Co to jest kanadyjskosc

04.09.04, 10:01
Kochani,
Zapraszam na rozwazania co to jest kanadyjskosc. Co stanowi o tozsamosci
Kanady ? Czy fakt ze sa roznice miedzy prowincjami calkowicie burzy monolit
panstwowy i nie mozna mowic ogolnie o Kanadzie i kanadyjskosci ?
Kwestia tozsamosci obecnej Kanady jest bardzo intrygujacym tematem. Kraj nasz
ciagle sie zmienia i przeobraza. Jaka bedzie Kanada za nastepnych 10 lat ?
Napiszcie...
    • starypierdola Mysle ze ... 04.09.04, 16:57
      ... Kanady za 10 lat nie bedzie. Za to bedzie kilka wiecej stanow w USA.

      smile))
      SP
    • dradam1 Re: Co to jest kanadyjskosc 04.09.04, 17:15
      muszka3 napisała:

      > Kochani,
      > Zapraszam na rozwazania co to jest kanadyjskosc. Co stanowi o tozsamosci
      > Kanady ? Czy fakt ze sa roznice miedzy prowincjami calkowicie burzy monolit
      > panstwowy i nie mozna mowic ogolnie o Kanadzie i kanadyjskosci ?
      > Kwestia tozsamosci obecnej Kanady jest bardzo intrygujacym tematem. Kraj nasz
      > ciagle sie zmienia i przeobraza. Jaka bedzie Kanada za nastepnych 10 lat ?
      > Napiszcie...


      Jest to nieslychanie fascynujacy temat.
      I wymaga (moim zdaniem) znajomosci inicjatyw i sposobu myslenia dwoch
      prowincji. Quebecu i Alberty.

      Bo jezeli Quebec dalej bedzie sie upieral nad swoim odlaczeniem sie od Kanady
      to Alberta zrobi to samo. Ale nie po to, aby utworzyc niepodlegly
      byt "panstwowy", ale po to , aby sie polaczyc z USA.

      Albertanczycy maja wiecej w sposobie swojego myslenia z Teksanczykami niz z
      Ontaryjczykami.

      W tym wiec sensie uwazam, ze losy Kanady ksztaltuja sie w Quebecu, ale
      zadecyduja sie w Albercie.

      Z przylaczenia sie Alberty do USA Amerykanie byliby zachwyceni. Bo gdyby
      uszeregowac stany USA wedlug zamoznosci to nowowlaczona Alberta bylaby w
      drugiej dziesiatce. I rozwiazalby sie problem USA z dostawami ropy/gazu
      ziemnego ( Ontario i BC sa glownymi "dostawcami energii elektrycznej). A
      energii Stanom brakuje.

      Rownolegle pojawil sie na naszym forum inny watek zatytulowany "artykul
      w "polityce"", ktory warto poczytac zanim sie ktos wlaczy w dyskusje na
      temat "kanadyjskosci". Bo tak nas w wielkim skrocie widza z Polski. I dla
      nich "Kanada" to jednosc, ale tak naprawde "Kanada " nie jest jedna.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=15481029&v=2&s=0
      Link do orginalnego tekstu w "polityce" podalem.


      Artykul zawiera sporo bledow, Lukaszuk nie jest MP, ale MLA z Alberty. Nie
      sprawdzalem innych informacji bo nie mam sil.

      Proponuje tylko jeden watek na naszym FORUM kontynuowac w tej kwestii , ktory ?
      Nie wiem.

      No a teraz siadam do sniadania i robotek domowych, po nim. Mam do
      ukonczenia "TV stand" i polke w garazu.

      Pozdrawiam


      dradam
      • byt2 Re: Co to jest kanadyjskosc 04.09.04, 22:10
        dradam1 napisał:

        > Z przylaczenia sie Alberty do USA Amerykanie byliby zachwyceni. Bo gdyby
        > uszeregowac stany USA wedlug zamoznosci to nowowlaczona Alberta bylaby w
        > drugiej dziesiatce. I rozwiazalby sie problem USA z dostawami ropy/gazu
        > ziemnego ( Ontario i BC sa glownymi "dostawcami energii elektrycznej). A
        > energii Stanom brakuje.

        -------------
        Chcesz zachwycac amerykanow ? chcesz rozwiazywac ich problemy ? przeniesc sie
        do nich .
        • dradam1 Re: Co to jest kanadyjskosc 04.09.04, 23:27
          byt2 napisał:

          >
          >
          > > Z przylaczenia sie Alberty do USA Amerykanie byliby zachwyceni. Bo gdyby
          > > uszeregowac stany USA wedlug zamoznosci to nowowlaczona Alberta bylaby w
          > > drugiej dziesiatce. I rozwiazalby sie problem USA z dostawami ropy/gazu
          > > ziemnego ( Ontario i BC sa glownymi "dostawcami energii elektrycznej). A
          > > energii Stanom brakuje.
          >
          > -------------
          > Chcesz zachwycac amerykanow ? chcesz rozwiazywac ich problemy ? przeniesc sie
          > do nich

          Zauwaz, ze ja nic nie napisalem na temat mojej opinii w tej kwestii.
          Ja tylko napisalem o najbardziej prawdopodobnym scenariuszu reakcji ze
          strony "poludniowej".

          W tej sytuacji nie widze powodu abym mial odpowiadac merytorycznie na Twoje
          stwierdzenia.

          Pozdrawiam


          dradam1
          • byt2 Re: Co to jest kanadyjskosc 05.09.04, 00:36
            dradam1 napisał:

            > Zauwaz, ze ja nic nie napisalem na temat mojej opinii w tej kwestii.
            > Ja tylko napisalem o najbardziej prawdopodobnym scenariuszu reakcji ze
            > strony "poludniowej".
            -------------

            Rzetelnosc nakazywylaby podanie zrodla na ktorym opierasz swoj scenariusz .
    • henryszum Re: Co to jest kanadyjskosc 04.09.04, 18:03
      muszka chyba wziela Canadian Studies (Canadian Identity) na jednej z naszych
      uczelni.
      Czyzbym sie mylil?

      Canadian Identity jest sztandartowym tematem wszystkich Canadian Studies na
      kanadyjskich Univ.i Collegach
      • dradam1 Re: Co to jest kanadyjskosc 04.09.04, 18:24
        henryszum napisała:

        > muszka chyba wziela Canadian Studies (Canadian Identity) na jednej z naszych
        > uczelni.
        > Czyzbym sie mylil?
        >
        > Canadian Identity jest sztandartowym tematem wszystkich Canadian Studies na
        > kanadyjskich Univ.i Collegach

        A dlaczego Ciebie system rozpoznaje jako kobiete ?

        A tak na marginesie : nie wiem czy zartujesz, czy tez nie. Jezeli nie zartujesz
        to warto by bylo Ci przypomniec, ze tak na dobra sprawe historia Kanady to jest
        mniej wiecej ostatnie 400 lat. I ze najstarszy "business" Kanady, czyli
        Towarzystwo Handlowe Zatoki imienia Swietego Wawrzynca ( czyli w skrocie "The
        Bay") liczy sobie wlasnie tyle.

        Ale sama Kanada liczy sobie, jako (poczatkowo w formie Dominion of Canada)
        mniej wiecej trzy razy mniej.

        Czy wiec mozna sie dziwic, ze Kanadyjczycy goraczkowo szukaja
        swojej "identity" ? Tak aby moc sie porownywac z innymi tworami panstwowymi .

        Wydaje mi sie ze tak nalezy patrzec na probe Trudeau siegniecia do zrodel
        kulturowych w krajach skad pochodza mieszkancy Kanady ( slynna
        jego "wielokulturowosc"). I usilowanie dorobienia w ten sposob tradycji
        kulturowych wlasnie z tych blisko dwoch setek krajow. Co teoretycznie wydawac
        sie moze dobrym pomyslem, ale w praktyce, tak sadze, powoduje zamazanie obrazu
        Kanady jako spojnego wewnetrznie "panstwa".

        Jest to problem analogiczny do tych z jakimi sie mierza i Amerykanie (USA) jak
        i Australia. Przy czym ta ostatnia zdecydowala, ze namierza na utrzymywanie
        bycia "europejska", a USA staje sie coraz bardziej "hiszpanska".

        Dodatkowym elementem, o ktorym czesto zapominamy jest fakt, ze Kanada jest
        zwiazkiem prowincji. I nawet prawa stanowione przez Parlament/Senat Kanadyjski
        moga byc "nie przyjmowane" do wprowadzenia przez prowincje. Moga one uzyc
        klauzule "nothwithstanding clause" i oswiadczyc, ze nie zgadzaja sie na
        wprowadzenie na swoim terytorium decyzji centralnych (federalnych), nawet w
        tych dziedzinach , ktore znajduja sie wylacznie w zakresie decyzyjnym Ottawy.

        Mysle, ze prowincje preriowe obecnie sobie pluja w brode, ze nie uzyly tej
        klauzuli w odniesieniu do "gun registry", bo mialy by teraz z czego obsmiewac
        federalnych liberalow, a posrednio Ontario.

        A tak a propos : partie polityczne maja dwa szczeble. Prowincjonalny i
        federalny (wyjatkiem jest PQ ktora wlasciciwie ma tylko jeden szczebel, ale za
        to mocny) . Czesto jest tak, ze prowincjonalny szczebel mowi co innego niz
        federalny.

        Co tylko powoduje to, ze obraz Kanady jest coraz mniej zrozumialy dla kogos kto
        obserwuje Kanade z zewnatrz, zwlaszcza z Europy ( w tym i Polski).

        Pozdrawiam


        dradam1


        • muszka3 Muszka a Canadian studies 06.09.04, 01:04
          Nie, nie wzielam Canadian Studies bo ja juz swoje odstudiowalam. Interesuje sie
          tym tematem jako jedna z wielu kanadyjczykow. Ja sie czuje kanadyjka na
          rownorzednych zasadach jak ktos kto sie tu urodzil. Widze dookola siebie jak
          wiele emigrantow ma kompleksy wobec ludzi urodzonych tutaj to ich wlasnie
          nazywajac "kanadyjczycy" a siebie - nie wiem jak. Chociazby w dzisiejszym
          polskim programie pani kotra prowadzi studio fotograficzne obslugujace sluby
          mowi do kamery ze najlatwiejszymi jej klientami za wszystkich grup etnicznych
          sa kanadyjczycy. Ludzie, przeciez kanadyjczycy to nie jest grupa etniczna !!! W
          polskiej TV slyszalam podzial na polakow versus kanadyjczykow wiele razy, musze
          do nich zadzwonic !
    • viking2 Re: Co to jest kanadyjskosc 06.09.04, 05:27
      Mysle, ze starypierdola (sadzac z trzezwosci osadu naszej rzeczywistosci, pewnie
      wcale nie taki znow "pierdola") przewiduje trafnie. System, w ktorym funkcjonuje
      Kanada - a takze i my, jako jej obywatele i mieszkancy, staje sie nie do
      utrzymania na dluzsza mete. Spojrzmy, co sie dzieje. Kraj, liczacy sobie ok. 30
      milionow ludzi (z czego, jak wiadomo, nie wszyscy sa w wieku produkcyjnym) jest
      rzadzony przez 13 (tak, trzynascie!) rzadow. 10 prowincji, 2 terytoria, plus
      federalny. Przykladow multyplikacji (bo juz nie duplikacji, jesli powtarza sie
      cos tuzin razy) administracyjnych starczyloby na gruba ksiazke, wiec nie ma
      sensu ich tu wyliczac, ale kazda z agencji rzadowych, korporacji publicznych,
      kazdy "dostarczyciel" - z braku lepszego slowa - uslugi rzadowej jest kolejnym
      pozeraczem funduszy. Wezmy chociazby te "oslawiona", a moze raczej oklepana,
      sluzbe zdrowia, ktorej problemy sa ostatnio odmieniane w mediach przez wszystkie
      przypadki, liczby i rodzaje. Kazda z prowincji ma swoje wlasne ministerstwo
      zdrowia, zarzady okregowe, inspekcje, rady nadzorcze, sztab urzednikow,
      organizacje lekarskie i izby medyczne i tak dalej i tak dalej... Nic dziwnego,
      ze rocznie, jako kraj, wydajemy 60 miliardow dolarow na sluzbe zdrowia. Tyle, ze
      istotniejsze wydaje mi sie zagadnienie, ile z tego dociera do tej "prawdziwej"
      sluzby zdrowia: do szpitala, lekarza, pielegniarki, sali operacyjnej, sprzetu
      diagnostycznego. I nic dziwnego, ze sluzba zdrowia ma klopoty, jesli "wiekszosc
      pary idzie w gwizdek".
      Ten przyklad mozna powtarzac prawie ze w nieskonczonosc, zmieniajac "sluzbe
      zdrowia" na ktorekolwiek inne ministerstwo, moze z wyjatkiem Canada Post
      Corporation, ktora na szczescie jest jedna, bo tylko federalna.
      Znalezlismy sie juz w stadium, gdzie system sam sobie stworzyl "bledne kolo":
      rzady i ich dzialalnosc pochlaniac bedzie coraz wiekszy ulamek pieniedzy, bo, po
      pierwsze, Kanada jest krajem starzejacej sie ludnosci - czyli, ze coraz mniejszy
      procent spoleczenstwa bedzie w wieku produkcyjnym, a po drugie, wysokie podatki
      - niezbedne do utrzymania tego calego interesu - odstrasza potencjalna nowa
      emigracje. Nie czarujmy sie - naplyw ludzi z Europy ma sie juz ku koncowi.
      Przyjezdzaja jeszcze emigranci z Polski, Slowacji, czy Rumunii, ale fala
      emigracji ekonomicznej z Anglii, Niemiec, Belgii, Szwecji, Francji, czy Holandii
      juz dawno sie skonczyla. W zamian, beda przyjezdzac ludzie z krajow Dalekiego, a
      takze i Bliskiego Wschodu, ale ci najbiedniejsi. Dla spoleczenstw zamoznych
      Kanada przestala juz byc atrakcyjna. Wzmocni sie istniejaca juz bariera
      jezykowo-kulturowa, wsparta odmiennym systemem edukacji (lub tez czasem jej
      braku). Nawet jesli przyjada absolwenci wyzszych uczelni w innych regionach
      swiata, nie dane im bedzie przystapic do praktykowania zawodu bez przejscia
      przez dlugotrwaly (nieraz kilkuletni) proces rewindykacji dyplomu. Nie wiem, czy
      to dobrze, czy zle, wiem natomiast na pewno, ze architekt, ktory przez 4 lata
      pracowal jako taksowkarz, czekajac na rewindykacje dyplomu, nie jest juz tym
      samym architektem (brak codziennego kontaktu z zawodem, zanik doswiadczenia,
      niemoznosc dotrzymywania kroku najnowszym zdobyczom nauki i technologii).
      Do tych niewatpliwie niekorzystnych okolicznosci dolaczyc mozna fakt, ze
      doslownie "o miedze" jest nasz poludniowy sasiad, ktory, przy wszystkich swoich
      wadach, nadal oferuje i bedzie oferowal nieporownane korzystniejsze warunki
      ekonomiczne. Nie jest zadna tajemnica, ze Stany oferuja kanadyjskim lekarzom i
      pielegniarkom bardzo necace warunki przesiedlenia, wlacznie z zalatwieniem
      pozwolenia na prace i wizy pobytowej. Podobnie rzecz ma sie ze specjalistami od
      komputerow, inzynierami chemikami, niektorymi specjalnosciami mechanikow,
      elektronikow i biologow.
      Co wynika z mojego czarnowidztwa? Tylko to, ze albo uswiadomimy sobie i innym
      ten obraz i sprobujemy go zmienic, albo za 10 czy 15 lat dojdziemy do momentu
      takiego zadluzenia i brakow finansowych, ze albo wszyscy uciekna, albo caly ten
      interes pojdzie na licytacje - i juz starypierdola powiedzial wyraznie, co sie
      stanie...
      • kveldulv Re: Co to jest kanadyjskosc 06.09.04, 06:05
        moze wizja nieco zbyt pesymistyczna, ale podpisuje sie pod argumentami przedmowcy.
      • muszka3 Odpowiedz dla Vikinga 06.09.04, 08:43
        Drogi Vikingu,
        Tak swietnie ujales cala rzeczywistosc Kanady ze powinienes napisac o tym
        ksiazke. Na prawde, ten Twoj list obejmuje wiekszosc problemow naszego kraju i
        ujales je w sposob bardzo prawdziwy i wnikliwy.
        Moje pytanie bylo troszke inne i do tej pory nikt nie zdolal na nie
        odpowiedziec - co to jest kanadyjskosc w sensie tozsamosci a nie ekonomii.
        Swietnie ujales temat, mam nadzieje ze wypowiesz sie na ten drugi aspekt
        rowniez.
        Pa pa
        • starypierdola Nie ma jednej, uniwersalnej definicji. 06.09.04, 09:00
          Co innego jest kanadyjskosc dla rybaka z newfie kroy cale zycie siedzi na
          zasilku rzadowym placonym przez rzad Kanady, a co innego dla kogos z Alberty
          kto na zycie musi praciwac i do tego jeszcze sciagaja mu pienadze zeby
          utrzymywac tego rybaka.

          Dla pierwszego Kanada to dobra rzecz, dla drugiego to tylko klopot.

          Jaka jest kanadyjska realnosc?

          1. Jak ceny ropy ida do gory to rzad federalny wprowadza kontrole cen zeby
          Ontario / Quebec nie ucierpialy a Alberta zbyt duzo nie zarobila.
          2. Jak ceny zboza ida do gory to rzad federalny wprowadza kontrole cen zeby
          konsumenci w Quebec / Ontario nie ucierpieli a mieszkancy prerii zbyt duzo nie
          zarobili
          3. Jak Alberta ma problem z bydlem, to rzad federalny mowi: poradzcie sobie
          jakos, my Wam nie pomozemy
          4. Jak Toronto ma problem z SARS to wszystkie srodki rzadu federalnego sa na
          ich uslugach.

          W sumie Kanada to Ontario i Quebec. Tam sa glosy i stamtad jest wiekszosc
          parlamentu. Wiec rzad robi to co tym dwu pasuje. Inni sie nie licza. Wynik
          skrzywionego systemu (niereprezentatywny Senat, niewybieralna glowa panstwa).
          Jedno co ci wlasciciele daja to indokrynacja n/t "kanadyjskosci".


          I jeszcze do innego Twego postu, na innym watku.

          Kanada to nie przypadkowy zbior emigrantow z calego swiata. To twor Lojalistow,
          mieszkancow Ameryki Polnocnej sprzed rewolucji Amerykanskiej, ktorzy
          zdecydowali sie byc wierni Koronie Brytyjskiej i ktorzy zostali przez
          Amerykanska rewolucje, po jej zwyciestwie, przesiedleni na polnoc albo ktorzy
          uciekli tam w czasie rewolucji.

          SP
          • muszka3 Musisz wiecej poczytac o historii Kanady... 06.09.04, 09:22
            Juz nie mam do Ciebie sily, SP.
            Poczytaj historie Kanady i dowiedz sie ze lojalisci osiedli w New Brunswick i
            Nowej Scotii jakies 200 lat temu. Nie wiem czy wiesz ze New Brunswick jest
            jedyna prowincja Kanady ktora jest oficjalnie dwujezyczna - tzn, angielski i
            francuski sa dwoma oficjalnymi jezykami. To sie stalo bardzo dawno temu a Ty
            zyjesz jeszcze przeszloscia. Teraz tworzy sie inna Kanada, do ktorej naplywa
            rok rocznie fala emigrantow zmieniajac jej krajobraz. Ale Ty jakos nie chcesz
            tego dostrzec. Obudz sie !
            • starypierdola Musisz wiecej poczytac o historii Kanady... 06.09.04, 09:26
              Jezycznosc nie ma z tym nic wspolnego.

              A lojalisci to glownie Ontario, nie NB. Moze zobacz w ksiazce telefonicznej
              Ontario "Orange League", albo znajdz ich na internecie i dowiedz sie co i jak.

              Powodzenia
              SP
              • starypierdola Muszka, tu masz jeden link ... 06.09.04, 09:35
                www.nativecanadian.ca/United%20Empire%20Loyalists/UEL200.htm
                Poczytaj, posluchaj, podszkol i rozwin sie. I pamietaj ze kanada rzadza
                lojalisci na spolke z Quebec. Nowi emigranci to tylko sila robocza....

                Jak Ci malo, to znajdz inne linki.

                SP
                • muszka3 Nie obrazaj mnie 06.09.04, 22:00
                  Chcialam Cie prosic zebys nie obrazal mnie wiecej swoimi sarkastycznymi uwagami
                  i "radami" typu podszkol sie, rozwin sie itp.itd. W ogole nie komentuj moich
                  listow.
                  Loyalisci osiedli glownie w New Brunswick i Nowej Szkocji - tak mowi historia.
                  Twoj osad ludzi na Nowej Fundlandii jest dla nich bardzo obrazliwy. Nie wiem za
                  kogo sie uwazasz ze mowisz takie rzeczy o nich. Ja bylam swiadkiem zakazania
                  przez rzad polowu dorsza na NF. Widzialam tragedie tych ludzi, depresje i
                  beznadzieje. Bardzo mi bylo ich zal. Wcale sie nie ciesza ze sa na zasilkach,
                  wrecz odwrotnie. A to ze sa na tych zasilkach jest wina kogos z rzadu kto
                  pozwolil statkom z innych krajow podplywac po sama granice wod terytorialnych
                  Kanady (ooops, przepraszam, nie lubisz tego slowa) po granice wod
                  terytorialnych Nowej Fundlandii i nic nie mowil jak lowili i lowili az
                  wylowili. Teraz biedni ludzie z NF ponosza konsekwencje.
                  Nie osadzaj nikogo poniewaz nie jest to kulturalne.
                  A to ze Kanada rzadza loyalisci a Ty jestes jedynie sila robocza - mozesz
                  zmienic. Udaj sie w slady bylego premiera BC ktory przyjechal z Indii jako
                  emigrant w wieku 12 lat i odmowil zostania sila robocza tylko zajal sie
                  polityka i teraz jest ministrem w rzadzie Paula Martina.
                  Kazdy jest kowalem swego losu.
                  • starypierdola Nie obrazaj mnie 06.09.04, 22:47
                    Moze zobacz ze dwa posty wyzej kto zaczal komu radzic poduczenie sie. Nie
                    odwarcaj kota ogonem. Brakuje Ci argumentow to czujesz sie obrazona? Ja nie
                    Twoj maz, wiec to nie chwyci.

                    O Newfies: jak rabunkowa gospodarka dorsza wytrzebili to powinni sie przerzucic
                    na foki, albo przeprowadzic tam gdzie jest praca, a nie rzadac od rzadu aby w
                    ich interesie rozpetywac wojne o kontrole miedzynarodowych wod.

                    I widze ze linku ktory podalem nie przejrzalas. Twoja sprawa.

                    Pamietasz druga czesc zwrotu "erare humanum est"? "sed im erore perseverare
                    turpae est".

                    Na pocieszenie: zgadzam sie w 100% z Twoim ostatnim zdaniem: kazdy jest kowalem
                    swego losu. Tyle ze nie wszyscy maja odpowiedni mlot, kowadlo i kuznie. No i
                    wlascicielowi kuzni tez sie cos nalezy ...

                    SP
                    • muszka3 Re: Nie obrazaj mnie 06.09.04, 23:07
                      Ja nie twoja zona, nie bedziesz mnie obrazal.
                      • starypierdola Muszka, ta dyskusja prowadzi do nikad. 07.09.04, 00:58
                        Nie odpowiedzialas na zadna z moich uwag, przypisujesz mi poglady ktorych nie
                        wyglaszalem, obrazasz mnie i po tym piszesz ze to Ty jestes obrazona,i uwazasz
                        sie za wyrocznie w sprawach o ktorych wyraznie nie masz zbyt dobrego pojecia. I
                        nie obchodzi Cie to ze ktos moze Twoja rade wziasc powaznie, na wlasna szkode i
                        zgube.

                        A moze ja nie nauczyciel tylko dyrektor szkoly? A moze ja professor ktory uczy
                        nauczycieli? A moze, w koncu, ja jestem jakims ministrem czy oficjelem? I moze
                        znam Kanade lepiej niz Ty?? Przyszlo Ci to do glowy?

                        Moim zdaniem jestes megalomanka z potrzeba wyzycia sie ktora wyrazasz na tym
                        forum.

                        Nie mam Ci nic wiecej do powiedzenia.

                        SP
                        • aszar.kari Muszka, STARYPIERD0LA ma racje :) 07.09.04, 04:39
                          Wiekszosc Lojalistow osiedlila sie w tzw. Upper Canada, w Ontario - spora grupa
                          przyszla zreszta na piechote, w strasznych warunkach. Do NB i Nowej Szkocji
                          przesiedlono Ich na sile (sic!) ale w znacznie mniejszej ilosci niz tych,
                          ktorzy sami osiedlili sie w Upper Canada. Satrypierdola umie czytac, nie da sie
                          ukryc smile
                          Wracajac do "kanadyjskosci" - rozwazania historyczno-ekonomiczno-polityczne
                          Vikinga to zlepek wyobrazen i wrazen ogolnych majacych minimalne
                          odzwierciedlenie w rzeczywistosci - rozbawilo mnie zwlaszcza haslo o
                          ekonomicznej emigracji z Anglii i Irlandii - masz na mysli ludzi uciekajacych
                          przed glodem? Bardzo interesuja interpretacja "emigracji ekonomicznej".
                          Podobnie wizja zatrudnienia wysoko-wykwalifikowanych specjalistow w Stanach w
                          najblizszych latach to chyba jakies marzenie w obliczu tysiecy miejsc pracy
                          traconych przez inzynierow wszelkiej masci na rzecz wyksztalconych Hindusow czy
                          Pakistanczykow zatrudnianych w Ich wlasnych krajach za ulamek pensji, ktora
                          trzeba by placic inzynierowi na miejscu. Co zas to obecnych imigrantow do
                          Kanady - ponad 30% to Chinczycy z Mainland (wystarczy poczytac statystyki) -
                          mlodzi, wyksztalceni i zamozni - creme de la creme Ich wlasnej elity. Ubogich
                          ludzi nie stac na emigracje, chyba ze sa uchodzcami, ale tych Kanada przyjela w
                          zeszlym roku niecale 6% wyznaczonej przez rzad kwoty 200 tysiecy imigrantow.
                          Czym jest "kanady"jskosc"? Co za bezsensowne pytanie! A czymze
                          jest "francuskosc", "czeskosc", "mongolskosc", ämerykanskosc"
                          czy "wegierskosc"? Kazda odpowiedz jest dobra, kazda odpowiedz jest niepelna -
                          szkoda strzepic jezyka.
                          Pozdrawiam,
                          Aszar
                          • kveldulv Re: Muszka, STARYPIERD0LA ma racje :) 07.09.04, 05:58
                            >> W sumie Kanada to Ontario i Quebec. Tam sa glosy i stamtad jest wiekszosc
                            parlamentu. <<

                            Trudno zeby bylo inaczej - jezeli Ontario to 11 mln ludzi ( 30% populacji ),
                            Quebec bodajze kolejne 7 mln, to trudno byloby sie dziwic, gdyby te dwie
                            prowincje nie mialy nic do powiedzenia...

                            >> Co zas to obecnych imigrantow do Kanady - ponad 30% to Chinczycy z Mainland
                            (wystarczy poczytac statystyki) - mlodzi, wyksztalceni i zamozni - creme de la
                            creme Ich wlasnej elity. <<

                            Z tymi Chinczykami to ciezka sprawa. Nie ucza sie jezyka, sa zamknieci w sobie i
                            we wlasnym kregu kulturowym, z tym bogactwem takze roznie bywa. Osobiscie
                            obserwuje na codzien owa 'elite' i sie czlowiek zastanawia, jak ci ludzie sie
                            zakwalifikowali do imigracji...Jest oczywiscie grupa bogatszych Chinczykow,
                            ktora daje sobie rade, ale cala ich masa w ogole ( albo bardzo mozolnie ) sie
                            nie adaptuje.
                            • starypierdola Good point, KV! 07.09.04, 08:00
                              >>W sumie Kanada to Ontario i Quebec. Tam sa glosy i stamtad jest wiekszosc
                              parlamentu. <<

                              >Trudno zeby bylo inaczej - jezeli Ontario to 11 mln ludzi ( 30% populacji ),
                              Quebec bodajze kolejne 7 mln, to trudno byloby sie dziwic, gdyby te dwie
                              prowincje nie mialy nic do powiedzenia...<

                              Tyle ze w istniejacym systemie politycznym w Kanadzie parlament jest jedynym
                              organem prawodawczym i to skrzywienie 'ludnosciowe' powoduje preferowanie
                              Ont./Que. kosztem reszty Kanady.

                              W innych systemach politycznych w dodatku do parlamentu reprezentujacego
                              ludnosc (izba nizsza) jest izba ktora reprezentuje regiony (np. Senat w USA czy
                              w Australii), wybieralna i majaca 'lawmaking powers' podobne do tych jakie ma
                              parlament.

                              Tak np. Wyoming (500,000 ludnosci) ma 2 senatorow, tak jak i Kalifornia z +30
                              mln ludnosci. I kilka stanow zachodnich ma w Senacie tyle samo sily co kilka
                              stanow wschodnich z duzo wieksza liczba ludnosci; stad moga skutecznie
                              przeciwstawiac sie probom dyskryminacji.

                              Kilka przykladow dyskryminacji regionalnej w Kanadzie podalem wyzej.

                              Sprawa systemu politycznego Kanady, a szczegolnie Senatu (obecnie wyznaczanego
                              przez Prime Minister wedlug jego widzimisie, i nie majacego zadnych znaczacych
                              uprawnien) to jeden z najwiekszych problemow politycznych Kanady.

                              SP

                          • muszka3 STARYPIERD0LA dalej nie ma racji i ty tez 07.09.04, 08:11
                            Gdzie wy sie uczyliscie historii Kanady ?
                            Pomijam ksiazki do Social Studies ale wejdz sobie na link
                            www.mysteriesofcanada.ca i zobacz sobie jaki procent loyalistow osiadl gdzie.
                            Jestem zdumiona ze ludzie z Polski ktorzy zdali egzamin na obywatela Kanady nie
                            pamietaja czego sie uczyli. Najwiekszy procent Loyalistow osiadl w Maritimes -
                            czyli New Brunswick. Nova Scotia, Prince Edward Island. Owszem, loyalisci
                            osiedli w poludniowym Ontario ale w mniejszym stopniu.
                            Czy klocicie sie bo wam to sprawia przyjemnosc ?
                          • muszka3 Aszar - czy ty jestes z ksiezyca ? 07.09.04, 08:15
                            Nazywaz moje pytanie "co to jest kanadyjskosc?" bezsensownym.
                            To pokazuje ze nie masz pojecia co sie dzieje w Kanadzie. Ja widze programy w
                            naszej kanadyjskiej TV gdzie bardzo madrzy ludzie zastanawiaja sie nad tym
                            tematem. No, przykro mi ale Ty masz inny poglad.
                            Dzieki takim ludziom jak Ty i SP opuszczam to forum...
                    • flyiek Re: Nie obrazaj mnie 08.09.04, 04:12
                      Oj chyba troche jedziesz na stereotypach. Alberta jest wykorzystywana, ludzie
                      w Albercie pracuja na biednych Newfies?!. Tylko ile tych Newfies znajdziesz w
                      Fort McMurray? Obawiam sie ze jest ich wiecej niz rodowitych Albertanczykow.
                      Przyjechali za praca, bo nie chca siedziec na welfare bo to nie jest zycie
                      tylko wegetacja. Kto ponosi wine za to ze nie ma dorsza? Chyba nie powiesz mi
                      ze tutejsi rybacy w ich malych lodkach ktorzy musza konkurowac Portulagalskimi,
                      Dunskimi trawlerami, ktore sa w stanie sciagnac tony i tony ryb i wszelakich
                      poczwor jakie mozesz znalezc na dnie oceanu.
                      Alberta przemieni sie wczesniej czy pozniej w pustynie, nie mozna pompowac
                      oleju bez konca. Co wtedy zrobia wielkie koncerny naftowe z Calgary i
                      Edmonton? Beda inwestowc w poklady oleju tutaj na Grand Banks. No i jest
                      jeszcze Labrador.
                      Prosze wiec nie powielaj stereotypow. Nowa Fundlandia byla zawsze biedna i
                      wykorzystywana. I co sie zmieni? Pewnie nic, nie ma pieniedzy na inwestycje,
                      wiec pewnie odda za pol darmo zloza ropy, rudy metali i electrycznosc w cenach
                      z lat 70-tych, Quebec Hydro ma kontrakt do 2020 roku w cenach z okresu kiedy
                      elekrycznosc byla prawie darmowa
                      www.ewh.ieee.org/reg/7/millennium/churchill/cf_history.html
                      jest w stanie dostarczyc elekcznosci wystarczajacej zeby zaspokoic 3 miasta
                      wielkosci Montrealu, tylko ze nic z tego nie dostaje sie na wyspe.
                      Jezeli Quebec i Alberta opuszcza Kanade, zgadnij ktora prowincja bedzie
                      nastepna. Jestem pewien ze znajda sie inwestorzy na to co maja tutaj do
                      zaoferowania.
                      Hmm, kilka faktow o Nowej Fundlandii, najmlodsza prowincja Kanady(1949),
                      najstarsze miasto w Ameryce Polnocnej, najstarsza ulica w Ameryce Polnocnej
                      (Water St.), najbardziej na wschod wysuniete miejsce w Ameryce Polnocnej(Cape
                      Spear), najwczesniejsza wizyta z Europy(Wikingowie, osada w L'Anse-aux-Meadows,
                      ponad 1000 lat temu) Europejczycy byli tutaj kiedy panstwo Polskie formowalo
                      sie, no ale oni byli pogancami.
                      Nie chce mi sie juz pisac.
                      Na razie.
                      • starypierdola Newfies vs. Rednecks 08.09.04, 08:07
                        Laskawie zwroc uwage ze nigdzie nie napisalem ze Albertans sa lepsi od
                        Nowofunlandczykow, czy odwrotnie. Po prostu sa inni; oddziela ich kilka tysiecy
                        km, maja rozna historie, rozne mozliwosci, itd.

                        Faktycznie obie prowincje maja jedna ceche wspolna: rzad federalny nie zawraca
                        sobie nimi glowy bo ilosc MP pochodzacych z tych prowincji jest nieznaczna
                        i 'sie nie licza'.

                        No i zwroc uwage ze w 1948 NFL miala opcje dolaczenia sie do USA (no
                        unemployment insurance, no subsidies) lub do Kanady (duzo roznych obietnic).
                        Wybrali Kanade i, byc moze, zle zrobili. A moze dobrze? Konsekwencje bledow sa
                        czasem bardzo drogie; ale czemu ja mam ten koszt pokrywac????

                        A teraz odpowiedz mi na takie pytanie: jak to jest ze Dunczycy maja takie
                        zaawansowane statki, a Nowofunlandczycy ich nie maja? Czy rzad dunski daje je
                        rybakom za darmo? Czy Dania jest bogatsza od Kanady?

                        Moglbym jeszcze spytac o wklad rybakow Polskich do problemow NFLd ale to
                        przemilcze.

                        SP

                        • starypierdola Jeszcze jedno, zeby Cie troche uspokoic 08.09.04, 08:15
                          Tak w sprawie "offshore oil" jak i w sprawie budujacej sie wlasnie kopalni
                          niklu (Voise Bay) NFLd wynegocjowala WYBITNIE KORZYSTNE warunki tak z Inco jak
                          i z kompaniami olejowymi (z Calgary, w Edmonton nie ma zadnych tylko "blue
                          collar" rafinerie).

                          Juz nie wspomne ze nieszczesna Konstytucja Kanadyjska ktora juz walkowalismy
                          daje prawo wlasnosci do "offshore" (wszystko co jest dalej niz 3 czy 12 mil,
                          nie pamietam dokladnie) rzadowi federalnemu. Ten jednak, wyjatkowo
                          wspanialomyslnie, zgodzil sie na przekazanie praw do 'offshore oil' NFLd.
                          Przyjemnie bylo by uslyszec "dziekuje" zamiast wiecznych narzekan i
                          pretensji ....

                          Co Ty na to?

                          SP
                          • flyiek Re: Jeszcze jedno, zeby Cie troche uspokoic 08.09.04, 23:31
                            Na pewno byloby przyjemnie. Jeszcze zeby tylko mozna cos bylo zrobic z
                            nagminnym overfishing i rozbudowac turystyke, niebyloby tutaj tak ubogo. Za to
                            ludzie sa bardziej przyjazni niz gdziekolwiek indziej.

                            Flyiek
        • viking2 Re: Odpowiedz dla Vikinga 08.09.04, 05:18
          Muszka, nie uciekaj z forum...
          Sprobujmy sie wszyscy zrozumiec: Ty, starypierdola, kveldulv, henryszum i
          wszyscy inni. Kazdy z nas ma jakies zdanie, jakas opinie - wywazona na mocy
          tego, co widzial, slyszal, przemyslal, przeczytal, wywnioskowal i tak dalej. Ze
          nasze opinie roznia sie miedzy soba? Alez tylko w ten sposob moze wywiazac sie
          dyskusja. Alternatywnie, wyobraz sobie, ze jestesmy dokladnie tego samego
          zdania. No, i co wtedy? Ty cos powiesz, ja (albo ktokolwiek inny)
          odpowiem "masz racje" - i na tym koniec! Nie ma nic wiecej do powiedzenia, wiec
          gdzie tu miejsce na dyskusje?
          Sprobuje odpowiedziec na Twoj glowny post, co tez to takiego
          jest "kanadyjskosc", pamietajac, ze prawda oczywista jest to co juz stwierdzil
          SP: dla kazdego oznacza to cos innego. Istotnie, definicja jest bardzo
          nieprecyzyjna, bardzo ogolna. Generalnie, odczuwam "kanadyjskosc" jako
          przynaleznosc spoleczno-ekonomiczno-panstwowa do grupy znanej w swiecie z
          pokojowego stosunku do reszty rodzaju ludzkiego. Nie jestesmy mocarstwem, nie
          prowadzimy polityki zdominowania innych krajow, nie jestesmy agresywni.
          Nostalgicznie probujemy zachowac resztki naszej dzialalnosci z ubieglych dekad
          (poczynajac od Kanalu Sueskiego i Cypru), kiedy to obecnosc kanadyjskich sil
          pokojowych, czyli czegos w rodzaju silnego ponadpanstwowego policjanta,
          pozwalala spokojniej oddychac zwyklym ludziom mieszkajacym w strefach zarzewia
          konfliktow. Nostalgicznie, bo swiat zmienia sie w tempie, ktore spowodowalo, ze
          Kanada z jej malenkim w rzeczywistosci kontyngentem pokojowym, przestala sie
          juz w praktyce liczyc. Przynajmniej nie na taka skale jak 40 lat temu. Slady
          tych dzialan pozostaly jednakze w pamieci ludzi - przypomnijmy sobie, ze nim w
          Europie Wschodniej szlag trafil komune a wiekszosc krajow swiata otworzyla swe
          granice, z kanadyjskim paszportem mozna bylo podrozowac bez wizy wszedzie w
          wolnym swiecie.
          Do dzis zreszta w Holandii przetrwala pamiec o Kanadyjczykach wyzwalajacych
          kraj w 1944 roku. Nie tylko wsrod starych ludzi, ale rowniez i pokolen
          powojennych. Moze nawet i do przesady, bo stwarza to wrazenie, jakby dla
          przecietnego Holendra niewazny byl Churchill, Rossevelt, Amerykanie,
          Eisenhower, Anglicy i cala reszta - to Kanada wygrala wojne i wyzwolila
          Holandie. Anegdotycznie, sam osobiscie odczulem to, kiedy postanowilem zapytac
          o droge na stacji benzynowej gdzies w okolicach Rotterdamu (wiekszosc Holendrow
          mowi po angielsku, w roznym stopniu, ale moga sie porozumiec). Pogadalem chwile
          z kasjerem, w rozmowie wyszlo, ze jestem Kanadyjczykiem, wtracil sie facet
          okolo 30-tki, oferujac, ze mnie dopilotuje na miejsce. Pojechalem za nim,
          istotnie dopilotowal mnie, gdzie trzeba, a potem okazalo sie, ze jemu to wcale
          nie bylo po drodze - ale dla Kanadyjczyka byl gotow nadlozyc ponad 20
          kilometrow.
          Co jeszcze oznacza "kanadyjskosc" w swiecie? To, ze znani jestesmy z pewnej
          solidnosci - moze nie jestesmy genialni, ale tez malo kto podejrzewa nas o
          zamiar oszustwa. Jesli cos robimy, to fachowo. Oczywiscie nikt nie przypisze
          nam zdolnosci organizacyjnych Niemcow czy Szwajcarow, ale Niemcow i Szwajcarow
          sa tylko dwa narody w swiecie - i na to akurat nie ma rady.
          Co zas oznacza nasza "kanadyjskosc" wewnetrznie? Przede wszystkim to, ze
          kolejne rzady, zdominowane przez lobby socjalnych "inzynierow dusz" probuja
          jesli nie wykorzenic to na pewno zredukowac to, co nazwalbym "tozsamoscia
          narodowa". Na pytanie "kim jestes?", przecietny Kanadyjczyk odpowie "nie jestem
          Amerykaninem". Ten obraz jest troche zalosny, chociaz celowo przejaskrawiam
          nieco zagadnienie. Niemniej, przyczyn dopatrywalbym sie w rozbiciu regionalnym,
          co czesto znajduje wyraz we wzajemnych animozjach: Alberta przeciw federalnym,
          Ontario i Quebec przeciw British Columbia, prowincje atlantyckie przeciw
          Saskatchewan, Quebec przeciw wszystkim... Oczywista refleksja jest, ze taka
          polityka Ottawy moze byc celowa: o wiele latwiej jest zyskiwac sympatie malych,
          wzajemnie skloconych i rywalizujacych grup wyborcow obiecujac cos jednym, co
          innego drugim, jeszcze cos innego komus innemu. W istocie wiec nie
          istnieje "kanadyjskosc" w znaczeniu politycznym, jako narodowosc. SP ma racje,
          ze cala rzecz w znacznym stopniu sprowadza sie do poziomu rozwazan "co tez uda
          sie nam jeszcze wydusic z Ottawy w czasie nastepnej kampanii wyborczej".
          Jestem zdania, ze system polityczny, system 13 osobnych rzadow jest po pierwsze
          nie do utrzymania ekonomicznie (zmierzamy szybkim krokiem do momentu, kiedy
          stanie sie to oczywiste dla wszystkich - tylko czy nie bedzie juz wowczas za
          pozno?), po drugie zas niepotrzebny. Oczywiscie, ze mial on sens w czasie kiedy
          powstawala Kanada, bo, ostatecznie odleglosci sa duze i w XIX wieku zabieralo 2
          tygodnie ostrej jazdy konno, by powiadomic ludzi w Alberta co tez takiego
          wlasnie postanowiono w Ottawie. Ale dzisiaj? W dobie faxu, telewizji i
          komputera, kiedy za nacisnieciem klawisza w ciagu paru sekund jestes w Tokio?
          Po trzecie zas, ten wlasnie system wprowadza sztuczne i destruktywne podzialy
          miedzy "nas" i "nich" - przy czym "nich" jest az 12 roznych grup.
          Tyle, ze alternatywny sposob rzadzenia krajem wymagalby najpierw zmiany
          mentalnosci ludzi, potem zmiany konstytucji, a jeszcze potem wprowadzenia
          czegos w rodzaju poczucia przynaleznosci narodowej. Nie do Ontario, nie do
          Saskatchewan, nie do Nowej Szkocji, nie do jakiejs okreslonej grupy imigrancko-
          etnicznej, ale do Kanady przede wszystkim. I nie wydaje mi sie, zeby to bylo do
          zrobienia w czasie krotszym, niz jakies 2 albo 3 kolejne pokolenia. A mozliwe
          tez, ze jestem optymista...
          • starypierdola Ciekawy wpis, zgadzam sie i z obserwacjami ... 08.09.04, 07:55
            ...i z wnioskami.

            Zwroc uwage ze w zadnym z moich postow nie pisze ze "Kanadyjskosc" to cos
            zlego.

            Kanada jest mlodym krajem ktory stale jest w trakcie powstawania. Quebec,
            native Canadians, emigranci Chinscy czy Arabscy, czy nawet Polscy, stale
            jeszcze dalecy sa od "Canada First".

            Najwieksza obietnica na przyszlosc jest fakt ze ludzie staraja sie zrozumiec
            poglady innych i w miare mozliwosci zaspokoic porzeby jak najwiekszej ilosci
            wspolobywateli. Ze uznaja wielokulturowosc. I ze Quebec moze robic referendum
            na temat pozostania czy odlaczenia sie od Kanady.

            Natomiast bardzo nie podoba mi sie jak ktos obcemu dziecku zabrania uwazac sie
            za "Quebecker first", zamiast starac sie go przekonac ze sa inne opcje. To mi
            zakrawa na Bismarcka i Pruska Hakate. To JA DECYDUJE czy ja i moje dzieci
            jestesmy Polakami, czy Kanadyjczykami, czy jakas kombinacja tych dwu.

            SP

            SP
            • wisteria Re: Ciekawy wpis, zgadzam sie i z obserwacjami .. 08.09.04, 15:49
              Chcialabym wspolnie zastanowic sie czy nie powinnismy w kolejnosci zadac to
              samo pytanie nastepnemu pokoleniu, czyli naszym dzieciom ? Co tez one mysla na
              ten temat, jak odbieraja okreslenie “kanadyjskosc”? Mam na mysli dzieci ktore
              sie w Kanadzie wychowaly i wyksztalcily?
              Moja corka, obecnie na czwartym roku uniwersytetu, powiedziala mi ostatnio, w
              czasie wakacji podczas przechadzki po ulicach jednego z polskich miast, ze
              bardzo nie lubi kiedy musi odpowiadac na pytanie czy chcialaby zamieszkac w
              Polsce. Mowi ona mi ze nie, nie chcialaby zamieszkac w Polsce, ze nigdy by nie
              chciala z Kanady wyjechac. Dlatego ze polska kultura jest jej obca, i nawet
              czasem wkurzajaca (zaznaczajac ze dziecko spedza kazde wakacje w ojczyznie
              naszej kochanej, od 9-tego roku zycia). Nie pragne jednak omawiac szczegolow
              co ja konkretnie wkurza. Ale wynika mi z tego ze istnieje jakas “kanadyjskosc”
              ktora ona odbiera i czuje, czy bedziemy sie o to spierac czy nie. W sierpniu
              dziecina moja spedzila dwa tygodnie podrozujac w British Columbia i Alberta.
              Mowi ze jest bardzo szczesliwa z faktu ze mieszka w Kanadzie. Spotykajac ludzi
              na swojej drodze, czula ze jest cos co ich laczy, mimo ze czasami mowia po
              angielsku z roznymi akcentami. Spotkala sie oczywiscie z animozjami typu ze np.
              nikt nie lubi Ontario, no niekoniecznie tak zeby komus zaraz dac w morde, ale
              nie lubic Ontario, to inna sprawa, a zaprzyjaznic sie z kims kto w Ontario
              mieszka tez inna. Z tym raczej problemu nie ma. Mysle ze “kanadyjskosc” to
              przyjazne nastawienie do swiata i ludzi, tolerancja, umilowanie natury. Wydaje
              sie kazdemu kto tutaj zamieszka takie nastawienie do zycia sie udziela.
              Pomijajac polityke, ekonomie i fakt ze na chama zawsze mozna trafic.
              • wisteria Re: Ciekawy wpis, zgadzam sie i z obserwacjami .. 08.09.04, 15:54
                Jeszcze jedna ciekawostka, piosenka ktora sobie ludzie puszczali, jadac po
                pieknych parkach w Gorach Skalistych. Piosenka "Ontario Sucks" w wykonaniu
                Three Dead Trolls In A Baggie. Ilez jest w niej ciepla i zadowolenia z zycia.

                cytuje:

                I hate the skydome and the CN tower too
                I hate Nathan Phillips Square and the Ontario Zoo
                The rent is too high, the air is unclean
                The beaches are dirty, and the people are mean
                And the women are big, and the men are dumb
                And the children are loopy cause they live in a slum
                The water is polluted and the mayors a dork
                They dress real bad and they think they're New York
                In Toronto, Ontario

                (spoken)
                You know, I think I hate all of Ontario
                Oh ya me too

                I hate Thunderbay and Ottawa
                Kitchener, Windsor, and Oshawa
                London sucks, and the Great Lakes sucks
                And Sarnia sucks, and Turkey Point sucks
                I took a trip to Ontario, to see Brian in Sarnia
                He beat me up and he stole my pants and he put me on a tree
                I went to see the Maple Leafs, and got hit in the head with a puck
                I don't know even how they did it, i mean i was playing the organ at the
                time

                Ontario, sucks
                Yup, actually you know nowI really think about it, i think i pretty much
                hate every gosh darn province and territory in our country
                Well except Albeta
                Ya, ya I love Alberta
                It's very nice, lots of cows and trees and rocks and dirt

                but,
                I hate Newfoundland cause they talk so weird
                And Prince Edward Island is, too small
                Nova Scotia's dumb cause its a name of a bank
                New Brunswick doesn't have a good mall
                Quebec is revolting and it makes me mad
                Ontario sucks, Ontario sucks

                Manitoba's population density is 1.9 people per square kilometer, isnt that
                stupid?
                Saskatchewan is boring and the people are old
                And as for the territories, they are too cold!!
                And the only really good thing about the province of British Columbia is
                that it's right next to us
                Cause Alberta, doesnt suck..

                ....but Calgary does!




                • starypierdola Hi WIsteria! MIlo Cie tu znowu spotkac! :))) n/t 08.09.04, 16:56
                  • wisteria Re: Hi WIsteria! MIlo Cie tu znowu spotkac! :))) 08.09.04, 17:06
                    Ha, ha, bylam na wakacjach w Polsce naszej kochanej i w Turcjii,
                    a raczej w Kapadocjii. Dziekuje za przywitanie i pozdrawiam.
                    • starypierdola I zwiedzalas te wszystkie podziemne kosciolki?? n 08.09.04, 17:13
                      • wisteria Re: I zwiedzalas te wszystkie podziemne kosciolki 08.09.04, 17:30
                        Tak, tak, duzo widzialm, ze trzy dni sie wloczylam po tych dolinach.
                        I opilam sie tej herbaty.
    • dradam1 Re: Co to jest kanadyjskosc - dowcipniej 06.11.04, 23:51
      >>You know you're from Canada when ...


      1. You only know three spices: salt, pepper and ketchup.
      2. You design your Halloween costume to fit over a snowsuit.
      3. The mosquitoes have landing lights.
      4. You have more miles on your snowblower than your car.
      5. You have 10 favourite recipes for moose meat.
      6. Canadian Tire on any Saturday is busier than the toy stores at Christmas.
      7. You live in a house that has no front step, yet the door is one metre above
      the ground.
      8. You've taken your kids trick-or-treating in a blizzard.
      9. Driving is better in the winter because the potholes are filled in with snow.
      10. You think sexy lingerie is tube-socks and a flannel nightie with only 8
      buttons.
      11. You owe more money on your snowmobile than your car.
      12. The local paper covers national and international headlines on 2 pages, but
      requires 6 pages for hockey.
      13. At least twice a year, the kitchen doubles as a meat processing plant.
      14. The most effective mosquito repellent is a shotgun.
      15. Your snowblower gets stuck on the roof.
      16. You think the start of deer season is a national holiday.
      17. You head south to go to your cottage.
      18. You frequently clean grease off your barbeque so the bears won't prowl on
      your deck.
      19. You know which leaves make good toilet paper.
      20. The major parish fund-raiser isn't bingo it's sausage making.
      21. You find -40 C a little chilly.
      22. The trunk of your car doubles as a deep freezer.
      23. You attend a formal event in your best clothes, your finest jewelry and
      your Sorels.
      24. You can play road hockey on skates.
      25. You know 4 seasons: almost Winter, Winter, still Winter and Construction.
      26. The municipality buys a Zamboni before a bus.
      27. You understand the Labatt Blue commercials.
      28. You perk up when you hear the theme from "Hockey Night in Canada".
      29. You actually get these jokes and forward them to all your Canadian friends.
    • dradam1 Toronto/Vancouver 22.03.05, 19:50
      www.cbc.ca/story/canada/national/2005/03/22/visibleminorities-statscan0322.html

      No to chyba oni juz nie beda "minorities" ?

      Pozdrawiam

      dradam1
      • dradam2 z pewnoscia po Olimpiadzie w Turynie 02.03.06, 04:00
        odczuwanie tego, ze jest sie "kanadyjczykiem" ( a jeszcze bardziej "kanadyjka")
        nieco sie umocnilo.

        Przynajmniej tak mi sie wydaje.

        Pozdrawiam


        dradam1

        PS. W koncu i u nas nieco spadlo sniegu :

        www.cbc.ca/edmonton/story/ed-winter20060301.html
Pełna wersja