tank75
22.07.09, 17:23
Spotkałem się dzisiaj z fajnym absurdem.
Pewna firma w Mysłowicach ogłasza się już od trzech tygodni w miejscowym PUP że poszukują robotnika.
Jako że jestem myślącym bezrobotnym zadzwoniłem do PUP upewnić się czy oferta jest dalej aktualna. Pani przez telefon poinformowała mnie że jak najbardziej aktualna, ale ów firma nie podaje nr tel. bo chce tylko osobiście spotkać się z potencjalnym pracownikiem. Dostałem adres tejże firmy. Wsiadłem w samochód, podjechałem na stacje paliw, nalałem skromnie paliwa za 20zł i wyruszyłem w 27-kilometrową drogę do potencjalnego pracodawcy. Po dotarciu odszukałem budynek administracji firmy. Wchodzę do środka, rozglądam się i nagle zatrzymuje mnie wielki emerytowany ochroniarz z pytaniem do kogo ? Mówię że do roboty, szukam kadr.
On na to: Rekrutacja odbywa się tylko we wtorki w godzinach od 13:00 do 14:00, i kadry inaczej nie przyjmują, CV też nie zostawiać bo chcą tylko osobiście.
Wku(...)ny wsiadłem w samochód i pojechałem z powrotem 27 km do domu.
Za cholerę nie mogę dopatrzyć się morału z tej dzisiejszej historii ??