażem absolwenckim" < właśnie co to za ręka
            rynku, sam po studiach poszedłem do firmy co miała 20% kadry jako stażystów na
            refundacji z urzędu pracy (czyli podatków)
            NIKT się wg. tamtego pracodawcy nie sprawdzał na tyle by zostać potem i każdy
            "wylatywał za cokolwiek wymyślonego", po to by urząd przysłał kolejnych
            "pracowników"
            nie wiem ile ten facet dał łapówki, ale nie uwierzę w to, że jak dobre firmy
            chciały by płacić , to "niewidzialna ręka" odcina ich , gdyż ktoś inny ma
            pracowników "refundowanych"
            a wszystkim mózgi mieli propaganda "nie masz nic, to i tak masz za dużo, trzeba
            ograniczyć konsumpcje i pracować ciężej na kolejną willę twego pana"
      • jan.u Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 14:50
        Dużo zależy od motywacji.
        Szukałem przez trzy lata po studiach i cały czas robiłem projekty na własną rękę
        (i wysyłałem CV). Wreszcie po ślubie zdecydowałem się ustatkować i zostałem
        przyjęty do jednej z firm, dla których pracowałem. Mam wrażenie, że kluczowa
        była moja motywacja i tyle.
      • Gość: ja Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.nplay.net.pl 23.02.09, 14:59
        znajomi maja robote tylko dzieki rodzicom zazwyczaj jest tak ojciec w banku to i
        syn w banku matka na uczelni to corcia na uczelni takie jest zycie uszy do gory
      • Gość: nick Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.icpnet.pl 23.02.09, 15:26
        Szczerze to wydaje mi się, że pół roku się spóźniłeś, firmy
        zwalniają teraz też inżynierów, więc nie będą przyjmować kogoś bez
        doświadczenia. Ale te cv to zgodnie z kierunkiem wysyłałeś czy na
        wszystko?
        • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 18:20
          Gość portalu: nick napisał(a):

          > Szczerze to wydaje mi się, że pół roku się spóźniłeś, firmy
          > zwalniają teraz też inżynierów, więc nie będą przyjmować kogoś bez
          > doświadczenia. Ale te cv to zgodnie z kierunkiem wysyłałeś czy na
          > wszystko?
          Znalezienie pracy zgodnej z moim kierunkiem (komputerowe systemy automatyki) w
          tak zacofanym kraju jak Polska graniczy z cudem, tym bardziej że mam już
          mieszkanie co przykuwa mnie do Trójmiasta, a brak samochodu uniemożliwia mi
          podjęcie pracy w okolicznych "pipidówkach". Wysyłam na wszystkie ogłoszenia
          związanie z informatyką, zarówno programista jak i administrator.
          • Gość: lady antiamerica Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.09, 09:32
            a czemu piszesz ze nie mozesz znalezc pracy w polsce skoro szukasz tylko w
            trojmiescie? poszerz moze obszar poszukiwan na kilka innych miast w polsce,
            fajnie ze masz juz mieszkanie, ale zawsze mozna je wynajac; w trojmiescie nie
            powinno byc to problemem? a jesli nie to przynajmniej przestan na polske
            narzekac i zastanow sie nad soba
      • mary_an Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 15:32
        Nie wiem, czy to tylko kwestia znajomosci, bo za granica jest podobnie .Moj
        znajomy skonczyl bardzo dobry kierunek na bardzo dobrej uczelni z Anglii z
        wyroznieniem, wyslal 150 CV i tez nic. A ja wlasnie koncze studia i az sie boje
        myslec co dalej..
        • z_przodu_deska Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 15:54
          skoro kończysz właśnie studia, to wypadałoby mec już min 1-2lat doświadczenia a
          nie "aż się bać myśleć co dalej.."
          • mary_an Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 16:06
            mam ponad 2 lata doswiadczenia w pracy, ale boje sie, czy uda mi sie znalezc cos
            satysfakcjonujacego, co bedzie odpowiadalo moim oczekiwaniom. a teraz nie
            pracuje, bo skupiam sie na nauce, jeszcze nie zaczelam wysylac CV, zabiore sie
            za to od kwietnia i zobaczymy, jak pojdzie.
            • z_przodu_deska Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 16:15
              ja na 4 roku miałam już pracę satysfakcjonującą, w zawodzie zgodnym z kierunkiem
              studiów, na studiach dziennych
              jakie masz doświadczenie? bo jak na magazynie, w mc donaldsie czy tym podobne to
              nawet tego w cv nie wpiszesz...
              • mary_an Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 16:31
                spokojnie, da sie moje wpisac, studiowalam najpierw w niemczech teraz w holandii
                w sumie na bardzo dobrych uniwersytetach, mam tez praktyke w roznych miejscach
                bardziej ambitnych niz McDonald's ale wlasciwie to watpie glownie ze wzgledu na
                to, ze nie wiem do konca co mialabym robic. chyba wiekszosc moich znajomych ma
                to samo. na razie wyslalam tylko podanie o staz do komisji europejskiej gdzie
                mialam numer kandydata pietnascie tysiecy costam, wiec raczej wielkich szans nie
                ma :) nie wiem, najgorsze dla mnie jest to, ze moge pracowac wszedzie na calym
                swiecie i nie mam zadnych ograniczonych zainteresowan, wiec nawet nie wiem gdzie
                mialabym te podania wysylac. moze byc londyn, warszawa, nowy jork, sydney,
                berlin, singapur, paryz itp. nie mam zadnych preferencji. na razie o tym w ogole
                nie mysle i skupiam sie na nauce. chyba mam typowa depresje absolwencka, mam
                nadzieje, ze mi niedlugo przejdzie.
                • z_przodu_deska Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 16:37
                  to trzymam kciuki
                  ja bym wybrała nowy jork, lub sydney... ale ze mam prace w pl d 3 lat, to się
                  nigdzie nie wybieram... ale czasem bym uciekła... do sydney właśnie;)
                  • mary_an Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 16:59
                    To tylko takie teoretyzowaniem bo faktycznie to nie jest mozliwe znalezienie
                    pracy w tych krajach, ktora nie jest sprzataniem albo kelnerowaniem.
                    Przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Szukam jakiegos fajnego stazu i w Europie
                    sa naprawde duze mozliwosci, w USA albo gdzie indziej za granica to raczej
                    kiepsko to wyglada.
                    Moze zalozyciel watku powinien na poczatek sprobowac poszukac pracy nie tylko w
                    miescie rodzinnym ale tez w innych miastach w Polsce/w Europie - grunt, to
                    zdobyc na poczatek jakies sensowne doswiadczenie i potem powinno juz byc z gorki
                    • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 18:02
                      mary_an napisała:

                      > To tylko takie teoretyzowaniem bo faktycznie to nie jest mozliwe znalezienie
                      > pracy w tych krajach, ktora nie jest sprzataniem albo kelnerowaniem.
                      > Przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Szukam jakiegos fajnego stazu i w Europi
                      > e
                      > sa naprawde duze mozliwosci, w USA albo gdzie indziej za granica to raczej
                      > kiepsko to wyglada.
                      > Moze zalozyciel watku powinien na poczatek sprobowac poszukac pracy nie tylko w
                      > miescie rodzinnym ale tez w innych miastach w Polsce/w Europie - grunt, to
                      > zdobyc na poczatek jakies sensowne doswiadczenie i potem powinno juz byc z gork
                      > i
                      Mam za sobą projekt w ramach stażu z całkiem konkretnego unijnego programu. I
                      niestety to też zbytnio nie pomaga. :o(
                      • annajustyna Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 18:11
                        A jaka masz konkretnie specjalizacje na studiach? Znasz jakis jezyk biegle?
                        • paktom Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl 23.02.09, 18:16
                          annajustyna napisała:

                          > A jaka masz konkretnie specjalizacje na studiach?
                          Automatyka i Robotyka - sterowanie komputerowe

                          > Znasz jakis jezyk biegle?
                          Angielski
                          • Gość: konishiko Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.md.qub.ac.uk 23.02.09, 19:21
                            Sorry, ale naprawde sie dziwisz, ze przy tak specjalistycznym wyksztalceniu nie
                            mozesz znalezc pracy, jesli ograniczasz sie wylacznie do Trojmiasta?

                            Nawet jesli sie jest specjalista, a _szczegolnie_ jesli sie nim jest, za praca
                            trzeba czesto jezdzic, jesli trzeba to zmienic miejsce zamieszkania. 1) Przestan
                            narzekac, 2) zrob prawo jazdy i 3) zacznij szukac w calej Polsce. A jesli tak
                            kochasz Trojmiasto, patrz 1) i pogodz sie z tym, ze byc moze pracy w zawodzie
                            tam nie znajdziesz.

                            Ja za wyksztalceniem i praca obijam sie po calym swiecie juz od dawna i jakos
                            procentuje :)
                          • Gość: Ciekawy Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 212.67.149.* 23.02.09, 19:52
                            Automatyka i Robotyka to taki doskonały kierunek? Śledziłeś rynek pracy w czasie
                            studiów? A jak się wiedzie kolegom z roku?
                            • Gość: programmer Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.aster.pl 24.02.09, 03:34
                              Ja mogę coś napisać, bo kończyłem podobny kierunek, tyle że na Politechnice
                              Warszawskiej. W tej specjalności zarabia się grosze! Lepiej zająć się
                              programowaniem baz danych, jeżeli ma się do tego smykałkę, albo innym konkretnym
                              porządnie opłacanym zawodem. Automatycy to najniższa liga finansowa. Niestety...
                              • Gość: Ciekawy Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: 91.202.100.* 24.02.09, 13:52
                                Ja mam kilku znajomych po automatyce i robotyce na polibudzie w Poznaniu (rocznik 83). Jeden z nich pracuje w zawodzie i zarabia grosze. Reszta pracuje jako programiści za lepszą kasę.
          • Gość: programmer Re: Praca bez znajomości, czy to jest wogóle możl IP: *.aster.pl 24.02.09, 03:32
            z_przodu_deska napisała:
            > skoro kończysz właśnie studia,
            > to wypadałoby mec już min 1-2lat doświadczenia

            Słucham??? To studia nie są już od nauki? Dlatego nie mamy dobrych inżynierów,
            bo zamiast się uczyć zasuwają na cały etat od 3 roku, bo bez doświadczenia
            przecież nie dostaną pracy.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja