Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      W pracy z HIV

    12.05.09, 11:36
    Najgorsze jest to, że głęboką nietolerancję wykazują osoby uważające
    się za światłe, wykształcone inteligentne i obyte. Przykład: byłem
    świadkiem, jak pani notariusz rozmawiała głośno przez telefon z
    kimś, komu oświadczyła, że nie pojedzie do szpitala zakaźnego w celu
    spisania testamentu, bo nie zamierza zarazić się "jakimś syfem".
    Znam przypadek, kiedy dentysta odmówił osobie z żółtaczką leczenia.
    Polska jest takim ciemnogrodem mentalnym, że nawet osoba kulejąca
    potrafi wzbudzić sensację i pojawiają się szepty "o, kuternoga" itp.
    A co dopiero osoba z HIV/Aids. Pracowałem w firmie, gdzie pewnego
    razu jedna biurwa zrobiła aferę, że ktoś zaraża bakteriami Coli, bo
    u niej wyszły na badaniach, a ona jest zdrowa, więc pewnie jakiś
    brudas w firmie przenosi zarazki. Sytuacja o tyle przykra, że
    awantura wybuchła trzy dni po zatrudnieniu nowej osoby w dziale.
    Polacy nie mają litości dla chorych, upośledzonych, to taki naród,
    co nie lubi siebie nawzajem.
      • Gość: Magda Re: W pracy z HIV IP: *.gdynia.mm.pl 12.05.09, 19:47
        AIDS to śmiertelna choroba zakaźna. Współpracownik ma prawo
        wiedzieć, że przebywa w towarzystwie takiego osobnika.
        • Gość: aagn Re: W pracy z HIV IP: *.ip.jarsat.pl 12.05.09, 19:53
          tak... zakaźna, ale może warto się dokształcić jak może dojść do "zarażenia"
          • Gość: Ktoś Skoro o dokształcaniu mowa... IP: 74.81.224.* 12.05.09, 22:24
            HIV owszem, nie jest szczególnie zakaźny. Ponadto, terapia antywirusowa,
            zmniejszając ilość wirionów we krwi, jeszcze to prawdopodobieństwo zmniejsza.
            Ale jest i druga strona: zakażenie HIV to "lifestyle infection". Są badania
            (polecam PubMed), z których wynika, że np. męscy homoseksualiści są prawdziwą
            wylęgarnią różności, po części oportunistycznych (np. gruźlica), po części
            takich, dla których to HIV jest zakażeniem oportunistycznym, np. HSV). Osoba z
            HIV MOŻE być kimś, kto zaraził się przypadkowo (np. przy transfuzji albo u
            brudasa-dentysty), ale jest ZNACZNIE BARDZIEJ PRAWDOPODOBNE, że jest pederastą
            albo narkomanem, z menażerią innych infekcji, których, wierzcie mi, wcale nie
            chcielibyście mieć.
            • Gość: pawel Re: Skoro o dokształcaniu mowa... IP: *.mia.three.co.uk 28.10.09, 14:03
              Pan jest wylegarnią totalnej głupoty i prostactwa. Wróć Pan do
              szkoły, bo nauczyciele się w grobie przewracają ze wstydu
          • misiu-1 Re: W pracy z HIV 12.05.09, 22:34
            Gość portalu: aagn napisał(a):

            > tak... zakaźna, ale może warto się dokształcić jak może dojść do
            > "zarażenia"

            Na politycznie poprawnych informacjach, bagatelizujących problem?
            Przedstawiających niskie prawdopodobieństwo jako niemożliwość? Co ciekawe, w
            innych sytuacjach, kiedy w grę wchodzi niskie prawdopodobieństwo (jak np. w
            losowaniu LOTTO) nikt jakoś ludziom nie tłumaczy, że trafienie głównej wygranej
            jest niemożliwe. Słusznie zresztą, bo najczęściej ktoś trafia.
          • Gość: Magda Re: W pracy z HIV IP: *.gdynia.mm.pl 12.05.09, 22:52
            Już widzę jak posyłasz swoje dziecko do przedszkola, w którym są
            inne zarażone HIVem dzieci. Wiałbyś od swojego sztandaru z
            napisem 'tolerancja' z prędkością światła.
        • jarivo Re: W pracy z HIV 12.05.09, 22:07
          To nie grypa, HIV nie da się zarazić inaczej niż przez stosunek albo kontakt z
          krwią, więc nie wiem po co np. pani siedząca biurko obok osoby zarażonej miałaby
          wiedzieć o jej chorobie.

          p.s: dziś leki blokujące wirusa HIV są już tak skuteczne, że AIDS nie postrzega
          się jak choroby śmiertelnej, bo zakażeni prawidłowo leczeni żyją tyle, ile
          zdrowi ludzie.
          • misiu-1 Re: W pracy z HIV 12.05.09, 22:38
            jarivo napisał:

            > To nie grypa, HIV nie da się zarazić inaczej niż przez stosunek
            > albo kontakt z krwią, więc nie wiem po co np. pani siedząca biurko
            > obok osoby zarażonej miałaby wiedzieć o jej chorobie.

            Dlatego choćby, żeby wystrzegać się zarówno stosunku, jak i krwi (a także śliny
            czy innych wydzielin ciała). Wyobraź sobie, że taki ukryty nosiciel potyka się,
            spada ze schodów i traci przytomność. Pokrwawionemu koledzy udzielają pierwszej
            pomocy, po czym dowiadują się, że sami są nosicielami. Jakim prawem domagasz się
            od nich, aby przez niewiedzę narażali swoje życie?
            • Gość: balalalka Re: W pracy z HIV IP: *.pool.t-online.hu 12.05.09, 23:47
              Mój drogi, akurat ten argument jest kompletnie bez sensu. Jeśli pomagasz komukolwiek, musisz się zachowywać tak jakby ta osoba była potencjalnie zakażona jakimś świństwem. To, że wiesz, że ktoś jest seropozytywny zmieniłoby tyle, że gdybyś nie wiedział, taplałbyś się we krwi rannego? Wiele osób zwyczajnie nie wie, co nosi w swojej krwi.
              Po coś są apteczki a w apteczkach rękawiczki.

              Kiedyś w pewnym szpitalu postanowiono badać wszytskich pacjentów w kierunku HIV. Paradoksalnie doprowadziłoby to do większego narażenia personelu na zakażenie. Rękawiczki nosiliby tylko przy pozytywnych, a tak naprawdę nie możesz być nigdy w 100 procentach pewien czy osoba jest zakażona z powodu okienka serologicznego (ok. 3 tygodni do nawet 6 miesięcy od kontaktu z wirusem)
              • misiu-1 Re: W pracy z HIV 13.05.09, 09:37
                Gość portalu: balalalka napisał(a):

                > Mój drogi, akurat ten argument jest kompletnie bez sensu. Jeśli pomagasz
                > komukolwiek, musisz się zachowywać tak jakby ta osoba była potencjalnie
                > zakażona jakimś świństwem. To, że wiesz, że ktoś jest seropozytywny
                > zmieniłoby tyle, że gdybyś nie wiedział, taplałbyś się we krwi rannego?
                > Wiele osób zwyczajnie nie wie, co nosi w swojej krwi.
                > Po coś są apteczki a w apteczkach rękawiczki.

                Nie argument, tylko twoja odpowiedź jest bez sensu. W takich sytuacjach
                pierwszym odruchem nie jest szukanie rękawiczek, a we krwi nie trzeba się
                "taplać", bo jej można nawet nie zauważyć. W ogóle skandalem jest odmawianie
                ludziom prawa do wiedzy o potencjalnie śmiertelnym zagrożeniu ze strony kogoś, z
                kim stykają się codziennie przez wiele godzin. Mamy się wystawiać na ryzyko
                śmierci dla dobrego samopoczucia zakażonych albo w imię jakichś lewicowych
                zabobonów? Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się cudza wolność.
                Jeśli ktoś nie wie, że jest zakażony, to przed przyjęciem do pracy tak czy owak
                robi się badania. Żaden problem rozszerzyć je na nosicielstwo wirusa HIV, a
                jeśli nie można wykryć wirusa przez pewien czas od zakażenia to trudno.
                Rozmawiamy o zagrożeniach już wykrytych, lub takich, które wykryć się da. Nikt
                nie podważa celowości badań tylko dlatego, że przez pierwsze pół roku od
                zakażenia nie dają pozytywnej odpowiedzi.
                • balalalka Re: W pracy z HIV 13.05.09, 13:18
                  Rękawiczki to nie pierwszy odruch, tylko odpowiedzialność. W miejscu pracy są apteczki, a w większych zakłądach pracy osoby odpowiedzialne za pierwszą pomoc.

                  Czy lekarz nie nosi rękawiczek? To, o czym mówisz jest wyciągniętym na siłę argumentem grającym na emocjach, bo takie wypadki po pierwsze zdarzają się bardzo rzadko, a jeśli już są, osoby udzielające pomocy muszą również dbać o własne bezpueczeństwo niedopuszczając do jakiegokolwiek kontaktu z krwią.

                  To co proponujesz to tyle, żeby zabronić osobom z HIV pracować "bo ktoś się zarazi". Ta, śmiertelne zagrożenie. To nie śmiertelnego zagrożenia się boisz tylko tego że spotka Cie takie samo wykluczenie, jakie proponujesz dla zakażonych HIV

                  Nikt nie podważa celowości badań, ale nigdy nie wykluczają zakażenia na pewno.
                  • misiu-1 Re: W pracy z HIV 13.05.09, 21:36
                    balalalka napisała:

                    > Rękawiczki to nie pierwszy odruch, tylko odpowiedzialność. W
                    > miejscu pracy są apteczki, a w większych zakłądach pracy osoby
                    > odpowiedzialne za pierwszą pomoc.

                    Teoryjki można sobie snuć do woli. W każdej firmie są doskonale wyposażone
                    apteczki, pielęgniarka, lekarz, inspektor BHP i strażak z gaśnicą.

                    > Czy lekarz nie nosi rękawiczek? To, o czym mówisz jest
                    > wyciągniętym na siłę argumentem grającym na emocjach

                    To tylko mały przykład sytuacji, których życie może ułożyć wiele. Wystarczy, że
                    choćby jednej z nich nie da się wykluczyć do końca i jest to już wystarczającym
                    powodem, aby podawać takie zagrożenia do publicznej wiadomości nie przejmując
                    się politpoprawnym zabobonem.

                    > bo takie wypadki po pierwsze zdarzają się bardzo rzadko
                    > a jeśli już są, osoby udzielające pomocy muszą również dbać o
                    > własne bezpueczeństwo niedopuszczając do jakiegokolwiek kontaktu z
                    > krwią.

                    Nieważne, jak często czy rzadko się zdarzają. Mogą się zdarzyć i to wystarczy.
                    Pożary też zdarzają się rzadko, a jednak wszędzie muszą być gaśnice, wyznaczone
                    drogi pożarowe, instrukcje i szkolenia. To uzasadnione środki ostrożności.

                    > To co proponujesz to tyle, żeby zabronić osobom z HIV pracować "bo
                    > ktoś się zarazi".

                    To z Twojej strony podłe kłamstwo i manipulacja, zresztą typowe dla lewackiego
                    kołtuństwa.

                    > Ta, śmiertelne zagrożenie.

                    A tak. HIV to ŚMIERTELNE ZAGROŻENIE. Dziesiątki milionów ofiar tego wirusa na
                    całym świecie mówią same za siebie. AIDS wciąż jest chorobą nieuleczalną i
                    śmiertelną. Można byłoby zgodzić się na utrzymywanie faktu zakażenia w tajemnicy
                    tylko w jednym przypadku - gdyby była tania, skuteczna i nie rujnująca zdrowia
                    metoda wyleczenia. Dopóki jej nie ma, nie wolno większego dobra (życia osoby
                    zagrożonej) ryzykować dla dobra mniejszego (dobrego samopoczucia zakażonego).

                    > To nie śmiertelnego zagrożenia się boisz tylko tego że spotka Cie
                    > takie samo wykluczenie, jakie proponujesz dla zakażonych HIV

                    Kolejna podła, lewacka insynuacja. Nie proponuję, wbrew twoim bezczelnym
                    łgarstwom, żadnego "wykluczenia", tylko informację dla potencjalnie zagrożonych.
                    Jakim prawem odmawiasz im wiedzy o ryzyku, które ponoszą?

                    > Nikt nie podważa celowości badań, ale nigdy nie wykluczają
                    > zakażenia na pewno.

                    Powtarzanie tego samego, bzdurnego argumentu, nie sprawi, że nabierze znaczenia.
                    Nie chodzi o informowanie współpracowników o wykluczeniu zakażenia, tylko o jego
                    wykryciu.
                    • Gość: zenia Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.09, 21:56
                      Dobra, to ja życzę sobie, aby każdy człowiek chodził z tabliczką, na
                      której ma wypisane WSZYSTKIE choroby, na które cierpi i żeby gotów
                      był ją okazać na każde zawołanie - zawsze i wszędzie. Mam prawo
                      wiedzieć, czy moja koleżanka z sąsiedniego biurka nie choruje na
                      rzeżączkę a kolega obok na wirusowe zapalenie wątroby. Nie mają
                      prawa narażać mnie, zdrowej osoby na zarażenie się jakimś świństwem.
                      Żądam upubliczniania wyników wszystkich badań - mam prawo wiedzieć,
                      na jakie zagrożenie się narażam i już.
                      • misiu-1 Re: W pracy z HIV 13.05.09, 22:09
                        Gość portalu: zenia napisał(a):

                        > Dobra, to ja życzę sobie, aby każdy człowiek chodził z tabliczką,
                        > na której ma wypisane WSZYSTKIE choroby, na które cierpi i żeby
                        > gotów był ją okazać na każde zawołanie - zawsze i wszędzie.

                        Niby dlaczego wszystkie i niby dlaczego zawsze i wszędzie? Obowiązek ujawniania
                        zaraźliwych, nieuleczalnych i śmiertelnych, lub powodujących poważny, trwały
                        uszczerbek na zdrowiu chorób w zupełności wystarczy.

                        > Mam prawo wiedzieć, czy moja koleżanka z sąsiedniego biurka nie
                        > choruje na rzeżączkę a kolega obok na wirusowe zapalenie wątroby.

                        Wirusowe zapalenie wątroby - tak. Rzeżączkę - niekoniecznie, chociaż nie
                        protestowałbym, gdyby ktoś zarządził.

                        > Nie mają prawa narażać mnie, zdrowej osoby na zarażenie się jakimś
                        > świństwem.

                        To oczywiste, że nie mają takiego prawa.

                        > Żądam upubliczniania wyników wszystkich badań - mam prawo wiedzieć,
                        > na jakie zagrożenie się narażam i już.

                        Nie wszystkich, a tylko tych, w przypadku których narażasz swoje większe swoje
                        dobro niż dobro ewentualnie chronione nieupublicznianiem.
                        • Gość: zenia Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 21:53
                          Nie protestowałbyś, jakby ktoś zarządził przymusowe badanie na
                          rzeżączkę? A niby jak miałaby cię koleżanka w pracy zarazić, seidząc
                          koło ciebie przy biurku?

                          Masz własny mózg? Jesteś wolnym człowiekiem? Potrafisz ponosic
                          odpowiedzialność za swoje czyny czy państwo musi za ciebie zadbać o
                          twoje bezpieczeństwo? Chore, totalitarne, prawacko lewackie pomysły-
                          zmusić, zarządzić, skontrolować, bo sam nie umiesz się o siebie
                          zatroszczyć, smutne i tyle.
                          • misiu-1 Re: W pracy z HIV 15.05.09, 09:07
                            Gość portalu: zenia napisał(a):

                            > Nie protestowałbyś, jakby ktoś zarządził przymusowe badanie na
                            > rzeżączkę? A niby jak miałaby cię koleżanka w pracy zarazić, seidząc
                            > koło ciebie przy biurku?

                            Siadając wcześniej na tym samym kiblu i wycierając ręce tym samym ręcznikiem.

                            > Masz własny mózg? Jesteś wolnym człowiekiem? Potrafisz ponosic
                            > odpowiedzialność za swoje czyny czy państwo musi za ciebie zadbać o
                            > twoje bezpieczeństwo?

                            Mam własny mózg i dlatego domagam się prawa do informacji, którą ty chciałabyś
                            przede mną ukryć. Po to, aby samodzielnie zadbać o swoje bezpieczeństwo. Nie
                            domagam się, wbrew twoim kolejnym, bezczelnym, lewackim łgarstwom, aby państwo o
                            to zadbało, bo gdybym tego chciał, tobym się domagał, żeby państwo separowało
                            nosicieli HIV.

                            > Chore, totalitarne, prawacko lewackie pomysły- zmusić, zarządzić,
                            > skontrolować, bo sam nie umiesz się o siebie
                            > zatroszczyć, smutne i tyle.

                            Żałosny, lewacki bełkot. Informacja o zagrożeniu potrzebna jest mi właśnie po
                            to, żeby móc samemu o siebie zadbać. Nawoływania lewaków do samodzielnego
                            troszczenia się o siebie i potępianie zmuszania, kontrolowania i zarządzania
                            ociekają hipokryzją i są przez to mało wiarygodne. Jak chcesz pogrywać w takie
                            klocki, to pokaż mi, gdzie popierałaś likwidację obowiązkowych tzw. "ubezpieczeń
                            społecznych". Prawo do utrzymania w tajemnicy stanu własnego zdrowia jest
                            słuszne tylko w takim zakresie, w jakim nie zagraża innym.
                            Ludziom celowo odciętym od informacji o awarii reaktora w Czarnobylu też byś
                            pieprzyła o tym, że sami powinni o siebie zadbać?
                    • joanna29 Re: W pracy z HIV 14.05.09, 19:19
                      Ostatnio koleżanka w pracy zacięła się nożem przy robieniu
                      śniadania. Poleciala pod zimna wodę. Nam z koleżankami nie przyszło
                      do głowy zakładać rękawiczki z apteczki tylko sprzatałysmy jej krew
                      z biurka. To przykład stykania się z krwią bez udzielania pomocy
                      medycznej. Gdybyśmy wiedziały, że koleżanka jest zarazona nie
                      sprzątnełybysmy tej krwi bez rękawiczek.
                      • balalalka Re: W pracy z HIV 14.05.09, 19:35
                        joanna29 napisała:

                        > Ostatnio koleżanka w pracy zacięła się nożem przy robieniu
                        > śniadania. Poleciala pod zimna wodę. Nam z koleżankami nie przyszło
                        > do głowy zakładać rękawiczki z apteczki tylko sprzatałysmy jej krew
                        > z biurka. To przykład stykania się z krwią bez udzielania pomocy
                        > medycznej. Gdybyśmy wiedziały, że koleżanka jest zarazona nie
                        > sprzątnełybysmy tej krwi bez rękawiczek.

                        Szkoda że nie przyszło po powinno. Jesteś pewna że koleżanka nie ma WZW albo czegokolwiek innego? Myślę że nie wiesz o wszystkich jej chorobach.
                      • Gość: zenia Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 21:46
                        Ostatnio koleżanka w pracy zacięła się nożem przy robieniu
                        > śniadania. Poleciala pod zimna wodę. Nam z koleżankami nie
                        przyszło
                        > do głowy zakładać rękawiczki z apteczki tylko sprzatałysmy jej
                        krew
                        > z biurka. To przykład stykania się z krwią bez udzielania pomocy
                        > medycznej. Gdybyśmy wiedziały, że koleżanka jest zarazona nie
                        > sprzątnełybysmy tej krwi bez rękawiczek.

                        Bardzo lekkomyślne. Aż tak ufasz koleżance? Jesteś pewna, że ona
                        sama przebadała się na nosicielstwo hcv czy hiv? Na przyszłość w
                        takich sytuacjach radze zachować większą ostrożność.
                      • Gość: xoxo Re: W pracy z HIV IP: *.171.79.218.static.crowley.pl 18.05.09, 09:41
                        a ja zawsze zakładam, że krew, z którą mogę mieć kontakt, MOŻE być zakażona
                        wirusem. czy to jest krew koleżanki, która się skaleczy, czy współpracownika,
                        któremu leci z nosa. oczywiście bez problemu pomogę, bo nie boję się widoku
                        krwi, nie panikuję i umiem opatrzyć ranę, ale zawsze z zachowaniem środków
                        ostrożności. bardziej boję się postrzelonych kosmetyczek, które próbują
                        wykonywać zabiegi tym samym narzędziem, co piętnastu poprzednim klientkom... :/
                      • Gość: Pawel lekarz Re: W pracy z HIV IP: *.mia.three.co.uk 28.10.09, 14:12
                        Tak się nie można zarazic hivem durna babo. Do szkoły wróć matoły
            • Gość: Ania Re: W pracy z HIV IP: *.magma-net.pl 19.05.09, 13:40
              Puknij sie w glowe. Kazdy jest nauczony, zeby unikac kontaktu z krwia innego czlowieka. Poza tym jesli nie masz ran na rekach, to nawet jesli bys sie w tej krwi babrał, to sie nie zarazisz. Mysle ze w firmie znalazlaby sie jedna osoba, ktora nie ma skaleczen na rekach i moze zalozyc bandaz. Tym bardziej ze do zalozenia plastra nie trzeba nurzac rąk w krwi.
            • Gość: kk Re: W pracy z HIV IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.04.14, 21:33
              Przepraszam bardzo, ale w ślinie wirusa nie ma !.
      • misiu-1 Re: W pracy z HIV 12.05.09, 22:25
        kurs_latania napisał:

        > Najgorsze jest to, że głęboką nietolerancję wykazują osoby
        > uważające się za światłe, wykształcone inteligentne i obyte.

        Lęk o własne życie (AIDS to nie przeziębienie mijające samoistnie po tygodniu)
        to "głęboka nietolerancja"?
      • Gość: czyzyk W pracy z HIV IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.09, 07:01
        Jako pracowdawca wolalabym wiedziec, ze bedzie u mnie pracowac osoba wymagajaca dlugich przerw na leczenie, specjalnego traktowania. To niestety wpedza firme w koszty. Skoro lifestyle zarazonych to w 46% bycie bylym narkomanem, balabym sie takze, zeby ktos taki nie wrocil do nalogu i tym samym nie narazil firmy na kolejne straty.
      • Gość: aaa i bardzo dobrze IP: *.spray.net.pl 13.05.09, 07:27
        jest w artykule mowa o sluzbach mundurowych - jakos nie wyobrazam
        sobie ze ratuje mnie strazak oslabiony HIV, albo zarazony policjant
        w czasie wypadku udziela mi pierwsej pomocy - co za roznica czy
        zejde teraz na zawal czy za rok na AIDS
        nie mam przeciwko zeby pracowali ale nie tam gdzie jest ryzyko
        bezposredniego zagrozenia zycia, gdzie ma sie bardzo bliski,
        bezposredni kontakt z innymi ludzmi
        o ile jestem w stanie sobie wyobrazic taka osobe jako wykladowce na
        uczelni gdzie sie prowadzi wyklady i nie dotyka studentow to do
        pracy w przedszkolu juz bym jej nie przyjela bo tam sie ma bliski
        kontakt z dzieciakami
        nalezy we wzystkim zachowac zdrowy rozsadek i nie ma co sie narazac
        w imie poprawnosci politycznej - wystarczy przypomniec sobie sprawe
        Simona czy jak on tam mial, co zarazal HIV naiwne ale nieswiadome
        dziewczyny
      • Gość: Nona Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.09, 19:11
        Mam powoli dość politycznej poprawności, która nakazuje bezwarunkową
        tolerancję wszystkich i wszystkiego co niezdrowe i niebezpieczne i w
        ogole inne od przyjetych norm.
        -Dlaczego ja, osoba niepaląca mam znosic wieczny smród dymu
        tytoniowego i zmuszac się do tolerowania palenia w mojej obecności,
        mimo że nie mam na to ochoty? Jak komuś powiem, nie pal przy mnie to
        odrazu oskarżenie o dykryminacje ze względu na nałóg.
        -Dlaczego mam nie posiadać wiedzy o tym, że ktoś jest zarażony
        nieuleczalnym wirusem, skoro istnieje nawet minimalne zagrożenie dla
        mnie? Bo ten chory ma prawo do prywatności, ochrony danych i nie
        musi mówić o swojej chorobie, bo bylby ze względu na nią
        dyskryminowany, tak?
        Szkoda, ze nikt nie weźmie pod uwagę tego, że takim przypadku
        dyskryminuje się ludzi, którzy nie są zdrowi i zdrowi chca pozostać.
      • Gość: zenia Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.09, 20:54
        Niepoprawnie politycznie przyznam się, ze marzy mi się odizolowanie
        mnie od ludzi w rodzaju Magdy, misia-1, Nony:) Wolałabym hiva niż
        głupotę, jest zdecydowanie mniej zaraźliwy. Mam paru znajomych +,
        normalnie żyją, pracują, na zwolnieniach nie przebywają cześciej niż
        minusowi (to nie te czasy, jak już ktoś pisał, hiva można dziś
        skutecznie temperować lekami) nie bardzo wiem, czego miałabym się z
        ich strony obawiać? Mam tylko nadzieję, że fakt zakażenia trzymają
        głęboko w tajemnicy przed wspołpracownikami i nie przyjdzie im do
        głowy się ujawniać...
        • misiu-1 Re: W pracy z HIV 13.05.09, 21:49
          Gość portalu: zenia napisał(a):

          > Niepoprawnie politycznie przyznam się, ze marzy mi się odizolowanie
          > mnie od ludzi w rodzaju Magdy, misia-1, Nony:)

          I niech ci się te marzenia spełnią w całej rozciągłości.

          > Wolałabym hiva niż głupotę

          Więc niestety, źle trafiłeś. Choć dzięki temu zawsze jeszcze możesz mieć i
          jedno, i drugie.

          > jest zdecydowanie mniej zaraźliwy.

          Doświadczenie jednak to ważna rzecz. Szkoda, że tylko połowiczne.

          > Mam paru znajomych +, normalnie żyją, pracują, na zwolnieniach nie
          > przebywają cześciej niż minusowi (to nie te czasy, jak już ktoś
          > pisał, hiva można dziś skutecznie temperować lekami)

          "Skutecznie temperować"? Szkoda, że nie da się skutecznie temperować głupoty.

          > nie bardzo wiem, czego miałabym się z ich strony obawiać?

          Nic dziwnego, że nie wiesz, zważywszy na to, czego się temperować nie da.

          > Mam tylko nadzieję, że fakt zakażenia trzymają głęboko w tajemnicy
          > przed wspołpracownikami i nie przyjdzie im do głowy się ujawniać...

          Tak. Miej nadzieję, że zachowują się podle w stosunku do współpracowników. Sam
          byś się przecież tak zachował. Swój do swego ciągnie.
          • Gość: zenia Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.09, 22:02
            > Tak. Miej nadzieję, że zachowują się podle w stosunku do
            współpracowników. Sam
            > byś się przecież tak zachował. Swój do swego ciągnie.

            Podle, tzn. jak? Wgryzają im się w tętnice i drapią do krwi? A może
            gwałcą ukradkiem w pracowniczej toalecie (bez kondoma rzecz jasna)?
            Płonę z ciekawosci, na jakie to straszliwe ryzyko narażają niczego
            nieświadomych kolegów.


            • misiu-1 Re: W pracy z HIV 13.05.09, 22:14
              Gość portalu: zenia napisał(a):

              > Podle, tzn. jak? Wgryzają im się w tętnice i drapią do krwi?

              Podle, to znaczy dla swojego dobrego samopoczucia narażają cudze życie. Żeby
              zarazić się wirusem HIV, celowe działanie osoby zarażającej nie jest konieczne.

              > Płonę z ciekawosci, na jakie to straszliwe ryzyko narażają niczego
              > nieświadomych kolegów.

              Narażają niczego nieświadomych kolegów na ryzyko śmierci w wyniku przypadkowego,
              niezamierzonego zakażenia.
              • Gość: zenia Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 22:06
                > Podle, to znaczy dla swojego dobrego samopoczucia narażają cudze
                życie. Żeby
                > zarazić się wirusem HIV, celowe działanie osoby zarażającej nie
                jest konieczne.
                >
                Idź misiu i zagraj w tego totka, masz wielkie szanse na wygraną...


                Narażają niczego nieświadomych kolegów na ryzyko śmierci w wyniku
                przypadkowego
                > ,
                > niezamierzonego zakażenia.

                Mam nadzieję, że nie zaliczasz się do grona szanownych kierwoców
                samochodów, którzy codzień narażają moją biedną osobę na ryzyko
                śmierci w wyniku przypadkowego, niezamierzonego potrącenia na
                przejściu dla pieszych.

                Wiesz, życie jest ogólnie dośc niebezpieczne, nigdy nie wiadomo, czy
                jakiś człowiek nie narazi cię swoim zachowaniem na śmierć. Większe
                prawdopodobieńtwo, że umrę na raka płuc od wdychania spalin albo
                dymu z papierosow, albo ze mi murarz z rusztowania zrzuci cegłę na
                głowę, albo że mnie przejedzie tramwaj...Najbezpieczniej w ogóle
                położyć się do trumny i czekać na śmierć.
                • misiu-1 Re: W pracy z HIV 15.05.09, 09:33
                  Gość portalu: zenia napisał(a):

                  > Idź misiu i zagraj w tego totka, masz wielkie szanse na wygraną...

                  Szanse na wygranie są tak małe, że gdyby chodziło o lewackie pryncypia, trąbiono
                  by, że to niemożliwe.

                  > Mam nadzieję, że nie zaliczasz się do grona szanownych kierwoców
                  > samochodów, którzy codzień narażają moją biedną osobę na ryzyko
                  > śmierci w wyniku przypadkowego, niezamierzonego potrącenia na
                  > przejściu dla pieszych.

                  Nie narażam, ponieważ mój samochód nie jest wyposażony w czapkę niewidkę, wobec
                  czego każdy z daleka może zauważyć, że jadę i samodzielnie zadbać o siebie.

                  > Wiesz, życie jest ogólnie dośc niebezpieczne, nigdy nie wiadomo, czy
                  > jakiś człowiek nie narazi cię swoim zachowaniem na śmierć. Większe
                  > prawdopodobieńtwo, że umrę na raka płuc od wdychania spalin albo
                  > dymu z papierosow, albo ze mi murarz z rusztowania zrzuci cegłę na
                  > głowę, albo że mnie przejedzie tramwaj...Najbezpieczniej w ogóle
                  > położyć się do trumny i czekać na śmierć.

                  To się połóż i czekaj. Ja chcę normalnie funkcjonować. To, co ty proponujesz,
                  zmierza właśnie do tego, żebym się albo położył, albo zaczął ignorować wszelkie
                  zagrożenia. Traktowanie wszystkich jak potencjalnie zakażonych prowadzi albo do
                  odsuwania się od wszystkich, albo do znieczulenia na zagrożenia. Chcę wiedzieć,
                  wobec kogo powinienem być ostrożny, bo nie da się zachować ostrożności wobec
                  wszystkich. To nierealne.
        • Gość: Nona Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 07:37
          A, czyli dbanie o wlasne zdrowie i jak największe minimalizowanie
          ryzyka zakażenia jest glupotą?
          Oni nie mówią, że są zarazeni bo zwyczajnie boją się dyskryminacji.
          A wiesz dlaczego? Bo prawdopodobnie sami, zanim się zarazili, "bali"
          się osób seropozytywnych. Ot tak, punkt widzenia zalezy od punktu
          siedzenia.
          Ciekawe, czy jak idą do dentysty, ginekologa (jesli to kobiety),
          kosmetyczki to mówią o swoim nosicielstwie. Czy nie, bo przecież
          trzeba pracować w rękalwiczkach i sterylizowac wszystko, czy
          wychodza z zalpozenia, że jak ktoś tego nie robi to jego problem oi
          niech się zarazi.
          Własnie przez takich nieodpowiedzialnych ludzi dochodzi do wielu
          zakażeń.
          Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie będę Cie obrażać. Widać, ze
          agresja słowna to dominacja ludzi "tolerancyjnych" takich jak Ty.
          • Gość: Nona Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 07:38
            Poprzedni post był do zeni
          • Gość: zenia Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 21:43
            Tak, trzeba pracować w rękawiczkach i sterylizować wszystko, to
            chyba oczywiste. W życiu nie pójdę do ginekologa czy kosmetyczki,
            którzy zlewają tak podstawowe zasady higieny. Świat jest pelen
            niebezpiecznych chorób:P

            A co do obrażania - już mnie obraziłaś. Obraźliwa nie musi być forma
            wypowiedzi, wystarczy treść. Istnienie podobnych do ciebie ludzi nie
            stanowi dla mnie powodu do radości i nie mam zamiaru tego ukrywać -
            kto zresztą powiedział, że jestem tolerancyjna? Nie jestem i nigdy
            tak nie twierdziłam, naprawdę nie wiem skąd ten pomysł.
            • Gość: Nona Re: W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.09, 07:36
              Ciekawe skąd Ty wiesz, jak oni to rzeczywiscie sterylizują. Jeśli
              mowią Tobie, że wszystko sterylizują zgodnie z zasadami to im
              wierzysz na 100%? W gabinetach, do ktorych ja chodzę jest panuje
              sterylan czystość, napewno w sensie wizualnym, a jak wyglada na
              prawdziwa kwestia sterylizacji, wiedza tylko osoby, ktore tam
              pracują.
              Ponadto chcialam Tobie powiedzieć, że wsrod moich znajomych jest
              jedna osoba, ktora przyznala się do nosicielstwa. I nadal spotykam
              się z Tobą osobą, tak samo, zanim się zaraziła.
              Jednak w kwestii zachowania higieny, na wypadek przypadkowego
              zranienia, zachowalabym wyjątkowo ostrozność.
              Nie jestem lekarzem i nie wiem, czy wszedzie obowiązują takie
              procedury, ale w szpitalu, w ktorym pracuje moja znajoma-laryngolog,
              jest zasada, że w momencie kiedy operowany jest pacjent +, lekarz ma
              zalożene dwie pary rekawiczek.
              Kiedy operowana jest osoba, ktora nie jest nosicielem używa się
              pojedynczej pary.
              I co tez uważasz to za postępowanie nie fair wobec zarazonych?
              I ja nie uważam, że osoby + powinny być izolowane. Skąd w ogole
              takie pomysly? Powiem tak, jak gdzieś chyba Ty sama komuś napisalaś:
              wiecej myślenia, mniej emocji.
              pozdrawiam
      • Gość: Grażyna Do osoby, która taplałaby się we krwi IP: *.multimo.gtsenergis.pl 13.05.09, 21:11
        Tak jak w samolocie każą najpierw nałożyć maskę sobie a potem dziecku, tak
        pomagając w jakimkolwiek wypadku najpierw zabezpiecz siebie - potem myśl jak
        pomóc. Twoje argumenty są na poziomie przedszkolaka.
        Typowo polskie. Dużo krzyczeć, mało myśleć.
        • balalalka Re: Do osoby, która taplałaby się we krwi 14.05.09, 13:26
          Dokładnie, to jest Twoja odpowiedzialność i Twój interes żeby się niczym nie zarazić. A apteczka to akurat za*y obowiązek każdego zakładu pracy.
          Rzadko kiedy mam takie myśli i nie życzę nikomu źle, ale raz byś przeżył zagrożenie HIV, gwarantuję Ci, że śpiewałbyś całkiem inaczej.
          To nie jest choroba dotykająca tylko narkomanów i prostytutki. Ale stygmatyzuje wszystkich.
          Uważam, że poziom wiedzy na temat HIV i AIDS jest po prostu żenujący, a ludzie zakażeni są traktowani jak podludzie. Taki współczesny trąd.
          Prawda jest taka, że biorąc koktajl można żyćz HIV aż do śmierci ;) nie chorując na AIDS. Teraz to już nie jest choroba, która powoduje śmierć w ciągu kilku lat od zakażenia. Jednak to niczego nie zmienia w tym, jaki jest stosunek do ludzi zakażonych. To nie jest lewacka propaganda, tylko promocja normalnego podejścia do ludzi.
          Niestety, nie widzę najmniejszego zainteresowania mediów dla poszerzania wiedzy o HIV. Niemal nikt się nie przyzna z własnej woli że jest nosicielem.
          Tak, zróbmy tak jak proponuje misio, róbmy wszystkim obowiązkowe testy. I może wypalajmy od razu wielkie HIV na czole. Żeby nie było, że ktoś się nie dowie, bo jeszcze poda rękę i się zarazi.
          • misiu-1 Re: Do osoby, która taplałaby się we krwi 14.05.09, 18:01
            balalalka napisała:

            > Dokładnie, to jest Twoja odpowiedzialność i Twój interes żeby się
            > niczym nie zarazić.

            Dlatego, w imię tej odpowiedzialności, mam prawo domagać się wiedzy o zagrożeniach.

            > A apteczka to akurat za*y obowiązek każdego zakładu pracy.

            Odpowiedziałem już na to wyżej - sprawa pierwszej pomocy udzielanej zakażonemu
            to tylko jedna z wielu potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, więc wskazywanie
            na obowiązek zakładu pracy nie jest żadnym argumentem. Poza tym komuś, kto się
            przez brak apteczki zaraził wirusem, nic nie pomoże mandat, otrzymany przez
            zakład pracy za niedopełnienie obowiązku.

            > Rzadko kiedy mam takie myśli i nie życzę nikomu źle, ale raz byś
            > przeżył zagrożenie HIV, gwarantuję Ci, że śpiewałbyś całkiem
            > inaczej.

            Nie używaj idiotycznych sofizmatów zamiast argumentacji, bo usłyszysz taki sam,
            skierowany w swoją stronę - raz zaraziłbyś się przypadkowo HIV od ukrywającego
            fakt nosicielstwa współpracownika, a gwarantuję ci, że śpiewałbyś całkiem inaczej.

            > To nie jest choroba dotykająca tylko narkomanów i prostytutki. Ale
            > stygmatyzuje wszystkich.

            Dziękuję za argument na moją korzyść. Gdyby AIDS był chorobą dotykającą tylko
            prostytutki i narkomanów, nie byłoby potrzeby wiedzieć o czyimś zakażeniu HIV,
            bo wystarczyłoby nie być prostytutką albo narkomanem. Ponieważ jednak dotyka
            także innych...

            > Uważam, że poziom wiedzy na temat HIV i AIDS jest po prostu
            > żenujący, a ludzie zakażeni są traktowani jak podludzie.

            Poziom wiedzy na temat HIV wynika z celowego, w imię politycznej poprawności,
            bagatelizowania zagrożeń. Żenujące jest na przykład wciskanie ludziom kitu, że
            zakażenie np. przez komara jest niemożliwe, podczas gdy jest ono tylko bardzo
            mało prawdopodobne.
            To, że ludzie, zwłaszcza czując, że są okłamywani przez propagandę, unikają
            towarzystwa osób zakażonych wirusem HIV jest rzeczą normalną i zrozumiałą. W
            końcu chodzi o ich życie. Nikt nie ma prawa do towarzystwa drugiego człowieka
            wbrew jego woli.

            > Prawda jest taka, że biorąc koktajl można żyćz HIV aż do śmierci
            > ;) nie chorując na AIDS.

            A może ktoś nie chce przez całe życie brać leków i doświadczać ich skutków
            ubocznych? Może nie chce żyć z odroczonym wyrokiem? On ma pełne prawo tego nie
            chcieć, a ty musisz to uszanować.

            > To nie jest lewacka propaganda, tylko promocja normalnego
            > podejścia do ludzi.

            Bzdura. Normalne podejście do ludzi jest takie, że nie naraża się ich na
            zakażenie chorobą, którą mieliśmy pecha sami się zarazić. Zwłaszcza jeśli jest
            to choroba nieuleczalna i śmiertelna. Lewacka propaganda skierowana jest
            przeciwko takiemu, normalnemu podejściu.

            > Niestety, nie widzę najmniejszego zainteresowania mediów dla
            > poszerzania wiedzy o HIV. Niemal nikt się nie przyzna z własnej
            > woli że jest nosicielem.

            Dlatego należy popierać pracodawców, którzy w trosce o stan zdrowia całej załogi
            zlecają testy na HIV przy przyjmowaniu do pracy, a jeszcze lepiej - przy okazji
            każdych badań okresowych.

            > Tak, zróbmy tak jak proponuje misio, róbmy wszystkim obowiązkowe
            > testy.

            Tam, gdzie w grę wchodzi stały kontakt z osobami, których towarzystwa sobie nie
            wybieramy (jak w zakładzie pracy), tam obowiązkowe testy są w pełni uzasadnione.

            > I może wypalajmy od razu wielkie HIV na czole. Żeby nie
            > było, że ktoś się nie dowie, bo jeszcze poda rękę i się zarazi.

            Tiaaa. Wołaj od razu o obozy koncentracyjne dla zakażonych. Co sobie będziesz
            żałowała.
            • balalalka Re: Do osoby, która taplałaby się we krwi 14.05.09, 19:04

              > Tiaaa. Wołaj od razu o obozy koncentracyjne dla zakażonych. Co sobie będziesz
              > żałowała.

              Mam dziwne wrażenie, że Tobie by tak bardzo nie przeszkadzały ;)
              A dyskusji mam dość, więc zostań sobie ze swoim podejściem, tylko radzę Ci dobrze: przemyśl je sobie.
            • Gość: zenia Re: Do osoby, która taplałaby się we krwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.09, 22:17
              > Dlatego należy popierać pracodawców, którzy w trosce o stan
              zdrowia całej załog
              > i
              > zlecają testy na HIV przy przyjmowaniu do pracy, a jeszcze lepiej -
              przy okazji
              > każdych badań okresowych

              Komunistyczne, totalitarne bzdury dla ludzi, którzy wolności nie
              widzieli nawet na obrazku.

              > Poziom wiedzy na temat HIV wynika z celowego, w imię politycznej
              poprawności,
              > bagatelizowania zagrożeń. Żenujące jest na przykład wciskanie
              ludziom kitu, że
              > zakażenie np. przez komara jest niemożliwe, podczas gdy jest ono
              tylko bardzo
              > mało prawdopodobne.

              Hehehe, to ja też już sobie podziękuję za dyskusję w tym temacie.
              • misiu-1 Re: Do osoby, która taplałaby się we krwi 15.05.09, 09:18
                Gość portalu: zenia napisał(a):

                > Komunistyczne, totalitarne bzdury dla ludzi, którzy wolności nie
                > widzieli nawet na obrazku.

                Wolnością sobie lewackiego pyska nie wycieraj, bo jedyna wolność, jaką lewacy
                popierają, to wolność dymania wszystkiego co się rusza bez strachu o
                konsekwencje. I właśnie te konsekwencje są ci solą w oku w tym temacie. To, że
                fakt dystansowania się od osób praktykujących ryzykowne formy zachowań
                seksualnych mógłby ich do podejmowania takich zachowań zniechęcać.

                > Hehehe, to ja też już sobie podziękuję za dyskusję w tym temacie.

                A pewnie, że sobie dziękuj.
          • Gość: Ktoś Półprawdy IP: 74.81.224.* 14.05.09, 19:58
            > To nie jest choroba dotykająca tylko narkomanów i prostytutki. Ale stygmatyzuje
            > wszystkich.

            Powyższe stwierdzenie jest manipulacją, opartą o fakt, że istnieje NIEWIELKI
            procent nosicieli HIV zarażonych się innymi drogami. Celem manipulacji jest
            przekazanie treści: choroba, jak każda inna, w dodatku mało zakaźna.

            Tymczasem prawda jest taka, że HIV/AIDS to choroba PRZEDE WSZYSTKIM męskich
            homoseksualistów (w krajach rozwiniętych; przypomninam, że pierwsza, niepoprawna
            politycznie nazwa to był GRID), narkomanów (w biedniejszych - Polska jest
            przypadkiem pośrednim) i prostytutek. Owszem, stygmatyzuje to również ten
            niewielki odsetek, który zaraził się u lekarza albo dentysty, albo od
            niewiernego partnera. Trudno, stygmatyzować musi, bo stygmatyzacja grup
            najbardziej prawdopodobnego ryzyka jest potrzebna.

            Mowa tu była o udzielaniu pierwszej pomocy w razie wypadku. Przyznajmy, że to
            rzadkie zdarzenie, a w dodatku w apteczce powinny być rękawiczki. Ale chodzi o
            coś innego. Zakażenie HIV wskazuje (w absolutnej większości przypadków), że mamy
            do czynienia z osobą o istotnie podwyższonym ryzyku przenoszenia INNYCH chorób
            wenerycznych. Powtórnie polecam PubMed i zrobienie sobie przeglądu literatury w
            oparciu o słowa kluczowe "MSM" (men who have sex with men) i "STD"
            (sexually-transmitted diseases). W pracy używa się wspólnych łazienek, trudno
            myć ręce metodą "chirurgiczną", używa się tych samych sprzętów, dotyka tych
            samych klamek, a genitalna opryszczka, syfilis, chlamydia itp. to twory
            bynajmniej nie wymyślone.

            Ponadto, HIV, nawet kontrolowany lekami, upośledza układ odpornościowy. Można z
            nim żyć, ale ryzyko infekcji rośnie. Istnieją całe rodziny patogenów, z którymi
            żyjemy w chwiejnej równowadze. Mykobakterie są najlepszym przykładem - jeśli się
            zrobi test tuberkulinowy, nawet wśród osób nie szczepionych BCG, to się okaże,
            że znaczna część populacji zetknęła się z prątkami gruźlicy. Bardzo rzadko
            dochodzi do rozwoju choroby. Ale u osoby z upośledzonym układem odpornościowym
            dochodzi częściej. No i przepis na kłopot gotowy - mamy biurko obok nosiciela,
            który jest nosicielem NIE TYLKO HIVa. Trafi się czas, gdy sami mamy osłabioną
            odporność (stres, mniej witamin, przeziębienie) i gotowe...
            • magda-magda25 Re: Półprawdy 19.05.09, 14:36
              Gość portalu: Ktoś napisał(a):

              > > To nie jest choroba dotykająca tylko narkomanów i prostytutki. Ale stygma
              > tyzuje
              > > wszystkich.
              >
              > Powyższe stwierdzenie jest manipulacją, opartą o fakt, że istnieje NIEWIELKI
              > procent nosicieli HIV zarażonych się innymi drogami. Celem manipulacji jest
              > przekazanie treści: choroba, jak każda inna, w dodatku mało zakaźna.
              >
              > Tymczasem prawda jest taka, że HIV/AIDS to choroba PRZEDE WSZYSTKIM męskich
              > homoseksualistów (w krajach rozwiniętych; przypomninam, że pierwsza, niepoprawn
              > a
              > politycznie nazwa to był GRID), narkomanów (w biedniejszych - Polska jest
              > przypadkiem pośrednim) i prostytutek. Owszem, stygmatyzuje to również ten
              > niewielki odsetek, który zaraził się u lekarza albo dentysty, albo od
              > niewiernego partnera. Trudno, stygmatyzować musi, bo stygmatyzacja grup
              > najbardziej prawdopodobnego ryzyka jest potrzebna.
              >
              >

              wow bardzo ciekawe, nachyle sie chocby nad puktem " choroba prostytutek"
              rozumiem ze jak jednen z drugim HETERO faect pojdzie do prostytutki i przeleci
              ja bez gumki( bo o i le sie one zgodza to facet tak woli, wynika tak z ankiet!)
              a potem zaczai; zone/dziewczyne/kolejne partnerki to wg. Twojej teorii te osoby
              nie istnieja jako zarazone? tak? bo nie pasuje to do twojego pogladu ze tylko"
              geje, narkomani, dziwki" sie zarazaja( hm pewnie od siebie nawzajem, dziwko io
              homo a oni od anrkomanoww taaaak?...a resza bezpieczna )
              zenujace argumenty i alogiczne do tego.
            • Gość: Paweł lekarz Re: Półprawdy IP: *.mia.three.co.uk 28.10.09, 20:59
              Drogi Panie! Czy Pan ma jakiekolwiek podstawy wiedzy
              mikrobiologicznej i zakażnej? Wie Pan co to jest układ
              odpornościowy, CD4, jak działa terapia retrowirusowa HAART? Może
              należałoby wrócić do szkoły? Pana poglądy raczej wyssane z palca
              przystoją głupkom kolejowym. Polecam powrót do szkoły tumanie
              • Gość: rus Re: Półprawdy IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.04.14, 21:35
                Jestem nosicielem, ale bardziej bardziej od tego faktu "boli" mnie ludzka głupota i niewiedza.
      • Gość: Antydutek Re: W pracy z HIV IP: *.connecta.pl 14.05.09, 20:59
        HIV to jedna wielka ściema, a wy wszyscy to łykacie jak młode pelikany.
      • Gość: Gość W pracy z HIV IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.09, 11:48
        Wszystkim tym, nawołującym do nienawiści (np. Misiu-1) przypominam,
        że w Polsce obowiązuje konstytucja zakazująca dyskryminacji z
        jakiejkolwiek przyczyny a także prawo do prywatności. Umieszczając
        takie posty, łamiecie państwo Konstytucję albo chcecie jej złamania.
        Ale np. w Iranie można już nawoływać - może warto rozważyć
        emigrację? Tam takie poglądy są mile widziane.
        To, że wypowiedzi Pana Misiu-1 są po prostu głupie udowadniają
        statystyki - w Polsce nie ma przypadków zakażenia HIV pomiędzy pracownikami (no, chyba, że mieli że uprawiali ze sobą sex bez
        zabezpieczenia). Jeśli ktoś nie wierzy, odsyłam do Krajowego Centrum
        ds. AIDS. A przypadki w których np. agresywny narkoman zranił i
        zakaził Policjanta też przestały się zdarzać, odkąd wymyślono
        prewencję poekspozycyjną (leki podawane po narażeniu na zakażenie
        HIV).
    Pełna wersja