Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę

    IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.12.03, 14:47
    Jestem beznadziejna, chyba nigdy nie znajde roboty. Nie wiem co mi się
    dzisiaj stało. Byłam na rozmowie kwalifikacyjnej i nie mogłam wyduscić z
    siebie słowa. W rezultacie to kobieta mówiła a ja tylko "mhm" "mhm" na końcu
    zapytała mnie czy mam jakies pytania, a ja odpaliłam "nie". To był konieć
    rozmowy trwała 5 minut. Cholera jasna, nie wiem co się stało, jakoś do tej
    pory nie miałam większych problemów... I już po robocie, zmarnowana szansa :
    ( Idę płakać
      • Gość: Dosia Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 195.217.253.* 12.12.03, 18:01
        Nic nie martw. Ja nie jestem lepsza. Jak ide na jakas rozmowe to wlacza mi sie
        tzw. ambicja i niestety agresja. Wiec na wszystkie pytania zaczynam sie
        krzywic, udzielac odpowiedzi typu: nie ma pan/i prawa pytac, a co to ma
        wspolnego z praca, albo, ze absolutnie nie bede zostawac po godzinach, ze nie
        interesuje mnie praca nieambitna, moze porozmawiamy o czyms istotnym i nie
        bedziemy tracic czasu na dyrdymaly.

        Nie wiem czy to ja tak trafiam, ale w 90% przypadkow trafiam na osoby po prostu
        glupie i ograniczone. Nie potrafie z nimi rozmawiac. Zadaja moim zdaniem
        nieinteligentne i bzdurne pytania. I zawsze sobie obiecuje, ze nastepnym razem
        powiem, ze z idiotami nie gadam i po prostu wyjde. Zamiast tego brne w sytuacje
        i robie z siebie kretynke. Wlacza mi sie potrzeba sprowadzenia ich do parteru.

        Np. ostatnio na pytanie pewnego Pana o moje plany powiedzialam, ze rozwazam
        mozliwosc ze za 2 lata wyjade do Edynburga na studia podyplomowe zwiazane z
        rynkami finansowymi (bo o tym pisalam prace m. i ze chcialabym sie rozwijac bla
        bla bla, mniejsza jednak o to. Dodam, ze praca byla z rodzaju "doradca
        finansowy" (ha, ha, jak to dumnie brzmialo, na szczescie sie w pore
        zorientowalam, ze to pic na wode...)). A Pan mi na to zdziwienie, ze jak to, ze
        chce sie zatrudnic w ich wspanialej firmie na takim wspanialym stanowisku
        (niemal akwizytor...), a mysle o tym, zeby za 2 lata na studia wyjezdzac. Co mu
        na to odpowiedzialam? A no, ze Pan sie chyba zgodzi, ze praca, o ktorej obecnie
        rozmawiamy zbytniego wysilku intelektualnego nie wymaga, i ze chyba nie
        oczekuje Pan, ze normalna osoba bedzie w niej tkwic do konca zycia nie
        podwyzszajac swoich kwalifikacji. W koncu kazdy ma jakies plany, a klamstwem
        byloby mowic, ze tak, ze to praca moich marzen, i jestem gotowa pracowac na tym
        stanowisku do konca dni swoich. Poza tym chyba nie obawia sie Pan, ze mam
        wyzsze kwalifikacje od Pana? Pan zrobil niezbyt wyrazna mine, ale doprady nie
        wiem czego oczekiwal.

        Pani z kolei (bo byly dwie osoby na tym spotkaniu) byla bardzo rozczarowana,
        gdy na pytanie czy czytam prase kobieca odpowiedzialam, ze nie. Alez dlaczego
        Pani nie czyta, nic, nigdy? - Bo mnie nie interesuje zbyt niski poziom
        intelektualny tejze droga Pani, poza tym nie mam czasu na czytanie dyrdymalow.
        Pani byla zszokowana.

        Nawet po rozmowie bylam na siebie zla, bo powinnam wyjsc juz w momencie pytania
        o prasie kobiecej, a mimo to siedzialam i odszczekiwalam na inne glupie
        pytania... Zwlaszcza jak panienka pytala z podejrzliwoscia o znajomosc jezyka
        (co bylo napisane w CV) po angielsku (tragedia). Wtedy jej odpowiedzialam,
        rowniez po angielsku, ze jak widzi, to raczej ja powinnam zadac jej to
        pytanie... Po prostu trudno bylo mi sie pogodzic z sytuacja, ze rozmawiam z
        osoba, ktora ma nizsze kwalifikacje od moich, a probuje mnie zaginac. Np.
        pytaniami o tym co mysle o Unii (ze niby taka postepowa jest...). Na to pytanie
        odpowiedzialam, ze choc temat nie lezy w gestii moich zainteresowan, mimo, ze
        wiem, ze jest to temat modny (stad pewnie i ona o to pyta), ale oczywiscie
        jezeli chce to moge jej powiedziec o rynkach finansowych w krajach Unii. Nie
        chciala. Bardziej ja interesowaly jakies wyswiechtane poglady o tym jak bedzie
        wspaniale itp. itd.

        Chyba sie domyslasz, ze pracy nie dostalam :))

        Takze jak widzisz kazdy jakis styl ma :)) Nic sie nie martw.
        • Gość: ani ??? IP: *.icpnet.pl 12.12.03, 19:07
          czy ty na pewno chcesz znalezc prace???
          Nic dziwnego, ze nie chca cie zatrudnic.
        • Gość: Kwiatek Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.com.pl 12.12.03, 20:32
          Dosia! Rządzisz...Wreszcie ktoś napisal co się naprawdę mówi/myśli na takich
          romowach.Ja mam podobne klimaty...non stop. Takoz odnoszę wrażenie, że osoby
          prowadzące te rozmowy to, delikatnie mówiąc abderyci i nuworysze.
          A tak na marginesie, to kiedyś było ogłoszenie OBI (stanowisko:kasjer), że
          szukają osoby z min. średnim wykształceniem...Minimum. Czujecie?
          • Gość: karol Re: śmieszne kwalifikacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 10:29
            to pestka !
            kiedyś pewna firma produkcyjna chyba z Bielska czy Żywca
            szukała magazyniera z wyższym wykształceniem i uprawnieniami
            na wózek widłowy (!!!!!!!)

            na którym roku studiów i na jakim kierunku wg tychże palantów
            uczą kierować wózkiem widłowym ?????
            • Gość: STUDI Re: śmieszne kwalifikacje IP: *.prokom.pl 23.12.03, 17:33
              Phillips Lightning chcial zatrudnic sprzataczke na 1/2 etatu za 300 PLN na reke i zadal minimum matury, bieglej i potwierdzonej certyfikatami znajomosci dwoch jezykow obcych, w tym obowiazkowo holenderski, a drugi angielski lub niemiecki do wyboru.
              Praca w Polsce niedaleko Lodzi.....
        • Gość: toja Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.ny325.east.verizon.net 12.12.03, 20:48
          Jestes arogancka i zarozumiala osoba, nie zaslugujesz na to aby znalesc prace
          i pracowac w jakiejkolwiek grupie osob. Taka postawa deleko nie zajedziesz.
          • Gość: Dosia Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 195.217.253.* 13.12.03, 15:15
            Jezeli to do mnie uwaga, to powiem tylko tyle, ze pracuje na obecnym stanowisku
            prawie 3 lata. Na rozmowe poszlam przygotowana. Zadne debilne pytania nie
            padly. Bylo kulturalnie, sensownie i tresciwie. Zachowalam sie adekwatnie do
            sytuacji - bulam kulturalna, sensowna i tresciwa.
            • Gość: toja Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.ny5030.east.verizon.net 13.12.03, 19:58
              tak uwaga byla do ciebie, nie ma znaczenia ze pracujesz od 3 lat i przeszlas
              rozmowe kwalifikacyjna, masz fatalny stosunek do osob ktore przentuja inny niz
              twoj poziom intelektualny
              • Gość: dosia Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 195.217.253.* 13.12.03, 20:51
                To raczej one maja do mnie zly stosunek - z gory traktujac mnie jak przyglupia
                i niedouczona gowniare. Nie lubie kiedy ktos mnie probuje osmieszac na rozmowie
                kwalifikacyjnej, zwlaszcza gdy nie ma ku temu kwalifikacji. A ta rozmowa, ktora
                opisalam byla najbeznadziejniejsza w moim calym zyciu i nie oznacza to, ze
                zachowuje sie tak na kazdej - ta byla szczegolna, zareagowalam jak
                zareagowalam - powiedzialam dobitnie, ze moja wiedza wybiega poza pytania o to
                jaka prase kobieca czytam (panna wygladala jakby czytala tylko Cosmo) i
                oklepane pytania o Unie. O Unii moge rozmawiac w kontekscie jakiegos tematu -
                jezeli rozmowa dotyczylaby ubiegania sie przeze mnie o stanowisko doradcy
                finansowego np. zajmujacego sie rynkami inst. pochodnych moglabym sobie pogadac
                z Pania jak wyglada ta sprawa w Unii. Ale [ani nie chciala na ten temat
                rozmawiac, a pytania co sadze, czy rolnicy beda mieli dobrze, uznalam nie na
                miejscu i uragajace mojej godnosci. I nie na temat.

                Jak zadawalam konkretne pytania dot. np. ich planow rozszerzenia oferty na inne
                rynki, czy do innych grup konsumentow - patrzyli na mnie jak na nienormalna i
                pytali, czy czytam Twoj Styl, po czym prychali na mnie, ze jak to nie? To
                pewnie jakas glupia jestem (w domysle). Nie ten poziom, sorki - uzmyslowcie
                sobie, ze czasem zdarza sie trafic na oferte, ktora na pierwszy rzut oka
                wyglada powaznie i sensownie, a potem sie okazuje jakas beznadzieja totalna i
                zenada. Akurat w srodowisku, w ktorym pracuje obowiazuje stanowczy i konkretny
                sposob bycia. Nikt tu nie oczekuje wodolejstwa i wazeliniarstwa - trzeba byc
                myslacym, dzialajacym i stanowczym.

                Obiecalam sobie jednak, ze jezeli taka rozmowa zdarzy mi sie jeszcze w
                przyszlosci to KULTURALNIE podziekuje i sobie pojde.
                • Gość: x?x Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 13.12.03, 23:33
                  Dosiu za mało znam szczegółów dotyczących tej rozmowy, ale jeśli byłaś na
                  rozmowie w jakimś wydawnictwie, to pytania były jak najbardziej na miejscu.
                  Ale faktem jest też to, że wydajesz się bardzo zadufaną osóbką. Tak
                  przynajmniej wynika z wypowiedzi. Poza tym to Ty starałaś się o pracę, a nie
                  oni i to im daje przewagę. Zawsze ktoś kto pracę ma patrzy z góry na tego,
                  który się o nią stara. :)
                  Pozdrawiam
                • ann.k Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę 17.12.03, 14:56
                  Bo widzisz, Dosiu, to nie Ty jesteś od zadawania pytań, tylko oni. No chyba, że
                  rekrutujący pozwala Ci zadać pytanie. Poza tym z psychologii i umiejętności
                  rozmowy z ludźmi, niestety nalezy Ci sie pała z wykrzyknikiem. Inteligentny
                  człowiek umie rozmawiać z każdym napotkanym człowiekiem - profesorem i żulem
                  spod budki z piwem. Bo to Ty się do niego dostosowujesz i rozmawiasz z nim tak,
                  jak on umie rozmawiać. Osobiście nie lubię takich postaw jak Twoja, ale jeżeli
                  Tobie jest w życiu dobrze i osiągasz swoje cele, to rób tak dalej. W końcu to
                  Ty masz być zadowolona, a nie sto osób dookoła.

                  Inna sprawa, że nie bardzo rozumiesz o co Cię pytają. Wszystkie pytania
                  traktujesz śmiertelnie poważnie jakby naprawdę kogoś obchodziło Twoja
                  odpowiedź. Zazwyczaj ludzi obchodzi sposób w jaki zareagujesz na pytanie.
                  Jest takie słynne pytanie z testów psychologicznych: "czy śmiejesz się ze
                  świńskich dowcipów". Zadającego naprawdę mało obchodzą Twoje preferencje.
                  Istotne jest to, że śmieją się z nich wszyscy. A pytanie to, ma sprawdzać Twoją
                  prawdomówność.
            • Gość: d Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 02.01.04, 18:51
              Dosia rulez!
        • Gość: ani Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.icpnet.pl 12.12.03, 20:51
          niestety nawet takie osoby jak ty sa czasami zatrudniane, a pozniej inni
          wspolpracownicy musza sie meczyc z taka arogancka, nadeta osoba majaca
          niewiadomo jak dobre mniemanie o sobie.
          • Gość: dosia Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 195.217.253.* 13.12.03, 15:16
            I nikt sie ze mna nie meczy. Regularnie dostaje premie za dobra prace i jestem
            lubiana w firmie. To ze sie stawiam pewnym zarozumialym i aroganckim jednostkom
            nieznaczy, ze z ludzmy na poziomie nie potrafie rozmawiac.
            • Gość: ani Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.icpnet.pl 13.12.03, 15:58
              Ludzie widza cie tak jak sie prezentujesz, a to co opisalas w swoim pierwszym
              poscie sugerowalo, ze jestes osoba arogancka i nieprzyjemna.

              Ja cie nie znam, ja tylko oceniam to co napisalas.
            • Gość: Jacek Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 217.153.142.* 13.12.03, 16:41
              Obawiam się, że nie zawsze możemy wybierać sobie rozmówców. Sztuka polega na
              tym, aby nauczyć się ich rozpoznawać i wykorzystywać to w życiu. - Taka tam
              amatorska psychologia ...
              • Gość: dosia Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 195.217.253.* 13.12.03, 17:58
                > Obawiam się, że nie zawsze możemy wybierać sobie rozmówców. Sztuka polega na
                > tym, aby nauczyć się ich rozpoznawać i wykorzystywać to w życiu. - Taka tam
                > amatorska psychologia ...


                Oczywiscie, ze masz racje Jacku - pod warunkiem, ze warto. Jezeli ide na
                rozmowe i widze, ze nic z tego nie bedzie bo praca jest beznadziejna (choc wg
                ogloszenia miala byc super), a ludzie z ktorymi rozmawiam sa ponizej mojego
                poziomu intelektualnego, a mimo to traktuja mnie tak jakbym byla imbecylem,
                ktory na taka "wspaniala" prace na pewno nie zasluguje bo pewnie jest na to za
                glupi, to niestety ale nie potrafie trzymac fasonu i mowic "alez oczywiscie,
                praca jest wspaniala, tak moim marzeniem jest pracowac tu do konca zycia itp.
                itd. Uwazam, ze jezeli moim minusem w rozmowie ma byc to, ze BYC MOZE za 2 lata
                planuje wyjazd na studia podyplomowa, to osoba, ktora mnie przesluchuje i taki
                poglad wyraza jest niespelna rozumu! Jezeli minusem jest to, ze nie czytam
                Twojego Stylu i jakas wymalowana lala okazuje swiete oburzenie - to ja nie mam
                zamiaru robic z siebie dalej idiotki i jej przytakiwac. Ja poprostu musze jej
                wtedy pokazac, ze jest glupia :)

                Na tym polega wlasnie moj problem - bo zamiast wtedy sie uprzejmie pozegnac i
                powiedziec, ze to chyba nieporozumienie i pomylka, to brne w to probujac takiej
                osobie udowodnic, ze jestem, wbrew temu co sobie ta osoba wyobraza,
                inteligentna. Jezeli Panienka twierdzi, ze czytanie Twojego Stylu to dowod na
                jej wyzszosc intelektualna to niestety nie moge sie powstrzymac przez ironiczna
                uwaga.

                Aha, oczywiscie moj pierwszy post w pewien sposb przerysowuje sytuacje - tak
                naprawde nie uzywam slow dyrdymaly itp.... :) moje odpowiedzi sa troszke
                bardziej wyrafinowowane, ale przez to jeszcze bardziej dosadne, niestety :(

                Ale nie jestem chamem, ktory wydyma usta i mowi "prosze mnie w dupe pocalowac".
                Jestem spokojna i opanowana. Po prostu w pewnym momencie mozna wyczuc w moim
                glosie ironie pomieszana z rozbawieniem. I robi to niestety wrazenie. To
                wszystko.

                Zaluje, ze nie potrafie robic dobrej miny do zlej gry - wiem, ze w kazdej
                sytuacji powinnam byc milutka, nawet jesli wiem, ze tej pracy juz nie chce.

                Autorka watku poruszyla temat zachowania na rozmowie. Chcialam tylko opisac
                inny przypadek :))
                • Gość: x?x Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 13.12.03, 23:52
                  Gość portalu: dosia napisał(a):
                  "Na tym polega wlasnie moj problem - bo zamiast wtedy sie uprzejmie pozegnac i
                  powiedziec, ze to chyba nieporozumienie i pomylka, to brne w to probujac
                  takiej osobie udowodnic, ze jestem, wbrew temu co sobie ta osoba wyobraza,
                  inteligentna. Jezeli Panienka twierdzi, ze czytanie Twojego Stylu to dowod na
                  jej wyzszosc intelektualna to niestety nie moge sie powstrzymac przez roniczna
                  uwaga."
                  Ależ Dosiu możesz się powstrzymać, ale nie chcesz, a to dla zaspokojenia
                  własnej próżności. OK, ja mogę i to zaakceptować, ale uważaj. Wtedy
                  ta "wymalowana lala" przeprowadzała rekrutację dla jakiejśtam firemki na
                  stanowisko, którego i tak nie przyjęłabyś. Jutro może przeprowadzać rozmowę w
                  innej firmie, gdzie będzie Ci zależało na zdobyciu pracy. Myślisz,
                  że "wymalowana lala" zapomni jaka byłaś złośliwa?
                  Skoro planujesz za 2 lata opuścić firmę, to po co im zawracasz głowę. Wiadomo
                  że taka osoba będzie planowała sukces firmy w krótkim okresie, żeby szybko
                  zebrać premię i w nogi. Może lepiej od razu jedź na te studia, po co czekać 2
                  lata?
                  Osoby rekrutujące mają za zadanie znalezienie najlepszej osoby na dane
                  stanowisko, stąd Twoja obecność na rozmowie. A że masz wyższe wymagania,
                  trudno. W ten sposób możesz szukać pracy i do samej emerytury. Chyba, że
                  będziesz od razu startować na prezesa NBP :)
                  Powodzenia
                  • Gość: dosia Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 195.217.253.* 14.12.03, 19:02
                    Nie powiedzialem, ze planuje opuscic prace za 2 lata. Odpowiadalam jedynie na
                    pytanie o swoje plany, akurat wydawalo mi sie, ze na tym stanowisku studia
                    podyplomowe w tej dziedzinie bylyby jak najbardziej pozadane. Ale to byly tylko
                    plany! Tak jak planuje miec za 5 lat dzieci, za 2 lata samochod, za 10 moze
                    zostac zawodowym muzykiem, a moze jakas podroz dookola swiata w miedzyczasie.
                    Czy gdybym powiedziala, ze marze zwiedzic Tybet, to tez narazilabym sie na
                    zarzut, ze bede zlym pracownikiem w zwiazku z tym?

                    Przeciez nie moge miec nigdy gwarancji, ze prace, o ktora sie ubiegam dostane,
                    prawda? Czyli, ze nie moge zyc myslac, ze jest jedna jedyna praca dla mnie i w
                    zwiazku z tym nie moge juz myslec, ze cos jeszcze mozna w zyciu robic. Chyba
                    mam prawo do planowania wlasnej przyszlosci??? Czy to znaczy, ze Ty nic w zyciu
                    nie robisz? Ze nie uczysz sie, bo przeciez zostaniesz w tej pracy, w ktorej
                    jestes? Jaki jest sens mowic na rozmowie: tak, jezeli dostane ta prace to
                    rezygnuje ze wszystkiego co sobie w zyciu zaplanowalam, bo przeciez nie bedzie
                    juz sensu sie dalej ksztalcic i marzyc... Ta praca jest najwazniejsza, ba...
                    nawet zanim tu przyszlam juz wiedzialam, ze zadnych planow w zyciu nie mam!

                    Przeciez zawsze planuje sie z zachowaniem pewnego horyzontu czasowego. jak bede
                    miala kase to wyjade na te studia, jezeli sytuacja osobista na to pozwoli.
                    Jezeli zmienie plany to nie pojade! I koniec. Zaplanuje cos innego. Przeciez to
                    jasne chyba prawda?

                    Pytana o plany nie powiedzialam, ze praca i tak jest beznadziejna wiec szukam
                    gdzie by tu uciec na studia. Powiedzialam, ze praca mnie interesuje, interesuje
                    mnie rozwoj ich firmy w kierunku zgodnym z moimi kwalifikacjami, zapytalam o
                    ich plany rozwojowe, wszystko to w kontekscie tego co mnie interesuje.
                    Pomyslalam, ze informacja o planowanych, a nie ZAKLEPANYCH, studiach na London
                    School of Economics to plus, a nie minus! Oczekiwalam raczej entuzjazmu, z
                    serii, no to super, to za 2 lata pani sie wyksztalci, moze zrobimy z tego w
                    firmie pozytek. ale pomylilam sie, bo praca tak naprawde, chociaz brzmiala w
                    ogloszeniu bardzo sensownie, absolutnie nic nie miala wspolnego z prawdziwa
                    wiedza i umiejetnosciami. Wtedy zorientowalam sie, ze w zasadzie nie mam tam
                    czego szukac. Potem padly pytania o to co czytam. No i wtedy sie zdenerwowalam,
                    bo zaczeli mnie traktowac jak zbyt ambitna, ktora trzeba usadzic i pokazac jaka
                    jest glupia. Ci ludzie po prostu nie mieli nic do zaoferowania. No i
                    zareagowalam jak zareagowalam.

                    Wyobraz sobie taka sytuacje: Ty, bedac np. super programista komputerowym,
                    ekspertem w jakiejs dziedzinie idziesz na rozmowe o prace, skuszony super
                    firma, super ogloszeniem - wypisz wymaluj wymarzone stanowisko dla Ciebie. Na
                    miejscu pytany o plany mowisz, ze planujesz za 2 lata wyjechac do krzemowej
                    doliny ksztalcic sie dalej i zdobywac nowe doswiadczenia. Na to, ktos mowi Ci,
                    ze jak to planujesz wyjazd skoro ubiegasz sie tu o prace... I w tym momenice Ty
                    wiesz, ze zle trafiles, a oni zaczynaja Cie pytac dlaczego nie ogladasz Idola w
                    telewizji i co myslisz o Unii. Przyklad odrobine przerysowany, bo informatykiem
                    nie jestem - ale mniej wiecej tak wygladala sytuacja.

                    pracy nie szukam desperacko - od czasu do czasu ide na jakas rozmowe, zeby
                    sprawdzic co sie dzieje na rynku, czego mozna oczekiwac. Szukam lepszej pracy,
                    a nie byle czego. Kiedy przychodzilam do pracy, w ktorej pracuje obecnie
                    rozmawialam z kobieta, ktora tak ujela mnie swoja osobowoscia, ze po prostu
                    wiedzialam, ze musze tu pracowac. Jezeli na samym poczatku, na rozmowie ktos
                    probuje wprawic cie w zaklopotanie, wysmiac i pozamiatac toba podloge - to
                    znak, ze trzeba brac nogi za pas. Uwazam, ze nie ma sensu wtedy robic dobrej
                    miny do zlej gry. Jezeli jeszcze kiedys trafie na ta dziewczyne, to na pewna
                    nie bede chciala pracowac w tej firmie. Po prostu. Lepiej od razu sie
                    rozczarowac niz trafic w bagno.
                    • Gość: student Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.72.76.123.Dial1.Orlando1.Level3.net 15.12.03, 05:14
                      "Oczekiwalam raczej entuzjazmu, z serii, no to super, to za 2 lata pani sie
                      wyksztalci"

                      Krotko. Nikogo to nie obchodzi. Twoje oczekiwania nie maja nic do rzeczy.
                      Jest to objaw zlej orientacji i brak zdolnosci oceny sytuacji.

                      "Przeciez zawsze planuje sie z zachowaniem pewnego horyzontu czasowego. jak
                      bede miala kase to wyjade na te studia, jezeli sytuacja osobista na to
                      pozwoli. Jezeli zmienie plany to nie pojade! I koniec. Zaplanuje cos innego.
                      Przeciez to jasne chyba prawda?"

                      j/w skoro nikogo to nie interesuje, to nikt sie nad tym nie zastanawia.

                      "praca tak naprawde, chociaz brzmiala w ogloszeniu bardzo sensownie,
                      absolutnie nic nie miala wspolnego z prawdziwa wiedza i umiejetnosciami."

                      Prawdziwe doswiadczenie, (a nie udawane kwalifikacje) uczy, ze praca niemalze
                      nigdy nie ma nic wspolnego z mysleniem. Przynajmiej nie na rozmowie
                      kwalifikacyjnej, gdzie ktos widzi cie pierwszy raz i nigdy o tobie nie slyszal.

                      "pracy nie szukam desperacko - od czasu do czasu ide na jakas rozmowe, zeby
                      sprawdzic co sie dzieje na rynku, czego mozna oczekiwac. Szukam lepszej pracy,
                      a nie byle czego"

                      I zajmujesz ludziom niepotrzebnie czas.


                      • Gość: Dosia Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 195.217.253.* 15.12.03, 13:09
                        I zajmujesz ludziom niepotrzebnie czas.
                        >

                        A to dlaczego????

                        Uwazasz, ze za praca nalezy sie rozgladac tylko wtedy kiedy sie jest
                        bezrobotnym? Nowej pracy szuka sie przez cale zycie. Nie uwazam, zebym komus
                        zabierala czas. Gdyby praca mi sie podobala to po prostu wzielabym ja i tyle.
                        Zawsze mozna znalezc lepsza prace.
                • Gość: Bolo Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.icpnet.pl 17.12.03, 15:22
                  Dosia, Ty nie jesteś chamem, bo ty suka jesteś
      • Gość: Guest Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 18:05
        Głowa do góry!!!To jak sądzę Twoja pierwsza lub pierwsza po długiej przerwie
        rozmowa. To po prostu wymaga treningu. Pomyśl, że najgorsze, co Cię może
        spotkać, to tylko odmowa - nie oskarżą Cię przecież o zniesławienie, bo nie
        umiałaś się odezwać. Wiem, że łatwo jest dawać dobre rady osobie, która nie ma
        pracy, ale ja na prawdę jestem Ci życzliwa.
        P.S. Ciekawa jestem, jak wygląda rozmowa kwalifikacyjna np. na sprzątaczkę lub
        np. ślusarza (z całym szacunkiem dla ludzi wykonujących tę pracę). Czy też
        trzeba zapewniać o swojej kreatywności, potrzebie rozwoju zawodowego i mocnych
        stronach? A może rozmowa jest prowadzona w dwóch językach? Chłe, chłe...
        • maruda13 Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę 12.12.03, 21:12
          na sprzątaczkę - wykształcenie min. średnie - cv i list motywacyjny (dla mnie
          to było straszne - jak napisać list motywa że chce się zostać sprzątaczką ;-D )
          wymagania - pełna dyspozycyjność niedługo wyjaśniło się dlaczego - poza pracą w
          zakładzie, trzeba było co 2 dzień sprzątać dom właścicieli - za taka sama
          pensje
        • Gość: lolo Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 12.12.03, 23:12
          Lepsze. Konserwator w więzieniu. Wykształcenie min. średnie preferowane wyższe.
          Jaja. Co do rozmów nie ma co się przejmować. Jak cię mają zatrudnić to cię
          zatrudnią i tyle.
      • Gość: bronek Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 13.12.03, 10:20
        tak się zdaża...
        Stres, nowa sytuacja itp.
        Poproś swojego przyjaciela lub rodziców i odegraj kilka razy scene rozmowy
        kwalifikacyjnej.
        postaw się w sytuacji pracodawcy, i zastanów się co chciała bys wiedziec o
        pracowniku i które z Twoich cech są najbardziej przydatne pracodawcy.
        Kłam i oszukuj ale pamiętaj żeby później utrzymac prace musisz zrobic wszystko,
        żeby to co powiedziałaś okazało się prawdą.
        I nie przejmuj się ja mimo iz nigdy nie zapominam jezyka w gębie też potrafiłem
        spieprzyć rozmowę kwalifikacyjna tyle że inaczej.
        A poza tym pracodawca może poszukiwac osoby cichej i pracowitej a nie
        wyszczekanej zołzy
      • Gość: starycynik Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.proxy.aol.com 13.12.03, 20:48
        Kolejna rozrywkowa dyskusja. Ani autorka watku ani nikt inny nie zwrocil uwagi
        na jedna ale najwazniejsza sprawe: jaki Szpilka ma zawod. Rozumiem - jestem
        starej daty a dzis juz to nie ma znaczenia. Jak ktos jest ambitny i kreatywny
        to moze i rownie dobrze projektowac silniki samolotowe jak i leczyc zeby.
        Wszysktko co do pracy jest potrzebne mozna sie dowiedziec czytajac "Twoj Styl".
        Coraz bardziej sie ciesze ze wkrotce umre.
      • Gość: Szpilka Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.12.03, 00:07
        szpilka jest ekonomistką i ma wyższe wykształcenie. To nie była moja pierwsza
        praca i pierwsza rozmowa. Po prostu zostałam zbota trochę z tropu. Przyjęła
        mnie młoda dziewczyna która od razu spojrzała wilkiem, nigdy nie spotkałam się
        z czymś takim :(, zamiast "co nas nie zabije to nas wzmocni" jakoś od razu
        zrezygnowałam :(
      • Gość: Szpilka Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.12.03, 00:10
        Ale chyba w zasadzie ten wątek przestał już mnie dotyczyć:). W każdym razie
        dzięki za słowa otuchy!
        • ainer1 Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę 14.12.03, 14:53
          Szpilka!

          nie jestes beznadziejna! po prostu nie cwiczylas wczesniej!
          Nastepny razem bedzie lepiej!
          Juz pierwszy krok zrobiony - wiesz ze nie poszlo Ci dobrze (swiadomosc błędu to
          polowa sukcesu!) przed Toba nastepny!

          Dosiu,

          mam wrazenie, ze brak Ci pokory i zwyklej uprzejmości jednak.
          Nie mam na mysli, ze nie uzywasz slow "dupa" "idiotka' itp na rozmowie tlyko
          okazujesz ludziom POGARDE.
          To nie swiadczy dobrze o Tobie jako o osobie wyksztalconej i z aspiracjami.
          Nawet jesli na 100% jesteś pewna po dwoch pierwszych zdaniach ze NIE CHCESZ tam
          pracowac - ZAWSZE sie mozesz zcegos nauczyc - np: jak ugrysc sie w jezyk:)
          A ze palic mostow nie warto - powinnas to wiedziec bo chyba jestes zorientowana
          ze swiat jest maly? I dzis wymalowana lala pytajaca o twoj styl (a swoja droga
          sprawdziłabym z ciekawosci dlaczego o TS pytano? moze byl artykul o produktach
          firmy np? albo umiescili tam reklame?) jutro moze byc cerberem przed wymarzonym
          twoim stanowiskiem.

          "zycie uczy mnie pokory"

          Renia
          • Gość: agulha Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.12.03, 21:42
            Ale się wszyscy podniecili, szczególnie wypowiedzią Dosi - dyskusja na temat
            tej wypowiedzi przyćmiła temat tego wątku...
            Szpilko - jeżeli wyczułaś na rozmowie od razu nieżyczliwą atmosferę, nie ma co
            się zbytnio przejmować, że "zapomniałaś języka w gębie". Bo pewnie by Ci się
            tam dobrze nie pracowało.
            Dosiu - trudno mi oceniać Ciebie i Twoje postępowanie, bo nie widziałam Cię w
            akcji :-)). Nie widziałam nastawienia osób z Tobą rozmawiających (może chcieli
            tylko zagaić rozmowę? a może przeciwnie, dobrze wyczułaś ich intencje?), nie
            słyszałam tonu Twojej wypowiedzi - czy była wyniosła i arogancka, czy może
            konkretna i spokojna. Pytanie o prasę kobiecą, jeżeli nie była to firma z
            branży wydawniczej albo firma blisko współpracująca z jakimiś tytułami, przy
            ubieganiu się o merytoryczne stanowisko z zupełnie innej dziedziny, to
            rzeczywiście nieporozumienie i nietakt. Jeżeli na spokojną odpowiedź "nie, nie
            czytam" ktoś wyraża zdziwienie graniczące z oburzeniem, to tym bardziej się
            ośmiesza...
            Ja na dotychczasowych w moim życiu rozmowach kwalifikacyjnych (zakończonych
            powodzeniem lub nie) na ogół byłam nieco spięta, ale nie spanikowana, a
            pytania, które mi zadawano, zwykle mieściły się w granicach przyzwoitości. Może
            miałam szczęście.
            Z gatunku humor i satyra: nasza szefowa weszła ostatnio do kuchni-ministołówki,
            zamknęła drzwi i rzuciła do obecnych tam kilkorga pracowników: "Jak można
            zatrudnić człowieka, który mówi, że nie chce być X?" Ktoś umówił się na rozmowę
            kwalifikacyjną (rekrutacja nie jest ogłaszana publicznie i szuka się osób z
            doświadczeniem, więc musiał wiedzieć, o jaką pracę chodzi) i szczerze wyznał,
            że właściwie on nie chce pracować jako X, a jego marzeniem jest pracować jako Y
            (przy czym zajęcia te nie mają z sobą niemal nic wspólnego). Uśmialiśmy się -
            ktoś się zastanawiał, czy kandydat nie pomylił aby rozmów kwalifikacyjnych :-
            )).
      • Gość: Bezrobotny mgr Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.udn.pl 14.12.03, 23:30
        Nie martw się. Ja na rozmowach jestem wybitnie rozgadana, pozytywnie nastawina
        i ogólnie optymistyczna i tak od 2 lat już kilkadziesiąt razy. I kto tu jest
        beznadziejny???????????????
        Już nie wiem czym kieują się przyjmując do pracy nie chce mi się wierzyć że do
        niczego się nie nadaję. Pozdrawiam
        PS Zrozumcie Dosię ludzie różnie reagują na stres.
        • Gość: Mateusz Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.03, 13:20
          Witam, ja właśnie wczoraj miałem taką rozmowę.Jako, że była to agencja
          reklamowa, starałem się użec swych rozmówców, oryginalnością, humorem,
          optymizmem właśnie. Wkurzają mnie kretyńskie pytania wzięte żywcem z
          ksiązki "Moje pierwsze kroki w HR" typu: mocne, słabe strony, co będzie Pan
          robił za 10 lat, są bez sesnu, ale na nie odpowiadam.Te teksty są dostosowane
          do rekrutacji w wielkich amerykańskich koncernach, gdzie jest możliwość rozwoju
          nawet i do końca życia, a nie w w firmach, które same istnieją może lat 5 a za
          10 nie będzie już po nich nawet śladu. Z kilkunastu rozmów, które odbyłem,
          tylko jedna przeprowadzona była profesjonalnie, piszę to, choć mnie nie
          zatrudniono. Widocznie znalazł się ktoś z większym doświadczeniem, bardziej
          adekwatnym od mojego wykształceniem. Inne rozmowy dzielę na dwie grupy.
          Pierwsza, to ta gdzie rozmówcy nie silili się na żadną psychologię, mówili mi
          konkretnie co miałbym robić, czego wymagają, pytali o doświadczenie zawodowe,
          umiejętności. Jeśli o aspiracje, to tylko zawodowe i raczej dotyczące
          konkretnego stanowiska. Te rozmowy były - uważam - rzeczowe i profesjonalne, w
          całym majestacie tego słowa. Niestety najczęściej warunki finansowe, które
          proponowali, były nie do przyjęcia.Drugi typ rozmów, to te przprowadzane przez
          osoby, które zapoznały się ze spisem treści "Pierwszych kroków w HR". Te są
          najgorsze, silą się na jakieś psychologiczne zagrywki, zdają pytania osobiste,
          drążą jakieś kretyńskie tematy o cechy osobowości. Nie rozumieją odpowiedzi. I
          po co to wszystko, skoro i tak osoba sprawdza się dopiero na stanowisku, skoro
          i tak pierwsze umowy (99%to zlecenia,1% o dzieło) zawierane są na bardzo
          krótki czas i nie zobowiązują do niczego pracodawców?



      • Gość: Igor Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 13:35
        Szpilko, głowa do góry, ja też miałem w ciągu ostatnich tygodni taką rozmowę,
        co prawda coś tam mówiłem, ale wyszedłem bardzo z siebie niezadowolony. A potem
        była rekrutacja w wielkim amerykańskim koncernie, testy, ankiety i w sumie
        siedem rozmów, atmosfera świetna, co prawda sztampowe pytania, ale wyszedłem z
        założenia że każde ma jakiś ukryty cel i na wszystkie starałem się odpowiadać
        konkretnie. Efekt - dostałem pracę moich marzeń w świetnej firmie. Pamiętaj,
        fortuna kołem się toczy, dziś możesz być na dnie rozpaczy, ale jutro może być
        właśnie Twój dzień. Polecam lekturę poradników na temat rozmów
        kwalifikacyjnych, choćby na portalu Gazety. Zastanów się nad odpowiedziami na
        typowe pytania. Zapisz sobie te odpowiedzi i od czasu do czsu przeczytaj.
        Zastanów się, o co jeszcze mogą Cię zapytać i też przemyśl sobie ewentualne
        odpowiedzi. I poćwicz z kimś bliskim! Powodzenia następnym razem!
      • Gość: szyszka Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 80.51.220.* 18.12.03, 21:10

        Pewną rozmowę kwalifikacyjną spaliłam... zaczynając płakać!!! Padło pytanie o
        ostatnio obejrzany film. Podałam „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona
        drogą płciową” K. Zanussiego. Miałam zreferować. Film był o lekarzu, u którego
        wykryto raka. I w tym momencie przypomniał mi się kolega, u którego dwa dni
        wcześniej wykryto tę chorobę. Łzy same napłynęły mi do oczu... i zaczęły kapać
        po nosie.
        Pracy nie dostałam.

        • Gość: x?x Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 22.12.03, 17:22
          A takie niewinne pytanko.
          No skąd mogli wiedzieć, że akurat miałaś takie przeżycia.
          Wg. mnie powinnaś dostać punkty za wrażliwość. Tylko może na to stanowisko
          potrzebowali obskurnego chama. Lepiej dla Ciebie, widać pisana Ci lepsza praca.
          Powodzenia następnym razem. :)
          • Gość: ol4 Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: 213.76.128.* 23.12.03, 09:59
            Prawda jest taka ze na wszystkie idiotyczne pytania idiotycznych HaeRowcow
            trzeba odpowiadac w stylu
            " chce pracowac w waszej firmie bo jestescie fajni i gwarantujecie perspektywy
            rozwoju, a za 5 lat chce byc o iles tam pozycji wyzej w waszej hierarchi i duzo
            sie nauczyc o biznesie w ktorym operujecie aby byc efektywniejszym pracownikiem
            bo grunt to sie rozwijac i ciagle uczyc. umiem pracowac w grupie, jestem typem
            katalizatora, ktory potrafi wydobyc z kazdego ze wspolpracownikow to co
            najlepsze aby wykorzystac efekt synergii itd itp..."

            Glupie, oklepane i zawsze dziala (przynajmniej w korporacjach:)
            Jedna z lepszych firm do wstawiania tego typu bajek to P&G :) Tam sie lubuja w
            takich cyrkach:)
            • Gość: Foxy Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.03, 20:40
              No ok jestes beznadziejna-ale zeby o tym informowac cala Polske?To juz chyba
              kliniczny masochizm?
      • Gość: Kuba Re: Jestem beznadziejna-rozmowa o pracę IP: *.konin.tvknet.pl / 80.51.40.* 02.01.04, 01:47
        eee, nie brałem w życiu udziału w rozmowach z kandydatami, ale w mojej, byłej
        już firmie, były takie cyrki... komisja "egzaminacyjna" licząca 5 osób,
        szefowa logistyki, jej prawa ręka, spec od produktu, szefunio-nadęciak i synek
        współwłaściciela (wiceprezes)... jak koleś, ten od produktu opowiadał, to się
        zwujałem ze śmiechu... inna sprawa, że kandydatom do smiechu nie było...
        porażka kompletna, biedni ci kandydaci... Z kolei jak ja szukałem pracy,
        rozmaiwałem z paniusią od hr w jednej firmie... kompletny odlot, po pierwsze
        miała byc rozmowa z szefem, bo stanowisko z "górnej półki" zdziwiłem się na
        dzień dobry, kto ze mną rozmawia... firma chciała mieć ISO i szukała
        pełnomocnika... w rozmowie wyciągnąłem z kobitki wszystkie informacje, swoją
        drogą fajna, miła, ładna, same kobiece zalety czyli inteligencja i
        prezencja... dałem sobie spokój z ta firmą... Najśmiejszniejsze, że szefuńcio
        zadzwonił do mnie osobiście jakieś 2 tygodnie później, by zaproponować kolejne
        spotkanie, któe nazwał "finalnym"... Poinformowałem faceta, że mój komputer w
        drodze analizy odrzucił jego ofertę ;) LUDZIE, drażnią mnie spotkania z
        kandydatami, które nie służą niczemu, mam za sobą co najmniej kilka takich
        rozmów i wiem, że są porażką... z kandydatami rozmawiaja nie ci, któzy powinni
        i zadają nie te pytania, co potrzeba... Aktualnie od 2 lat mam własną firmę,
        idzie różnie, ale przynajmniej oferując swoje usługi rozmawiam z szefostwem,
        właścicielami i to jest to.

        Aha, Szpilka, nie martw się, sprawa jest prosta, osoba, któa z Toba
        rozmawiała, była mało kompetentna, powinna była szybko zauważyc, że cos jest
        nie tak, kiedy odpowiadałaś półsłówkami i wtedy powinna zareagować prowadząc
        rozmowę "pod Ciebie", mniejsza z tym, że po jej zakończeniu mogła Cię
        skreślić... po prostu nawet sie nie zorientowała... Powodzenia.
    Pełna wersja