Dodaj do ulubionych

Bociany lubią Mielec

12.07.05, 18:17
Jak donoszą dzisiejsze Nowiny: Bociany lubią miasto MIELEC

W szpitalu powiatowym na świat przychodzi coraz więcej dzieci

W 2003 roku swoje maluchy powiło w szpitalu 1043 kobiety, rok później - o 100
więcej. Bieżący rok zapowiada kolejny rekord.
W czerwcu, choć oddział przez tydzień był zamknięty, odebraliśmy 30 porodów
więcej niż w analogicznym miesiącu ub. roku - ordynator Krzyszof Cebulak nie
kryje swego zdumienia.
Anna Stępień-Kędziora z Baranowa Sandomierskiego, mama właśnie narodzonego
Jasia: - Ginekolodzy mieleccy mają renomę, są nie tylko profesjonalni, ale i
bardzo czuli. Rodziła tu moja koleżanka, ja i będzie rodzić bratowa. Już
wiem, że dobre opinie nie były wyssane z palca
Pani Anna rodziła 12 godzin, ale jak podkreśla, personel był dla niej cały
czas psychiczną i fizyczną podporą. - Pokazywali mi na każdym kroku, że oni
są tu dla mnie. Nie w każdym szpitalu tak jest.

Mniej... mielczan
Tymczasem pracownicy Urzędu Stanu Cywilnego alarmują, że rodzi się coraz
mniej... mielczan. W pierwszym półroczu 2005 urodziło się ich o 15 mniej niż
w roku 2004. Bociany w szpitalu lubią przynosić m.in. małych dębiczan i
kolbuszowian.
- Pragniemy dzieci, ale teraz to byłoby karkołomne. Mamy umowy o pracę na
czas określony, a co potem? - mówi pani Ewa, mielczanka, mężatka od 1,5 roku.
Dodaje, że mieszka z mężem w wynajętym mieszkaniu, a to słono kosztuje. O
kupnie swojego na razie nie ma mowy.
- Wielu naszych znajomych jest w podobnej sytuacji. Najpierw chcą się jako
tako "ustawić”, potem myśleć o dzieciach - uzupełnia pani Joanna, jej
siostra. - Żeby sobie poradzić, trzeba czasem np. wyjechać. Wielu to robi,
zamiast tu zakładać rodziny.

I co o tym sądzicie, drodzy forumowicze?
Mielczanki wolą rodzić gdzie indziej, bo lekarze są "czuli" dla innych
kobiet, nie Mielczanek. Ja swój pobyt na oddziale ginekologicznym mieleckiego
szpitala wspominam jako największy koszmar mego życia.
--
Przyjaźń jest pocałunkiem prawdy bez szminki pozorów.
Obserwuj wątek
    • adas49 Re: Bociany lubią Mielec 12.07.05, 19:12
      bartosowa napisała:
      - Ginekolodzy mieleccy mają renomę, są nie tylko profesjonalni, ale i
      bardzo czuli.

      Zastanawiam sie w jaki sposob przejawia sie "czulosc" u mieleckich poloznikow?
      Glaszcza ciezarne po brzuchach, misternie i delikatnie przeprowadzaja badanie
      ginekologiczne czy tez w ich oczach widac rozculenie na widok prawidlowo
      gojacej sie rany operacyjnej po cesarce?
      • ispaniola Re: Bociany lubią Mielec 13.07.05, 14:55
        gdybys był kobietą i podczas porodu trafił na położnika-rzeźnika i personel-
        koszmar, który pracuje z łaski to byś wiedział kto jest czuły a kto nie, ale ja
        ci tego nie wytłumaczę, musiałbys to sam przeżyć albo chociaż być kobietą i
        wiedzieć co to jest poród, to bys widział różnicę ;-)
        • adas49 Re: Bociany lubią Mielec 13.07.05, 16:27
          ispaniola napisała: > ci tego nie wytłumaczę, musiałbys to sam przeżyć albo
          chociaż być kobietą i
          > wiedzieć co to jest poród, to bys widział różnicę ;-)

          Widzial bym roznice miedzy czym a czym? Nie bardzo rozumiem co mi chcesz
          przekazac.
            • adas49 Re: Bociany lubią Mielec 14.07.05, 20:31
              Gorzej, ze nie kazda kobieta wzbudza u swego lekarza te
              mityczna "czulosc"...Jeszcze gorzej, iz wiekszosc nie wzbudza nawet sympatii a
              sa i takie na ktorych widok lekarz czuje irytacje i chcialby jak najszybciej
              sie ich pozbyc...W koncu lekarz te czlowiek, czyz nie?
              • floton Re: Bociany lubią Mielec 17.07.05, 16:06
                Adaś, jesli nawet jesteś najlepszym i najczulszym i najrozsądniejszym z
                mieleckich fachowców to i tak o porodzie możesz dywagować jedynie teoretycznie.
                I to niestety cię dyskredytuje, choćbyś miał najlepsze intencje i wydawało ci
                się, że znasz się na rzeczy. Połączyliście w wątku trzy róóżne aspekty : ból
                (odczuwany subiektywnie), fachowość personelu medycznego i po trzecie atmosferę
                na odziale położniczym. Proponuje oddzielić te trzy problemy, a wtedy wątek i
                dyskusja będą bardziej czytelne.
                • adas49 Re: Bociany lubią Mielec...floton 18.07.05, 20:27
                  Zalozyles, ze skoro loguje sie jako "Adas49" to jestem mezczyzna, na dodatek
                  pewnie wyobraziles mnie sobie jako pana w wieku conajmniej matuzalemowym i tym
                  samym odmowiles mi prawa racji a nwet glosu.
                  I to dyskredytuje Ciebie, a nie mnie bo rownie dobrze moge byc stateczna matka
                  pieciorga dzieci. Zaufales swojej intucji czy moze "widzimisie" i od razu
                  wrzuciles mnie do worka z napisem "ci, co nie maja racji".
                  Zrobiles to jak mniemam bez astanowienia - zupelnie jak kobiety, ktore
                  bezkrytycznie narzekaja na mielecki oddzial ginekologiczny.
                  A teraz do rzeczy skoro uwazasz, iz dyskusja powinna sie rozczlonkowac na trzy:
                  - bol: w tej materii najwiecej zalezy od samej kobiety
                  - fachowosc personelu: jesli matka urodzila zdrowe dziecko to moim zdaniem nie
                  ma prawa wyrazac sie zle o fachowosci lekarzy. Jesli urodzila dziecko chore
                  badz sama stracila zdrowie i uwaza sie za pokrzywdzona - niech zglosi sprawe do
                  rzecznika odpowiedzialnosci zawodowej. Po prawomocnym wyroku moze kogokolwiek
                  oskarzac, na pewno nie wczesniej bo stawia ja to w szeregu plotkarek.
                  -atmosfera na oddziale - zalezy glownie od poloznych i samych kobiet
                  rodzacych. "Do tanga trzeba dwojga" - jakos nie wierze w to , ze wszystkie
                  pielegniarki i polozne sa zlosliwe natomiast wszystkie pacjentki takie biedne i
                  pokrzywdzone.
                  • floton Re: Bociany lubią Mielec...floton 18.07.05, 21:48
                    Adasiu - nie wyobrażam sobie - ciebie - bo i po co? Zastanawiam się nad Twoim
                    zdaniem.Prawa racji nie odmawiam i nie przyznaję nikomu - każdy kij ma dwa
                    końce i każda racja jest subiektywna - chyba, że chodzi o badania naukowe, ale
                    nie o tych tutaj mowa.To Ty zastanów się, na jakiej podstawie tierdzisz, ze
                    moje zdanie jest nieprzemyślane? To jest moje zdanie i już, wolno mi je mieć-
                    podobnie jak Tobie i wypowiadać je - po to jest forum a nie by obrażać innych
                    tzn rodzące mieleckie kobiety.Skoro tu rodziły były to pewno maja jakieś powody
                    by się wypowiadać, dlaczego - bezkrytycznie?
                    I dalej - w kwestii bólu potwierdzasz moje zdanie - to odczucie subiektywne i
                    zależy od osobnika.
                    - "Twoim zdaniem.....jeśli kobieta" - to nie jest całkowita prawda - zdrowie
                    dziecka narodzonego nie świadczy jeszcze o fachowości personelu, owszem brak
                    tej fachowości może spowodować np. mózgowe porażenie dziecięce, urazy
                    okołoporodowe itd, ale takie stwierdzenie jest zawężone.A żaden sąd i rzecznik
                    nie zrekompensuje ineligencji uposledzonemu intelektualnie dziecku.
                    - w trzeciej kwesti w zupełności się z Tobą zgadzam, nie wolno
                    generalizować.....
                    • floton Re: Bociany lubią Mielec...floton 18.07.05, 21:59
                      Kwoli wyjaśnienia - jestem kobietą, rodziłam siłami natury ( i położnych,
                      bardzo fachowych) dwa razy, za każdym razem w innym szpitalu, poza Mielcem.Za
                      każdym razem ból był inny ( okrutny), położne - niezastapione, lekarze - w
                      porządku.
                      Opinię swoją na temat szpitali mam, wiem gdzie chciałabym urodzić trzecie
                      dziecko - ewentualnie. I wniosek też mam, wszędzie są ludzie i ludziska. A w
                      chwili porodu dobra połozna jest niezastąpiona.A dobra położna to jak dobry
                      lekarz, dobry nauczyciel, dobry rodzic, dobry fryzjer, dobry....dla jednego
                      ten, dla innego tamten....
      • bartosowa Re: Bociany lubią Mielec 21.07.05, 10:21
        Adasiu, to nie ja napisałam, że mieleccy ginekolodzy są czuli, tylko Nowiny tak
        napisały:) Ja odniosłam wręćz przeciwne wrażenie. Szczególnie jeśli chodzi o
        osobę pana ordynatora, który jeżeli dziewczyna ma więcej niż 20 lat, uważa ją
        za stara d... i sugeruje, że na dziecko jest za późno!
        --
        Przyjaźń jest pocałunkiem prawdy bez szminki pozorów.
    • ispaniola Re: Bociany lubią Mielec 13.07.05, 14:57
      A dawno rodziłaś? Ostatnio od koleżanek-mielczanek, które tam rodziły słyszę
      rzeczywiście sporo pochlebnych opinii, ale od troszeczkę "starszych" mam - duzo
      mnie optymistyczne. Zreszta ja tez byłam na tym oddziale w Mielcu, ale było
      bardzo ok, z tym, że ja niedawno, już "za nowego persolnelu". Pozdrawiam i
      przykro mi, że masz takie doświadczenia :-(
        • ispaniola Re: Bociany lubią Mielec 01.08.05, 10:34
          Boże, tak strasznie mi przykro, zupełnie nie wiem co napisać, więc napiszę
          tylko, że nie ma słów, którymi bym wyraziła, jak mi źle, że cię to spotkało;
          nie znam cie osobiście, ale wiem, że musiało to być piekło...Trzymaj się :-(
    • qulka1 Re: Bociany lubią Mielec 13.07.05, 15:07
      Skoro statystyki są 'zdumiewające' i skoro przyjeżdżają tu rodzić kobiety z
      innych miast to znaczy, że nie jest chyba tak źle ??? Wszystko przede mną wiec
      nie moge się podzielic własnymi doświadczeniami ale jeśli personel będa źle
      traktować przyszłe mamy to one po prostu zrobią temu oddziałowi złą opienię - a
      tu jest chyba na odwrót? chociaz swoją droga gdzie mogłyby te mielczanki
      rodzić?
    • adas49 Re: Bociany lubią Mielec 13.07.05, 16:37
      Kobiety maja to do siebie ze uwielbiaja (poza plotkowaniem oczywiscie)
      histeryzowac.
      Juz nie wystarcza im fakt, ze lekarze sa kompetentni i rzeczowi, ze porod
      przebiegl bez powiklan a dziecko urodzilo sie zdrowe. Nie - teraz lekarz
      powinien byc CZULY, bo jesli nie, to na forum Mielec napisze sie o nim, ze
      to "rzeznik".
      Porod to porod, fizjologia tego procesu wymaga, iz boli i nic tego nie zmieni
      (chyba ze znieczulenie ale to temat na inna rozmowe) a niektore Panie
      chcialyby, by calosc przebiegala jak wizyta w modnym salonie fryzjerskim.

      Juz kilka kobiet wypowiedzialo sie w tym watku a zadna nie napisala konkretnie
      co takiego zlego przeytfalilo sie im w tych szpitalach. A moze po prostu nic
      tylko baby po prostu uwielbiaja koloryzowac i rozglaszac swiatu jaka to
      straszna rzecz ten porod.

      Na dodatek przypominam, ze nie ma obowiazku rodzenia w szpitalu. Mozna to
      zdobic w domu, zaufana i doswiadczona polozna w zupelnosci wystarczy.
      • ispaniola Re: Bociany lubią Mielec 14.07.05, 12:06
        I kiedy czytam takie, przepraszam cię, ale bzdety, to od razu marzę, żeby tak
        takiego adaśka spotkała ta "zwykła fizlologia". I żeby taki "rzeczowy
        położnik", kiedy posłuchałby jak drzesz się w niebogłosy z potwornego bólu,
        całkiem fizlogicznego rzecz jasna (oczywiście gdyby ci z histerii glosu nie
        odebrało, bo niektórzy faceci przy zwykłej anginie tracą rozum) chlapnąłbym cie
        w gębę i szepnął lub ryknął: nie histeryzuj, to tylko fizlogia i rozdarłby ci
        szerzej nogi i... wszystkie wnętrzności przy okazji. A po tej akcji, jeslibyś
        przeżył bohaterze, bo faceci już na sam widok takiej akcji mdleją, to byśmy
        pogadali na równym poziomie, bo na razie, chłopie, nie masz zielonego pojęcia o
        czym piszesz i tak smarujesz jakieś abstracje.
        • qulka1 Re: Bociany lubią Mielec 14.07.05, 14:01

          Faceci ani w połwoie nie wytrzymali by tego co przezywaja kobiety podczas
          porodu. Ich fizyczna siła, moc i wytrwałość - któe od wieków kojarzone sa
          tylko z mężczyznami - w porównaniu z porodem topnieja jak lody na słońcu. i
          jeszcze żałosnie próbuja sie bronic i wmawiac ze kobiety sa histeryczkami.
          Wstyd!!!
          • adas49 Re: Bociany lubią Mielec 14.07.05, 20:39
            To jedna wielka bzdura i feministyczny mit, iz kobiety sa tak straszliwie
            dzielne a bol porodowy taki przeogromny.
            Owszem - bol jest ale i sama kobieta moze duzo zrobic, by go zlagodzic i w ten
            sposob ulatwic sobie porod, a osobom towarzyszacym (polozne - bo ginekolog przy
            fizjologicznym porodzie jest zbedny). Widocznie szanowne Panie nie zadaly sobie
            wystarczajaco wiele trudu by zrozumiec fizjologie porodu a dzieki temu opanowac
            strach przed bolem i sam bol. Niestety, porod to sprawa tylko i wylacznie
            kobiety i nawet najbardziej "czuly" ginekolog nie zastapi skurczow macicy (no ,
            chyba ze ginekolog w swej przeogromnej milosci do mieleckich bab rozpocznie
            masaz ledzwi pacjenti...) a zdyscyplinowana, zorientowana w swej anatomii i
            fizjologii kobieta nie panikujaca i nie histeryzujaca to rzadkosc.

            Nie przesadzajcie baby, ze jestescie takie "pokrzywdzone" przez te bole
            porodowe. W koncu srednia zycia kobiet jest prawie o 10 lat dluzsza niz
            mezczyzn wiec chyba nie jest to az tak wygorowana cena za kilka serii
            kilkunastominutowych bolow partych ...
            • ispaniola Re: Bociany lubią Mielec 15.07.05, 12:42
              Teoretycznie powinnam chyba napisać: "droga doświadczona Matko po porodach", bo
              twoja precyzja w opisywaniu bólu porodowego i sposobów radzenia sobie z
              strachem przed nim jest zniewalająca, hehehehe, no widać, że z doświadczenia,
              od razu widać, że rodziłeś i to chyba wiele razy, dla ciebie to pestka, nawet
              ci ginekolog niepotrzebny, przeciez wszystkie twoje porody były modelowe i bez
              komplikacji, gratulacje, dobrze, że ci się posladkowy nie trafił,buachachacha.
              No nie żartuję, o praktykę nikt na powaznie by cie nie posądził, bo twoje
              bardzo fachowe i bardzo praktyczne rady są takie naiwniutkie, takie chłopięce,
              że napiszę tylko hehehehehehe, bo cóż tu można...PS Może poczytaj trochę o
              PRAWDZIWYCH porodach...
                • adas49 Re: i o więcej niż jednym poczytaj 15.07.05, 13:07
                  Wspolczuje Ci droga Ispaniolo, iz poloznik nie byl dla cziebie wystarczajaco
                  czylu i zamiast biadolic razem z Toba zdecydowanie przywolal Cie do poradku i
                  sprawil, iz skupilas sie na wspolpracy przy porodzie zamiast na histeryzowaniu.
                  Wybacz, ale nie przekonasz mnie: pacjentki, ktore widza co to jest porod i na
                  czym on polega zachowuja sie podczas niego dojrzalej, lepiej radza sobie z
                  bolem i wiedza, czego moga sie spodziewac a co po prostu musza przezyc. Widac
                  Tobie tego zabraklo, ale nie obwiniaj za to calego swiata.
                  Byc moze widzialem wiecej porodow niz Ty slyszalas opowiesci i nich. Ty
                  przezylas Tylko i wylacznie swoje a wiec z zalozenia jestes subiektywna.
                  Uwierz, nie wszystkie kobiety to takie panikary jak Ty. Sa na tym swiecie takze
                  spokojne i opanowane matki.
                  • handziaa Re: i o więcej niż jednym poczytaj ispaniola 17.07.05, 15:02
                    Adas ma racje,przez ciebie przemawia rozjuszona kobiecosc co to wydalila
                    potomstwo i uwaza ze ma monopol na wiedze w tym zakresie.Gdybys czytala
                    uwazniej i bez zacietrzewienia ,bez trudu odnalazlabys w wypowiedziach Adasia
                    fachowy jezyk,interpretacje i znajomosc zagadnienia.Moze Adas jest lekarzem ?
                      • adas49 Re: i o więcej niż jednym poczytaj ispaniola 21.07.05, 14:35
                        Bylem juz nazywany zboczencem, zydem, gejem, staruchem - do kolekcji dodam
                        sobie "nienawidzacy bab"...czemu nie?
                        A czy Bartosowa to nie jest czasami baba Bartosa?

                        PS.Z piasku lepi sie babki. Piecze sie tez babki. Natomiast baby - sa to po
                        prostu baby tak jaki i chlopy to chlopy. Nie probuj zmieniac odwiecznych
                        znaczen podstawowych wyrazow...
                            • adas49 bartodowa i floton 21.07.05, 21:13
                              Wszystko sie zgadza.
                              Zdemaskowalyscie mnie przebiegle, sprytne i wielce inteligentne mielczanki.
                              Jestem w rzeczy samej stara panna, na dodatek dziewica i polozna. Nienawidze
                              wszystkiego, co przypomina mi trzydziesci lat spedzonych na zakaraluszonym
                              oddziale polozniczym wypelnionym wrzaskiem i przeklenstwami rozhisteryzowanych
                              panius. Dlatego za cel mojego zycia obralem sobie dokuczanie bartosowej i
                              floton, ktorych madrosc, wiedza, przenikliwosc i wszechstronne doswiadczenie
                              jak rowniez glebia rad , jakimi mnie darza sprawia, ze jeszcze bardziej
                              poglebiaja sie moje kompleksy zdewocialej, brzydkiej, starej panny w wieku
                              emerytalnym ktorej nie dane bylo zaznac rozkoszy kontaktu z meskim
                              przyrodzeniem.
                    • ispaniola Re: i o więcej niż jednym poczytaj ispaniola 01.08.05, 10:55
                      taaaa, może i jest lekarzem, dobrze, że nie moim, a gdzie ty widzisz tam
                      fachowy język i znajomość zagadnienia? chyba rzeczywiście mi rozjuszona
                      kobiecość przesłoniła oczy buachachachacha, dobre, dobre, nie powiem, acha, ja
                      nie wydalałam potomstwa, ale rodziłam, tobie polecam oczywiście wydalanie,
                      każdy wedle uznania...Ty możesz wydalać co chcesz, nawet swoje potomstwo...
                  • ispaniola Re: i o więcej niż jednym poczytaj 01.08.05, 10:51
                    Nie musisz mi współczuć, bo nie wiem skąd wpadło ci do głowy, że miałam poród
                    histeryczny i pełen biadolenia. Nic podobnego, był sprawny, rewelacyjny, na ile
                    to możliwe, natomiast nie bezbolesny, o nie. I ja osobiscie trafiłam na dobrych
                    lekarzy i położników. Ale moja mama nie...Żyję naprawdę cudem i ona też. I
                    wiele innych kobiet, choćby w mojej rodzinie, także trafiło na co najmniej
                    nieczułych połozników, którzy są zupłenie głusi na błagania rodzącej, która
                    czuje, że np. bliżniaki wychodzące pośladkowo nie muszą za wszelką cenę wyjśc
                    naturalnie, a upór lekarza, że właśnie urodzą się naturalnie, bo to fizjolgia,
                    wynika widocznie z nieczułości i przekonanaia o własnej nieomylności ( znasz to
                    przekonanie rewelacyjnie). Niektóre przypłaciły to zyciem lub zdrowiem dziecka
                    i swoim zdrowiem. I nie jestem panikarą, bynajmniej,po prostu mam zdrowy
                    rozsądek i poczucie realności oraz zwyczajnie doświadczenie, nie zyję tak ja ty
                    w świecie "chciejstwa" i urojeń, sądzisz, że świat jest taki, jakim go sobie
                    wyobraziłes i koniec. Uważasz, że wiesz lepiej od rodzących jak wygląda poród,
                    a to jest po prostu żałosne i smieszne, więc daruje sobie dalsza dyskusje,
                    która zreszta nie jest nawet dysusją, bo ty nie przyjmujesz racjonalnego
                    świata, masz własny, wymyślony przez siebie i fakty są ci zbędne...A oceniać
                    mnie jako matki nie masz najmniejszego prawa, bo nie masz o mnie zielonego
                    pojęcia, nie znasz mnie, ale zapomniałam - przeciez tobie real niepotrzebny, w
                    wyobraźni masz juz ispaniolę jako matkę, niespokojną i nieopanowaną i fakty nie
                    są ci potrzebne, a więc szkoda mi już czasu na uświadamianie ci, że oprócz
                    świata w twojej głowie jest jeszcze ten prawdziwy...
    • wiki888 Re: Bociany lubią Mielec 23.07.05, 04:43
      Drogie Panie, nie dajcie się podpuszczać takim osobnikom jak adas ileś tam.
      Pewnie siedzi sobie w zaciszu swojego pokoju i śmieje się z Was, że swymi
      pseudonaukowymi i pseudopsychologicznymi tekstami ten niewyżyty osobnik
      doprowadza do tego , że w ferworze dyskusji wyjawacie nawet najbardziej
      bolesne fakty ze swojego życia. W necie, a szczególnie na różnego rodzaju
      forach tego typu osobników jest dużo, najlepszy sposób na taką padlinę to
      kompletna ignorancja.
    • wiki888 Re: Bociany lubią Mielec 23.07.05, 04:52
      I jeszcze jedno: lekarze mieleccy są czuli i profesjonalni, taką opinię może
      wydać tylko osoba dla której: Mielec jest "wielkim" miastem i rodząc tu,
      a nie w swojej pipidówce wydaje się jej że dotknęła gwiazd, albo osoba dla
      której jeżeli to, że ktoś powie (burknie) dzień dobry i spyta się czy jeszcze
      żyję i powie parę medycznych terminów dla niej niezrozumiałych jest
      wyznacznikiem czułości i profesjonalizmu. Jak dla mnie koniec tematu,
      trzymajcie się ciepło.
      • floton Re: adaś - lubią Mielec 23.07.05, 09:54
        Adaś, Adaś czytaj uwaznie i ze zrozumieniem - pisze "to osoba o mentalność..."
        a nie, że jestes strą dziewicą położną.... Poczęcie i wydanie naświat życia to
        coś więcej niz kontakt z męskim przyrodzeniem. A i bez niego można się
        obejść...i dziecko począć....i urodzić....
        Dobrze że sa różni ludzie na świecie.....
        • liperus Re: adaś 23.07.05, 13:31
          Brawo Adasiu,Twoja wiedza i inteligencja powalily juz w przedbiegach kwiat
          mieleckiej kobiecosci bo szczerze mowiac mieleckie wielorodki nie bardzo
          wiedza o czym piszesz,ich poczucie humoru stepil rutynowy (czytaj brak)
          seksu ,nadmiar internetowej wiedzy (patrz floton ze swa rewelacyjna teoria
          plodzenia i rodzenia bez chlopa ) ,lekarskie ciagoty (bartosowa ktora kaze Ci
          sie leczyc)nie mowiac o "mlodziutkim" niewyzytym gluptasku kryjacym sie pod
          wdziecznym przezwiskiem wiki888 ktory za kazdym internetowym krzakiem widzi
          podpuszczaczy ,prowokatorow slowem piszacych, nazywajac ich uroczo padlina.Tak
          mysle ze wszystkie "panienki" ktore tak madrze i dojrzale pisaly o rodzeniu,
          kontakt z meskim przyrodzeniem mialy tylko i tyle razy ile niebozatek placze
          sie przy matczynej spodnicy.Mysle tez ze nalezy traktowac je ze zrozumieniem i
          odrobina wyrozumialosci nie zwazajac na widoczne objawy samotnie przezywanych
          hormonalnych burz.
            • liperus Re:floton bez zlosliwosci 23.07.05, 19:05
              Podziwiam genialnosc i glebie spostrzezen.Taka mysl mogla narodzic sie
              (posrednio bez udzialu chlopa) tylko na mieleckim forum gdzie zasady ,gusta i
              gusciki kreuja giganty w rodzaju juls,yapkowitz no i oczywiscie niektore panie
              ktore chcac na wszystkie mozliwe sposoby dorownac mistrzom plodza te swoje
              literkowe dziwnosci.A pomyslec ze floton uznawalem za objawienie
              rozsadku,niebanalnych spostrzezen i ciekawego pisania.Szkoda bo w w dyskusji z
              Adasiem przepadla z kretesem,chociaz na zmiany nigdy nie jest za pozno.
            • liperus Re: adaś floton 24.07.05, 16:06
              Mozna dowodzic ze cos w tym jest .Kontakty z meskim przyrodzeniem a wlasciwie
              ich czestosc to przejaw wzajemnego stosunku do siebie tych narzadow.Powiedzmy
              ze jest to scisle sprzezone ze sfera uczuciowa a jak dowiedli uczeni na
              wszystkich etapach zycia ,udany zwiazek narzadow w ktory zaangazowane sa
              uczucia to z kolei stymulacja do tego by dla wybranki czy wybranka byc coraz
              lepszym i to w kazdej dziedzinie w tym oczywiscie intelektualnej ,bo jak wiedza
              juz pensjonarki intelekt u mezczyzny ma dla kobiet kolosalne znaczenie.Idac tym
              tropem mozna wiec powiedziec ze ilosc kontaktow o ktorych wspominasz ma wplyw
              na madrosc i rozsadek,przy zalozeniu brzegowym ze kontakty te wynikaja z
              cudownego uczucia milosci a nie sa traktowane instrumentalnie.cnd.
              • floton Re: adaś floton 24.07.05, 21:46
                no, no , ciekawe, nie powiem.........
                "....udany zwiazek narzadow w ktory zaangazowane sa uczucia " - narządy wchodzą
                w związki.... a to interesujące.....
                "....intelekt u mezczyzny ma dla kobiet kolosalne znaczenie...- coś podobnego?!
                "...ilosc kontaktow o ktorych wspominasz ma wplyw na madrosc i rozsadek,..."
                - może by tak polikwidować parę kierunków studiów??????!!!!!
                • adas49 grochem o sciane... 24.07.05, 22:18
                  Mam przeczucie graniczace z pewnoscia, iz to, co pisze Liperus jest zbyt madre
                  jak na papuzie glowki mielczanek. Zbyt skomplikowane jak na kobity, ktore za
                  szczyt rozkoszy intelektulanych uznaja rubryke towarzyska w "Vivie".
                  I zbyt ambitne, jak na "fryzjerskie" forum Mielec...

                  To tak, jakby kazac przemawiac Leszkowi Kolakowskiemu na wiecu
                  wyborczym "Samoobrony" badz kazac czytac dziela Immanuela Kanta
                  sluchaczkom "RM". Podobnego zrozumienia moze oczekiwac Liperus na forum Mielec..
                      • liperus Re: grochem o sciane... 25.07.05, 03:14
                        Adasiu,jestes nieoceniony bo uswiadamiasz mi jak wiele cennego czasu trace na
                        tym forum ,jak systematycznie chamieje czytajac te wszystkie dziwolagi myslowe,
                        ktorych ukoronowaniem sa wypowiedzi floton.Moze wynika to z faktu ze moja
                        towarzyszka zycia jest niezrownana ,najcudowniejsza i najmadrzejsza z kobiet
                        tego i wszystkich innych swiatow.Moze te niezrozumiale , w sumie zabawne
                        wypowiedzi genialnych mieleckich mozgow maja w drodze porownania ukazac mi
                        geniusz mojej cudownej istoty jaka Dobry Bog postawil na mej drodze.A moze maja
                        mnie zniechecic do siadania przed komputerem a czas jaki poswiecam na probe
                        rozszyfrowania tego co tez pisza mieleccy i jasielscy "geniusze" poswiecic na
                        adoracje mojej boskiej kobiety.Tak czy inaczej ,dziekuje.Jestes genialny.A moze
                        i Ty masz kogos komu chcialbys poswiecic nieco wiecej czasu ,miast sleczec nad
                        klawiatura.
                      • liperus Re: grochem o sciane...floton 25.07.05, 03:23
                        Mila floton:na swiat sie nie przychodzi :dzieci sa rodzone.W jezyku polskim
                        mowi sie "urodzilem sie...i to jest bzdura.W jezyku angielskim powiadaja: "I
                        was born" i to jest logiczne.
                        Jak wiec widzisz daleka droga przed Toba jesli chcesz prowadzic dyskusje na
                        akademickim poziomie.Jestem zlosliwy ale coz,prowokujesz mnie do tego.
                        A jak myslisz czy ilosc wrzasku przy porodzie jest wskaznikiewm wielkosci bolu
                        i do czego wlasciwie sluzy ten bol.
                        • no-surprises Włączę się, 25.07.05, 16:35
                          bo fajerwerki prezentowanego tu intelektu znawcy inglisz zatykają mi dech w
                          piersiach.
                          Powiedzcie szczerze - kiedy, ach kiedy, drogie mielczanki, zasłużymy sobie na
                          obcowanie z erudycją na poziomie akademickim cnego liperusa? On wskazuje nam
                          horyzonty, a my ... o rodzeniu dzieci? Fe!
                          Nie wspomnę już o tym, że Dobry Bóg nie dał nam możliwości obcowania z jego
                          męskością, gdyż jak wiadomo narządy ... (patrz wyżej - boję się, żem niegodna te
                          światłe słowa pzełożyć na język zrozumiały nam, maluczkim).

                          > A jak myslisz, czy ilosc wrzasku na tym forum jest wskaznikiem wielkosci
                          intelektu i do czego wlasciwie sluzy ten intelekt?

                          Nie chce mi się z tobą gadać.
                          --
                          I'll take a quiet life
                          No alarms and no surprises
                          Silent, silent
                            • liperus ja ja jak mieleckie balony 27.07.05, 14:16
                              Dobre sobie ,mieleckie forum doczekalo sie moderatora,przypuszczac nalezy ze
                              to "zaprzyjaznieni" stroze moralnosci z jasla i tarnowa , przyjeli sobie za
                              cel by oczyscic mieleckie i nie tylko forum z plugastwa jakie roznosza
                              liperus,bartosowa i floton.Siasc i zaplakac nad dwulicowoscia,obluda i
                              absolutna glupota.No coz wszystko musi byc po mysli moderatorow ktorym gazeta
                              dala wladze.Powiadaja ,jak wladza takie ludu szczekanie, wiec wracajcie do
                              dupek i zupek ,szczawiu i ogorasow,gdzie popic i zawalic ,kogo opluc a przed
                              ktorym lekarzem rozewrzec zwieracze krocza.Gora juls,yapkovitz co przechlal
                              zloty rog,poszczekujacy darecky,smierc pozornej wolnosci slowa ,nieskrepowanej
                              wymianie zdan,opini a nawet zlosci.
    • lepionka Re: Bociany lubią Mielec 28.07.05, 11:11
      bartosowa napisała:

      > I co o tym sądzicie, drodzy forumowicze?
      > Mielczanki wolą rodzić gdzie indziej, bo lekarze są "czuli" dla innych
      > kobiet, nie Mielczanek. Ja swój pobyt na oddziale ginekologicznym mieleckiego
      > szpitala wspominam jako największy koszmar mego życia.

      No właśnie tak sobie czytam i czytam i nigdzie nie wyczytałam, że mielczanki
      wolą rodzić gdzie indziej. Fakty wyglądają tak, w szpitalu rodzi się coraz
      więcej dzieci. Wśród mielczan jest coraz mniej urodzeń. Teraz należałoby się
      dowiedzieć, a nie ma tego w tym artykule, czy mniej urodzonych mielczan jest
      urodzonych w Mielcu, czy po prostu generalnie mniej rodzi się wogóle. Nie wiem
      jak to USC liczy. Wiadomo, że dziecko rejestruje się w USC właściwym do miejsca
      urodzenia, ale zameldowanie zazwyczaj ma już w tym samym miejscu co rodzice. I
      nie wiemy czy spadła liczba mieleckich dzieci w całokształcie, czy mieleckich
      dzieci urodzonych w Mielcu.
      Jeśli to drugie to owszem być może warto byłoby rozważyć dlaczego mielczanki,
      nie chcą rodzić w mieleckim szpitalu. Jeśli po prostu mniej nas decyduje się na
      dziecko, to może problem jest złudny.
      A jak jest w mieleckim szpitalu, jacy są mieleccy lekarze?
      Prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
      --
      Pozdrawia Monika
      • adas49 Re: Bociany lubią Mielec 28.07.05, 19:17
        Rozwiazanie tej bocianiej "zagadki" jest proste jak drut i dziwie sie, ze
        jeszcze nikt z Was na to nie wpadl.
        W samym miescie Mielcu (jak w wiekszosci miast europejskich) wskaznik urodzen
        spada bo taka jest tendencja.
        Ale w szpitalu rodza przeciez nie tylko kobiety z Mielca ale i Panie z
        okolicznych wsi, ktore juz nie sa tak powsciagliwe w rozmnazaniu jak paniusie z
        miasta.
        Stad ilosc porodow w szpitalu mieleckim jest wieksza niz liczba urodzonych
        dzieci w miescie Mielec.
        • lepionka Re: Bociany lubią Mielec 29.07.05, 15:35
          No właśnie niby masz rację. Tendencja jest taka faktycznie. Pytanie czy także w
          Mielcu? Tzn. owszem ogólnie coraz mniej się rodzi, ale w Polsce widoczne są w
          danych demograficznych echa wyżu powojennego, teoretycznie wygląda na to, że
          obecnie powinien więc znów być względny wzrost urodzeń. Roczniki ostatniego wyżu
          w wieku są jakby właściwym ku tego typu poczynaniom.
          A tego właśnie nie wiemy. I tego w tym artykule nie było, czy generalnie mniej
          mielczanek rodzi, czy może rodzą ale gdzie indziej i dzieci są zgłaszane w
          tamtejszych USC? Jeśli ogólnie mniej to mnie dziwi, spodziewałabym się bowiem
          raczej odwrotnej sytuacji.
          Jeśli mniej w Mielcu, to może być kilka wyjaśnień dlaczego tak się dzieje.
          --
          Pozdrawia Monika
          • yapkovitz zalosny belkot adasia i liperusa 01.08.05, 11:27
            Cztytam wypowiedzi niejakiego liperusa i adasia, myslalem ze w swym chamstwie
            juz mnie niczym nie zaskocza, ale ich posty w tym watku nie sa anwet smieszne,
            sa smutne i zalosne. adas i liperus czy byliscie przy rodzacej kobiecie? czy
            obserwowaliscie jak rodzi kilkanascie godzin? czy zycie waszych dzieci bylo
            zagrozone przez niekompetencje lekarzy? Wy chyba nie znacie uczucia ojcostwa,
            nic nie wiecie co znaczy byc odpowiedzialnym za kobiete i dziecko. Dla mnie od
            teraz jestescie nie tylko chamami ale zalosnymi kreaturami, nie wartymi niczego.
            --
            Nie wdawaj się w dyskusję z chamem, sprowadzi cię do
            swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka