psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach

21.09.04, 03:47
bylo o niedzwiedziach, o dzikich kotach, wiec , mysle, pora na psy.
Nie ukrywam, ze uwielbiam psy ( w przeciwienstwie do mojej Zony, ktora
uwielbia kociaki).

Psy , jak wiadomo, pochodza od wilkow.

Co powoduje, ze sa zwierzetami stadnymi . Dla psa "domowego" jednak jego
stadem jest rodzina ludzka. Co powoduje, ze pies, o ile nie
zostal "wypaczony" przez tresure albo inne glupie pomysly czlowieka, bedzie
tej rodziny "bronil". Oczywiscie w jego psi sposob.

Czego powodem jest, za czasem sa problemy miedzy tym co czlowiek uwaza, ze
pies powinien robic, a tym co pies uwaza.

Ile jest psow w Kanadzie ? Mowi sie, ze okolo 10 milionow. Nie jestem w
stanie tej liczby udowodnic. Bo nikt psow nie spisuje. To jest tylko taki
sobie luzny szacunek.

Psom sie z pewnoscia lepiej powodzi w Kanadzie niz w Polsce. Po prostu
dlatego, ze pies zawsze byl czescia "srodowiska" w Kanadzie i na
jego "uslugach" zawsze polegano. No i co tu duzo gadac, psy w Kanadzie maja
tyle miejsca, ze nie wchodza w parade ludziom. No, poza duzymi miastami.

Psy sa traktowane inaczej niz w wielu panstwach. Maja zawsze, w miescie,
kawal ziemi, gdzie moga swobodnie biegac. Bez smyczy ani ( juz zupelnie
tutaj nieznanego) kaganca. Sporo psow jezdzi swobodnie w przestrzeni
bagazowej pick-upow. Jak widac, ze ktos siedzi blisko kierowcy to nie wiadomo
czy to dziewczyna zdlugimi wlosami czy tez pies ( obja siedza blisko
kierowcy, posrodku przedniego siedzenia, oczywiscie jak skrzynka biegow nie
przeszkadza). Duze psy sa rzadko transportowane w containers.

Mimo tej milosci do psow nie moze znalezc wlasciciela, dwulapa. I w tym
momencie wkracza Humane Society , takie jak na przyklad nasze, w Edmonton :
www.espca.com/
Naszego obecnego rottweilera, Maxa, wzielismy wlasnie ze schroniska.
Zrobilismy to nieco z obawami ( blisko 40 % przypadkow pokasania czlowieka
przez psa , w Ameryce Polnocnej, dotyczy psow ze schroniska). Wiedzielismy,
ze bedzie on potrzebowal mase serca od nas. I rzeczywiscie. Max byl
klopotliwy, na poczatku. Zbieral i chowal chleb. Potem juz tylko chleb z
maslem. Na koniec zaczal szukac samego masla. Jak przyniosl cala, nie
rozpoczeta, kostke masla, do mego "computer room" to uznalismy, ze Maxowi sie
powodzi wystarczajaco dobrze i juz nie ma dostepu do jedzenia tak swobodnego,
jak poprzednio. Musi mu wystarczyc to co ma w misce, to co dostanie
jako "treats", no i to co ukradnie kotom.

Max byl w prewnym sensie "replacement" dla naszej owczarki alzackiej ,
Cyndi. Kiedy Cyndi zaczela sie starzec wzielismy Maxa pod opieke. Cyndi Maxa
zaakceptowala i nigdy miedzy nimi nie bylo niezgody.

Mozna powiedziec, ze oba psy wiedzialy, ze naleza do elity psiej :
www.petrix.com/dogint/ (wykaz zostal przygotowany przez kanadyjskiego
autora !)

Cyndi odeszla trzy lata temu "za teczowy most" : teczowy-
most.republika.pl/menu.html

Potem przyszla Java. Czyli nasz kotek. A raczej kocica. Ktora dostalismy jako
6 tygodniowe dziecko. Java szybko dorosla, nauczyla sie polowac. Miedzy nia i
Maxem zawsze byla zgoda. Ktora jednak ulegla pewnego dnia pogorszeniu, kiedy
to Java znalazla sobie kawalera. No i kawaler nie wiedzial, ze Java ma
kumpla, duzego rotiego. Wiec uciekl przed psem na drzewo. Przy okazji
przypaletala sie "girlfriend" Maxa, czyli "Maxina". Ktora rowniez byla w
dobrej komitywie z Java, wylizujac ja szczegolowo ( i odwrotnie). Ale
boyfriend Javy o tej psiej-kociej milosci nie wiedzial.

Kiedy przyszlismy zobaczyc co sie dzieje zobaczylismy, ze duzy dachowiec
siedzi na swierku. Pod swierkiem kraza zdenerwowane psy . A wokol biega
wyraznie rozezlona Java , jakby chciala powiedziec "no zostawcie mi tego
chlopa w spokoju !".

Co bylo potem latwo sie domyslec. Urodzily sie kociaki, ale o tym przy innej
okazji.

Pies cieszy sie w Kanadzie opieka prawa. Zamach na psa policyjnego zagrozony
jest kara do dwoch lat wiezienia.

www.rcmp-grc.gc.ca/pds/dog/trng1_e.htm

Psy sluza w policji (federalnej) majac przy tym cywilnych wlascicieli :

rcmpdog.tgx.com/
Psy-przewodnicy maja swobodny wstep do wielu miejsc, do ktorych nawet rodziny
nie moga wejsc. Ma bezplatny przejazd srodkami miejskiego transportu . Na
przyklad pies moze wejsc do szpitalnego ICU/CCU .

www.dogguides.com/doghome.htm
www.discoverydogs.org/
www.landofpuregold.com/rxb.htm
www.sja.ca/on/h-w/tdogdiv.html
home.thezone.net/~dogs/
Ale to co mnie najbardziej interesuje to jest zdolnosc psow do wykrywania
chorob. I ich zdolnosc do wplywania na zdrowie pacjentow. Ale o tym moze przy
innej okazji.

Mam nadzieje, ze Wy rowniez lubicie psy.

Pozdrawiamy

dradam1 and Max



    • andrew-1 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 21.09.04, 04:45
      Mnie wystarczy kot i jak pamiecia siegam w przeszlosc zawsze czlonkiem famili
      bylo to mile zwierze , niezalezne , lazace swoimi drogami .
      Pies jak to pies , gdy trafi na nieodpowiedzialnego wlasciciela
      skutki "wychowania" czesto sa tragiczne :

      www.cbc.ca/consumers/market/files/health/dangerousdogs/bylaws.html
      ( po prawej stronie sa linki do artykulow o ofiarach psich klow )
      • dradam1 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 21.09.04, 11:32
        andrew-1 napisał:

        > Mnie wystarczy kot i jak pamiecia siegam w przeszlosc zawsze czlonkiem famili
        > bylo to mile zwierze , niezalezne , lazace swoimi drogami .

        Slysze moja Zone !

        > Pies jak to pies , gdy trafi na nieodpowiedzialnego wlasciciela
        > skutki "wychowania" czesto sa tragiczne :

        Wydaje mi sie, ze nie jest to kwestia wylacznie wlasciciela.
        To rowniez i kwestia srodowiska i spoleczenstwa "ludzkiego".

        Pies potrzebuje przestrzeni, do tego aby sie wybiegac. Ma to po wilku, gdzie
        stado wilcze ( circa 7-10 wilkow) musi miec do dyspozycji 300-500 km2.
        Ograniczanie tej przestrzeni do 50 m2 wlasnego mieszkania moze jest i dobre dla
        malego Chau-Chau, ale nie dla rotiego czy armstaffa.

        Wyprowadzanie psa w kagancu i na smyczy to jest nonsens ( nie widzialem psa w
        kagancu w Kanadzie przez 20 lat - ani jednego ! ).

        No i te wymagania spoleczesntwa !
        Pies wrastal w spoleczenstwo czlowieka przez setki tysiecy lat. I to
        spoleczenstwo bylo "stabilne". Pies wiedzial co od niego oczekuja. A teraz
        spoleczenstwo ludzkie zmienia sie z roku na rok, a psy nie maja takich
        zdolnosci adaptacyjnych jak ludzie. Skad pies ma wiedziec, ze z klawiatura
        kompa trzeba ostroznie ? Ze nie nalezy zjadac pasow bezpieczenstwa w
        samochodzie, chod podsiusianie kol nikomu nie przeszkadza ?

        No i wreszcie najgorsza kombinacja : wlasciciel, z nieprawidlowo funkcjonujacym
        mozgiem (psychopata, albo po prostu na drugs czy alkoholu) i duzy pies.
        Wiadomo, ze jest to "deadly combination".

        Jeszcze poza miastami w Kanadzie pies ma miejsce do tego aby , jako tako, zyc
        obok czlowieka. W duzych miastach ( tak ponad milion mieszkancow) juz zaczynaja
        sie problemy.

        Zauwazcie, ze na wsi kanadyjskiej wszystkie psy sa przyjazne. Nawet jak przy
        szosie lezy pies to wstaje on tylko po to, aby oszczekac samochod, a potem sie
        kladzie. Bo 5 metrow dalej odchodzi droga do "jego domu", wiec on "pilnuje".
        Poniewaz do "jego domu" nikt nie przyjadza, to on swoje obowiazki wykonuje przy
        przebiagajacej 200 m dalej highway. Jak sie do niego zagada to on bedzie sie
        cieszyl, ze czlowiek cos ma do powiedzenia. I chetnie nas do swego "obejscia"
        zaprowadzi.

        Co roku , pozna jesienie, w Indianskich rezerwatach, odbywa sie tragedia. Jak
        wiadomo , wolno biegajace psy maja tendencje do zbieranie sie w stada. Latwiej
        jest zapolowac, gdy jedzenia jest malo, na cos miesnego. W zimie wiec, w
        rezerwacie, psy nie sa przyjazne dla mieszkancow rezerwatu. Bo jak ktory NAI
        podpije i polozy sie w krzakach, albo jakies dziecko powedruje w glusze, to
        psy, dzialajac zbiorowo, instynktownie, po "wilczemu", moga takiego dwulapa
        potargac , zabic.

        Aby tego uniknac NAI morduja ( strzelaja) niepotrzebne psy na jesieni. Dla
        wlasnego bezpieczenstwa. Mimo oporu dzieci, dla ktorych te psy to ich
        przyjaciele.

        Na wiosne jednak wszystko wraca do normy, jedzenia jest pelno. Mozna swobodnie
        biegac. Pojawiaja sie szczeniaki i dzieci NAI maja pelno nowych przyjaciol. To
        jest to co zapamietalem z pracy w rezerwatach.


        Pozdrawiam

        dradam1


        PS. Max postanowil wyjsc na godzinke, pobiegac i policzyc kojoty w okolicy.
        Wiec mnie zbudzil i kazal sie wypuscic. On sam nie umie otworzyc drzwi ze
        srodka (jest zasuwka), ale potrafi wejsc z zewnatrz. Zwykle wtedy wchodza z
        nim koty, powracajace z nocnego polowania.
        • tora99 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 23.09.04, 05:50
          a my tez mamy maxa i tez ze schroniska. nasz max jest mieszanka laba i czegos
          jeszcze.

          u mnie w domu zawsze byly psy i koty, pamietam zawsze znosilam ze smietnikow
          poobijane i poranione nieszczescia ;o) tutaj nie widuje bezpanskich. jedynie
          szopy przemykaja czasem.

          pozdrawiam

          kasia
          • dradam1 pies na etacie of Cancer Clinic ? 24.09.04, 03:31
            edition.cnn.com/2004/HEALTH/09/23/cancer.dogs.sniff.ap/index.html
            I to wszystko za jedna zwykla kosc do ogryzania !

            Pozdrawiam


            dradam1
            • sylwek07 Re: pies na etacie of Cancer Clinic ? 24.09.04, 12:00
              juz o tym mowia w RMF FM o tym psie smile))
              • dradam2 ciekawym czy zostanie awansowany przynajmniej 23.12.05, 05:18
                do stopnia kaprala :

                www.cbc.ca/edmonton/story/ed_bust20051222.html
                Swoja droga 3 miliony kokainy to kupa narkotyku. Ciesze sie, ze nie trafi ona do
                organizmow tych naszych dzieci...

                Pozdrawiam


                dradam1
    • dradam1 sense of fairness 29.09.04, 03:20
      Bliskimi krewnymi wilkow/psow sa kojoty.
      Ktora sa mniejsze i rownie stadne. No i mowia, ze sa tchorzliwe, ale chyba nie
      w tym rzecz. One po prostu znaja swoje mozliwosci.

      Kojotow to my mamy sporo w okolicy. Zyja sobie tak sobie, czasem to i owo
      upoluja. Jakies mniejsze zwierze ( powiedzmy zajaczka albo Richardson's ground
      squirrel). Nie wiecie jak wyglada taki squirrel ? A no wystawilem zdjecie
      tutaj : dradam.polscy-lekarze.net/zdjecia/gopher.jpg

      Ze squirrelami to mamy mase problemow, pewnego roku moja Szanowna Zona wraz z
      Maxem zabila ponad 240 na naszym malym ogrodku. Wyobrazacie sobie jaka to byla
      jatka ? I jakie serie z broni maszynowej dolatywaly ?

      Gophers nikt nie lubi, ani ogrodnicy ani gracze w golfa. Dzis na naszej TV
      (CFRN) byl reportaz o tym jakze mile witane sa na polach golfowych w Calgary
      wlasnie kojoty. Bo gophers robia dziury w polach golfowych i wtedy nie mozna
      grac ! No wiec kojoty, jako naturalni wrogowie takich wlasnie gophers, sa mile
      widziani.

      No, ale teraz na serio.

      Max , jako duzy roti posiada cos, co go chyba wyroznia. a mianowicie "sense of
      fairness". Co wydaje mi sie, jest w Kanadzie bardzo cenione i uznawane. Czego
      mi brakowalo w Polsce.

      Jaki mam dowod, ze Max cos takiego ma ?

      A no pare miesiecy temu ukochana Zona poszla z Maxem na spacer. I przy drodze
      lezal kojot . Wyraznie ofiara spotkania z samochodem, z przetraconym
      kregoslupem. Nie byl nawet w stanie uciekac, tylne lapy go nie nosily. I Max
      nie zatakowal swojego wroga ( a lubi on pogonic kojoty, oj lubi !). Uszanowal
      cierpienie innego zwierzaka. Zona oczywiscie zadzwonila po RCMP i cierpienie
      biednego kojota zostaly skrocone strzalem z dubeltowki ( w obrebie zabudowanym
      moze strzelac wylacznie policja).

      Pozdrawiamy


      poradzisz.net/psy/dradam.jpg and poradzisz.net/psy/max.jpg

      Swoja droga coraz gorzej sie na swiecie psom ( i chyba ludziom) wiedzie.


      www.cbc.ca/story/canada/national/2004/09/09/dogs_calgary040909.html
      www.cbc.ca/stories/2004/09/15/dog_whitehorse040915
      template.cbc.ca/stories/2004/06/24/toronto_arsenal040624
      PS. Sorry za osobiste wynurzenia.
    • andrew-1 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 05.11.04, 05:21
      Chcesz byc zdrowszy ? kup sobie zwierze:
      www.ctv.ca/servlet/ArticleNews/story/CTVNews/1098973280135_94382480?hub=Health

    • dradam1 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 21.11.04, 20:09
      content.collegehumor.com/media/movies/pet_011.mpg
      Artysta, prawda ?

      dradam1
      • kinky5 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 21.11.04, 21:25
        a ja mieszkam z 2 kotami- Marcello i Figaro- ale one zdecydowanie zachowuja sie jak psy- chodza za
        nami, pija wode z kranu (probowaly rowniez z toalety), czekaja na nas przy wejsciu (ok- bez pantofli) i
        ostatnio Marcello spi ze mna nad ranem, przytulony do mnie, pod koldra......
        Z pieknych historii kocich to mielismy Figaro przez 3 dni na drzewie u sasiada- zejsc nie chcial choc
        sterczelismy pod drzewem z tunczykiem - moj mazlonek musial wyjsc na to drzewo i wlozyc kota do
        plecaka.(prawie jak przyslowiowy kot w worku)
        A jak tesknie za psami (jestem bardziej psiara niz kociara) to sie wyzywam na Maxie Kasi.....
    • sylwek07 kotki i wiewiorki 21.11.04, 22:08
      Pamietam pewnego dnia idac z samego rana zauwazylem koty ktore patrzyly na
      drzewo,podeszlem blizej i zauwazylem ze u gory jest wiewiorka..wiec kotki
      patrzyly na gore a wiewiorka patrzyla na dol na kotki smile)


      fajna stronka smile))
      • dradam1 Re: kotki i wiewiorki 21.11.04, 22:38
        A wiesz czym sie roznia wiewiorki w Polsce od tychze na preriach ?

        A tak a propos : zebys Ty widzial oczy Minimi patrzacej na ptaszki na galezi
        nad nia !

        I jak szybko takiego ptaszka potrafi ona sciagnac na ziemie !


        Pozdrawiam


        dradam1
        • kinky5 Re: kotki i wiewiorki 22.11.04, 06:38
          a moje nie potrafia- poprostu siedza i wydaja te dziwne dzwieki ale na tym sie konczy.
          Natomiast kiedys w lazience znalazlam mysz- oczywiscie narobilam troche wrzasku (bez wyskakiwan
          na wysokie przedmioty- to robie jak widze pajaki- zaawansowana arachnofobia) i kot n.1 nawet ie
          spojrzal tylko poszedl spac a drugi raczej tez nie nazwalabym tego sukcesem- to koty- fajtlapy.....
        • sylwek07 Re: kotki i wiewiorki 22.11.04, 11:32
          kolorem sie roznia i wielkoscia...Jak bylem na gorze Mount Royal to tam sa
          oswojone wiewiorki i jedna wskoczyla mi na spodnie i tak pobyla z pare
          sekund,pamietam jak je zachecalem aby szly za mna i odziwo jak psy szly za
          gwizdaniem po ciasteczko czy orzeszka smile)).
          • dradam1 Re: kotki i wiewiorki 29.11.04, 04:08
            Dzisiaj wlasnie nasza kotka Java ( mama ) przyniosla taka jedna biedna
            wiewiorke, oczywiscie juz zamordowana. Jeszcze sie nia bawila, podrzucajac ja
            sobie w powietrze i lapiac.

            No, ale takie jest zycie. Drapiezniki zjadaja gryzonie. Java zjadla juz ja w
            polowie.

            Troche mnie jednak ta sytuacja zdziwila, bo wiewiorka przeciez wazy z jakies 10-
            15 razy wiecej niz mysza, a Java choc spora, do gigantow nie nalezy.

            Pozdrawiam

            dradam1
            • sylwek07 Re: kotki i wiewiorki 29.11.04, 09:47
              Ale wiesz Dradam jak to jest z wezami tez jedza wieksza zdobycz od siebie
              • dradam1 Re: kotki i wiewiorki 30.11.04, 07:10
                no wiec zycie dopisalo dalszy ciag.
                Dzis rano mi powiedziano, ze Java ( nasza kotka - mamusia) ma sztywna lapke. I
                chodzi z trudnoscia.
                Ale opiera sie na niej, wiec z pewnoscia ma niezlamana.
                Po poludniu jednak nie bylo z Java dobrze wiec zona wsiadla w samochod ( z
                synem) i pojechali do weterynarza.
                Okazalo sie, ze Java zostala ugryziona w pasze ( od slowa pacha) .
                Najprawdopodobniej zrobila to wspomniana wiewiorka ( w koncu walczyla o swoje
                zycie).
                I rozwinelo sie zakazenie.
                Java dostala antybiotyk ( CLAVULIN) oraz srodek przeciwbolowy, czuje sie chyba
                lepiej. Spi duzo, ale chodzi.

                Zobaczymy jak to pojdzie...

                Pozdrawiam

                dradam


                PS. Syn mi zadzwonil do pracy zebym przyniosl ,wracajac, jakis antybiotyk dla
                mojej zony. Ponoc Java ugryzla ja w czasie transportu od weterynarza do domu.
                Nie wiem kto bedzie nastepny... !
                • andrew-1 Re: kotki i wiewiorki 30.11.04, 07:39
                  Wesola ferajna z Twoich zwierzatek , pies gania za kojotami , kot za
                  wiewiorkami .

                  • dradam1 Re: kotki i wiewiorki 02.12.04, 08:38
                    Java czuje sie lepiej, juz znowu poluje. Mam nadzieje, ze wiewiorkom da juz
                    spokoj.

                    Zona mnie na razie nie ugryzla. Zakazenie jest mniejsze.

                    Pozdrawiam


                    dradam1
                    • sylwek07 Re: kotki i wiewiorki 02.12.04, 13:25
                      a to dobrze ze czuje sie lepiej ,,pamietam jak Babci kocica przynosila ptaki do
                      domu i sie nimi bawila a potem aby zostaly piurka
    • sylwek07 Inwazja wiewiórek 23.11.04, 11:23
      Syberyjskie miasto Nojabrsk przeżywa inwazję wiewiórek. Z lasów wygnał je głód.
      Są już wszędzie - na balkonach, w śmietnikach; atakują nawet gołębie i małe
      psy.

      Mieszkańców Nojabrska wezwano do dokarmiania wiewiórek. (ck)
    • asik25 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 25.11.04, 04:37
      Ja mam kota begalskiego, Mowgli sie nazywa. Zawsze wolalam koty od psow, ale
      ten kocio mnie przestawil kompletnie. Wrzeszczy po nocach, niszczy wszystko co
      popadnie, ma niedobry charakter, ale wie ze wszystko mu ujdzie na sucho bo to
      jest sliczny kotek z duzymi zielonymi slepkami i wyglada jak maly lepard
      centkowany caly. Na wiosne planuje kupic psa, ale jeszcze nie wiem na jakiego
      sie zdecydowac. Moze ktos pomoze?
      • sylwek07 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 25.11.04, 20:03
        kundelka smile))
        • asik25 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 26.11.04, 05:15
          tez racja
      • kendo Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 05.12.04, 16:55
        asik25 napisała:

        > Ja mam kota begalskiego, Mowgli sie nazywa. Zawsze wolalam koty od psow, ale
        > ten kocio mnie przestawil kompletnie. Wrzeszczy po nocach, niszczy wszystko
        co
        > popadnie, ma niedobry charakter, ale wie ze wszystko mu ujdzie na sucho bo to
        > jest sliczny kotek z duzymi zielonymi slepkami i wyglada jak maly lepard
        > centkowany caly. Na wiosne planuje kupic psa, ale jeszcze nie wiem na jakiego
        > sie zdecydowac. Moze ktos pomoze?

        czyli niemasz favorit rasy???????
        jezeli bedziesz sie decydowac
        musisz wziasc pod uwage:
        *w jakich warunkach mieszkasz:nie wszystkie psiuny znosza np.chodzenie po
        schodach,
        *w zaleznosci od rasy:czy masz na tyle czasu by mu poswiecic ,
        *czy w domu sa dzieci ,bo niektore psy nie znosza konkurencji,
        *mowia,ze kundelki jak sylwek wspomnial sa
        najwierniesze i najbardziej sie aklimatyzuja
        w kazdych warunkach domowych.
        • dradam1 Re: psy w Kanadzie-czyli o nasych zwierzakach 28.11.05, 03:26
          linki dla milosnikow psow:

          www.dogsincanada.com/
          www.ckc.ca/
          www.petsupplyhouse.com/
          www.spca.com/index_a.asp
          a jak ktos chce wwiezc psa z Polski do Kanady :

          www.inspection.gc.ca/english/anima/heasan/import/dogse.shtml
          a takze : www.naszepsy.pl/ (ten ostatni link to po znajomosci,bo
          kiedys tam cos niecos opublikowalem ).

          Pozdrawiam

          dradam1
    • dradam2 a przeciez zycie psa policyjnego 09.02.06, 09:44
      wcale nie jest ani bezpieczne, ani nawet latwe :

      www.cbc.ca/story/canada/national/2006/02/08/rcmp-dog060208.html
      Latwo sie pomylic, a potem prokurator dupe psia zawraca.

      Pozdrawiam

      dradam1
Pełna wersja