Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Korporacyjne pralnie mózgów

      • Gość: S Korporacyjne pralnie mózgów IP: 188.33.54.* 27.05.09, 11:05
        Dla mnie to "absolutna prawda"...mam ponad 3 lata podobnego
        doswiadczenia. Dobre to dla ludzi bez poczucia własnej wartości-jak
        się je zbuduje, to się idzie "na swoje" albo do małej firemki, gdzie
        jeszcze jest serce i wolna wola:)
      • Gość: iś Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 11:09
        pracowałam dla koropracji i nie wytzrymałam za długo... to nie mój styl nie mam
        zamaiaru obrażać ludzi, którzy pracują dla korporacji i się tam utrzymują -
        każdy ma inny sposób pracy i podziwiam ludzi, którzy w tych warunkach umieją się
        utrzymać i dochodzić do wysokich stanowisk. to nie jest po prostu dla mnie po
        kilku miesiącach w korporacji zrozumiałam co jest dla mnie najważniejsze - czyli
        rodzina i przyjaciele - taka już jestem.. może do niczego nie dojdę, lub dojdę
        ale swoim tempem. Ludzie są różni i dlatego może dobrze że każdy ma wybór formy
        pracy i tyle
      • Gość: Ad Korporacyjne pralnie mózgów IP: 57.66.195.* 27.05.09, 11:10
        Taki artykul mogl napisac wylacznie ktos, kto zycie korporacyjne zna
        jedynie z podobnych artykulow. Pracowalem w trzech korporacjach (i
        nadal pracuje) i powiem szczerze, ze 90% praktyk opisanych w
        artykule nie mialo miejsca w zadnej z nich. Mowie o duzych,
        globalnych korporacjach.
      • Gość: co_wy_piedolicie Ale fantazja! IP: 80.50.127.* 27.05.09, 11:14
        Rrrrany ale pieprzenie. To chyba tekst wspolautora programow
        "dramatyczno-dokumentalnych" typu Uwaga czy cos tam innego na TVN. Brakuje
        jeszcze redaktora Cebuli i rozpietej po calosci żółtej ceraty (ala policyjnej) w
        około miejsca schadzki pobliskich lokatorów.

        Strachy na lachy, bzdury i science fiction. Pracuje w piekielnej korporacji (od
        kiiiilku sporych juz lat) - kto chce niech sie bawi w sprawdzanie IP. Nic
        podobnego sie nie dzieje tak ze mna, moim otoczeniem, znajomymi obok... Jedynie
        z czego sie "my" smiejemy to z kultu wpieprzania sushi. Kto nie wcina sushi ten
        przegral zycie - ja niestety wole mielonego :)

        Pozdrawiam, spadam do sekty bo juz mam torsje i strach mnie ogarnia nad
        niesplaconym kredytem na fafnascie milionow.
        ..
      • Gość: Misiek Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.aster.pl 27.05.09, 11:21
        przepracowałem 10 lat w korporacjach.teraz pracuję sam dla siebie i
        nareszcie wiem że żyję.pozdrawiam wszystkich.Misiek
      • Gość: Dafoe... Korporacyjne pralnie mózgów IP: 193.108.194.* 27.05.09, 11:21
        Witam,

        niestety, coraz więcej artykułów na GW jest pisana bardzo pobieżnie.
        Brak dogłebnej analizy problemu, przytaczanie jednostronnych opinii
        (negatywnych, potwierdzających tezę autora). Oględne słabo określone
        przykłady (to w końcu gdzie się tak źle pracuje)? Muszę przyznać, że
        mam doświadczenie pracy w 3 korporacjach (2 polskie, 1 zagraniczna)
        i część tez z aryktułu da się obronić: presja na wynik, usilna
        presja na identyfikowanie się z oragnizacją, wymuszone zwroty w j.
        angielskim (naprawdę zbedne) i pewien rodzaj psychicznej presji,
        żeby dopasować się do wartości i zasad panujących w organizacji (acz
        rzadko mówiono o tym wprost, zwykle dawano do zrozumienia). Powyższe
        uwagi dotyczą 1 firmy, w pozostłach 2 nie spotkałem się z tego typu
        zjawiskami.

        Choć próba jest moja dość mała (3 firmy), jak widać róznie bywa w
        różnych firmach. Moja rada jest prosta, wręcz banalna - pracujemy i
        robimy to czego od nas wymagają i jednocześnie ślemy CV :) Ja akurat
        zostałem złapany przez head huntera - ale myśle, że samemu też warto
        próbować.

        Naprawdę zmiana pracy nie jest dramatem, dla mnie nieco
        niezrozumiałe jest narzekanie na swoją firmę i nic nie robienie z
        tym. Przecież jesteśmy wolnymi ludźmi, a pracy nie jest wcale tak
        mało (nawet w kryzysie). Trzeba się po prostu do tego przygotować
        odpowiednio.

        Nie zmienia to faktu, że artykuł niestety jest tendencyjny i mało
        pogłebiony (a szkoda) - bo wg. mnie problem jest ciekawy i ludzie
        się nim poważnie interesują.

        A teraz nie siedzimy na necie tylko pracujemy:P:P

        Pozdrawiam














      • Gość: witam Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 27.05.09, 11:25
        Nie wytrzymam. Nie mogę już czytać tych komentarzy. Czy wy ludzie
        zdajecie sobie sprawę z tego że macie tylko jedno życie? Nagle
        obudzicie się w wieku 40 lat, z siwymi włosami albo ich brakiem, z
        rakiem macicy, stanem przed-zawałowym i przed-udarowym i rozsypaną
        rodziną? Czy tego chcecie od życia, chcecie być wiecznym biurowym
        popychadłem? Czy ktoś kiedyś się zastanawiał jakie jest przełożenie
        zysków waszej firmy na koszty? Zostawiacie w tych firmach całę swoje
        życie i młodość, a kilka osób na szczycie jak pijawki spija z tego
        śmietankę przychodząc do biura na dwie godziny dziennie żeby
        sprawdzić przelewy, wypić kawę i poczytać rzeczpospolitą która zawsze
        leży na biurku bo to mądrze wygląda. Jesteście chorzy i nienormalni.
        Będziecie źle pracować to się was pozbędą. Nie mogę zrozumieć
        dlaczego ten zasrany amerykański styl zarządzania przyjął się w
        polsce. Od czegoś takiego właśnie uciekłem z Polski. Pracowałem w
        polsce w dużym koncernie, teraz też pracuje tylko że w UK. W jednym i
        drugim przypadku na stanowisku głównego inżyniera. W polsce
        oczekiwano odemnie 12 godzin pracy, 24h na telefonie, udziału w
        imprezach integracyjnych, realizacji targetów i ogólnie
        podporządkowania się tym niewolniczym metodom. Tutaj pracuje 8h
        dziennie i ani minuty dłużej, nie siedze na komórce 24h bo ktoś coś
        będzie chciał, pracuję z ludzmi którzy są zadowoleni z życie, cały
        tydzień rozmawiają o wakacjach i weekendzie. Nikt nie narzeka [może
        czasami jak ma kaca a musi pracować]. Tutaj przejrzałem na oczy jaki
        system niewolnictwa panuje w polskich biurach. Jak przypomnę sobię tą
        gęstą i zawiesistą atmosferę w polskim biurze to aż mnie ciarki
        przechodzą. Tam musiałem byc trybikiem tutaj jestem człowiekiem.
        Oczywiście pieniądze, tutaj zarabiam 5x więcej niż w polsce. A teraz
        czekam na komentarze na temat mojej ortografi, stylistyki i tego że
        jestem zmywakiem.
        • Gość: arm Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.chello.pl 27.05.09, 12:18
          Hrhr. Końcówka dobra. Gdzie pracujesz? Trzeba perfekt mówić po ang. czy komunikatywnie? :)
      • maxxman Re: Korporacyjne pralnie mózgów 27.05.09, 11:27
        Ha ha ha! Jak można brać na poważnie słowa głoszone przez AIESEC skoro raz on
        sam jest korporacją studencką - i to agresywną bo uzależnia emocjonalnie od
        siebie młodziutkie, zielone świeżynki - i w dodatku jest finansowany głównie
        przez korporacje (EY, Deloitte, PwC, Mars, Unilever etc.)???
      • Gość: Adam1967 Korporacyjne pralnie mózgów IP: 217.149.250.* 27.05.09, 11:37
        Ciekawe.
        Od 12 lat pracuję w jednej z największych niemieckich korporacji
        przemysłowych i mogę do tego artykułu dodać jedynie swoje
        spostrzeżenia :

        - atmosfera pracy w porównaniu z firmami rdzennie poslkimi - świetna
        - oczywiście są tarcia , ale dotyczą one raczej normalnej współpracy
        z polskimi managerami a nie kultury korporacji - ta raczej tłumi
        autorytarne zachowania polskiej kadry zarządzającej
        - w pracy jest nacisk na skuteczność połączoną na etyką biznesu -
        nieporównywalnie większy niz w polskich firmach

        Podsumowując - oczywiście zaangażowanie w pracę w sensie
        dyspozycyjności oraz nakładu pracy są spore , acz takie same
        oczekiwania spotykam w niekorporacyjnych polskich firma średniej
        wielkosci , ale sama atmosfera pracy i poziom szacunku dla ludzie
        jest tu na bardzo wysokim poziomie

      • Gość: pilocik Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.centertel.pl 27.05.09, 11:39
        no cóż , każda korporacja to typowa sekta ... sam sposób zachowania
        sie w niej , układy tam panujące (towarzysko / koleżeńsko /
        rodzinne) , modele rekrutacji , czy sposób komunikowania się ,
        daleko odbiega od typowych standardów firm , śmiejących się o sobie
        mówić i pisać "światowy lider" ... pracowałem w takiej firmie ,
        koncernie ... no cóż ... naście lat , zdecydowanie za długo i mogę
        potwierdzić , że samo zarządzanie to układ
        towarzysko/koleżeńsko/rodzinny osób , nie dających sobie zrobić
        absolutnie ŻADNEJ krzywdy ......... szkoda tylko pracowników ,
        którzy jeszce tam pracują , którzy otwierali ja na runku w PL ...
        atmosfera koszmarna .... ale tak niestety jest w korporacjach ,
        właśnie piszę książkę na ten temat .... smutne , że świat i
        business , kieruje się własnymi "zasadami" .....
      • Gość: kowalski Korporacyjne pralnie mózgów IP: 198.28.69.* 27.05.09, 11:44
        moje doswiadczenie zawodowe to 5,5 roku
        3 lata w FMCG (korporacja amerykanska)
        2,5 roku farmacja (korporacja angielska)
        za miesiac zaczynam w branzy opakowaniowej (korporacja francuska)

        sa plusy i minusy, sa roznice w zasadach dzialania tych organizacji.
        zaczynalem od stazysty, w tej chwili pracuje na stanowisku
        kierowniczym nizszego szczeba, a zmieniam ... na kierownicze
        wyzszego.

        kasa ..... oczywiscie ze jest b.dobra, dodatki sa, opieka medyczna,
        kurs jezykowy, niestety malo szkolen, dpowiedzialnosc......olbrzymia.

        praca - staram sie nie pracowac wiecej niz 8,5-9h. oczywiscie jestem
        pod telefonem i czasami w domu rozwiazuje problem o 2 w nocy przez
        godzine (taki fach poprostu) - bo moi ludzie potrzebuja wsparcia
        (głownie podjecia decyzji i odpowiedzniego poierowania ich
        dzialaniami), pogodzilem sie z tym - nie ukrywam ze mi to odpowiada,
        duzo satysfakcji, adrenaliny... ale.... mam czas na prace w
        ogrodzie, na zabawe z pasami, na spacer z zona.....

        niemniej jednak latwiej w korporacji jest specjaliscie niz
        managerowi, wazne sa tez predyspozycje - bo jezeli ktos bierze na
        siebie cala robote na niego splywajaca.... nie da rady, polegnie.

        podczas rozmow z przelozonym gdy dostaje nowe zadanie zawsze mowie
        ze aktualnie robie cos innego i ze to zadanie sie opozni - czy
        szefowa to przyjmuje?? jasne ze nie :), ale pozniej gdy pyta czy
        jakies inne zadanie jest zrobione odpowiedz jest prosta.........jest
        w trakcie, ale eskalowalem juz wczesniej ze beda opoznienia - takie
        jest zycie.

        wazne jest to zeby zrozumiec ze w korporacji jest sie trybikiem
        ogromnej maszyny, malo waznym trybikiem, trzeba patrzec na siebie,
        realizowac sie samemu a zadania pracodawcy wykonywac przy okazj .
        korporacja nie bedzie miala skrupolow zeby sie pozegnac z
        pracwnikiem... wiec dlaczego pracownik ma miec watplowosci??
        wyznaje zasade ze praca jest po to zeby dawac mi kase na
        przyjemnosci, wiec wole pracowac ciezej za wieksze pieniadze niz tak
        samo ciezko ale za mniejsze :)
        • Gość: etlen Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.amazon.com 27.05.09, 11:51
          i to jest rozsadne podejscie,
          pozdrowienia dla ludzi z korporacji
      • Gość: K. Korporacyjne pralnie mózgów IP: 64.208.49.* 27.05.09, 11:56
        Ja pracuję w siedzibie głównej międzynarodowej korporacji w Paryżu. Moje
        obserwacje to:

        - Faktycznie nikt nie rozlicza nas z tego ile godzin siedzimy, jest mozliwosc
        pracy w domu i wiele bonusow.
        - Dress code (w mojej i innych korporacjach) obowiazuje, ale jak wspomniano
        wczesniej - nikt Cię nie zatrzeli jak przyjdizesz w dżinsach. Co najwyżej ktoś
        może zwrócić uwagę, że wyglądasz niedpowiednio, chociaż dotyczy to zbyt krókich
        spódnic lub zbyt głębokich dekoltów.

        I przyznam uczciwie że jestem fanem powyższego, podobnie, jak popieram ubieranie
        się starannie na egzamin czy pogrzeb. Swoją drogą lekceważące komentarze, że
        garnitur to domena akwizytorów są troszkę nie na miejscu, bo porównywanie fuzji
        za grube miliony z patelniami to jak porównywanie Linusa Thordvaldsa z
        człowiekiem, który podłącza komputery w biurze. Jest sprzedaż i sprzedaż tak jak
        jest IT i IT.

        Mnie męczy otoczenie, biurokratyzacja wszystkiego (może to kwestia Francji) i
        fakt, że niestety osoby z którymi pracuję są jak z artykułu. Sztuczność to
        podstawa bytu biurowego - wszyscy są przyjaciółmi, a przygodny seks na imprezach
        to jedynie powód do rozmów w poniedziałek. Single faktycznie są promowani.
        Znajomych spoza kręgu się nie wspomina, więc wątpię, żeby byli. Fanatyzm w
        oczach niektórych też jest faktem. To osoby powtarzające efektywność i nie
        wychodzące do toalety póki nie skończą zadania. Przerażające, ale naprawdę są
        tacy ludzie. I robią to dobrowolnie, niemniej kreują w ten sposób podejście osób
        z mniejszym dystansem.

        Najbardziej męczący jest "przymusowy" networking. Jest to słowo którego
        nienawidzę odkąd tu pracuję. Wcześniej wspomniano też, że w korporacjach nie ma
        obowiązku uczestniczenia w wydarzeniach socjalnych. To troszkę hipokryzja, bo
        oczywiście nikt Ci nakazu nie da, ale unikanie tychże jest wychwytywane od razu
        i odbija się na zleceniach, nakładzie pracy i kontaktach z szefami. Przecież
        pokazujesz, że nie jesteś jednym z nich.

        Reasumując: Dobre dla studentów/absolwentów na rok do pięciu, ale niezbyt dobre
        na całe życie.
        • podniebny_warchlak Re: Korporacyjne pralnie mózgów 28.05.09, 06:20
          > dotyczy to zbyt krókich
          > spódnic lub zbyt głębokich dekoltów.
          >
          > I przyznam uczciwie że jestem fanem powyższego,

          No ba, chyba kazdy facet jest fanem zbyt krotkich spodnic i zbyt
          glebokich dekoltow ;)

          (Sorry, nie moglem sie powstrzymac :)
      • Gość: myN Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.09, 12:01
        Ja pracuję w japońskiej korporacji i jedyny przymus to firmowe ubrania, które
        dostajemy i zakaz jedzenia przy biurkach, tylko w kantynach. Zdjęcia
        prezydenta korporacji wiszą tylko głównej sali dla gości. W mniejszych salach
        ich nie ma. Zalety pracy w korporacji - ogromne: ciągłe szkolenia, możliwość
        awansu, nagrody itp.
        Powinniście zasięgnąć również opinii zadowolonych pracowników, a nie tylko
        tych, którzy narzekają.
      • Gość: koko korporacja francuska IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.05.09, 12:02
        przyjdzie taki dzien po 40-tce, zatrudnia klona, dadza Ci go do
        pomocy, a po kilku miesiacach powiedza Ci ze nie sa z ciebie
        zadowoleni,dadza Ci do wyboru porozumienie stron lub wypowiedzenie.
        Do pracy juz nie musisz przychodzic zaplaca Ci za 3 miesiace i dadza
        3 miesieczna tzw. rekompensate.Oddasz badge i z facking boxem
        opuscisz firme. Tak bylo ze mna po 14 latach pracy bez jednego dnia
        zwolnienia,a przeciez mozna to zrozumiec ze czlowiek po studiach
        jest 2 krotnie tanszy....a argumenty ze firma jest nie zadowolona..
        zenujace.To bylo w duzej korporacji francuskiej w branzy
        oponiarskiej.
      • Gość: Asior Pomieszanie priorytetów! IP: *.chello.pl 27.05.09, 12:14
        Ja wiem jedno, że praca to nie jest cel, tylko narzędzie do
        osiągania swoich celów. W korporacjach to praca ma być celem, a
        Twoje plany,ambicje, pasje mają być narzędziem w celu realizacji
        planów i ambicji korporacji. Niestety stało się tak, że korporacja
        stała się podmiotowa, a człowiek przedmiotowy. Pracowałem przez 9
        lat w korporacji i jak sobie przypomne to pranie mózgów na
        meetingach, to aż kipiało pianą- oklaski, muzyka (We are the
        champions) , prezentacje, przedstwienia, jeden wielki show. Nie bez
        przyczyny nazywają nas "korpoludami"
        • march_ewus Re: Korporacyjne pralnie mózgów 27.05.09, 12:23
          Uciekłam z korporacji po roku.
          Pracowałam jako konsultant SAP w ogromnym międzynarodowym molochu.
          Wiecznie poza domem, ale taka specyfika pracy.
          Uciekłam, bo widziałam co się dzieje z ludźmi po paru latach takiej
          pracy. Cyborgi. Miałam tę nieprzyjemność byc na projekcie z ludźmi
          (różnej narodowości), którzy wychodzili z pracy o 2 w nocy, stawiali
          się do biura następnego dnia na 9 rano, ale nie dało się z nimi co
          najmniej przez godzinę dogadać. Bo wspomagacze jeszcze nie zaczęły
          działać na maxa. Na poczatku brali, żeby wyrobić z pracą, bo
          przecież terminy gonią, trzeba z siebie dać maximum, no i premia za
          to będzie. A potem to już dlatego, że inaczej nie umieli.
          Jasne, że nie wszyscy tak postępują. Ale wieeeelu.
        • Gość: gojek Re: Pomieszanie priorytetów! IP: 167.3.94.* 27.05.09, 12:27
          > Ja wiem jedno, że praca to nie jest cel, tylko narzędzie do
          > osiągania swoich celów. W korporacjach to praca ma być celem, a
          > Twoje plany,ambicje, pasje mają być narzędziem w celu realizacji
          > planów i ambicji korporacji. Niestety stało się tak, że korporacja
          > stała się podmiotowa, a człowiek przedmiotowy. Pracowałem przez 9
          > lat w korporacji i jak sobie przypomne to pranie mózgów na
          > meetingach, to aż kipiało pianą- oklaski, muzyka (We are the
          > champions) , prezentacje, przedstwienia, jeden wielki show. Nie bez
          > przyczyny nazywają nas "korpoludami"

          Asior - co to za firma byla...

          • Gość: Asior Re: Pomieszanie priorytetów! IP: *.chello.pl 27.05.09, 14:25
            Nie jest to takie ważne jaka to organizacja, ważny jest mechanizm
            działania. Korporacje w swej działalności nie tylko deprecjonują
            wartość człowieka, ale wpływają na środowisko przyrodnicze jak i
            społeczne. Działania, które ukierunkowują organizacje na
            eksternalizacje kosztów- co oznacza zyski nasze, koszty wasze-
            powodują między innymi dehumanizacje pracy. Człowiek to nie maszyna,
            którą można złomować po wyciśnięciu. Niestety wpływ organizacji na
            człowieka jest tak ogromny, że zaczyna mówić językiem organizacji
            uznając go za jedynie słuszny i postępuje zgodnie z jej wartościami,
            a tu jedynie liczy się zysk. Pojmowanie pracy wyłącznie poprzez cele
            ilościowe niesie za sobą negatywne skutki. Polecam książkę
            Psychologie przywództwa Harrego Levinsona, która opisuje negatywne
            skutki zarządzania poprzez ilościowe wskaźniki. Niestety ludzkie
            działanie nie można zamknąć w liczbach, to uprosczenie, które ma
            marne podstawy moralne.
      • Gość: XXX mała firma wcale nie lepsza IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.09, 12:22
        Ja pracowałem w małej firmie marketingowej, nie korporacja a było
        beznadziejnie, podpadniesz jednemu WAŻNEMU podpadasz wszystkim,
        awans zyskiwało się poprzez przemiłe nastawienie do członków zarządu
        i kapowanie na innych, szanse miały jedynie słodkie żmijki, liczyły
        się pozory, nikt nie widział, że ktoś uczciwie pracuje, tylko
        liczyło się że ktoś pieknie mowi chociaż jego zapał kończył się na
        pięknej mowie, było beznadziejnie!!!!! poza tym brak szkoleń,
        wyjazdów integracyjnych, ciasne stanowiska pracy a firma wcale nie
        była prorodzinna!!!! Więc chyba gorzej niż korporacja, bo liczyły
        się też układy, firmę założyło kilku znajomych oni ściągali swoich
        znajomych, tworzyła się siatka w która ktoś obcy z zewnątrz nie mógł
        się wplątać, bo była tak szczelna
        • Gość: Kuksaniec Bo to mini-korporacja wzgl. grajdołek IP: *.chello.pl 27.05.09, 14:40
          Firmy-grajdołki, gdzie towarzystwo wzajemnej adoracji zwalcza
          każdego, kto nie trzyma się ich zasad, to nie rzadkość, to norma.
          Pracujesz, pracujesz, zapie...sz, a oni się bawią: Allegro, fora
          internetowe (sic!), Nasza-Klasa, Gadu-Gadu; do tego imprezki
          imieninowe, urodzinowe, pępkowe, przedślubne, po chrzcinach,
          kawalerskie etc. A ty zapieprzasz. Jako jedyny. I może ktoś jeszcze.
          W końcu nerwy ci puszczają, albo zachorujesz, albo chcesz wziąć
          urlop, a oni cię opieprzają, że nie wyrabiasz norm. Wydają ci
          rozkazy z nad kieliszka lub pomiędzy jedną wyprawą na zakupy, a
          umawianiem się do fryzjera. Co byś nie zrobił/a, nie dasz rady
          pracować i rozwijać kariery kompetencyjnie. Liczy się pani Jola,
          którą posuwa szef, albo pan gienek, kuzyn v-ce szefa. Albo siostra,
          matka, ciocia, bo to na ogół firmy rodzinne. Moja kumpela jako
          jedyna była kompletnie nie powiązana układami, zapieprzała za trzy
          osoby, aż w końcu wpadła w nerwicę i sama się zwolniła z pracy, bo
          już miała dość patrzenia na opie...czy, którzy traktowali ją jak
          służącą i dziewczynkę do bicia. I choćby im nie wiadomo jakie obroty
          wyrabiała i nie wiadomo jakie kwalifikacje posiadała, miała jedną
          wadę - była nie z rodziny. Dziś woli pracować na zmywaku w Londynie
          i twierdzi, że tam ją lepiej traktują, choć jest "fizyczna" niż
          jakikolwiek polski szef wcześniej.
      • Gość: Ja Zbyt skrajne przykłady, możliwe że wyssane z palca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 12:32
        Ale część z tego jest prawdą, sam mam znajomych, którzy pracują w "korpo". Mają wyprane mózgi, ekscytują się tym, że szef zjadł z nimi obiad, albo jak to super bo "ich" firma właśnie dokonała przelewu za zlecenie jakiejś agencji reklamowej na 100 tys. złotych lub, że w ramach awansu nie dostali co prawda extra $$$ ale ich stanowisko teraz nazywa się po angielsku...

        Duma z pracy w korporacji przesłania im wszystko, nawet to, że nikt nie płaci im za nadgodziny, albo że muszą pracować nocami w pociągach wracając z delegacji, bo zarząd chce na jutro gotową prezentacje. Do tego dochodzi ta wyższość nad innymi i usprawiedliwianie braku czasu na cokolwiek słowami "wiesz, robię karierę w korporacji".

        Błazenada, większość z tych ludzi to miernoty, które nigdy same nie założyłyby swojego interesu. Ale jako przedsiębiorca muszę powiedzieć, że są idealnymi pracownikami - tani, firma to ich życie, z zadowoleniem dadzą się zaharować na śmierć.
        • swan_ganz tia... masz rację; pracownicy korporacji 27.05.09, 13:09
          to takie białe murzyny... Różnią się natomiast tym, że ich kolorowe
          pierwowzory w końcu się wzburzyły bo nie chciały pracować za darmo w
          przeciwieństwie do tych zatrudnianych przez ciebie, Panie
          Przedsiębiorco :-)
      • Gość: Tomek I dobrze. Są różne czynniki pozamerytoryczne. IP: *.stacje.agora.pl 27.05.09, 13:03
        j.w.
      • Gość: eks Korporacyjne pralnie mózgów IP: 84.40.217.* 27.05.09, 13:07
        W 100% prawda...
      • Gość: endizz Korporacyjne pralnie mózgów IP: 89.174.230.* 27.05.09, 13:08
        Tak czytam te komentarze i biorąc pod uwagę je oraz własne doświadczenie zawodowe stwierdzam, że:
        - Wszyscy starają się się tu na siłę zająć jakieś stanowisko. Z założenia wszystko jest złe LUB dobre a nie złe I dobre
        - pracowałem już w: zakładzie budżetowym, małej firmie obecnie w drugiej z kolei firmie międzynarodowej (celowo nie używam słowa korporacja bo widzę, ze to gorące słowo na tych stronach) i stwierdzam jedno: wszystko zależy od LUDZI. Jak obecnie pracując w korporacji jestem o wiele bardziej zadowolony właśnie dzięki ludziom, z którymi pracuję niż kiedy pracowałem w małej firmie (cóż, pewnie mnie zaszczekacie, ale u mnie właśnie tak było),
        - krzyczycie na temat dress code - ja niestety też mam nosić firmowy mundurek ale przydaje się on dlatego, że przynajmniej człowiek nie ubrudzi sobie własnych ubrań ;)
        - są dni gorsze i lepsze, czasami nie ma kiedy zjeść a czasami jak dziś mogę poczytać Wasze opinie bo już zdążyłem się ze wszystkim uporać,
        - mam obecnie od firmy karnety na siłownię/basen/saunę ale ponieważ nie mam na to ochoty to nie korzystam i trudno mi uwierzyć, że w Waszych firmach takie "bonusy" są obowiązkowe,
        - i od razu uprzedzę krytykę - nie jestem czcicielem swojej firmy, po prostu traktuję ją jako podmiot, który za wykonanie określonej pracy przelewa mi określone środki finansowe, w momencie kiedy SWOT pokaże, że zalety przegrywają z wadami to poszukam nowej pracy.

        Pozdrawiam wszystkich pracujących :)
        • exxon71 Re: Korporacyjne pralnie mózgów 28.05.09, 06:16
          Bardzo sensowny wpis. Polecam wszystkim, ktorzy traktuja korporacje
          jako siedlisko wszelkiego zla, badz tez jako ziemie obiecana. Praca
          w korporacji moze byc dobra i zla jak kazda inna - zalezy czego sie
          oczekuje i zalezy na jaka firme sie trafi.

          A ten fragment o obowiazkowych karnetach to chyba rozbujala fantazja
          autora jednego z komentarzy - nigdy o czyms takim nie slyszalem.
      • reniaczek1980 Korporacyjne pralnie mózgów 27.05.09, 13:25
        autorowi pomylila sie korporacja z firmami typu novision.
      • allerune Re: Korporacyjne pralnie mózgów 27.05.09, 13:29
        > Należy zastanowić się czy istnieje alternatywa dla ludzi młodych, którzy do
        > wyboru mają pracę w 'pokręconej' korporacji, albo wyjazd do Irlandii.

        jedno i drugie młodemu człowiekowi jest potrzebne, żeby zobaczyć i docenić to co
        się ma. Niektórzy też, dostrzegą szansę aby zrobić coś samemu...
      • Gość: GOBO Re: Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.cat.com 27.05.09, 13:30
        kolejny tekst z cyklu: "muszę coś wysłać za pięć dwunasta bo nie
        zapłacą mi za wierszówkę"; brak tezy i argumentów; opiwieść ssana z
        palca.

        ciężkie jest życie dzienikarza, oj ciężkie ....
      • Gość: Adam Korporacyjne pralnie mózgów IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 27.05.09, 13:32
        Korporacja nauczyla mnie twardej gry!!!bardzo twardej! gdy chcialem
        sie zwolnic /do konkurencji/ dostalem dyscyplinarke co ja sie
        nasluchalem o sobie....ale przez 4 lata bylem bajlepszy. I odrocilo
        sie to przeciwko im podalem ich do sadu pracy i wygralem przy okazji
        sporo kasy wyrwalem.
        Nie dajcie sie zwariowac! najwazniejsze "byc soba" ale to fakt bo
        pru latach w pracy "ma sie zryty beret" juz do konca...
        Pozdrawiam
        Adam
      • Gość: masai_warrior Ten artykuł to bzdura IP: *.ipaper.com 27.05.09, 13:47
        pracuje w duzej korporacji w jednym z najwiekszych miast Polski. swietnie
        zarabiam, mam rewelacyjna infrastrukure, przyzwoite swiadczenia socjalne,
        ciekawe projekty, nikt mnie nie goni za chodzenie w jeansach, kolezanki w ciazy
        pracuje max 4h dziennie. nie jestem uzalezniona od chorych widzi-mi-sie prezesa,
        nie wyrabiam nadgodzin. mam jasny przekaz co do jakosci mojej pracy i celow.
        moge pracowac z domu jezeli chce. czy jakas mala firma jest mi to w stanie
        zapewnic? otoz, znam rynek pracy i wiem, ze NIE. praca w korporacji to nie jest
        cos na cale zycie, ale na pewno na dobry start. Ponadto, nikt dziewczynie z
        niewiele ponad 2 latami doswiadczenia zawodowego da taka kase jak tutaj.
        Mam pasje, ktore realizuje po pracy. nie sypiam z kolegami na imprezach
        integracyjnych, nie faszeruje sie dragami. jestem normalnym czlowiekiem.
        moi znajomi pracujacy w innych korporacjach maja podobne zdanie na ten temat.
        • Gość: mikołaj swięty Re: Ten artykuł to bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 15:54
          Młoda jesteś. Kilka lat po trzydziestce zaczniesz się zastanawiać gdzie Ty
          właściwie jesteś i czego się pozbawiłaś. Zaczniesz zazdrościć właścicielom budek
          z warzywami. A co do extremalnego wyładowania (sex,narkotyki) to nie zawsze się
          trafia do tego trzeba też extremalnie toksycznych korporacji.
          Co do opieki nad pracownikiem to prawda, że w korporacjach ma się lepszą niż w
          małej firmie ale to jest zapłata za bezsens pracy. W małej firmie często widzisz
          sens swoich działań i możesz mieć na nie wpływ a nie wykonujesz zalecenia
          marketingowe centrali i doganiasz plany sprzedażowe. Masz szklany sufit i to ze
          szkła zbrojonego. Co najwyżej dostaniesz się na najwyższe piętro swojego budynku
          gdzie będziesz takim samym ogniwem tylko na większą skalę.
        • olo-international Re: Ten artykuł to bzdura 28.05.09, 09:02
          Gość portalu: masai_warrior napisał(a):

          > pracuje w duzej korporacji w jednym z najwiekszych miast Polski. swietnie
          > zarabiam, mam rewelacyjna infrastrukure, przyzwoite swiadczenia socjalne,
          > ciekawe projekty, nikt mnie nie goni za chodzenie w jeansach, kolezanki w ciazy
          > pracuje max 4h dziennie. nie jestem uzalezniona od chorych widzi-mi-sie prezesa
          > nie wyrabiam nadgodzin. mam jasny przekaz co do jakosci mojej pracy i celow.
          > moge pracowac z domu jezeli chce. czy jakas mala firma jest mi to w stanie
          > zapewnic? otoz, znam rynek pracy i wiem, ze NIE. praca w korporacji to nie jest
          > cos na cale zycie, ale na pewno na dobry start. Ponadto, nikt dziewczynie z
          > niewiele ponad 2 latami doswiadczenia zawodowego da taka kase jak tutaj.
          > Mam pasje, ktore realizuje po pracy. nie sypiam z kolegami na imprezach
          > integracyjnych, nie faszeruje sie dragami. jestem normalnym czlowiekiem.
          > moi znajomi pracujacy w innych korporacjach maja podobne zdanie na ten temat.

          Zgadzam się z Tobą. Autor artukułu robi nagonkę na korporacje. Patrz mój post pt "Korporacja szkołą profesjonalizmu"
    Pełna wersja