Gość: curly Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.toya.net.pl 27.05.09, 09:20 Prawda. Zaje***** smutna prawda. Pracowałam w 2 korporacjach na stażach, a teraz od 2 lat w trzeciej korporacji na etacie.Co mnie tam trzyma? Tylko kasa. Gdybym miała męża i dziecko, to bym zwariowała, bo się tego nie da rozsądnie pogodzić. Widzę po ludziach z biura, ze nie mogą sobie życia poukładać, bo firma to druga "żona", albo "mąż". Poza tym, przez ilość czasu spędzanego w pracy zaczynają się w romanse z ludźmi z firmy, rozwody z dotychczasowymi partnerami, albo od razu śluby z kolegą/koleżanką z pracy. Poza tym plotki, kombinatorstwo, żenujące afery... Firmowe pakiety na imprezy integracyjne może cieszą na samym początku pracy. Mnie po 2 latach to działa na nerwy, bo na takie "eventy" nie można wziąć nikogo z zewnątrz, bo niby sprawy firmowe itp., a tak naprawdę to wszyscy chleją i się do siebie przymilają. Przez ilość nadgodzin człowiek nie ma siły się spotkać ze znajomymi, więc niby taka impreza to przydatna rozrywka, tylko komu chce się imprezować z ludźmi, których na co dzień się ogląda przez min. 8 godzin i z którymi nieraz trzeba się użerać? przecież większość z nich nigdy nie zostałabym naszymi "znajomymi", gdybyśmy z nimi nie musieli pracować... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janka Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.chello.pl 29.05.09, 18:54 Curly, nie zgadzam się z Tobą. Mam męża oraz dziecko i pracuję na kierowniczym stanowisku w korporacji, a jestem w domu codziennie o 17-tej. Czasem chodzę na imprezy integracyjne, czasem nie; do picia alkoholu na nich też nikt mnie nie zmusza;-) Pewnie, że nie jest różowo, bo musisz realizować wyznaczone cele, ale od Ciebie w jaki sposób z nimi sobie poradzisz. Od Ciebie też zależy czy w to wchodzisz, czy szukasz szczęścia gdzie indziej (na razie w to weszłaś). Plotek nie słuchaj, tylko zastanów się, czy lepiej będzie Ci w innym miejscu, czy też masz po prostu zbyt emocjonalne podejście do tego co dzieje się w firmie. Pisząc to nie zamierzam Ci w żaden sposób dokuczyć, po prostu na początku również mnie przerażało korporacyjne życie a bardzo potrzebowałam korporacyjnych pensji. Po jakimś czasie znalazłam swoje miejsce, nieco z boku "korporacyjnej rodziny", i o dziwo mam satysfakcję z wykonywanej pracy, do tego naprawdę korzystam z korporacyjnych szkoleń. Po powrocie do domu, cieszę się szczęściem mojej rodziny, szaleję z dzieckiem i czytam książki etc.:-) Autentycznie życzę Ci powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zenek odnośnie pracy w korporacji IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.09, 09:28 ja pracowałem w korporacji i po tym doświadczeniu inaczej patrzę na doradców, sprzedawców itp. Rzeczywiście targety i tym podobne zwroty to norma, brzmi to idiotycznie ale młode pelikanki czują się jak w Nowym Jorku. Piątek JEANS DAY założyłem dżinsy źle, założyłem garnitur źle. Co jakiś czas zbiórka strefy regionalnej by w obecności kilkudziesięciu osób pokazać kto jest dobry a kto zły. Taka presja ma motywować choć jest to bajka, najlepsi sprzedawcy mają pomocników, których nie ma reszta, ale w tabeli excela nie ma o tym mowy. Często kierownik zwraca się do pracowników z pytaniem "Da się?" Odpowiedź jest oczywista, nie polecam młodym negować zdania przełożonego. Gdy rozpowszechniły się plotki o reorganizacji w firmie dyrektor ogłosił: "kochani jesteście największym skarbem naszej firmy, nigdy nie pozwolę by kogoś z Was stracić, nie wierzcie w plotki, wręcz spodziewajcie się bardzo bardzo pozytywnych zmian również finansowych". Po paru miesiącach nie mogłem na niego patrzeć. "Macie świetne produkty, macie narzędzia, czemu z nich nie korzystacie?" kolejny błagalny głos do tłumu. Poza tym wyścig szczurów, ludzie stoją przy faksie bo jest w 1 pokoju, a nie daj Boże kolega przeczyta i podkradnie klienta. Albo mail do wszystkich pracowników o śmierci matki jednego z kolegów, jak z trybuny ludu na wieść o śmierci Stalina. W dzień pogrzebu przyjeżdża dyrektor który wysyłał maila z apelem o stawienie się na pogrzebie, koleżanka więc się zbiera, a ten nagle mówi "co ważniejsze pogrzeb czy praca?!" Koniec współpracy to nagłe wezwanie do Katowic, podsumowanie mojej pracy, podziękowanie i prośba o zwrot kluczyków od auta służbowego. Wszystkiego się spodziewałem, ale i tak wyraz twarzy dyrektora - bezcenne. Czuł się w tym momencie bogiem, panem życia i śmierci, w tym momencie zabierał mi "lepszy świat" ;) Mój brat pracuje w takiej samej prawie firmie i jest szczęśliwy, kwestia charakteru, priorytetów. Reszta albo rezygnuje albo spotykają się w piątki soboty, narzekają i odgrażają się że w końcu wygarną szefowi:) Pobożne życzenia, a w poniedziałek podkulony ogonek i odpowiedź "TAK PANIE" (hasło usłyszane od mojej przełożonej, która natrafiła na nie w grze komputerowej jej małego synka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BMWdriver Re: odnośnie pracy w korporacji IP: *.31.radom.pilicka.pl 27.05.09, 10:06 Pracuje w korporacji już od 1,5 roku Jest to polska firma ubezpieczeniowa jedna z 3 największych na polskim rynku z austriackim kapitałem ;) Chociaż jestem młody ambitny i łasy na pieniądze, to wiem że nie jestem atrakcyjnym pracownikiem dla mojej firmy. Dlaczego? Darmowa najdroższa kawa, super komp do pracy, piękne biuro, klimatyzacja, wszyscy piękni i eleganccy. Przejrzyste zasady wynagradzania, jasna ścieżka awansu. Wszystko pięknie. Dlaczego więc nie potrafię się przystosować jak inni ?? Może dlatego że jak słyszę z za ściany następny odebrany telefon i sztuczne śmiechy współpracownicy, oraz co za pojeb zaraz po odłożeniu słuchawki to krew mnie zalewa i zbiera mi się na wymioty. Może miłe źle działają na mnie drobne sugestie mojego menedżera który robi to dla mojego dobra, a tak naprawdę daje mi do zrozumienia że coś właśnie źle zrobiłem i że jak się to powtórzy to polecę z roboty. Męczący sztuczny świat ludzi na wyrost którzy są wyprani z uczuć. Robią wszystko na pokaz, zapytaj się go jak praca, a odpowie ci jedno "ale mam zapier.." nawet gdy przez cały dzień napisał 3 e-maile i odebrał 5 telefonów. Sztuczne uśmiechy, sztuczne emocje, sztuczni przyjaciele którzy czychają na twoje stanowisko i nie zawachają się ani chwili żeby ci je zabrać. Nie czuje się bardziej ważny niż komputer na którym pracuje, jak sprzęt który gdy nie działa jak trzeba to się go wymienia.... raport o stanie duszy na dzień 27/05/2009 .... jeszcze się trzymam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: odnośnie pracy w korporacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.09, 13:18 Super oddałeś atmosferę pracy w korporacji,każdy kto marzy o takiej pracy powinien przeczytać. Tak jest wszędzie, jesli ktoś zaprzecza, to albo ma skórę jak słoń, albo zwykły mechanizm obronny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Qarthadastim Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.ipaper.com 27.05.09, 09:33 Artykuł pokazuje tylko fragment rzeczywistości. Nie przeczę, że są korporacje, które piorą mózgi swoim pracownikom. Przy czym ja pracuję w dużej, międzynarodowej korporacji w dziale IT i większość rzeczy, o których pisze autor artykułu nie ma miejsca. A pracuję tu już od 4 lat i w zasadzie nie mam ochoty zmieniać pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: franek Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 09:37 >>Ludzie przestancie narzekac - zacznijcie ciezko pracowac (umiejetnosc przystosowania sie i pracy w grupie - kazda ma zasady - jest podstawowa umiejetnoscia dobrego pracownika).<<ten cytat tez duzo mowi o autorze-wyprany mozdzek!!!...zal mi was ...dokad tak pedzicie w tych swoich garniturkach i szpiczastych;) lakierkach? wy zyjecie zeby pracowac a to ma polegac na odwrotnej zaleznosci -troche trzeba pracowac zeby zyc... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarzabek Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.gfk.pl 27.05.09, 09:40 "Banki ubierają pracowników w jednakowe stroje służbowe, a firmy informatyczne pozwalają do pracy przyprowadzać domowe zwierzęta. - Ludzie wyglądają przez to podobnie, a co za tym idzie czują się jak grupa, a nie jednostka." jakoś nie rozumiem logiki tego wywodu - jednocześnie praca w mundurku i zwierzęta w pracy = brak indywidualizmu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.proxy.aol.com 27.05.09, 09:44 Wiele tutaj dodać nie można bo zasadniczo wszystko zostało powiedziane.Z moich doświadczeń to praca zaczyna się między 7:00 a 9:00 można przyjść dowolnie w tych godzinach, pracuje się siedem i pół godziny.Dress code obowiązuje ale jak ktoś przyjdzie czasem w dżinsach i polo to też dobrze.Zdażyło mi się widzieć ludzi w garniturku i pod krawatem ale w adidasach albo w jarmarkowym pstrokatym krawacie żeby było śmieszniej.Dużo szkoleń i narad.Ogólnie pełny luz ale trzeba coś zrobić żeby się wzkazać.Chociaż są też tacy co cały dzień siedzą na internecie bo aktualnie nie ma nic do roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mark Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.man.bydgoszcz.pl 27.05.09, 10:00 poczytalem to wszystko i doszedłem do wniosków ... nie ma to jak praca na swoim .. trzeba znaleść swoją niszę ... trochę głowy na karku i jesteś panem samego siebie .. nie wiem ile płaca w tych korporacjach ... ale mi wystarcza .. nie mówiąc o czystej satysfakcji z tego że sam tyle potrafię .. z kilkoma pracownikami tworzymy rodzinną atmosferę, każdy wie co robić ... polecam ... to jest prawdziwe wyzwanie Odpowiedz Link Zgłoś
michal.augustyniak Prawo koroporacyjne do kompletnej zmiany 27.05.09, 09:47 W końcu mają myć dla korzyści wszystkich dla których tam pracują, a nie tylko dla szefa. Efektywnie, pranie mózgu. Tego rozumieją wszyscy którzy pracowali w korporacji, im większa, tym gorsza. Odpowiedz Link Zgłoś
exxon71 Re: Prawo koroporacyjne do kompletnej zmiany 27.05.09, 11:00 Tobie najwyrazniej niezle ten mozg wyprali, bo z belkotu, ktory napisales, niewiele sie da zrozumiec. Odpowiedz Link Zgłoś
michal.augustyniak Re: Prawo koroporacyjne do kompletnej zmiany 27.05.09, 16:15 exxon71 napisał: > Tobie najwyrazniej niezle ten mozg wyprali, bo z belkotu, ktory > napisales, niewiele sie da zrozumiec. A ty się odpier.dol tumanie, taki oryginalny że jako nick, wziął imię korporacji która od początku "wojen" w Afganistanie i w Iraku tylko zyskuje z nadgórowanej ceny ropy. Ładnie dostała w du.pę z powodu kryzysu ekonomicznego. Jeszcze lepiej dostanie gdy ludzie nareszcie przejdą na energie odnawialne. To nie podskakuj z tym praniem mózgu, bo już się ciebie baaaardzo boję! Może mi rozlejesz kupę ropy na podwórku? Odpowiedz Link Zgłoś
exxon71 Re: Prawo koroporacyjne do kompletnej zmiany 27.05.09, 18:17 Lol, niezle sie bawie czytajac Twoje wypowiedzi (poszukalem w wyszukiwarce i znalazlem jeszcze troche podobnych "kwiatkow" :) Mam nadzieje ze na ten post tez odpiszesz (wiem ze to sprzeczne z zasada "nie karmic trolla", ale nie moge sie powstrzymac :) Co do mojego nicka to wyobraz sobie ze zbieznosc z nazwa firmy exxonmobil jest przypadkowa. Ty rozumiem masz nazwisko zapozyczone od domu weselnego i restauracji "augustyniak" w Ostrolece? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
podniebny_warchlak Re: Prawo koroporacyjne do kompletnej zmiany 27.05.09, 18:24 dajesz michal, dokop exxonowi! Nie dosc ze ci rope sprzedaje po "nadgorowanych" cenach, to jeszcze smie sie z Ciebie nabijac! ROTFL :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Darek Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.ezbit.pl 27.05.09, 09:52 Ło matko, czy Wy nie rozumiecie, że odnosząc się do innej formy bycia/ubioru pozostajecie w drugiej formie? I nie ma ucieczki od formy? Przyjmuję określoną formę (gang i najnowszy krawat powiedzmy) tylko dlatego, że MI to ODPOWIADA - ze względów estetycznych, konformizmu, bo mam samochód w kolorze czarnym a sąsiad w żółtym i co kto chce. A poza tym: de gustibus non est disputandum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotrex Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 09:53 Praca w korporacji charakteryzuje się tym, że niezależnie od zajmowanego stanowiska zawsze jest ktoś wyżej. Jak ci nasra na łeb to jeszcze podziękujesz i powiesz, że ładnie pachnie. Dziękuje bardzo za taki "dżob". Wolę pracę w małej rodzinnej firmie, bez stresu, gdzie np zaprowadzenie dziecka w godzinach pracy do lekarza nie stanowi problemu dla szefa. Wszystko toczy się normalnym rytmem a nie według planu narzuconego przez "centralę". Na finanse akurat też nie narzekam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szczur Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.netia.pl 27.05.09, 10:08 czytam, czytam i sie dziwuje jak cholera... Zawiazala sie walka miedzy korporacyjnymi i antykorporacyjnymi i nie rozumiem po co? Mam pewne porownanie bo pracowalem w firmie rodzinnej i po dzis dzien wspominam to jako stracony czas, ale nie dyskryminuje przez to firm tego typu. Teraz pracuje w korporacji i nie zauwazam praktycznie zadnych cech opisanych w artykule. Przychodze do pracy kiedy chce, wychodze tez wtedy kiedy mam taka potrzebe. Gdy potrzebuje w trakcie pracy odwiezc dzieciaka do lekarza to po prostu wstaje i wychodze - nie musze nikogo pytac o pozwolenie. Moze dlatego, ze moim zdaniem klimat pracy tworza ludzie, a nie to ilu pracownikow zatrudnia firma, jaki ma kapital i gdzie miesci sie jej centrala. Zarowno w korporacji mozna dogadac sie z przelozonym jak z czlowiekiem, jak i w malej firmie zostac wyrzuconym poza nawias w zwiazku z ukladami rodzinnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alfa-Alfa Barbie i Ken z identyfikatorami na dupie IP: *.chello.pl 27.05.09, 10:07 Niestety każda korporacja to sekta. Powtarzam, k-a-ż-d-a. Pytanie tylko, jaki jest stosunek wiernych, zawsze zwartych i gotowych wyznawców do tych, którzy cały czas wątpią. Wracając z pracy w małej firmie, która też ma swoje plusy i minusy, widuję takie wypicowane lale i perfekcyjnych chłoptasiów, jak wyłaniają się po godzinie 18.00 ze swoich boksów, usytuwoanych w przezroczystym budynku ze szkła i stali, postukując identyfikatorami, których, można odnieść takie wrażenie, nie zdejmują nawet do kąpieli ;) Mam za sobą grzech w postaci uczestnictwa w zajęciach w tzw. klubie fitness, gdzie udało mi się poznać takich paru gorliliwych korpotrolli obojga płci. Ich miłość do firmy zadziwiła mnie do tego stopnia, że postanowiłem od czasu do czasu podpuszczać delikwentów w temacie przywiązania i służby korporacji, co powodowało tylko ich ożywienie i niezdrową fascynację swoim miejscem pracy. Im tam wmówiono, że są najlepsi, że żyją w sterylnym świecie ideałów, a wytrącenie z tego stanu to najgorsze, co może przytrafić się człowiekowi. Całe ich życie określa firma - karta do klubu fitness to dowód uznania zarządu, premia, dodatkowa pensja pod koniec roku czy wyjazd na szkolenie do Tajlandii za uzyskane wyniki sprzedaży to droga do raju bram, chciałoby się powiedzieć. I ten entuzjazm, od którego tak mdli, że aż wątroba się przewraca. I ich zdziwienie? Jak to? To ty tak po prostu przychodzisz na siłownię? To nie jest żadna premia, nagroda? Dla niektórych z nich godzinne zapieprzanie po bieżni to czasem przymus wykorzystania karnetu firmowego, bo a nóż-widelec przełożony sprawdzi, czy podwładny właściwie spędza czas po pracy, a jeśli nie jest na siłowni, a więc nie realizuje ściśle ustalonego planu dnia, który wszechwładny ułożył jednie dla dobra pracownika, to znaczy, że marnuje czas, że się wymiguje od zadań, że nie dba o rozwój osobowości. Kolacja z rodziną? Spacer z dzieckiem, że co? Jest jak u Orwella, wpie...od Wielkiego Brata, ale nadal kochamy Wielkiego Brata, a im większy wpie... tym miłość silniejsza. Do powyższych wniosków można dojść będąc niegdyś samemu wyznawcą takich reguł, fanatykiem pracy, ogarniętym nieodwzajemnioną miłością do przełożonego i organizacji. "Z tamtych lat" pamiętam, jak dla utwierdzenia się w słuszności pozostawania na danym miejscu kupowałem tylko produkty firmy, w której byłem zatrudniony, pie...c skrajny, choć na Zachodzie były przypadek, że gość, który przyjechał do swojej firmy (motoryzacyjnej) samochodem konkurencji, został wywalony na pysk, zatem nie jestem pierwszym, który uznał, że pracy należy się oddać do końca i pod każdym kątem. Tyle, że to już parę lat minęło od tego czasu, jak już nie jestem korpoklonem, a ja się śmieję z innych korpoklonów zapominając, że sam byłem trollem entuzjastycznie i z przyklejonym uśmiechem na gębie, potakującym każdemu słowu szefa i zadziwionym przez lat kilka, jak można w ogóle inaczej funkcjonować? Teraz mam zlasowany mózg i stare nawyki czasem wracają, ale solidny kopniak w dupę od rodziny, przyjaciół, zagorzałych przeciwników takiego stylu życia, przywraca mnie automatycznie do pozycji szarego człowieczka pracy, której, jak widać, nie oddaję się już z taką pasją, ale za to pracuję na swoim i sam się muszę rozliczać za wyniki, a czas mojej pracy to 24/h, więc...czyżby z deszczu pod rynnę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gojek Re: Barbie i Ken z identyfikatorami na dupie IP: 167.3.94.* 27.05.09, 10:25 > Niestety każda korporacja to sekta. Powtarzam, k-a-ż-d-a. wiesz generalnie nie zgadzam sei z Toba, aczkolwiek musze Ci przyznac racje co do niektorych kwestii... np znam rowniez takich gosci co poza praca nie maja zycia... ale jest ich niewielu...nigdy nie bylem i pewnie nigdy nie bede "sluzalczo wiernym zadnej korporacji" - ale to ppewnie raczej kwestia osobowosci...niegdy nikomu nie wlazilem w tylek (patrz szefowi), zawsze mowilem co mysle i nie zawsze bylo to mile przyjmowane przez szefa, ale nie bylo tak zebuym przez to cierpial (awanse byly, podwyzki i premie tez) - ale moze to raczej moje szczescie do korporacji lub tez szefow w nich pracujacych, ktorzy umieli przyjac krytyke i traktowali to jako sugestia a nie atak na siebie... ale pamietam jak pracowalem jeszcze w Erze w Polsce i co sie robilo z ludzmi tam....az zal dupe sciskal jak patrzylem na nich, potrafili zmienic sie diametralnie w ciagu 6ciu miesiecy...od normalnego ludzika z ktorym mozna bylo spobie pojsc na fajke i/lub piwko do korporola ktory by zzarl wlasne gowno tylko coby wspiac sie o jeden szczebelek wyzej...- pomijam kwestie podpieprzania itd...na szczescie po prawie dwoch latach udalo mi sie znalezc inna prace... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exBarbie Re: Barbie i Ken z identyfikatorami na dupie IP: 193.24.24.* 27.05.09, 11:14 > Niestety każda korporacja to sekta. Powtarzam, k-a-ż-d-a. < ja zgadzam się w 100% po 10 latach odchodzę z korpo Cieszę się jak dziecko! Odpowiedz Link Zgłoś
podniebny_warchlak Re: Barbie i Ken z identyfikatorami na dupie 27.05.09, 11:12 > Niestety każda korporacja to sekta. Powtarzam, k-a-ż-d-a. Pytanie > tylko, jaki jest stosunek wiernych, zawsze zwartych i gotowych > wyznawców do tych, którzy cały czas wątpią. Ciekawe. Albo jednak sie mylisz w pierwszym zdaniu, albo w korporacji w ktorej pracuje stosunek wiernych do watpiacych jest 1 do 100 albo i mniej (bo ja nie spotkalem u siebie w pracy jak dotad takich "wiernych"). Chyba tez troche sie zmienilo w ostatnich latach w korporacjach (nie wiem, bo pracuje od niedawna, ale slyszalem takie historie) i nie wyglada to juz tak, jak "za twoich czasow". Oczywiscie pisze to z perspektywy warszawskiej centrali, praca w dziale analitycznym (wiec nie w sprzedaz). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SE Korporacyjne pralnie mózgów IP: 213.144.254.* 27.05.09, 10:11 Nawet jezeli polowa z opisanych wyzej rzeczy jest prawda, to podejrzewam, ze w podrzednych firmach sredniej wielkosci, gdzie managerowie przestali radzic sobie z dalszym zarzadzaniem wzrostu swojego przedsiebiorstwa! Pracowalam w 2 roznych korporacjach (FMCG i finansowka), blisko wspolpracowalam z kilkoma innymi i nigdy nie spotkalam sie z wiekszoscia przypadkow podanych przez autora. W mojej pracy lubie indywidualne podejscie do pracownika, poszanowanie moich dazen do zachowania rownowagi pomiedzy zyciem zawodowym i rodzinnym, wsparcie mojego rozwoju (zawodowego i osobistego), kreatywne srodowisko pracy, dostep do najnowszych technologii/rozwiazan/trendow, prace w miedzynarodowym srodowisku i przede wszystkim panujacy profesjonalizm - od rekrutacji opartej na kompetencjach po ocene pracownika i jasne zasady awansu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Drevniak Co za bzdety IP: 212.160.172.* 27.05.09, 10:11 Od 10 lat pracuję w wielkiej, międzynarodowej korporacji (jeden z większych pracodawców w Polsce) i moim zdaniem z tego artykuliku prawdziwe są stwierdzenia tylko o nowoczesnym biurze i własnym miekscu parkingowym. Myślę, że autor oglądał sławny a zakazany wyrokiem sądowym film o Amway a resztę podsunęła mu wyobraźnia:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koala Korporacyjne pralnie mózgów IP: 155.94.70.* 27.05.09, 10:16 Mam wrazenie, ze autor artykulu chce ulzyc w cierpieniu wszystkim nekanym biurowym mrowkom, ktore w jego mniemaniu tkwia przy korpo- komputerach przy porannej korpo-kawie, przeszukujac gazetowe fora w nadziei, ze znajda kogos gotowego ponarzekac razem z nimi. Tymczasem, gdyby w korporacjach bylo rzeczywiscie tak, jak pisze artykul, nikt nie mialby czasu tutaj zagladac. Ba, gazeta.pl bylaby strona blokowana przez korpo-serwery. Korpo-swiat w artykule jest calkiem znieksztalcony; nacisk niepotrzebnie kladzie sie na psycholi, ktorym czasem uda sie przeniknac do kadr zarzadzajacych, a to, jak juz wielu z Was pisalo, zdarza sie wszedzie. Dla mnie glowna bolaczka korpo-swiata jest czynnik, ktory sprawia, ze wielu z Was z nudow kliknelo, by przeczytac ten artykul w godzinach pracy. W korpo-swiecie rzadko przesladuja. Czasem trzeba sie usmiechnac wbrew swojej woli, czasem pojsc na ugode z kompletnym idiota, czasem poswiecic chwile na absolutnie bzdetna procedure. Ale nie to jest zagrozeniem dla pracownika i jego osobowosci. Najbardziej zagraza mu przytlaczajaca, narastajaca z kazdym dniem NUUUDA. Korporacje nie trzymaja przy sobie pracownikow nekaniem czy jakimkolwiek innym przymusem - ludzie zostaja z wygody, bo jest Medicover, bo sa karnety na silownie, bo pensja regularna. Bo nikt nie bije po rekach, nikt nie stoi nad glowa, bo mozna sie schowac w tlumie. Tymczasem dni i miesiace mijaja, a dawne zainteresowania i pasje jakos bledna. Czlowiek zaczyna zlewac sie z tlumem. Malo chciec. Rozleniwia sie umyslowo. Zanika instykt przetrwania, pociag do wyzwan i inicjatywa. Tkwie w takim bezpiecznym baloniku juz ponad rok - na szczescie wykupila nas jeszcze wieksza korpo-matka, pod koniec roku nas wchlaniaja, i to bedzie dobra okazja, zeby odejsc i wreszcie zmusic sie, by stanac na wlasnych nogach i odzyskac w nich czucie. Odpowiedz Link Zgłoś
el_quatro Re: Korporacyjne pralnie mózgów 27.05.09, 17:08 Dobre. Faktycznie chyba nuda jest najwiekszym zagrozeniem w takich molochach. Nikt za nic nie odpowiada. Malo kto sie interesuje po co to wszystko. Wazne sa obiadki i silownia po pracy. Taki dryf i rozleniwienie, a stawanie na bacznosc to tylko rytual. Ktos tam pewnie na to wszystko zasuwa, ale w HQ to wiekszosc raczej kombinuje jak sie nie narobic i sprawiac dobre wrazenie Korporacje placa duzo mlodym, ale tylko oni tam naprawde tyraja. Potem to jest ciepla posadka. Ew. ktos zostaje nadzorca i moze sie juz zupelnie bezkarnie obijac pilnujac timesheetow. Dla ludzi z doswiadczeniem w konkretnej branzy sa mniejsze firmy albo wlasna dzialalnosc, bo tam zarobia tyle ile sa warci. W korporacji raczej nie mozna zarobic wiecej od szefa, bo to burzy lad. Bedac w srodku mozna sie wspinac, ale to jest zabawa sama w sobie. Dla osob o wysokich zdolnosciach spolecznych. Takie intrygi dworskie. Chodzenie na obiadki z kim trzeba, poklepywanie po pleckach, tryskanie energia, udawanie zaangazowania. Wlasciwie tacy ludzie poza sprawianiem wrazenia nie maja czasu na konkretne dzialania, wiec do podejmowania decyzji i prowadzenia projektow wynajmuje sie specjalistyczne firmy To jest skomplikowany system, ale mysle ze wiecej jest nudy i biurokracji niz przesladowan. Wrecz odrotnie: korporacje ucza ludzi wpolpracy i kulturalnego zachowania. Nawet jesli to wszystko jest powierzchowne Wbrew temu co sie chcialoby o sobie myslec, wiekszosc ludzi woli oddac swoja wolnosc w zamian za bezpieczenstwo i stala wyplate. Poza lubia czuc sie czescia grupy i robic to samo co inni Sam lubie. Teraz prowadze wlasna dzialalnosc i to jest jakby doroslosc - nic za darmo. Za korporacja tesknie jek za studiami - takie w sumie beztroskie zycie za pieniadze 'rodzicow' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wedd Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 00:00 Dotknąłeś sedna problemu. Pracując w korpo w wielkim mieście tracisz instynkt życia, pasje przestają cieszyć, żyjesz od weekendu do weekendu, nie robiąc w tygodniu nic sensownego. Pracowałem w 3 korpo (największe firmy w swoich branżach na świecie), prywatnej firemce marketingowej, i stowarzyszeniu - najwięcej nauczyłem się o ludziach, radzeniu sobie w różnych sytuacjach zawodowych i życiowych w małej, niepozornej firemce. I choć pracowałem tam kilka lat temu przez parę m-cy, to do tej pory mam kontakt z ludźmi. Korpo za to nauczyło mnie procedur (wow!). Plusem jest stabilność, ale po pewnym czasie to złota klatka, w której zaczynasz się dusić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gek Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 10:19 Praca jest dla biednych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Akiz Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.lutn.cable.ntl.com 29.05.09, 17:33 Bogaci odnajdują sens życia właśnie w pracy. Trzeba tylko robić to co się lubi. A biedny to jesteś Ty bo widać nie masz pasji w życiu, biedaku... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paw Korporacyjne pralnie mózgów IP: 212.160.172.* 27.05.09, 10:22 Pracuję w dużej międzynarodowej korporacji od prawie 5 lat zatrudnijącej pona 10 tys. pracowników i jest to już 2 korporacja w mojej karierze. Nigdy nie spotkałem się z opisanymi w artykule przypadkami. Artykół powstał chyba na bazie wyolbrzymionych plotek. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.elpos.net 27.05.09, 23:41 współczuję tej korporacji, że zatrudnia takiego analfabetę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ajenka Korporacyjne pralnie mózgów IP: 194.250.98.* 27.05.09, 10:27 Ja pracuje w miedzynarodowym koncernie i caly dzial jest podzielony na 4 projekty jezykowe. Niestety tu autor ma duzo racji w tym co pisze. Wiekszosc osob znajduje sie w kat. wiekowej do 30 lat, wraz z supervisorami. Kawa, obsluga medyczna, ubezpieczenie zyciowe, systemy motywacyjne i nasz wspanialy target ktory jets pilnowany przez dyrektorow z dwoch roznych krajow robia swoje jezeli chodzi o system pracy i atmosfere wyscigu szczurow. Kazdy tu powie ze praca placowo jest bardzo atrakcyjna i ma wiele udogodnien, ale na dluzsza mete kazdy wczesniej czy pozniej mysli czy nie lepiej zrezygnowac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swen Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.09, 10:28 pracuje w korporacji już 5 lat - nie widzę się teraz w inny miejscu. 4 h tygodniowo pracy + 8 h dziennie na komórce. Pensja dochodzi do kilku krajowych. w miedzy czasie pracuje w drugiej firmie , tylko korporacja moze zapewnić takie warunki pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZiomisławPaliblant Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.e-wro.net.pl 27.05.09, 18:43 > Pensja dochodzi do kilku krajowych. A ciśnienie do ilu ci dochodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
drakaina Co się robi w pracy w korporacji? 27.05.09, 10:28 A czy ktoś może kiedyś napisać, co właściwie robi przez cały dzień pracy człowiek np. 'na telefonie' w korporacji, czy też inny pracownik z gatunku, o których piszecie? Na czym polegają jego obowiązki? Co konkretnie ma do wykonania? Wbrew temu, co się Gazecie-Praca wydaje, nie każdy obywatel pracuje lub pracował w 'firmie', nie mówiąc już o korporacji, ergo dla części społeczeństwa te problemy są abstrakcją. Co to są te mityczne wyniki, na czym polega awans w tego rodzaju pracy, co jest tak ważne, że limituje się czas przerw? Co jest twórczego w pracy w firmie? Dlaczego to takie atrakcyjne? Poza wszystkim takie artykuły mogłyby absolwentom pomóc się zastanowić, czy naprawdę chcą pracować w takim miejscu, robić to, co się robi w firmie, współtworzyć jej świat. A wy zawsze piszecie ogólnikami, jakby każdy wiedział, o co chodzi. -- ferengis.blox.pl hellenika.wordpress.com antiquitates.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: timlider Re: Co się robi w pracy w korporacji? IP: 194.50.123.* 27.05.09, 10:50 Właśnie!, zamiast siedzieć w necie i pisać bezproduktywne elaboraty, weźcie się do roboty bo na premie nie wyrobicie !! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corporate identity Na czym polega praca w korporacji? Bardzo proszę IP: 213.17.170.* 27.05.09, 10:59 Open space, niskie ścianki działowe, w naprawdę dużym pomieszczeniu siedzi nas około 40-tki. Każdy ma telefon stacjonarny z indywidualnym nrem, laptopa/stacjonarkę, do lapatoków często dodatkowy duży monitor (dla wygody). Niektórzy pracują na 2-ch kompach. Też dla wygody. Co jakieś 2h "ktoś" chodzi i zbiera brudne naczynia, zmywa, sprząta itp. Nic tylko pracować. Podział jest ścisły. Każdy ma swój zakres i wie za co odpowiada. W odróżnieniu od firm prywatnych - tu nie dostaniesz premii czy nagrody za sprzedaż produktu za który nie odpowiadasz czy też za "nagonienie" Klienta (jeśli nie jesteś handlowcem). Rób swoje. Najlepiej jak potrafisz. Atmosfera luzacka, czasem ktoś głośno mięchem rzuci. Ludzie robią sobie przerwy, hulają po necie, oglądają filmiki na YouTubie itp. Ale praca wre i posuwa się do przodu. Szum telefonicznych rozmów, cichy stuk drukarek, wszyscy zatopieni w kompach. Tak to wygląda. Trudność pracy w korporacji polega na tym, że nikt nie poprowadzi Cię za rączkę. Nikt Ci nie powie co i jak masz robić. Twój problem. Poradź sobie. Możesz pytać innych, ale lepiej nie powtarzaj ciągle tych samych pytań, bo narazisz się na złośliwe komentarze. Tu nie ma miejsca dla mało bystrych. Jeśli masz przeciętne IQ, takież doświadczenie, wykształcenie i wiedzę - to nie masz tu czego szukać. Głód wiedzy. To się liczy. Precyzja wyrażania myśli. Tu nikt nie ma czasu na kwieciste opowieści dziwnej treści. Konkretnie proszę. Jeśli podajesz jakieś dane - to wykres/tabelka. Jeśli ktoś z managementu o coś pyta - odpowiadaj konkretnie. Bezpośrednie polecenia wykonuj "w czasie rzeczywistym". Inne - wg przez siebie ustalonej hierarchii. Awans? Zdarzają się. Ale to trochę na zasadzie domina: musi się zwolnić miejsce, żebyś Ty mógł tam wskoczyć, a sam zwolnisz w ten sposób miejsce następnemu. I to chyba wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: Na czym polega praca w korporacji? Bardzo pro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 12:53 Ale co wy tam robicie? Jakie tabelki? Z czym? O czym? Dla kogo i po co? Co wy tam klecicie w tych kanciapach ciecie od czystych biurek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: corporate identity Jakie tabelki? IP: 213.17.170.* 27.05.09, 13:05 Zależy od działu. Co innego przygowuje marketing, co innego sprzedaż, a jeszcze co innego specjaliści techniczni. Do wszystkiego są odpowiednie narzędzia, a już zwłaszcza do wyciągania z systemu danych nt. sprzedaży. A co konkretnie się kleci? Np. szef pyta o sprzedaż dystrybucyjną. No to osoba za to odpowiedzialna robi na szybko stosowne zestawienie. Techniczni dostają np. przetargową specyfikację techniczną do oceny: pasujemy czy nie? A jeśli nie to co jest nie tak? I który z konkurentów pasuje najlepiej? Takie dane też najłatwiej (naprawdę!) przedstawić w tabelce. Marketing to z kolei słupki: analizy danych z instytutów badawczych, wykresy wizualizujące wzrost/spadek sprzedaży itd., itd., itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: S Korporacyjne pralnie mózgów IP: 213.86.33.* 27.05.09, 10:41 Czy ktos mógłby podać nazwę choć jednej z firm w ktorych dochodzi do takich nonsensów czy jest to kolejna narkotyczna wizja jakiegoś pożal się boże dziennikarzyny, który siada i pisze opowiadania s-f na zadany temat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.kcor.gov.pl 27.05.09, 10:41 To co napiszę tutaj jest na prawdę ważne i wielu może pomóc. Podstawową sprawą jest rozwój duchowy człowieka który idzie w parze z intelektualnym ( praca ), psychofizycznym ( sen 7 godzin 20 minut, sport, rekreacja ). Ile młodych ludzi praktykuje życie duchowe, modli się, medytuje, kontempluje itd ? Prawie nikt. I nie dziwmy sobie, że korporacje lub systemy totalitarne przejmują nad nami kontrole. Zastanówcie się ludzie co wolicie: Boga czy system ? Korporacje czy ideologie totalne często posługują się elementami duchowości ( np dążenie do Jedności w ramach odchodzenia od dualizmu: państwo = wódz = partia = korporacja )co czyni je atrakcyjnymi. Mówiąc jeszcze inaczej korporacja, nazim, faszyzm, komunizm mają na celu zamknąć człowieka w tzw więzieniu socjalnym. W obecnych czasach system kredytu bankowego okazał się strażnikiem więziennym. A zatem:Bóg czy system ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: 85.134.166.* 27.05.09, 10:42 co za belkot Vito! wyobraz sobie ze do Irlandii jakims cudem tez dotarly korporacje w ktorych mozna pracowac i (o losie!)robic kariere. wiec zanim cos napiszesz upewnij sie czy nie zostawiles mozgu w pokoju obok. to ci pomoze w thinking outside the box. nienawidze Polakow ktorzy na podstawie tych kretynskich artykulow maja wyrobione zdanie na temat IRLANDII nidgy jej nie odwiedzajac. co to za stereotyp do nedzy! z takich powodow zygac mi sie chce na mysl o powrocie to srodowiska takich czubow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GOJEK Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: 167.3.94.* 27.05.09, 11:51 Gość portalu: xxx napisał(a): > co za belkot Vito! wyobraz sobie ze do Irlandii jakims cudem tez dotarly korpor > acje w ktorych mozna pracowac i (o losie!)robic kariere. wiec zanim cos napisze > sz upewnij sie czy nie zostawiles mozgu w pokoju obok. to ci pomoze w thinking > outside the box. nienawidze Polakow ktorzy na podstawie tych kretynskich artyku > low maja wyrobione zdanie na temat IRLANDII nidgy jej nie odwiedzajac. co to za > stereotyp do nedzy! z takich powodow zygac mi sie chce na mysl o powrocie to s > rodowiska takich czubow. XXX - JESTES DEBIL I TYLE... :) w irla dla korporacji przepracowalem 7 lat...pamitalem jeszcze czasy gdy spotkanego Polaka zabieralo sie na piwko, ucieklem stamtad juz prawie 3 lata temu bo za duzo nas sie tam zrobilo... jezeli masz lepsze/dluzsze doswiadczenie w pracy w Irlandii lub/i gdzies indziej poza Polska wiec powiedz gdzie... patrzac na twoja flustracje i "poziom" wypowiedzi sadze zes niedowartosiowanym jest... i probujesz sobie odbic to na forum... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stauffenberg Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.09, 10:47 Malcziki słowa: Kazik Staszewski muzyka: Vlado Divljan / Srdjan Saper album: Yugoton Raz, dwa, tri - Málcziki! Płomienne zorze budzą mnie ze snu Giełdowy ranek, informacji szum Z radiem na uszach i wartości swej W pełni świadomy, świadomie, że hej! Moi koledzy ścigają ze mną się Bo do wyścigu każden gotów jest Moi koledzy z lepszych najlepsi: Trzydzieste piętro w biurowcu szklanych drzwi Słońce zachodzi, minął kolejny dzień A po wyścigu dobrze zabawić się Moi koledzy bawią nocą się Po to jest życie, by korzystać zeń (Пополудный кружок, на который я иду Там уже будет моя девушка Девушка блондинка, которую люублю Мы вместе будем ездить на короблю) Który na górę, który spada w dół Kto bardziej sprawnie, własny los swój kuł Wiecznie się wspinać - Świeczki warta gra W systemie siła, a-a-a-a-a Płomienne zorze budzą mnie ze snu Giełdowy ranek, informacji szum Z radiem na uszach i wartości swej W pełni świadomy, świadomy, że hej! Moi koledzy ścigają ze mną się Bo do wyścigu każden gotów jest Moi koledzy z lepszych najlepsi: Ostatnie piętro w biurach szklanych drzwi Słońce zachodzi, minął kolejny dzień A po wyścigu dobrze bawić się Moi koledzy bawią nocą się Życie po to, by korzystać zeń Odpowiedz Link Zgłoś
gregsmile Jakie Korporacyjne pralnie mózgów? 27.05.09, 10:58 Pracuję od 18 lat w korporacji i nie spotkałem się z jakimkolwiek praniem mózgów. Nie wiem jak jest w korporacjach w Polsce ale chyba standarty są takie same. To jakiś mit chyba z tym zniewoleniem przez korporacje. Po studiach pracowałem w polskiej dużej firmie i uciekłem po 2 latach do korporacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: korpoman Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.09, 10:59 Moi drodzy może w UK tak nie ma ale 90% rzeczy opisanych ja osobiście doświadczam na swojej skórze, łącznie ze śpiewaniem "We are the champions" i uśmiechami do lusterka wiec cieszcie się, że macie ok ale nie wszędzie tak jest! Odpowiedz Link Zgłoś
o-kurde.pl Re: Korporacyjne pralnie mózgów 27.05.09, 11:12 Cóż, jesli ktoś spędził 10 lat w korporacji, nigdzie więcej nie pracował, nie powinien mówić, że nie zauważa, że w korporacji piorą mózgi. Oczywiście, trudno sobie wyobrazić, że gdzie indziej mogłoby być lepiej, ale przy braku skali porównawczej trudno cokolwiek wyobrazić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gojek Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: 167.3.94.* 27.05.09, 11:55 powiedz jaka to byla firma.... Odpowiedz Link Zgłoś