Dodaj do ulubionych

Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Kanady!

26.09.10, 05:46
Immigration: soon to be Canada’s only source of population growth
•In 2006, international migration accounted for two-thirds of Canadian population growth. The remaining third was provided by natural increase, the growth that results from the difference between the number of births and the number of deaths.
•Until the early 1990s, natural increase was almost always the main engine of Canada’s total population growth. However, in the mid-1990s, a reversal occurred: the migratory component became the main engine of Canadian growth, particularly because of low fertility and the aging of the population.
•Around 2030, deaths are expected to start outnumbering births. From that point forward, immigration would be the only growth factor for the Canadian population.

www.statcan.gc.ca/pub/91-003-x/2007001/4129907-eng.htm
Moja wstawka: tak to jest jak ludzie som wygodni...

Widziałem to dziś (sobota) pod Tim Hortons - zamiast se zrobić pyszne śniadanko to koleja na pół godziny...
Inny przykład (niedziela): dwie pary znajomych siedzom w A&W i jedzom 4 zestawy po $10-13 zamiast se zrobić pyszny obiad i kupić dobre wino za tom samom cene.

A dzieci? - po co - "expensive" smile) (nie piszę o Polonii).

pozdr.
Obserwuj wątek
    • heavyweightt Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 26.09.10, 17:17
      Wydaje mi sie ze dobrobyt , latwy dostep do wszystkiego co ulatwia zycie , spowodowalo lenistwo i brak poczucia potrzeby potomstwa , takze obecny stan ekonomii na swiecie nie sprzyja zakladaniu rodziny ze wzgledu na "niepewne jutro " , duzo par nie chce "inwestowac" w dzieci , wola uzywac zycie dla wlasnej przyjemnosci ... drogie auta , wielkie domy , podroze po calym swiecie itp .

      pikorpikor napisał:
      > A dzieci? - po co - "expensive" smile)

      True enough wink))
      • dradam121 problem niewatpliwie jest 27.09.10, 06:58
        www.canada.com/news/Former+ambassador+lends+support+anti+immigration+group/3582757/story.html

        Ale szerokie otwieranie drzwi dla "uciekinierow" tez nie wiele daje. Bo na przyklad sporo tych uciekinierow to tylko patrzy jak uzyskac $$ na swoje dzieci,ale o wnoszeniu do wspolnej kasy to nawet mowy nie ma.

        www.cbc.ca/canada/toronto/story/2010/02/23/toronto-somalia-alberta-murder.html
        www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2008/12/07/edm-somali-gang-meeting.html
          • za_morzem Badac kazdy moze... 21.05.11, 20:20
            anon493084945

            8:08 AM on May 17, 2011

            As an academic, my fellow academics and I don't give much credibility to the Fraser Institute. They aren't considered to be credible in most academic and scientific circles. But they create studies and numbers (lies, lies, and statistics) that make fancy, attention-grabbing headlines. C'est la vie!


            anon493084945

            8:19 AM on May 17, 2011

            Here is a basic run-down of the Fraser Institute:

            en.wikipedia.org/wiki/Fraser_Institute
            "The Fraser Institute is a conservative and libertarian think tank based in Canada that espouses free market principles. Its stated mandate is to advocate for freedom and competitive markets. It generally opposes public policy solutions based on government spending, taxes, deficits, and regulation. Some of the public policy stands taken by the Institute include: greater free trade throughout the world, privatization of various government services, marijuana decriminalization, competition in primary schooling, and greater private sector involvement in the delivery of healthcare insurance and services. The Fraser Institute opposes Canadian gun control laws..."

            The thing about statistics, is that they CAN be manipulated because research can be manipulated. But this is entirely dependent on how good the researcher and the institution is. This is one of the reasons why people MUST be critical in their thinking when reading statistics and research.

            An institute with a clearly outlined agenda is NOT a credible institute whose studies you can accept blindly. This is not a university or a non-biased institution. They are very open about that too.



            dradam121 napisał:

            > news.nationalpost.com/2011/05/17/immigrants-cost-23b-a-year-fraser-institute-report/
            >


      • pikorpikor Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 27.09.10, 07:50
        > duzo par nie chce "inwestowac" w dzieci , wola uzywac zycie dla wlasnej przyjem
        > nosci ... drogie auta , wielkie domy , podroze po calym swiecie itp .

        Ja bym jeszcze dodał, że po co inwestować w dzieci jak w kulturze zachodniej (w szczególności amerykańskiej) przeciętnie rzecz biorąc dziecko dorośnie i będzie miało rodziców daleko gdzieś i będzie 2x bardziej "expensive" bo czeba bedzie jeszcze dać na retirement house.

        Zwrot z zainwestowanego kapitału zerowy smile

        Przecierz to "wolność" i nie będą rodzice dzieciom zawadzać i odwrotnie. Za to rynek pracy mobilny i się kręci.

        pozdr.
    • dradam121 przybywa tylko na preriach 29.09.10, 17:19
      www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2010/09/29/canada-population-increase.html
      Totalnie jest to 34,108,800 .

      Wyglada na to, ze jedynie w trzech prowincjach preriowych przybywa ludnosci, przy czym w Manitobie - glownie dzieki "importowi" z zagranicy.

      Reszta Kanady ?
    • karul Dokladnie to samo dzieje 30.09.10, 03:27
      sie w bogatych krajach Europy, ktore inaczej niz Kanada nie maja zadnej polityki imigracyjnej.

      A co z Polska? Przeczytajcie o tym jak to za 50 lat w kraju papiezow bedzie ledwo 31 milionow ludzi

      wyborcza.pl/1,75515,8430724,Mlodzi_i_wyksztalceni_wyjada_do_Niemiec.html
    • andrew-01 Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 02.10.10, 03:16
      pikorpikor napisał:

      > Inny przykład (niedziela): dwie pary znajomych siedzom w A&W i jedzom 4 zestawy
      > po $10-13 zamiast se zrobić pyszny obiad i kupić dobre wino za tom samom cene.


      Excuse me sir , czy oni jedli i pili za twoje $$$ ? , jezeli nie to ich wybor gdzie , co moga jesc i pic w wolnym kraju .
    • estevez Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 21.05.11, 10:22
      No to trzeba zapodac im komunizm; wtedy "bedom" sobie robic smaczne sniadanka i pyszne obiady (tylko zamiast wina bedzie wodka bo sie latwiej pedzi); wszystkie Timy Hortony i A&W "padnom" bo to kapitalistyczny przezytek "i w Polsce ich nie bylo" smile i bedzie pieknie jak kiedys i wszyscy sie "bedom" rozmnazac w zachwycie bo nie wiadomo, kto przezyje w tej nedzy smile
      • za_morzem Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 22.05.11, 04:59
        estevez napisał:

        > No to trzeba zapodac im komunizm; wtedy "bedom" sobie robic smaczne sniadanka i
        > pyszne obiady (tylko zamiast wina bedzie wodka bo sie latwiej pedzi); wszystki
        > e Timy Hortony i A&W "padnom" bo to kapitalistyczny przezytek "i w Polsce ich n
        > ie bylo" smile i bedzie pieknie jak kiedys i wszyscy sie "bedom" rozmnazac w zach
        > wycie bo nie wiadomo, kto przezyje w tej nedzy smile




        Aha, czyli jak nie fast food to bar mleczny, najlepiej ten z "Misia", bo tylko komuchy nie jedza w McD. wink.



      • pikorpikor Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 26.05.11, 07:53
        Komunizm jak komunizm ale Kanada to w tym momencie na pewno bardziej socjalistyczny kraj niż Polska.

        "Freedom" i zanik wartości wspólnoty rodziny powoduje wypowiedzi typu: "Dzieci tylko robią kupy".

        Konsumpcja wódy w Pl spada a rośnie piwa i wina - od wielu lat.
        Byłem ostatnio w kraju nad Wislą. Wchodzę do sklepu i śmiech: wszystko jest organic!

        pozdr.
        • za_morzem Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 26.05.11, 19:01
          Myslalem ze takie afirmujace podejscie do kapitalizmu to juz przeszlosc lat 80-tych kiedy to na zasadzie kontrastu do naszego Wschodniego Brata wszystko co amerykanskie bylo najlepsze i najbardziej demokratyczne.

          Dzis okazalo sie (choc wielu tkwi ciagle mentalnie w latach 80-tych) ze wszystko jest bardziej skomplikowane, i ze Lenin mogl miec dosc duzo racji gdy mowil ze "kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy".

          Anyways, Kanada ma wiecej srodkow na redystrybucje, dzieki czemu jest w stanie bardziej pomoc swoim obywatelom niz Polska. Ale czy jest bardziej socjalistyczna? Chyba nie.
          Polskie panstwo jest bardzo opiekuncze, ale na papierze, realia to juz inna bajka bo na nic nie ma pieniedzy. W rzeczywistosci panuje tam kapitalizm kamienia lupanego wink.

          Nie bardzo rozumiem jak mozna podawac przyklad praktycznie monopolistycznych fast-foodow jako "dobrego", konkurencyjnego kapitalizmu.
          To ze ludzie tam masowo jedza, nie tyle swiadczy o ich wolnym wyborze ale o tym ze system polnocnoamerykanski wspiera tego typu monopole, kosztem zdrowia swoich obywateli.





          pikorpikor napisał:

          > Komunizm jak komunizm ale Kanada to w tym momencie na pewno bardziej socjalisty
          > czny kraj niż Polska.
          >
          > "Freedom" i zanik wartości wspólnoty rodziny powoduje wypowiedzi typu: "Dzieci
          > tylko robią kupy".
          >
          > Konsumpcja wódy w Pl spada a rośnie piwa i wina - od wielu lat.
          > Byłem ostatnio w kraju nad Wislą. Wchodzę do sklepu i śmiech: wszystko jest org
          > anic!
          >
          > pozdr.
          • estevez Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 27.05.11, 21:00
            nie zgadzam sie w zasadzie tylko z ostatnim akapitem za_morzem.
            1. Nie wydaje mi sie by fast-foody w Am. Pln byly "praktycznie" monopolistami. Istnieje tych sieci kilka wiekszych (moze kilkanascie mniejszych) - przetrwali najwieksi. Jesli masz pomysl i mnostwo pieniedzy mozesz otworzyc swoj fast-food (np jesli panstwo by wspieralo fasf-foody na Bialorusi to wtedy bys nie mogl otworzyc nic konkurencyjnego) - to wg mnie jest sedno monopolu wspieranego przez panstwo.
            2. Piszez, ze masowo ludzie tam jedza w Am. Pln. Nie wiem kiedy byles w Polszy ostatni raz, ale masowka w fast-foodach to domena Polszy wlasnie. Gigantyczne kolejki praktycznie w kazdym McDonalds etc; wyglada na to ze coraz wiecej otylej mlodziezy i dzieci - jednym slowem jedzenie w fast foodach to ciagle fajna sprawa. To co mi sie podoba tutaj, to ze pod kazdym fast-foodem jest ledwie pare aut (zadna to nowosc ani szpan).
            3. Nie mozesz zapominac, ze duza czesc tych sieci fast-foodow istnieje juz kilkadziesiat lat (A&W zalozono w latach '20 ub. wieku) wiec sila przyzwyczajenia jest gigantyczna.

            Happy Friday smile))
            • za_morzem Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 28.05.11, 01:51
              No wiesz, nie jest to monopol sterowany przez regulacje panstowe ale przez kumulowany kapital.
              To jak dziala Ameryka Polnocna najlepiej widac po nowych miastach gdzie wszelaka infrastruktura zostala wybudowana calkiem niedawno, na przestrzeni ostatnich kilkudziesieciu (kilkunastu) lat.
              Szczegolnie jest to ewidentne na przykladzie miast kanadyjskich prerii, Vancouver, miastach srodkowych i zachodnich Stanow.
              Dziala tam schemat malla, stacji benzynowej i supermarketu. Wszystko jest budowane pod kapital.
              Powierzchnia w mallu jest na tyle droga ze sredniak myslacy o biznesie moze sobie o niej pomarzyc i jest dostepna jedynie dla firm sieciowych. Podobnie sprawa ma sie w food courts.

              Poza tym w Ameryce Polnocnej istnieje zjawisko ktorego nie ma gdzie indziej.
              Spoleczenstwo jest bardzo latwo ksztaltowane przez media i kapital bo sklada sie w wiekszosci z ludzi ktorzy przybyli tutaj z biedniejszych, "bardziej zacofajnych" krajow i wyszli z zalozenia ze wszystko co zastali tutaj ma wieksza wartosc niz ich kultura i tradycja ze Starego Swiata. Dlatego tak latwo bylo kapitalowi narzucic ten mega konsumpcyjny system i rosnac w sile bez wiekszej konkurencji. Kontrola robi sie coraz latwiejsza bo wszystko juz dziala wedlug ustalonego schematu, suburbia, mall z sieciowkami i takimi samymi fastfoodami, Cineplex ktory wyswietla takie same filmy promujac odpowiednie zachowania. Ciekawe jest ze obecne media, filmy juz nie odzwierciedlaja rzeczywistosci ale kreuja ja, idac coraz dalej, popychajac rozne granice.

              Ostatnio byl w wybiorczej artykul jak to w Europie jest duuuzo wiecej malych, rodzinnych firemek niz w Ameryce. Wow, co za zaskoczenie, przeciez to wlasnie Ameryka byla przedstawiana jako ten raj przedsiebiorczosci pelen malych biznesow napedzajacych ekonomie.
              Okazuje sie ze schemat jest troche inny. W malych miasteczkach (pojedz sobie do Kelowny czy innego Penticton) maly biznes praktycznie nie istnieje, polowa ludnosci miasta pracuje w supermarkecie, druga w fast foodach, jedyny small business to Chinese "all u can eat" wink.

              Polska to nie najlepszy przyklad, tam eksperyment spoleczny "przejecia wladzy przez lud" i roznego rodzaju czystki wsrod elit spolecznych przewrocily wszystko do gory nogami, zniszczyly tradycje, zmieniajac ludnosc w skonfundowana mase ktora tez jest dosc latwa do ulepiania. Poza tym przez ostatni wiek amerykanska maszyna propagandowa reprezentujaca kapital stala sie najskuteczniejsza sila ksztaltujaca umysly na calym Swiecie, dlaczego mialoby byc inaczej w biednym, tragicznie doswiadczonym kraju takim jak Polska?
              Ba, przeciez to samo sie dzieje (target group - bezkrytyczne i naiwne nastolatki) w innych krajach Europy i nie tylko (Francja, Japonia), ktore niby maja duzo silniejsza tradycje i wieksze poczucie wlasnej wartosci niz Polska i Polacy.

              Bottom line, caly ten system dziala na korzysc rosnacego w sile, kumulowanego kapitalu; moze za jakis czas fast foody, firmy medialne i inne krolestwa typu producenci pop polacza sie w jedna wielka korporacje i w TV, kinach bedziemy ogladac juz tylko filmy o tym jak bohaterowie poznaja milosc swojego zycia podczas kupowania hamburgera, albo walcza ze zlym burmistrzem miasteczka ktory nie chce sie zgodzic aby wybudowano w nim jeszcze jedna "restauracje" ktora juz obsluzyla biliony.

              Oczywiscie troche przesadzam wink.





              estevez napisał:

              > nie zgadzam sie w zasadzie tylko z ostatnim akapitem za_morzem.
              > 1. Nie wydaje mi sie by fast-foody w Am. Pln byly "praktycznie" monopolistami.
              > Istnieje tych sieci kilka wiekszych (moze kilkanascie mniejszych) - przetrwali
              > najwieksi. Jesli masz pomysl i mnostwo pieniedzy mozesz otworzyc swoj fast-food
              > (np jesli panstwo by wspieralo fasf-foody na Bialorusi to wtedy bys nie mogl o
              > tworzyc nic konkurencyjnego) - to wg mnie jest sedno monopolu wspieranego przez
              > panstwo.
              > 2. Piszez, ze masowo ludzie tam jedza w Am. Pln. Nie wiem kiedy byles w Polszy
              > ostatni raz, ale masowka w fast-foodach to domena Polszy wlasnie. Gigantyczne k
              > olejki praktycznie w kazdym McDonalds etc; wyglada na to ze coraz wiecej otylej
              > mlodziezy i dzieci - jednym slowem jedzenie w fast foodach to ciagle fajna spr
              > awa. To co mi sie podoba tutaj, to ze pod kazdym fast-foodem jest ledwie pare a
              > ut (zadna to nowosc ani szpan).
              > 3. Nie mozesz zapominac, ze duza czesc tych sieci fast-foodow istnieje juz kilk
              > adziesiat lat (A&W zalozono w latach '20 ub. wieku) wiec sila przyzwyczajenia j
              > est gigantyczna.
              >
              > Happy Friday smile))
              • estevez Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 28.05.11, 09:49
                OK odpowiem tylko na 2 pierwsze akapity:
                1 - powiedz gdzie na swiecie jeszce powstaja nowe miasta? Gdzie trzeba tworzyc jakis lad itd. lol ? Schemat malla, stacji benzynowej i supermarketu? Mysle, ze trzeba uderzyc do Lukaszenki i on zapoda zupelnie inny potrzebny schemat i wszyscy sie zgodzimy, ze on bedzie o dupe roztrzasc heh Nie ma innego schematu "nowych miast" niz ten, ktory jest najbardziej praktyczny.
                2. Droga powierzchnia - common w kazdym mallu lokalizacje mniejszych sklepow sie zmieniaja jak w kalejdoskopie - duze daja rade bo maja finansowe molochy, ktore je wspieraja. Male sie staraja jak moga i jak w "gospodarce kapitalistycznej" albo daja rade albo padaja - tutaj nie ma wyjatku, tak dziala wolny rynek...
                Reszty nie komentuje bo nie kumam, jak panstwo dokonuje jakiejs "tajemnej" kontroli poprzez malle z fasftoodami. Jesliby nie bylo malli z fastoodami to bysmy twierdzili, ze to dlatego ze tak kontroluja spoleczenstwo, ze brak wolnej gospodarki (jak za komuny). Jak sa malle i fastfoody to tez zle bo dopiero wtedy nas kontroluja.
                Jednym slowem mamy przesikane - albo nami steruja bo mamy za malo albo nami steruja, bo mamy za duzo; a my sami nie mamy nic do powiedzenia, bo Cineplex nam wyswietla zachowania, ktore musimy powielac smile)))
                Dzizas za_morzem; nawet slynny BC Bud nie wprowadzi mnie w taka paranoje smile))))
                • za_morzem Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 28.05.11, 18:29
                  Czarno-biale podejscie w stylu zla Bialorus, Lukaszenko vs dobre demokratyczne fast foody jest troche dziecinne. Miedzy tym i tym jest caly odcien szarosci.
                  Spoleczenstwo mega konsumpcyjne, rozrzucone po suburbiach ma mniejsza mozliwosc interakcji miedzy soba, zajete jest kupowaniem i praca, wiec jest duzo latwiejsze do kontrolowania niz spoleczenstwo zyjace na obszarze o wiekszej gestosci zaludnienia, z duzo wieksza mozliwoscia interakcji. Schemat urbanistyczny o ktorym wspomnialem zaczeto wdrazac po II WS w celu budowy latwo sterowalnego spoleczenstwa konsumpcyjnego.
                  Obecnie, nawet wsrod kanadyjskich architektow istnieje wiele pracowni ktore przeciwstawiaja sie temu schematowi i optuja za projektowaniem na zasadzie sustainable communities czyli czegos co jest bardziej przyblizone do naturalnie powstajacego miasta w stylu starego wschodniego wybrzeza Ameryki Polnocnej lub Europy.
                  Co do social engineering, istnieje w kazdym systemie, w jednym nachalne, w innym subtelne, w jednym jest to straszny Lukaszenka powtarzacy od rana w TV ze jest dobrze, i ze trzeba walczyc z kulakami, co szczerze mowiac dziala srednio, w innym jest to medialne naduzywanie pojec typu "wolnosc", propagowanie postawy takiego samego indywidualisty, kreowanie spoleczenstwa zlozonego z jednostek ktore mysla wedlug okreslonych, identycznych schematow i przekonywanie ich ze sa zupelnie wyjatkowi.
                  Kazde spoleczenstwo musi dzialac wedlug jakichs tam zasad i regul, zawsze sa jacys tam panowie w czarnych garniturach ktorzy wymyslaja jak to zrobic zeby sie nie narobic i zeby miec spokoj i niekoniecznie to musi prowadzic do tego zebysmy mieli "przesikane".
                  Life goes on.




              • pikorpikor Re: Czeba siem starać:) - w imigracji nadzieja Ka 31.05.11, 07:57
                Nie - moim zdaniem nie przesadzasz. Zgadzam się z tobą całkowicie.

                Kiedyś nawet przeciętni (niezbyt mądrzy) ludzie zauważą, że ten system jest - po raz kolejny - tylko dla wybranych, jak to zwykle bywało.

                Kumulacja kapitału aby każdy mógł inwestować i się bogacić. Taaa... Widzę to codziennie w pracy - te zyski przeciętnych ludzi smile

                Podobno sprzedawano w Kanadzie plany "Freedom 55" (przejdziesz na emeryturę w takim wieku) - "wszyscy" zyskalismile)

                I może bedzie następna rewolucjasmile

                pozdr.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka