Gość: co robic?
IP: 195.164.0.*
04.09.09, 11:50
Wyższe wykształcenie nie jest w cenie, a nawet czasami utrudnia
znalezienie nowej pracy. Zredukowali mnie w ramach oszczędności w
firmie. Od tego czasu (6 lat) nie mogę nic znaleźć, nawet na umowę
zlecenie nie mówiąc już o etacie. Najczęściej nie ma żadnych
odpowiedzi na przesłane CV, a jeśli już są, to słyszę pod koniec
rozmowy: dużo pani umie może nawet więcej niż my potrzebujemy i
będzie się pani marnować u nas. Czasami słyszę wsprost: szukamy
trochę młodszych. Bywa też tak, że nie przyznaje się do
wykształcenia, ale to też nic nie daje. Nawet nie mogę zmienić
zawodu (po raz drugi, kiedyś mi się to udało), bo poszukiwani są
pracownicy z co najmniej rocznym doświadczeniem. Pytam więc, po co
organizowane są przez różne instytucje, nawet te pomagające
bezrobotnym, różnego rodzaju kursy? Mam niby dwa zawody i co z tego,
gdyby nie praca na czarno nie było by za co żyć. Żeby osoba z
wyższym wykształceniem, mająca w ręku dwa zawody nie mogła nic, w
Warszawie ani po za nią, zlaleźć. Pozostaje praca sprzątaczki, bo do
ochrony też jesem za stara (potrzebują do 45 lat, mam kapkę więcej).
Ale czy po to tyle lat się uczyłam, żeby teraz sprzątać? Po za tym
tam często są umowy o dzieło. Jeszcze jedno: nie mam znajomości i
może dlatego nie mogę nic znaleźć. Kto tego co ja nie przeżył, nie
uwierzy w to co napisałam.