Dodaj do ulubionych

"You are in Bear Country"

29.08.04, 22:18
W Gorach Skalistych zyja dwa gatunki niedzwiedzi: czarne (barribale)
i grizzly. Ryzyko spotkania niedźwiedziach na szlakach turystycznych
jest niewielkie, nie mniej zawsze należy zachowac czujność, zwłaszcza
nocując pod namiotem.
Warto wiedziec, ze niedzwiedzie potrafia wspinac się na drzewa.

Jeden z przewodnikow po Kanadzie radzi, jak się zachowywac, by nie
sprowokowac niedzwiedzia:
1. namiot należy rozbijac z dala od płynącej wody, sciezek, szlakow
wędrówek zwierzat, nie pozostawiając niczego na zewnatrz
2. należy odpowiednio przechowywac pożywienie i smieci – zamykac je
w samochodzie lub wieszac daleko od namiotu, miedzy dwoma drzewami (?)
na wysokości co najmniej 4 m. Wszelkie odpadki należy zadbac ze soba
3. zadbac o to, by zwierzata mogly z daleka wyczuc obecność człowieka -
najlepiej zachowywac się glosno, a na szlak lepiej wchodzic w grupie
4. lepiej unikac jedzenia o intensywnym zapachu (suszone, wedzone mieso,
ryby). Do gotowania należy wybrac miejsce oddalone od namiotu o najmniej
50 m, w kierunku, w którym wieje wiatr
5. powinno się zrezygnowac z intensywnie pachnących kosmetykow,
dezodorantow, szamponow itp.
6. w razie spotkania niedzwiedzia nie krzyczec ani nie uciekac,
nie nawiązywać z nim kontaktu wzrokowego, a zamiast tego zaczac mowic
niskim glosem; lepiej powoli się wycofac, przemawiając do zwierzaka;
można zdjąć plecak i zostawic go dla odwrócenia uwagi potwora wink
7. nie zbliżać się do niedźwiedzi, nie próbować ich karmic

Co ciekawe „niedźwiadki” sa wyczulone na zapach kobiety w czasie
menstruacji. Autorzy przewodnika radza również zachowywac
wstrzemięźliwość seksualna podczas pobytu w Krainie Niedzwiedzia wink


Pozdrawiam




--
"A jak wyjdzie śmiesznie?
Ludzie się pośmieją i koniec.
Wielkość nie boi się śmieszności"
Obserwuj wątek
    • frankie36 Re: "You are in Bear Country" 30.08.04, 05:00
      Niedzwiedzi sie naogladalam i boje sie bestii,nioe wiem jak ludzie wybieraja
      sie w gory,w Waterton niedzwiedzie sobie chodza gdzie chca,pare razy
      hamowalismy jak wariaci bo zachcialo sie im przechodzic przez droge.
      Lubie chodzic po roznych sciezkach gorskich ,ale mysl,ze moge spotkac
      niedzwiadka psuje mi cala przyjemnosc.
      --
      Jakze nudne bylyby odglosy lasu,gdyby prawo do spiewania mialo tylko dziesiec
      najzdolniejszych ptakow
      • luanaa Re: "You are in Bear Country" 30.08.04, 14:05
        Ja rowniez nie zdecydowalabym sie biwakowac w gorach, w lesie,
        majac swiadomosc, ze spotkanie trzeciego stopnia z takim grizzly
        nie jest wykluczone. To takie zdroworozsadkowe podejscie wink

        Jesli ktos ma jakies wspomnienia zwiazane ze spotkaniem
        oko w oko z "misiem", czekamy na relacje


        pozdrawiam

        --
        "A jak wyjdzie śmiesznie?
        Ludzie się pośmieją i koniec.
        Wielkość nie boi się śmieszności"
    • ryla Re: "You are in Bear Country" 30.08.04, 16:41
      Wydaje mi się że dla większości forumowiczów niebezpieczeństwo spotkania
      niedżwiadka nie jest takie przerażające, gorzej może być z
      tą "wstrzemiężliwością" szczególnie jak się jedzie na dłużej.
      • luanaa Re: "You are in Bear Country" 30.08.04, 17:31
        gorzej może być z
        > tą "wstrzemiężliwością" szczególnie jak się jedzie na dłużej.

        tak, jest to calkiem powazny argument przeciw takiemu wypoczynkowi
        w gorach czy w lesie

        wink

        --
        "A jak wyjdzie śmiesznie?
        Ludzie się pośmieją i koniec.
        Wielkość nie boi się śmieszności"
    • dzikusa Re: "You are in Bear Country" 06.09.04, 01:26
      Bezposrednio spotkalam sie z niedzwiedziami raz na Seymour Mountain,
      kiedy to wybralam sie na spacer po gorach z piatka dzieci , wszystkie
      w wieku 6 lat albo mlodsze . Pamietam, ze niezle najadlam sie strachu
      kiedy zauwazylam dwa misie lowiace ryby w pobliskim jeziorku,
      choc byly to te mniej grozne czarne . W jakis sposob udalo mi sie
      naklonic dzieci do biegu i nic sie nie stalo.
      W czasie wypadow w gory typu "backpacking", czyli z plecakiem na plecach,
      a bylo to jeszcze w czasach BC(Before Children) nigdy nie mialam
      zaszczytu bezposrednio spotkac potwora, ale zawsze zachowywalismy
      ostroznosc i wyciagalismy zywnosc w workach na linach w powietrze.
      A jezdzilismy wtedy w Kananaskis Country gdzie az roi sie od misiow.
      Kiedy zaczne jezdzic na backpacking trips z wlasnymi dziecmi ( za1-2lata)
      to chyba kupie pepper spray.
      Ogolnie to chyba nie taki diabel straszny...
    • winczenzo Ogladanie niedzwiedzi 06.09.04, 06:22
      Nie spotkalem sie "oko w oko" z niedzwiedziem ale widzielismy grizzly mame z
      malym przy szosie kolo Kananaskis w lipcu. Niedzwiedzie chodzily jakies 15 - 20
      metrow od szosy, cos podskubywaly, ale zupelnie nie zwracaly uwagi na ludzi
      stojacych przy szosie. W pewnym momencie maly wspial sie na slup elektryczny i
      zasuwal jak kot. Po jakichs 15 minutach poszly w las i pojechalismy dalej.
      Kawalek dalej byla rzeczka "Grizzly Creek"
    • dradam1 Re: "You are in Bear Country" 07.09.04, 22:20
      Jak wiadomo w Kanadzie zyje rowniez i trzeci rodzaj niedzwiedzi. Bialy, zwany
      rowniez polarnym.
      Ten w zimie nie spi i tak prawde powiedziawszy jest najwiekszym z grupy
      niedzwiedzi.
      W sklad pozywienia bialych misiow wchodza rowniez foki. Na ktore misie z
      przyjemnoscia poluja.
      Od bialych misiow lepiej trzymac sie z daleka. Nigdy nie wiadomo kiedy temu
      drapieznikowi przyjdzie cos glupiego do glowy i postanowi sprobowac posmak
      ludzkiego miesa.

      Zainteresowanie niedzwiedzi gatunkiem ludzkim wynika , glownie, z faktu, ze
      czlowiek pozostawia w swej okolicy tyle smacznych przedmiotow. Ktore nie
      wymagaja wysilku , aby je zdobyc i poprobowac ich smaku. Niedzwiedzie
      oczywiscie nie wiedza, ze dla nas czesto gesto sa to smieci, ktorych chcemy sie
      pozbyc. A ze ludzkie smieci zawieraja smakowite i pachnace resztki jedzenia -
      to juz inna sprawa.

      Konczy sie to czasem zle dla czlowieka. O wiele czesciej konczy sie to smutnie
      dla niedzwiedzia. Jak nie pomaga wywozenie misia na odleglosc 200-300 km od
      osiedla ludzkiego i mis powraca na stare "smieci" - to nie ma rady i trzeba
      misia zastrzelic.

      A teraz male pytanko : z jakich zwierzat jest znana stolica Kanady, Ottawa ?

      Mysle, ze o tych zwierzetach , a raczej ich dzikich pobratymcach, warto napisac
      oddzielnie.

      Pozdrawiam


      dradam1

        • dradam1 Cats and Canadian Parliament 09.09.04, 18:04
          Nie zgadlems.

          Otoz w okolicach kanadyjskiego parlamentu mieszka kilkadziesiat kotow ( takich
          domowych, dachowcow). Ktorymi opiekuje sie ( spolecznie ) wiele osob. Sa te
          koty juz kanadyjska tradycja i odwiedzajacy Parliament Hill sa zachwyceni
          widzac te dachowce swobodnie spacerujace po alejkach wzgorza.

          O kanadyjskich, dzikich, kotach napisze przy innej okazji ( cos mnie glowa
          dzisiaj lupie). W Kanadzie mieszkaja ich trzy gatunki.

          Cougars stanowia prawdziwe zagrozenie dla odwiedzajacych parki narodowe Kanady
          i chyba co roku ktos ginie zagryziony przez cougara.


          Blizsze dane pozniej ( a moze ktos ma ochote o tym napisac ?).

          Pozdrawiam


          dradam1
      • dradam1 467-BEAR 20.12.04, 06:30
        Jako najwieksze skupisko bialych misow w Kanadzie wymienia sie Churchill w
        Manitobie.
        W sezonie ta niewielka wies przezywa najazd ponad 1200 misiow. No i blisko 5
        tys. turystow, ktorzy chca misie ogladac.
        Rangers no i wojsko (miesci sie tutaj malenka baza wojskowa), ma wtedy pelno
        roboty, aby jakos trzymac niedzwiedzie z daleka od centrum wsi.
        Ostatnio udaje im sie to tak dobrze, ze nie zaszla ostatniego roku potrzeba
        uspienia (lub zabicia) misia.
        A te futrzaki wzbudzaja szacunek. 400 do 900 kg zywej wagi, potrafia biec z
        szybkoscia >40 km/h, swietnie plywaja.

        Namawia sie mieszkancow, aby telefonowali ( w sezonie ) jak zobacza
        niedzwiedzia na numer dyspozycyjny : 467-BEAR. Stad temat mego postingu.

        Pozdrawiam

        dradam1

        PS. Blizsze dane na temat wspomnianych niedzwiedzi Churchill w Manitobie mozna
        sobie ogladnac na filmie ( godzinnym) ktory mozna zamowic zagladajac pod URL
        pbs.org
        • andrew-1 Re: 467-BEAR 20.12.04, 08:55
          Prawidlowy numer do Churchill Polar Bear Police jest 675-2327 .
          Misia w Churchill nikt nie zabija , gdy minie on strefe kontrolowana jest
          usypiany przez Polar Bear Police i zamykany w areszcie ( Polar Bear Jail ). Gdy
          areszt jest zapelniony ( 32 cele )misie po uprzednim zalozeniu identyfikatorow
          sa wywozone 20-30 mili na polnoc i tak do trzech powrotow , za czwartym
          niepoprawny recydywista jest oddawany do ZOO i wyjezdza w swiat.
          Rocznie jest przymykanych i wywozonych okolo 100 misiow .

          Dorosly polar bear wazy do 600 kg a biegac moze z predkoscia do 50 km/godz.
          • dradam1 leniwe misie czyli sex misiow 26.02.05, 07:06
            www.cbc.ca/story/science/national/2005/02/24/grizzly-bears050224.html
            czy jest jakas metoda na to, aby misie sie czesciej kochaly ?

            Nie wyglada na to, aby zamkniecie Banff bylo alternatywa, biorac pod uwage, ze
            Banff staly sie tak jak Zakopane, "mekka dla turystow" ( w tym przypadku
            Japonczykow).

            Pozdrawiam


            dradam1
    • ertes Re: "You are in Bear Country" 12.09.04, 04:09
      Kiedys bylem na backpacking w Rockies i nie udalo mi sie zobaczyc niedzwiedzia a
      chodzilismy po wielu malo uczeszczanych szlakach.
      Natomiast podczas wielu pobytow w Algonquin, Massassaga czy Killarney widzialem
      je wiele razy.
      Nie zachowaywalem az tak daleko posunietych srodkow ostroznosci jak te
      wspominane ale co tu duzo nie mowic, biwak na wyspie zawsze jest przyjemniejszy.
    • borasca0107 Re: "You are in Bear Country" 19.10.04, 05:12
      hmmm... strach jest gorszym zlem niz sam niedzwiedz :o)

      Poprzedniego lata bardzo chcialam zobaczyc Gory Skaliste. Chetnych do biwaku w
      gorach niet ze wzgledu na niedzwiedzie, brak urlopu, checi, pieniedzy itp.
      Zdenerwowalam sie i pojechalam sama. Na rowerze. Nigdy w zyciu nie balam sie
      tak panicznie jak wlasnie w Alberciesmile Bardzo mobilizujaco na moje pedaly
      dzialaly napisy ostrzegawcze, gdzie zalecano pozostawanie w swoich pojazdach na
      wypadek spotkania z bestia. Sama mysl, ze moglabym napotkac samotnie
      niedzwiedzia dodawala mi skrzydelsmile Ma rowerze - wiadomo, raczej nie zakreci
      sie szyb i nie nacisnie na gaz. Chociaz z tym gazem roznie bywalo -
      wystarczylo, ze cos podejrzanie zaszelescilo w lesie, a wowczas grzalam pedaly
      nie zauwazajac nawet wjazdu na przeleczesmile Pierwsze dwie noce w namiocie
      rozstawionym na dziko przespalam z o twartymi oczamismile Potem stwierdzilam, ze
      sie wykoncze, bo przeciez nie wytrzymam przez trzy tygodnie bez snu, wiec
      zaczelam ubierac sie w nocy "kapturowo" - kaptur na glowe - z kamizelki, bluzy,
      kurtki i spiwora - zaciskalam spiwor tak, ze tylko nos mi wystawal i z
      desperacka zacietoscia zasypialam, z mysla ze gdy mnie jakis niedzwiedz zacznie
      nadgryzac to sie obudze napewnosmile Po kilku takich zestresowanych dniach i
      nocach bedac w okolicach Pyramid Mountain niedaleko Jasper - zmeczona do tego
      stopnia, ze zapomnialam o jakimkolwiek strachu, niewyspana, jednak ciagle
      podziwiajaca widoki - niedaleko sciezki (ok. 5m ode mnie) zauwazylam wielkie
      czarne futro stojace sobie spokojnie i ogryzajace cos z zacietoscia. Zmeczona
      do granic, zobojetnialam na niedzwiedzie zupelnie, wiec przeszlam sobie przy
      nim powolutku bez zadnych emocji. Obojetne mi bylo czy rzuci sie na mnie czy
      nie. Niedzwiedz okazal sie w ogole nie byc zainteresowanym moja osoba -
      popchalam rower dalej pod gore, a ten nawet wzroku nie raczyl na mnie podniesc.
      Teraz zastanawiam sie czy powinnam z tego powodu cieszyc sie czy raczej wpasc w
      depresje? smile
      W ciagu trzech tygodni mojej samotnej rowerowej wloczegi po gorach to byl
      jedyny niedzwiedz na ktorego napatoczylam sie w tak bliskiej odleglosci.
      Dopiero rano nastepnego dnia ogarnela mnie panika, ale wtedy po niedzwiedziu
      nie bylo juz sladu.

      Chyba wiec jednak podtrzymam swoja teze, ze sam strach jest gorszy od
      niedzwiedziasmile

      Bear Country nie jest chyba takie straszne jak to ogolnie sie nam przedstawiasmile

      Pozdrawiam serdecznie.
      • luanaa Re: "You are in Bear Country" 19.10.04, 15:31
        Witam,
        jestes SZALENCZO odwazna wink
        Cale szczescie, ze "niedzwiadek" nie zwrocil na Ciebie uwagi!
        Moze zwyczajnie nie byl glodny, a i Ty strachu w nim nie wzudzilas.
        W kazdym razie Twoja historia, odwaga na samotna wedrowke, ostateczne
        zobojetnienie na miska sa imponujace wink
        A i szczerze Ci powiem, ze czytajac Twoja opowiesc, jakbym Cie widziala
        w tych gorach, ocierajaca sie niemalze o zaspanego, niereagujacego "potwora".
        Misiek jakis niekumaty byl na szczescie big_grin


        Pozdrawiam cieplutko

        Twoja fanka wink
        luanaa

        --
        "A jak wyjdzie śmiesznie?
        Ludzie się pośmieją i koniec.
        Wielkość nie boi się śmieszności"
        • borasca0107 Re: "You are in Bear Country" 21.10.04, 04:10
          Hej Luanaa!

          Dzieki za mile pozdrowieniasmile

          "szalenczo odwazna" - dzieki za mile slowasmile
          Od swoich znajomych nasluchalam sie troche innej wersji
          - nie byly to zbyt delikatne okresleniasmile

          Fakt jest faktem, ze przygode przezylam niesamowita - w gorach Skalistych
          zakochalam sie po uszy, niedzwiedzie chyba polubilamsmile za to, ze jak do tej
          pory z drogi mi schodzasmile

          To moje pierwsze 'sam na sam' z niedzwiedziem wspominam teraz z usmiechem.
          Jade droga prowadzaca z Jasper do Pyramid Lake. Upal niesamowity, droga
          sprawia wrazenie idacej w dol a nie w gore. Sprawdzam wiec co chwile co jest
          grane z rowerem (obladowanym bagazem o wadze ok. 45 kgsmile - nie chce jechac
          normalnym tempem tylko idzie opornie. Ja natomiast sil mam coraz mniej, juz nie
          pedaluje tylko pcham - dalej podziwiam widoki, ale juz bez entuzjazmu -
          wymyslam sobie w duchu od idiotek za forme spedzania urlopu, przeklinam juz
          nawet tego, kto rowery skonstruowalsmile Jestem juz tak bardzo zmeczona, ze nie
          mam nawet sily sie bac. Jakis glupi upor nie pozwala mi sie poddac.
          Zaplanowalam na koniec dnia Pyramid jezioro i gore, wiec bedzie Pyramid jezioro
          i gorasmile Poruszam sie do przodu tylko chyba sila rozpedu - jednak z uporem
          energizer bunnysmile
          Na lewo gora, jeziorko, z przodu droga, po prawej las, w nim niedzwiedz, z tylu
          sciezka i kolko sie zamyka, ja pcham dalej - wsciekla jak malo kiedy... :o)

          Tak szczerze to mysle, ze gdybym byla wypoczeta to mialabym okazje byc
          regularnie wystraszona, a wtedy na widok tej wielkiej czarnej gory futra
          stojacej tak blisko sciezki, padlabym na zawal - serio!smile A tak? smile

          Cale szczescie, ze ten misiek byl jakis niekumaty....

          ...i pewnie na dodatek dlatego, ze nie wyczul strachu ani jakiejs zwiekszonej
          aktywnosci typu wrzask i ucieczkasmile nie zareagowal.

          Jesli o mnie chodzi to wlos mi deba na glowie stanal dopiero rano, gdy
          obudzilam sie wypoczeta i zaczelam myslec normalniesmile

          ale i tak uwazam, ze one nie sa takie straszne - to nasz wlasny strach robi z
          nich potwory, a czasami panika w jaka wpadamy na widok tych zwierzakow
          podowuje, ze je po prostu straszymy, a wtedy roznie to bywa...ogolnie mialam
          potem okazje spotkac niedzwiedzie w dwoch parkach Killarney i Algonquin, bez
          zadnych incydentow - nie zdazylam nawet wyciagnac aparatu aby zrobic zdjecie
          (dlaczego zdjecie? wychodzilam z zalozenia ze i tak juz za pozno na ucieczke to
          chociaz zdjecie zrobie na koniecsmile a szybko czmychaly w las.. nie mowie juz o
          miskach przechodzacych przez drogi pelne samochodow. Wystarczylo, ze hamulce
          samochodu, czy roweru (!) smile zapiszczaly znienacka i te pozornie powolne
          stworzenia w sekunde znikaly z pola widzenia.

          Mysle, ze zachowujac wszelkie zalecane srodki ostroznosci niepotrzebnie
          obawiamy sie niedzwiedzi. W koncu zyja w Kanadzie, miejscu gdzie czego jak
          czego, ale pozywienia im nie brakuje. Dlaczego, nie prowokowane, mialyby
          rzucac sie na zakopconych, przesiaknietych spalinami ludzi? :o)


          Pozdrawiam serdeczniesmile

    • dradam1 Re: "You are in Bear Country" 15.12.04, 00:11
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16726&w=18543294
      Jak napisalem :

      >>Mysle, ze film bedzie sie cieszyl popularnoscia w krajach angielsko-
      jezycznych. No i bedziemy wszyscy wiedzieli jakie to dzielne i przywiazane do
      ludzi sa (kanadyjskie) samice niedzwiedzi.<<

      Film to typowy wyciskacz lez. Z akcja ktora nie za bardzo sie klei, glowna
      atrakcja jest ryczenie niedzwiadka.

      Ale pod koniec mozna sobie to i owo poogladac. Na przyklad >400 kg niedzwiedz
      sciskajacy w ramionach kanadyjskiego weterynarza.

      Dzieci beda zachwycone ogladaniem. Kobiety chyba rowniez, biorac pod uwage, ze
      Kubus Puchatek okazal sie "Kubusia Puchatka".

      Pozdrawiam


      dradam1
    • papalek Re: "You are in Bear Country" 10.03.05, 18:18
      Chcialem sie podzielic paroma obserwacjami na temat misiow i spania pod
      namiotem. Tak w ogole, to podbaly mi sie Wasze postingi, bo w odroznieniu od
      wielu ludzi, to nikt sie na temat misiow nie wymadrzal. Mam tez nadzieje, ze
      przekonam pare osob, ze spanie pod namiotem w bear country nie jest takie
      niebezpieczne.
      Bardzo lubie spedzas czas pod namiotem. Mieszkam w Calgary, wiec mam blisko do
      Gor Skalistych, o ktorych byla tu mowa. Zajmuje sie tez kajakarstwem morskim
      chodzeniem po gorach, a jesienia poluje, nie chce sie tu zajmowac etyka
      zabijania zwierzat, bo to temat na calkiem nowy posting.
      Jak wiec widzicie spedzam duzo czasu w dziczy.
      Pare praktycznych uwag:
      Zawsze mam sie na bacznosci kiedy jestem w bear country... duzo halasu, czysty
      kemping, wieszanie jedzenia na drzewie itd.
      Kiedy ide do lasu turystycznie mam ze soba miotacz gazu i bear bangers (glosno
      wybuchajace petardy).
      Zawsze patrze, czy nie ma swierzych sladow misiow i jezeli sa to staram sie
      opuscic to miejsce jak najszybciej
      Nie nosze zadnej broni, kiedy jestem wylacznie turysta, mozna kogos albo siebie
      zastrzelic, nie naladowana bron jest bezpieczna, ale nie mozna jej szybko uzyc,
      wiec po co ja miec. Noszenie naladowanej broni to tylko niepotrzebne ryzyko.
      Kiedy ide polowac, to zawsze mam partnera, ktory na zaladowany i gotowy do
      strzalu "back up". Problem w tym, ze w czasie polowania trzeba byc cicho, a jak
      sie cos upoluje, to pachnie sie krwia. W takiej sytuacji zaden mis nie bedzie ze
      mna negocjowal tylko bedzi mi probowal odebrac to co upolowalem. Wiele atakow
      przydarza sie mysliwym. Dobrze tyle o krwi i zabijaniu.
      Spotkalem sie w lesie z wieloma misiami czarnymi i tylko kilkoma grizzli.
      W czasie naszej wyprawy na Queen Charlotte Islands widzielismy misie co
      dziennie. Wygladalo to ciekawie. My(zona i ja)oraz misie wiedzielismy o swojej
      obecnosci, ale nigdy nie wchodzilismy sobie w droge, takie misie to w ogole inna
      sprawa, sa na tyle dzikie, ze nie szukaja rutynowo jedzenia wsrod ludzi.
      Widzialem , tez misie na kempingach i to niestety bylo zawsze stresujace; taki
      niedzwiedz wie, czego szuka wsrod ludzi.
      Z regoly bardziej obawiam sie misow z parkow narodowych. Karmiacych je turystow
      zawsze sie tam troche znajdzie, takie misie wiedza, ze ludzue maja ze soba
      jedzenie. Dzikie misie sa bezpieczniejsze.
      Czarne misie sa chyba gorsze ni grizzlies, wydaje sie odwrotnie, ale zaraz
      wytlumacze. Czarne misie sa bardziej wscipskie. Grizzlies, pomimo ich wielkosci
      sa dosc wstydliwe.
      Moja zona pracowala, przez 10 sezonow w BC rysujac mapy koryta jednego potoku w
      czasie salmon run. Wielokrotnie widziala swieze kupy i mokre odciski lap na
      brzegu, ale ani jednego grizzly. Te olbrzymy wolaly odejsc niz sie z nia
      spotkac. Zupelnie nie wiem dlaczego, bo fajna z niej kobita... Grizzlies sa dosc
      "shy". Zaciekawionych odsylam do ksiazki "Home of the Grizzlies" autorstwa Beth
      Day. Osobiscie widzialem z bliska glizzly tylko dwa razy:
      Raz mame z dwoma malymi, kiedy sadzilem drzewka w BC (musielismy ja ostraszyc
      petardami i strzalami w powietrze, bo cala robota stanela)
      Drugi raz duzego samotnika na przecince w lesie. W ogole nas nie zauwazyl, ja z
      kumplem weszlismy na drzewo i czekalismy na niego, zeby go sobie z bliska
      zobaczyc, ale skubaniec nas musial wywachac, bo nigdy do nas nie doszedl i
      skrecil do lasu jakies 100m przed nami.
      Przepraszam, ze sie tak rozpisalem. To sa takie moje spostrzezenia w skrocie.
      Jezeli sie ktos interesuje, to polecam ksiazke Stephen'a Herrero "Bear Attacks
      Their Causes and Avoidance.
      papalek
      • dradam121 dlaczego zabito 4 misie ? 04.07.11, 23:08
        www.cbc.ca/news/canada/british-columbia/story/2011/07/04/bc-bear-death-lillooet.html
        Radze tez poczytac :

        www.cbc.ca/news/canada//story/2011/07/04/f-how-to-survive-bear-encounter.html
        --
        dradam

        "Ciemnosc widze,ciemnosc " - Seksmisja
    • sylwek07 Juz sie obudzily miski w Kanadzie? 22.03.05, 09:01
      Skończył się sen zimowy
      Niedźwiedzie buszują w New Jersey

      Niedźwiedzie zaczynają budzić się ze snu zimowego i są bardzo głodne -
      ostrzegają władze stanowe New Jersey i Nowego Jorku. Niedawno wygłodzony
      niedźwiedź, który grasował w powiecie Sussex, zjadł nawet kucyka. Policja
      zidentyfikowała "napastnika" po śladach łap.

    • toro100 Nie bojcie sie niedzwiedzi ! 14.05.05, 00:23
      Z niedzwiedziami to tak jak ze wszystkim w naszym doczesnym zyciu.
      Im wiecej wiemy na dany temat, tym pewniej sie czujemy.
      Ja dosc czesto widuje niedzwiedzie podczas moich wedrowek po Gorach Skalistych.
      W zeszla niedziele (8 maja) natknalem sie na cztery niedzwiedzie, w tym jeden
      grizli. Wychodzone biedaki po zimie tak byly zajete skubaniem trawy, ze nawet
      nie zwrocily na mnie uwagi.
      Zeszlego lata przeszedlem ponad 500 km gorskimi szlakami (w parkach narodowych)
      i widzialem ponad 30 niedzwiedzi. Jak sie czlowiek oswoi z ich obecnoscia i
      pogodzi z faktem ze mozna je spotkac w kazdej chwili to strach nie jest taki
      dokuczliwy.
      Oczywiscie nie powinno sie zaniedbac odpowiedniego przygotowania do wyjscia w
      gory i nigdy nie zapominac o tym, ze misie to jednak calkiem dzikie zwierzeta i
      nie dadza sie poglaskac i , jak wiele osob juz przy tym temacie doradzalo-
      dobrze jest miec przy sobie "dezodorant" dla (czytaj:na) misia.

      Nie bojmy sie wiec niedzwiadkow.
      Jedyne czego one pragna to - tak jak my wszyscy - odrobine prywatnosci i
      przestrzeni do swobodnego poruszania, gdyz jedzenia to im raczej nie brakuje.

      Pozdrawiam wszystkich milosnikow przyrody.
            • dradam1 inna kobieta uszla z zyciem 11.06.05, 07:18
              Tym razem ofiara niedzwiedzia stala sie "lesniczka" ( forestry worker):

              www.cbc.ca/story/canada/national/2005/06/10/bear050610.html
              Jak widac nie brakuje w Kanadzie wydarzen z udzialem niedzwiedzi. Tym razem byl
              to samiec.

              A tak w ogole to mi sie wydaje, ze obecnie (czerwiec) niedzwiedzice beda juz
              spokojniejsze, bo male "dorastaja" i nie wymagaja takies scislej opieki.

              Pozdrawiam


              dradam1

              PS. Czy w Polsce mozna kupic "bear spray" ?
              • dradam1 ludzie i niedzwiedzie nie powinni 06.07.05, 04:13
                mieszkac razem.
                Po prostu niedziwedzie nie sa towarzyszami dla ludzi.
                No chyba takie miski , jak "Kubus Puchatek", ktora wiekszosc dziewczynek lubi
                przytulac w lozku.

                edmonton.cbc.ca/regional/servlet/View?filename=ed-bear-trails20050705
                Pozdrawiamy


                dradam1

                  • nappy Re: ludzie i niedzwiedzie nie powinni 06.07.05, 09:24
                    a ta historia zaczela sie rowniez w canadzie

                    W październiku przypada rocznica pierwszego wydania w Wielkiej Brytanii
                    książki "Kubuś Puchatek" Alana Alexandra Milne'go.

                    W Wigilię 1925 roku w londyńskiej gazecie "Evening News" ukazało się
                    opowiadanie pisarza A.A. Milne'go, w którym główna postacią był pluszowy miś i
                    jego przyjaciel Krzyś.

                    Za datę urodzin Kubusia Puchatka uważa się jednak 14 paĽdziernika 1926 roku,
                    kiedy to ukazała się książeczka "Kubuś Puchatek" - opowieść o stworzeniach
                    zamieszkujących pokój Krzysia, a właściwie Stumilowy Las: Puchatku, Prosiaczku,
                    Tygrysku, Kłapouchym, Kangurzycy i Maleństwie.

                    Syn pisarza - Christopher (po polsku Krzyś) miał wówczas 6 lat. Na pierwsze
                    urodziny dostał od taty-pisarza kupion± w luksusowym sklepie Harrodsa zabawkę -
                    pluszowego misia.

                    Inspiracje do tworzenia zwierzęcych postaci A.A. Milne znajdował w londyńskim
                    zoo, do którego lubił chodzić z synkiem. Tam w 1924 roku syn pisarza poznał
                    niedźwiedzia - Winnie. Miś trafił tam z Ameryki, gdzie w Ontario kupił go za 20
                    dolarów od miejscowego myśliwego porucznik Harry Colebourn (matka Winnie
                    została zastrzelona). Przeniesiony w 1914 roku do Francji porucznik zostawił
                    misia w londyńskim zoo, obiecując, że wróci po niego za 2 tygodnie. Wrócił
                    jednak dopiero po zakończeniu I wojny światowej w 1918 roku. Kiedy jednak
                    zobaczył, że miś jest w ogrodzie dobrze traktowany, postanowił go tam zostawić.

                    Książeczka "Kubuś Puchatek" szybko stała się bestsellerem w Anglii i Stanach
                    Zjednoczonych. W 1928 roku ukazała się druga część "Chatka Puchatka", która
                    również od razu spodobała się czytelnikom. Rysunki do obu książeczek narysował
                    Ernest Howard Shepard. W 1966 roku pojawiła się disneyowska kreskówka - tak
                    pojawił się nowy wizerunek misia.

                    Maskotki, będące pierwowzorami postaci (Krzyś dostawał je przy różnych
                    okazjach), w roku 1947 odbyły podróż po USA, podczas której ubezpieczono je na
                    50 tys. dolarów. Do Wielkiej Brytanii wróciły Concordem w roku 1969.

                    Książki A.A.Milne'go zostały przetłumaczone na 40 języków.

                    pozostaje,

                    nappy
    • dradam1 Re: "You are in Bear Country" 06.07.05, 15:03
      biale niedzwiedzie rowniez sa zagrozone.

      www.cbc.ca/story/science/national/2005/07/04/polar-bears050704.html
      A szkoda...

      Najwiecej ich ginie na Syberii i na Grenlandii , i nie ma nad tym kontroli, ale
      fakt faktem jest, ze i w Kanadzie/USA mieszkaja.

      Pozdrawiam


      dradam1
    • dradam1 Re: "You are in Bear Country" 13.07.05, 01:26
      najwiekszym zagrozeniem dla misow sa ludzie :
      www.cbc.ca/story/science/national/2005/07/11/grizzly-bears050711.html
      www.pc.gc.ca/pn-np/ab/banff/natcul/natcul5_E.asp#grizzly
      Skutkiem polowan na foki sa ginace z glodu biale niedzwiedzie, rowniez.


      Pozdrawiam

      dradam1
    • dradam2 Re: "You are in Bear Country" 02.05.06, 00:00
      zupelnie nie rozumiem :

      www.cbc.ca/story/canada/national/2006/05/01/grizzly-yukon060401.html
      Dlaczego oni zabili potem ta matke z dziecmi ?

      Jej zachowanie bylo jak najbardziej wytlumaczalne.
      Bronila swoich dzieci.

      Pozdrawiam

      dradam1


      Ps. Ostatni przypadek czlowieka zabitego przez niedzwiedzia byl w Kanadzie w
      2005 roku (Canmore, AB) . Zginela kobieta, podobnie z Quebecu - jak w tym
      ostatnim przypadku - wspomniany powyzej mezczyzna.
    • dradam2 zycie seksualne niedzwiedzi 12.05.06, 10:21
      moze byc calkiem skomplikowane. Czasem sie podobaja dziewczyny o innym kolorze
      futra :

      www.cbc.ca/news/background/wildlife/

      Dlatego lesnikow pragnacych sie przeprowadic do Kanady uprzedzamy :

      ostroznie z niedwiedzicami. O "skrzyzowanie oddechow" nie jest trudno (kto
      jesscze pamieta to okreslenie ?).


      Pozdrawiam


      dradam1
    • dradam2 Re: "You are in Bear Country" 16.05.06, 01:12
      Niby wszystko jest ok.
      Ale populacja fok spada ( niedzwiedzie polarne zywia sie tez fokami).

      www.cbc.ca/story/science/national/2006/05/15/polar-bears.html
      Ciekawym jaka jest wiedza w Polsce na temat niedzwiedzi w Kanadzie !

      Pozdrawiam


      dradam1

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka