Po co wykształcenie skoro......?

16.10.01, 22:25
Skoro i tak sa najwazniejsze "plecy" w celu znalezienia pracy. Jesli tkos ze
mna nie zgodzi to znaczy ze mial duzo wiecej szczescia niz ja!
    • Gość: kloss Re: Po co wykształcenie skoro......? IP: 192.168.10.* / *.bratniak.krakow.pl 16.10.01, 22:58
      W pewnym sensie masz rację. Ale wykształcenie + tzw. "plecy" = większe szanse
      niż tylko same "plecy". Ze ślusarza czy maturzysty po liceum nie zrobisz tak od
      razu dyrektora. Same "plecy" nie wystraczą. Nie sądzę też żeby dziś wystarczyły
      tylko znajopmości. Coraz częściej firmy odchodzą od takiego sposobu rekrutacji -
      specjaliści HR odrzucają aplikacje kandydatów, na które są nieuzasadnione
      naciski szefów, a zwłaszcza różnych "akolitów" swoich szefów.
    • lena! Re: Po co wykształcenie skoro......? 17.10.01, 18:56
      Dlaczego specjaliści i znawcy Mielca, jeszcze sie nie wypowiedzieli na ten
      temat, czyżby to był jeden z tych który wszystkich dotyczy, ale nikt o nim nie
      mówi głośno bo ma dług wdzieczności wobec "Pleców". Kloss ty chyba mówisz o
      innej rzezywistości niż Łukasz, ja również o niej czytam w gazetach, ale swoje
      wiem z atopsji. Tak nie ma lekko.
      • Gość: kloss Re: Po co wykształcenie skoro......? IP: 192.168.10.* / *.bratniak.krakow.pl 17.10.01, 19:06
        lena! napisał(a):
        Leno - tak naprawdę to jest tak, że ja chyba chcę ciągle wierzyć w to, że bez
        pleców można dać sobie radę. NIestety, to co piszesz jest prawdą, która dotyka
        mnie coraz bardziej. MOje doświadczenia też wskazują na to, że jednak bez pleców
        ani rusz... Ale trzeba jednak wierzyc.

        > Dlaczego specjaliści i znawcy Mielca, jeszcze sie nie wypowiedzieli na ten
        > temat, czyżby to był jeden z tych który wszystkich dotyczy, ale nikt o nim nie
        > mówi głośno bo ma dług wdzieczności wobec "Pleców". Kloss ty chyba mówisz o
        > innej rzezywistości niż Łukasz, ja również o niej czytam w gazetach, ale swoje
        >
        > wiem z atopsji. Tak nie ma lekko.

        • Gość: Wacław Re: Po co wykształcenie klossowi skoro......? IP: *.chello.pl 17.10.01, 19:40
          kloss - a kto by Ciebię przyjął do pracy. Ja czytałem to Twoje CR. Jak Ty
          niemoto chcesz dostać pracę, jak w co drugim słowie robisz błąd
          ortograficzny ?! (Nie pisze się " ... zrobiem wszyć co mi karzom .. "
          tylko " ... zrobię wszystko, co mi każą ... ".)
          Zapamietaj synuś !
          • Gość: Aaron Re: Po co wykształcenie klossowi skoro......? IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 17.10.01, 20:53
            Musze i ja wtracic swoje trzy grosze jako ze widzialem chyba wiecej niz Wy
            wszyscy razem.To o czym mowicie moi mili to utopia i pobozne zyczenia.Kazdy z
            was ma swoje zycie i swoje cele a w slad za tym idzie dzialanie by te cele
            osiagnac.Sama wiedza to za malo.Potrzebna jest reklama tej wiedzy czyli
            umiejetnosc sprzedania samego siebie.Jest bardzo dobrze jesli ma sie "plecy" bo
            to ulatwia start ale zwykle jest tak jak powiadal Aniol w Altrnatywy 4,jesli
            jestes pod kogos podwieszony i ten ktos leci lecisz i Ty.Determinacja w dazeniu
            do celu,umiejetnosc przekonania innych o swojej wartosci a wiec sposob
            mowienia,ubioru i zachowania to elementy ktore czesto decyduja o powodzeniu
            akcji zwanej "szukaniem roboty".Jednak jak twierdza amerykanscy socjologowie
            najwazniejsze jest przekonanie o wlasnej wartosci.
            • lena! Re: Po co wykształcenie klossowi skoro......? 18.10.01, 00:06
              Powiedz mi jak w ludziach, którzy sie kształcą, robią kilka fakultetów, mają
              jakieś doświadczenie, może rosnąć poczucie własnej wartości, kiedy kolejny
              potencjalny pracodawca np. ala Mielec, spóżnia sie na rozmowe nie mówi
              przepraszam czego wymaga kultura, na koniec proponuje akwizycje, choć ty
              starałeś sie o coś zgodnego z własnym wykształceniem. Socjologowie mówią, że w
              warunkach polskich nadal liczą sie układy, a nie kopetencje. Kopetencjesą ważne
              dla zagranicznych pracodawców, a ich w naszy regionie jest nie wielu.
              • Gość: Wacław Re: Po co wykształcenie klossowi skoro......? IP: *.chello.pl 18.10.01, 08:28
                Poza wszelką dyskusją jest to, że wzrost zatrudnienia jest wprost
                proporcjonalny do wzrostu gospodarczego wyrażonego np. przez PKB. Wszelkie
                dodatkowe działania (np. uelastycznienie rynku pracy poprzez zmiany w kodeksie
                pracy) są jak najbardziej wskazane. Ale są tylko czynnikami wspomagającymi
                walkę z bezrobociem.

                PS
                Dzięki temu, że kloss się wreszcie zamknął to dyskusja wreszcie stała się w
                miarę poważna.
                • Gość: Henryk Re: Po co wykształcenie klossowi skoro......? IP: *.dialup.medianet.pl 18.10.01, 11:21
                  Masz rację Wacławie !
                  Wreszcie można spokojnie podyskutować, bo kloss się uspokoił.
                  Pozdrowienia dla Pani Leny i Pana Aarona.
                  • kolor Re: Po co wykształcenie klossowi skoro......? 19.10.01, 21:05
                    o jak to pedał pedalowi przytakuje. A moze was cos lanczy?
                    • Gość: lena! Re: Po co wykształcenie klossowi skoro......? IP: 192.168.0.* / *.delcom.pl 20.10.01, 13:48
                      Kolor jesteś monotematyczny. Temat brzmi "Po co wykształcenie...?", wiec jak
                      masz cos do powiedzenia to , konkrety. A nie ty gościu obleciałęś w ciągu dnia
                      wszystkie tematy i wszedzie zostawiłęś ślad swojego pobytu. Istny onibus z
                      ciebie.
                      • kolor Re: Po co wykształcenie klossowi skoro......? 20.10.01, 14:51
                        no bo jo taki szybki zug jest.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja