Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Czy mieli prawo...

    IP: 94.72.127.* 10.05.09, 12:48
    Pytać się o mój stan cywilny i dzieci? Często ostatnio spotykam się z tą
    'modą' na rozmowach. W zasadzie pierwsze pytania tego dotyczą. Nie wiem jak
    się wtedy zachować - odpowiadać na te pytania, czy mówić, że nie mam obowiązku
    odpowiadać na nie (?)

    Nosz kurde, czasami drążą ten temat do ostatniej kropli. W jednej firmie dwóch
    takich, wypytywali o to nawet kiedy planuję dzieci i kiedy ślub :|

      • Gość: abc Re: Czy mieli prawo... IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.09, 13:23
        > 'modą' na rozmowach. W zasadzie pierwsze pytania tego dotyczą. Nie wiem jak
        > się wtedy zachować
        Odpowiedziec pytaniem na pytanie: "a Pani już jest jest mężatką?" A Pan ile ma dzieci?"
        > Nosz kurde, czasami drążą ten temat do ostatniej kropli. W jednej firmie dwóch
        > takich, wypytywali o to nawet kiedy planuję dzieci i kiedy ślub :|
        Krótka odpowiedź: "Jestem lesbijką i w Polsce nie mogę jeszcze zawrzeć małżeństwa a nie chcę mieć z przyjaciółką nieslubnego dziecka"

        Myślę, ze odpowiedzi w tym stylu skutecznie zniechęcą pytającego do drążenia tematu.
        • Gość: w kropce Re: Czy mieli prawo... IP: 94.72.127.* 10.05.09, 13:39
          Pierwsza propozycja jeszcze jako tako, ale druga nie przejdzie, bo:

          1. może się okazać, że potencjalny pracodawca to homofob

          2. jeżeli dojdzie do zatrudnienia to jak się wytłumaczę później z męża i dzieci?
          :D (wykluczając pkt. 1-szy)

          3. nie mam nic do homoseksualistów, ale nie chcę mieć później łatki lesbijki.


          • annajustyna Re: Czy mieli prawo... 10.05.09, 14:19
            Pytanie ejst niezgodne z prawem, ale pada b. czesto.
          • Gość: abc Re: Czy mieli prawo... IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.09, 20:32
            > 2. jeżeli dojdzie do zatrudnienia to jak się wytłumaczę później z męża i dzieci
            > ?
            > :D (wykluczając pkt. 1-szy)
            Nie masz obowiązku z czegokolwiek się tłumaczyć!

            Poza tym istnieje jeszcze mnóstwo innych możliwości, np. "myślałam, że przyszłam na rozmowę w sprawie zatrudnienia na stanowisko księgowej, (asystentki itp.), a nie na casting żony szefa (matki dzieci pracodawcy itp.)".
            Na pytanie, czy zamierzasz wyjść za mąż: "czy pańskie pytanie mam traktować jako oświadczyny?"
            Po prostu proponuję kierunek, w którym możesz pójść z "odpowiedziami" (w zasadzie jest to odwrócenie (odbicie) pytania).
            Nawiasem mówiąc nie chciałbym pracować u pracodawcy, który łamie prawo jeszcze przed zatrudnieniem pracownika dlatego moje odpwiedzi byłyby zapewne bardziej "asertywne" (czytaj bezczelne) niż te które zaproponowałem powyżej .
      • naprawdetrzezwy Masz prawo 10.05.09, 16:18
        kliknąć i sprawdzić:

        tinyurl.com/q9b6rh
      • faguinek Re: Czy mieli prawo... 11.05.09, 08:56
        Jeżeli pracodawca jest rzeczowy i budzi zaufanie to mozna odpowiadać
        na pytania dotyczące naszej osoby. Po co robić tajemnicę z tego, że
        ma się dzieci i męża?
        Najlepiej wyobraź sobie, że jesteś pracodawcą i przyjmujesz kogoś do
        pracy... pewnie w dobrej wierze chciałoby się wiedzieć coś więcej o
        osobie. Np: stan rodzinny, zainteresowania, pasje, zdolności itp.
        • Gość: gość Re: Czy mieli prawo... IP: 94.72.127.* 11.05.09, 09:14
          faguinek napisał:

          > Jeżeli pracodawca jest rzeczowy i budzi zaufanie to mozna odpowiadać
          > na pytania dotyczące naszej osoby. Po co robić tajemnicę z tego, że
          > ma się dzieci i męża?
          > Najlepiej wyobraź sobie, że jesteś pracodawcą i przyjmujesz kogoś do
          > pracy... pewnie w dobrej wierze chciałoby się wiedzieć coś więcej o
          > osobie. Np: stan rodzinny, zainteresowania, pasje, zdolności itp.


          No dobrze, ale z tych rozmów nic nie wynikło, bo pewnie uznali, że jak niedługo
          wychodzę za mąż to pewnie i zaraz będę miała dzieci. Zresztą nie wiem co im w
          głowach siedzi :-|
          • annajustyna Re: Czy mieli prawo... 11.05.09, 14:09
            Wlasnie to siedzi, co psizesz niestety :(.
      • Gość: minnie Re: Czy mieli prawo... IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.09, 14:00
        Potencjalny pracodawca NIE MA PRAWA o to pytać. Dane, jakie może zbierać są
        wymienione w art. 22 Kp. Problem jednak w tym, jak wykręcić się od odpowiedzi,
        jednocześnie nie wchodząc w konfrontację z potencjalnym pracodawcą. Moim
        zdaniem, raczej małe są szanse na zatrudnienie kogoś, kto daj bezczelne lub
        nawet asertywne odpowiedzi (chyba że pracodawca szuka bezczelnej osoby, ale to
        b. rzadki przypadek). Najrozsądniej jest dać pracodawcy delikatny sygnał, że wie
        się że takie pytania są nie na miejscu, a jednocześnie pozwolić mu wyjść z
        twarzą. Moja metoda to stwierdzić: "Wolałabym o prywatnych sprawach porozmawiać
        przy innej okazji/ po spotkaniu/ potem" (bardziej asertywne) lub zadać pytanie:
        "A czemu Pani/ Pan o to pyta?" (mniej asertywnie). Inna metoda to klaryfikacja z
        interpretacją: "Rozumiem, że to pytanie służyć ma dowiedzeniu się, czy będę
        często na zwolnieniu lekarskim? Przez ostatnie x lat byłam na nim przez np. 5
        dni". Spróbuj.
        • Gość: w kropce Re: Czy mieli prawo... IP: 94.72.127.* 11.05.09, 15:06
          Gość portalu: minnie napisał(a):

          > Potencjalny pracodawca NIE MA PRAWA o to pytać. Dane, jakie może zbierać są
          > wymienione w art. 22 Kp. Problem jednak w tym, jak wykręcić się od odpowiedzi,
          > jednocześnie nie wchodząc w konfrontację z potencjalnym pracodawcą. Moim
          > zdaniem, raczej małe są szanse na zatrudnienie kogoś, kto daj bezczelne lub
          > nawet asertywne odpowiedzi (chyba że pracodawca szuka bezczelnej osoby, ale to
          > b. rzadki przypadek). Najrozsądniej jest dać pracodawcy delikatny sygnał, że wi
          > e
          > się że takie pytania są nie na miejscu, a jednocześnie pozwolić mu wyjść z
          > twarzą. Moja metoda to stwierdzić: "Wolałabym o prywatnych sprawach porozmawiać
          > przy innej okazji/ po spotkaniu/ potem" (bardziej asertywne) lub zadać pytanie:
          > "A czemu Pani/ Pan o to pyta?" (mniej asertywnie). Inna metoda to klaryfikacja
          > z
          > interpretacją: "Rozumiem, że to pytanie służyć ma dowiedzeniu się, czy będę
          > często na zwolnieniu lekarskim? Przez ostatnie x lat byłam na nim przez np. 5
          > dni". Spróbuj.


          Otóż to, nie chodzi mi o bezczelne zachowanie, ale danie do zrozumienia, że nie
          ma prawa o to pytać, nawet kiedy jest zainteresowany moja kandydaturą.
          Ale kiedy nie jest zainteresowany mną jako pracownikiem, to po co pyta???

          Wychodzę z tych rozmów zniesmaczona :/

          Dzięki za porady, skorzystam :)
      • Gość: kowianeczka Jaki jest sens pytać?! IP: 212.191.172.* 12.05.09, 00:00
        Gość portalu: w kropce napisał(a):
        > W jednej firmie dwóch
        > takich, wypytywali o to nawet kiedy planuję dzieci i kiedy ślub :|

        Zawsze mnie coś takiego śmieszy. Rozumiem pytać o stan faktyczny (czy mężatka, czy dzieciata itd.), ale jaki jest sens pytać o zamiary?! Nie wiem, jak trzeba być głupim, żeby nie wiedzieć, że łatwo przy takim pytaniu skłamać (wiadomo w jakim kierunku - żadnego ślubu, żadnego dziecka), a jeżeli nawet nie kłamać, to przecież zamiary zawsze mogą się zmienić (kobietka pozna następnego dnia przystojniaczka albo odwrotnie - zostwi ją narzeczony) bądź sam los je nieoczekiwanie zmieni (wpadka ciążowa lub odwrotnie - bezpłodność bądź poronienie). Zmiana prywatnych planów nie może rodzić żadnych negatywnych konsekwencji (nawet podpisanie pisemnego oświadczenia, że się nie zajdzie w ciążę nie ma mocy prawnej) - sprawa w sądzie od razu wygrana.

        Ja bym raczej powiedziała, że takie pytania to raczej chwyt rekrutera dotyczący testowania asertywności, sytuacji trudnych itd.
        • Gość: gość Re: Jaki jest sens pytać?! IP: 94.72.127.* 12.05.09, 11:10
          Gość portalu: kowianeczka napisał(a):

          > Ja bym raczej powiedziała, że takie pytania to raczej chwyt rekrutera dotyczący
          > testowania asertywności, sytuacji trudnych itd.

          Akurat tych Dwóch powiedziało wprost, że: "Wie pani, my chcemy wiedzieć jakie
          ktoś ma plany, żeby później nie było problemów..."

          Sprawa jasna. I to nie była duża korporacja, ale mała firma - dwóch wspólników,
          i tyle.
    Pełna wersja