Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Dziki Zachód na polskiej granicy

    IP: *.kalisz.mm.pl 15.08.09, 08:48
    oj taj, jaka maja ciezka sluzbe... zawsze jak gdzies lece,
    najczesciej z wroclawia, to panowie i panie sluzby granicznej maja
    takie miny i tak nas polakow kontroluja jakbysmy byli gorsi od
    jakichs arabow, usmiechu nie ugoscisz, tylko oczka doodola glowy bo
    ktos moze powiedzmy pol litra przemycac, ato jes przeciez
    przestepstwo, a najbardziej tym kobietom palma odbija. Bedac na
    wczasach w egipcie przezylem szok-Araby sie usmiechaja i zartuja na
    lotnisku..
      • Gość: celnik Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: 195.13.39.* 15.08.09, 09:09
        Jeżeli ktoś Cię kontrolował w poszukiwaniu "pół litra" to była to Służba Celna a
        nie Straż Graniczna. Ale nie martw się - połowa Sejmu nie odróżnia jednej
        formacji od drugiej...
        • Gość: troper Polska jak Berlin Wschodni IP: *.aster.pl 15.08.09, 09:25
          Było kiedyś takie wolne miasto, całkiem nie tak dawno. Nazywało się
          Berlin (Zachodni). Mógł tam wjechać i wyjechać każdy, kto tylko
          chciał. Nie potrzebne były wizy, nie było kontroli, a celnika trzeba
          było szukać. Kontrole zapewniały służby sąsiedniego państwa, NRD.
          Ludzie ciągnęli do Berlina, bo tam czuło się wolność. Zapytałem się
          kiedyś nieznajomego Niemca z RFN, po co jedzie do Berlina, przecież
          to jest to samo, co w RFN? A on na to "Bo w Berlinie jest wszystko
          na miejscu, tam inaczej się oddycha". Nie wiem, dlaczego tak uważał?
          Może ze względu na kontrast sąsiedniego Berlina Wschodniego? W
          każdym razie w pustych Bieszczadach jest zdecydowanie mniej wolności
          niż było w Berlinie. A wschód i zachód słońca wcale nie był gorszy.
          • Gość: troche szczegolow Re: Polska jak Berlin Wschodni IP: *.pools.arcor-ip.net 15.08.09, 13:53
            Musze cie poprawic. Do Berlina Zachodniego mogli bez wizy wjechac np. Polacy ze
            wzgledu na udzial w 2 wojnie swiatowej ale Turcy juz nie. Co innego, ze policja
            zachodnioberlinska nader rzadko sprawdzala paszporty. Celnicy tez jezdzili po
            cywilnemu np. w metrze linii nr. 6, ktora to przechodzila pod Berlinem wschodnim
            i paciag zatrzymywal sie na Bhf. Friedrichstrasse gdzie to staly NRD-owskie
            Intershop (Pewex). Jak taki celnik upatrzyl sobie kogos w wagonie to po
            opuszczeniu pociagu terenu Berlina wschodniego wyciagal blaszke z herbem Berlina
            i napisem Zoll, i pytal czy ow pasazer kupowal cos na Friedrichstrasse, widzac
            juz przedtem, ze mu za bardzo kieszenie odstaja lub ma torbe. Wiec nie bylo rady
            trzeba bylo razem z nim wysiasc na nastepnej stacji np. Kochstrasse.
        • Gość: 1304skov lol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 09:26
          dobrze powiedziane,

          wspomnę jeszcze tylko, że Arabowie sami sobie bomby nie podłożą, a że się
          uśmiechają to nawet i słusznie, bo ta ich kontrola graniczna śmiechu warta -
          wszystko można przemycić łącznie ze scyzorykiem
      • Gość: bies Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.chello.pl 15.08.09, 09:31
        A zrozumiał jeden z drugim co czyta? O Bieszczadach artykuł a nie o
        zapyziałym lotnisku we Wrocławiu.
      • Gość: Iga Dziki Zachód na polskiej granicy IP: 79.139.91.* 15.08.09, 10:06
        Obawiam się, że niektórzy komentujący artykuł nie czytają ze
        zrozumieniem. To artykuł o służbie w BIESZCZADACH, a nie w cieple na
        lotniskach itp. Kilka lat temu z racji kontaktów zawadowych miałam
        mozliwość obserwowania pracy pograniczników i celników na przejściu
        w Medyce. To naprawdę nie jest łatwe. A jeśli ktoś ma pretensje do
        strażnika, że się nie uśmiecha to jakiś bucefał. Oni mają być
        skuteczni i skupieni na pracy, żebyś jeden z drugim bezpiecznie
        gdzieś tam doleciał, a nie szczerzyć zęby do każdego podróżnego (a
        może akurat strażnik ma zły dzień i nie chce mu się uśmiechać). Ja
        często nie latam, ale raczej mam miłe wspomnienia.
        • Gość: Facet Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.zone8.bethere.co.uk 15.08.09, 11:23
          Niektórzy cały czas mają "zły dzień". Zdarzają się takie buce, że głowa mała.
          Na szczęście zdarzają się też normalni LUDZIE i tych tutaj pozdrawiam.
      • Gość: kran Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.chello.pl 15.08.09, 10:14
        Takie artykuły kreujące straż graniczną (wtedy: WOP - Wojska Ochrony
        Pogranicza) na bohaterów często pojawiały się w prasie PRL. Też była
        mowa o ciężkiej służbie i o łapaniu przemytników i nielegalnych
        przekraczaczy. Tyle, że wtedy ci nielegalni uciekali z Polski, a nie
        do Polski, ale mentalność żołnierzy i dziennikarzy, jak widać,
        pozostała ta sama.

        Tak to wyglądało od strony propagandowej. A jak było w praktyce?
        Wiedział to dobrze każdy turysta górski - a ja byłem jednym z nich.
        WOP zawzięcie tropił, śledził, legitymował i zawracał z drogi
        zwyczajnych turystów, którzy zrobili jeden krok za granicę - bo to
        przecież przestępstwo. Z nadgorliwości żołnierze WOP często zmuszali
        turystów do odwrotu już kilkaset metrów przed granicą. W gęstym
        lesie w górach, zwłaszcza podczas ulewy albo we mgle, o mimowolne
        przekroczenie granicy nie było trudno, ale dla tych zawziętych
        palantów nie było różnicy między prawdziwym przemytnikiem a turystą,
        który zabłądził. Pewnie nie było takiej różnicy także w
        sprawozdzniach, które pisali - każdy wylegitymowany turysta był
        sukcesem w pracy, pewnie nagradzanym premią albo urlopem.

        O rzeczywistej skuteczności tych matołów najlepiej świadczy taki
        incydent: kiedyś pomyliliśmy kierunki w zejściu z gór w okolicy
        Leluchowa, nieświadomie przekroczyliśmy granicę, która w tym miejscu
        biegła niepozornym potoczkiem, bez żadnych słupków, i
        zorientowaliśmy się w pomyłce dopiero na przystanku autobusowym w
        Słowacji w miejscowości Ruska Vola. Spokojnie zawróciliśmy i
        przeszliśmy granicę z powrotem tą samą drogą. 20 minut poźniej, w
        Leluchowie, po raz kolejny wpadliśmy w łapy WOP, ale nic nie
        wiedzieli o naszym świeżym wyczynie - po prostu kontrolowali.
        Legitymowali nas tego dnia kilkakrotnie przedtem, spisywali,
        rewidowali plecaki, ale rzeczywiste wykroczenie przegapili.

        Ciekawe, czy teraz jest tak samo.
      • zewszad_i_znikad Re: Dziki Zachód na polskiej granicy 15.08.09, 10:20
        Jej, jakie ciekawe, przygodowe życie, czyta się niemal jak jakiś
        western... Tym niemniej bohaterowie służą złej sprawie. Rozumiem
        jeszcze ściganie przemytu towarów akcyzowych - papierosy nie powinny
        być zbyt tanie, by zniechęcać ludzi do wchodzenia w nałogowe trucie
        się. Ale "nielegalne przekroczenie granicy"? Jak można nielegalnie
        znajdować się w jakimś miejscu, skoro nikt sobie nie wybrał, w jakim
        miejscu chce się urodzić? To, że jesteśmy Polakami, Niemcami,
        Ukraińcami itd. to tylko i wyłącznie przypadek. Proszę bardzo,
        ścigajcie pracę na czarno, bo to szkodzi budżetowi, ale dajcie
        spokój ludziom, którzy chcą znaleźć się w innym kraju! Każdy/-a ma
        prawo przebywać w każdym miejscu na świecie!
        • Gość: jan.kulczyk Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.brutele.be 15.08.09, 10:30
          Jesli tak uwazasz, podaj mi z laski swojej twoj adres. Aha i nie zapomnij
          zostawic kluczy pod wycieraczka. Nudzi mi sie tu, gdzie jestem i zarobki jakos
          nie te. Moze pomieszkalbym trochę u ciebie, najlepiej na twój koszt. Mam
          przecież do tego prawo, prawda? Niezbywalne!
          • Gość: phi A czemu ty takie pierdoły opowiadasz? IP: *.uznam.net.pl 15.08.09, 10:35
            Przedmówca mówił o miejscach na Ziemi w znaczeniu "kraje, lądy, miasta" a ty od
            razu na strefę prywatną wkroczyłeś. Wszędzie jest podział na miejsca prywatne,
            do których wstępu się nie ma i miejsca publiczne, gdzie może przebywać każdy.
            Przedmówcy chodziło o miejsca publiczne jak np. ulice miast. Czytaj z zrozumieniem.
            • Gość: www Re: A czemu ty takie pierdoły opowiadasz? IP: *.adsl.alicedsl.de 15.08.09, 11:08
              A co jak wszyscy mieszkancy Sudanu do nas przyjada. To nie jest tak, ze kazdy
              sobie chodzi gdzie chce bo ludzi mieszkajacych w PL czy kazdym innym kraju
              obchodzi to kto sie u nich znajduje. Chocby bo to by mu pomoc tak jak Kamissie.

              Dzieci takich emigrantow trzeba uczyc, ich samych zywic....


              Slowem glupoty gadasz.
              • Gość: on Re: A czemu ty takie pierdoły opowiadasz? IP: *.fn.pl 16.08.09, 22:33
                Ale twoje założenie "przyjadą do nas wszyscy mieszkańcy Sudanu" jest bzdurne i
                całkowicie nierealne tak samo jak np. "wszyscy klienci towarzystwa
                ubezpieczeniowego nagle poniosą szkody".
        • theoscop Re: Dziki Zachód na polskiej granicy 15.08.09, 13:20
          "zewsząd i znikąd" -przed napisaniem czegoś, jednak warto choć
          chwilę pomyśleć - inaczej pisze się bzdury!Oczywiście- każdy może
          chcieć być tam gdzie zapragnie, ale istnieją pewne zasady pomiędzy
          państwami,podobnie jak między poszczególnymi ludźmi, jakich musi sie
          przestrzegać. Wyobraź sobie, że ja wlazłbym do twojego mieszkania
          pod twoją nieobecność,bo mi się tak chciało. Gdybyś mnie tam zastał,
          pewnie wezwałbyś policję i zapomniałbyś o tym, co głosisz. Bo to
          jest pogląd "z nikąd", a nie "zewsząd".A poza tym nasza wschodnia
          granica jest również granicą UE i my odpowiadamy za to co się na
          niej dzieje.
        • Gość: taki jeden Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 13:22
          Jesteś w błędzie tak sądząc. Zakładam że masz pracę i wyobraź sobie
          że twój pracodawca zwalnia Cię i zatrudnia o połowę tańszego
          Ukraińca. Fajnie co? Inna sprawa że ludzie przekraczają nielegalnie
          granice nie tylko z powodów ekonomicznych ale niektórzy uciekają
          przed sprawiedliwością w swoich krajach (czyli są przestępcami).
        • Gość: Ivv Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.chello.pl 21.08.09, 16:09
          A chciałbyś stanowić mniejszość we własnym kraju?
      • Gość: hahahha Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.09, 10:36
        Co za bzdury !!! Wietnamczycy w kukurydzy ? Gratuluję wyobraźni
        autorowi. Każdy kto zna choć trochę Bieszczady w opisanym w artykule
        zakresie doskonale wie, że w Bieszczadach nie ma żadnego pola
        kukurydzy !!! Opisywany teren w większości należy do Bieszczadzkiego
        Parku Narodowego i ani w nim, ani poza nim, nie ma żadnych tego typu
        upraw.
      • junk666 Pomyślta 15.08.09, 10:44
        Kamery na linii granicznej , wlan , software reagujacy na ruch i jedna osoba do
        ogladania. Normalnie 22 wiek. Kamera z biedronki , access point z allegro ,
        software w weekend napisac mozna a czlowieka do ogladania ze wsi obok wyciagnac.
        Ale nie, lepiej, jeździć i pokrywac w każdym momencie mniej niż 1% granicy.
        Żałosne. Płakać sie chce.
        • Gość: k Re: Pomyślta IP: *.cable.ubr20.sgyl.blueyonder.co.uk 15.08.09, 12:06
          ty komputer niebadz taki cwany.elektronika zawsze moze zawiesc.pamietaj o tym.
        • Gość: yago Re: Pomyślta IP: *.lanet.net.pl 15.08.09, 12:10
          Taaa, i każda sarna albo niedźwiedź podnosi alarm. A przemytnicy najpierw
          trenują strzelanie do celu na kamerach i czujnikach, a potem bez problemu
          przechodzą. Jeszcze jeden fanatyk techniki...
        • Gość: gosc Re: Pomyślta IP: 89.238.35.* 15.08.09, 13:23
          Jestem informatykiem i z punktu widzenia informatycznego wygląda to tak:
          1. Taki software pisze sie pare miesiecy a nie w weekend
          2. Niedzwiedzie, sarny, etc nie uszkodzą elektorniki jesli sie ją dobrze umieści
          3. Elektornika jest duzo mniej zawodna niz ludzie
          4. Elektornika kosztuje sporo
          5. Wypatrzenie malej kamery, skrzetnie ukrytej (przed niedzwiedziami i
          przemytnikami) jest duzo trudniejsze niz wypatrzenie straznika, ktory zazwyczaj
          jeszcze wyzwala mniejszy lub wiekszy halas wokol siebie
          6. Zastrzelenie kamery to najgorsze co moze zrobic przemytnik (wyda
          automatycznie swoją pozycje)
          7. Jeden czlowiek z pobliskiej wsi do nadzorowania wszystkiego? Bedac
          przemytnikiem, ja bym sie ucieszyl - przekupienie chłopa ze wsi jest stosunkowo
          proste....

          Jakos malo logiczne te wasze argumenty..... szkoda troche.
          • urvvis Re: Pomyślta 15.08.09, 13:46
            Jestem informatykiem i z punktu widzenia informatycznego wygląda to tak:
            =tak, jestes, wiesz jak zainstalowac XP czy juz umiesz WIndows7? BIje sie o was
            cala europa, ba- caly swiat a poki co to ryby w islandii przestaly sie klaniac)_

            > 1. Taki software pisze sie pare miesiecy a nie w weekend
            w ogole sie nie pisze bo kupujesz od razu napisane.


            > 2. Niedzwiedzie, sarny, etc nie uszkodzą elektorniki jesli sie ją dobrze umieśc
            ===tylko byle proca czy wiatrowka wystarczy na to umieszczenie.

            > i
            > 3. Elektornika jest duzo mniej zawodna niz ludzie
            = masz powazne problemy z nauka o niezawodnosci elektroniki robionej na stole
            kuchennej przez informatyka z neisawodnoscia do celow specjalnych. DLatego tez
            Bidronka jako dystrybutor kamer odpada.

            > 4. Elektornika kosztuje sporo
            Tak, kosztuje. Za to siano dla oslow jest tanie.

            > 5. Wypatrzenie malej kamery, skrzetnie ukrytej (przed niedzwiedziami i
            > przemytnikami) jest duzo trudniejsze niz wypatrzenie straznika, ktory zazwyczaj
            > jeszcze wyzwala mniejszy lub wiekszy halas wokol siebie

            == zdaje sie ze masz wspanialy talent pisarski ktorego nie wykorzystujesz. Po
            pierwsze, demaskuje cie to punktowanie zdan. Gdzies ty sie tego nauczyl? Brakuje
            tylko printf w pierwszej linijce.

            Kamera na takim pustkowiu musi byc na RF a jak jest RF to lepiej wykryc niz
            straznika. Poza tym nigdy nie byles na granicy jak mowisz ze wypatrzysz
            straznika. Pojedz gdzies, popatrz, pol kroku nie zrobisz i zlapia cie za doope
            jak psa.

            > 6. Zastrzelenie kamery to najgorsze co moze zrobic przemytnik (wyda
            > automatycznie swoją pozycje)
            ok, doszedles do tego sam, proca odpada. To lepiej dac sie zobaczyc? ==A co
            myslisz o zakloceniu RF na calym odcinku?


            > 7. Jeden czlowiek z pobliskiej wsi do nadzorowania wszystkiego? Bedac
            > przemytnikiem, ja bym sie ucieszyl - przekupienie chłopa ze wsi jest stosunkowo
            > proste....

            ==Przekupienie chlopa na wsi? A przeciez to jest najbardziej zaufany czlowiek
            dla pogranicznikow, to sa czesto ich rodziny, zony, narzeczone itp. Sa oplacani
            nagrody za zlapanie, dostaja za to przywileje, nie musze wspominac jakie.
            >
            > Jakos malo logiczne te wasze argumenty..... szkoda troche.

            Twoje argumenty powalja na ziemie.
          • Gość: Gość Re: Pomyślta IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.09, 21:58
            No, panie informatyku... A jak ukryć akumulatory zasilające te kamery, czujniki
            i łączność bezprzewodową ze studiem.

            Pomijając, że infrastruktura jest taka w Polsce, że wystarczy, że mocniej
            powieje, pojawią się chmury, deszcz/grad popada i wszystko psu w dupę.

            Gdyby to było takie proste, jak piszesz już dawno na granicy Schangen byłoby
            wykorzystywane. To nie nasz polski zaścianek jest zacofany. To warunki są
            niesprzyjające na tyle, że względem kosztów i skuteczno0ści lepiej jest ludzi
            wysłać niż kamery i czujniki wszelakie montować.

            Ale pan informatyk o tym nie wie, bo w górach nie był.
      • Gość: Zakapior Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.09, 10:45
        Taaa, wielcy bohaterowie! Czeczenka z trójką dzieci tułała się kilka dni w
        górach i jej nie znaleźli. Dają 200 zł lokalnym pijakom, którzy im donoszą na
        biednych ludzi, którzy idą za chlebem. Jeżdżą sobie na quadach i motocyklach
        za pieniądze podatników. Beznadzieja, wierzcie mi, widzę ich na co dzień w
        'akcji'.
        • Gość: (gosc portalu) Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.cable.ubr20.sgyl.blueyonder.co.uk 15.08.09, 12:10
          a co ty tam robisz wode przemycasz.to lepiej zostawic granice otwarte i kazdy
          bedzie przekraczal zeby nielegalnie pracowac w polsce i cale UN a wtedy tacy jak
          ty beda plakac ze niemaja pracy nielegalni emigranci zalali europe.pomysl zanim
          cos napiszesz
          • Gość: Misiek z Bieszczad Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.09, 13:03
            Nie chodzi o zostawianie otwartych granic. Tylko robienie w artykule szopki z
            czyjejś normalnej pracy za którą ktoś dostaje pieniądze. Nie jest żadnym
            bohaterem, a często jest upierdliwy i ważny, bo jako niedoszły chłopek z
            bieszczadzkiej wsi dostał pistolecik, mundurek, kalesonki i quada na spółkę z
            kolegą. W podobnym stylu można napisać o pracy kasjera w kasie banku który broni
            pieniędzy, bo wie w którym miejscu ma guzik który ma nacisnąć w razie napadu.
            Nie dajmy się zwariować. Bo to nie Dziki Zachód, Wschód czy co innego, tylko
            praca taka jak inna. I jak każda praca wymaga niezłych kwalifikacji. Których
            niektórzy jak to bywa w życiu nie mają i nadrabiają srożąc się na turystów.
            • urvvis Re: Dziki Zachód na polskiej granicy 15.08.09, 13:52
              no wlasnie ale artykul jest pod publiczke zeby nabrac kandydatow Po drugie ten
              artykul to streszczenie filmu z Bruno Oya, hehehe. dziennikarzyna zapomnial sie
              pochwalic skad sciagnal material.
      • Gość: Misiek z Bieszczad Propaganda za wierszówkę IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.09, 11:01
        O, jacy biedni Ci pogranicznicy. I jak poswięcają się. Zwłaszcza jak mnie -
        mieszkańca Bieszczadów - zatrzymują kilka razy dziennie bo muszą sobie
        poprawić statystyki zatrzymanych i skontrolowanych z marsową miną samochodów.
        Sami przyznają nieoficjalnie że do bujda i show. Podobnie jak ten nadmuchany
        tekst.
      • Gość: GaryPayton Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.olsztyn.vectranet.pl 15.08.09, 11:28
        Ciekawe co by było gdyby Straż Graniczna nie patrolowała granic plus jescze pogranicznicy Rosji,Ukrainy i Białorusi też położyli na to laskę!! Myślę że połowa Azji zamieszkała by w RP a Warszawę moglibyśmy nazwać Beijing!! Otwórzmy granicę na całym świecie hehe!! Czasami jak czytam wypowiedzi niektórych ludzi to po prostu ręce opadają!! ps: niech żyje wolna amerykanka!!!
        • Gość: bolec Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: 80.48.151.* 15.08.09, 11:48
          kpisz czy o droge pytasz ? ;) Azjaci musieliby byc zdrowo walnieci, zeby znajdujac juz sie na terytorium UE zostac w polszy :P
        • Gość: Misiek z Bieszczad Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.09, 12:55
          A niechże sobie patrolują granicę. W końcu za to dostają kasę. Ale po co robić z
          tego napuszone legendy?
      • Gość: Wiaczesław Dziki Wschód - korupcja IP: *.swidnica.mm.pl 15.08.09, 11:46
        powiem tyle - na wschodniej granicy powinno się wypierd***ić wszysttkich pograniczników, którzy poza kolejką przepuszczają swoich kolesi. Podejrzewam, że nie za darmo....
        • urvvis Re: Dziki Wschód - korupcja 15.08.09, 13:49
          tu masz racje.
      • Gość: Zibi Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.236.spine.pl 15.08.09, 12:07
        Największym problemem jest korupcja wśród ukraińskich celników.
      • Gość: GaryPayton Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.olsztyn.vectranet.pl 15.08.09, 13:04
        (Wiaczesław) Daję ci kilka godzin na nocnej służbie przy -30 stopniach i płaczesz!! ps: podaj lepsze pomysły na ochronę granicy państwowej geniuszu!!
        • swiniopas6 Re: Dziki Zachód na polskiej granicy 15.08.09, 13:33
          Ja mam: Cordon Sannitaire
          ale i tak granicy trzeba tam by bylo pilnowac jak zrenicy oka,
          tak by sie ani jeden rezun nie przeslizgnal. No i mam watpliwosci co
          do tych technicznych nowinek. Samolot z noktowizja- tak ale juz chyba
          pogranicznik na koniu z karabinkiem w reku bylby pewniejsza bronia
          niz te japonskie skutery
          • urvvis Re: Dziki Zachód na polskiej granicy 15.08.09, 13:48
            kon ma te zalete ze moze przywalic z kopyta. Polcja w Chicakogo jezdzi na
            koniach na mafie. Sam widzialem na filmach.
            • Gość: adg Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 14:14
              Pan redaktor powinien porozmawia z ludźmi którzy naprawdę pracują w ochronie
              granicy państwowej a nie z gryzipiórkiem, oficerem idącym w teren od czasu do
              czasu i pilotem który to dopiero w SG szkolił swoje umiejętności
              • Gość: doopa Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.09, 15:02
                A ty, rozumiem, czytać nie umiesz? To po co się bierzesz za komentarze? Nie pan
                redaktor, tylko jak głosi podpis Lucyna Szura. Lucyna to pan? Zresztą szanowne
                redaktorstwo netowe to się zajmuje wyglądem strony, współpracą z innymi
                redakcjami, umowami, fakturami, udogodnieniami stron a rzadko pisze teksty. To
                już nie czasy, kiedy redaktor naczelny był naczelny, bo jego artykuły były
                najlepsze. Teraz się liczy inteligencja, wyczucie potrzeb konsumenta (czyli
                internauty), ilość kliknięć i innowacyjność. Praktycznie w żadnym serwisie
                internetowym tekstów nie pisze redakcja. No, jakieś tam króciaki. Jeśli pisze,
                to kiepski serwis. Od tekstów są dziennikarze i specjaliści. Tych drugich tez
                raczej mało, bo są drożsi... Dlatego zleca się teksty studenciakom, a potem
                niedźwiedź skacze z półobrotu i ludzie chowają się w kukurydzy... Czy tam coś
                innego - w zależności od tego, co się komu przyśni.
                • Gość: bodo Re: Dziki Zachód na polskiej granicy IP: 79.162.172.* 15.08.09, 21:19
                  Czy Lucyna to dziewczyna?
            • swiniopas6 Re: Dziki Zachód na polskiej granicy 15.08.09, 14:46
              Mieszkam panie kolego niedaleko miejsca gdzie londynska policja
              szkoli swoje konie. Oni wiedza co robia bo kon jest wlasnie idealny
              do kontroli tlumow, np kibicow sportowych a w Central Park w NYC
              widzialem policjanta na koniu z potezna pala. On nia moze chyba nawet
              i zabic.
              Kto byl w Bieszczadach ten wie, ze tam kon to idealny przyjaciel
              pogranicznika. Nie wysiadzie mu zaplon na mrozie i przekopie sie
              przez zaspy. Dotrzec na nim mozna wszedzie. Oczywiscie nie zaszkodzi
              miec przy sobie krotkofalowke, pistolet maszynowy i kajdanki. Wszak
              to juz 21 wiek. jest tylko jeden imperatyw: ani jednego rezuna w
              Polsce!
      • Gość: Agata Można to połączyć z jazdą konną?! IP: *.chello.pl 29.09.09, 15:16
        Czy ten piękny skrawek polski można połączyć z przyjemnością jazdy konnej? Czy
        nie można urządzać 2-4dniowych rajdów? Czy wo gule ktoś organizuje coś
        związanego z tymi pięknymi zwierzętami!??? Wyobraźcie sobie galopować o
        zachodzie słońca poprzez takie doliny...To musi być niesamowite i dlatego
        szukam jakiejś organizacji czy coś podobnego, która jest zdolna do urządzania
        takie wyprawy! :)
    Pełna wersja