Oto jedna z przyczyn, dla której Mielczanie...

05.01.02, 10:51
nie chcą być z Rzeszowem w jednym województwie. Artykuł z dzisiejszej "GwR":

Dlaczego Podkarpackie straciło z kontraktu wojewódzkiego ponad 3,5 miliona
złotych?

Gdy kampania wyborcza wkraczała w decydującą fazę, w sierpniu ub. roku
marszałek podkarpacki Bogdan Rzońca - kandydat na senatora - wykonał wspaniały
gest. Zwołał specjalną konferencję prasową, na której ogłosił, że zarezerwowane
na 2001 r. w kontrakcie wojewódzkim na budowę okazałej siedziby 2 mln zł
przekaże na usuwanie skutków powodzi. Kontrakt to umowa między samorządem
wojewódzkim a rządem podpisana na dwa lata 2001 i 2002. Zawiera dziesiątki
zadań realizowanych przez samorządy i gwarancję państwa, że da na nie ze
swojego budżetu część pieniędzy. Na ubiegły rok w kontrakcie figurowała kwota
dwóch mln zł na budowę pałacu marszałkowskiego. Później oprócz tej kwoty
marszałek postanowił przesunąć na ten cel po 100, 200, 300 czy nawet 500
tysięcy z innych kontraktowych zadań.

Z czego ujął marszałek?

Uszczuplił pieniądze na m.in. tworzenie systemu informacji przestrzennej( miały
być wypłacone w ub.r.) fundusze na budowę mostu zamkowego w Rzeszowie, które
mają przyjść w ramach kontraktu w tym roku, na obwodnicę Stalowej Woli,
komputeryzację bibliotek pedagogicznych czy zakup autobusów szynowych. Razem na
usuwanie skutków powodzi, kosztem innych zadań, udało się marszałkowi zebrać
3,5 mln zł z ubiegłego i bieżącego roku.

Wydawało się, że wszystko pójdzie jak z płatka, bo 5 października Rzońca
podpisał z ówczesnym ministrem rozwoju regionalnego i budownictwa Jerzym
Kropiwnickim aneks do kontraktu z owymi przesunięciami. Brakowało jedynie
autografu ministra finansów. Nowy szef resortu Marek Belka odmówił jednak
podpisania tych przesunięć. W ten sposób pieniądze nie pójdą ani na kontraktowe
zadania, ani na usuwanie skutków powodzi.

Ktoś zbłądził

Z naszych informacji wynika, że przyczyną decyzji ministra była niezgodność
treści aneksu z przepisami, które mówią, że inwestycje melioracyjne nie mogą
być finansowane poprzez kontrakt.

- Rzeczywiście, pan minister wyszedł z takiego założenia, choć treść aneksu nie
była wcześniej negowana przez nikogo - mówi Maria Niemiec, skarbnik województwa
podkarpackiego.

Próbuje łagodzić złe wrażenie: - I tak dostaliśmy na urządzenia melioracyjne z
budżetu państwa cztery mln zł. Przyszły inną ścieżką, nie poprzez kontrakt.

- Jednak z kontraktu pieniądze zostały wyjęte.

- No tak, ale realizacja kontraktu obejmującego ubiegły rok i tak została w
dużej części zablokowana - odpowiada skarbniczka.

Bezsporne jest to, że "odfrunęły" w niebyt kontraktowe pieniądze przewidziane
na ubiegły rok - w sumie 2,5 mln złotych. A co się stanie z milionem, który
miał być przesunięty na usuwanie skutków powodzi z zadań finansowanych w tym
roku? - Nie można na to pytanie dziś odpowiedzieć. Rząd przygotowuje dokument,
który ma określić, ile w ramach kontraktów dostaną samorządy w tym roku. Mamy
sygnały, że pieniądze mogą być zredukowane nawet o 50 proc. [czyli o ponad
miliard zł. - red.] - tłumaczy Jacek Woźniak, dyrektor departamentu polityki
regionalnej w urzędzie marszałkowskim.

- Czy marszałek podpisując aneks do kontraktu popełnił błąd?

- Zapisy aneksu były wcześniej analizowane przez różne ministerstwa i nikt nie
zgłaszał zastrzeżeń. Prawda jest taka, że obecny minister finansów widząc, jaka
jest sytuacja budżetu państwa, zaczął wynajdywać różne sposoby na oszczędności -
komentuje dyrektor Woźniak. Od niego dowiadujemy się też, że urząd zlecił
wykonanie ekspertyzy prawnej, która odpowiedziałaby na pytanie, czy samorząd
może się jakoś bronić przed zakusami rządu, by zmniejszać kontrakty.

Pełna wersja